dziewczyna_z_kosmosu

samolotem

Czy leciałeś/aś samolotem ? Jeśli tak ile razy ?  

83 members have voted

  1. 1.

    • Nie, ale bardzo bym chciaÅ?/a
      22
    • Nie leciaÅ?em/am
      22
    • 1
      4
    • 2
      12
    • 3
      2
    • 4
      5
    • 5
      0
    • 5 do 9
      6
    • 10 do 20
      6
    • powyżej 20
      5


Recommended Posts

Nie leciałam. Do tej pory jak miałam wybór gnieżdżenie się 40h w autokarze/pociągu i samolot wybierałam pierwszą opcję. Mam urojenia i boję się wsiąść na pokład samolotu, a wiem, że na 90% na przyszłe wakacje mnie to czeka, jeśli wypalą wszystkie plany.

Chciałabym, ale się boję i sądzę, że gdy bedę miała opcję śmierdzący autokar vs. samolot wybiorę autokar.

Share this post


Link to post

Ja w tym roku leciałem 38 razy, jutro kolejne dwa loty, w czwartek kolejne dwa :) Tylko niestety brakuje mi współtowarzyszki w moim wieku (17l) do latania, przez co zrezygnowałem z kilku podróży już, gdyż strasznie nie lubię samotności, no ale co zrobić. Zastanawiam się czy jutro lecieć, ale chyba tak, bo potem mam przerwę 1,5msc w lataniu.

Fajnie by było poznać jakąś dziewczynę w moim wieku, która równie chętnie by podróżowała. Jak coś to jestem otwarty na propozycje ;) A i ceny biletów wbrew pozorom nie są drogie, po Europie nie płacę nigdy więcej jak 100zł, choć i często nawet poniżej 50zł wychodzi :P

Mam urojenia i boję się wsiąść na pokład samolotu

Według wyliczeń Międzynarodowej Organizacji Transportu Lotniczego, w ramach globalnego wskaźnika wypadków lotniczych, w 2009 roku jeden wypadek lotniczy przypadał na 1,4 mln lotów. Oznacza to, że jeśli jedna osoba latałaby codziennie samolotem, to statystycznie rzecz biorąc, mogłaby ona latać bez wypadku przez 3859 lat.

Share this post


Link to post

Leciałem, leciałem. Fantastyczne uczucie za każdym razem :)

Przyjemne, ale loty powyżej 5-6 godzin są już bardzo męczące :) Przynajmniej dla mnie.

No i obowiązkowo guma do żucia, uszy mi się często zatykają :/

Share this post


Link to post

Leciałam raz, w te wakacje. Okropnie się bałam startu, potem samego lotu. Jak podchodziliśmy do lądowania, to się uspokoiłam. Myślę, że jak będę lecieć jeszcze raz, to będzie już w porządku, za pierwszym razem strach jest chyba uzasadniony. ;)

Share this post


Link to post

Ja jeszcze nie leciałem, chciałbym ale nie jakoś koniecznie, jeżeli będzie okazja to ok, ale jak nie to nie spieszy mi się w chmury ;)

Share this post


Link to post

Leciałam i zakochałam się w tym uczuciu ( jeśli taka miłość może istnieć ;) od pierwszego, że tak powiem lotu.

Kocham, uwielbiam etc. Widok nocą- niezapomniany, tak samo zresztą jak towarzyszące temu emocje. Mam nadzieję, że będę miała okazję polecieć gdzieś,nie raz;)

Share this post


Link to post
Nie leciałam jeszcze nigdy samolotem i mam nadzieję, że nie będę musiała.

A jednak musiałam się przełamać i do samolotu wsiąść. Powiem szczerze - niesamowite uczucie! Bardzo mi się spodobało, chociaż nadal startowanie i lądowanie wzbudza we mnie strach. Ale sama podróż - mogę latać, fajne uczucie, no i te widoki ^^

cierpię na lęk wysokości [połączony z lękiem przestrzeni], a choć nie stanowi on podobno problemu w czasie przebywania na pokładzie ani wyglądania przez malutkie, wąskie okienka,

Według moich obserwacji - stanowi on problem. Sama mam lęk wysokości i wyglądanie przez te okienka były dla mnie mega traumatycznym przeżyciem - dałam radę, ale było warto.

Share this post


Link to post

Kilka razy leciałam, na początku jest to dziwne uczucie.

Jak samolot startuje to baaardzo mocno i bardzo długo wciska w fotel. Sportowe samochody się chowają po prostu, samolot ma takie przyspieszenie, że normalnie czuje się tę moc całym ciałem. Potem samolot odrywa się od ziemi i leci ostro w górę, więc siedzi się pod sporym kątem.

