inezka

Czy kiedykolwiek żałowaliście wyboru szkoły?

124 postów w tym temacie

30 minut temu, Anarchist napisał:

kreatywność może mieć różne definicję, ale nie zawsze definicja w 100% ją określa.

Kreatywność ma różne definicje, jak prawie wszystko. Chyba, że za jedyną właściwą uznamy tę słownikową ale nawet słowniki podają po kilka albo nie są w pełni zgodne(bo przecież piszą je tylko ludzie), szczególnie jeśli tyczy się to cech, które są nacechowane emocjonalnie więc zinterpretowanie ich pozostawia duże pole do popisu. Każdy przez kreatywność może rozumieć różne rzeczy, o najróżniejszym zabarwieniu czy nasileniu. Stworzenie określającej "idealnie w 100%" coś definicji, czyli takiej z której treścią zgodzi się każdy, jest możliwe ale wymaga znacznego spłycenia zjawiska jednocześnie pozbawiając go zupełnie jakiejkolwiek specyfiki. To jednak pozbawiłoby nas teraz okazji do dyskusji.

38 minut temu, Anarchist napisał:

Uwierz mi mam w tym doświadczenie

Trust me, I'm doctor! :P

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
19 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

Kreatywność ma różne definicje, jak prawie wszystko. Chyba, że za jedyną właściwą uznamy tę słownikową ale nawet słowniki podają po kilka albo nie są w pełni zgodne(bo przecież piszą je tylko ludzie), szczególnie jeśli tyczy się to cech, które są nacechowane emocjonalnie więc zinterpretowanie ich pozostawia duże pole do popisu. Każdy przez kreatywność może rozumieć różne rzeczy, o najróżniejszym zabarwieniu czy nasileniu. Stworzenie określającej "idealnie w 100%" coś definicji, czyli takiej z której treścią zgodzi się każdy, jest możliwe ale wymaga znacznego spłycenia zjawiska jednocześnie pozbawiając go zupełnie jakiejkolwiek specyfiki. To jednak pozbawiłoby nas teraz okazji do dyskusji.

Najlepszy określeniem kreatywności jako definicji jest przedmiot TOK.

20 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

Trust me, I'm doctor! :P

Nie oglądałem tego serialu, warty polecenia? ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 minut temu, Anarchist napisał:

Nie oglądałem tego serialu, warty polecenia? ;)

To już nie do mnie pytanie ja zasłyszałam ten tekst w jakimś filmidle komediowym. Jeśli jednak chodzi o seriale medyczne, tak ogólnie, mam wrażenie że wszystkie są takie same. Nawet Dr Hause byłby dość powtarzalny, gdyby nie ratował się kreacją głównej postaci oraz odegraniem jej przez Lauriego. Ale! to już rozmowa pod inny temat. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

To już nie do mnie pytanie ja zasłyszałam ten tekst w jakimś filmidle komediowym. Jeśli jednak chodzi o seriale medyczne, tak ogólnie, mam wrażenie że wszystkie są takie same. Nawet Dr Hause byłby dość powtarzalny, gdyby nie ratował się kreacją głównej postaci oraz odegraniem jej przez Lauriego. Ale! to już rozmowa pod inny temat. :)

Oh, pół mojej byłem klasy ciągle opowiadało o sensacjach, wydarzeniach związanych z tymi serialami, ale mnie nigdy nie pociągały one, wszak lubię czasem obejrzeć dla humoru "Szpital" czy "Pielęgniarki".

13 minut temu, Kerosine napisał:

Czemu deprecjonujesz pragnienie posiadania przez kogoś tzw. "ciepłej posadki"? Nie wszyscy muszą oczekiwać od pracy możliwości spełniania swych najbardziej wygórowanych ambicji czy rozwoju porównywalnego ze zdobyciem doktoratu w danej dziedzinie, czasami głównym wymogiem jest po prostu stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Nie ma w tym niczego złego, tym bardziej jeśli zdobycie pracy ogólnie z różnych przyczyn stanowi dla takiej osoby wyzwanie.

Zresztą, niejeden przedstawiciel owej szarej masy jak najbardziej chciałby wykazać się w pracy większą kreatywnością, ale nie może z powodu panujących w firmie stosunków. A mianowicie...

