mppiłp

Kłamstwo i prawda w życiu.

21 postów w tym temacie

Miłość i prawda

Przez ostatnie parę lat tułałem się po świecie zabierając wszystkie sytuacje z życia ze sobą. Podzielę się teraz z Wami moimi spostrzeżeniami, które nabyłem dzięki temu, że zawsze interesuje mnie prawdziwy stan rzeczy. Jestem kimś w rodzaju Indiany Jones’a, dla którego łupem są prawdy. Dotyczą one otaczającego nas świata i różnych relacji, uważanych za prawdziwe, jednakże wystarczy się chwilę zastanowić by odkryć, że nie są one słuszne. Dlaczego prościej jest żyć w tych kłamstwach? Odpowiedź tkwi w pytaniu: bo tak jest prościej. Druga odpowiedź jest taka, że wszyscy w nim żyjemy, dlatego jest ono równie powszechne i naturalne co oglądanie się za tyłkami panien – małe kłamstewka są przecież równie przyjemne – istnieje też drugie podobieństwo: od tyłków panien podobnie jak od kłamstewek zależy nasza przyszłość. Ale niestety mnie to nie wystarcza, mam nadzieję drogi czytelniku, że Tobie też nie. Ot tak, dla zasady chcę znać prawdę, to mój sposób oryginalności, droga dzięki której staję się wewnętrznie samcem alfa lub coś w tym rodzaju. Aby lepiej oddać to co mam do powiedzenia naszprycuję moje zdania kilkoma cytatami, są one niewyobrażalnie wręcz proste, ponieważ czasami rozumieją je dzieci. Dopiero kiedy dorośli się do nich dobiorą, stają się trudniejsze i zawiłe niczym nieuczesane włosy krętowłosej, spoconej teściowej. Hm, nawet niezłe porównanie, więc porównania też będę stosował, ok.? Nawet jak się nie zgadzasz (jeśli tak to pozdrów inne teściowe) to w tej chwili nie masz nic do powiedzenia. Możesz najwyżej opluć ten tekst. Po co piszę ten tekst, po co przelewam swój nieskrywany geniusz na papier? Jeśli chociaż jedna osoba zauważy krztę racji w tym co piszę, to spełniłem swoją misję. Tak, też zauważyłem, że stwierdzenie własnego geniuszu jest nieskromne, ale przecież każdy w głębi uważa się za takiego co zjadł wszystkie rozumy, nawet jeśli głośno mówi i głośno myśli inaczej. Taki już jest nasz tok myślenia, że czasami na przekór wszystkim śmiesznym myślą na siłę jesteśmy w stanie dorobić do czegoś ideologię. Prawie jak szukanie dziury w całym, tylko że na odwrót. Przejdźmy do jakichś konkretów na które czekasz już drogi czytelniku niczym kot czekający w trawie na złapanie myszy, a okazuje się, że to była tylko stonka, obyś i Ty nie był rozczarowany. Aha, przepraszam za formy przymiotników z końcówkami męskimi, wygląda to tak jakby tekst był kierowany tylko do mężczyzn, jest inaczej. Z drugiej strony, kiedy zawołać na ulicy „człowieku!

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wydaje mi się, że troszkę za dużo napisane jak na raz...

Każde przeciwieństwo powinno być osobno opisane, tak by potem można było się rozwodzić na jego temat na różne sposoby.

Cieszę się, że ktoś poruszył taki temat, że podzielił się tutaj takimi dojrzałymi przemyśleniami... Bo one są ważne...

Komentując...

Piszesz o tym, że ludzie żyją w kłamstwie, bo tak im wygodniej... Ponieważ tego uczyli się od dziecka... - Do końca to nie jest prawdą...

Są ludzie którzy bardzo by chcieli zmienić coś w swoim życiu, uciec od kłamstw, nie robić już tych okropnych rzeczy, które robią... Bardzo chcieliby wreszcie spojrzeć na świat z tej perspektywy co ty, ale nie mogą...

Ich życie im na to nie pozwala... Nie mogą się zatrzymać, sprzeciwić... Nie pozwalają im warunki, osoby, czynności które muszą wykonywać... dajmy przykład... szczerze to nie wiem jakim sposobem o tym pomyślałam, ale to chyba nie ważne... Naiwna dziewczyna, która wyjechała kilka miesięcy temu do pracy do Holandii. Okazało się że jej praca to dom publiczny. Jest tam bita, zmuszana do współżycia, nie może stamtąd uciec... I nagle któregoś pięknego dnia pomyślała, że teraz będzie kierowała się prawdą i miłością - i powiedz mi jak ona to ma zrobić?? I tak będzie musiała "dawać" więc dla niej to już nie będzie zgodne z zasadami moralnymi. Albo: dziecko z ulicy... Ma 8 lat, ojciec alkoholik, matka nie wytrzymała nerwowo - powiesiła się... On ucieka z domu... Musi kraść żeby żyć... Nie ma pojęcia co ze sobą zrobić. Twierdzi że jest do niczego... Nie ma spokojnego życia, nie ma ciepła, jedzenia, domu... I jak ono może w przyszłości odnaleźć prawdę i miłość ?? Większość ludzi albo boi się zmian, albo nie ma na nie czasu... Są też tacy którzy twierdzą, że to wszystko to herezje, bo zawsze żyli jednymi i tymi samymi zasadami...

Polityka... Z tym się zgadzam, nie powinniśmy dawać tak dużej władzy ludziom, którzy potrafią tylko błyszczeć... Z tą ekonomiką to sama nie wiem, może też dlatego że się na tym nie znam...

Małżeństwo i miłość... To prawda, że rzadko spotyka się małżeństwa, które są naprawdę małżeństwem... Prawda, że nie ma takiego , w którym nie byłoby choć trochę kłamstwa... Ale pomyśl, czasem kłamstwo w tym wypadku jest dobrym wyjściem... np. mąż musi powiedzieć żonie że bardzo ładnie wygląda, żeby ta poczuła się lepiej, żeby wzrosła jej samoocena, która jest np zaniżona...