Zaraz potem następuje najgorszy dla mnie moment: samolot już osiąga wysokość i nie musi lecieć pod górę, więc piloci ustawiają go "normalnie". Więc chwilami "spada" ostro w dół, szuka przestrzeni w powietrzu, buja się, kołysze (jakby był w wodzie) momentami ma się wrażenie, jakby to było poza kontrolą pilotów. Wtedy też skręcają oni ster, żeby polecieć w odpowiednią stronę. Ogólnie te wrażenia, kiedy samolot już ma wysokość, ale trzeba go "ustawić" w odpowiednią stronę, są raczej nieprzyjemne. Bardzo bezpośrednio czuje się skręcanie maszyny, pływanie w powietrzu, słychać różne trzaski, wszystko trzeszczy i chrupie.

Kiedy samolot podchodzi do lądowania, wtedy obniża lot i czasami błyskawicznie spada kilkadziesiąt metrów w dół, też nie jest to przyjemne. Serce potrafi szybciej zabić. Samo lądowanie to tylko minimalne, leciutkie uderzenie, stuknięcie kół o płytę i prawie się tego nie czuje.

W samolocie jest na ogół bardzo głośno. To, co pokazują na filmach, jest ściemą. Trudno rozmawiać ze stewardessą, ze współpasażerami. Nawet tymi siedzącymi blisko. Dobrze wziąć gumę do żucia, bo zatykają się uszy.

To już zależy od samolotu, ale te małe z napędem turbośmigłowym (mają dwa śmigła zamiast takich obudowanych silników odrzutowych), zazwyczaj są bardzo ciasne. Miejsca na nogi mniej niż w autobusie. Nie jestem jakaś super wysoka, ale mam dobrze ponad 170cm no i jest ciasno nogom. Klimatyzacji brak, jest duszno. Takie samoloty jak Embrier 170/175, które ma LOT to już jest klasa sama w sobie. Używane są chociażby przez premiera i prezydenta, bo Tupolewy z wiadomych przyczyn odstawiono. Więc w Embraierze jest miejsca tyle, co w jakimś luksusowym samochodzie. Spokojnie rozprostowywałam nogi i jeszcze było sporo miejsca. Są względnie ciche (choć mówić dalej trudno :D), mają klimatyzację i są bardzo wygodne - skórzane fotele, itd. Duże samoloty długodystansowe typu Boeing czy Airbus są dużo bardziej komfortowe, niż te małe na 70 osób, którymi leci się max godzinę do większości miast Europy środkowej.

Czasami są też turbulencje, ja akurat kilka razy natrafiłam na lekkie (tym się nawet nie idzie martwić), ale kilka razy na naprawdę potężne, wtedy skóra na karku cierpnie. Jest to bardzo podobne do jazdy samochodem po bardzo wyboistej drodze, ale dużo mocniejsze. Cały samolot lata na wszystkie strony, trzęsie się, wydaje z siebie dziwne dźwięki (trzaski, jęczenie wyginanego metalu itd), ale wystarczy wtedy spojrzeć na stewardessy, które znudzone siedzą czytając gazety i nic sobie z tego nie robią. :D Również wyginające się za oknem skrzydła to nie powód do strachu - podobno niektórzy mdleją, jak widzą wyginanie się wielkich metalowych części, ale takie skrzydła muszą być trochę elastyczne, bo by się połamały.

Podczas podróży dostaje się poczęstunek. Na ogół jest to mała buteleczka wody albo soku. A do tego jakieś wafelki, jabłko, kanapkę. Raczej skromnie. W LOT zawsze jest najlepsze jedzenie. :D Kilka razy miałam bułkę z salami, serem, sałatą i pomidorem (dokładnie nie pamiętam), jabłko i coś do picia.

Także jak chcecie gdzieś lecieć to się nie bójcie. Ceny są teraz coraz niższe, nawet pociągiem często wychodzi drożej, podróż jest bardzo krótka i urozmaicona poczęstunkiem, ponadto jest to nowe przeżycie. Ale szczerze mówiąc, gdyby się coś na pokładzie zaczęło dziać, nie wytrzymałabym psychicznie. Mam nadzieję, że komuś coś rozjaśniłam. :D

Aha - dodam jeszcze, że z góry wszystko jest takie malutkie. Na początku widać ludzi, samochody, autobusy... ale jakiś czas potem, gdy wszystko się zmniejsza, pilot potrafi się odezwać przez głośniki i powiedzieć, że ta mała plamka (1cm x 1cm) to Monachium.