Nie muszą czy nie chcą?Każdy odpowiada za własne ścieżki życia i to od niego zależy jak się ono potoczy.W mojej wypowiedzi chciałem przekazać, iż czasami warto włączyć krytyczne myślenie niżeli iść za "większością".

Zawsze może zmienić firmę, tylko trzeba mieć odwagę na zmiany wprowadzana i ewentualne konsekwencje swoich decyzji.Jest wiadome, że jeśli danej jednostce odpowiada życie na minimum nie jest niczym złym, ależ czy jest to spełnienie marzeń? ;)

18 minut temu, Kerosine napisał:

... niejeden szef spogląda krzywo na pracownika, który ma lepsze pomysły niż on sam ;) Co więcej, zdarza się to nawet w zawodach/firmach gdzie kreatywność jest z pozoru cechą pożądaną. A zrezygnować z pracy nie zawsze można.

To jest konkurencja, która jest zjawiskiem naturalnym, który istnieje od pokoleń.Zawsze była, jest i będzie selekcja osobników, wygra ten, który jest silniejszy.Chociaż można zawsze postawić opór drapieżnikowi(czyt. szefowi) jeśli ofiara zna dobrze strategię.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żałowałam wyboru szkoły już po krótkim czasie ale z racji bania się zmian zostałam w tym samym miejscu do końca. Z biegiem czasu jednak jestem trochę dumna z siebie, że skończyłam liceum z jedną dwóją na świadectwie oraz że udało mi się zdać maturę która mnie prześladowała z racji tego, że nie udało mi się zdać za pierwszym razem. Szkoła mijała się z celem i zwyczajnie mocno mnie rozczarowała. Ale nie mam do nikogo o nic pretensji bo to był tylko i wyłącznie mój wybór. To ja piję piwo które naważyłam do dnia dzisiejszego. Z dzisiejszym rozumem i z dzisiejszą wiedzą zapewne poszłabym do jakiejś szkoły zawodowej, ewentualnie technikum. Ale czasu się nie cofnie, trzeba iść dalej. 

7 godzin temu, Anarchist napisał:

Gdybym cofnął się w czasie to na pewno uczyłbym się bardzo intensywnie języka angielskiego oraz poszedłbym do gimnazjum dwujęzycznego.

Ale nie można. Zawsze możesz to w pewnym sensie spełnić w czasie rzeczywistym. Trzeba skupić się przede wszystkim na tym co tu i teraz. 

7 godzin temu, Anarchist napisał:

Miałem iść do tego gimnazjum ale wszyscy odradzali mi, że jest dużo nauki i mało czasu wolnego, więc posłuchałem ich i zrezygnowałem, niestety.

To dobry przykład na to aby nie słuchać we wszystkim innych. Zwłaszcza w kwestii dotyczących naszego życia oraz ;lepszego bytu; Czasami warto się poświęcić bo wszystko jest w naszych rękach. Czasami inni chcą dobrze ale to się ostatecznie z tym nierówna. W sumie tak sobie właśnie pomyślałam, że to co chciałam dotychczas spróbowałam w swoim życiu a lista jeszcze jest długa. To takie banalne ale jakże prawdziwe, że do odważnych świat należy! ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Kerosine napisał:
5 godzin temu, Anarchist napisał:

Jeśli ktoś chce być szarą masą i spełniać wszystkie polecania "z góry", to jego wybór.

Czemu deprecjonujesz pragnienie posiadania przez kogoś tzw. "ciepłej posadki"? Nie wszyscy muszą oczekiwać od pracy możliwości spełniania swych najbardziej wygórowanych ambicji czy rozwoju porównywalnego ze zdobyciem doktoratu w danej dziedzinie, czasami głównym wymogiem jest po prostu stabilność i poczucie bezpieczeństwa.

