IMR3VIL

Kościół - ... ?

861 postów w tym temacie

Czym dla Ciebie jest kościół ?

Czy jest potrzebny ?

Moim zdaniem jest on niepotrzebny. To miejsce pracy dla ludzi ,którzy albo nie umieli robić czegoś innego albo tylko tam ich chcieli. Wiem ,że to dość chamskie określenie ,ale ja tak to odbieram. Ci wszyscy księża, biskupi itd. często kierują się chęcią spełnienia swoich własnych ideii a nie tym by głosić ewangelie.

Osobiście wierze w Boga, ale nie wierze w kościół...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wychodzi na to że księża to nieudacznicy...

Otóż, księża to mądrzy ludzie, baaardzo - w końcu, potrzeba dużej inteligencji by manipulować[dla swoich korzyści] milionami nie? eh

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Moim zdaniem jest on niepotrzebny.

Ja ogólnie jestem przeciwko każdej zorganizowanej religi, ale wiesz samoistnienie kościoła pozwala zachować jakąś tam hierarchie. Więc być może jest tam w jakiś sposób potrzebny.

o miejsce pracy dla ludzi ,którzy albo nie umieli robić czegoś innego albo tylko tam ich chcieli.

Troszkę zgeneralizowane, ale po części się zgadzam.

Ci wszyscy księża, biskupi itd. często kierują się chęcią spełnienia swoich własnych ideii a nie tym by głosić ewangelie.

Tu się akurat zgodzę, większość z nich ma częstsze zachcianki materialne niż duchowe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Osobiście wierze w Boga, ale nie wierze w kościół...

xDDDDDDDDDDDDDD

To ciekawe, bo boga nie ma, podobnie jak wiarygodnych poszlak na jego istnienie, a kosciol po prostu jest a mimo to... ;p

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
[

xDDDDDDDDDDDDDD

To ciekawe, bo boga nie ma, podobnie jak wiarygodnych poszlak na jego istnienie, a kosciol po prostu jest a mimo to... ;p

UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Mi tam Kościół (jako wspólnota) imponuje chociażby swoim wytrwaniem. Były prześladowania i mordy, a Kościół i tak swoje. Wiele ludzi zawdzięcza cudowne uzdrowienia osobą należącym do wspólnoty Kościoła...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jakkolwiek nie mówiłbym o swoim ateiźmie - kościół jako instytucja jest potrzebny. Ludzie potrzebują kulturowej ikony, nawet dającej zły przykład. Za każdym Papieżem stoi zapewne ktoś kto podejmuje i tak większość decyzji, ale ludzie potrzebują wzorca, więc patrzą na tego w białej czapce.

Poza tym aby zostać księdzem trzeba skończyć szalenie trudne studia. I co z tego, że będąc zamkniętym przez 3 miesiące (co 3 miesiące są przepustki) z masą facetów zapewne Twój popęd zwariuje i zaczniesz mieć dziwne, gejowskie myśli. I tak jest szalenie ciężko.

Żeby nie było - jak byłem młodszy, to myślałem o tej drodze. Teraz jestem mądrzejszy i nie wierzący. Ale to co dowiedziałem się z rozmów i książek sprawia, że wiem jak ciężko zostać prawdziwym, czystym księdzem.

A ludzie starsi, wychowani w duchu kościoła? Im jest ciężko się odzwyczaić, dlatego mamy kościół. Spokojnie - 2-3 pokolenia i kościół sam zniknie z braku wiernych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

A moja osobista teoria jakoś tak sądzi, że jest opcja, że takim "niebem" lub "piekłem", może być właśnie inny kawałek wszechświata xP i tym sposobem, po śmierci jesteśmy kosmitami:] w koncu gdzieś te dusze być muszą jesli są gdziekolwiek po śmierci

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

Sora, śpiący jestem i źle zdania składam czasami :P

Przypuszczam, że jakieś obce stworzenia są gdzieś tam- wysoko. Może nawet jesteśmy ich potomkami :P

Chyba Sumerowie coś takiego pisali. Z rana poszukam coś na ten temat ;)

PS: Tu chyba dobrze wszystko napisałem :D

EDIT: 14.04.09 12:17

Tu jest adres do jednego z artykułów. Porusza on kwestię zderzenia z mityczną Planetą Nibru, która ma uderzyć w Ziemię w 2012r. oraz powstaniem człowieka przez UFO ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Moim zdaniem jest on niepotrzebny.