Podsumowując - latanie to na początku baaardzo nietypowe przeżycie. Odprawa to temat na osobą historię. Czasem trwa długo i wiele z tym zachodu. Ze wszystkimi rozmawia się po angielsku. Wszędzie doświadcza się sterylnej czystości, lśniących podług, świeżych zapachów. Nic nigdy nie jest zepsute. Przynajmniej na tych kilku lotniskach, na których byłam, ale myślę że w Europie jest to regułą. Samoloty również na ogół są wyczyszczone, zadbane, świeże. Organizacja na ogół bardzo dobra. Potem, po kilku godzinach tych czarów, wsiada się do specjalnego autobusu, który wiezie na płytę lotniska, do samolotu (albo wchodzi się na pokład rękawem z terminalu) i następuje te kilkadziesiąt minut oczekiwania na start, a na koniec kilkadziesiąt minut lotu. :D Są to ciekawe wrażenia, coś zupełnie nowego.

Share this post


Link to post

No to leciałam, w marcu!

Na trasie Szczecin- Kraków z miedzylądowaniem w Poznaniu, dorga powrotna tak samo.

Nie zginęłam, jadłam tortillę od sieci samolotowej, piłam sok pomarańczowy i było mega!

Ciśnienie dawało mi po uszach, ale było fenomenalnie.

Chociaż nie zapomnę pierwszego startu. Steward siadł na tym fotelu przy kabinie pilota, a ja ze łzami w oczach "potrzyma mnie pan za rękęę?" "nie mogę, ale da pani radę" "jestem asia, jak umrę, to niech pan zapamięta" "dobrze, zapamiętam"

A jak się podniósł w górę to kolega się smiał, ze miałam oczy ja pięciozłotówki i za chwilę zaczęłam się smiać. A potem to już tylko z głową w oknie <3

Szkoda że powrotna była wieczorem i nie było nic widać, prócz świateł ; )

Share this post


Link to post

W lataniu nie ma nic strasznego, fantastyczne uczucie. (; Gdyby tylko można było ominąć długi i męczący check-in, mogłabym latać codziennie!

Share this post


Link to post

Nie leciałem jeszcze nigdy samolotem. Ale tylko skończe nauke to napewno polece i skocze ze spadochronem bo uwielbiam extremalny sport a zawsze chciałem skoczyć ze samolotu i zapewne to sie nie skończy na tym...

Share this post


Link to post

Leciałam już wiele razy i na początku się bałam jak cholera ale z czasem jakoś mi to trochę spowszedniało i teraz już się nie trzęsę jak osika na myśl o locie. Nadal nie lubię momentu startu ale zagryzam zęby, bo promocje są takie, że aż żal nie spróbować. Ode mnie są bilety do Rzymu czy Paryża za 10€! W tym miesiącu byliśmy w Barcelonie - godzina jazdy, pociągiem byłoby 6 godzin a autobusem nawet nie chcę o tym myśleć, więc... Mogę albo walczyć ze strachem albo siedzieć na dupie i nie poznawać świata.

Przygody miałam różne, turbulencje, starty w deszczu i z wiatrem, a nawet w śnieżycy jeden raz :D lądowania we mgle i w chmurach... Kilka dni temu mieliśmy start z turbulencjami, ludzie wokół krzyczeli ale wbiłam pazury w ramię narzeczonego i jakoś przeżyliśmy... Udało mi się nawet nie popłakać tym razem :D

Share this post


Link to post

A w tym roku właśnie miałam ciekawą historię. Ogólnie byłam na wymianie angielskiej w Brighton i w dzień wyjazdu musieliśmy przejechać spory kawałek do Londynu szynobusem. I co zrobił nasz kochany opiekun? Wybrał szynobus z trzema przesiadkami  i to 10 min po czasie. Tym sposobem zapierdzielaliśmy przez pół Londynu z buta z walizami, deszcz kurna z całej pety, część osób w ogóle została na pasach i potem doszli dopiero. W końcu docieramy na lotnisko a tam co? Lot odwołany. No to śmieszkujemy że będziemy spać na lotnisku. Ale przestało nam być do śmiechu bo okazało się że lot mamy dopiero drugiego dnia o 18 i to na drugi koniec Polski.

Ale powiem wam, że opłacało się, bo jak tak lecieliśmy to obok mnie jakieś małe dziecko darło mordę całą drogę, pół samolotu wkurwione, a ja z jakimś stewardem się śmiejemy. Cholernie przystojny steward się do mnie uśmiechał i gapił się na mnie już do końca lotu! Oj warto było. 

