snoopi

ubiór - jak patrzycie na innych? jak sami sie ubieracie ?

385 postów w tym temacie

Ja bardzo patrzę na buty. One są dla mnie bardzo ważne i nie wiem jak można chodzić w brudnych butach czy po prostu nie przywiązywać do nich uwagi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
One są dla mnie bardzo ważne i nie wiem jak można chodzić w brudnych butach czy po prostu nie przywiązywać do nich uwagi.

W czym gorsze są brudne buty od brudnego płaszcza?

Lubię przyglądać się ludziom i wiem, że często zawieszam swój wzrok na kimś o tych kilka sekund za długo, wywołując zmieszanie. Jako dzieciak siadałam z koleżanką na murku w centrum miasta, żeby komentować przechodniów.

Wyciągam jakieś tam wnioski, które później często ulegają zmianie pod wpływem większej ilości danych.

Nie mogę patrzeć na leginsy noszone jako spodnie, do dosłownie wszystkiego i wszędzie - brak jakiejkolwiek przyzwoitości. Podobnie jak spodenki praktycznie niczym nie różniące się od gaci. Rany, łaźcie sobie tak po domu, podwórku czy plaży. Miejcie jakiś wzgląd na resztę społeczeństwa.

Sama mieszam różne style. Nie mam wielu ubrań i bardzo często odświeżam szafę. Na co dzień nie noszę obcasów, typowo kobiecych torebek, nie przepadam za biżuterią, cielistymi rajstopami i opiętymi rzeczami. Noszę koszule, spodnie z wysokim stanem, bardziej lub mniej klasyczne, lubię kamizelki i szelki, płaszcze, prochowce, aktówki i wielowarstwowość. Wszystko za duże i za luźne.

Najchętniej ubierałabym się w jesienne ubrania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Nie mogę patrzeć na leginsy noszone jako spodnie, do dosłownie wszystkiego i wszędzie - brak jakiejkolwiek przyzwoitości.

Co jest w ich takiego strasznego? Obcisłe rurki zwykle nie różnią się w wyglądzie praktycznie w ogóle od kryjących legginsów ; >

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Owszem, różnią się - materiałem. Co nie zmienia faktu, że 99% rurek też wygląda odpychająco. Dla mnie noszenie leginsów jest porównywalne z mężczyzną paradującym w samych kalesonach. Wiem, że to już się przyjęło, taka moda, leginsy mają różne wzory, dodatki i kroje - ale wciąż wygląda to tak, jak by komuś brakowało fantazji albo wyszedł w piżamie do ludzi. Pomijając już to, że pupa w nich wygląda jak by była zwyczajnie goła.

Wiem, że znajduję się w mniejszości nie będąc fanką eksponowania tyłka, ale to nie ja zwariowałam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Każdy, zwykle podświadomie, patrzy na wygląd drugiej osoby, w tym na jej ubiór. Choć są osoby, które rzeczywiście w pełni świadomie oceniają innych "po wyglądzie", doceniając to co się im podoba, a krytykując to, co odpycha, to jednak w przeważającej części weryfikujemy ludzi po wyglądzie nieświadomie. Odruchowo "skanujemy" mijanych ludzi, a tym bardziej tych, z którymi zaczynamy rozmowę. Nawet jeżeli nic szczególnego w ich stylizacji nie zwróci naszej uwagi, to i tak kodujemy w podświadomości ogólne wrażenie, jakie ta osoba wywołała, w tym w szczególności wrażenie wizualne.

Takie wrażenia czasem mogą prowadzić do łatwego szufladkowania innych. Dobrym przykładem są właśnie buty, na które kilku moich przedmówców zwróciło uwagę. Jeżeli u kogoś dostrzeżemy zadbane buty, to podświadomie klasyfikujemy go jako osobę dbającą także o inne aspekty życia. Czy słusznie? Pewnie nie, ale tak działa podświadomość. Gdy natomiast nasz rozmówca ma zaniedbane lub brudne buty, łatwo możemy go zaszufladkować jako niechlujnego, roztargnionego itd.

Z tego właśnie powodu, tak ważne - moim zdaniem - jest przywiązywanie wagi do swojego wyglądu, w tym do stroju. Sporo prawdy jest w powiedzeniu: "jak cię widzą, tak cię piszą". Jeżeli mamy do zaoferowania wartościową osobowość i umiejętności, szkoda polec na etapie pierwszego wrażenia i nie dać sobie szansy zaprezentować tych walorów. Nikt z nas nie chciałby zostać zaszufladkowany w sposób negatywny na podstawie ubioru, podczas gdy w zanadrzu ma mnóstwo atutów...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 24.02.2007 at 20:26, snoopi napisał:

w jakim stopniu dla was ważny jest ubiór i czy od razu gardzicie osobami które ubierają się inaczej od was, jesteście tolerancyjni?