Co do miłości to z tym stwierdzeniem się nie zgadzam :

Czym jest więc miłość którą zna ten świat? Jest ona daleko posuniętą, zatajoną formą obopólnego egoizmu. Widzimy siebie w drugiej osobie, widzimy w niej swój spędzony miło czas, zabezpieczenie finansowe, również towarzysza lub kierowcę, nianię do dzieci, tudzież montera i hydraulika w jednym. Myślimy, tak kochamy drugą osobę, bo jesteśmy w stanie dla niej oddać ważny organ (żeby jej nie stracić dla siebie), bo spędzamy z nią czas (rozrywki itp., egoistyczne jak nic), ale jeżeli zdarzy się coś, co odetnie napływające przyjemności to najprawdopodobniej wymienimy partnera. Kochamy drugiego człowieka bezinteresownie, za to że jest, że może podzielić się z nami swoim życiem, że jest obok i możemy na niego liczyć, za to że mogę mu dać swoją miłość, za to że patrzy na nas jak nikt inny... Za to że dzięki niemu świat staje się piękny, gdy widzę jego uśmiech ja sama się uśmiecham...

Świat, zaspokajanie coraz to nowych potrzeb, pogoń za resztą, ucieczka przed codziennością, wiele „pustych

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jezu, ale pokręciłeś...

Wątpliwe, aby dzieci bardziej rozróżniało dobro od zła. Jeżeli tak to dlaczego, wśród dzieci występuje okrucieństwo?

Co do polityki. Nie mogą rządzić tylko ekonomiści, bo również polityka obejmuje takie dziedziny jak kontakty zagraniczne, administracja, itp.

Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie boga. Ateizm to niewiara w boga. Np. wierzysz, że krasnoludki nie istnieją czy nie wierzysz w istnienie krasnoludków? Jest to zasadnicza różnica. Tak samo tyczy się to boga i ateizmu. Ateista "nie wierzy w boga", a nie "wierzy że bóg nie istnieje".

Czy tylko wiara w boga powstrzymuje Cię przed zabijaniem i kradzieżą? Czy gdybyś był w 100% pewien, że boga nie ma to byś mordował, gwałcił, itp? Jeżeli tak, to szczerze żal mi Ciebie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie boga. Ateizm to niewiara w boga. Np. wierzysz, że krasnoludki nie istnieją czy nie wierzysz w istnienie krasnoludków? Jest to zasadnicza różnica. Tak samo tyczy się to boga i ateizmu. Ateista "nie wierzy w boga", a nie "wierzy że bóg nie istnieje".

Nieprawda, gdyby "Ateista "nie wierzy w boga", było prawdą to ateisci mieli by w czterech literach to że ktoś sobie w niego wierzy.A tak jak to napisał pewien człowiek- ateizm jest próbą zdemaskowania mistyfikacji rzeczywistości, a więc niewiarą w Boga.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeżeli ateizm jest "wiarą w to, że bóg nie istnieje" to musi najpierw istnieć założenie a priori, że bóg faktycznie istnieje. Jeżeli na 100% wiedzielibyśmy, że bóg istnieje to wtedy ateizm wyglądałby tak jak opisujesz, np. wierzę w nieistnienie Słońca. Ale istnienie Słońca jest faktem niezaprzeczalnym, więc to stwierdzenie nie ma sensu. Ale prawdopodobieństwo co do boga wynosi 50%, czyli albo istnieje albo nie. W tej sytuacji ateizm jest niewiarą w boga, a nie wiarą w nieistnienie boga. Analogicznie, jako katolik nie wierzysz w Krysznę, a nie twierdzisz, że wierzysz, że Kryszna nie istnieje.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zagubiona

Tak, moja wypowiedź była przydługa, ale wtedy nie mogłem spać ;]

Z Twoich wypowiedzi wynika, że "z grubsza" akceptujesz moją wypowiedź poza 2 rażącymi w miejscami: po pierwsze: dzieci i dorośli i to jak się uczą "żyć w kłamstwie" - otóż oczywiście masz rację w tym względzie, że istnieje na świcie cierpienie oraz "spieprzone" życie ciężko nazwać dobrym nauczycielem miłości i prawdy. Ale cierpienie jednego człowieka jest "polem do popisu" dla drugiego.

Są ludzie którzy dużo cierpią przez siebie lub z przypadku oraz jest druga, dużo większa grupa "średnia", która ma się lepiej - o tej średniej grupie myślałem pisząc wypowiedź. Myślę że ta grupa ludzi nie jest aż tak zniewolona przez cierpienia, by nie zauważać niektórych oczywistości. Oczywiście nie mówię że droga do jakiejkolwiek prawdy po wielu latach w kłamstwie jest prosta i szybka.

Drugi aspekt

piszesz o bezinteresownej miłości, no cóż, nie jestem jeszcze ekspertem, ale zastanawiam się nad wykreśleniem takiego związku frazeologicznego z mojego słownika. Przeczytaj proszę jeszcze raz mój fragment z pierwszego postu i Twoją odpowiedź. Twoje argumenty obrony, to na dobrą sprawę moje argumenty przeciw, tylko Twoje w nieco ubarwionej formie.

Aristojos

Wątpliwe, aby dzieci bardziej rozróżniało dobro od zła. Jeżeli tak to dlaczego, wśród dzieci występuje okrucieństwo?

Dzieci się szybko uczą, coraz szybciej... Odpowiem cytatem z filmu: "Każda istota we wszechświecie wie co jest dobre, a co złe" Dobro i zło jest z reguły proste do rozróżnienia, natomiast dorośli po prostu wprawniej kłamią.

Co do polityki. Nie mogą rządzić tylko ekonomiści, bo również polityka obejmuje takie dziedziny jak kontakty zagraniczne, administracja, itp.

Ludzie podają sobie ręce na zebraniach i robią swoje. Czy to na szczeblu krajowym czy międzynarodowym. Polityka i administracja opiera się na cyfrach i umiejętności dopatrywania się skutków w przyczynach. Te pojęcia zależą od wprawnego obrotu pieniędzmi dlatego wspomniałem rónież o matematykach. Cała reszta to robienie zdjęć podczas przecinania wstęg, wręczania kwiatów itp. Szopka...

Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie boga. Ateizm to niewiara w boga. Np. wierzysz, że krasnoludki nie istnieją czy nie wierzysz w istnienie krasnoludków? Jest to zasadnicza różnica. Tak samo tyczy się to boga i ateizmu. Ateista "nie wierzy w boga", a nie "wierzy że bóg nie istnieje".