Zresztą, jakby tak spróbować spojrzeć na to w miarę obiektywnie to nawet takie podejście może okazać się nie takie złe na jakie wygląda. Każdy ma inne priorytety, jeśli ktoś chce wieść stabilne życie, mieć poczucie własnego bezpieczeństwa i może rodziny, to wykonywanie poleceń "z góry" jest małą ceną za coś co da mu spełnienie. Tak, spełnienie. Mimo że temat dotyczy raczej wyborów dalszej drogi naukowej, a takowa oczywiście może sprawić że będziemy czuli się zadowoleni, w końcu nauka jest czymś co zdobywamy dla siebie, ale poświęcenie poprzez dostosowanie się do jakiś tam niepisanych zasad, nie" wychylanie się" dla innych też jest ładną rzeczą.

Sam zresztą mówisz, że to wybór tej osoby, ale jednocześnie nadajesz mu negatywnego wydźwięku. W tym przypadku chyba nie można mówić o lepszym czy gorszym wyborze a jedynie o swoim. Swojego będziesz ponosił konsekwencje, a nie tego co chce być szarą masą.

1 godzinę temu, Anarchist napisał:

Nie muszą czy nie chcą?

Nie muszą chcieć.

1 godzinę temu, Anarchist napisał:

Jest wiadome, że jeśli danej jednostce odpowiada życie na minimum nie jest niczym złym, ależ czy jest to spełnienie marzeń?

A skąd pewność, że nie? Wbrew pozorom ludziom nie potrzeba wiele do szczęścia, rozzuchwalamy się jedynie czasem myśląc, że marzenia są czymś co spełnić można. Marzenie przestaje być marzeniem, gdy jest na wyciągnięcie ręki. W końcu jeśli coś osiągniemy mówimy marzyłem o tym, to od zawsze było moje marzenie - czas przeszły, jakby wraz z wkroczeniem w rzeczywistość przestało nim być. Nie możemy żyć rzeczywiście w naszym marzeniu, ale możemy nim żyć. Czy coś takiego, pogmatwane to-to.

Można żyć na minimum. Komuś to życie może nawet odpowiadać. Taka osoba może mieć nawet marzenia, ale pewnie oddziela je grubą linią od realiów codzienności.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Ale nie można. Zawsze możesz to w pewnym sensie spełnić w czasie rzeczywistym. Trzeba skupić się przede wszystkim na tym co tu i teraz. 

Wiem, tylko po prostu napisałem co bym zmienił gdybym mógł.

Godzinę temu, michaelowax3 napisał:

To dobry przykład na to aby nie słuchać we wszystkim innych. Zwłaszcza w kwestii dotyczących naszego życia oraz ;lepszego bytu; Czasami warto się poświęcić bo wszystko jest w naszych rękach. Czasami inni chcą dobrze ale to się ostatecznie z tym nierówna. W sumie tak sobie właśnie pomyślałam, że to co chciałam dotychczas spróbowałam w swoim życiu a lista jeszcze jest długa. To takie banalne ale jakże prawdziwe, że do odważnych świat należy! ;)

Prawda, podobnie było z wyborem profilu w liceum.Na szczęście podjąłem się ryzyka i spróbowałem ;)

20 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

Zresztą, jakby tak spróbować spojrzeć na to w miarę obiektywnie to nawet takie podejście może okazać się nie takie złe na jakie wygląda. Każdy ma inne priorytety, jeśli ktoś chce wieść stabilne życie, mieć poczucie własnego bezpieczeństwa i może rodziny, to wykonywanie poleceń "z góry" jest małą ceną za coś co da mu spełnienie. Tak, spełnienie. Mimo że temat dotyczy raczej wyborów dalszej drogi naukowej, a takowa oczywiście może sprawić że będziemy czuli się zadowoleni, w końcu nauka jest czymś co zdobywamy dla siebie, ale poświęcenie poprzez dostosowanie się do jakiś tam niepisanych zasad, nie" wychylanie się" dla innych też jest ładną rzeczą.

Sam zresztą mówisz, że to wybór tej osoby, ale jednocześnie nadajesz mu negatywnego wydźwięku. W tym przypadku chyba nie można mówić o lepszym czy gorszym wyborze a jedynie o swoim. Swojego będziesz ponosił konsekwencje, a nie tego co chce być szarą masą.

