Onsterfelijk

Języki obce.

119 postów w tym temacie

Po angielsku chyba bym się dogadała, ale w tym języku raczej lepiej idzie mi słuchanie, niż mówienie. Mimo wielu lat nauki, obawiam się, że mogłabym mieć trochę problemów.

Nieco lepiej mówię po francusku, może moje słownictwo nie jest bogate i pięknie zróżnicowane, ale miałam okazję się przekonać, że potrafię po prostu biegle rozmawiać.

Uczę się też niemieckiego i mam zamiar zabrać się za norweski… albo może niderlandzki, zobaczymy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Swobodnie posługuję się angielskim i norweskim. Sprawdzone wielokrotnie - zarówno w mowie jak i w piśmie.

Zastanawiam się czy nie wziąć się za rosyjski albo hiszpański.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Z angielskim większych problemów nie mam, raczej się dogadam. Tylko problem mam z nauką, muszę dość długo posiedzieć, żeby wyciągnąć na tą 4, ale uwielbiam całym sercem. Uczę się od I klasy SP.

Od liceum uczę się niemieckiego, który uwielbiam. W ogóle nie muszę się go uczyć, wszystko zostaje mi w głowie po lekcji, powiesz mi jedno słowo, raz - ja je zapamiętam na długo. Mam też taki komfort z niemieckim, że domyślam się z kontekstu zdania znaczenia słów, które widzę/słyszę pierwszy raz, czego, niestety, nie potrafię robić w przypadku języka angielskiego.

Moim marzeniem jest nauczyć się hiszpańskiego (banał), czeskiego i rosyjskiego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
czeskiego

To tak jak i ja.

Próbowałem już coś liznąć ale na razie muszę się skoncentrować jeszcze na angielskim.

Po 2 latach jak tu pisałem, to co do angielskiego znacznie się poprawiło, przyłożyłem się, zacząłem czytać masę rzeczy po angielsku, przestałem traktować wrogo i są efekty, ale jeszcze trochę przede mną.

Niemieckiego chciałbym się nauczyć, słownictwo bardzo prosto przyswajam, przy dłuższym ćwiczeniu i gramatykę da się porządnie opanować ale zniechęcają mnie zaimki wskazujące (die, der, das), w mowie w Niemczech zauważyłem że rzadko kiedy są w użyciu ale czasem jednak trzeba korzystać z odmian przez przypadki i się robi problem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ciezko mi sie jakos sklasyfikowac bo jest jeden jezyk w ktorym mowie plynnie acz z duzymi bledami gramatycznymi. Jest to jezyk, ktorym sie posluguje na codzien, jestem w nim komunikatywna, mam zasob slownictwa ale nigdy nie wzielam sie na porzadnie za gramatyke i uzywam sobie czasow tak jak mi sie podoba - chodzi o jezyk angielski. Pogadam, przekaze wszystko co chce i mam dobry akcent ale tlumaczen bym sie nie podjela.

Oprocz angielskiego mowie jeszcze w 3 innych jezykach (w dwoch plynnie) + po polsku.

W sumie 5 jezykow, ktorych uzywam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Z angielskim radzę sobie naprawdę dobrze, może jeszcze nie posługuję się tym językiem płynnie i naturalnie, jak rodzimym polskim, ale jest co raz lepiej. Największą moją słabością jest brak takiej naturalności i swobody w posługiwaniu się tym językiem. Gramatyka i słówka to dla mnie pestka, podobno mam też całkiem dobry akcent, jednak w dłuższych rozmowach, czy pisaniu jakichkolwiek tekstów w tym języku, zdarza mi się popełniać wiele błędów typu - brak odpowiedniej końcówki, źle odmieniony czasownik, brak odpowiedniego operatora w pytaniu, często potrzebuję czasu żeby ułożyć sobie jakieś zdanie w głowie i pomyśleć trochę nad nim, zanim walnę jakąś kompletną gafę. Musiałabym się oderwać od tej podręcznikowej nauki języka a zacząć więcej rozmawiać, słuchać i bywać z tym językiem na co dzień.