Spróbuj zbudować moralność i ideologię na wierze w krasnoludki. Kiedy już Ci się nie uda, wtedy zrozumiesz, że ateizm to rodzaj wiary.

Czy tylko wiara w boga powstrzymuje Cię przed zabijaniem i kradzieżą? Czy gdybyś był w 100% pewien, że boga nie ma to byś mordował, gwałcił, itp? Jeżeli tak, to szczerze żal mi Ciebie.

Nie, nie tylko wiara w boga, tylko AŻ wiara w Boga. Gdybym nie wierzył, nie zastanawiałbym się nad np. sensem cierpienia i innymi sprawami o których piszemy bo wiedziałbym że to nie ma sensu. Oczywiście nie zabijałbym ludzi bez powodu, bierzesz mnie zbyt dosłownie, ale na pewno lwia część moich zasad by poległa.

Morthgar

A tak jak to napisał pewien człowiek- ateizm jest próbą zdemaskowania mistyfikacji rzeczywistości, a więc niewiarą w Boga.

Wiem, że ateizm to niewiara w Boga, nie przeczyłem temu. Przeczytaj dokładnie co napisałem zamiast wyrywać zdanie z kontekstu.

Aristojos

Widzę, że czytamy podobne rzeczy... Co do ostatniego postu: chyba wiem o co Ci chodzi ale zdaje się że popełniasz błąd logiczny (skoro już chcesz wyjaśniać takie sprawy nauką matematyczną (logiką) trudno, prościej jest zauważyć oczywistość tzn.: powinieneś napisać w ostatnim zdaniu zamiast słowa "katolik" słowo nie_wierzący_w_Krysznę. Inaczej łączysz w jednej koniunkcji 2 pojęcia (w odniesieniu do mojego postu oczywiście) i wtedy powstaje paradoks (wyjaśniasz zjawiskiem to samo zjawisko) ...poczytaj "paradoks szklanki wody" i uważaj abyśmy nie popadli w paradoks Protagorasa i Euathlosa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzieci się szybko uczą, coraz szybciej... Odpowiem cytatem z filmu: "Każda istota we wszechświecie wie co jest dobre, a co złe" Dobro i zło jest z reguły proste do rozróżnienia, natomiast dorośli po prostu wprawniej kłamią.

Nie zgodzę się z Tobą. Rozróżnianie dobra i zła, a więc jakieś fundamenty moralne, pojawiają się w człowieku w procesie socjalizacji, na podstawie obserwacji i empatii.

Spróbuj zbudować moralność i ideologię na wierze w krasnoludki. Kiedy już Ci się nie uda, wtedy zrozumiesz, że ateizm to rodzaj wiary.

Moralność nie jest wynikiem religii, a wręcz odwrotnie, to moralność stworzyła religię. Szympansy też przejawiają pewien rodzaj moralności i altruizmu, a raczej w boga nie wierzą :)

Nie, nie tylko wiara w boga, tylko AŻ wiara w Boga. Gdybym nie wierzył, nie zastanawiałbym się nad np. sensem cierpienia i innymi sprawami o których piszemy bo wiedziałbym że to nie ma sensu. Oczywiście nie zabijałbym ludzi bez powodu, bierzesz mnie zbyt dosłownie, ale na pewno lwia część moich zasad by poległa.

Uwierz mi, że nie. Zobrazuję to przykładem: nie muszę wierzyć w boga i znać dekalogu, żeby wiedzieć, że jeżeli przelecę żonę sąsiada, to on będzie chciał wziąć na mnie odwet :)

powinieneś napisać w ostatnim zdaniu zamiast słowa "katolik" słowo nie_wierzący_w_Krysznę. Inaczej łączysz w jednej koniunkcji 2 pojęcia (w odniesieniu do mojego postu oczywiście) i wtedy powstaje paradoks (wyjaśniasz zjawiskiem to samo zjawisko) ...poczytaj "paradoks szklanki wody" i uważaj abyśmy nie popadli w paradoks Protagorasa i Euathlosa.

Aż tak zaawansowany nie jestem :)

Chodzi mi o to, że jeżeli zakładam, jesteś wyznania rzymsko-katolickiego, to hinduscy bogowie są dla Ciebie abstrakcją. Nie wierzysz w ich istnienie, gdyż zakładasz że jest jeden bóg w trzech osobach. Analogicznie ateista nie wierzy w istnienie jakiegokolwiek bóstwa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Są ludzie którzy dużo cierpią przez siebie lub z przypadku oraz jest druga, dużo większa grupa "średnia", która ma się lepiej - o tej średniej grupie myślałem pisząc wypowiedź. Myślę że ta grupa ludzi nie jest aż tak zniewolona przez cierpienia, by nie zauważać niektórych oczywistości.

bardzo cieszę się, że zrozumiałeś o co mi chodzi. Zgadzam się z tym że takie grupy istnieją i są od siebie bardzo różne... Czasem w człowieku który nie ma nic jest więcej współczucia dla drugiej osoby niż w tym który posiada wielkie bogactwa... Sądzę, że ta grupa nie zniewolona jest po prostu ślepa, nie chce zmian... Zresztą ty to opisywałeś wcześniej i właśnie moim zdaniem to tyczy się tylko tej grupy.

Co do miłości to nie zgadzam się z twoim tekstem o egoizmie z tego powodu, że ty twierdzisz że kochamy drugą osobę tylko dlatego, że widzimy w niej same korzyści dla siebie... Moim zdaniem nie tylko możemy się tej osobie wyżalić, nie tylko ona może nam pomóc, ale po prostu ona nas kocha tak jak i my ją, czasem bez żadnego określonego powodu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Aristojos

Nie zgodzę się z Tobą. Rozróżnianie dobra i zła, a więc jakieś fundamenty moralne, pojawiają się w człowieku w procesie socjalizacji, na podstawie obserwacji i empatii.

tak, ale w zadomowionym kocie nie rozwinie się się moralność, a w każdej nawet odseparowanej grupie ludzi tak. Moralność i altruizm to "umiejętnośći społeczne" więc trudno posiadać je po wyjściu z samotni zwanej macicą

(poród). Człowiek ma w sobie ziarno moralności, które podlewane życiem społecznym się rozrasta. (ale mi wyszło powiedzenie jak w kole fortuny).