Nie przywiązuję jakoś szczególnej wagi do tego jak ja się na co dzień ubieram, czy ludzie wokół mnie. Ważne żeby było schludnie i czysto. Ja sama często ubieram się dla innych, a nie dla siebie. Wybieranie ubrań jest uciążliwe i równie dobrze mogłabym jak Jobs czy Zuckerberg mieć kilka(naście?) takich samych zestawów ubrań, oszczędziłoby mi to wiele zachodu. Wiąże się to też z tym, że nie cierpię zakupów ubraniowych. Należę też do ułamka ucniów, którzy byliby zadowoleni gdyby wprowadzono mundurki do szkół. Z drugiej strony ubiór jest mimo wszystko sposobem na wyrażenie siebie, czasem ubrałabym się dziwniej, czy odważniej. Czułabym się wtedy dobrze, ale zwracałabym też nie potrzebnie uwagę - więc na co dzień to odpada. Toleruję i podoba mi się wiele stylów ubierania się. Bawi mnie jedynie jak wychodzi jakaś moda, albo obecna jest jakaś moda (nie wiem jak to ująć :() i widzę kilka dziewcząt (rzadziej, ale ostatnio częściej niż kiedyś - chłopców) ubranych wręcz identycznie według danego trendu. Taka banda klonów! Czasem to straszne i smutne, bo mamy tyle wariantów ubraniowych, tyle stylów, tyle możliwości na powiedzenie czegoś przez nas ubiór a ludzie decydują się wyjść jak od szablonu "teraz modne".

O 24.02.2007 at 20:26, snoopi napisał:

jak sami się ubieracie ?

Już zahaczyłam o ten aspekt w poprzedniej części wypowiedzi, ale rozwijając... Na co dzień stawiam na wygodę i oszczędność czasu. Na chybił trafił jakieś dżinsy, męski T-shirt, czy koszula i buty, do których ostatnio zaczęłam przywiązywać większą wagę. Zwykle to są po prostu glany, kolorowe martensy czy trampki (pozwalają przełamać resztę mojej osoby w żałobnej czerni) czy coś przypominającego depeszki. Czasem mnie poniesie fantazja i ubiorę się jak jakiś, fakt stonowany kolorystycznie, ale wciąż hipis czy wyjdę w gotyckiej kiecce lub/i gorseciku. Lubię też cosplay, i bawiłam się w rekonstrukcję średniowieczną (do czego chcę bardzo wrócić! ale jeszcze nie teraz). Nie jest to ubiór na co dzień, ale od święta, na konkretne imprezy - czy to reko manewry, czy konwenty. Taka forma przebierania się wyjątkowo mnie jara, mimo mojej niechęci do czegoś takiego jak moda czy zakupy.

Nie myślałam, że się tak rozpiszę... do tego w temacie ubrań! Ach, te baby. :P To mogło być do przewidzenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Zwracam ogromną uwagę na schludność. Jest to jedyny czynnik, który mnie interesuje w wyglądzie ludzi. Nie specjalnie zwracam uwagę na marki, dobranie kolorystyczne, łączenie fasonów. Każdy ubiera się tak chce i jak go stać. Jedni mają gust inni nie, nie ma tu o czym rozmawiać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ubieram się różnie. Latem mój ulubiony zestaw to: koszulka, spodenki, skarpety i trampki. Zwracam uwagę na ubiór innych, ale go nie komentuję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Patrząc na innych ludzi, zwracam uwagę na kilka rzeczy - na schludność, dopasowanie poszczególnych elementów garderoby do siebie i do sylwetki danej osoby, a także na umiejętność doboru stroju do okazji. Tak, wszelkie udziwnienia rzucają mi się w oczy. Może dlatego, że jestem wzrokowcem i chłonę świat obrazami - mniej więcej to wygląda tak, jakbym robiła co chwilę zdjęcia - dlatego też wszelkie nietypowe elementy zwracają moją uwagę.

Mój własny ubiór jest raczej zwyczajny. Bardziej w stylu młodzieżowym, chociaż raczej nie we współczesnym, a takim sprzed dziesięciu lat. Na pewno nie zastaniecie mnie w ubraniach znanych marek czy podziurawionych spodniach ani nie dojrzycie moich radośnie wystających kostek w środku zimy. Wiem, że teoretycznie powinnam ubierać się bardziej adekwatnie do wieku, ale w połączeniu z młodo wyglądającą twarzą i z moim poczuciem, że jednak cały czas powinnam mieć te 15 lat, jakoś nie mogę się przełamać ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • mariloug1a
  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Nienawidzę przesadzonej świątecznej atmosfery, która obrzydza mi przez ponad miesiąc same święta. 
      · 4 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      We Francji socjalizm odnosi właśnie kolejny sukces. Szkoda tylko, że kosztem normalnych ludzi.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Dzisiejsze losowanie 1/8 Pucharu Polski całkowicie oddało poziom polskiej piłki nożnej
      · 0 odpowiedzi
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Parę miesięcy temu stwierdziłam, że mimo pracy na pełen etat i dzieci, mam za dużo wolnego czasu. Jakieś 20 h tygodniowo spokojnie mogłabym poświęcić na dodatkową pracę. Pomyślałam, żeby wziąć się za tłumaczenia EN <>PL (mam certyfikaty CAE i TOLES). Na razie mogę tylko pomarzyć o tylu zleceniach, by mi 20 h tygodniowo zajęły, więc poświęciłam też czas na szlifowanie francuskiego. I zapisałam się parę dni temu na egzamin DALF (certyfikat z francuskiego). Myślę, że jak zdam DALF, to fajnie by było poszerzyć ofertę o tłumaczenia w parach FR <> PL i FR <> EN.
      · 1 odpowiedź
    • Borowy