Wiesz, ja również chciałbym prowadzić stabilne i spokojne życie oraz żyć na "wyższym" poziomie niż minimum ;)

Moja wypowiedź jest subiektywna, bo trudno, aby była obiektywna, jeśli wypowiadam moje własne poglądy.Ale masz rację, co mnie interesują inni ludzie?Życie nauczyło mnie, żeby być egoistą racjonalnym, ponieważ to jest jedyny słuszny dla mnie system etyczny. Każdy indywidualnie kształtuję swoje życie i mam w dużym poważaniu czy kogoś zadowala 1500zł na miesiąc czy też nie. C:

20 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

Nie muszą chcieć.

Ale gdyby chcieli to mogliby.

20 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

A skąd pewność, że nie? Wbrew pozorom ludziom nie potrzeba wiele do szczęścia, rozzuchwalamy się jedynie czasem myśląc, że marzenia są czymś co spełnić można. Marzenie przestaje być marzeniem, gdy jest na wyciągnięcie ręki. W końcu jeśli coś osiągniemy mówimy marzyłem o tym, to od zawsze było moje marzenie - czas przeszły, jakby wraz z wkroczeniem w rzeczywistość przestało nim być. Nie możemy żyć rzeczywiście w naszym marzeniu, ale możemy nim żyć. Czy coś takiego, pogmatwane to-to.

Można żyć na minimum. Komuś to życie może nawet odpowiadać. Taka osoba może mieć nawet marzenia, ale pewnie oddziela je grubą linią od realiów codzienności.

Trochę pesymistyczna opcja na życie.Nie każde marzenie jest łatwe do spełnienia, czasami mijają lata i nadal nie jest spełnione.Wydaje mi się, że dla człowieka marzenie jest sensem egzystencji, bo czymże jest egzystencja bez marzeń i celów?Niektórzy marzą o byciu ascetą i bardzo mnie to cieszy, że są szczęśliwi, tudzież nie każdy człowiek jest zdolny do akceptacji życia na minimum.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 minut temu, Anarchist napisał:

Ale masz rację, co mnie interesują inni ludzie?Życie nauczyło mnie, żeby być egoistą racjonalnym, ponieważ to jest jedyny słuszny dla mnie system etyczny. Każdy indywidualnie kształtuję swoje życie i mam w dużym poważaniu czy kogoś zadowala 1500zł na miesiąc czy też nie.

Hm, może mi się zdaję ale... właśnie dlatego rozjaśnijmy tą sytuacje! Nie interesują Cię, to już wiemy. Jednak czy brak zainteresowania wiąże się z tym, że patrzysz na nich z góry? Może to tylko moje indywidualne wrażenie, ale to wygląda tak, jakbyś jednocześnie uważał ich za gorszy sort mimo braku zainteresowania ich osobą. A to z kolei mi się jakoś zupełnie nie łączy, ponieważ jak coś mnie nie interesuje to też nie mam o tym zdania/nie wydaje nad tym osądu, przed ówczesnym zainteresowaniem się sytuacją czegoś.

19 minut temu, Anarchist napisał:

Ale gdyby chcieli to mogliby.

Mogliby ale nie muszą. To że możemy coś wykorzystać, nie przymusza nas do tego.

21 minut temu, Anarchist napisał:

Nie każde marzenie jest łatwe do spełnienia, czasami mijają lata i nadal nie jest spełnione.Wydaje mi się, że dla człowieka marzenie jest sensem egzystencji, bo czymże jest egzystencja bez marzeń i celów?

Nie wyrokuję czy są trudne, czy łatwe, są można je spełnić i wtedy przestają być. Przemijalność, marzenia nie są stałe. Gonienie za marzeniami może zaburzyć stabilność - to miał być odnośnik do "obiektywnego spojrzenia na sytuacje".

Życie bez celów jest pełne jest czczych marzeń. Życie bez marzeń może być bezcelowe, albo pełne celów do osiągnięcia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

Hm, może mi się zdaję ale... właśnie dlatego rozjaśnijmy tą sytuacje! Nie interesują Cię, to już wiemy. Jednak czy brak zainteresowania wiąże się z tym, że patrzysz na nich z góry? Może to tylko moje indywidualne wrażenie, ale to wygląda tak, jakbyś jednocześnie uważał ich za gorszy sort mimo braku zainteresowania ich osobą. A to z kolei mi się jakoś zupełnie nie łączy, ponieważ jak coś mnie nie interesuje to też nie mam o tym zdania/nie wydaje nad tym osądu, przed ówczesnym zainteresowaniem się sytuacją czegoś.