  • + 1

Share this post


Link to post

Leciałam już cztery razy i się nie bałam. Pamiętam, że przed pierwszym lotem byłam bardzo ciekawa, jak to będzie wyglądać. Nigdy nie czułam dyskomfortu związanego z lotem, jedynie z zachowaniem niektórych pasażerów 

Share this post


Link to post

Leciałam samolotem co najmniej kilkadziesiąt razy w życiu i, paradoksalnie, z każdym lotem boję się latać coraz bardziej. Mój najdłuższy lot trwał ponad 13h, a jeżeli liczyć przesiadki, to najdłuższa podróż samolotami wynosiła 48h. 

Share this post


Link to post

Każdy lot jest dla mnie męczący i nudny. Nie przepadam za tą formą przemieszczania się. Denerwują mnie biegające po pokładzie dzieciaki, których upominanie przez załogę nic nie daje. Denerwuje mnie "polskie" podejście, że w sklepie bezcłowym trzeba kupić zapas wódki, który potem spożywa się w samolocie, bez względu na to, że pasażerowi obok może to przeszkadzać.

Zdecydowanie preferuję jazdę samochodem - zwłaszcza jako kierowca.

Share this post


Link to post

Lot samolotem dla mnie ma ten plus, że nie mam w nim choroby lokomocyjnej. Zawsze latam sama więc nie wiem jak bym zniosła lot dłuższy niż te zwyczajowe 2h 20min, bo nie zawsze jest z kim pogadać a zazwyczaj już po 2h czytania lub grania i drzemania już zaczynam się nudzić. Więc na dłuższe loty pewnie przydałby mi się ktoś do rozmowy. Zresztą przy dłuższym locie myślę, że pojawiłaby się potrzeba toalety lub zwykłego rozprostowania nóg... a za nic nie wstaję w samolocie. Wówczas przypomina mi się, że jestem w piiiiiiip nad ziemią i uruchamia mi się dziwny typ lęku wysokości(?) i zaczynam panikować.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Kalafior_Grozy
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • yiliyane
      Wychowanie chłopców a dziewczynek
      Jak sądzicie, czy wychowanie dziecka powinno być uzależnione od jego płci? Czy gdybyście mieli syna i córkę, wychowalibyście ich tak samo czy może jednak byłyby pewne różnice? Jeżeli macie rodzeństwo przeciwnej płci, czy widzicie różnicę w sposobie w jaki rodzice wychowali Ciebie, a w jaki Twoje rodzeństwo?  Aby doprecyzować nieco temat, zadam Wam kilka pytań nakierowujących: Czy będąc rodzicem chłopca i dziewczynki... 1. uczył(a)byś innych umiejętności syna, a innych córkę, czy o
    • yiliyane
      Meteopatia
      Jestem meteopatką. Zmiany pogody bardzo wpływają na moje samopoczucie, czego przykładem jest chociażby dzień dzisiejszy. Wczoraj, przedwczoraj itd., kiedy była ładna pogoda, ciepło, słonecznie, czułam się dobrze. A dziś, ni stąd ni zowąd, budzę się z bólem głowy, który nie chce przejść, czuję się jakbym przepłakała całą noc zamiast spać, nie mogę się skoncentrować. Coś koszmarnego. Nie mam pojęcia na zmianę którego czynnika jestem tak wrażliwa, ale generalnie jest tak, że jak pogoda się p
    • Kerosine
      Meteopatia
      ... czyli temat poświęcony [nad]wrażliwości na pogodę - aktualny szczególnie w kontekście obecnej, rozpoczętej oficjalnie przed paroma dniami pory roku (; W jakim stopniu dotykają Was zmiany aury oraz kaprysy zarówno polskiego [czyli m. in. przejściowego], jak i od pewnego czasu globalnie ocieplonego klimatu - jedynie symbolicznym, przeciętnym czy autentycznie możecie powiedzieć o sobie "jestem meteopat[k]ą"? Na wahania których czynników atmosferycznych jesteście szczególnie podatni - ciśni
    • Anonimowa jestem
      Praktyki zawodowe - niezadowolenie ze sposobu traktowania odbywającego je ucznia
      Mogę, ale  jestem osobą która dojeżdża, to średnio biorą takich co ja, bo godziny się nie zgadzają  i sapy o to są.   Jest kierownik szkolenia praktycznego, ale czy ona coś z tym zrobi, to naprawdę nie wiem. Jestem osobą zamkniętą, nie rozmawiam tam z nikim bo się boję. Jeśli bym im coś takiego powiedziała,  że chcę lepsze traktowanie i lepszą nauke, to wyśmiałyby  mnie na środku sklepu i powiedziałyby coś w stylu "twoim zadaniem jest narazie sprzątać, bo nic nie umiesz" podkr
    • Pawelas
      Mam 16 lat i jestem uzależniona od masturbacji...
      Dorastasz więc tak jest, przejdzie lekko z wiekiem