Po niemiecku, też coś tam się dogadam, ale tylko jeśli chodzi o takie podstawowe rozmówki, typu: co u Ciebie, co sądzisz o filmie "xxx", co robiłeś w wakacje itp. Mój zasób słownictwa w tym języku jest zbyt ubogi, żeby porywać się na jakieś bardziej ambitne rozmowy.

Marzy mi się jeszcze biegła znajomość języka francuskiego, jednak póki co skupiam się na doskonaleniu tych dwóch powyższych i nie chcę sobie na razie mącić w głowie kolejnym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Angielski to luzik, chyba jak u większości zresztą. Nie mam raczej problemów ze zrozumieniem, ale czasem włącza mi się blokada językowa przed mówieniem. Na szczęście coraz rzadziej.

Francuskiego uczyłam się 3 lata w liceum, umiem powiedzieć "bążur", "łi sawa mersi, e tła?" i "ekskjuzymła, że ne kąprą pa". Jakby zaszła taka potrzeba, to coś bym pewnie wydukała, na pewno więcej rozumiem niż umiem powiedzieć. No ale mam nadzieję, że potrzeba nie zajdzie.

Uczyłam się też przez 3 lata włoskiego. Nie miałam przez ostatnie 2 lata styczności z językiem, więc z marszu nie poszłabym porozmawiać z Włochem, ale po chwili osłuchania się dałabym pewnie radę. Znów więcej rozumiem niż powiem, słów nie pamiętam, dawno włoskiego nie słyszałam/czytałam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Na co dzień mówię po angielsku ze względu na to, że mieszkam z obcokrajowcami. Bliższy mi jest global english, więc mam problemy z pisaniem. Szczególnie z używaniem form gramatycznych. Od trzech tygodni próbuję uczyć się hiszpańskiego. Rozumiem coraz więcej, ale mówię w formie mieć, być. Może za pięć miesięcy będzie inaczej. Zwłaszcza, że nie mam wyjścia. Im szybciej zacznę mówić w tym języku, tym dla mnie lepiej. Zresztą należę do osób, które uczą się języka poprzez próby posługiwania się nim. Jakiekolwiek kursy, czy lekcje zwykle nie są dla mnie. Ponadto od kilku tygodni używam plątaniny języków. Najczęściej mówię po angielsku, używając hiszpańskich określeń. Czasem zapominam, że nikt poza moją współlokatorką nie mówi po polsku. I wszyscy już wiedzą co oznacza "k.rwa".

Z pewnością nie nadaję się do nauki języków azjatyckich. W czasie, gdy mieszkałam w Indiach nauczyłam się jednego słowa: vale (ok)

Od siebie polecam: http://www.duolingo.com/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Potrafię płynnie posługiwać się angielskim. W języku niemieckim też się dogadam, ale już trochę gorzej. Obecnie uczę się fińskiego, póki co na własną rękę. We wrześniu mam zamiar zapisać się na kurs.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pynnie mówię w dwóch językach, komunikatywnie w trzech kolejnych, i staram się poszerzać słownictwo i eliminować błędy. W kolejce czeka kolejny język, ale wezmę się za niego jak dobrze nauczę się tych wcześniejszych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