      Borowy  »  Liszka

      Żyjesz!
      · 1 odpowiedź
  • Posty

    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Jednego dnia spełniasz swoje największe marzenie a następnego omal nie giniesz wpadając autem w poślizg. Życie kurwa jego mać.
    • Tosca
      O czym teraz myślisz?
      jadę bo wiem że warto. to ostatnio moje ulubione zdanie. nie mam do niego powodu.
    • Lilla Weneda
      O czym teraz myślisz?
      Cała nadzieja, jedyna nadzieja i ostatnia nadzieja w styczniowym eksperymencie (mimo szczerych pewnych chęci prawdopodobnie niestety nie uda mi się ogarnąć sprawy do końca roku). O ile w ogóle do niego dojdzie. O ile choć w części się powiedzie.
    • klaudia84
      Medycyna naturalna
      Zdrowa dieta i nieprzetworzone produkty to najlepsze co można dać organizmowi. Do tego sport, śmiech, a z suplmentów jedynie liposomalna witamina C, czyli np. Ascolip, który nie podrażnia śluzówki i wchłania się w 98%.
    • Lilla Weneda
      Czy tolerujesz wysmiewanie sie?!
      Czasami tak, czasami nie - zależy co lub kto jest obiektem tej haniebnej praktyki. Bywają sytuacje, na widok których niemal fizycznie niedobrze robi mi się z niesmaku i wtedy bynajmniej się nie patyczkuję: opie*dalam wprost i z dogłębną satysfakcją uświadamiam ignorantom rozmiar ich umysłowego ograniczenia (mimo wszystko wolę wierzyć właśnie w nie niż rozmyślne okrucieństwo). Innym razem z kolei marszczę co prawda w duchu nos, ale nie reaguję lub sama jestem stroną heheszkującą. Nie, nie jest to powód do dumy (podobnie jak ja nie jestem dobrym człowiekiem). Temat jest jednak rzecz jasna szerszy niż mogłoby się wydawać poprzestając na odruchowych skojarzeniach, dlatego pozwolę sobie spojrzeć na niego nieco z innej perspektywy - w końcu wyśmiewać można nie tylko to (kogo), z czego (kogo) śmiać się nie wypada, ale zjawiska czy zachowania (o personalnych wycieczkach nie wspominając) w miarę obiektywnie uznawane za negatywne i szkodliwe / głupie / nieodpowiedzialne / poniżej wszelkiego gustu itp. Zastanawiałam się swego czasu czy śmiech w tym kontekście można uznać za coś pozytywnego i doszłam do wniosku, że mimo wszystko chyba jednak nie. Każdy z nas nosi w sercu ziarenko mroku i takie postępowanie nie jest niczym innym jak pozwoleniem mu legalnie, pod pozorem walki z postępującym zidioceniem społeczeństwa (lub jakąkolwiek inną przykrywką), nierzadko w świetle pełnej chwały wychynąć na powierzchnię i zalśnić choć na moment. Tym bardziej, że prawda nigdy nie ma tylko jednego oblicza: tona tapety na twarzy (krzywo położona tapeta! odklejająca się tapeta!), noszenie pośladkowego odpowiednika stanikowych push-upów czy robienie sobie kilkudziesięciu selfie pod rząd mogą wydawać się zabawne czy nawet żałosne, ale dysmorfofobia, potrzaskana na kawałeczki samoocena czy rozpaczliwe pragnienie akceptacji nie są już ani trochę. A przynajmniej tak mi się wydaje. O tym, że słowa nie są jednak nic nie znaczącą i nic nie ważącą zbitką dźwięków nie wspominając. Wybacz ewentualną zbytnią śmiałość / obcesowość, ale czy reagujesz otwarcie na takie sytuacje? To jedyne znaczenie, jakie tak naprawdę mają słowa "nie toleruję", a sama o sobie piszesz często, że jesteś osóbką mocno nieśmiałą (w domyśle: mającą problem z wypowiadaniem własnego zdania i asertywnością).