Karolinn

faworyci 'ubraniowi'

Recommended Posts

aktualne:

*moje ukochane spodnie, dżinsy rurki ,w których mogłabym się wszędzie wybrać. jak są w praniu to zdaję sobie sprawy, że nie mam w czym chodzić i mi smutno, chociaż mam jeszcze inne. ale te są miłością mojego życia i nic ich nie zastąpi.

*zwyczajna biała bluzka na grubszych ramiączkach ♥ uwielbiam ją, pasuje do wszystkiego, jest genialna. nie za długa, nie za krótka.

teraz w praniu leży. zaraz chyba samą ją w rękach wypiorę ; )

*głęboko niebieska bluzka bez ramiączek. zawsze zakładam do niej bolerko czarne i jest to zestaw perfekcyjny. chodzę w tym od dawien dawna, az sama sie dziwie, ze to sie jeszcze jakoś trzyma, ale uwielbiam.

chyba w zadnej bluzce nie wyglądam tak świetnie jak w tej, przynajmniej ja siebie tak widze, a to najważniejsze. chociaż mój chłopak mowi, że mi pomniejsza pewne partie ciała, których on za nic nie chciałby pomniejszyć. ;p

*krótkie spodenki z Orsayu, które kupiłam z przeceny za całe 9,99. chyba dlatego je tak kocham. mogłabym w nich wszędzie chodzić, i chociaż niestety jest zima, a co za tym idzie - na dworze jest mroźno, to i tak często je wkomponuje w strój, choćbym miała zamarznąc raz na jakiś czas. rajstopy grube na tyłek, spodenki i voila.

*gruby i długi bezowy sweter z ogromniastym dekoltem jak na mnie przystało. mama mnie prawie zabiła jak go przywiozłam do domu z ogromnym uśmiechem na ustach, bo żaden z niego pożytek na zime jak mam niby wszystko na wierzchu, ale szybko przekonałam ją, ze ze wszystkim można sobie dac radę. biała bluzka pod to, i można wszędzie wyruszyć, na największe mrozy.

*sandały-uwielbiam je. skórzane brązowe, bez zadnego obcasa. w wakacje się z nimi nie rozstawałam, i umierałam z żalu i rozpaczy, jeżeli padalo lub było zimno i nie mogłam ich założyć.

*czarne szpile, na 8cm obcasie. słuzą mi długo, i nic sie z nimi nie stało. są mega wygodne, jestem do nich zupełnie przyzwyczajona i nogi mnie bolą tylko po całonocnej imprezie, jak to miało miejsce niedawno. po 12 h po każdych butach bym umierała :mrgreen:

*mała granatowa torebka, którą biore zawsze jak nie mam dużo zreczy do zabrania, czyli w sumie noszę ją rzadko, bo przez 7/8 zycia mam dużo do zabrania ;p ale i tak ja kocham.

-ogromna niebiesko biała torba. zyje i ma sie dobrze, i własnie ją nosze przez te 7/8 życia.

*dziwne kolczyki, których nie jestem w stanie w zaden sposób opisać, ale zęsto w nich chodze. są metalowe, powinnam być na nie uczulona, bo na wszystkie inne jestem, chociaż i tak namiętnie je kupuje, ale z tymi daję radę jakoś. ; )

*srebrne kolczyki od lubego. kocham je, bo od lubego.

*srebrny łańcuszek od lubego. jak wyżej.

przeszłośc:

*dziewczęca sukienka, zielona w białe duże kwaity do kolan z delikatną białą falbanką nosiłam ją przez 3 lata chyba, i dopóki się prawie nie rozlazła na mnie dopoty ją nosiłam. już nigdy nie miałam tak wspaniałej sukienki jak ta.

*czarne japonki. przechodziłam w nich jeden wakacje tylko, za to chyba codziennie je miałam na nogach. były strasznie wygodne i nie rozstawałam się z nimi. ale pasek się urwał w taki sposób, że niestety nic nie mogłam z nimi zrobić. załobe mam do teraz.

*niebieska torba z włoch. teraz niestety nie nadaje sie do noszenia, ale nadal jej nie wyrzuciłam, chociaż mama każe mi to zrobić od pół roku. ; )

*srebrny pierścionek, z dużym oczkiem. ; < zgubiłam go, naprawdę nie wiem jak, ale nadal nie mogę się z tym pogodzić, chociaz 2 stycznia minie rok.

chyba wszystko, ale znając życia zaraz mi sie jeszcze coś przypomni. ;p

Share this post


Link to post

- fioletowa bluza z małpką na zamek. Mam ją już ponad 6 lat. : DD jest jakaś niezniszczalna, wygląda jakby była nowa. Uwielbiam ją.

