IMR3VIL

Kościół - ... ?

860 postów w tym temacie

Czym dla Ciebie jest kościół ?

Czy jest potrzebny ?

Moim zdaniem jest on niepotrzebny. To miejsce pracy dla ludzi ,którzy albo nie umieli robić czegoś innego albo tylko tam ich chcieli. Wiem ,że to dość chamskie określenie ,ale ja tak to odbieram. Ci wszyscy księża, biskupi itd. często kierują się chęcią spełnienia swoich własnych ideii a nie tym by głosić ewangelie.

Osobiście wierze w Boga, ale nie wierze w kościół...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wychodzi na to że księża to nieudacznicy...

Otóż, księża to mądrzy ludzie, baaardzo - w końcu, potrzeba dużej inteligencji by manipulować[dla swoich korzyści] milionami nie? eh

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Moim zdaniem jest on niepotrzebny.

Ja ogólnie jestem przeciwko każdej zorganizowanej religi, ale wiesz samoistnienie kościoła pozwala zachować jakąś tam hierarchie. Więc być może jest tam w jakiś sposób potrzebny.

o miejsce pracy dla ludzi ,którzy albo nie umieli robić czegoś innego albo tylko tam ich chcieli.

Troszkę zgeneralizowane, ale po części się zgadzam.

Ci wszyscy księża, biskupi itd. często kierują się chęcią spełnienia swoich własnych ideii a nie tym by głosić ewangelie.

Tu się akurat zgodzę, większość z nich ma częstsze zachcianki materialne niż duchowe.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Osobiście wierze w Boga, ale nie wierze w kościół...

xDDDDDDDDDDDDDD

To ciekawe, bo boga nie ma, podobnie jak wiarygodnych poszlak na jego istnienie, a kosciol po prostu jest a mimo to... ;p

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
[

xDDDDDDDDDDDDDD

To ciekawe, bo boga nie ma, podobnie jak wiarygodnych poszlak na jego istnienie, a kosciol po prostu jest a mimo to... ;p

UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Mi tam Kościół (jako wspólnota) imponuje chociażby swoim wytrwaniem. Były prześladowania i mordy, a Kościół i tak swoje. Wiele ludzi zawdzięcza cudowne uzdrowienia osobą należącym do wspólnoty Kościoła...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jakkolwiek nie mówiłbym o swoim ateiźmie - kościół jako instytucja jest potrzebny. Ludzie potrzebują kulturowej ikony, nawet dającej zły przykład. Za każdym Papieżem stoi zapewne ktoś kto podejmuje i tak większość decyzji, ale ludzie potrzebują wzorca, więc patrzą na tego w białej czapce.

Poza tym aby zostać księdzem trzeba skończyć szalenie trudne studia. I co z tego, że będąc zamkniętym przez 3 miesiące (co 3 miesiące są przepustki) z masą facetów zapewne Twój popęd zwariuje i zaczniesz mieć dziwne, gejowskie myśli. I tak jest szalenie ciężko.

Żeby nie było - jak byłem młodszy, to myślałem o tej drodze. Teraz jestem mądrzejszy i nie wierzący. Ale to co dowiedziałem się z rozmów i książek sprawia, że wiem jak ciężko zostać prawdziwym, czystym księdzem.

A ludzie starsi, wychowani w duchu kościoła? Im jest ciężko się odzwyczaić, dlatego mamy kościół. Spokojnie - 2-3 pokolenia i kościół sam zniknie z braku wiernych.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

A moja osobista teoria jakoś tak sądzi, że jest opcja, że takim "niebem" lub "piekłem", może być właśnie inny kawałek wszechświata xP i tym sposobem, po śmierci jesteśmy kosmitami:] w koncu gdzieś te dusze być muszą jesli są gdziekolwiek po śmierci

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

Sora, śpiący jestem i źle zdania składam czasami :P

Przypuszczam, że jakieś obce stworzenia są gdzieś tam- wysoko. Może nawet jesteśmy ich potomkami :P

Chyba Sumerowie coś takiego pisali. Z rana poszukam coś na ten temat ;)

PS: Tu chyba dobrze wszystko napisałem :D

EDIT: 14.04.09 12:17

Tu jest adres do jednego z artykułów. Porusza on kwestię zderzenia z mityczną Planetą Nibru, która ma uderzyć w Ziemię w 2012r. oraz powstaniem człowieka przez UFO ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najlepszą jego rolą jest bycie historycznym smaczkiem.