I co z tego? To, że Tobie jest niepotrzebny, nie znaczy że innym też nie. Toż nikt Ci nie każe do niego należeć.

I nie będę robił wykładów czym jest Kościół i odpowiadał na te uogólnienia i oszczerwstwa (bo księża wcale niewszycy są tacy jak ich opisujecie, wielu znam) bo to jakbym walił grochem o ścianę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kościół mimo wszystko czasem się przydaje. W bilansie historycznym wypada różnie - czasem jest sprawcą rzezi (np. wojna trzydziestoletnia) czasem jednoczy narody (gloria wiedeńska).

We wczesnym średniowieczu cała inteligencja skupiała się we wspólnocie Kościoła (mówię o ziemiach polskich).

Dziś, mimo, że statystyczny ksiądz źle nam się kojarzy, to są wyjątki. Zdarzają się księża z prawdziwego powołania - na prawdę mądrzy ludzie. Sam swego czasu chodziłem regularnie do kościoła, by usłyszeć kazanie tego kapłana. Odszedł. Przydzielili nowego - zgreda. W kościele zaczęło świecić pustkami (tylko mochery zawsze wiernie w pierwszych ławkach) :P Dłuugo zbierał na tacę, zanim kupił sobie nowego Peugota .

Ale czasem Kościół daje wypłynąć postaciom wybitnym - ot choćby 'Nasz Papież'. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
We wczesnym średniowieczu cała inteligencja skupiała się we wspólnocie Kościoła (mówię o ziemiach polskich).

i to było złem, dlatego świat jest lata do tyłu - bo był "postój" podczas którego sądzono że wiedza jest tylko i wyłączenie dla kościoła...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

Przetłumacz sobie skrót ;]

Nie chodzi tu o zycie w kosmosie ;p

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Do WULFA i innych mówiących "bóg jest! lub boga nie ma!"(p.s. nie chcę Cię nawracać, nie zależy mi na tym): stwierdzenie, że Boga nie ma, jest "takie samo" jak to, że Bóg jest. Jeśli jeszcze tego nie wiesz to gratuluję. Mam na myśli to, że jeśli byłyby jasne dowody na istnienie lub nieistnienie, to nie byłoby całej "zabawy" :razz: i nie byloby pojęcia wiary w boga. Brak dowodów na istnienie czegoś nie oznacza, że tego nie ma - to twierdzenie nie wiary lecz logiki, przedstawiane jako jeden z kontr argumentów na bezpodstawne odrzucanie istnienia przez ateistów. Można te dowody znaleźć gdzieś w internecie rozpisane w sposób matematyczny, bez żadnych "czary mary" skoro jesteś realistą. A dowody jakieś zresztą tam są, ale nie takie jednoznaczne jakbyś chciał np.

:faja: każde organizm składa się z białek, każde białka organiczne składają się z około 20 różnych aminokwasów. Aminokwasy są trudne do przypadkowego stworzenia, nawet w laboratoriach udało się do tej pory mimo całej babraniny w "bio-zupie" zrobić 10 z nich (syntetycznie). Teraz wyobraź sobie jaka jest szansa na to, by znalazła się planeta o warunkach "ziemskich" na której samoistnie wytwarzają się obok siebie owe 20 aminokwasy i spontanicznie tworzą one różne rodzaje białek, które z kolei tworzą różne rodzaje komórek (lub choćby organizm jednokomórkowy na początek). Oczywiście dodaj do tego szansę na późniejsze warunki rozwoju, np temperatura - jeśli przesuniemy Ziemię o 1/100 w którąś stronę od Słońca, to będzie zbyt zimno lub ciepło... itd. Zresztą poczytaj o białkach lewo i prawoskrętnych, jedne z nich też są "troszkę" nieprzypadkowe, no cóż musiał nieźle piorun uderzyć w jakąś kałużę z biozupą, teoria jak ta lala :roll:

Oczywiście są też argumenty przeciw: np skąd taki burdel na Ziem skoro jest Bóg :?: nie wiesz? to spójrz w lustro (nie piję tu do wyglądu bo Cię przecie nie widziałem)...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

:faja: każde organizm składa się z białek, każde białka organiczne składają się z około 20 różnych aminokwasów. Aminokwasy są trudne do przypadkowego stworzenia, nawet w laboratoriach udało się do tej pory mimo całej babraniny w "bio-zupie" zrobić 10 z nich (syntetycznie). Teraz wyobraź sobie jaka jest szansa na to, by znalazła się planeta o warunkach "ziemskich" na której samoistnie wytwarzają się obok siebie owe 20 aminokwasy i spontanicznie tworzą one różne rodzaje białek, które z kolei tworzą różne rodzaje komórek (lub choćby organizm jednokomórkowy na początek). Oczywiście dodaj do tego szansę na późniejsze warunki rozwoju, np temperatura - jeśli przesuniemy Ziemię o 1/100 w którąś stronę od Słońca, to będzie zbyt zimno lub ciepło... itd. Zresztą poczytaj o białkach lewo i prawoskrętnych, jedne z nich też są "troszkę" nieprzypadkowe, no cóż musiał nieźle piorun uderzyć w jakąś kałużę z biozupą, teoria jak ta lala :roll:

Oczywiście są też argumenty przeciw: np skąd taki burdel na Ziem skoro jest Bóg :?: nie wiesz? to spójrz w lustro (nie piję tu do wyglądu bo Cię przecie nie widziałem)...

kolejny egocentryk, przecież inne życie może być całkiem inne niż to na ziemi, moze nie lubić słońca, oddychać etanem i wydalać tlen, czy co kowlwiek co sobie wymyślisz:]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dadexix:

kolejny egocentryk, przecież inne życie może być całkiem inne niż to na ziemi, moze nie lubić słońca, oddychać etanem i wydalać tlen, czy co kowlwiek co sobie wymyślisz:

TAK!!! masz pełną rację (poza tym że nie jednak nie jestem egocentrykiem, potrafię popatrzeć z perspektywy na różne rzeczy :devil: )

Samo udowadnianie czegokolwiek nie było trzonem całej wypowiedzi, tylko przykładem. Ale skoro tak piszesz to wyjaśnię że chodzi mi o prosty rachunek prawdopodobieństwa - na innej planecie musiało wytworzyć się życie w innej formie bo byłyby tam inne warunki i np. etan :wink: do oddychania. Jasne, ale to można dopiero wyjaśnić EWOLUCJĄ, a ja pisałem o samym powstaniu życia. O ile jestem w stanie "zaakceptować" matematycznie i logicznie fakt ewolucji, to mam wątpliwości co do samego początku ....Zresztą skąd w ogóle taka "potrzeba" przed całą ewolucją by owo życie spontanicznie powstało..... hmm, ostatnie moje zdanie trochę nie na temat...

Ps. Poza tym nauka nie jest w stanie zaprzeczyć istnieniu Boga (bo zawsze można powiedzieć, że jest On na tyle "cwany", że ustawił to i owo by niezauważenie bytować w Niebie lub gdziekolwiek..., wręcz przeciwnie, nauka w wielu dziedzinach dąży do potwierdzenia jego istnienia. Czytałem kiedyś, że naukowców (co trochę wydawało mi się przekorne), którzy byli przez dziesięciolecia zatwardziałymi ateistami, zaczęli wierzyć, tylko dlatego, że analizowali rachunek prawdopodobieństwa w skali wszechświata. (np. wyliczyli, że przy dzisiaj znanych rozmiarach wszechświata i jego masie, szanse na powstanie spontanicznie niektórych substancji przed powstaniem życia były nikłe). Oczywiście nie zaczęli modlić się co rano twarzą na wschód, ale jasno zaczęli mówić że nie wykluczają rozwiązania mocy sprawczej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O ile jestem w stanie "zaakceptować" matematycznie i logicznie fakt ewolucji, to mam wątpliwości co do samego początku