- biała sukienka z Zary. Kupiłam ją na wesele i okazała się niesamowicie wygodna. Ma tę zaletę, że można z niej zrobi sukienkę mini, bo jest ściągana na dole. To nic, że wszytko przez nią widać.

- 3 sukienki z h&m. Kupiłam je na początku roku i nie ma tygodnie, żebym się w którejś nie pokazała. Wszystkie są w kwiaty.

- biała spódnica też z Zary. Kupiłam ją w przecenie i przechodziłam w niej całe lato. Tak, to jest mój numer jeden na lato.

- zwykła szara bokserka, która czasem ratuje mi życie jak nie mam co na górę włożyć

- żakieto - kurtka. Uszyłam ją sobie w tym roku. Jest przecudowna z fioletowo czarnego materiału. Przechodziłam w niej całą jesień i nie mogę się doczekać aż się ociepli i znów będę mogła w niej chodzić.

- biały kapelusz bez którego w lecie czuję się jak golas.

- torebka po babci. Prawdziwy i absolutny vintage! Jest granatowa na cienkim pasku i wygląda jak troszkę większa kopertówka. Typowa babcina torebka. :)

- kilka sztuk pereł też po babci. Morda mi się cieszy jak patrzę na zdjęcie ślubne moich dziadków i widzę te perły na szyi mojej babci. Przetrwały tyle czasu i nadal są tak piękne jak były.

- koronkowe białe rękawiczki ślubne mojej mamy. Dzieło sztuki. Za nic bym ich nie oddała.

- zamszowe granatowe botki zakupione na początku roku. Chrzanić fakt, że okropnie bolą mnie w nich nogi i zakładam je od święta. Są tak śliczne, że cała bolesna reszta się nie liczy.

- Sandały na lato. Moje ulubione.

- oxfordy. o mój boże jak ja kocham te buty. Pasują absolutnie do wszystkiego. Moje najlepsze obuwie jakie mam.

- fioletowy sweter po babci. chodzę w nim po domu. Troszkę gryzie, ale dobrze grzeje tyłek.

- moja nowa czarna duża torba która jest obecnie moim torebkowym numerem jeden. Właściwie to jest tak, że zawsze wracam z zakupów z nowa torebką. mam jakieś zdziczenie na tym punkcie.

- Gacie od piżamy. :mrgreen: nogawki są już tak przetarte, że się ostatnio podarły przy zakładaniu. Przypomniałam sobie o nich, bo mam je teraz na sobie. : D uwielbiam je i nic z tego, że wyglądam w nich jak piżamowy lump.

- bransoletka zrobiona przez moją mamę, która niestety się rozleciała. ; ( szkoda, bo to była jedyna rzecz do której czułam szczególną miłość.

- pierścionek który dostałam od babci na komunię. Jest już cały powyginany, ale daje rade. ; )

- wszystkie moje rajstopy i rajtuzy. Pod warunkiem, że nie są zakładane pod spodnie. ; > Uwielbiam zakłada rajstopy, najlepiej grube do sukienek.

- spodnie w krokiem w kolanach. Bardzo wygodne i najlepsze na lato, bo są zwyczajnie przewiewne.

- spodnie dżinsowe proste. Często w nich chodzę, dobrze w nich wyglądam i bardzo je lubię mimo iż sa to obecnie jedyne spodnie w których chodzę.

- szary wkładany sweter. Trochę za duży i dlatego go lubię.

- koszula w kratę która jest na mnie o dużo za duża, jednak bardzo wygodna.

- bluzka z falbanami. Jest faworytem, bo pasuje do wszystkiego, a szczególnie do jednej spódnicy do której tak naprawdę ciężko coś dobrać.

Więcej nie pamiętam. A pewno coś by się jeszcze znalazło.

Share this post


Link to post

Na chwilę obecną:

* dżinsowa spódnica do kolan,

* wszystkie moje legginsy, zwłaszcza te czarne,

* szara tunika,

* wszelkie bluzeczki na ramiączkach,

* rozpinany sweterek.

Share this post


Link to post

*glany, mam nadzieje że będą wieczne.