Tyle na razie, bo spać mi sie chce niemiłosiernie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Moim zdaniem jest on niepotrzebny.

I co z tego? To, że Tobie jest niepotrzebny, nie znaczy że innym też nie. Toż nikt Ci nie każe do niego należeć.

I nie będę robił wykładów czym jest Kościół i odpowiadał na te uogólnienia i oszczerwstwa (bo księża wcale niewszycy są tacy jak ich opisujecie, wielu znam) bo to jakbym walił grochem o ścianę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kościół mimo wszystko czasem się przydaje. W bilansie historycznym wypada różnie - czasem jest sprawcą rzezi (np. wojna trzydziestoletnia) czasem jednoczy narody (gloria wiedeńska).

We wczesnym średniowieczu cała inteligencja skupiała się we wspólnocie Kościoła (mówię o ziemiach polskich).

Dziś, mimo, że statystyczny ksiądz źle nam się kojarzy, to są wyjątki. Zdarzają się księża z prawdziwego powołania - na prawdę mądrzy ludzie. Sam swego czasu chodziłem regularnie do kościoła, by usłyszeć kazanie tego kapłana. Odszedł. Przydzielili nowego - zgreda. W kościele zaczęło świecić pustkami (tylko mochery zawsze wiernie w pierwszych ławkach) :P Dłuugo zbierał na tacę, zanim kupił sobie nowego Peugota .

Ale czasem Kościół daje wypłynąć postaciom wybitnym - ot choćby 'Nasz Papież'. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
We wczesnym średniowieczu cała inteligencja skupiała się we wspólnocie Kościoła (mówię o ziemiach polskich).

i to było złem, dlatego świat jest lata do tyłu - bo był "postój" podczas którego sądzono że wiedza jest tylko i wyłączenie dla kościoła...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
UFO też nie ma, a połowa kuli ziemskiej w nie wierzy. :P

Egocentryk kolejny, skąd pomysł że nie ma? co to ludzie tacy wyjątkowi? może są ale o nich nie wiemy? wszechświat jest niewyobrażalnie duży

Przetłumacz sobie skrót ;]

Nie chodzi tu o zycie w kosmosie ;p

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Przetłumacz sobie skrót ;]

co prawda to prawda, ale dla większości ufo=życie w kosmosie, a nie coś co lata i nie wiadomo co to:D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Do WULFA i innych mówiących "bóg jest! lub boga nie ma!"(p.s. nie chcę Cię nawracać, nie zależy mi na tym): stwierdzenie, że Boga nie ma, jest "takie samo" jak to, że Bóg jest. Jeśli jeszcze tego nie wiesz to gratuluję. Mam na myśli to, że jeśli byłyby jasne dowody na istnienie lub nieistnienie, to nie byłoby całej "zabawy" :razz: i nie byloby pojęcia wiary w boga. Brak dowodów na istnienie czegoś nie oznacza, że tego nie ma - to twierdzenie nie wiary lecz logiki, przedstawiane jako jeden z kontr argumentów na bezpodstawne odrzucanie istnienia przez ateistów. Można te dowody znaleźć gdzieś w internecie rozpisane w sposób matematyczny, bez żadnych "czary mary" skoro jesteś realistą. A dowody jakieś zresztą tam są, ale nie takie jednoznaczne jakbyś chciał np.

:faja: każde organizm składa się z białek, każde białka organiczne składają się z około 20 różnych aminokwasów. Aminokwasy są trudne do przypadkowego stworzenia, nawet w laboratoriach udało się do tej pory mimo całej babraniny w "bio-zupie" zrobić 10 z nich (syntetycznie). Teraz wyobraź sobie jaka jest szansa na to, by znalazła się planeta o warunkach "ziemskich" na której samoistnie wytwarzają się obok siebie owe 20 aminokwasy i spontanicznie tworzą one różne rodzaje białek, które z kolei tworzą różne rodzaje komórek (lub choćby organizm jednokomórkowy na początek). Oczywiście dodaj do tego szansę na późniejsze warunki rozwoju, np temperatura - jeśli przesuniemy Ziemię o 1/100 w którąś stronę od Słońca, to będzie zbyt zimno lub ciepło... itd. Zresztą poczytaj o białkach lewo i prawoskrętnych, jedne z nich też są "troszkę" nieprzypadkowe, no cóż musiał nieźle piorun uderzyć w jakąś kałużę z biozupą, teoria jak ta lala :roll:

Oczywiście są też argumenty przeciw: np skąd taki burdel na Ziem skoro jest Bóg :?: nie wiesz? to spójrz w lustro (nie piję tu do wyglądu bo Cię przecie nie widziałem)...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

:faja: każde organizm składa się z białek, każde białka organiczne składają się z około 20 różnych aminokwasów. Aminokwasy są trudne do przypadkowego stworzenia, nawet w laboratoriach udało się do tej pory mimo całej babraniny w "bio-zupie" zrobić 10 z nich (syntetycznie). Teraz wyobraź sobie jaka jest szansa na to, by znalazła się planeta o warunkach "ziemskich" na której samoistnie wytwarzają się obok siebie owe 20 aminokwasy i spontanicznie tworzą one różne rodzaje białek, które z kolei tworzą różne rodzaje komórek (lub choćby organizm jednokomórkowy na początek). Oczywiście dodaj do tego szansę na późniejsze warunki rozwoju, np temperatura - jeśli przesuniemy Ziemię o 1/100 w którąś stronę od Słońca, to będzie zbyt zimno lub ciepło... itd. Zresztą poczytaj o białkach lewo i prawoskrętnych, jedne z nich też są "troszkę" nieprzypadkowe, no cóż musiał nieźle piorun uderzyć w jakąś kałużę z biozupą, teoria jak ta lala :roll:

Oczywiście są też argumenty przeciw: np skąd taki burdel na Ziem skoro jest Bóg :?: nie wiesz? to spójrz w lustro (nie piję tu do wyglądu bo Cię przecie nie widziałem)...

kolejny egocentryk, przecież inne życie może być całkiem inne niż to na ziemi, moze nie lubić słońca, oddychać etanem i wydalać tlen, czy co kowlwiek co sobie wymyślisz:]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dadexix:

kolejny egocentryk, przecież inne życie może być całkiem inne niż to na ziemi, moze nie lubić słońca, oddychać etanem i wydalać tlen, czy co kowlwiek co sobie wymyślisz:

TAK!!! masz pełną rację (poza tym że nie jednak nie jestem egocentrykiem, potrafię popatrzeć z perspektywy na różne rzeczy :devil: )

Samo udowadnianie czegokolwiek nie było trzonem całej wypowiedzi, tylko przykładem. Ale skoro tak piszesz to wyjaśnię że chodzi mi o prosty rachunek prawdopodobieństwa - na innej planecie musiało wytworzyć się życie w innej formie bo byłyby tam inne warunki i np. etan :wink: do oddychania. Jasne, ale to można dopiero wyjaśnić EWOLUCJĄ, a ja pisałem o samym powstaniu życia. O ile jestem w stanie "zaakceptować" matematycznie i logicznie fakt ewolucji, to mam wątpliwości co do samego początku ....Zresztą skąd w ogóle taka "potrzeba" przed całą ewolucją by owo życie spontanicznie powstało..... hmm, ostatnie moje zdanie trochę nie na temat...

Ps. Poza tym nauka nie jest w stanie zaprzeczyć istnieniu Boga (bo zawsze można powiedzieć, że jest On na tyle "cwany", że ustawił to i owo by niezauważenie bytować w Niebie lub gdziekolwiek..., wręcz przeciwnie, nauka w wielu dziedzinach dąży do potwierdzenia jego istnienia. Czytałem kiedyś, że naukowców (co trochę wydawało mi się przekorne), którzy byli przez dziesięciolecia zatwardziałymi ateistami, zaczęli wierzyć, tylko dlatego, że analizowali rachunek prawdopodobieństwa w skali wszechświata. (np. wyliczyli, że przy dzisiaj znanych rozmiarach wszechświata i jego masie, szanse na powstanie spontanicznie niektórych substancji przed powstaniem życia były nikłe). Oczywiście nie zaczęli modlić się co rano twarzą na wschód, ale jasno zaczęli mówić że nie wykluczają rozwiązania mocy sprawczej.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O ile jestem w stanie "zaakceptować" matematycznie i logicznie fakt ewolucji, to mam wątpliwości co do samego początku

