Jump to content

Podrózowanie autostopem


rkuku

Recommended Posts

Posted

Gaz łzawiący i można jechać :)

Link to comment
Posted

Gaz to dobry pomysł, szczególnie dla dziewczyn. Co do porad - łap stopa tam gdzie auto ma szanse się zatrzymać - zatoczki itp.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Nigdy nie byłam, ale skrycie marzę o tym. Planuję, aby w tym roku właśnie gdzieś, wyruszyć stopem na wakacje. To dopiero będzie przygoda życia! :)

Link to comment
Posted

Nigdy nie podróżowałam w ten sposób, ale bardzo bym chciała. Problem w tym, że mało kto z moich znajomych ma ochotę na taką przygodę, a sama na pewno się nie odważę.

Link to comment
Posted

Raz mi się zdarzyło i bardzo miło to wspominam. Zabrała mnie pani, z którą rozmawiało mi się naprawdę suuuper no i przez kilka godzin, szczęście się do mnie uśmiechnęło bo jechała mniej więcej w tym samym kierunku co ja przez około 150km.

Sam raz zabrałem autostopowicza na kilkanaście minut bo tylko tyle potrzebował. Nie ma wiele do opisywania więc...

Link to comment
Posted

Ja to się boję wsiadać do czyjegoś auta. Nie wiadomo co za Trynkiewicz może być za kierownicą, ale nie mam nic przeciwko, aby podwozić autostopowiczów... przepraszam autostopowiczki :D

Link to comment
Posted

Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby byłą zmuszona łapać stopa. Z jednej strony dobrze, bo nie mam zbytniego zaufania do ludzi i nie doszło do takiej sytuacji, bym prosiła się kogoś obcego o podwiezienie do domu. Ale z drugiej, może czasami warto było przeżyć coś szalonego, by później mieć co wspominać przez lata ;)

Link to comment
Posted

Przejechałem stopem pół Europy (no może prawie) i z perspektywy czasu uważam, że podjęcie decyzji o wyjechaniu na pierwszą tego typu wyprawę za namową kumpla była jedną z lepszych decyzji w moim życiu.

W przeciągu 3 lat podróżowania stopem poznałem masę ludzi, przeżyłem dziesiątki niesamowitych przygód, a do tego zwiedziłem piękne miejsca. W zasadzie od momentu pierwszego stopa nie byłem na takich "normalnych" wakacjach. Co roku w wakacje, w zależności od czasu, spędzam kilka tygodni w podróży.

Podczas moich wojaży tylko raz spotkałem się z nieprzyjemną i w sumie całkiem niebezpieczną sytuacją. No ale to samo mogło mnie spotkać nam morzem w Sopocie czy

Link to comment
  • 3 weeks later...
Posted

kiedyś przejechałem 1500 km na stopa :)

a tak ogólnie to może i jest to niebezpieczne ale może wystarczy mieć ze sobą coś do samoobrony i powinno być git, chociaż psychicznie,

Link to comment
Posted

jako nastolatka wiele razy podróżowałam autostopem i bardzo mile to wspominam;)

Link to comment
Posted

ja dokładnie tak samo - ale teraz bym się nie odważyła jednak człowiek z czasem jak dorasta staje się bardziej świadomy zagrożeń ;)

Link to comment
Posted

Kilka razy się zdarzyło, dawno temu przed 18 rokiem życia. Wspominam ok, nie było żadnych problemów. Ale mimo wszystko teraz już bym się nie odważył

Link to comment
Posted

wiele razy i uważam że to bardzo fajna sprawa. Można poznać wiele ciekawych osób a i dla finansów to bardzo dobre rozwiązanie

Link to comment
  • 2 months later...
Posted

Apdejt i sprostowanie: autostopowanie tirem jest suuuuper. Nie opłaca się jedynie, gdy chcesz szybko dotrzeć do celu i jesteś na autostradzie, bo wtedy patrzysz z zazdrością na osobówki, które śmigają 160 km/h <, a ty musisz wlec się 90 km/h.

Link to comment
Guest Anonymous
Posted

helje, nie boisz się tak? Rozumiem, że spontan, że oszczędności, itd, ale nigdy nie wiadomo na jaki element się trafi. Nie miałaś nigdy jakichś dziwnych sytuacji albo dwuznacznych propozycji w trakcie takich podróży? Chyba, że jeździliście w kilka osób to ok, ale w pojedynkę to wg mnie dla dziewczyny spore ryzyko.

Link to comment
Posted

Nie boję się tak (w ciągu ostatniej trasy z Amsterdamu do Krakowa usłyszałam to pytanie co najmniej od połowy kierowców). Tak samo na różnych ludzi możesz trafić przez blablacar chociażby, a wiele osób z tego korzysta i nikt nie ma obiekcji. Sama nie jechałam póki co, zawsze przynajmniej dwie osoby (najczęściej jednak dwie dziewczyny). I oszczędność to jedno, ale poznajesz przy tym tak różnych ludzi, którzy z własnej woli chcą Ci nieraz pomóc, podwożą kilkadziesiąt kilometrów dalej czy uparcie twierdzą, że na pewno jesteś głodny i kupują obiad na stacji benzynowej (! sprawdzone, tak się przydarza). I to jest mega niesamowite. Trzeba jedynie nie bać się i umieć odmówić, jeśli człowiek który się zatrzymuje wydaje Ci się podejrzany albo jakiś dziwny.

Link to comment
Guest Anonymous
Posted
Sama nie jechałam póki co, zawsze przynajmniej dwie osoby
Ano właśnie, myślę, że to robi sporą różnicę (in plus) w kwestii bezpieczeństwa.

oszczędność to jedno, ale poznajesz przy tym tak różnych ludzi, którzy z własnej woli chcą Ci nieraz pomóc, podwożą kilkadziesiąt kilometrów dalej czy uparcie twierdzą, że na pewno jesteś głodny i kupują obiad na stacji benzynowej
Tu się zgodzę. Samemu dwukrotnie zdarzyło mi się korzystać ze stopa jak podróżowałem po Szkocji, także znam te realia. Chociaż obiadu nikt mi nie chciał fundować, może jakbym trafił jakąś kobietę za kierownicą to byłoby inaczej :lol:
Link to comment
  • 6 years later...
Posted

Podróżowanie autostopem nie jest dla mnie, tak samo jak branie autostopowiczów do własnego (znaczy się, mojej mamy) samochodu. Dla młodej kobiety to zbyt niebezpieczne, żeby jechać autem z obcymi ludźmi. Ba, ja nawet nie wsiadłabym do samochodu moich (hipotetycznych) znajomych, podobnie jak nie podróżuję samodzielnie taksówką. Strzeżonego pan Bóg strzeże, jeden błąd, jedna nieprzemyślana decyzja i można sobie zmarnować życie. Tak więc dumnie korzystam z usług szoferskich mojej mamy, transportu publicznego i własnych nóg :P

Link to comment
  • 9 months later...
Posted

Nigdy nie podróżowałam w ten sposób [wojaże ogólnie zresztą, jak już niejednokrotnie wspominałam, stanowczo nie są moją domeną] i nie zdecydowałabym się na to bez absolutnej konieczności. Nawet całkiem pokaźny dystans wolałabym pokonać na własnych nogach - do czego skądinąd jestem w dużym stopniu przyzwyczajona, bo zaliczanie długich tras stanowi element mojej codziennej rutyny - oraz jeżdżąc na gapę niż uciekając się do podwózki przez obcą osobę :laugh:

Link to comment
Posted
O 6.02.2007 at 11:50, rkuku napisał:

Czy kiedykolwiek podróżowaliście w ten sposób?

Tak, parę lat temu pierwszy raz sprawdziłem na własnej skórze, jak to jest z tym autostopem ;) Myślę, że przede wszystkim bardzo ważne jest pozytywne nastawienie. Po prostu nastawiłem się na to, że 99% kierowców nie będzie chciało mnie zabrać i mogę sobie poczekać parę minut zanim ktoś mnie podwiezie... ;) Przyznam szczerze, że nie musiałem długo czekać (ok. 5 - 10 minut). Trochę samochodów przejechało, a pamiętam również, że jeden kierowca pokazywał palcem, że niestety nie ma miejsca (albo w innym kierunku jedzie), więc to było miłe. W końcu udało mi się złapać stopa i przejechałem się parę kilometrów w miłym towarzystwie, ale nie dojechałem do obranego celu. Na szczęście zostałem wysadzony w takim miejscu, że kierowcy mieli dużo miejsca żeby się zatrzymać. Wtedy bardzo szybko znalazłem chętnego kierowcę, który mnie podwiózł i tak dotarłem do celu :)

Drugi raz z autostopu korzystałem niedawno i w sumie zrobiłem to dlatego, bo kolejny autobus miałem za ok. 40 minut, więc stwierdziłem, że może by mnie ktoś wcześniej zabrał... I tak czekałem z 10 minut, aż dobra duszyczka się nade mną ulitowała ;) I to było już w czasach noszenia maseczek, więc niektórzy kierowcy pewnie bali się zabrać pasażera. Niemniej, podróż minęła sympatycznie.

Uważam, że najważniejsze jest to, aby ustawić się w takim miejscu, gdzie kierowca może nas z daleka zobaczyć i ma odpowiednio dużo miejsca, żeby się zatrzymać.

O 6.02.2007 at 11:50, rkuku napisał:

Moze braliscie kiedys autostopowiczów?

Tak, zdarzyło mi się brać autostopowiczów. Jeżeli chodzi o dzisiejsze czasy, to nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz widziałem autostopowicza... na pewno nie w tym roku, ani w poprzednim.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Gloria
    • Xantos
    • yiliyane
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      9
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    LaFleur
    LaFleur
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up