angielski i chinski. niemieckiego uczylam sie cala szkole, nie umiem nic powiedziec (procz banalow), ale o dziwo rozumiem duzo (no w sumie po tylu latach wypadaloby..)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Na bieżąco uczę się angielskiego, choć bez szkoły językowej idzie mi to nieco wolniej niż kiedyś (och tak, uwielbiam ten zatrważająco niski poziom kolegów z klasy), do tego dochodzi mi drugi język szkolny, a mianowicie niemiecki. Ten drugi jednak kompletnie sobie odpuściłam, mam w nim spore podstawy acz przy tym spore braki w słownictwie, kiepska nauczycielka skutecznie zgasiła mój niegdysiejszy zapał. I wciąż niezmiennie uczę się rosyjskiego na tyle, na ile czas mi pozwala. Raz na tydzień chodzę do mojej ulubionej pani na lekcje, obecnie z powodu mojej matury nie zgłębiam żadnych regułek, czasów a skupiamy się przede wszystkim na słownictwie. Niedawno odkryłam idealną dla siebie metodę nauki słówek, szkoda, że domownicy nie podzielają mojego entuzjazmu. :roll:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ogólnie uwielbiam uczyć się języków obcych i nie sprawia mi to dużego problemu. Najlepiej mówię po angielsku, uczyłam się go przez całą szkołę, a teraz studiuję anglistykę, więc mogę śmiało powiedzieć, że to dla mnie drugi język, teraz pracuję nad akcentem, co ułatwiają mi studia. Przez gimnazjum i liceum uczyłam się niemieckiego i chociaż nie mogę stwierdzić, że potrafię go używać w stopniu biegłym, pisanie i mówienie nie sprawia mi większego problemu. Mieszkam w rejonie Polski, gdzie często stykam się z niemieckim (zwłaszcza latem), więc nie zaciera mi się ten język, co mnie właściwie cieszy, bo - co raczej jest niespotykaną opinią - podoba mi się on. :) Umiem też wydukać parę zdań po włosku, ale wątpię, czy dałabym radę porozumieć się z Włochem. Na studiach mam zajęcia z łaciny, więc coś z tego języka może mi zostanie, ale nie sądzę, żeby było to przydatne. Ostatnio postanowiłam zacząć uczyć się norweskiego, bo chciałam mieć styczność z którymś z języków skandynawskich. Zauważyłam, że norweski jest podobny do angielskiego, więc myślę, że nie będę miała dużych problemów z opanowaniem go w miarę dobrym stopniu. W przyszłości chciałabym nauczyć się francuskiego, bardzo podoba mi się brzmienie tego języka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Płynnie mówię po angielsku i (może nieco mniej płynnie) po francusku. Oba te języki aktualnie studiuję przez co na co dzień mam z nimi kontakt a to bardzo pomaga w nauce, pracy nad wymową i akcentem. Angielskiego uczę się jakoś od zerówki czy pierwszej klasy szkoły podstawowej, francuskiego znacznie krócej, ale bardzo intensywnie i z ogromną pasją, bo naprawdę uwielbiam ten język. Prze jakiś czas może 3-4 lata uczyłam się niemieckiego, jednak nigdy jakoś bardzo się do tego języka nie przykładałam (czego teraz żałuję), ale pewne podstawy znam i niewykluczone, że jeszcze wrócę do nauki niemieckiego.

Ogólnie bardzo lubię uczyć sie języków, zawsze ogromnie zazdrościłam osobom, które znają ich kilka (na wysokim poziomie a nie tylko podstawowe zwroty), jak już pisałam może wrócę kiedyś do niemieckiego, poza tym chciałabym też zacząć uczyć się rosyjskiego, ale póki co nie bardzo mogę znaleźć na to czas.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dość dobrze radzę sobie z angielskim. W mówieniu, owszem, zdarzają mi się błędy, ale dam radę się dogadać. Gorzej z niemieckim, którego uczę się od dawna, a i tak rozumiem piąte przez dziesiąte, o mówieniu nie wspominając.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Nienawidzę przesadzonej świątecznej atmosfery, która obrzydza mi przez ponad miesiąc same święta. 
      · 4 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      We Francji socjalizm odnosi właśnie kolejny sukces. Szkoda tylko, że kosztem normalnych ludzi.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Dzisiejsze losowanie 1/8 Pucharu Polski całkowicie oddało poziom polskiej piłki nożnej
      · 0 odpowiedzi
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Parę miesięcy temu stwierdziłam, że mimo pracy na pełen etat i dzieci, mam za dużo wolnego czasu. Jakieś 20 h tygodniowo spokojnie mogłabym poświęcić na dodatkową pracę. Pomyślałam, żeby wziąć się za tłumaczenia EN <>PL (mam certyfikaty CAE i TOLES). Na razie mogę tylko pomarzyć o tylu zleceniach, by mi 20 h tygodniowo zajęły, więc poświęciłam też czas na szlifowanie francuskiego. I zapisałam się parę dni temu na egzamin DALF (certyfikat z francuskiego). Myślę, że jak zdam DALF, to fajnie by było poszerzyć ofertę o tłumaczenia w parach FR <> PL i FR <> EN.
      · 1 odpowiedź
    • Borowy