Nie patrzę na tych ludzi z góry, lecz uświadamiam, że osobiście źle czułbym się w takiej sytuacji.Spokojnie, nikogo nie uważam za groszy sort, nie jestem z PiSu ;)

Zdanie można mieć, nawet jeśli się czymś nie interesujesz, tudzież nie interesuje się dosadnie egzystencją takich osób, ponieważ mam ciekawsze rzeczy do analizowania.

13 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

Mogliby ale nie muszą. To że możemy coś wykorzystać, nie przymusza nas do tego.

To jest wybór jak wszystko.

13 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

Nie wyrokuję czy są trudne, czy łatwe, są można je spełnić i wtedy przestają być. Przemijalność, marzenia nie są stałe. Gonienie za marzeniami może zaburzyć stabilność - to miał być odnośnik do "obiektywnego spojrzenia na sytuacje".

Życie bez celów jest pełne jest czczych marzeń. Życie bez marzeń może być bezcelowe, albo pełne celów do osiągnięcia.

Gdyby marzenie było stałe nadal byłoby marzeniem?Zwróć uwagę, że jak ludzie spełniają marzenia stają się innymi ludźmi niż przedtem.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy nie żałowałam wyboru ścieżki swojego nauczania. W technikum, do którego uczęszczałam, był naprawdę wysoki poziom i wiele się nauczyłam. Dzięki wymagającym nauczycielom, którzy jednak nie wpajali nam do głowy regułek, ale starali się zainteresować nas materiałem, chętnie zagłębiałam się w materię także poza godzinami lekcyjnymi. Bardzo dobrze zdałam egzamin zawodowy a także maturę, za co jestem wdzięczna nauczycielom, ale przede wszystkim sobie, bo osiągnęłam to głównie dzięki swojej ciężkiej pracy.

Inną kwestią jest to, że odkąd pamiętam trafiałam do klas przepełnionych bandą idiotów, których jedynym zajęciem na lekcjach było irytowanie innych swoją obecnością. Bogu dzięki, że okres szkolny mam już dawno za sobą. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
4 godziny temu, Anarchist napisał:

Nie patrzę na tych ludzi z góry, lecz uświadamiam, że osobiście źle czułbym się w takiej sytuacji.

Uświadamiasz? Nas, siebie, czy tych ludzi?

Wybacz, z reguły wszystko wolno łapie albo dla odmiany interpretuję nie tak. ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

Wybacz, z reguły wszystko wolno łapie albo dla odmiany interpretuję nie tak. ;)

Uświadamiam, wszystkich ludzi, którzy to czytają, że czułbym się JA w tej sytuacji bardzo negatywnie ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Kerosine napisał:

ale właśnie dlatego z całym przekonaniem uważam, że najszczęśliwszy żywot to prosty żywot, wiedziony bez specjalnie wielkich oczekiwań.

Strzał w dziesiątkę. Często nie kapuje tej całej gonitwy za 'lepszym bytem'. Oczywiście każdy orze jak może i mnie nic do tego. Ale zwykłam do życia na tyle 'wysokim' poziomie jaki mi najbardziej odpowiada niekoniecznie się wysilając. Ale teraz chyba nastała na to taka moda aby być wyżej postawionym od innych..przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Sam fakt, że kobiety tak bardzo gnają aby robić karierę bo bycie kurą domową to obciach. Dla mnie jest to na minus bo kiedyś jakoś faceci zarabiali na rodzinę i nikt z tym problemu nie miał. Dobytek jest tak samo zwiewny jak piórko. 

O 3.06.2017 at 00:06, WszyscyZginiemy napisał:

Życie bez celów jest pełne jest czczych marzeń.

