IMR3VIL

Kościół - ... ?

861 postów w tym temacie

Właśnie młodzież jest bardzo religijna, prawicowa. W większości głosowała na PiS, głosi faszystowskie hasła typu "Wielka Polska Katolicka". Gdy już będę stara, ci ludzie będą rządzić Polską. Mnie jako ateistkę to przeraża.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 2.03.2017 at 08:39, Miszaba napisał:

Właśnie młodzież jest bardzo religijna, prawicowa. W większości głosowała na PiS, głosi faszystowskie hasła typu "Wielka Polska Katolicka". Gdy już będę stara, ci ludzie będą rządzić Polską. Mnie jako ateistkę to przeraża.

Po prawdzie to akurat wśród młodych statystyki religijności są najniższe, choć na tle Europy nadal dość wysokie. Zauważ też, że generalnie to w tę stronę popychają nas głównie starzy politycy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dla mnie w ogóle dziwne jest branie religii jako jakiś tam element życia. To jest chore. Może to niektórych zaboleć ale w zabobony nikt nie wierzy, a bóg to co? Wymysł kogoś, produkt fantazji. Jeśli mam w coś wierzyć to wolę w siebie i swoje umiejętności niż w boga. Wolę coś zrobić niż iść się o to modlić. Tak samo posty czy inne takie, nie będę sobie niczego odmawiał bo jakiś grzecznie mówiąc starszy pan w czerni tak powiedział. Cieszy mnie to że statystyki spadają, coraz więcej osób zaczyna zauważać jaka to głupota. Może coś się w końcu zmieni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
3 godziny temu, Vinci napisał:

Dla mnie w ogóle dziwne jest branie religii jako jakiś tam element życia. To jest chore. Może to niektórych zaboleć ale w zabobony nikt nie wierzy, a bóg to co?

Tylko, że ten temat nie jest poświęcony by polemizować o wiarę w Boga. ;)

Osobiście w tą całą instytucję zwaną Kościołem nie wierzę. Ale biznes się kręci, to jest najważniejsze. Mam wrażenie, że do Kościoła chodzą starsi ludzie którzy boją się sądu ostatecznego i w myśl, że na klęczkach czeka ich coś lepszego żyję im się lepiej. A młodzi ludzie są ogarnięci i oczytani i albo chodzą do Kościoła póki jeszcze nie przejrzą na oczy albo po prostu nie chodzą. Myślę, że i tak to wszystko zaczyna podupadać i nie wiem czy jeszcze tego dożyję ale możliwym jest, że tego nie będzie. Nie wiem też dlaczego wychodzi się z założenia [a przynajmniej mam takie wrażenie] że wiara chrześcijańska jest tą najlepszą i jedyną w swoim rodzaju. Ale z jakiej racji? Kto w ogóle wymyślił Kościół? Owszem Jezus głosił nauki ale nie stawiał się na piedestale i nie robił z siebie nie wiadomo jak ważnego w hierarchii. Wszystko to mi się kłóci nie od dziś. 

A Biskupi, Księża i Ci inni. Tyle się słyszy na ich temat, kolejne afery, kolejne upokorzenia. Rzadko kiedy jest Ksiądz z powołaniem który nie kieruję się chęcią wzięcia jak najwięcej do koszyczka. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, nie w tym rzecz. Ale sam fakt spowiedzi, kim lepszym jest ode mnie Ksiądz by rozgrzeszać mnie z moich grzechów. Nikt go nie wybrał na to stanowisko, sam podjął decyzję o tym by taką swego rodzaju misję pełnić. Często CI ludzie sami nie są w porządku ale nie zważa się na to. Trochę jest to dla mnie bezsensu bo nie wiem jakim cudem taki człowiek miałby wzbudzić u mnie zaufanie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 4.04.2017 at 11:14, Vinci napisał:

Dla mnie w ogóle dziwne jest branie religii jako jakiś tam element życia. To jest chore. Może to niektórych zaboleć ale w zabobony nikt nie wierzy, a bóg to co? 