      Borowy  »  Liszka

      Żyjesz!
      · 1 odpowiedź
  • Posty

    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Jednego dnia spełniasz swoje największe marzenie a następnego omal nie giniesz wpadając autem w poślizg. Życie kurwa jego mać.
    • Tosca
      O czym teraz myślisz?
      jadę bo wiem że warto. to ostatnio moje ulubione zdanie. nie mam do niego powodu.
    • Lilla Weneda
      O czym teraz myślisz?
      Cała nadzieja, jedyna nadzieja i ostatnia nadzieja w styczniowym eksperymencie (mimo szczerych pewnych chęci prawdopodobnie niestety nie uda mi się ogarnąć sprawy do końca roku). O ile w ogóle do niego dojdzie. O ile choć w części się powiedzie.
    • klaudia84
      Medycyna naturalna
      Zdrowa dieta i nieprzetworzone produkty to najlepsze co można dać organizmowi. Do tego sport, śmiech, a z suplmentów jedynie liposomalna witamina C, czyli np. Ascolip, który nie podrażnia śluzówki i wchłania się w 98%.
    • Lilla Weneda
      Czy tolerujesz wysmiewanie sie?!
      Czasami tak, czasami nie - zależy co lub kto jest obiektem tej haniebnej praktyki. Bywają sytuacje, na widok których niemal fizycznie niedobrze robi mi się z niesmaku i wtedy bynajmniej się nie patyczkuję: opie*dalam wprost i z dogłębną satysfakcją uświadamiam ignorantom rozmiar ich umysłowego ograniczenia (mimo wszystko wolę wierzyć właśnie w nie niż rozmyślne okrucieństwo). Innym razem z kolei marszczę co prawda w duchu nos, ale nie reaguję lub sama jestem stroną heheszkującą. Nie, nie jest to powód do dumy (podobnie jak ja nie jestem dobrym człowiekiem). Temat jest jednak rzecz jasna szerszy niż mogłoby się wydawać poprzestając na odruchowych skojarzeniach, dlatego pozwolę sobie spojrzeć na niego nieco z innej perspektywy - w końcu wyśmiewać można nie tylko to (kogo), z czego (kogo) śmiać się nie wypada, ale zjawiska czy zachowania (o personalnych wycieczkach nie wspominając) w miarę obiektywnie uznawane za negatywne i szkodliwe / głupie / nieodpowiedzialne / poniżej wszelkiego gustu itp. Zastanawiałam się swego czasu czy śmiech w tym kontekście można uznać za coś pozytywnego i doszłam do wniosku, że mimo wszystko chyba jednak nie. Każdy z nas nosi w sercu ziarenko mroku i takie postępowanie nie jest niczym innym jak pozwoleniem mu legalnie, pod pozorem walki z postępującym zidioceniem społeczeństwa (lub jakąkolwiek inną przykrywką), nierzadko w świetle pełnej chwały wychynąć na powierzchnię i zalśnić choć na moment. Tym bardziej, że prawda nigdy nie ma tylko jednego oblicza: tona tapety na twarzy (krzywo położona tapeta! odklejająca się tapeta!), noszenie pośladkowego odpowiednika stanikowych push-upów czy robienie sobie kilkudziesięciu selfie pod rząd mogą wydawać się zabawne czy nawet żałosne, ale dysmorfofobia, potrzaskana na kawałeczki samoocena czy rozpaczliwe pragnienie akceptacji nie są już ani trochę. A przynajmniej tak mi się wydaje. O tym, że słowa nie są jednak nic nie znaczącą i nic nie ważącą zbitką dźwięków nie wspominając. Wybacz ewentualną zbytnią śmiałość / obcesowość, ale czy reagujesz otwarcie na takie sytuacje? To jedyne znaczenie, jakie tak naprawdę mają słowa "nie toleruję", a sama o sobie piszesz często, że jesteś osóbką mocno nieśmiałą (w domyśle: mającą problem z wypowiadaniem własnego zdania i asertywnością).