Jump to content

Sens cierpienia i smutku w życiu


Aila

Recommended Posts

Posted

Wiele razy brałam udział w rozmowch ze znajomymi na temat tego czy łzy, cierpienie, smutek, są nam w zyciu potrzebne i jakie jest życie

Oczywiście moi dobrzy znajomi powiedzieli ze bez nich byłoby idealne...... hmmm ja uważam że gdyby wszystko było takie piękne i proste nasze istnienie okazałoby się wilką nudą :roll: i monotonią

Sama lubie czasami posiedziec w samotności posłuchać muzyki i popłakać ... Bez problemów byłoby naprawde źle a dzięki temu że wszystko nie jest kolorowe rodzą się uczucia, więzi , emocje i przyjaźnie. Może ktoś pomyśleć że to tylko mój głupi wymysł ale ja tak naprawde uważam xD

Pzdrawiam wszystkich

Link to comment
Posted

nie no bez tego sie nie da obejśc ale ja tak na prawde to wolałbym nic nie czuć powaznie bo ja tylko cierpie przy uczuciach a rozumie mnie tylko kilka osób i to są właśnie prawdziwi przyjaciele ale najgorsze jest to że armia przyjaciół nie zastąpi jednej osoby która kocha człowieka z wzajemnością i to mnie boli właśnie całkowity brak wzajemności. Uczucia są potrzebne i trzeba je mieć bo bez nich bylibyśmy na poziomie owadów

Link to comment
Posted

ojj zgadzam się z toba w 100% o tym mówi mojanotka na stronie http://www.fuckenlove-bitcheslove-disec ... og.onet.pl zapraszam

Przyjaciele to osoby bez których byłoby ciężko, ale ta jedyna ukochana osoba jest już bezcenna jej nie da sie zastapic przyjaciółmi przyjaciel pomoze oczywiscie ale nie przytuli i nie bedzie tak czuły jak ta czy ten jedyny

Link to comment
Posted

Ja myślę, że ludzi po prostu przyzwyczaili się do cierpienia, dlatego myślą, że to element ich zycia.

Link to comment
Posted

ok przyzwyczailiśmy sie ale w jak w moim przypadku no ile można. Ja jestem strasznie niecierpliwy i dlatego mnie denerwuje że na mnie tak dużo tego całego cierpienia spada ale nie zrobie se z tego powodu krzywdy bo to najłatwiejsza droga a ja se wole po utrudniać życie niż je stracić. Wiem tylko tyle że gdyby nie przyjaciele dawno by mnie na tm świecie nie było

Link to comment
Posted

Takie jest życie, niektórych ono nie rozpieszcza, niestety. Ważne, że masz osoby, na które możesz liczyć. Szanuj to co masz, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ma od Ciebie gorzej.

Link to comment
Posted

Wg mnie w życiu każdego człowieka jest potrzebna nutka smutku i melancholii, ale oczywiście nie do tego stopnia, żeby było on przepełnione goryczą... Jak by wszystko było dobrze, wszyscy ludzie byliby szczęśliwi to w ten czas dopiero by nie doceniali tego co mają...

Link to comment
Posted

Z obojgiem sie zgadzam, ale.......... gdyby nie było cierpienia to ne wiedzielibysmy co ona znaczy , ale jest i wiemy.......A wyobrazcie sobie sytuacje , ze cierpienie nagla znika ktos nam je odbiera na początku było by fajnie ale potem nawet i łez by nam brakowało bo przychodza w zyciu człowieka takie chwile w których na prawde nam jest to potrzebne

Link to comment
Posted

gdyby nie było smutki i cierpienia, nie moglibyśmy docenic szcześcia, radości...

przecziez niedoznawszy zimna, nie wiemy czym jest ciepło...

Kazda łza w zyciu jest potrzegna.... każda nas czegoś uczy...

Link to comment
Posted
Bez problemów byłoby naprawde źle a dzięki temu że wszystko nie jest kolorowe rodzą się uczucia, więzi , emocje i przyjaźnie.

