Jump to content

Podrózowanie autostopem


rkuku

Recommended Posts

NoNameUser
Posted

Ten temat bedzie dla mnie jak ten

Link to comment
Posted

U mnie na uczelni podczas majówki był organizowany autostop race z Wrocławia do Barcelony. Miałem zamiar wziąć udział, ale z przyczyn niezależnych ode mnie musiałem zrezygnować. Ale to nie znaczy, że nie wybiorę się za rok ;)

Co autostopu w wakacje, to na chwilę obecną nie mam takich planów, ale kto wie, może coś się zmieni.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Podróżowałem. Odkąd przekroczy się polską granicę, złapanie stopa jest o wiele łatwiejsze. Jest na pewno fajnie i jest o czym opowiadać ale nie polecam samym kobietom;)

Link to comment
  • 1 year later...
Posted

U-wiel-biam jeździć stopem! W zasadzie większość wypadów w góry podczas wakacji są właśnie stopowe, mój rekord to całodniowy wyjazd za łączną kwotę złotówki :D Zazwyczaj trafiam na sympatycznych ludzi.

Kiedyś jechałam z przyjaciółką i kumplem, obok nas łapała stopa jakaś para. Zatrzymał się samochód, a my rura i się pakujemy do środka (mimo że były już trzy osoby). Młodzi, gniewni, przemili ludzie, kierowca odwraca się i mówi: "no dobra, ale jak policja będzie jechać, to na jedną osobę kładziecie plecaki". Dostaliśmy od nich plik plakatów festiwalu rockowego, na który się wybieraliśmy, a co lepsze - całkiem przypadkiem spotkaliśmy tam naszego kierowcę! Utrzymywaliśmy z nim zresztą później kontakt dość długo.

Zabawna historia, kiedy z przyjaciółką jechałam na KSU do Ustrzyk. Autobus nie przyjechał, no to łapiemy, dużo ludzi w klimacie jechało, na pewno nas ktoś zabierze. Zatrzymał się drugi samochód, wsiadamy - koks dwa na dwa, jakieś rapsy lecą, ja mało na zawał nie zeszłam, no ale nie ma wyjścia. Koleś odwrócił się, zmierzył nas wzrokiem i pyta: "KSU w Parku pod Dębami, tak? Dobrze się składa, też tam jadę", po czym kulturalnie wyjął płytę z odtwarzacza i zapuścił coś normalnego :D

Raz jadąc z dwoma koleżankami gość nas wysadził już tam gdzie chciałyśmy, po czym zorientowałyśmy się, że chcemy jednak jechać gdzie indziej, łapiemy, a on akurat wracał, znów się zatrzymał i nas wziął. Po czym wyjął ze schowka paczkę delicji i dał nam mówiąc "częstujcie się, pewnie głodne już jesteście, tak łapiecie cały czas" :D Co lepsze, jechał w zupełnie inną stronę, ale nadrobił drogi, żeby nas zawieźć tam gdzie chciałyśmy.

O, a ostatnio byłam z kumplem w górach, wyszliśmy ze szlaku na totalnym zadupiu, autobusu nie ma, no to łapiemy, a konkretnie on stwierdził, że ja się lepiej prezentuję, więc muszę łapać, a on za ten czas zapali. Nie zdążył odpalić papierosa, zatrzymał się pierwszy samochód - ksiądz, który tak koszmarnie ścinał zakręty, że myślałam, że zejdę w tym samochodzie. No ale przeżyliśmy, na szczęście.

Także w ogólnym rozliczeniu moje przygody stopowe są na plus. Przestrogi mam jedynie takie, żeby nie łapać w jedną osobę i siadać raczej z tyłu, ostrożności nigdy za wiele. Miewamy również przy sobie scyzoryk bądź gaz pieprzowy :D Co śmieszniejsze, byłam kiedyś przeciwko łapania stopa, a teraz chcę jechać w tournee po Europie. Na

Link to comment
nuleczka2208
Posted

ja nigdy nie jeździłam stopem, nie było okazji ani w ogóle :P

trochę bym się bała bo to nigdy nie wiadomo na kogo się trafi heh...

ale mimo wszystko bym chciała, spróbować czegoś nowego w życiu:D

Link to comment
Posted

Nigdy nie jeździłem autostopem i nie mam zamiaru. Są inne środki transportu. ;)

nie zdarzylo mi się jakieś takieś opory mam przed gwalcicielami czekającymi na niewinne dziewczynki

ja tak samo, nawet jak przez miasto jadę sama taxi to boję się, że mnie zaraz gdzieś wywiezie za miasto, zgwałcić, czy zabić

Haha, nieźle macie w głowach. :mrgreen:
Link to comment
Posted

Nigdy nie odważyłam się jechać autostopem. Jakoś nie mam wystarczająco dużo zaufania do ludzi.

Link to comment
Posted

Nigdy nie podróżowałam w ten sposób i zmieniać tego nie mam zamiaru. Postrzegam ten sposób podróży jako zdecydowanie zbyt niebezpieczny.

Link to comment
Posted

a ja podrozowalam tak 2 razy, ale tylko krotki dystans i nigdy nie sama tylko z kolezanka. tylko tez zalezy od tego jak trafisz - ja akurat jechalam z malzenstwem i pierwszy i drugi raz, taka standardowa rodzinka:P potem sama zaczelam prowadzic i tez biore na stopa, raczej dziewczyny czy kobiety, albo pary, ale zdarzylo mi sie tez podwiezc tez chlopakow. w sumie same pozytywne wrazenia, zawsze ktos mily i do pogadania podczas jazdy;)

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Ja się boję autostopów. Nie wydaje mi się to bezpieczne rozwiązanie:)

Link to comment
Posted

Mnie jazda autostopem nie bawi, nie lubię się kogoś o coś prosić a jak już gdzieś podróżuje to lubię w dobrych warunkach a nie losowych. Tak więc wolę normalnie zapłacić niż liczyć na łaskę ludzi

Link to comment
Posted

Teoretycznie- spoko. Zwłaszcza z obstawą faceta. Super, super, róbmy!

Praktycznie- staliśmy, staliśmy, machaliśmy, czekaliśmy. Tak w wakacje ubiegłoroczne jak i w czasie podróży wcześniejszych.

I podjeżdża zwykły autobus, który miał stację 300 metrów wcześniej. Bilet jest za 2 euro, wsiadacie?

Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak, dość czekania.

Ale mam masę znajomych którzy jeżdżą, wspominają świetnie, powtarzają trasy regularnie, mają cierpliwość i szczęście.

Link to comment
Kokieteria
Posted

Podróżowanie autostopem to bezsprzecznie jedno z niespełnionych marzeń mojej 'młodości'. Najlepiej dookoła świata, zdana wyłącznie na to, co przyniesie los. Samymi kabrioletami, co by wiatr seksownie rozwiewał włosy, a w tle tylko dobra muzyka. Niestety te marzenia wielu dziewcząt w wieku dorastania, nawet nie zamierzają gonić rzeczywistości. Obecnie cieszę się, że nigdy nie zdecydowałam się na tak hardkorową wersję przemieszczania. Widać poza złudnymi marzeniami miałam trochę oleju w głowie, bo podróżowanie autostopem jest tak samo niesamowitym przeżyciem, jak i równie niebezpiecznym krokiem.

nie zdarzylo mi się jakieś takieś opory mam przed gwalcicielami czekającymi na niewinne dziewczynki

ja tak samo, nawet jak przez miasto jadę sama taxi to boję się, że mnie zaraz gdzieś wywiezie za miasto, zgwałcić, czy zabić

Haha, nieźle macie w głowach. :mrgreen:
Nie rozumiem? Dziewczyny nie kuszą losu, próbują ustrzec się przed gwałcicielami - taka postawa jest godna naśladowania zwłaszcza wśród młodych osób, które żyją chwilą i nie myślą nad konsekwencjami tego, co robią. Gwałcicielem może okazać się Wasz sąsiad, Wasz kolega z klasy, ktoś kogo nigdy byście o to nie podejrzewali, a co dopiero zatrzymujący się przy drodze obcy nam facet, o którym nie wiemy nic. Ja się cieszę, że niektóre dziewczyny mają jak to mówisz 'nieźle w głowach' - przynajmniej może pomóc im to uchronić się przed kimś, kto nie ma wobec nich uczciwych zamiarów.
Link to comment
Posted

Nigdy jeszcze nie wybrałem się na daleką podróż autostopem. Wiem, że niektóre miasta organizują takie konkursy (dla satysfakcji) dla kilkuset/tysięcy osób że należy dojechać w wyznaczone miejsce do konkretnej daty i kto pierwszy dojedzie (czasami załatwiona jest droga powrotna) . :)

Bardzo fajnie byłoby się wybrać na takie coś ;d

Zawsze jest troszkę ryzyka w takim podróżowaniu, nie wiadomo jak będzie z pogodą, kto nas podwiezie i czy nam starczy wszystkiego. Ale w czym nie ma ryzyka? :)

Trochę adrenaliny zawsze się przyda!

Jestem jak najbardziej "za" przeżyciem choć raz takiej przygody!

Link to comment
OptimisticOther
Posted

Ja czasem wracam do domu "na stopa" najdłuższy dystans to ok 20 km, przy pierwszym razie trochę się bałam, tym bardziej że trafiłam na faceta i to dość dobrze zbudowanego, ale przyjemnie wspominam, pożartowaliśmy,pogadaliśmy, tylko ostatnie 2 km wracałam pieszo ;)

Link to comment
Posted

Wystarczy się przełamać,uśmiech na twarz i jazda ;)

Wszędzie czychają gwałciciele.A pozory często mylą.

Często czytając histore autostopowiczów natrafiałem na dresów w BMW,którzy byli wyjątkowo pomocni ;)

Wiadomo,polacy nie należą do najbardziej ufnych narodowości ;)

Link to comment
Posted

Zdarzyło mi się podróżować stopem w Irlandii. Wspominam miło. Możliwe jednak, że jest to specyfika ludzi tam mieszkających. Nie wiem czy zdecydowałabym się na to w Polsce. Po prostu nie odczuwam takiej potrzeby. Jest BlaBlaCar.pl i to mi w zupełności wystarcza. Poza tym lubię podróżować autobusami i pociągami.

Link to comment
Posted

Nie podróżowałam w ten sposób, nie podróżuję i obym nigdy nie musiała.

Nie chcę kusić losu, wolę ruszyć głową i poradzić sobie inaczej.

Link to comment
  • 3 weeks later...
Black Sheep
Posted

ja kiedyś zabrałam dziewczynę w wieku 20 może 23, było sympatycznie pogadaliśmy, powiozłam ją ok. 30km. tak to generalnie nie biore

Link to comment
Posted

Jeździłam z koleżanka i to nie raz. Najbezpieczniej jest jeździć tirami bo wiadomo takie duże bydle nie skręci w byle jaka dróżkę a tym bardziej do lasu :D

Link to comment
Posted
Jeździłam z koleżanka i to nie raz. Najbezpieczniej jest jeździć tirami bo wiadomo takie duże bydle nie skręci w byle jaka dróżkę a tym bardziej do lasu :D

Prawdę mówiąc, polemizowałabym. O ile nie mam oporów w łapaniu stopa, to do tira nigdy nie wsiadłam i nie wsiądę, bo potrafią wyjść niezbyt miłe sytuacje. Wystarczy mi historia znajomej, kiedy wziął ją jakiś rumun tirem, nie mogli się dogadać, ale cały czas pytał, czy seks ok, tyle potrafił powiedzieć po angielsku. Podstępem go wzięła, żeby ją wysadził.

Link to comment
Posted

Nigdy nie miałyśmy jakiś nieprzyjemnych sytuacji. Dwie dziewczyny metalówy ubrane na czarno w glanach nie bardzo pociągają kierowców hahahah :lol: ale to stare czasy

Link to comment
Posted

Nie próbowałam jeszcze ale pomysł intryguje mnie od jakiegoś czasu:)

Póki co jeżdżę pociągami i zbieram na motocykl, ale taki luźny sposób podróżowania jak najbardziej mi odpowiada.

Dwie dziewczyny metalówy ubrane na czarno w glanach nie bardzo pociągają kierowców

Oj, zdziwiłabyś się:)

Link to comment
Posted

Jeździłam kilka razy ale nigdy sama, bo nie wiadomo na kogo można trafić. Ja akurat wspominam to bardzo przyjemnie. Pierwszy raz jechałam z koleżanką do Warszawy, w obie strony na stopa (100 km w jedna stronę). Najpierw wziął nas jakiś taksówkarz i zawiózł nas na samo miejsce bo miał czas, a w druga stronę wracałyśmy z dwoma chłopakami, którzy nas zabrali na frytki bo sami byli bardzo głodni :) Bardzo sympatyczni, nie brali od nas od razu nr tel. jak niektórzy, zero nachalności. Myślę, że jak już będę kiedyś miała prawko to i ja będę brała co niektórych.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted

Pamiętam to jak dziś. Wracałam z ogniska od znajomych. Miałam jechać spotkać się ze swoim chłopakiem i bardzo mi się śpieszyło. Z racji, że zapuściliśmy się na jakieś zadupie, a było już późno - nie miałam żadnego autobusu. Koleżanki miały ze mną wracać, jednak jedna się tak zalała, że druga musiała z nią zostać, a że bardzo mi zależało na spotkaniu z facetem - musiałam wracać sama. Zdecydowałam się na stopa. Nie ukrywam, że byłam totalnie pijana. Przypuszczam, że gdyby nie alkohol - nie odważyłabym się. Strasznie głupia byłam - przyznaję ; ) Pamiętam, że podjechał do mnie motocyklista. Właściwie niemożliwe było, żeby mnie gdziekolwiek podrzucił, bo koleś na dzień dobry uprzedził mnie, że nie ma drugiego kasku. Podjeżdżając do mnie i będąc świadomym, że tego kasku nie ma - aż nie chcę wiedzieć czego ode mnie chciał, ale na szczęście sobie odjechał. W końcu zatrzymał się samochód. A w nim jechał jakiś przemiły pan w podeszłym wieku. Właściwie od samego początku wydawał się być w porządku. Zagajał, pytał o chłopaka, bo musiałam się nim pochwalić, pytał jak impreza, bo widział, że jestem pijana. Na szczęście wróciłam cała i zdrowa! ; )

I miałam jeszcze drugą sytuację. Wracaliśmy z moim obecnym facetem z osiemnastki przyjaciółki. Oboje byliśmy kompletnie pijani.. no dobra on bardziej. Z racji, że bardziej ogarniałam sytuację - wsiedliśmy w jakiś autobus. Okazało się, że wywiózł nas w totalnie przeciwną stronę. Żadnych autobusów, ciemna noc, cisza. Nie mieliśmy wyjścia, łapiemy stopa. Wyskoczyłam na ulicę i macham ta ręką. Chyba z dwadzieścia samochodów totalnie mnie olało. Zrezygnowana wracam do chłopaka, który siedział sobie na chodniku, na co on kiedy zauważył, że odpuszczam zerwał się nagle, co mnie bardzo zaskoczyło, bo przed momentem ledwo szedł i udało mu się złapać pierwszy nadjeżdżający samochód. Jechaliśmy z bardzo przemiłą panią, która podwiozła nas prawie pod sam dom. ; )

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Xantos
    • yiliyane
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    LaFleur
    LaFleur
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up