*trochę sprzeczne z punktem pierwszym ale szpilki, piękne cudowne! które uwielbiam i jak tylko jest okazja zakładam

*mój wielki, wełniany szalik który już jest na wykończeniu, ale ciągle sobie wmawiam że jest jeszcze ok :lol:

*bluzka w groszki którą kupiłam 2 lata temu w Krynicy, jest taka wygodna i ciągle wygląda jak nowa ;)

*(nie wiem czy się zalicza) ale bransoletka/pieszczocha, taka gruba, czarna skórzana zapinana na dwa ćwieki, jest świetna. Nie wyobrażam sobie również ściągnięcia rzemyka z ręki, który jest na niej obecny już pond rok. Będzie tak pusto... ;)

Share this post


Link to post

1. Torebka w kolorze brudnego żółtego, na paskach ma niebieskie kropki od farby, przetarte paski, jeden niedługo odleci. Jest cudowna, uwielbiam ją, ma juz kilka lat, kupiłam ją w Galerii Centrum i nigdy nie wyrzucę <3

2. Moja zielona torba, z rozwalonym zamkiem, cała w kropki i plamy od farby... nie noszę ;<

3. Mój hicior, torebka zrobiona z plecaczka z lumpeksu <3 noszę ciągle, chyba, że mam wf, to wtedy zapycham numer 1. Wchodzi w nią portfel, chusteczki, pomadka i jakiś drobiazg, zeszyty i notatki moge nosić w ręce ;p

4. Niebieskie krótkie spodenki, matko, jak ja je kocham, mogłabym je nosić i nosić, niedługo sie całkiem rozejdą i rozlezą, najlepiej na tyłku, ale i tak je uwielbiam, moje moje <3

5. Sweter, biały we wzoru, ja nie noszę swetrów, nie nosze białych rzeczy, ale go uwielbiam, to była miłość od pierwszego wejrzenia.

brazowe, nieśmiertelne japonki, które mają już trzy lata, chodzę w nich jesienią, zimą i wiosną po domu, a latem praktycznie codziennie pod dworze i nikt nie potrafi zmusić mnie do ich wyrzucenia, są przeboskie
mają 4 lata! Są już tak zniszczone i powyginane, ale nie wywalę! Newer! Nigdy nie miałam wygodniejszych japonek, sa idealne, idealne, idealne!

7. kamizelka na zamek z kapturem kożuszkowa, ładna, ładna i grzeje mi moje marznące plecy, ukradłam mamie i nie mam zamiaru oddać ;p

8. Czarna welurowa bluza z kapturem z misiem, ma już ze 2/3 lata, ale ją uwielbiam, nie jest w ogóle znoszona, zniszczona, złażona, więc nosze i kocham o każdej porze roku.

9. Fioletowa zakietowa narzutka z fajnego sztywniejszego materiału o moim ukochanym kroju.

10. Żakietowa narzutka w pepitkę kroju podobnego do pozycji wyżej <3

11. Jeansowa spódnica, złażona jest, w cienkie kolowe paseczki, jakby poprzetykana kolorowymi nitkami, ma już kilka dobrych lat, kupiłam ja w gimnazjum, nie nosiłam, w LO zaczełam <3 i jestem jej wierna, latem, wiosną, zimą, jesienią, moja <3

12. Sukienka a'la lata 70te 80te, które nie miałam na sobie ani razu, ale kiedyś założę, kiedyś, moja ulubiona, ale nie moge się przemóc ;p

13. Moje pierścionki, których nie ściągam, jest ich 5. 4 srebrme, dwa noszone na jednym palcu i jeden plastikowy z Biżu Bridżit spiralny, bordowy <3

14. Bransoletka- drewienko na sznurkach

15. Rzemyki i robiona opaska z imieniem "Tomek", którą dostałam od wychowanka na kolonii.

Share this post


Link to post
* Czarne, jeansowe rurki.

* Czarne Converse'y.

* Szara bluza z Pumy.

* Czarny, za duży o kilka rozmiarów T-shirt z nadrukiem Nirvany.

No cóż, trochę się od tego czasu zmieniło. :)

* Jeansy z podwyższonym stanem.

* Długi, beżowy i obcisły sweter.

* Ciemne rurki.

* Szeroki pas do luźnych bluzek.

* Sukienka w kolorze pudrowego różu odcinana pod biustem.

