Jump to content

faworyci 'ubraniowi'


Karolinn

Recommended Posts

- zwykłe proste jeansy kupione u chińczyka za bezcen

- kozaki zimowe płaskie które się rozklejają po raz enty i nadają się do kosza ale i tak w nich będę chodzić

- zielona bielizna niezbyt efektowna odgrzebana na jakiejś wyprzedaży x lat temu

- duuuuża szara bluza rozmiaru chyba 4XL, ale chodzę w niej tylko w domu, dawniej to często sie zakładało ehh

Link to post

* Czarne, jeansowe rurki.

* Czarne Converse'y.

* Szara bluza z Pumy.

* Czarny, za duży o kilka rozmiarów T-shirt z nadrukiem Nirvany.

Link to post

*Zielono-niebieska bawełniana bluzkaz dekoltem w serek. Jest zwykła, prosta bez żadnych ozdobników.

*Czarny sweter na suwak.

*Czarny T-shirt.

*Dżinsy, z których wyprułam kieszenie na tyłku, bo głupio wyglądały, na szczęście nie ma śladu po kieszeniach, więc mogę je nosić. Tyłek bez tych kieszeni lepiej wygląda.

*Dżinsy, które kiedyś kochałam, bo były idealne, ale teraz spadają mi z tyłka. Trzymam w szafie, choć nie noszę ich w ogóle.

Link to post
  • 1 year later...

Odgrzewam! :mrgreen:

Ja przede wszystkim zakochuję się w butach.

Trudno mi je znaleźć bo jestem tak wybredna, ze to pod jakąś paranoję podchodzi, ale jak już się raz zakocham to jestem wierna aż do momentu kiedy nie da się w tym już w ogóle chodzić.

Obecnie:

-Czarne szpilki z nine west, 10 cm obcas. Piękne moje, cudowne.

-Zielono-fioletwo-beżowe buty na koturnie z HD.

-Granatowe balerinki

-Niebieskie zamszowe sandały na obcasie

-Szare na koturnie, letnie-najwygodniejsze buty świata

-Czarne japonki z czegoś przypominającego satynę- co roku kupuję sobie takie same- wariatka:P

Moje nowe zimowe buty tez mają potencjał by trafić na moją listę ulubionych.

Dalej są torebki:

-Miłość mojego życia- wielki zamszowy wór w kolorach róż+fiolet+szary, totalnie niepoważny, ale cudowny. Mega mocny, wszystko się tam mieściło. Niestety zginął śmiercią tragiczną- zniszczono go w pralni. Niech spoczywa w pokoju, płaczę po nim rzewnie, o dziwo moje koleżanki też:P masy go kochały :D

-Granatowa torba z którą zjechałam Serbię i Anglię. W zeszłym tygodniu również przeszła do historii- zerwały się oba paski. Spróbuje przeprowadzić jakąś operację podtrzymania życia ale..wątpię.

-Jeśli wspominam już tych którzy odeszli to mam też wielką, szarą torbę z płótna, była za 36 zł a dała mi dużo radochy, wręcz za dużo bo złachałam ją w ciągu jednych wakacji. Nie wywalę jej i tak, nie ma mowy.

-Moja obecna ulubiona- brązowa, skórzana, duża. To będzie piękna przyjaźń, czuję to w kościach ;)

Ciuchy:

-Czarne rurki. Wyglądają już koszmarnie ale i tak je uwielbiam.

-3 fioletowe bluzki- mam pierdolca na punkcie fioletowego, jaki i długich bluzek.

-Reszta rzeczy które uwielbiam można określić jako:"Czarne".

Na ramiączkach, z krótkim rękawem, z długim rękawem:P więc nie będę wchodziła w szczegóły.

-Beżowa bluzka z nadrukiem w postaci kobiety- jednego z dzieł Alfonsa Muchy. Dostałam od siostry, bardzo mi się podoba, ale wmówiłam sobie, że źle wyglądam w beżowym :P Więc trzymam ją jako "ulubioną" ale miałam ją na sobie może raz?

-!!!!! Kurteczka z Mango, którą noszę jako kurtkę na wiosnę a w zimie jako twór bluzo-podobny. Ciemnogranatowa, duże guziki, taka lekko stylizowana na militarną. Uwielbiam.Oczywiście złachana, no ale..

-Koszula w kratę, długa, szeroka, wiem, że wyglądam w niej grubo bo ma krój trochę jak ubranie ciążowe:P ale i tak ją trzymam w szafię, ne dam!

-OOOOOOOOO zapomniałam o całej sekcji sukienek letnich! Boże jak ja kocham moje sukienki!Boże, chce lato, już! Tak, odwołuje wszystko co dotąd napisałam, moje sukienki uwielbiam przede wszystkim!

Dodatki:

-Pierścionek, którego nie zdejmuje nigdy.

-Szal z Turcji- granatowy w złote ornamenty z jednej strony lub złoty w granatowe :P(noszę na tą pierwszą).

-Szal z turcji nr 2- który obecnie służy mi za szalik zimowy- jasny- fiolet, kremowy, niebieski.

-Zegarek na łańcuszku-naszyjnik

-Moje wszystkie metalowe bransoletki- sztuk sama-nie-wiem-ile

Link to post

aktualne:

*moje ukochane spodnie, dżinsy rurki ,w których mogłabym się wszędzie wybrać. jak są w praniu to zdaję sobie sprawy, że nie mam w czym chodzić i mi smutno, chociaż mam jeszcze inne. ale te są miłością mojego życia i nic ich nie zastąpi.

*zwyczajna biała bluzka na grubszych ramiączkach ♥ uwielbiam ją, pasuje do wszystkiego, jest genialna. nie za długa, nie za krótka.

teraz w praniu leży. zaraz chyba samą ją w rękach wypiorę ; )

*głęboko niebieska bluzka bez ramiączek. zawsze zakładam do niej bolerko czarne i jest to zestaw perfekcyjny. chodzę w tym od dawien dawna, az sama sie dziwie, ze to sie jeszcze jakoś trzyma, ale uwielbiam.

chyba w zadnej bluzce nie wyglądam tak świetnie jak w tej, przynajmniej ja siebie tak widze, a to najważniejsze. chociaż mój chłopak mowi, że mi pomniejsza pewne partie ciała, których on za nic nie chciałby pomniejszyć. ;p

*krótkie spodenki z Orsayu, które kupiłam z przeceny za całe 9,99. chyba dlatego je tak kocham. mogłabym w nich wszędzie chodzić, i chociaż niestety jest zima, a co za tym idzie - na dworze jest mroźno, to i tak często je wkomponuje w strój, choćbym miała zamarznąc raz na jakiś czas. rajstopy grube na tyłek, spodenki i voila.

*gruby i długi bezowy sweter z ogromniastym dekoltem jak na mnie przystało. mama mnie prawie zabiła jak go przywiozłam do domu z ogromnym uśmiechem na ustach, bo żaden z niego pożytek na zime jak mam niby wszystko na wierzchu, ale szybko przekonałam ją, ze ze wszystkim można sobie dac radę. biała bluzka pod to, i można wszędzie wyruszyć, na największe mrozy.

*sandały-uwielbiam je. skórzane brązowe, bez zadnego obcasa. w wakacje się z nimi nie rozstawałam, i umierałam z żalu i rozpaczy, jeżeli padalo lub było zimno i nie mogłam ich założyć.

*czarne szpile, na 8cm obcasie. słuzą mi długo, i nic sie z nimi nie stało. są mega wygodne, jestem do nich zupełnie przyzwyczajona i nogi mnie bolą tylko po całonocnej imprezie, jak to miało miejsce niedawno. po 12 h po każdych butach bym umierała :mrgreen:

*mała granatowa torebka, którą biore zawsze jak nie mam dużo zreczy do zabrania, czyli w sumie noszę ją rzadko, bo przez 7/8 zycia mam dużo do zabrania ;p ale i tak ja kocham.

-ogromna niebiesko biała torba. zyje i ma sie dobrze, i własnie ją nosze przez te 7/8 życia.

*dziwne kolczyki, których nie jestem w stanie w zaden sposób opisać, ale zęsto w nich chodze. są metalowe, powinnam być na nie uczulona, bo na wszystkie inne jestem, chociaż i tak namiętnie je kupuje, ale z tymi daję radę jakoś. ; )

*srebrne kolczyki od lubego. kocham je, bo od lubego.

*srebrny łańcuszek od lubego. jak wyżej.

przeszłośc:

*dziewczęca sukienka, zielona w białe duże kwaity do kolan z delikatną białą falbanką nosiłam ją przez 3 lata chyba, i dopóki się prawie nie rozlazła na mnie dopoty ją nosiłam. już nigdy nie miałam tak wspaniałej sukienki jak ta.

*czarne japonki. przechodziłam w nich jeden wakacje tylko, za to chyba codziennie je miałam na nogach. były strasznie wygodne i nie rozstawałam się z nimi. ale pasek się urwał w taki sposób, że niestety nic nie mogłam z nimi zrobić. załobe mam do teraz.

*niebieska torba z włoch. teraz niestety nie nadaje sie do noszenia, ale nadal jej nie wyrzuciłam, chociaż mama każe mi to zrobić od pół roku. ; )

*srebrny pierścionek, z dużym oczkiem. ; < zgubiłam go, naprawdę nie wiem jak, ale nadal nie mogę się z tym pogodzić, chociaz 2 stycznia minie rok.

chyba wszystko, ale znając życia zaraz mi sie jeszcze coś przypomni. ;p

Link to post

- fioletowa bluza z małpką na zamek. Mam ją już ponad 6 lat. : DD jest jakaś niezniszczalna, wygląda jakby była nowa. Uwielbiam ją.

- biała sukienka z Zary. Kupiłam ją na wesele i okazała się niesamowicie wygodna. Ma tę zaletę, że można z niej zrobi sukienkę mini, bo jest ściągana na dole. To nic, że wszytko przez nią widać.

- 3 sukienki z h&m. Kupiłam je na początku roku i nie ma tygodnie, żebym się w którejś nie pokazała. Wszystkie są w kwiaty.

- biała spódnica też z Zary. Kupiłam ją w przecenie i przechodziłam w niej całe lato. Tak, to jest mój numer jeden na lato.

- zwykła szara bokserka, która czasem ratuje mi życie jak nie mam co na górę włożyć

- żakieto - kurtka. Uszyłam ją sobie w tym roku. Jest przecudowna z fioletowo czarnego materiału. Przechodziłam w niej całą jesień i nie mogę się doczekać aż się ociepli i znów będę mogła w niej chodzić.

- biały kapelusz bez którego w lecie czuję się jak golas.

- torebka po babci. Prawdziwy i absolutny vintage! Jest granatowa na cienkim pasku i wygląda jak troszkę większa kopertówka. Typowa babcina torebka. :)

- kilka sztuk pereł też po babci. Morda mi się cieszy jak patrzę na zdjęcie ślubne moich dziadków i widzę te perły na szyi mojej babci. Przetrwały tyle czasu i nadal są tak piękne jak były.

- koronkowe białe rękawiczki ślubne mojej mamy. Dzieło sztuki. Za nic bym ich nie oddała.

- zamszowe granatowe botki zakupione na początku roku. Chrzanić fakt, że okropnie bolą mnie w nich nogi i zakładam je od święta. Są tak śliczne, że cała bolesna reszta się nie liczy.

- Sandały na lato. Moje ulubione.

- oxfordy. o mój boże jak ja kocham te buty. Pasują absolutnie do wszystkiego. Moje najlepsze obuwie jakie mam.

- fioletowy sweter po babci. chodzę w nim po domu. Troszkę gryzie, ale dobrze grzeje tyłek.

- moja nowa czarna duża torba która jest obecnie moim torebkowym numerem jeden. Właściwie to jest tak, że zawsze wracam z zakupów z nowa torebką. mam jakieś zdziczenie na tym punkcie.

- Gacie od piżamy. :mrgreen: nogawki są już tak przetarte, że się ostatnio podarły przy zakładaniu. Przypomniałam sobie o nich, bo mam je teraz na sobie. : D uwielbiam je i nic z tego, że wyglądam w nich jak piżamowy lump.

- bransoletka zrobiona przez moją mamę, która niestety się rozleciała. ; ( szkoda, bo to była jedyna rzecz do której czułam szczególną miłość.

- pierścionek który dostałam od babci na komunię. Jest już cały powyginany, ale daje rade. ; )

- wszystkie moje rajstopy i rajtuzy. Pod warunkiem, że nie są zakładane pod spodnie. ; > Uwielbiam zakłada rajstopy, najlepiej grube do sukienek.

- spodnie w krokiem w kolanach. Bardzo wygodne i najlepsze na lato, bo są zwyczajnie przewiewne.

- spodnie dżinsowe proste. Często w nich chodzę, dobrze w nich wyglądam i bardzo je lubię mimo iż sa to obecnie jedyne spodnie w których chodzę.

- szary wkładany sweter. Trochę za duży i dlatego go lubię.

- koszula w kratę która jest na mnie o dużo za duża, jednak bardzo wygodna.

- bluzka z falbanami. Jest faworytem, bo pasuje do wszystkiego, a szczególnie do jednej spódnicy do której tak naprawdę ciężko coś dobrać.

Więcej nie pamiętam. A pewno coś by się jeszcze znalazło.

Link to post

Na chwilę obecną:

* dżinsowa spódnica do kolan,

* wszystkie moje legginsy, zwłaszcza te czarne,

* szara tunika,

* wszelkie bluzeczki na ramiączkach,

* rozpinany sweterek.

Link to post

*glany, mam nadzieje że będą wieczne.

*trochę sprzeczne z punktem pierwszym ale szpilki, piękne cudowne! które uwielbiam i jak tylko jest okazja zakładam

*mój wielki, wełniany szalik który już jest na wykończeniu, ale ciągle sobie wmawiam że jest jeszcze ok :lol:

*bluzka w groszki którą kupiłam 2 lata temu w Krynicy, jest taka wygodna i ciągle wygląda jak nowa ;)

*(nie wiem czy się zalicza) ale bransoletka/pieszczocha, taka gruba, czarna skórzana zapinana na dwa ćwieki, jest świetna. Nie wyobrażam sobie również ściągnięcia rzemyka z ręki, który jest na niej obecny już pond rok. Będzie tak pusto... ;)

Link to post

1. Torebka w kolorze brudnego żółtego, na paskach ma niebieskie kropki od farby, przetarte paski, jeden niedługo odleci. Jest cudowna, uwielbiam ją, ma juz kilka lat, kupiłam ją w Galerii Centrum i nigdy nie wyrzucę <3

2. Moja zielona torba, z rozwalonym zamkiem, cała w kropki i plamy od farby... nie noszę ;<

3. Mój hicior, torebka zrobiona z plecaczka z lumpeksu <3 noszę ciągle, chyba, że mam wf, to wtedy zapycham numer 1. Wchodzi w nią portfel, chusteczki, pomadka i jakiś drobiazg, zeszyty i notatki moge nosić w ręce ;p

4. Niebieskie krótkie spodenki, matko, jak ja je kocham, mogłabym je nosić i nosić, niedługo sie całkiem rozejdą i rozlezą, najlepiej na tyłku, ale i tak je uwielbiam, moje moje <3

5. Sweter, biały we wzoru, ja nie noszę swetrów, nie nosze białych rzeczy, ale go uwielbiam, to była miłość od pierwszego wejrzenia.

brazowe, nieśmiertelne japonki, które mają już trzy lata, chodzę w nich jesienią, zimą i wiosną po domu, a latem praktycznie codziennie pod dworze i nikt nie potrafi zmusić mnie do ich wyrzucenia, są przeboskie
mają 4 lata! Są już tak zniszczone i powyginane, ale nie wywalę! Newer! Nigdy nie miałam wygodniejszych japonek, sa idealne, idealne, idealne!

7. kamizelka na zamek z kapturem kożuszkowa, ładna, ładna i grzeje mi moje marznące plecy, ukradłam mamie i nie mam zamiaru oddać ;p

8. Czarna welurowa bluza z kapturem z misiem, ma już ze 2/3 lata, ale ją uwielbiam, nie jest w ogóle znoszona, zniszczona, złażona, więc nosze i kocham o każdej porze roku.

9. Fioletowa zakietowa narzutka z fajnego sztywniejszego materiału o moim ukochanym kroju.

10. Żakietowa narzutka w pepitkę kroju podobnego do pozycji wyżej <3

11. Jeansowa spódnica, złażona jest, w cienkie kolowe paseczki, jakby poprzetykana kolorowymi nitkami, ma już kilka dobrych lat, kupiłam ja w gimnazjum, nie nosiłam, w LO zaczełam <3 i jestem jej wierna, latem, wiosną, zimą, jesienią, moja <3

12. Sukienka a'la lata 70te 80te, które nie miałam na sobie ani razu, ale kiedyś założę, kiedyś, moja ulubiona, ale nie moge się przemóc ;p

13. Moje pierścionki, których nie ściągam, jest ich 5. 4 srebrme, dwa noszone na jednym palcu i jeden plastikowy z Biżu Bridżit spiralny, bordowy <3

14. Bransoletka- drewienko na sznurkach

15. Rzemyki i robiona opaska z imieniem "Tomek", którą dostałam od wychowanka na kolonii.

Link to post
* Czarne, jeansowe rurki.

* Czarne Converse'y.

* Szara bluza z Pumy.

* Czarny, za duży o kilka rozmiarów T-shirt z nadrukiem Nirvany.

No cóż, trochę się od tego czasu zmieniło. :)

* Jeansy z podwyższonym stanem.

* Długi, beżowy i obcisły sweter.

* Ciemne rurki.

* Szeroki pas do luźnych bluzek.

* Sukienka w kolorze pudrowego różu odcinana pod biustem.

* Obcisła, gładka, granatowa sukienka.

Link to post
  • 7 months later...

Odgrzewami poniekąd aktualizuję.

I sugeruje jako temat inspirujący wypowiedzi w "m-forumowej szafie". Pokażcie co tak niby uwielbiacie;P

Czarne szpilki z nine west, 10 cm obcas. Piękne moje, cudowne.
- Żyją mają się świetnie
-Zielono-fioletwo-beżowe buty na koturnie z HD.
- żyją ale chyba w przyszłym sezonie umrą.
-Granatowe balerinki
- RIP
-Niebieskie zamszowe sandały na obcasie
AAA, zapomniałam o nich! muszę je znaleźć! Dajcie mi jeszcze pare ciepłych dni!!!
-Szare na koturnie, letnie-najwygodniejsze buty świata
Umarły. Ale zostały zastapione czarnymi i w kwiatki- ten sam fason :D tak samo najwygodniejsze na świecie. (Spryt! :mrgreen: )
-Czarne japonki z czegoś przypominającego satynę- co roku kupuję sobie takie same- wariatka:P
No już raczej umierają, choć jeszcze nie trafiły do kosza.
Moje nowe zimowe buty tez mają potencjał by trafić na moją listę ulubionych.
- Trafiły! :*

+ Trampki w kwiatki. Powoli już umierają, bo przelazłam w nich kilometry, ale są takie urocze....

Torby

Miłość mojego życia- wielki zamszowy wór w kolorach róż+fiolet+szary, totalnie niepoważny, ale cudowny. Mega mocny, wszystko się tam mieściło. Niestety zginął śmiercią tragiczną- zniszczono go w pralni. Niech spoczywa w pokoju, płaczę po nim rzewnie, o dziwo moje koleżanki też:P masy go kochały :D-
WCIĄŻ lud za nim płacze, fenomen. RIP.
-Granatowa torba z którą zjechałam Serbię i Anglię. W zeszłym tygodniu również przeszła do historii- zerwały się oba paski. Spróbuje przeprowadzić jakąś operację podtrzymania życia ale..wątpię.
Yyyy, słaby ze mnie chirurg. RIP.

-

Jeśli wspominam już tych którzy odeszli to mam też wielką, szarą torbę z płótna, była za 36 zł a dała mi dużo radochy, wręcz za dużo bo złachałam ją w ciągu jednych wakacji. Nie wywalę jej i tak, nie ma mowy.
Wywaliłam i kupiłam nową bardzo podobną, ale nawet fajniejszą, cena też 36 zł :D
-Moja obecna ulubiona- brązowa, skórzana, duża. To będzie piękna przyjaźń, czuję to w kościach ;)
A i owszem, lubimy się bardzo!

+ płócienna torba z nadrukiem mapy belgradu <3 różową przypinką zaznaczone miejsce w którym mieszkałam. Uwielbiam.

Ciuchy:

-Czarne rurki. Wyglądają już koszmarnie ale i tak je uwielbiam.
zatąpione innymi, ale ledwo widać różnicę:P
-3 fioletowe bluzki- mam pierdolca na punkcie fioletowego, jaki i długich bluzek.
constans.
-Reszta rzeczy które uwielbiam można określić jako:"Czarne".

Na ramiączkach, z krótkim rękawem, z długim rękawem:P więc nie będę wchodziła w szczegóły.

constans + nowe nabytki.
-Beżowa bluzka z nadrukiem w postaci kobiety- jednego z dzieł Alfonsa Muchy. Dostałam od siostry, bardzo mi się podoba, ale wmówiłam sobie, że źle wyglądam w beżowym :P Więc trzymam ją jako "ulubioną" ale miałam ją na sobie może raz?
Noszę już! Całkiem często! Wystarczyło się opalić:P
-!!!!! Kurteczka z Mango, którą noszę jako kurtkę na wiosnę a w zimie jako twór bluzo-podobny. Ciemnogranatowa, duże guziki, taka lekko stylizowana na militarną. Uwielbiam.Oczywiście złachana, no ale..
Constans, naj naj naj.
-Koszula w kratę, długa, szeroka, wiem, że wyglądam w niej grubo bo ma krój trochę jak ubranie ciążowe:P ale i tak ją trzymam w szafię, ne dam!
Powoli dociera do mnie, że to jednak regularne ubranie ciążowe chyba, noszę rzadko:P
-OOOOOOOOO zapomniałam o całej sekcji sukienek letnich! Boże jak ja kocham moje sukienki!Boże, chce lato, już! Tak, odwołuje wszystko co dotąd napisałam, moje sukienki uwielbiam przede wszystkim!
Miłość stała + nowy nabytek, czerwoooona, chyba ją nawet pokaże.

+Kurteczka w kwiatki. Słodziaczek taki.

+ Sweterki: szary i granatowy. Tanie, klasyczne, uniwersalne, lekka lipa bo granatowy farbuje ;/

Dodatki:

-Pierścionek, którego nie zdejmuje nigdy.
ZDJĘ
Link to post
masochistka

Świetny temat ;) A oto moja lista ukochanych ciuszków, które darzę szczególnych sentymentem i uwielbiam w nich chodzić:

- conversy <3 nowe, dlatego jeszcze wyglądają w miarę przyzwoicie, ale uwielbiam je i czuję, że na długo zagoszczą w mojej szafie. Absolutnie przebijają resztę butów, ciągle w nich chodzę, mrauu ;)

- nike high dunk - kolor ryzykowny, ale mimo wszystko ponadczasowe. Sprawdzają się głównie jesienią, uwielbiam je. Dodają charakteru nawet najprostszej stylizacji. I co najważniejsze, wytrzymałe ! (;

- skórzana ramoneska - niezastąpiona. Świetnie współgra zarówno z delikatnymi sukienkami jak i obcisłymi dżinsami i kolorowymi chustami. Kocham ją, chociaż nie wiem czy nie wymienić jej tej jesieni na nowszy model, zastanowię się.

- mała czarna - coś w tym jest, że od wielu lat uważana jest za ubraniowe must have. Co prawda mam w szafie kilka czarnych sukienek, ale jest taka jedna, którą darzę bezwarunkową miłością. U góry jest rozszerzana, spadająca na jedno ramię, a dół obcisły, grubszy materiał, kompletnie inna bajka ;) Do tego jest ekstremalnie krótka i niesamowicie sexy ;)

- granatowe rurki - chodzę w nich na okrągło i w nosie mam to, że są już wytarte na tyłku i lekko poszarpane. Póki co nie znalazłam jeszcze dla nich godnego następcy ;)

- 'oldschoolowa' torba z adidasa - biała, przełamana gdzie nie gdzie kolorem - cudowna !

- szara, wiela bluza - bodajże XL. Uwielbiam ją zakładać, niesamowicie wygodna.

- moja kolekcja sweterków jednokolorowych, gładkich - mam chyba wszystkie możliwe kolory, uwielbiam <3 Sprawdzają się zarówno latem, do krótkich szortów, jak i zimą. Staram się chodzić możliwie po równo w każdym z nich, jednak nie zawsze jest to możliwe ;)

- moja ukochana brązowa torba, którą dostałam od mamy i która właśnie przeżywa swoje drugie życie;)

- dżinsowa kurteczka - kocham bo nadaje charakteru nawet najprostszej, białej koszulce

- o, jeśli już mowa o białych koszulkach to mam w szafie kilka na zapas, uwielbiam w nich chodzić. Świetna baza po jakąś koszulę, sweterek z większym dekoltem czy marynarkę

- sukienka 'bombka' w kolorze brudnej zieleni - uwielbiam, uwielbiam !Czasem mam nieodparte wrażenie, że już pokazuję się w niej za często. No ale niech tam, w czym jak czym, ale w niej to mogłabym paradować cały czas ;)

To na razie tyle, ale właśnie zabieram się za porządki w szafie więc jeśli coś o czym warto wspomnieć wpadnie w mi w ręce, na pewno zaktualizuję.

+ no i wiedziałam, że o czymś zapomnę !

Dodatkowo ubóstwiam moją rozkloszowaną spódniczkę z h&m. Drugiej równie uroczej i słodkiej jeszcze nie spotkałam.

No i moja płócienna, czarna torba, w której pomału odkochuję się już chyba. Niestety jest zniszczona, ale uparcie dalej w niej chodzę. Raz nawet ją uratowałam, gdyż po tym jak na rodzinnej uroczystości wystąpiłam w niej do eleganckiej sukienki, mama chciała ją wyrzucić. Na szczęście jej się to nie udało ;)

Link to post

W te chłodniejsze dni:

Od dołu XD

- Conversy xd

- dżinsy rurki kolorowe (czerwone, zgniła zieleń, rudy)

- boserki xd

- t-shirt koniecznie biały/koszula w kratkę lub gładka biała lub niebieska

- marynarka (różne kolory)

- + różne dodatki w zależności od pogody jak: okulary wayfarer, arafatka, lub szelki (one z pogodą nie mają nic wspólnego)

Link to post
martuśka.

Czasem na nowych faworytów bo te z poprzednich postów już ze mną nie są.

* Kochana sukienka, szara, marszczona. Kupiła mi ją mama, przekraczała trzykrotnie mój budżet, który miałam przeznaczony na sukienkę ale mama mi ją kupiła, kiedy stwierdziłam, że nie mogę wyjść bez niej ze sklepu. Mama się zgodziła widząc, że rozpływam się ze szczęścia. Co prawda mam pecha i ramiączka się psują (eh, te plastikowe suwaczki) ale to można naprawić raz dwa.

* Sukienka z SH, którą już pokazywałam. Jest niezastąpiona latem, noszę ją ciągle jak tylko jest pogoda. Najbardziej cieszę się, że moja siostra się w nią nie mieści:D

* Spódniczka z Tally Weily czy jakoś tak (nie wie jak to się piszę). Wybrany prezent świąteczny, kupiony przez Lubego. Jest prosta, klasyczna, czarna i ma śliczną kokardkę.

* Sandały z Boti, czarne, mam już dwie pary ale jak się uda to będzie kolejna para...

* Bluzka Dorothy Perkins z SH, szara, motylkowa - pasuje do wszystkiego i jest po prostu boska

* Bluzka na ramiączkach, takich grubszych, zupełnie prosta, biała i dość długa bo sięga za pośladki jak się ją obciągnie. Jest na półprzejrzysta i to mi się bardzo podoba

* Stanik z Esotiq - dzięki niemu stwierdziłam, że push up'y to zło i teraz przymierzając push up czuje się źle, że to taki oszust. Usztywniany ok ale gąbki musi być bardzo malutko.

* Myślę, że to będzie faworyt - rurki z SH, co prawda nie łatwo mi się do nich przyzwyczaić ale na razie jest ok, są ciemnogranatowe, bez dupereli, wycierania tu czy tam, nie mają zbędnych ozdóbek, jedynie malutki zameczek w na wysokości biodra z boku i to jest wspaniałe.

Link to post

Ach i och moi faworyci zawsze są ze mną, nigdy nie zawodzą i wiem, że jeśli po dziesięciokrotnym przebieraniu wpadną mi w ręce, to będzie ok.

Mój numer jeden: *ukochana tunika. normalnie jestem z niej megadumna. Nie wiem, jakim cudem trafiła do sklepu w małej mieścinie i jakim cudem dostała się w moje ręce, ale tak właśnie się stało:P Jest na jednym grubym ramiączku i drugim cieńszym, takim pomarszczonym , sięga za pupę, od biustu w dół jest lekko poszerzana. Jest to szaro- czarna panterka z różowymi motylkami, mniejszymi i większymi. Ale co tam wszystkie opisy, żadne słowa nie oddadzą jej piękna :roll: Pożyczały ją już ode mnie chyba wszystkie kumpele XD

* biała bokserka, dłuższa , bawełniana. Lov <3 w lecie prawie się z nią nie rozstaję. Na przyszły rok muszę zaopatrzeć się w kilka takich tylko w innych kolorach.

* sweterek zrobiony na drutach przez moją przyszłą teściową :-) Wyszedł megaśnyy, dokładnie taki,jak chciałam, jest rozpinany, dłuższy, ciemnośliwkowy z prześlicznymi warkoczami. Gdybym mogła, to nie ściągałabym go w ogóle.

* czarna marynarka. Zawsze do wszystkiego pasuje i nigdy nie wygląda głupio. I za to ją kocham :mrgreen:

Link to post
  • 8 years later...

Heh, moje klasyki są w dużej mierze dosyć nietypowe z racji specyficznych wymagań stawianych przeze mnie swoim ubraniom :rolleyes: Ma być przede wszystkim miękko i przyjaźnie dla skóry [często również dodatkowo ciepło], praktycznie oraz bez guzików, na które mam typowo autystyczne uczulenie.

  • Czarne spodnie z rozszerzanymi nogawkami [to ważne - innych fasonów w ogóle nie noszę], teoretycznie przeznaczone do uprawiania jogi, w praktyce nadające się do wielu innych rodzajów aktywności fizycznej oraz ogólnie chodzenia w nich na co dzień. Proste, gładkie, elastyczne, zarazem podkreślające jak i modelujące sylwetkę. Mam nieskończenie wiele par.
  • Kurteczka i sweterek z tego postu.
  • Mitenki i getry [ocieplacze na łydki] - niezbędne elementy uzbrojenia przeciwko zimie. Te pierwsze to moim zdaniem jeden z najgenialniejszych odzieżowych wynalazków ludzkości wszechczasów, swą możliwością ochrony rąk przed chłodem aż do łokcia i jednoczesnym zachowaniem swobody w poruszaniu palcami dalece przewyższający zwykłe rękawiczki. Getry z kolei spełniają podobną funkcję na nogach i do pewnego stopnia zastępują mi rajstopy, których nie noszę.
  • Poncho i rozmaite narzutki zbliżone doń krojem - najlepiej z kapturem i wykonane z miękkiego futerka lub wydziergane ażurowym ściegiem.
  • Szafirowoniebieska bluza z futerkowego polaru - przepięknie załamuje światło, kieszeń kangurka z przodu jest więcej niż praktyczna, a stosunkowo obszerny golf da się wyłożyć tak, aby optycznie nie krzywdził aż tak bardzo mojej krótkiej szyi.
  • Długie buty na niskim lub średnio wysokim, stabilnym obcasie / platformie; adidasy [które ze względu na domyślne przypisanie przez producentów temu rodzajowi obuwia określonej kolorystyki w zależności od płci kupuję w dziale męskim]; sandałki z szerokich, płóciennych pasków na dość wysokiej platformie [ochrona przed piaskiem i pyłek letnich ścieżek].

Oczywiście w miarę możliwości staram się, aby wszystkie moje ubrania były czarne lub przynajmniej w intensywnych, nasyconych odcieniach granatu czy czerwieni, czasami jednak trudność w znalezieniu odpowiedniego fasonu i tak już rzadko spotykanego rodzaju ciuszka [poncho...] sprawia, że zmuszona jestem zaakceptować nawet jasną szarość.

Link to post
  • Kerosine pinned this topic
  • 10 months later...
WszyscyZginiemy

Już prawie mój ulubiony sezon - jesień. Więc najczęściej będę nosić:

  • moje golfy, szczególnie ten w różowe paski i prosty czarny
  • czarny beret
  • mój szary i różowy płaszcz
  • mój długi, bordowy sweter po babci
  • buty za kostkę, moje chabrowe martensy, czarne i różowe "kozaczki"
  • czarne sukienki na długi rękaw, szczególnie dwie, jedną "swetrową" o dopasowanej górze, bez dekoltu i rozkloszowanym dole do kolan z Primarku i drugą trochę krótszą, z lekko bufiastymi rękawami, głębokim dekoltem(więc noszę pod nią podkoszulek, żeby nie gorszyć nikogo i uniknąć lepkich spojrzeń mężczyzn lub zazdrosnych kobiet :lol:), talią zaczynającą się pod biustem i warstwową spódnicą/dołem
Link to post
  • 8 months later...
Kerosine

SLEVECRUSH-BLK001-01-FRONT-MODEL-5f74f9c

Najpiękniejsze i najwygodniejsze [zwłaszcza z punktu widzenia osoby z nadwrażliwością dotykową] spodnie ever. Kupiłam je już jakiś czas temu, ale po raz pierwszy założyłam dopiero przed kilkoma dniami i była to miłość od pierwszego przywdziania. Już zamówiłam kolejną parę, podobnie jak zbliżone do nich [ten sam materiał, inne wykończenie] dzwony:

SLEPEVELVO-BLK001-01-FRONT-MODEL-5f9c951

Ogólnie myślę, że przestawię się teraz na spodnie właśnie tego typu [lejące, bardziej ozdobne], bo widziałam w Sieci wiele wariantów kolorystycznych i wzorów / wykończeń [w tym jeden z gotyckim nadrukiem w kwiaty].

Link to post
  • 4 months later...

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Zielona.
  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Morsowania jako takiego nie uprawiałem, ale zdarzył mi się epizod, że brałem zimne prysznice. Wzięło się to z tego, że wyczytałem o prozdrowotnych właściwościach takich kąpieli. Pamiętam, że codziennie rano brałem zimny prysznic... Na początek trwało to parę chwil, a później - w miarę upływu czasu - wydłużałem stanie w zimnie. Po pewnym czasie wytrzymywałem dosyć długo (jak na moje wyobrażenie!). Podobało mi się to. Niestety, po kilkunastu dniach zaczęła dobierać się do mnie choroba. I tak po czasie pomyślałem, że chyba za często brałem te zimne (a w zasadzie to lodowate) prysznice. Myślę, że zimny prysznic raz na 2 dni albo chociaż raz w tygodniu byłby wystarczający. Mimo wszystko przyznam, że lubię po ciepłej kąpieli spłukać się na koniec zimniejszą wodą... Do samego morsowania mnie nie ciągnie, bo przeraża mnie wizja zdjęcia z siebie ubrań w zimowej porze. Pewnie wszystko by się zmieniło, gdybym trochę więcej poczytał o tym, bo nawet jakbym chciał morsować to nie wiem, jakbym miał się za to zabrać, a nie chciałbym sobie zrobić krzywdy.
    • Kerosine
      ... maila z umową o pracę >.<
    • Kerosine
      @mw2, wyznacz jeszcze następną parę i wybierz dla niej tematy 
    • Kerosine
      Dla mnie zawsze największą zaletą for była możliwość z jednej strony oderwania się od swego "realnego" ja [choćby poprzez posługiwanie się nickiem zamiast prawdziwego imienia i nazwiska czy avatarem w miejsce zdjęcia], a z drugiej poniekąd bycia z innymi, ale jednak obok nich. Następca - pożal się borze - tej formy dyskusji, czyli Facebook i jego grupy umożliwiają istotnie poczucie bliższej więzi z naszymi rozmówcami i ogólnie w większym stopniu sprzyjają nawiązywaniu / utrzymywaniu bliskich znajomości, ale dla mnie to właśnie wada, ponieważ wcale nie głębokich relacji szukam / szukałam w internetach... przynajmniej nie w takim rozumieniu, które cechuje 99,99% osób. Aby w pełni zaspokoić swe społeczne [i nie tylko] potrzeby z powodzeniem wystarcza mi samo udzielanie się na forum; dawno już zauważyłam, że przy próbie przeniesienia zawartych za jego pośrednictwem znajomości na bardziej prywatny grunt szybko tracę nimi zainteresowanie [ostatecznie m. in. na powrót zbliżają mnie one do "prawdziwego" świata...]. Zdaję sobie jednak sprawę, że ze swym szczególnym podejściem do tematu jestem niczym prawdziwy jednorożec. Fora takie jak nasze, uzupełniłabym. Tematyczne wciąż potrafią cieszyć się zaskakującą [a może wcale nie?] popularnością... niestety także i tam zaczynają się coraz bardziej wkradać FB / Messenger, Skype'y i inne koszmarki, zwłaszcza na poziomie zarządzania stroną [które przy braku zgody na korzystanie z wyżej wymienionych może okazać się wręcz niemożliwe (!)].
    • Celt
      "Clickbait" - przez pierwsze odcinki zapowiada się ciekawie, i widać wtedy, że aspiruje do miana czegoś ambitniejszego i poruszającego ważne społecznie tematy, jednak koniec końców serial rozczarowuje i marnuje swój potencjał. Zwłaszcza ostatnie trzy odcinki. Fabuła jest zawiła i przekombinowana. Wątki i postacie drugoplanowe pojawiają się i znikają, nie są rozwijane tak, jak by mogły. Np. w pewnym momencie kluczowymi postaciami wydają się być Ben Park i Roshan Amiri, jednak w pewnym momencie twórcy zdają się o nich zapominać, gdy twórcy chcą zrobić kolejny zwrot akcji - i te postacie albo znikają, albo stają się zupełnie epizodyczne i nieistotne, stają się jedynie tłem. Serial wciąga m.in. właśnie tymi zwrotami akcji. Jednak z czasem wychodzi na to, że nie mieli dopracowanego pomysłu na to, ile czasu poświęcić fabule, a ile postaciom - i wychodzą płaskie postacie o motywacjach nie wiadomo skąd, a przynajmniej niektóre z postaci. A najbardziej rozczarowuje końcówka, która jest naprawdę mocno naciągana i wydaje się być wymyślona w ostatniej chwili i nie kleić się z tym, co widzieliśmy wcześniej. Twórcy chcieli zaskoczyć widzów rozwiązaniem, które by wszystkich zaskoczyło, jednak to rozwiązanie jest fabularnie dziurawe i wręcz niewiarygodne. Nie kupuję zachowania i motywacji tego, kto okazał się być sprawcą. Twórcy chcieli złapać za ogon naprawdę wiele srok, jednak tylko w kilku przypadkach im się to udało - i to nie wystarczyło, żeby efekt końcowy był satysfakcjonujący. Ten serial mógłby być czymś więcej - mógłby być bardziej zaangażowaną opowieścią o tym, co z ludźmi robią media społecznościowe, poruszającą przy tym temat np. rasizmu czy obwiniania ofiar (w tym tzw. kultury gwałtu), czym momentami nawet wydaje się być. Jednak z czasem zrobił się z tego zbyt typowy i schematyczny kryminał i dreszczowiec w jednym. Im dalej w odcinki, tym więcej absurdów i tym bardziej naciągane to wszystko. Widać tu inspirację Davidem Fincherem, jednak bez jego talentu i polotu. Tak że w sumie, pierwsze 5 odcinków to jak dla mnie 8/10, jednak ostatni odcinek to 3/10. Szósty i siódmy to jakieś 6/10.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Anarchist
      Anarchist
      6
    2. 2
      yiliyane
      yiliyane
      3
    3. 3
      Kerosine
      Kerosine
      2
    4. 4
      Highline
      Highline
      1
    5. 5
      mw2
      mw2
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    20 posts
    Jolkaa
    Jolkaa
    17 posts
    Anarchist
    Anarchist
    15 posts
    Monalissa
    Monalissa
    15 posts
    yiliyane
    yiliyane
    5 posts
    kacper2001
    kacper2001
    2 posts
    beata111
    beata111
    1 post
    glowacz
    glowacz
    1 post
    mw2
    mw2
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    39 posts
    Anarchist
    Anarchist
    36 posts
    yiliyane
    yiliyane
    25 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    828 posts
    yiliyane
    yiliyane
    704 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    639 posts
×
×
  • Create New...