Jezeli za problemy uwazasz np. zawody milosne, drobne sprzeczki i tego typu sprawy to moge Ci przyznac racje, ale nie nazwalbym tego problemami. Natomiast prawdziwe problemy, ludzkie dramaty moga uczynic zycie koszmarem, a nie wprowadza do niego romantycznej melancholii, o ktorej zapewne myslisz.

NIe wiem co jest podniecajacego i wspanialego w plakaniu w samotnosci. Chyba to, ze mozna docenic inne chwile, ale to nie usprawidliwia samego stwierdzenia. Placzemy z reguly gdy jest nam zle, kiedy czujemy sie bezsilni, zrezygnowani, kiedy przytlaczaja nas problemy.

Jak juz wspomnialas okreslasz siebie jako emo. Ok, fajnie, ale male smutki, ktore teraz doceniasz, zeby pokazac swoja wrazliwosc to wylacznie Twoj kaprys. Czy w obliczu prawdziwych problemow Twoje nastawienie sie nie zmieni?

Dla mnie ani plakanie do poduszki ani smierc bliskiej osoby nie jest czyms czego zalowalbym, nie zaznajac cierpienia. Ale to tylko teoretyzowanie, bo na tym lez padole cierpienie jest wpisane w nasz byt.

Link to comment
Partykus_1989
Posted

[fquote=Figa]Wg mnie w życiu każdego człowieka jest potrzebna nutka smutku i melancholii[/fquote]

A co kiedy zycie podzielilo niesprawiedliwie i czlowiek obciazony jest zbytnio cierpieniem i smutkiem?

Link to comment
Posted

smutek jest nieodłaczną cześcią związku ;D powaga! bo coż byłby to za zwiazek bez np. kłutni, a nie.. monotonia jest najgorsza w związku! Bo go niszczy

Link to comment
Posted

heh wszyscy macie racje to prawda nie krytykuje waszych opinii chodz by były sprzeczne z moimi czekam na dalsze opinie :) liczy sie kazda opinia

Link to comment
Posted

Aila, to może napisz z kim sie niezgadzasz?

Link to comment
Posted

Wiesz w każdym z tych postów jest chodź troche prawdy więc nie moge powiedzieć, że się nie zgadzam heh troche źle to zinterpretowałam jak zwykle z pośpiechu .....

Przedewszystkim chodzi o to że każda wypowiedz ma jakiś sens a pozatym szanuje opinie każdego

Pozdrawiam

Link to comment
Posted

'cierpienie uszlachetnia...' ; )

Link to comment
Posted

Tak to prawda cierpienie uszlachetnia. Często musimy trochę pocierpieć,żeby docenić to co mamy albo niestety straciliśmy...

Partykus_1989:

Raz się jest na wozie raz pod wozem...Ja też kiedyś myślałem,że los krzywdzi tylko mnie i nigdy nie da mi szczęścia..A jakoś dał.Trzeba być cierpliwym i wierzyć w odmienienie losu

Link to comment
Posted

Gdyby nie było potrzebne cierpienie to wszystko byłoby super proste, a to jak napisałaś byłoby nudne. Ja tam nie narzekam bo jeśli się ufa Bogu to każde cierpienie jest się w stanie przetrwać. ;)

Link to comment
Posted

Gdyby nie było zła to nie byłoby tego hasełka "Człowiek uczy się na własnych błędach", a gdyby sie nie uczyl na bledach to ludzie byliby dalej tacy głupi :P

Link to comment
Posted

Sa. Przecież w życiu nawet od małego dziecka czujesz smutek... cierpienie też. W końcu to życie. a życie nie jest usłane różami.. Jeszcze się nie spotkałam z osobą która nie byłaby kiedys smutna z byle jakiego powodu :P Zresztą każdy z nas ma jakieś humory, a humor składa się nie tylko ze szczęścia, radości.. Dzięki smutkowi, cierpieniu itd. wiemy przed czym mozemy sie sie ustrzec nastepnym razem.. :P Tak sadze :P

:mrgreen:

Link to comment
Posted
Wiele razy brałam udział w rozmowch ze znajomymi na temat tego czy łzy, cierpienie, smutek, są nam w zyciu potrzebne i jakie jest życie

Oczywiście moi dobrzy znajomi powiedzieli ze bez nich byłoby idealne...... hmmm ja uważam że gdyby wszystko było takie piękne i proste nasze istnienie okazałoby się wilką nudą :roll: i monotonią

Sama lubie czasami posiedziec w samotności posłuchać muzyki i popłakać ... Bez problemów byłoby naprawde źle a dzięki temu że wszystko nie jest kolorowe rodzą się uczucia, więzi , emocje i przyjaźnie. Może ktoś pomyśleć że to tylko mój głupi wymysł ale ja tak naprawde uważam xD

Alez oczywiscie ze sa potrzebne. I to bardzo ;)

Pomysl jak chwile cierpienia i zalamania potrafia wzmocnic psychicznie, chociaz wcale nie wydaje nam sie ze tego dokonaly. Gdyby nie czekaly na nas zadne przeszkody, bylibysmy slabymi czlekami zdolnymi popelnic straszliwe rzeczy z powodu "zalamania" wywolanego jakims totalnie blachym powodem. Jesli chodzi o mnie - podobnie jak ty - lubie sie troche posmucic patrzac na chalpe za oknem sluchajac jakichs fajnych metalowych ballad, bo wiem ze na zle mi to na pewno nie wychodzi.

Link to comment
  • 5 months later...
Posted
hmmm ja uważam że gdyby wszystko było takie piękne i proste nasze istnienie okazałoby się wilką nudą :roll: i monotonią

Ja też tak uważam :)

Link to comment
  • 8 years later...
Posted

Gdyby nie było cierpienia i smutku to człowiek nie potrafiłby się cieszyć z przyjemnych rzeczy, bo byłyby one dla niego oczywistością. Idąc dalej tym tropem, niewiele rzeczy sprawiało by radość, a życie stałoby się nudne i monotonne. Poza tym trudne chwile nas zazwyczaj czegoś uczą.

Link to comment
  • 4 months later...
Posted

Są potrzebne. To one w dużej mierze kształtują w nas empatię, miłość do drugiego człowieka, pozwalają nam lepiej poznać nas samych, kształtują nas. Cierpienie cierpieniu nierówne. Ciężko jest porównywać problemy ludzi żyjących w krajach rozwiniętych, mających dach nad głową i wiodą względnie dobre życie, nawet jeśli ciągle narzekają, że jest do dupy, z problemami ludzi, żyjących w krajach ogarniętych wojną, głodem itd. Jednak nie da się tego przeskoczyć, ani wyeliminować. Cierpienie i łzy były obecne prawdopodobnie od początku ludzkości i będą nam towarzyszyć a my będziemy stawiać im czoła. Nie twierdzę też, że cierpienie jest dobre i że nie powinniśmy walczyć o jego złagodzenie. Jednak nie wierzę w całkowite jego zniknięcie z naszego życia. Nie wierzę, że, nawet gdyby tak się stało, nagle wszystko i wszystkich ogarnęła by miłość i dobroć.

Nie wierzę w utopie.

Link to comment
Posted
12 minut temu, Kerosine napisał:

Albo ich pozbawiają.