Moralność nie jest wynikiem religii, a wręcz odwrotnie, to moralność stworzyła religię. Szympansy też przejawiają pewien rodzaj moralności i altruizmu, a raczej w boga nie wierzą

fakt, ale myślę że to działa po trochu w obie strony: moralność tworzy religię, religia podtrzymuje moralność. Poza tym byłbym ostrożny z moralnością wśród zwierząt, oraz altruizmem (to raczej chęć przetrwania gatunku), ale jak najbardziej można to w cudzysłowiu nazwać pewną formą tych pojęć

Uwierz mi, że nie. Zobrazuję to przykładem: nie muszę wierzyć w boga i znać dekalogu, żeby wiedzieć, że jeżeli przelecę żonę sąsiada, to on będzie chciał wziąć na mnie odwet

Pytanie tylko czy to moralność czy teoria Darwina skłoni Cię do tej decyzji :D

Aż tak zaawansowany nie jestem

wszedłem na wikipedię i robiłem sobie trochę jaja, sorry jeżeli się nad tym długo zastanawiałeś :devil:

Analogicznie ateista nie wierzy w istnienie jakiegokolwiek bóstwa

a ja nazywam to tak samo, ale rozumiem troszkę w innym spektrum tzn. powiedzmy 80% ateistów traktuje ateizm jak wyzwanie, buduje pewną moralność na tych podstawach, zasady, przekonuje wierzących do "swojej wiary", poświęca temu dużo myśli... ale czasami myślą że może jednak bóg jest, może nie tak opiekuńczy jak Jahwe ale może... To po prostu wygląda z mojej perspektywy jak rodzaj wyznania w pełną otoczką + powątpiewaniem. Analogia mnie aż bije po oczach, ale Ty możesz widzieć to inaczej (dosłowniej) i wcale nie twierdzę, że na bank nie masz racji.

Zagubiona

ale po prostu ona nas kocha tak jak i my ją, czasem bez żadnego określonego powodu
.

Jasne, je też znam ze słyszenia jeden porządny związek, ale to raczej "odchylenie standardowe", poza tym tylko ze słyszenia...

Teraz wyobraź sobie założenie rodziny w aspekcie przysięgi małżeńskiej, jeżeli przyjęłabyś "opcję pesymistyczną". Tak to mniej więcej idzie: w zdrowiu lub chorobie, w dostatku lub nie, itd...wystarczy. Związek na ulicy i w chorobie aż do śmierci? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie będzie "niesnasek". Owszem, związek, ale pod warunkami. Może trochę na opak piszę bo nie wiem czy pisać w aspekcie utożsamiania związku z miłością, bo miłość bez związku to przecie powszechne też. Miłość bezwarunkowa może i jest, ale wtedy pozostaje bez związku (na odległość, w ucieczce przed "warunkami").

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

troszkę to pogmatwane co piszesz, ale w miłość trzeba uwierzyć... Wydaje mi się, że jesteś osobą, która wiele w życiu przeszła, zresztą sam to opowiadasz cytuję tutaj: Przez ostatnie parę lat tułałem się po świecie zabierając wszystkie sytuacje z życia ze sobą. Sądzę, że jedną z takich sytuacji z życia była u ciebie nieudana miłość, lub może i nieudana próba zbudowania idealnego związku... dlatego uparcie twierdzisz, że miłość w prawdzie nie istnieje. Że jest czymś egoistycznym.. Może po prostu ktoś cię zranił i teraz nie angażujesz się w nic poważnego, boisz się tego, sprzeciwiasz się.

Miłość bez małżeństwa także istnieje i tak ogólnie wydaje mi się że do miłości małżeństwo nie jest potrzebne. Dwie osoby muszą tylko posiadać czyste dusze w takim stopniu, aby czuć w sobie obowiązek pomagania tej drugiej osobie, kochania, dochowania jej wierności... Bardzo rzadko spotyka się takie pary w dzisiejszym świecie , ale są... uwierz! Znam osoby, które mają w sobie sumienie, mają odwagę przyznawać się do błędów, wiem że potrafią równie mocno kochać i dochować wierności. Osobiście znam tylko dwie takie osoby, ale dla mnie to prawdziwe świadectwo tego jak można kochać innych, nie okłamując siebie, i wszystkiego wokoło...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wydaje mi się, że jesteś osobą, która wiele w życiu przeszła

Każdy prędzej czy później przechodzi "swoje", od Hitlera poprzez Jacksona aż do JPII, "życie" z reguły nie omija nikogo.

[...]prostu ktoś cię zranił i teraz nie angażujesz się w nic poważnego, boisz się tego, sprzeciwiasz się.

Może po prostu widzę, że prościej wygrać w toto niż w miłości, wychodzę z założenia, że lepiej nie dotykać i nie zepsuć. Druga sprawa, że ciężko narażać się na podobne ryzyko kolejny raz. Ale są większe problemy więc nie ma się co rozczulać.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może po prostu widzę, że prościej wygrać w toto niż w miłości, wychodzę z założenia, że lepiej nie dotykać i nie zepsuć.

jeżeli nigdy nie spróbujesz, to w jaki sposób masz wierzyć w miłość ?? .. Zresztą jak można miłość porównywać do totka ?? miłości się nie wygrywa, miłość można zbudować ... To nie jest ot tak, że ktoś się poznaje i hop! Już jest miłość!

zanim miłość zagości między dwojgiem ludzi potrzeba cierpliwości, kochania, zrozumienia i akceptacji wad partnera...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To nie jest ot tak, że ktoś się poznaje i hop! Już jest miłość!

No co Ty, naprawdę? uleczyłaś mnie znów mogę żyć!!!.........not

miłości się nie wygrywa, miłość można zbudować

budować? zatem jest to do zamek z piasku

zanim miłość zagości między dwojgiem ludzi potrzeba cierpliwości, kochania, zrozumienia i akceptacji wad partnera...

a także domu, pieniędzy, zdrowia, walki z rutyną, powiększania piersi, syropu dla dzieci, plazmy 32 cale, makijażu, żelu, brokatu i to wszystko należy przysypać dużą ilością nakładek wibracyjnych, tak wiem jak to się buduje...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie możecie normalnie cytować czyiś wypowiedzi? dziwnie sie czyta jak tylko pogrubiacie...