Po prawdzie to w zabobony jak i bogów oraz inne religijne produkty nadal wierzy większość ludzi i jakby nie patrzeć jest to dla nich element życia. Często najistotniejszy., bo spaja ze sobą różne poziomy życia danej jednostki, bądź społeczności. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dla mnie Kościół jest czymś bardzo ważnym, czuję się tam jak w rodzinie, a nawet lepiej. Tak po prawdzie to on dużo w moim życiu zmienił i dzięki niemu żyję. Do tego on mnie wychowuje. Poprzez Słowo, nauki, spowiedź a także przez różnych ludzi, m. in. kapłana z mojej parafii, który dba o mnie bardziej niż rodzice i pomaga mi wkraczać w każdy następny dzień. W Kościele podczas Mszy kiedyś zaczęłam płakać. Po Mszy pewna Pani, którą kojarzyłam tylko z widzenia, podeszła i przytuliła mnie pytając czy wszystko w porządku. I za to kocham Kościół - że jest jedną rodziną. A to, że ma wady? To nic. Wszystko ma wady. I tak kocham Kościół bo dzięki niemu jestem gdzie jestem i nie upadłam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie chodzę do kościoła. I to nigdy się nie zmieni. Męczy mnie bałwochwalstwo, oszustwa, kurestwo wśród księży, pedofilia itp. Męczy mnie pouczanie ludzi jak mają żyć, a potem robienie tysiąckroć gorszych rzeczy. Męczy mnie wszechobecne kłamstwo. Męczy nawet to, że 10 przykazań nie jest przedstawionych tak, jak ma to miejsce w Biblii.

Wiara =/= kościół. Modlić się mogę wszędzie, a nie do kukiełek i malowideł, co jest przecież zakazane.. o czym wie każdy, kto raczył poczytać Pismo Święte. 

Do spowiedzi zaś nie jest potrzebny żaden pośrednik.. Bóg jest przecież wszechwiedzący i wszechwidzący. 

Tyle w temacie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Osobiście chrześcijanką nie jestem i Kościół jest mi zwyczajnie obojętny. Pieniądze wykorzystane na budowę kościołów mogłaby zostać wykorzystane na coś bardziej praktycznego... Ale dla wielu ludzi są to ważne miejsca z ważnymi obrzędami, a ja staram się to szanować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Praktyki prowadzone przez Kościół są niezgodne z pismem świętym. Chociażby dekalog, papież, celibat wśród księży, kult Marii, obrazki święte, woda święcona, niedziela jako dzień święty, czyściec.

Ale jeżeli ktoś chodzi do kościoła itd, przynależy do tej grupy to nie powinien narzekać :>

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja uważam, że sprawy religii, nieważne jakiej, nie powinny być mieszane w w sprawy państwowe, instytucje powinny być świeckie. Ja w nic nie wierze, nie klują mnie w oczy symbole religijne ale skoro komuś wierzącego (tu wstaw religie) przeszkadzają w miejscach publicznych symbole innych religii to najlepiej niech nie będzie żadnych. Nie ma chyba nic gorszego od ludzi, którzy uważają swoją wiarę jako normalność i, że tak ma być i wmuszają innym swoje i inni mają żyć jak oni sami. Wierzcie ludzie sobie w co chcecie, podzielcie się tym z innymi ale nie wmuszajcie, ze twojra racja jest bardziej twojsza niż mojsza.

 