Tak, zgadzam się. Istnieją różne rodzaje cierpień, ciężko jest je i ich wpływ na ludzi jednoznacznie określić. Może on być zły, albo w pewien sposób pozytywny.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • angelika48
  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Czy byłaś z tym u lekarza?
    • Gloria
      Cześć! Może sytuacja wynika z tego, że używasz prezerwatywy podczas stosunku. Musielibyście kiedyś spróbować bez (jeżeli taka możliwość wchodzi w grę). Skoro jesteś przyzwyczajony zaspokajać się w inny sposób, to musiałbyś w jakiś sposób przestawić się na to, aby osiągać orgazm podczas stosunku. Z drugiej strony, jesteś w dosyć komfortowej sytuacji, bo możesz przez długi czas uprawiać seks bez orgazmu. Wielu mężczyzn dużo by za to dało. Myślę, że możesz mieć pewną blokadę w głowie - zresztą sam o tym piszesz, że dużo o tym myślisz itp... Jak wypiłeś alkohol to było w porządku i do tego byłeś podniecony... Na pewno nie ma co sobie narzucać presji - ważne, abyście czuli się dobrze robiąc to, a nie myśleli o tym, czy tak ma być itp. Jak to dalej widzisz... ?
    • Gloria
      @types i jak?
    • Rafał Skura
      Witam, mam problem. Jestem mężczyzną, wiek 30+, posiadam partnerkę, kobietę 25+, z którą jestem w związku już 8 miesięcy, seks uprawiamy już od 7 miesięcy, kochamy się, dogadujemy się, ufamy sobie, staramy się dla siebie, czujemy się ze sobą komfortowo, seks zawsze w prezerwatywie, ponieważ nie chcemy ciąży oraz partnerka nie korzysta z innych form antykoncepcji, nie mieszkamy razem, więc seks uprawiamy raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, jak się uda. Ważę 90 kg przy wzroście 180 cm. Rok przed poznaniem partnerki schudłem 25 kg w ciągu niecałego roku. Nie palę papierosów, nie zażywam narkotyków, nie biorę leków antydepresyjnych ani żadnych innych na stałe, nie mam stwierdzonej depresji, piję alkohol 2-3 razy w tygodniu po kilka piw.   Problem polega na tym, że nie jestem w stanie osiągnąć orgazmu w trakcie stosunku, seksu waginalnego. Orgazm osiągam tylko wtedy, kiedy partnerka robi mi dobrze ręką, handjob , a i wtedy zdarzają się problemy, potrzeba czasu, czasem się nie udaje (lub gdy sam się masturbuję na osobności, wtedy nie ma problemów).   Mimo wieku 30+, jest to moja pierwsza partnerka seksualna (niestety, tak czasem w życiu bywa) więc nie ma poprzednich doświadczeń. Jestem również pierwszym partnerem seksualnym mojej dziewczyny. Przez większość dorosłego życia masturbowałem się przy użyciu ręki (przeważnie oglądając filmy pornograficzne różnej treści) i nigdy nie miałem problemów z osiągnięciem erekcji oraz orgazmu, nigdy nie było z tym problemu, nigdy nawet nie było wątpliwości, że erekcja lub orgazm będzie. Rozumiem, że mogło tutaj dojść do pewnego uwarunkowania masturbacyjnego, przyzwyczajenia organizmu do konkretnej stymulacji w celu osiągnięcia orgazmu. Próbuję z tym walczyć. Staram się ograniczać, wykluczać masturbację. Jeżeli uprawiam seks z dziewczyną w weekend, to potem cały tydzień nie masturbuję się, na kolejny weekend jestem napalony i chętny, uprawiamy seks, mam erekcję, czuję podniecenie, ale nie mogę dojść w trakcie seksu. Musimy przestać i dziewczyna kończy mi ręką. Dziewczyna jest wyrozumiała, stara się, pyta co może zrobić lepiej, próbuje mi pomóc, inicjuje i wymyśla sposoby na to, aby było mi lepiej.   Podczas pierwszego razu pojawił się problem z zaburzeniami erekcji, penis wstał, założyłem prezerwatywę ale w trakcie próby penetracji opadł i potem ze stresu i nerwów nie dało się kontynuować (dziewczyna była wyrozumiała). Zakładam, że był to typowy problem stresu związanego z pierwszym razem. . Kolejne próby były bardziej udane, była erekcja, penetracja, seks w prezerwatywie ale bez orgazmu. Początkowo nawet trudno było osiągnąć orgazm wywołany handjob partnerki. Po 2-3 próbach się udało.   