* Obcisła, gładka, granatowa sukienka.

Share this post


Link to post

Odgrzewami poniekąd aktualizuję.

I sugeruje jako temat inspirujący wypowiedzi w "m-forumowej szafie". Pokażcie co tak niby uwielbiacie;P

Czarne szpilki z nine west, 10 cm obcas. Piękne moje, cudowne.
- Żyją mają się świetnie
-Zielono-fioletwo-beżowe buty na koturnie z HD.
- żyją ale chyba w przyszłym sezonie umrą.
-Granatowe balerinki
- RIP
-Niebieskie zamszowe sandały na obcasie
AAA, zapomniałam o nich! muszę je znaleźć! Dajcie mi jeszcze pare ciepłych dni!!!
-Szare na koturnie, letnie-najwygodniejsze buty świata
Umarły. Ale zostały zastapione czarnymi i w kwiatki- ten sam fason :D tak samo najwygodniejsze na świecie. (Spryt! :mrgreen: )
-Czarne japonki z czegoś przypominającego satynę- co roku kupuję sobie takie same- wariatka:P
No już raczej umierają, choć jeszcze nie trafiły do kosza.
Moje nowe zimowe buty tez mają potencjał by trafić na moją listę ulubionych.
- Trafiły! :*

+ Trampki w kwiatki. Powoli już umierają, bo przelazłam w nich kilometry, ale są takie urocze....

Torby

Miłość mojego życia- wielki zamszowy wór w kolorach róż+fiolet+szary, totalnie niepoważny, ale cudowny. Mega mocny, wszystko się tam mieściło. Niestety zginął śmiercią tragiczną- zniszczono go w pralni. Niech spoczywa w pokoju, płaczę po nim rzewnie, o dziwo moje koleżanki też:P masy go kochały :D-
WCIĄŻ lud za nim płacze, fenomen. RIP.
-Granatowa torba z którą zjechałam Serbię i Anglię. W zeszłym tygodniu również przeszła do historii- zerwały się oba paski. Spróbuje przeprowadzić jakąś operację podtrzymania życia ale..wątpię.
Yyyy, słaby ze mnie chirurg. RIP.

-

Jeśli wspominam już tych którzy odeszli to mam też wielką, szarą torbę z płótna, była za 36 zł a dała mi dużo radochy, wręcz za dużo bo złachałam ją w ciągu jednych wakacji. Nie wywalę jej i tak, nie ma mowy.
Wywaliłam i kupiłam nową bardzo podobną, ale nawet fajniejszą, cena też 36 zł :D
-Moja obecna ulubiona- brązowa, skórzana, duża. To będzie piękna przyjaźń, czuję to w kościach ;)
A i owszem, lubimy się bardzo!

+ płócienna torba z nadrukiem mapy belgradu <3 różową przypinką zaznaczone miejsce w którym mieszkałam. Uwielbiam.

Ciuchy:

-Czarne rurki. Wyglądają już koszmarnie ale i tak je uwielbiam.
zatąpione innymi, ale ledwo widać różnicę:P
-3 fioletowe bluzki- mam pierdolca na punkcie fioletowego, jaki i długich bluzek.
constans.
-Reszta rzeczy które uwielbiam można określić jako:"Czarne".

Na ramiączkach, z krótkim rękawem, z długim rękawem:P więc nie będę wchodziła w szczegóły.

constans + nowe nabytki.
-Beżowa bluzka z nadrukiem w postaci kobiety- jednego z dzieł Alfonsa Muchy. Dostałam od siostry, bardzo mi się podoba, ale wmówiłam sobie, że źle wyglądam w beżowym :P Więc trzymam ją jako "ulubioną" ale miałam ją na sobie może raz?
Noszę już! Całkiem często! Wystarczyło się opalić:P
-!!!!! Kurteczka z Mango, którą noszę jako kurtkę na wiosnę a w zimie jako twór bluzo-podobny. Ciemnogranatowa, duże guziki, taka lekko stylizowana na militarną. Uwielbiam.Oczywiście złachana, no ale..
Constans, naj naj naj.
-Koszula w kratę, długa, szeroka, wiem, że wyglądam w niej grubo bo ma krój trochę jak ubranie ciążowe:P ale i tak ją trzymam w szafię, ne dam!
Powoli dociera do mnie, że to jednak regularne ubranie ciążowe chyba, noszę rzadko:P
-OOOOOOOOO zapomniałam o całej sekcji sukienek letnich! Boże jak ja kocham moje sukienki!Boże, chce lato, już! Tak, odwołuje wszystko co dotąd napisałam, moje sukienki uwielbiam przede wszystkim!
Miłość stała + nowy nabytek, czerwoooona, chyba ją nawet pokaże.

+Kurteczka w kwiatki. Słodziaczek taki.

+ Sweterki: szary i granatowy. Tanie, klasyczne, uniwersalne, lekka lipa bo granatowy farbuje ;/

Dodatki:

-Pierścionek, którego nie zdejmuje nigdy.
ZDJĘ

Share this post


Link to post

Świetny temat ;) A oto moja lista ukochanych ciuszków, które darzę szczególnych sentymentem i uwielbiam w nich chodzić:

- conversy <3 nowe, dlatego jeszcze wyglądają w miarę przyzwoicie, ale uwielbiam je i czuję, że na długo zagoszczą w mojej szafie. Absolutnie przebijają resztę butów, ciągle w nich chodzę, mrauu ;)

- nike high dunk - kolor ryzykowny, ale mimo wszystko ponadczasowe. Sprawdzają się głównie jesienią, uwielbiam je. Dodają charakteru nawet najprostszej stylizacji. I co najważniejsze, wytrzymałe ! (;

- skórzana ramoneska - niezastąpiona. Świetnie współgra zarówno z delikatnymi sukienkami jak i obcisłymi dżinsami i kolorowymi chustami. Kocham ją, chociaż nie wiem czy nie wymienić jej tej jesieni na nowszy model, zastanowię się.

- mała czarna - coś w tym jest, że od wielu lat uważana jest za ubraniowe must have. Co prawda mam w szafie kilka czarnych sukienek, ale jest taka jedna, którą darzę bezwarunkową miłością. U góry jest rozszerzana, spadająca na jedno ramię, a dół obcisły, grubszy materiał, kompletnie inna bajka ;) Do tego jest ekstremalnie krótka i niesamowicie sexy ;)

- granatowe rurki - chodzę w nich na okrągło i w nosie mam to, że są już wytarte na tyłku i lekko poszarpane. Póki co nie znalazłam jeszcze dla nich godnego następcy ;)

- 'oldschoolowa' torba z adidasa - biała, przełamana gdzie nie gdzie kolorem - cudowna !

- szara, wiela bluza - bodajże XL. Uwielbiam ją zakładać, niesamowicie wygodna.

- moja kolekcja sweterków jednokolorowych, gładkich - mam chyba wszystkie możliwe kolory, uwielbiam <3 Sprawdzają się zarówno latem, do krótkich szortów, jak i zimą. Staram się chodzić możliwie po równo w każdym z nich, jednak nie zawsze jest to możliwe ;)

- moja ukochana brązowa torba, którą dostałam od mamy i która właśnie przeżywa swoje drugie życie;)

- dżinsowa kurteczka - kocham bo nadaje charakteru nawet najprostszej, białej koszulce

- o, jeśli już mowa o białych koszulkach to mam w szafie kilka na zapas, uwielbiam w nich chodzić. Świetna baza po jakąś koszulę, sweterek z większym dekoltem czy marynarkę

- sukienka 'bombka' w kolorze brudnej zieleni - uwielbiam, uwielbiam !Czasem mam nieodparte wrażenie, że już pokazuję się w niej za często. No ale niech tam, w czym jak czym, ale w niej to mogłabym paradować cały czas ;)

To na razie tyle, ale właśnie zabieram się za porządki w szafie więc jeśli coś o czym warto wspomnieć wpadnie w mi w ręce, na pewno zaktualizuję.

+ no i wiedziałam, że o czymś zapomnę !

Dodatkowo ubóstwiam moją rozkloszowaną spódniczkę z h&m. Drugiej równie uroczej i słodkiej jeszcze nie spotkałam.

No i moja płócienna, czarna torba, w której pomału odkochuję się już chyba. Niestety jest zniszczona, ale uparcie dalej w niej chodzę. Raz nawet ją uratowałam, gdyż po tym jak na rodzinnej uroczystości wystąpiłam w niej do eleganckiej sukienki, mama chciała ją wyrzucić. Na szczęście jej się to nie udało ;)

Share this post


Link to post

W te chłodniejsze dni:

Od dołu XD

- Conversy xd

- dżinsy rurki kolorowe (czerwone, zgniła zieleń, rudy)

- boserki xd

- t-shirt koniecznie biały/koszula w kratkę lub gładka biała lub niebieska

- marynarka (różne kolory)

- + różne dodatki w zależności od pogody jak: okulary wayfarer, arafatka, lub szelki (one z pogodą nie mają nic wspólnego)

Share this post


Link to post

Czasem na nowych faworytów bo te z poprzednich postów już ze mną nie są.