W sumie początkiem się nie interesuje, ale świta we łbie że jest teoria że skąś coś na jakimś meteorycie[bakterie jakieś? jednokomórkowce? - w lodzie], no i jest teoria błędu atomistycznego czy jak to się zwie[podczas zmian w atomach - połączeń między nimi etc, coś się "pieprzy" i wychodzi coś innego - tak jak czasem ewolucja, coś się pieprzy w dna i powstaje coś nowego tylko na poziomie atomów a nie komórek/dna]

Pewnie jest i wiele mądrych teorii, te dwie podane - mogą być czystą fikcją, bo po prostu wiem że gdzieś coś takiego dzwoni, lecz równie dobrze mogło mi się to z czymś pomylić... Lecz jakieś wytłumaczenie tego na pewno znaleziono:]

Jednak jak już patrzeć na rachunek prawdopodobieństwa - weź pod uwagę CZAS...

Zresztą skąd w ogóle taka "potrzeba" przed całą ewolucją by owo życie spontanicznie powstało..... hmm, ostatnie moje zdanie trochę nie na temat...
tak samo jak skąd potrzeba szukania winnych pierwszej wojny światowej i inne bzdury które były i nie wrócą - by niektórzy mieli co robić:]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Tak, CZAS to dobry argument. Jeśli przyjąć czas jako czynnik w rachunku prawdopodobieństwa to istnieje taka teoria (oczywiście nie mówię że w nią wierzę, po prostu lubię w swojej i innych głowach konfrontować różne teorie), jeżeli życie na Ziemi powstało przypadkowo, to aby zgodzić to z logiką myślenia, wszechświat musiał powstawać dużo więcej niż jeden raz, bo inaczej czasu byłoby zbyt mało (jeśli chcesz trafić np. 6 w totolotka, to bardziej możliwe, że ją trafisz, jeżeli zagrasz wiele razy a nie raz). Czyli jest to teoria że wszechświat rozszerza się i kurczy pod wpływem grawitacji, po czym się zapada i zabawa od początku - wielki wybuch. Idąc dalej, szansa na życie znowu się zmniejsza, bo nie po każdym "wielkim wybuchu", istniała taka równowaga sił, która utrzymywała wszechświat w stanie ekspansji (ja się na tym nie znam, uczeni przyrównują tą równowagę do ołówka stojącego na stole, oczywiście na zaostrzonej końcówce...)

Oczywiście masz rację jeśli czasu było duuuużo, to było dowolnie wiele prób, dlatego można przyjąć, że życie mogło powstać spontanicznie, ALE świat nauki mówi nam, że szansa na to jest tak zaj..... mała, że prościej byłoby o cud :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Czyli jest to teoria że wszechświat rozszerza się i kurczy pod wpływem grawitacji, po czym się zapada i zabawa od początku - wielki wybuch. Idąc dalej, szansa na życie znowu się zmniejsza, bo nie po każdym "wielkim wybuchu"

No nie ma to jak porównanie czasu miedzy wybuchami do powstania życia... może i tak, bedzie next wielki wybuch - ale popatrz że do tego trzeba więcej energii i więcej czasu:]

ALE świat nauki mówi nam, że szansa na to jest tak zaj..... mała, że prościej byłoby o cud :D

z tym zajebiście mała jest coś innego - świat nauki uwzlędnia wielką ilość czasu, lecz sam nie umie tego wytworzyc, czy zaobserwować w przyrodzie bo za mala szansa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
No nie ma to jak porównanie czasu miedzy wybuchami do powstania życia... może i tak, bedzie next wielki wybuch - ale popatrz że do tego trzeba więcej energii i więcej czasu:]

Prawdopodobnie chodzi Ci o to, że w naturze nie marnuje się czasu i przede wszystkim energii (w różnej formie). Po pierwsze - czas nie jest bogiem, były takie nomen omen "czasy", kiedy czas nie istniał jako taki, ponieważ nie było(?) materii, której ruch można by mierzyć. Nazywa się te "czasy" osobliwością. Tam nie sięga umysł naukowca, sami to przyznają.