Co do tematu... nie mam jakoś teraz weny na filozoficzne rozprawianie sie nad tymi tematami ale większosć stwierdzeń nie pasuje do mojego życia i nie uznaje ich... Każdy ma swoje przeżycia a co za tym idzie zdanie na każdy temat. Nie można uogólniać i szufladkować ludzi zgodnie ze swoimi, osobistymi przeżyciami. Z reszto czasem przydaje sie trochę optymizmu a nie tylko pesymizm i jakiś tragizm we wszystkim.

budować? zatem jest to do zamek z piasku

właśnie chodzi o to by miłość miała mocne fundamenty, murowane jak dom a nie jak zamek z piasku. Miłość sie buduje a nie lepi i usypuje, czasem sie łata i remontuje ale na pewno woda jej nie zmyje.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Mianowicie dzieci rozumieją ważne sprawy lepiej niż dorośli, od razu rozpoznają dobro i zło, czasami potrafią wyczuć nawet dobrego lub złego człowieka na odległość. Dlaczego tak jest?

Pierwsza rada: wykasuj pierwsze 31 linijek tematu bo kompletnie nic nie wnoszą a tylko zniechęcają do dalszego czytania.

Wracając do cytatu. Powiedz mi na jakiej podstawie twierdzisz, że dzieci potrafią 'wyczuwać' ludzi? Bo nijak ma się to do rzeczywistości. Człowiek mający złe intencje względem dziecka znacznie łatwiej je nabierze niż by próbował to zrobić względem na przykład psa. Dziecko nie posiada wystarczających zasobów wiedzy, która może być oparta jedynie na doświadczeniu na temat wszelkiego typu komunikatów wysyłanych przez innego człowieka by potrafić odczytać jego intencje.

A kto powinien rządzić krajem? I czy to realne czy utopia? Krajem winni rządzić ekonomiści, nie politycy.

I na całym cywilizowanym świecie rządzą ekonomiści, bankowcy, specjaliści. Polska jest specyficznym krajem, który ustroju demokratycznego doświadcza dopiero od 20 lat. Tak więc Twoja teoria jest bardzo daleko idącym uogólnieniem, każde społeczeństwo które doświadcza przemian ustrojowych potrzebuje kilku pokoleń czasu by się nauczyć nowych zasad.

I teraz pytanie do Ciebie: ile znasz małżeństw bądź związków się na nie zapowiadających – zapewne dużo, natomiast ile z nich spełnia, że tak brzydko nazwę, wymogi małżeństwa? Na tysiące różnych małych spraw przymyka się oko. Kłamie się. Oczywiście nie zawsze wprost, ale często. Od tych kłamstw zależy przyszłość małżeństwa.

Znów totalne uproszczenia wykrzywiające jakikolwiek obraz, który mógłby mieć związek z rzeczywistością. Na to, czy związek przetrwa rok, dwa, cztery czy dwadzieścia ma wpływ ogrom czynników - społecznych, psychologicznych, biologicznych a twierdzenie, że głównym czynnikiem są kłamstwa jest po prostu nie mającym związku ze stanem rzeczywistym iściem na łatwiznę.

Również ateista nie wie jaki On jest, po prostu bez żadnych niezaprzeczalnych dowodów, ateista wierzy, że żadnego boga nie ma. Ateista ma w co wierzyć, wierzy we własną niewiarę, ale wątpi w nią równie często co wierzący w boga.

Bzdura. Ateista zaprzecza istnieniu Boga a nie w niego nie wierzy. To, że nie ma 100% pewności [bo tej nie może mieć, tak samo jak nie może mieć pewności, że nie żyje w Matrixie] nie znaczy, że 'wątpi'. Co więcej, większość ateistów którym znam jedynie utwierdza się w przekonaniu o niesłuszności teorii Boga niźli pomyślała choćby o zwątpieniu w argumenty przeciwko tej teorii.

Dziwi mnie tylko, fakt ich stworzenia (tych podstaw), skoro wg nich nie ma absolutu, który dokonywałby ich oceny.

Poczytaj książki psychologiczne i antropologiczne zamiast oglądać "Chwilę prawdy" na Polsacie to przestanie Cię to dziwić ;) Żadne podstawy nie zostały jakkolwiek 'stworzone', są jedynie efektem długotrwałych procesów jakie zachodziły i dalej zachodzą w ludzkiej psychice.

Ja w takim przypadku zacząłbym kraść i zabijać (miało być o prawdzie, no to jestem szczery).

To tylko świadczy o tym, że kawał skur..syna z Ciebie. Tak szczerze.

Tekst strasznie pretensjonalny nie bazujący na jakiejkolwiek wiedzy naukowej przez co wypaczający obraz rzeczywistości a co za tym idzie - bezwartościowy. Pomijając już fakt, że znacznie bardziej byłby czytelny gdyby go zamknąć w 1 stronie A4 [nie tracąc przy tym nic z treści].

Ale prawdopodobieństwo co do boga wynosi 50%, czyli albo istnieje albo nie.

A możesz mi przedstawić obliczenia na podstawie których wyszło Ci takie prawdopodobieństwo? Jeśli się ścisłe rachunku prawdopodobieństwa mamy trzymać to prawdopodobieństwo na istnienie Boga wynosi równo 0. Z prostej przyczyny - nie masz jakichkolwiek danych, które możesz wprowadzić a mogłyby świadczyć za taką możliwością.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nie można uogólniać i szufladkować ludzi zgodnie ze swoimi, osobistymi przeżyciami. Z reszto czasem przydaje sie trochę optymizmu a nie tylko pesymizm i jakiś tragizm we wszystkim.

To nie jest pesymizm lub optymizm tylko realizm.

właśnie chodzi o to by miłość miała mocne fundamenty, murowane jak dom a nie jak zamek z piasku. Miłość sie buduje a nie lepi i usypuje, czasem sie łata i remontuje ale na pewno woda jej nie zmyje.

To jest optymizm, on zakrzywia światopogląd.

Pierwsza rada: wykasuj pierwsze 31 linijek tematu bo kompletnie nic nie wnoszą a tylko zniechęcają do dalszego czytania.

jeśli będę chciał rady to pójdę do pustelnika, wróżki...