W sumie początkiem się nie interesuje, ale świta we łbie że jest teoria że skąś coś na jakimś meteorycie[bakterie jakieś? jednokomórkowce? - w lodzie], no i jest teoria błędu atomistycznego czy jak to się zwie[podczas zmian w atomach - połączeń między nimi etc, coś się "pieprzy" i wychodzi coś innego - tak jak czasem ewolucja, coś się pieprzy w dna i powstaje coś nowego tylko na poziomie atomów a nie komórek/dna]

Pewnie jest i wiele mądrych teorii, te dwie podane - mogą być czystą fikcją, bo po prostu wiem że gdzieś coś takiego dzwoni, lecz równie dobrze mogło mi się to z czymś pomylić... Lecz jakieś wytłumaczenie tego na pewno znaleziono:]

Jednak jak już patrzeć na rachunek prawdopodobieństwa - weź pod uwagę CZAS...

Zresztą skąd w ogóle taka "potrzeba" przed całą ewolucją by owo życie spontanicznie powstało..... hmm, ostatnie moje zdanie trochę nie na temat...
tak samo jak skąd potrzeba szukania winnych pierwszej wojny światowej i inne bzdury które były i nie wrócą - by niektórzy mieli co robić:]
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, CZAS to dobry argument. Jeśli przyjąć czas jako czynnik w rachunku prawdopodobieństwa to istnieje taka teoria (oczywiście nie mówię że w nią wierzę, po prostu lubię w swojej i innych głowach konfrontować różne teorie), jeżeli życie na Ziemi powstało przypadkowo, to aby zgodzić to z logiką myślenia, wszechświat musiał powstawać dużo więcej niż jeden raz, bo inaczej czasu byłoby zbyt mało (jeśli chcesz trafić np. 6 w totolotka, to bardziej możliwe, że ją trafisz, jeżeli zagrasz wiele razy a nie raz). Czyli jest to teoria że wszechświat rozszerza się i kurczy pod wpływem grawitacji, po czym się zapada i zabawa od początku - wielki wybuch. Idąc dalej, szansa na życie znowu się zmniejsza, bo nie po każdym "wielkim wybuchu", istniała taka równowaga sił, która utrzymywała wszechświat w stanie ekspansji (ja się na tym nie znam, uczeni przyrównują tą równowagę do ołówka stojącego na stole, oczywiście na zaostrzonej końcówce...)

Oczywiście masz rację jeśli czasu było duuuużo, to było dowolnie wiele prób, dlatego można przyjąć, że życie mogło powstać spontanicznie, ALE świat nauki mówi nam, że szansa na to jest tak zaj..... mała, że prościej byłoby o cud :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Czyli jest to teoria że wszechświat rozszerza się i kurczy pod wpływem grawitacji, po czym się zapada i zabawa od początku - wielki wybuch. Idąc dalej, szansa na życie znowu się zmniejsza, bo nie po każdym "wielkim wybuchu"

No nie ma to jak porównanie czasu miedzy wybuchami do powstania życia... może i tak, bedzie next wielki wybuch - ale popatrz że do tego trzeba więcej energii i więcej czasu:]

ALE świat nauki mówi nam, że szansa na to jest tak zaj..... mała, że prościej byłoby o cud :D

z tym zajebiście mała jest coś innego - świat nauki uwzlędnia wielką ilość czasu, lecz sam nie umie tego wytworzyc, czy zaobserwować w przyrodzie bo za mala szansa

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
No nie ma to jak porównanie czasu miedzy wybuchami do powstania życia... może i tak, bedzie next wielki wybuch - ale popatrz że do tego trzeba więcej energii i więcej czasu:]

Prawdopodobnie chodzi Ci o to, że w naturze nie marnuje się czasu i przede wszystkim energii (w różnej formie). Po pierwsze - czas nie jest bogiem, były takie nomen omen "czasy", kiedy czas nie istniał jako taki, ponieważ nie było(?) materii, której ruch można by mierzyć. Nazywa się te "czasy" osobliwością. Tam nie sięga umysł naukowca, sami to przyznają.

Jeśli natomiast chodzi o energię, to jest ona jak ja to nazywam nielogicznie rozłożona a powinna być oszczędzana w drodze choćby ewolucji, ponieważ polega ona na zdobywaniu energii przez różne organizmy na różne sposoby.