Jeśli natomiast chodzi o energię, to jest ona jak ja to nazywam nielogicznie rozłożona a powinna być oszczędzana w drodze choćby ewolucji, ponieważ polega ona na zdobywaniu energii przez różne organizmy na różne sposoby.

Najlepszym przykładem jest takie rozwiązanie natury jak (będę egocentryczny) ludzki mózg, łasy na tlen i cukier, białko, itp. nieodporny na zmianę temperatury i brak tlenu powyżej 2 minut, nienaturalnie duży... bakterie wykorzystują dużo mniej energii niż my i są w stanie przeżyć w gorszych warunkach niż my. Oczywiście, teraz my jesteśmy wytrwalsi i mamy lepsze mechanizmy obronne bo możemy np. zbudować batyskaf i nurkować głębiej niż ryby głębinowe. Ale to wymagało działania mózgu, a o jego możliwościach obiektywna natura "nie wiedziała".

świat nauki uwzlędnia wielką ilość czasu, lecz sam nie umie tego wytworzyc, czy zaobserwować w przyrodzie bo za mala szansa

jasne, odpowiednich warunków się nie wytworzy, a nauka nas zawodzi w wyjaśnianiu tych zjawisk, dlatego są one ciągle ciekawe, mimo swojej "starości", czasu mamy mało na niektóre rodzaje badań nawet na przestrzeni naszej życia naszej cywilizacji, ale korzystanie z prostego rachunku prawdopodobieństwa i zasad logiki nie jest aż takie nieosiągalne i się sprawdza w wielu zjawiskach, takie zjawiska jak wytwarzanie spontaniczne związków w określonym czasie są w pełni mierzalne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Prawdopodobnie chodzi Ci o to, że w naturze nie marnuje się czasu i przede wszystkim energii (w różnej formie). Po pierwsze - czas nie jest bogiem, były takie nomen omen "czasy", kiedy czas nie istniał jako taki, ponieważ nie było(?) materii, której ruch można by mierzyć. Nazywa się te "czasy" osobliwością. Tam nie sięga umysł naukowca, sami to przyznają.

Chodziło mi o coś innego, wyszło z Twoich słów, że takie wybuchy są co jakiś czas, i biorąc prawdo podobnieństwa powstania życia "bez cudu", wychodzi na to że między jednym a drugim wybuchem się nie mieścimy, ja chciałem zwrócić uwagę że czas między wybuchami jest o wieeeele dłuższy niż czas potrzebny na życie

Ale może źle Cie zrozumiałem, w sumie gadałem jak pokręcony bo lekko zaspany byłem

jasne, odpowiednich warunków się nie wytworzy, a nauka nas zawodzi w wyjaśnianiu tych zjawisk, dlatego są one ciągle ciekawe, mimo swojej "starości", czasu mamy mało na niektóre rodzaje badań nawet na przestrzeni naszej życia naszej cywilizacji, ale korzystanie z prostego rachunku prawdopodobieństwa i zasad logiki nie jest aż takie nieosiągalne i się sprawdza w wielu zjawiskach, takie zjawiska jak wytwarzanie spontaniczne związków w określonym czasie są w pełni mierzalne.

Znów zmęczenie i źle wytłumaczyłem...