Powiedz mi na jakiej podstawie twierdzisz, że dzieci potrafią 'wyczuwać' ludzi?

na takiej samej jak dorośli, tylko dzieci nazywają rzeczy po imieniu i widzą więcej niż się wydaje, mają podzielną uwagę, do oceny słownej używają prostych pojęć oddających sytuację, nie ubierają w nieprawdziwe przymiotniki, nie owijają w bawełnę, oczywiście nie "wyczują" np machlojek finansowych w przedsiębiorstwie itp. jeśli chodzi Ci o to bo to dzieci.

I na całym cywilizowanym świecie rządzą ekonomiści, bankowcy, specjaliści.

więcej władzy w owych państwach ma "czwarta władza" niż specjaliści itp. Postęp jest tam tylko zamaskowanym uwstecznieniem. W rozwiniętych państwach (w uproszczeniu) coraz więcej jest idiotów, łatwych do manipulacji singli, upada znaczenie rodziny, wiary, kultury na rzecz "postępu". Moim zdaniem to zbyt wygórowana cena za mniejsze odtwarzacze mp3 itp. Weź np. Busha (USA to chyba w Twoim mniemaniu rozwinięte państwo) i np. jego wiedzę z geografii, lub Niemcy nie mogące sobie poradzić z nowymi grupami neonazistowskimi lub Francję z prezydentem mającym więcej wpadek alkoholowych niż Kwaśniewski i Jelcyn, zresztą w każdym rozwiniętym państwie są ludzie od wizerunku i uważa się to za nowoczesność a nie uwstecznienie, a o tym pisałem.

Na to, czy związek przetrwa rok, dwa, cztery czy dwadzieścia ma wpływ ogrom czynników - społecznych, psychologicznych, biologicznych a twierdzenie, że głównym czynnikiem są kłamstwa jest po prostu nie mającym związku ze stanem rzeczywistym iściem na łatwiznę.

właśnie, dziesiątki czynników a nie miłość lub cokolwiek, tu tkwi kłamstwo

Bzdura. Ateista zaprzecza istnieniu Boga a nie w niego nie wierzy. To, że nie ma 100% pewności [bo tej nie może mieć, tak samo jak nie może mieć pewności, że nie żyje w Matrixie] nie znaczy, że 'wątpi'.

czym się to ZASADNICZO różni...

Co więcej, większość ateistów którym znam jedynie utwierdza się w przekonaniu o niesłuszności teorii Boga niźli pomyślała choćby o zwątpieniu w argumenty przeciwko tej teorii
.

tak samo jak wiarę wierzącego wzmacnia każdy niby cud lub nawet przeciwność (próba), jest to kolejne podobieństwo ateizmu do rodzaju religii, które sam wymyśliłeś

Poczytaj książki psychologiczne i antropologiczne zamiast oglądać "Chwilę prawdy" na Polsacie to przestanie Cię to dziwić ;) Żadne podstawy nie zostały jakkolwiek 'stworzone', są jedynie efektem długotrwałych procesów jakie zachodziły i dalej zachodzą w ludzkiej psychice

Zapewne przeczytałem ich więcej od Ciebie, mam drugą co do obszerności kartę biblioteczną w moim miasteczku, ale nie czuje się dzięki temu mądrzejszy, a telewizji nie oglądam W OGÓLE od jakiegoś czasu poza meczami. Podstawy moralne i ich powstawanie to proces, i zostały stworzone przez człowieka w długim okresie czasu, nie rozumiem o co zaczepiasz.

To tylko świadczy o tym, że kawał skur..syna z Ciebie. Tak szczerze.

Tekst strasznie pretensjonalny nie bazujący na jakiejkolwiek wiedzy naukowej przez co wypaczający obraz rzeczywistości a co za tym idzie - bezwartościowy. Pomijając już fakt, że znacznie bardziej byłby czytelny gdyby go zamknąć w 1 stronie A4 [nie tracąc przy tym nic z treści].

wiesz, powiedziałbym raczej, że kawał ze mnie chu**. Twój osąd nie bazuje na żadnej wiedzy naukowej, a co za tym idzie jest - bezwarościowy. ;). Poza tym czucie i wiara do mnie bardziej przemawiają niż mędrca szkiełko i oko.

Z prostej przyczyny - nie masz jakichkolwiek danych, które możesz wprowadzić a mogłyby świadczyć za taką możliwością.

wiesz, chyba powinienem się obrazić, ale nie jest stanie mnie wkurzyć kolejny idiota, który myśli, że jest na tyle mądry, że w sposób logiczny i matematyczny dogoni zamysły Boga lub udowodni jego nieistnienie. jeśli użyję odpowiedniego stylu liczenia i założeń, to przy odrobinie szczęścia wyjdzie mi że istnieje minus czterech bogów. Jeśli istnienie i nieistnienie ubiorę w słowa, np. prawdziwość faktu pierwszego przy założeniu drugiego. to wyjdzie tak jak napisał Aristojos. Jeżeli chcę udowodnić nieistnienie boga, to tak jak ktoś już napisał, muszę udowodnić na początek jego istnienie dla (założenie), sam widzisz, że to nie ma realnego sensu, to tak jak stosować STW do obliczeń dylatacji czasu w rowerze.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

jeśli będę chciał rady to pójdę do pustelnika, wróżki...

I dlatego wychodzą Ci teksty niczym autorstwa wróżki ;)

na takiej samej jak dorośli, tylko dzieci nazywają rzeczy po imieniu i widzą więcej niż się wydaje, mają podzielną uwagę, do oceny słownej używają prostych pojęć oddających sytuację, nie ubierają w nieprawdziwe przymiotniki, nie owijają w bawełnę, oczywiście nie "wyczują" np machlojek finansowych w przedsiębiorstwie itp. jeśli chodzi Ci o to bo to dzieci.

To co piszesz świadczy tylko o tym, że dzieci są bardziej bezpośrednie i opisują rzeczywistość za pomocą mniejszej ilości pojęć a nie ma żadnego związku z ich umiejętnością odczytywania zamierzeń ludzkich.

Weź np. Busha (USA to chyba w Twoim mniemaniu rozwinięte państwo) i np. jego wiedzę z geografii, lub Niemcy nie mogące sobie poradzić z nowymi grupami neonazistowskimi lub Francję z prezydentem mającym więcej wpadek alkoholowych niż Kwaśniewski i Jelcyn, zresztą w każdym rozwiniętym państwie są ludzie od wizerunku i uważa się to za nowoczesność a nie uwstecznienie, a o tym pisałem.

Wolę grupki nieliczne neonazistów czy pijanego prezydenta niż ponad 60% społeczeństwa które mnie i każdego obywatela okrada każdego roku i jeszcze czuje się z tego powodu dumna.

właśnie, dziesiątki czynników a nie miłość lub cokolwiek, tu tkwi kłamstwo

A gdzie tu kłamstwo? To, że dziesiątki czynników są nazywane jednym pojęciem to dla Ciebie taki problem, którego nie możesz zrozumieć?

czym się to ZASADNICZO różni...

Tym, że ateista tak samo 'nie wierzy' w Boga jak każdy inny człowiek nie wierzy, że słonie potrafią latać. Ty twierdzisz zaś, że ateista wątpi w swoją niewiarę.

Podstawy moralne i ich powstawanie to proces, i zostały stworzone przez człowieka w długim okresie czasu, nie rozumiem o co zaczepiasz.

O słowo 'stworzone' którego ciągle używasz. 'Tworzenie' to proces świadomy, systemy moralne powstawały niezależnie od działań świadomych człowieka.

Poza tym czucie i wiara do mnie bardziej przemawiają niż mędrca szkiełko i oko.

Dlatego też nie ma to za wiele wspólnego z rzeczywistością.

wiesz, chyba powinienem się obrazić, ale nie jest stanie mnie wkurzyć kolejny idiota, który myśli, że jest na tyle mądry, że w sposób logiczny i matematyczny dogoni zamysły Boga lub udowodni jego nieistnienie.

Misiek, idiotą to możesz jedynie być tutaj Ty jako, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i już się rzucasz wyzywając innych. Cytowałem słowa niejakiego aristojos'a, który na rachunek prawdopodobieństwa się powołuje i wyjaśniam, że zastosowanie owego w tym wypadku nie ma żadnego sensu [o ile w ogóle masz jakiekolwiek pojęcie na jego temat].

Jeżeli chcę udowodnić nieistnienie boga, to tak jak ktoś już napisał, muszę udowodnić na początek jego istnienie dla (założenie)

Widzisz. Otóż nie. Wystarczy, że wykażę nieprawdziwość przedstawianych dowodów za jego istnieniem. Jeśli ktoś wysuwa teorię, która według mnie nie ma żadnych udowadnianych podstaw w rzeczywistości to on musi znaleźć dowody i argumenty by ją poprzeć a nie ja szukać tych, które ją zanegują. Bo na tej samej zasadzie, którą tak bardzo chętnie ludzie z braku argumentów forsują [udowodnij nieistnienie] mogę stworzyć Ci setki wyssanych z palca teorii, których obalić nie będziesz w stanie. Tyle, że to mija się z jakimkolwiek sensem gdy chcemy poznawać rzeczywistość.

sam widzisz, że to nie ma realnego sensu, to tak jak stosować STW do obliczeń dylatacji czasu w rowerze.

Widzisz, różnica jest taka, że to da się obliczyć bez żadnych większych problemów. I wynik jak najbardziej będzie odpowiadał rzeczywistości.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
I dlatego wychodzą Ci teksty niczym autorstwa wróżki

buahahahahahaha......hahahahahahaha...posikałem się, wisisz mi pampersa

To co piszesz świadczy tylko o tym, że dzieci są bardziej bezpośrednie i opisują rzeczywistość za pomocą mniejszej ilości pojęć a nie ma żadnego związku z ich umiejętnością odczytywania zamierzeń ludzkich.

Tak, to od pierwszego postu staram się przekazać, pytałem nawet "dlaczego tak jest?" bo dzieci używają mniej zawiłego języka i nie przykrywają prawdy, nie nazywają szamba perfumerią...

Wolę grupki nieliczne neonazistów czy pijanego prezydenta niż ponad 60% społeczeństwa które mnie i każdego obywatela okrada każdego roku i jeszcze czuje się z tego powodu dumna.

Grupki neon. to tylko przykład, ale jest ich ZA DUŻO jeśli jest choćby jedna.

Poza tym człowiek, który ma prawo weta, i całą władzę w sytuacjach wyjątkowych (np. stan wojenny), powinien zachowywać trzeźwość podczas choćby uroczystości upamiętniających rocznice śmierci żołnierzy, to po prostu jego praca, za którą dostaje dużo kasy. Nie tłumacz raczej jednego zła innym.

A gdzie tu kłamstwo? To, że dziesiątki czynników są nazywane jednym pojęciem to dla Ciebie taki problem, którego nie możesz zrozumieć?

Dziesiątki czynników nazywane miłością lub małżeństwem to dla mnie błąd.

Tym, że ateista tak samo 'nie wierzy' w Boga jak każdy inny człowiek nie wierzy, że słonie potrafią latać. Ty twierdzisz zaś, że ateista wątpi w swoją niewiarę.

Przykład słonia skomentuj sobie analogicznie jak przykład z krasnoludkami z tego tematu.

Tworzenie' to proces świadomy, systemy moralne powstawały niezależnie od działań świadomych człowieka.

wg słownika tworzenie to proces świadomy, jeśli wierzysz słownikowi to wierzysz w Boga a przecież zaprzeczasz temu wypowiedziami. Przecież pierwiastki też się tworzyły, świadomie? Nie czepiaj się słów, bo ja też się będę czepiał.

Misiek, idiotą to możesz jedynie być tutaj Ty

Masz do mnie zero szacunku jako do człowieka choćby, a w poście piszesz TY z dużej litery, kłamstwo jak dla mnie. Piszesz do mnie skur.... a obrażasz się o idiotę... Piszesz do mnie

Misiek
, wybacz, aż tak blisko nie jesteśmy ze sobą. Ps: wiem że cytowałeś Aristojosa.
Widzisz. Otóż nie. Wystarczy, że wykażę nieprawdziwość przedstawianych dowodów za jego istnieniem. Jeśli ktoś wysuwa teorię, która według mnie nie ma żadnych udowadnianych podstaw w rzeczywistości to on musi zna

Zarzucasz mi czytanie bez zrozumienia, a Ty czytasz dosłownie wszystko jak leci, bez zrozumienia, ale to może mój błąd, powinienem pisać bardziej dosłownie dla Ciebie. Chciałem napisać, że stosowanie jakiejkolwiek logiki przy ocenie wiary, Boga, jest nielogiczne. Nie udowodnisz wierzącemu że Boga nie ma, nie udowodnisz ateiście że jest. To co napisałeś rzeczjasna, jako oddzielny fragment jest prawdą.

Widzisz, różnica jest taka, że to da się obliczyć bez żadnych większych problemów. I wynik jak najbardziej będzie odpowiadał rzeczywistości.

STW stosuje się do prędkości bliskich światłu. dla prędkości rowerowych stosuje się Newtona. No chyba że mówiłeś o obliczeniu prawdopodobieństwa występowania Boga, wtedy też się mylisz.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zaczne od stwierdzenia, ze talentu pisarskiego to ty nie masz. Teks jest rozlazly, monotonny, nieczytelny, nudny i przede wszystkim nie na temat.

Mianowicie dzieci rozumieją ważne sprawy lepiej niż dorośli, od razu rozpoznają dobro i zło
Bzdura nr 1. Dobro i zlo to pojecia stworzone przez ludzi, a jego pojmowanie jest przekazywane w procesie socjalizacji.

Jesli jednak upierasz sie przy swoim to po co jest wychowywanie?

A dlatego, że dzieci nie używają do oceny różnych sytuacji swojego wyuczonego systemu „upiększania świata

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Do Wulf:

Wiesz co, masz całkowitą rację od początku do końca :wink: Nie chce mi się n-ty raz tłumaczyć tym razem Tobie, że to temat nieco filozoficzny i niedosłownie się tu niektóre pojęcia i zwroty, dzięki za zmianę tematu, ale to było raczej bardzo niewskazane. Wolę po prostu przyznać ci rację i pozostawić Cię samcem alfa panie moderatorze. powiem tyko ze przykład z ekonomii się pojawił na początku stulecia byłego.

Dodano 08 Maj 2009, 06:53:11:

Wiesz co Wulf, postanowiłem jednak skomentować, bo jednak jest parę kwestii... doczytałe do końca Twoją wypowiedź i chyba się już nie podniosę...

Bzdura nr 1. Dobro i zlo to pojecia stworzone przez ludzi, a jego pojmowanie jest przekazywane w procesie socjalizacji.

Jesli jednak upierasz sie przy swoim to po co jest wychowywanie?

Dobro i zło stworzone przez ludzi? Raczej dla ludzi, człowiek nie potrafi stworzyć nawet robaka. Dobro i zło nie do końca są przekazywane w procesie socjalizacji, psa nie nauczysz ich rozpoznawania, najwyżej powtarzania czynności, natomiast człowiek jest "stworzony" do rozpoznawania dobra i zła.

Powiedz mi w takim razie w jakim wieku te "twoje" dzieci sa i z jakiej racji twierdzisz, ze nie klamia? 5-latek to tez dziecko i tez moze klamac.

Twoje stwierdzenie moze sie odnosic jedynie do noworodkow ktore jeszcze mowy nie umieja i nie uzywaja.

Troche przeczysz sam sobie.

"moje"dzieci są w dziecięcym wieku. Nie twierdzę, że nie kłamią (wskaż gdzie napisałem NIE K

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Człowiek nie może zawsze mówić prawdy, bo nie przetrwa. Ludzie zawsze między sobą rywalizują, starając się udowodnić, że są lepsi od innych. Nie mogą przyznawać się do własnych słabości, więc kłamią.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

  • Kto jest na czacie

    Obecnie brak użytkowników na czacie

  • Posty

    • Co macie(mieliście) dzisiaj na obiad ?
      Nie ma to jak robić obiad o 5 rano   Tak więc dziś będzie pierś z kurczaka smażona na oleju kokosowym, z trzema kolorami papryki, pieczarkami, cebulą i kukurydzą, z sosem na bazie jogurtu naturalnego na lekko ostro 
    • Ostatnio czytane mangi/oglądane anime
      Angel Sanctuary Kaori Yuki W kwestii wierności powszechnie uznawanym przez teologów faktom i dogmatom [czy choćby tylko z grubsza akceptowalnym teoriom] z dziedziny angelologii jest to oczywiście - jak często bywa w przypadku japońskich twórców i chyba ogólnie większości autorów biorących temat na warsztat - czyste angel fantasy, żeby nie powiedzieć dzieło bluźniercze, ale mimo to zawiera w sobie kilka interesujących idei. No i jest przepięknie narysowana, w stylu, który dla mnie osobiście stanowi kwintesencję mangi. Cain and Abel who live in Eden
      In their world there is one God
      God loves Abel but hates Cain
      Sad Cain
      Suffering Cain
      Turns the blade of jealousy to his brother
      And becomes the first murderer in history He receives the wrath of God
      And under the mark of sin is exiled from Eden
      - "But I ask you Lord
      Why was I not loved?"
    • Najlepsza muzyka w grach
      Nie mam ulubionego soundtracku, co najwyżej pojedyncze utwory, które zapadły w pamięć.  I z tych głupszych, ale wpadających w ucho...    
    • Jakie ćwiczenia na pośladki polecacie?
      Z obciążeniem polecam przysiady (czy to z wolnym ciężarem czy na maszynie Smitha), wykroki i martwy ciąg. Natomiast bez ociążenia mostek z opuszeniem i podnoszeniem pośladków oraz wznosy ugiętej nogi do góry w klęku podpartym. Poza tym jeżeli chodzi o maszyny to super są ruchome schody (ale w większości przypadków trudno o dostęp do nich) oraz wypychanie na suwnicy.
    • Co Cię dzisiaj wkurzyło ?
      Moja głupota i roztrzepanie. Nie zwróciłam uwagi na błąd w tabelach i wydrukowałam raport, który powinien pójść za tydzień. Teraz zasypię księgowość milionem wydruków, notatek i poprawek... 
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      84338
    • Najwięcej online
      3188

    Najnowszy użytkownik
    Poookemoon
    Rejestracja
  • Statystyki forum

    • Tematów
      57873
    • Postów
      1419675