* Kochana sukienka, szara, marszczona. Kupiła mi ją mama, przekraczała trzykrotnie mój budżet, który miałam przeznaczony na sukienkę ale mama mi ją kupiła, kiedy stwierdziłam, że nie mogę wyjść bez niej ze sklepu. Mama się zgodziła widząc, że rozpływam się ze szczęścia. Co prawda mam pecha i ramiączka się psują (eh, te plastikowe suwaczki) ale to można naprawić raz dwa.

* Sukienka z SH, którą już pokazywałam. Jest niezastąpiona latem, noszę ją ciągle jak tylko jest pogoda. Najbardziej cieszę się, że moja siostra się w nią nie mieści:D

* Spódniczka z Tally Weily czy jakoś tak (nie wie jak to się piszę). Wybrany prezent świąteczny, kupiony przez Lubego. Jest prosta, klasyczna, czarna i ma śliczną kokardkę.

* Sandały z Boti, czarne, mam już dwie pary ale jak się uda to będzie kolejna para...

* Bluzka Dorothy Perkins z SH, szara, motylkowa - pasuje do wszystkiego i jest po prostu boska

* Bluzka na ramiączkach, takich grubszych, zupełnie prosta, biała i dość długa bo sięga za pośladki jak się ją obciągnie. Jest na półprzejrzysta i to mi się bardzo podoba

* Stanik z Esotiq - dzięki niemu stwierdziłam, że push up'y to zło i teraz przymierzając push up czuje się źle, że to taki oszust. Usztywniany ok ale gąbki musi być bardzo malutko.

* Myślę, że to będzie faworyt - rurki z SH, co prawda nie łatwo mi się do nich przyzwyczaić ale na razie jest ok, są ciemnogranatowe, bez dupereli, wycierania tu czy tam, nie mają zbędnych ozdóbek, jedynie malutki zameczek w na wysokości biodra z boku i to jest wspaniałe.

Share this post


Link to post

Ach i och moi faworyci zawsze są ze mną, nigdy nie zawodzą i wiem, że jeśli po dziesięciokrotnym przebieraniu wpadną mi w ręce, to będzie ok.

Mój numer jeden: *ukochana tunika. normalnie jestem z niej megadumna. Nie wiem, jakim cudem trafiła do sklepu w małej mieścinie i jakim cudem dostała się w moje ręce, ale tak właśnie się stało:P Jest na jednym grubym ramiączku i drugim cieńszym, takim pomarszczonym , sięga za pupę, od biustu w dół jest lekko poszerzana. Jest to szaro- czarna panterka z różowymi motylkami, mniejszymi i większymi. Ale co tam wszystkie opisy, żadne słowa nie oddadzą jej piękna :roll: Pożyczały ją już ode mnie chyba wszystkie kumpele XD

* biała bokserka, dłuższa , bawełniana. Lov <3 w lecie prawie się z nią nie rozstaję. Na przyszły rok muszę zaopatrzeć się w kilka takich tylko w innych kolorach.

* sweterek zrobiony na drutach przez moją przyszłą teściową :-) Wyszedł megaśnyy, dokładnie taki,jak chciałam, jest rozpinany, dłuższy, ciemnośliwkowy z prześlicznymi warkoczami. Gdybym mogła, to nie ściągałabym go w ogóle.

* czarna marynarka. Zawsze do wszystkiego pasuje i nigdy nie wygląda głupio. I za to ją kocham :mrgreen:

Share this post


Link to post

Heh, moje klasyki są w dużej mierze dosyć nietypowe z racji specyficznych wymagań stawianych przeze mnie swoim ubraniom :rolleyes: Ma być przede wszystkim miękko i przyjaźnie dla skóry [często również dodatkowo ciepło], praktycznie oraz bez guzików, na które mam typowo autystyczne uczulenie.