Rachunek ten, oblicza jaki jest procent szansy na jakiś tam błąd w jednej próbie[tj. ile % szansy że w tej próbie coś się stanie]...

i wychodzą na prawde zajebiście małe ilości, ale patrząc na ilość czasu, i prób[na przestrzeni miliardów lat], to jest to możliwe:]

btw. kończymy bo temat o kościele jak mniemam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie lubię kościoła. Bynajmniej swojego, bo nie lubię księdza. Wiem, że kiedy pójdę do kościoła ksiądz będzie marudził na wszystkich, narzekał. Wolę pomodlić się w domu, w ciszy, w spokoju. Kościół nie jest mi potrzebny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kosció jest potrzebny, choćby dlatgeo, że większość ludzi tych biednych chodzi z problemami do księży. Oni pomagają. Naprawdę potrafią doradzić i pomóc. Oczywiście nie wszyscy. Sama wierzę w Boga, co do Kościoła mam torchę inne zdanie. Uważam, że Kościół jednak kieruje się rządzą władzy i zdobywania bohactwa choćby przez te 2h religii w szkołach...Mogliby zrobić jedną.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Czym dla Ciebie jest kościół ?

Instytucją, niczym więcej.

Czy jest potrzebny ?

Mi? Nie. Tworzy tylko niepotrzebne kłopoty i obowiązki. Narzuca ograniczenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Celt
    • gressip
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Lilla Weneda
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Myślę, że na obecnym etapie to już po prostu kwestia przede wszystkim wielopokoleniowej tradycji oraz intensywnej promocji, za którą stoi chęć wydobycia jak największej ilości kasy od kibiców - ostatecznie gdy nie wiadomo o co chodzi, z reguły chodzi o pieniądze :}
    • Celt
      Równouprawnienie
      Dla mnie jest oczywiste, że kobiety powinny mieć te same prawa, co mężczyźni. Że powinny mieć taki sam dostęp do edukacji i wykonywania dowolnych zawodów, do wyboru swojej drogi życiowej (w tym wybory partnera), że w postępowaniu cywilnym i karnym kobiety i mężczyźni powinni być traktowani tak samo. Gdy ktoś sprowadza równouprawnienie do wykonywania tych samych czynności przez mężczyzn i kobiety, w tym czynności zależnych od uwarunkowań fizycznych (jak z jednej strony dźwiganie ciężarów, a z drugiej rodzenie dzieci i karmienie ich piersią), czy nawet do codziennej kurtuazji wynikłej z kodu kulturowego (jak przepuszczanie w drzwiach i obdarowywanie kobiet kwiatami) to wtedy nic, tylko westchnąć. Bo jak sama nazwa wskazuje, równouprawnienie oznacza, że kobiety są uprawnione do tego samego, do czego mężczyźni. Nie oznacza, że wobec kobiet nie należy być szarmanckim, kurtuazyjnym ani że trzeba zmuszać kobiety do wnoszenia lodówki na trzecie piętro. Można jednak zauważyć, że niezależnie od postępującego zrównywania statusu kobiet i mężczyzn i od różnych uprzejmości i drobnych przywilejów przyznawanych kobietom, w kulturze są obecne różne krzywdzące mity i stereotypy dotyczące kobiet i tego, co one powinny i czego nie powinny robić. Szczególnie wyraźnie widać to w porównywaniu swobody seksualnej kobiet i mężczyzn. Kobieta mająca wielu partnerów bardzo często uchodzi za "puszczalską", "łatwą" i nieszanującą się i jest z tego powodu stygmatyzowana i uznawana za gorszą i niezasługującą na szacunek, za to mężczyzna mający wiele partnerek to "prawdziwy mężczyzna", człowiek godny raczej podziwu i docenienia, a nie zasługujący na stygmatyzowanie i brak szacunku. Często używa się tu dość kuriozalnego porównania penisa do klucza i pochwy do zamka, mówiąc, że klucz który otwiera wiele drzwi jest świetny, a zamek który można otworzyć wieloma kluczami jest beznadziejny. I tym podobnych. W każdym razie bardzo często kobietom o wiele chętniej wytyka się i przypisuje prowadzenie "rozwiązłego" trybu życia niż mężczyznom. Mężczyznom łatwiej się to wybacza, i mężczyznom łatwiej wybacza się zdradę. Nie muszę tu chyba dodawać, że w przeszłości za cudzołóstwo karano śmiercią tylko kobiety, a na męskie zdrady patrzono pobłażliwie. Nawet w Biblii (Księga Kapłańska i Księga Powtórzonego Prawa) jest mowa o karaniu śmiercią przez ukamienowanie kobiet za cudzołóstwo, a nie ma nic o karaniu śmiercią (ani karaniu w ogóle) mężczyzn za cudzołóstwo. I jest też coś takiego, jak kultura gwałtu, czyli obwinianie ofiar gwałtów i mówienie, że kobieta może być sama sobie winna lub przynajmniej współwinna temu, że została zgwałcona. Z tym wiąże się wiele mitów i stereotypów. Np. taki, że wyzywający strój kobiety zachęca potencjalnych sprawców gwałtu, mimo że tak naprawdę wyzywający ubiór ofiary nie zwiększa ryzyka gwałtu, a wręcz onieśmiela napastnika. Albo takie, że kobieta mówiąc "nie" myśli "tak", że kobieta zawsze może oprzeć się napastnikowi i uniknąć gwałtu, jeśli naprawdę chce, i że wiele kobiet skrycie chce być gwałconych itd. Więc wiele, jeśli nie większość, gwałtów, nie jest zgłaszanych, bo ofiary boją się napiętnowania i boją się sugerowania, że mogą być współwinne gwałtom - np. pytań o ich życie osobiste mających doprowadzić śledczych do przekonania, że skoro ofiara miała wcześniej wielu partnerów, to znaczy, że jest "łatwa" i że sama jest sobie winna, bo gdyby miała tylko jednego, stałego partnera, to wtedy nikt by jej nie podejrzewał o bycie współwinną gwałtu. Więc istnienie takich mitów i stereotypów krzywdzących dla kobiet można uznać za przejaw nierównego - w pewnych aspektach - statusu mężczyzn i kobiet, mimo formalnej równości praw. Choć z drugiej strony należy zauważyć, że mity i stereotypy dotyczące płci są nie tylko krzywdzące dla kobiet, ale też że czasem utrudniają podjęcie sprawiedliwej decyzji dotyczącej przyznania prawa do opieki nad dziećmi (prawie zawsze przyznaje się je matkom, a bardzo rzadko ojcom), a także że utrudnia ukaranie kobiety winnej czynów, o które zwykle kobiet się nie podejrzewa - np. molestowanie nieletnich. W Polsce za przestępstwa pedofilskie skazano samych mężczyzn, mimo że istnieją udokumentowane fakty, że kobiety też się ich dopuszczają, choć przeciwko nim praktycznie nie wytacza się spraw, bo funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości nie dają temu wiary, bo nie są w stanie wyobrazić sobie, że kobieta może być do tego zdolna. http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/3955729,pieklo-domowe,id,t.html - np. sprawczyni tego piekła domowego, która przez lata molestowała własnego syna, nigdy nie poniosła kary. Oglądałem też kiedyś film dokumentalny niemieckiej produkcji pt. "Molestowani przez własne matki" i relacje osób, które padły ofiarą molestowania przez matki, są nie mniej wstrząsające od relacji osób molestowanych przez ojców, ojczymów lub innych mężczyzn. I że też był problem z wszczęciem postępowania karnego wobec sprawczyń i ukaraniem ich, właśnie dlatego, że prokuratorzy nie chcieli uwierzyć, że kobiety mogą się tego dopuszczać. Może takie naiwne podejście wynika m.in. z tego, że przez stulecia negowano istnienie kobiecych potrzeb seksualnych lub je umniejszano i spychano na margines, że jest to na swój sposób pokłosie dawnego patriarchatu i patriarchalnej wizji świata, zgodnie z którą to mężczyzna dominuje i ma naturalne skłonności do dominacji, a kobieta ma naturalne skłonności do uległości. Podobnie zresztą, znane są przypadki, że kobieta fałszywie oskarża mężczyznę o gwałt lub napastowanie seksualne, żeby się na nim zemścić, a sąd dał jej wiarę i skazał mężczyznę na więzienie.