Edytowane przez Nineku
usunięto link

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Bóg już dawno przestał mieć dla mnie znaczenie. Nie jestem w stanie w niego uwierzyć. Żyjąc w 21 wieku ciężko jest wierzyć w kogoś kto został wymyślony kiedyś przez naszych przodków.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Celt
    • gressip
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Lilla Weneda
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Myślę, że na obecnym etapie to już po prostu kwestia przede wszystkim wielopokoleniowej tradycji oraz intensywnej promocji, za którą stoi chęć wydobycia jak największej ilości kasy od kibiców - ostatecznie gdy nie wiadomo o co chodzi, z reguły chodzi o pieniądze :}
    • Celt
      Równouprawnienie
      Dla mnie jest oczywiste, że kobiety powinny mieć te same prawa, co mężczyźni. Że powinny mieć taki sam dostęp do edukacji i wykonywania dowolnych zawodów, do wyboru swojej drogi życiowej (w tym wybory partnera), że w postępowaniu cywilnym i karnym kobiety i mężczyźni powinni być traktowani tak samo. Gdy ktoś sprowadza równouprawnienie do wykonywania tych samych czynności przez mężczyzn i kobiety, w tym czynności zależnych od uwarunkowań fizycznych (jak z jednej strony dźwiganie ciężarów, a z drugiej rodzenie dzieci i karmienie ich piersią), czy nawet do codziennej kurtuazji wynikłej z kodu kulturowego (jak przepuszczanie w drzwiach i obdarowywanie kobiet kwiatami) to wtedy nic, tylko westchnąć. Bo jak sama nazwa wskazuje, równouprawnienie oznacza, że kobiety są uprawnione do tego samego, do czego mężczyźni. Nie oznacza, że wobec kobiet nie należy być szarmanckim, kurtuazyjnym ani że trzeba zmuszać kobiety do wnoszenia lodówki na trzecie piętro. Można jednak zauważyć, że niezależnie od postępującego zrównywania statusu kobiet i mężczyzn i od różnych uprzejmości i drobnych przywilejów przyznawanych kobietom, w kulturze są obecne różne krzywdzące mity i stereotypy dotyczące kobiet i tego, co one powinny i czego nie powinny robić. Szczególnie wyraźnie widać to w porównywaniu swobody seksualnej kobiet i mężczyzn. Kobieta mająca wielu partnerów bardzo często uchodzi za "puszczalską", "łatwą" i nieszanującą się i jest z tego powodu stygmatyzowana i uznawana za gorszą i niezasługującą na szacunek, za to mężczyzna mający wiele partnerek to "prawdziwy mężczyzna", człowiek godny raczej podziwu i docenienia, a nie zasługujący na stygmatyzowanie i brak szacunku. Często używa się tu dość kuriozalnego porównania penisa do klucza i pochwy do zamka, mówiąc, że klucz który otwiera wiele drzwi jest świetny, a zamek który można otworzyć wieloma kluczami jest beznadziejny. I tym podobnych. W każdym razie bardzo często kobietom o wiele chętniej wytyka się i przypisuje prowadzenie "rozwiązłego" trybu życia niż mężczyznom. Mężczyznom łatwiej się to wybacza, i mężczyznom łatwiej wybacza się zdradę. Nie muszę tu chyba dodawać, że w przeszłości za cudzołóstwo karano śmiercią tylko kobiety, a na męskie zdrady patrzono pobłażliwie. Nawet w Biblii (Księga Kapłańska i Księga Powtórzonego Prawa) jest mowa o karaniu śmiercią przez ukamienowanie kobiet za cudzołóstwo, a nie ma nic o karaniu śmiercią (ani karaniu w ogóle) mężczyzn za cudzołóstwo. I jest też coś takiego, jak kultura gwałtu, czyli obwinianie ofiar gwałtów i mówienie, że kobieta może być sama sobie winna lub przynajmniej współwinna temu, że została zgwałcona. Z tym wiąże się wiele mitów i stereotypów. Np. taki, że wyzywający strój kobiety zachęca potencjalnych sprawców gwałtu, mimo że tak naprawdę wyzywający ubiór ofiary nie zwiększa ryzyka gwałtu, a wręcz onieśmiela napastnika. Albo takie, że kobieta mówiąc "nie" myśli "tak", że kobieta zawsze może oprzeć się napastnikowi i uniknąć gwałtu, jeśli naprawdę chce, i że wiele kobiet skrycie chce być gwałconych itd. Więc wiele, jeśli nie większość, gwałtów, nie jest zgłaszanych, bo ofiary boją się napiętnowania i boją się sugerowania, że mogą być współwinne gwałtom - np. pytań o ich życie osobiste mających doprowadzić śledczych do przekonania, że skoro ofiara miała wcześniej wielu partnerów, to znaczy, że jest "łatwa" i że sama jest sobie winna, bo gdyby miała tylko jednego, stałego partnera, to wtedy nikt by jej nie podejrzewał o bycie współwinną gwałtu. Więc istnienie takich mitów i stereotypów krzywdzących dla kobiet można uznać za przejaw nierównego - w pewnych aspektach - statusu mężczyzn i kobiet, mimo formalnej równości praw. Choć z drugiej strony należy zauważyć, że mity i stereotypy dotyczące płci są nie tylko krzywdzące dla kobiet, ale też że czasem utrudniają podjęcie sprawiedliwej decyzji dotyczącej przyznania prawa do opieki nad dziećmi (prawie zawsze przyznaje się je matkom, a bardzo rzadko ojcom), a także że utrudnia ukaranie kobiety winnej czynów, o które zwykle kobiet się nie podejrzewa - np. molestowanie nieletnich. W Polsce za przestępstwa pedofilskie skazano samych mężczyzn, mimo że istnieją udokumentowane fakty, że kobiety też się ich dopuszczają, choć przeciwko nim praktycznie nie wytacza się spraw, bo funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości nie dają temu wiary, bo nie są w stanie wyobrazić sobie, że kobieta może być do tego zdolna. http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/3955729,pieklo-domowe,id,t.html - np. sprawczyni tego piekła domowego, która przez lata molestowała własnego syna, nigdy nie poniosła kary. Oglądałem też kiedyś film dokumentalny niemieckiej produkcji pt. "Molestowani przez własne matki" i relacje osób, które padły ofiarą molestowania przez matki, są nie mniej wstrząsające od relacji osób molestowanych przez ojców, ojczymów lub innych mężczyzn. I że też był problem z wszczęciem postępowania karnego wobec sprawczyń i ukaraniem ich, właśnie dlatego, że prokuratorzy nie chcieli uwierzyć, że kobiety mogą się tego dopuszczać. Może takie naiwne podejście wynika m.in. z tego, że przez stulecia negowano istnienie kobiecych potrzeb seksualnych lub je umniejszano i spychano na margines, że jest to na swój sposób pokłosie dawnego patriarchatu i patriarchalnej wizji świata, zgodnie z którą to mężczyzna dominuje i ma naturalne skłonności do dominacji, a kobieta ma naturalne skłonności do uległości. Podobnie zresztą, znane są przypadki, że kobieta fałszywie oskarża mężczyznę o gwałt lub napastowanie seksualne, żeby się na nim zemścić, a sąd dał jej wiarę i skazał mężczyznę na więzienie.
    • Celt
      Kobieta w wojsku ?
      Ogólnie jestem pacyfistą i antymilitarystą, jeśli jednak pozostać przy założeniu, że wojsko jest potrzebne, to nie widzę powodu, żeby kobiety, które chcą służyć w armii i wstępować do szkół oficerskich, miały być pozbawione tej możliwości. Oczywiście wiele, być może większość, kobiet, nie nadaje się na żołnierzy (tak samo jak duża część mężczyzn się nie nadaje, o czym zwolennicy przymusowego poboru mężczyzn nie chcą wiedzieć), jednak te, które pozytywnie przejdą przez sito selekcji, powinny być przyjmowane. O przydatności do armii nie decyduje płeć, tylko indywidualne cechy. Niektóre kobiety są jak amazonki, które chcą być w armii, więc powinny mieć możliwość zaspokojenia swoich ambicji i aspiracji.
    • Celt
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Choć jestem facetem, to też nie lubię oglądać meczów piłki nożnej. Częściowo dlatego, że jest dość przewidywalna i po obejrzeniu pierwszej połowy można dość łatwo przewidzieć, która strona wygra (choć zdarzają się wyjątki) i sytuacja jest w niej mało dynamiczna, nie jest tak, że przewagę uzyskuje co chwila raz jedna, raz druga strona. W piłce nożnej bezbramkowe remisy nie stanowią rzadkości, a w takich przypadkach nie ma najmniejszego powodu, żeby się tym emocjonować. Emocje są wtedy, gdy pada dużo punktów i gdy następują nagłe zwroty w grze. A częściowo dlatego, że ta dyscyplina sportowa za bardzo kojarzy mi się z lansowaniem się, celebrytami, robieniem kasy i robieniem rzeczy "pod publiczkę". Za to lubię oglądać mecze siatkówki i piłki ręcznej, w których pada więcej punktów, sytuacja jest bardziej dynamiczna i jest o wiele więcej zwrotów w grze. Siatkówka to, wiadomo, gra na punkty, więc musi się naprawdę dużo dziać. A piłka ręczna, choć nie jest na punkty, ma podobną zaletę, bo bezbramkowe remisy się w jej meczach nie zdarzają - przeważnie obie drużyny zdobywają po co najmniej 20 bramek, a czasem i ponad 30. I praktycznie do samego końca nie sposób przewidzieć, kto wygra, bo w ciągu minuty sytuacja może ulec diametralnej zmianie. Dlatego w życiu nie zrozumiem, dlaczego piłka nożna jest popularniejsza, budząca większe emocje, większe zainteresowanie mediów i przynosi większe dochody od piłki ręcznej. Przecież, obiektywnie patrząc, piłka ręczna jest o wiele bardziej emocjonująca, bo podczas gry dzieje się o wiele więcej. Tak jak najciekawsze są te filmy, w których jest dużo zwrotów akcji.
    • Rozgoryczona23
      Zerwane zaręczyny przez rodzinę
      Nawiazalismy kontakt z moim bylym.Pragnie ślubu jak wcześniej. Nie chce przekładać daty na inny termin. MinEla mi złosc na nirgo i widzę z jego wypowiedzi ze mu zależy ze ma chęć odwrócić to wszystko.  Byłam trochę zdziwiona ze on po tym jak zerwałam  i go pognałam i narazilam go na tak duży wstyd i dyshonor w rodzinie itp on chce cokolwiek jeszcze naprawiać. Mówi cóż tylko zakochany jest zdolny do takiego szaleństwa.
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      mw2
      mw2
      4
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      3
    3. 3
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      3
    4. 4
      duce
      duce
      2
    5. 5
      Lilla Weneda
      Lilla Weneda
      1