Od tego czasu przyjęliśmy taktykę uprawiania seksu dla przyjemności, do momentu aż się zmęczymy a następnie w celu osiągnięcia orgazmu partnerka kończy mi ręką. Jednak uważam, że tak nie może być. Partnerka w trakcie seksu również nie jest w stanie osiągnąć orgazmu pochwowego, Osiąga łechtaczkowy podczas stymulacji ręcznej z mojej strony. Zabawy oralne również wykonujemy dla przyjemności bez orgazmu. Nie ma zabaw analnych.   Seks uprawiamy głównie w sytuacjach komfortowych, w mieszkaniu bez innych domowników, w pokojach hotelowych.  Seks uprawiamy zarówno na trzeźwo jak i po alkoholu, po kilku piwach, po niewielkich ilościach wódki. Seks uprawiamy głównie w pozycjach na pieska i na misjonarza. Jeden jedyny raz udało mi się dojść w trakcie seksu w pozycji na misjonarza, w prezerwatywie, byłem bardzo podniecony oraz po niewielkiej ilości alkoholu. Mimo wielu prób wcześniej i potem w dokładnie takich samych warunkach, więcej razy się nie udało.   Po takim czasie, w trakcie seksu czuję presję, staram się i próbuję dojść w trakcie seksu, jednak się to nie udaje. Im bardziej myślę o tym, że powinienem dojść, tym bardziej się nie udaje. Nawet jak staram się nie myśleć o tym, żeby dojść to i tak z tyłu głowy o tym myślę i nie potrafię. Zaczynam się stresować, czasem penis opadnie, czasem nie, ale orgazmu nie ma. Stosunki z penetracją potrafią trwać i po 15-20 i więcej minut ale bez orgazmu. Po tym wszystkim dziewczyna musi mi robić ręką dodatkowe 5-10 minut zanim dojdę. Nie ma różnicy czy jestem zestresowany i zmęczony po pracy czy wypoczęty i w dobrym humorze, efekt jest taki sam.   Mimo tego, jeżeli czasem jestem sam i chcę spróbować się masturbować, to nigdy nie mam problemu, wzwód jest, orgazm jest w przeciągu kilku minut.   W trakcie seksu staram się angażować, zapewnić przyjemność zarówno partnerce jak i sobie. Próbowałem nawet skupić się tylko na sobie, jednak nie robi to różnicy. Nie wiem co mogę zrobić aby osiągnąć orgazm w trakcie seksu. Nie używamy żadnych gadżetów erotycznych, jedynie prezerwatywy do seksu i lubrykant na bazie wody do handjob.   Partnerka mówi, że jej to nie przeszkadza.... no ale wiadomo, że tak. A nawet jeśli nie.... to mi to przeszkadza. Czy są jakieś sposoby na uzyskanie szybkiego, szybszego lub jakiegokolwiek męskiego orgazmu w trakcie seksu?   Być może ktoś był w podobnej sytuacji i wie jak nam pomóc? Sytuacja się nie zmienia zbyt specjalnie od początku związku. Łatwiej mi osiągnąć orgazm podczas handjob od dziewczyny, rzadziej penis opada w trakcie seksu, ale dalej nie ma orgazmów w trakcie seksu. Nie korzystaliśmy jeszcze z pomocy psychologa ani nie mówiliśmy nikomu o naszych problemach. Starałem się zawrzeć jak największą ilość informacji. Jeżeli potrzeba więcej informacji to chętnie ich udzielę.    Pozdrawiam.  
    • Vatslav
      wiele razy kupowalam kosmetyki tej firmy
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      5
    2. 2
      Nieprzenikniona
      Nieprzenikniona
      3
    3. 3
      yiliyane
      yiliyane
      3
    4. 4
      Love20
      Love20
      1
    5. 5
      rotting_humanoid
      rotting_humanoid
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    16 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    6 posts
    Vatslav
    Vatslav
    5 posts
    yiliyane
    yiliyane
    5 posts
    wardrum
    wardrum
    5 posts
    Cranche
    Cranche
    5 posts
    types
    types
    4 posts
    Gloria
    Gloria
    4 posts
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    74 posts
    yiliyane
    yiliyane
    63 posts
    patolove
    patolove
    51 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    478 posts
    yiliyane
    yiliyane
    448 posts
    wardrum
    wardrum
    162 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up