Najlepszym przykładem jest takie rozwiązanie natury jak (będę egocentryczny) ludzki mózg, łasy na tlen i cukier, białko, itp. nieodporny na zmianę temperatury i brak tlenu powyżej 2 minut, nienaturalnie duży... bakterie wykorzystują dużo mniej energii niż my i są w stanie przeżyć w gorszych warunkach niż my. Oczywiście, teraz my jesteśmy wytrwalsi i mamy lepsze mechanizmy obronne bo możemy np. zbudować batyskaf i nurkować głębiej niż ryby głębinowe. Ale to wymagało działania mózgu, a o jego możliwościach obiektywna natura "nie wiedziała".

świat nauki uwzlędnia wielką ilość czasu, lecz sam nie umie tego wytworzyc, czy zaobserwować w przyrodzie bo za mala szansa

jasne, odpowiednich warunków się nie wytworzy, a nauka nas zawodzi w wyjaśnianiu tych zjawisk, dlatego są one ciągle ciekawe, mimo swojej "starości", czasu mamy mało na niektóre rodzaje badań nawet na przestrzeni naszej życia naszej cywilizacji, ale korzystanie z prostego rachunku prawdopodobieństwa i zasad logiki nie jest aż takie nieosiągalne i się sprawdza w wielu zjawiskach, takie zjawiska jak wytwarzanie spontaniczne związków w określonym czasie są w pełni mierzalne.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Prawdopodobnie chodzi Ci o to, że w naturze nie marnuje się czasu i przede wszystkim energii (w różnej formie). Po pierwsze - czas nie jest bogiem, były takie nomen omen "czasy", kiedy czas nie istniał jako taki, ponieważ nie było(?) materii, której ruch można by mierzyć. Nazywa się te "czasy" osobliwością. Tam nie sięga umysł naukowca, sami to przyznają.

Chodziło mi o coś innego, wyszło z Twoich słów, że takie wybuchy są co jakiś czas, i biorąc prawdo podobnieństwa powstania życia "bez cudu", wychodzi na to że między jednym a drugim wybuchem się nie mieścimy, ja chciałem zwrócić uwagę że czas między wybuchami jest o wieeeele dłuższy niż czas potrzebny na życie

Ale może źle Cie zrozumiałem, w sumie gadałem jak pokręcony bo lekko zaspany byłem

jasne, odpowiednich warunków się nie wytworzy, a nauka nas zawodzi w wyjaśnianiu tych zjawisk, dlatego są one ciągle ciekawe, mimo swojej "starości", czasu mamy mało na niektóre rodzaje badań nawet na przestrzeni naszej życia naszej cywilizacji, ale korzystanie z prostego rachunku prawdopodobieństwa i zasad logiki nie jest aż takie nieosiągalne i się sprawdza w wielu zjawiskach, takie zjawiska jak wytwarzanie spontaniczne związków w określonym czasie są w pełni mierzalne.

Znów zmęczenie i źle wytłumaczyłem...

Rachunek ten, oblicza jaki jest procent szansy na jakiś tam błąd w jednej próbie[tj. ile % szansy że w tej próbie coś się stanie]...

i wychodzą na prawde zajebiście małe ilości, ale patrząc na ilość czasu, i prób[na przestrzeni miliardów lat], to jest to możliwe:]

btw. kończymy bo temat o kościele jak mniemam

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie lubię kościoła. Bynajmniej swojego, bo nie lubię księdza. Wiem, że kiedy pójdę do kościoła ksiądz będzie marudził na wszystkich, narzekał. Wolę pomodlić się w domu, w ciszy, w spokoju. Kościół nie jest mi potrzebny.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kosció jest potrzebny, choćby dlatgeo, że większość ludzi tych biednych chodzi z problemami do księży. Oni pomagają. Naprawdę potrafią doradzić i pomóc. Oczywiście nie wszyscy. Sama wierzę w Boga, co do Kościoła mam torchę inne zdanie. Uważam, że Kościół jednak kieruje się rządzą władzy i zdobywania bohactwa choćby przez te 2h religii w szkołach...Mogliby zrobić jedną.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Czym dla Ciebie jest kościół ?

Instytucją, niczym więcej.

Czy jest potrzebny ?

Mi? Nie. Tworzy tylko niepotrzebne kłopoty i obowiązki. Narzuca ograniczenia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz