Jigga

Jaki sport najbardziej lubicie/uprawiacie?

466 postów w tym temacie

Regularnie uprawiam ultra-rapid cycling. Chciałabym kiedyś wrócić do tenisa ziemnego i siatkówki, na razie muszą mi wystarczyć nieprzyzwoite tańce przed lustrem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

No ja to biegam. Z nudów. 

A sporty lubie od tak o. Dlatego, że nigdy nie miałam jak ich uprawiać. Tenis, piłka nożna,  koszykówka. To jest to.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Co do uprawiania - jazda rowerem zdecydowanie. Do tego rolki. Chętnie też bym pobiegała, ale problemy z kolanem nie bardzo mi na to pozwalają.

Jaki sport lubię? Uwielbiam oglądać mecze tenisa ziemnego i siatkówki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Koszykówka, ze względu na mój nienaturalny wyskok przy niewysokim wzroście. 182cm, zasięg około 315-320.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ogólnie z regularnością mojego sportu bywa bardzo różnie, ale trochę gram w ping-ponga (to chyba się liczy ;_;), trenuję pływanie i krav magę. To ostatnie dopiero od września, ale już niemal się przyzwyczaiłam do rzucania się na dwa razy cięższych facetów.

...Okej, rzucanie się na facetów nie brzmi zbyt dobrze. Ech, życie z gimbusiarskim poczuciem humoru bywa trudne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Z aktywnością fizyczną szczególnie zaprzyjaźniona nie jestem. Od czasu do czasu zaledwie (albo aż) wybiorę się na basen, czy na rower do lasu pojeździć po pseudo górkach, pagórkach. Upodobałam sobie też długie wycieczki piesze. To chyba koniec listy tego co mi sprawia jako taką frajdę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

W szkole i na studiach grałem w piłkę nożną i tenisa stołowego. Teraz od czasu do czasu gram w baseball.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Najczęściej jeżdżę rowerem (gdy jest sezon, tzn. od marca/kwietnia do października), to bywają takie tygodnie, że codziennie, chociaż zwykle rower wybieram jako środek transportu, nie jako sport dla sportu/rekreacji. Niemniej, 30 kilometrów rowerem dziennie to dla mnie standard, gdy jest ładna pogoda.

Poza tym lubię pływać.

W telewizji raczej nie oglądam sportu, chyba że akurat polska reprezentacja ma szanse w mistrzostwach świata w siatkówce czy piłce ręcznej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Czasem lubię, czasem nie lubię (pod wiatr, pod górę), ale  praca zobowiązuje, więc pokonuję kilkudziesięciokilometrowe trasy rowerowe.

Jeśli miałabym wybrać, to jednak chodzenie. Długie szwędanie się. (?)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 11.04.2018 at 00:53, Cyrin napisał:

Czasem lubię, czasem nie lubię (pod wiatr, pod górę), ale  praca zobowiązuje, więc pokonuję kilkudziesięciokilometrowe trasy rowerowe.

Jeśli miałabym wybrać, to jednak chodzenie. Długie szwędanie się. (?)

A jaką masz pracę, jeśli mogę zapytać?

 

O 9.04.2018 at 18:54, Celt napisał:

Najczęściej jeżdżę rowerem (gdy jest sezon, tzn. od marca/kwietnia do października), to bywają takie tygodnie, że codziennie, chociaż zwykle rower wybieram jako środek transportu, nie jako sport dla sportu/rekreacji. Niemniej, 30 kilometrów rowerem dziennie to dla mnie standard, gdy jest ładna pogoda

Wow spore dystanse. Mógłbyś polecić jakiś typ roweru, który najlepiej się sprawdza na takich trasach?

 

O 4.08.2017 at 20:45, WszyscyZginiemy napisał:

Z aktywnością fizyczną szczególnie zaprzyjaźniona nie jestem. Od czasu do czasu zaledwie (albo aż) wybiorę się na basen, czy na rower do lasu pojeździć po pseudo górkach, pagórkach. Upodobałam sobie też długie wycieczki piesze. To chyba koniec listy tego co mi sprawia jako taką frajdę.

Ja uwielbiam wycieczki rowerowe po lasach. Na jesień dochodzi do tego jeszcze zbieranie grzybów. To chyba też można uznać za rodzaj sportu, nie? :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
28 minut temu, Ustrojka napisał:
O 11.4.2018 at 00:53, Cyrin napisał:

Czasem lubię, czasem nie lubię (pod wiatr, pod górę), ale  praca zobowiązuje, więc pokonuję kilkudziesięciokilometrowe trasy rowerowe.

Jeśli miałabym wybrać, to jednak chodzenie. Długie szwendanie się. (?)

A jaką masz pracę, jeśli mogę zapytać?

Jeżdżę po ruinach, które kiedyś służyły za irygację wodną i dokumentuję je.  Chodzi o stworzenie ścieżki rowerowej z punktami ważnymi dla tutejszej infrastruktury, promocję regionu, a zwłaszcza uświadomienie lokalnej społeczności, jak łatwo może znowu znaleźć się w poważnym kryzysie wodnym. To długoletni projekt pozarządowej organizcaji, w której ja biorę tylko znikomy udział.

O 4.12.2015 at 16:25, alexia napisał:

No ja to biegam. Z nudów. 

Chciałabym tak umieć z nudów biegać. Jakieś wskazówki?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 7.05.2018 at 23:57, Cyrin napisał:

Jeżdżę po ruinach, które kiedyś służyły za irygację wodną i dokumentuję je.  Chodzi o stworzenie ścieżki rowerowej z punktami ważnymi dla tutejszej infrastruktury, promocję regionu, a zwłaszcza uświadomienie lokalnej społeczności, jak łatwo może znowu znaleźć się w poważnym kryzysie wodnym. To długoletni projekt pozarządowej organizcaji, w której ja biorę tylko znikomy udział.

Brzmi bardzo ciekawie. Przyznam, że pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Masz przydzielony jakiś konkretny teren? No i pochwal się w takim razie czym jeździsz.

O 7.05.2018 at 23:57, Cyrin napisał:

Chciałabym tak umieć z nudów biegać. Jakieś wskazówki?

Trzeba się bardzo nudzić, a potem wstać i zacząć bardzo szybko ruszać nogami :D Ja od biegania dużo bardziej wole rower.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Apple oskarżony o seksizm bo nowe srajfony są za duże dla kobiecych rączek. Karuzela spierdolenia osiągnęła właśnie pierwszą prędkość kosmiczną.
      Kurtyna.
      https://www.gsmmaniak.pl/896620/apple-oskarzenia-seksizm/
      · 0 odpowiedzi
    • Nineku

      Nineku

      Zmianę siebie, zaczęłam od akceptacji siebie.
      - Puszyste laski mają wzięcie wcale nie mniejsze, niż wieszaki- spostrzeżenie nr 1.
      - Po trzydziestce codziennie zaczynasz nowe życie, zwłaszcza w niedzielne ciężkie poranki, nie wiem ile zmartwychwstań przeżyje jeszcze moja wątroba-  nr 2.
      - Bycie dinozaurem ma fajną zaletę, kiedy opowiadasz o czasach bez telefonów komórkowych, młodsze pokolenia myślą o mnie, jak wysłanniku z czasów średniowiecza. Fame na cały bar...
      - Założę kiedyś bloga, zostanę zajebistą blogerką, która zacznie uświadamiać dziewczyny, że nie rozmiar cycków się liczy, a dobrze wsadzona w stanik skarpetka. Pamiętajcie laski, bawełna, sztuczne was będzie gryzło.
       
      · 3 odpowiedzi
    • plus.osiemnaście

      plus.osiemnaście

      Czy ktoś jeszcze CZATuje?
      · 2 odpowiedzi
    • Anarchist

      Anarchist

      Kampanię wrześniową uważam za wygraną!
      · 2 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Polecimy klasykiem  
       
       
      · 4 odpowiedzi
  • Posty

    • Lilla Weneda
      Co ostatnio sami ugotowaliście/usmażyliście/upiekliście?
      Najlepsze na świecie jesienno-niedzielne śniadanie, czyli jajecznicę z kurkami - na niewielkiej ilości oliwy z oliwek i z dodatkiem kilku wiórków klarowanego masła, posypaną drobno pokrojonym szczypiorkiem i podaną z ciemnym chlebem śliwkowym ♥
    • Baśka
      Seks bez zobowiązań
      w takim układzie bez zobowiązań to antykoncepcja bardzo ważna; ja co prawda z moim facetem jestem prawie dwa lata ale i tak stosuję antykoncepcję, belarę biorę; dzieci nie planujemy jak na razie;
    • Lilla Weneda
      Nocne filozofowanie
      W świecie, który od dawna już nie tylko promuje, ale wywiera presję na sukces, bycie zwycięzcą, zdobywanie szczytów, pokonywanie przeszkód i osiągnięcie perfekcji... czasami tym, co rzeczywiście potrzebne jest odpuszczenie. Przyznanie sobie prawa do porażki. Powiedzenie lub uświadomienie wreszcie swemu skołowanemu ja: "Nie zawsze musi się udać. Nie wszyscy mogą dobiec do mety". Tak przecież od zarania dziejów jest w najdoskonalszym ze wzorców, naturze - wystarczy jej się dobrze przyjrzeć. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Gloria victis.
    • Lilla Weneda
      Nienawidzę...
      Motocyklistów prujących szosę maszynami bez tłumika lub wręcz sprawiającymi wrażenie celowo przerobionych tak, by generowały jak największy hałas - w piekle czeka na nich osobny kocioł. Karetki ratunkowej / wozu strażackiego / policyjnej "suki" nie tylko przejeżdżających na sygnale tuż obok mnie, ale już sygnalizujących swe złowróżbne zbliżanie się z całkiem sporej odległości. Potężnych tirów i kamazów wydających z siebie ryk proporcjonalny do rozmiaru. Klaksonów poirytowanych kierowców samochodów osobowych. Ogólnie ruch uliczny jest dosyć przykry, nawet z dala od wielkomiejskiego centrum: w sprzyjających warunkach nawierzchniowo-pogodowych już zwykła, samotna i z obiektywnego punktu widzenia naprawdę cicha osobówka potrafi stanowić katorgę dla uszu, a co dopiero mówić o normalnym przepływie aut. <pierwsze miejsce jednak zdecydowanie dla motocyklistów>
    • Shady-Lane90
      Co aktualnie porabiacie?
      Myślę o tej najbliższej mi osobie. O Mamie. O tym, że nigdy nie pogodzę się z tym, o czym się dowiedziałam. I cieszę się, że jutro będę mogła Ją przytulić.