    • Celt
      Kobieta w wojsku ?
      Ogólnie jestem pacyfistą i antymilitarystą, jeśli jednak pozostać przy założeniu, że wojsko jest potrzebne, to nie widzę powodu, żeby kobiety, które chcą służyć w armii i wstępować do szkół oficerskich, miały być pozbawione tej możliwości. Oczywiście wiele, być może większość, kobiet, nie nadaje się na żołnierzy (tak samo jak duża część mężczyzn się nie nadaje, o czym zwolennicy przymusowego poboru mężczyzn nie chcą wiedzieć), jednak te, które pozytywnie przejdą przez sito selekcji, powinny być przyjmowane. O przydatności do armii nie decyduje płeć, tylko indywidualne cechy. Niektóre kobiety są jak amazonki, które chcą być w armii, więc powinny mieć możliwość zaspokojenia swoich ambicji i aspiracji.
    • Celt
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Choć jestem facetem, to też nie lubię oglądać meczów piłki nożnej. Częściowo dlatego, że jest dość przewidywalna i po obejrzeniu pierwszej połowy można dość łatwo przewidzieć, która strona wygra (choć zdarzają się wyjątki) i sytuacja jest w niej mało dynamiczna, nie jest tak, że przewagę uzyskuje co chwila raz jedna, raz druga strona. W piłce nożnej bezbramkowe remisy nie stanowią rzadkości, a w takich przypadkach nie ma najmniejszego powodu, żeby się tym emocjonować. Emocje są wtedy, gdy pada dużo punktów i gdy następują nagłe zwroty w grze. A częściowo dlatego, że ta dyscyplina sportowa za bardzo kojarzy mi się z lansowaniem się, celebrytami, robieniem kasy i robieniem rzeczy "pod publiczkę". Za to lubię oglądać mecze siatkówki i piłki ręcznej, w których pada więcej punktów, sytuacja jest bardziej dynamiczna i jest o wiele więcej zwrotów w grze. Siatkówka to, wiadomo, gra na punkty, więc musi się naprawdę dużo dziać. A piłka ręczna, choć nie jest na punkty, ma podobną zaletę, bo bezbramkowe remisy się w jej meczach nie zdarzają - przeważnie obie drużyny zdobywają po co najmniej 20 bramek, a czasem i ponad 30. I praktycznie do samego końca nie sposób przewidzieć, kto wygra, bo w ciągu minuty sytuacja może ulec diametralnej zmianie. Dlatego w życiu nie zrozumiem, dlaczego piłka nożna jest popularniejsza, budząca większe emocje, większe zainteresowanie mediów i przynosi większe dochody od piłki ręcznej. Przecież, obiektywnie patrząc, piłka ręczna jest o wiele bardziej emocjonująca, bo podczas gry dzieje się o wiele więcej. Tak jak najciekawsze są te filmy, w których jest dużo zwrotów akcji.
    • Rozgoryczona23
      Zerwane zaręczyny przez rodzinę
      Nawiazalismy kontakt z moim bylym.Pragnie ślubu jak wcześniej. Nie chce przekładać daty na inny termin. MinEla mi złosc na nirgo i widzę z jego wypowiedzi ze mu zależy ze ma chęć odwrócić to wszystko.  Byłam trochę zdziwiona ze on po tym jak zerwałam  i go pognałam i narazilam go na tak duży wstyd i dyshonor w rodzinie itp on chce cokolwiek jeszcze naprawiać. Mówi cóż tylko zakochany jest zdolny do takiego szaleństwa.
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      mw2
      mw2
      4
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      3
    3. 3
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      3
    4. 4
      duce
      duce
      2
    5. 5
      Lilla Weneda
      Lilla Weneda
      1