  • Czarne spodnie z rozszerzanymi nogawkami [to ważne - innych fasonów w ogóle nie noszę], teoretycznie przeznaczone do uprawiania jogi, w praktyce nadające się do wielu innych rodzajów aktywności fizycznej oraz ogólnie chodzenia w nich na co dzień. Proste, gładkie, elastyczne, zarazem podkreślające jak i modelujące sylwetkę. Mam nieskończenie wiele par.
  • Kurteczka i sweterek z tego postu.
  • Mitenki i getry [ocieplacze na łydki] - niezbędne elementy uzbrojenia przeciwko zimie. Te pierwsze to moim zdaniem jeden z najgenialniejszych odzieżowych wynalazków ludzkości wszechczasów, swą możliwością ochrony rąk przed chłodem aż do łokcia i jednoczesnym zachowaniem swobody w poruszaniu palcami dalece przewyższający zwykłe rękawiczki. Getry z kolei spełniają podobną funkcję na nogach i do pewnego stopnia zastępują mi rajstopy, których nie noszę.
  • Poncho i rozmaite narzutki zbliżone doń krojem - najlepiej z kapturem i wykonane z miękkiego futerka lub wydziergane ażurowym ściegiem.
  • Szafirowoniebieska bluza z futerkowego polaru - przepięknie załamuje światło, kieszeń kangurka z przodu jest więcej niż praktyczna, a stosunkowo obszerny golf da się wyłożyć tak, aby optycznie nie krzywdził aż tak bardzo mojej krótkiej szyi.
  • Długie buty na niskim lub średnio wysokim, stabilnym obcasie / platformie; adidasy [które ze względu na domyślne przypisanie przez producentów temu rodzajowi obuwia określonej kolorystyki w zależności od płci kupuję w dziale męskim]; sandałki z szerokich, płóciennych pasków na dość wysokiej platformie [ochrona przed piaskiem i pyłek letnich ścieżek].

Oczywiście w miarę możliwości staram się, aby wszystkie moje ubrania były czarne lub przynajmniej w intensywnych, nasyconych odcieniach granatu czy czerwieni, czasami jednak trudność w znalezieniu odpowiedniego fasonu i tak już rzadko spotykanego rodzaju ciuszka [poncho...] sprawia, że zmuszona jestem zaakceptować nawet jasną szarość.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Sibethesto
    • Shady-Lane90
    • dannonka
    • yiliyane
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • yiliyane
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Taka sama miseczka znalazła się też na dzień dziecka  
    • Shady-Lane90
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Idealny prezent na dzień dziecka ♥ Piękny wisiorek, serduszko z najwyższej próby srebra od moich ukochanych rodziców. Być może też, jeśli nie trzepnie mnie rzut SM (co mało prawdopodobne), to z oddziałem neurologii spotkam się następnym razem pod koniec sierpnia ♥ Dostałam 3 opakowania Tecfidery, jak nigdy ♥
    • dannonka
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Po 9 miesiącach przerwy w końcu mogłam oddać te 450 ml krwi  Za każdym razem czuję się niesamowicie z myślą, że oddając cząstkę siebie, mogę komuś uratować życie. 
    • Kerosine
      Wzywam Cię do odpowiedzi!
      Odpowiedziałam w pierwszym temacie [swoją drogą wyjątkowo dobrze do mnie dopasowanym, brawo za wybór] =) Nie jestem pewna, czy aby nie zwodzi mnie intuicja, ale na wszelki wypadek - jeśli jesteś przekonana o konieczności wypowiedzenia się za każdym razem w obydwu wybranych dla Ciebie przez daną osobę wątkach informuję, że jak najbardziej możesz udzielić się tylko w jednym z nich   Zapraszam teraz do zabawy @mw2. Oto moje propozycje dla Ciebie: Pierwszy temat potraktuj jako prze
    • Kerosine
      Reinkarnacja. Kim lub czym chcielibyście byc?
      Czasami się nad tym zastanawiam - nie tylko w kontekście dosyć oczywistej i mało oryginalnej próby znalezienia odpowiedzi na pytania typu "dlaczego przyszłam na świat właśnie w tym jego zakątku, w tej rodzinie i dlaczego spotkałam na swojej drodze akurat tych konkretnych ludzi [dlaczego ogólnie spotkało mnie to, co spotkało]?", ale także identyfikacji ewentualnych naleciałości z równie ewentualnego poprzedniego życia w obecnym wcieleniu [dających o sobie znać, jeśli faktycznie takie coś miało mi