Czy de facto takie życie nie jest lepsze? ^^ Marzenia zawsze dają nadzieję na coś lepszego. Cel sam w sobie może lecz nie musi być skazany na porażkę ale to już bardziej boli.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Kerosine napisał:

Myślę, że każdy człowiek powinien jednak być gotów zaakceptować taką ewentualność - ostatecznie życie pisze różne scenariusze i nawet osoba żyjąca na wysokim poziomie, jeśli poważnie zachoruje lub straci cały dobytek w wyniku klęski żywiołowej, może być zmuszona do gwałtownego obniżenia swych dotychczasowych standardów. I co wtedy? (;

Dlaczego opisujesz tak katastroficzny scenariusz?Wiadomo, że nie zawsze w życiu się dobrze wiedzie, ale jeśli ktoś chce podnieść swoje standardy swego życia, ma szansę. ;) Decyzja należy wyłącznie do niego.

2 godziny temu, Kerosine napisał:

ale właśnie dlatego z całym przekonaniem uważam, że najszczęśliwszy żywot to prosty żywot, wiedziony bez specjalnie wielkich oczekiwań.

Widzę, że dość ascetyczne wygłoszenie poglądów.Niestety, ale większość ludzi chce mieć żywot na wysokim poziomie, szczególnie ludzie "Zachodu".

Godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Sam fakt, że kobiety tak bardzo gnają aby robić karierę bo bycie kurą domową to obciach. Dla mnie jest to na minus bo kiedyś jakoś faceci zarabiali na rodzinę i nikt z tym problemu nie miał.

Może kobieta chce być wolna i niezależna?Kiedyś kobiety miały mniejsza prawa od mężczyzn, były "gorsze", co doprowadziła do wielu strajków i rewolucji.Problem był, gdy kobieta doświadczała przemocy i nie miała możliwości wyjścia z sytuacji, bo jak, gdy nie ma pieniędzy, skoro nie pracuje?Uważam, że kobieta powinna pracować jak chce i nikt nie powinien temu zabraniać, bo w końcu "Skoro kobieta może zgodnie z prawem zawisnąć na szubienicy, winna mieć również prawo stanąć na mównicy". :)

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
40 minut temu, Anarchist napisał:

Uważam, że kobieta powinna pracować jak chce i nikt nie powinien temu zabraniać

Popieram. Mamy prawo decydować o sobie. Mamy prawo kształcić się i pracować, jeśli tego chcemy. Jesteśmy wolne, więc jeśli sprawia nam to przyjemność, to dlaczego mamy siedzieć w domu, bo "kiedyś pracowali mężczyźni i też jakoś się żyło"? Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez podnoszenia swoich kwalifikacji, kształcenia się i pracy. Nie, nie i jeszcze raz nie. I to wcale nie oznacza, że nie mogę też "pracować" w domu. Jedno nie wyklucza drugiego. 

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Sam fakt, że kobiety tak bardzo gnają aby robić karierę bo bycie kurą domową to obciach. Dla mnie jest to na minus bo kiedyś jakoś faceci zarabiali na rodzinę i nikt z tym problemu nie miał.

Bebe Kasiu! Bebee!! :D ;*

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, Anarchist napisał:
12 godzin temu, Kerosine napisał:

ale właśnie dlatego z całym przekonaniem uważam, że najszczęśliwszy żywot to prosty żywot, wiedziony bez specjalnie wielkich oczekiwań.

Widzę, że dość ascetyczne wygłoszenie poglądów.Niestety, ale większość ludzi chce mieć żywot na wysokim poziomie

Może i ascetyczne ale jest w nim sporo prawdy. Ta większość pragnąca żyć na "wyższym poziomie" zwykle ma też tego świadomość. Wie, że czasem ta odrobina niewinnego szczęścia będzie ceną za (pewnie chwilową) satysfakcje po osiągnięciu swojego celu. Jednym razem dopracowanie się lepszego bytu nie musi iść z wieloma wyrzeczeniami, innym jednak powszechniejszym przypadkiem jest gdy w pogoni za tym traci się wiele. Cennego czasu. Ludzi. Doświadczeń. Wtedy fakt masz świetne warunki bytowe, ponadprzeciętne kwalifikacje, doświadczenia zawodowe ale co z tego gdy większość dni dotychczas zaprzątała Ci praca i nagle uświadamiasz sobie, że skupiony na jednym celu zapomniałeś o innych rzeczach. Jesteś albo zupełnie samotny, albo ledwie znasz ludzi wokół siebie. Niewiele przeżyłeś ani rzeczy szczególnie smutnych, ani szczęśliwych bo na żadne nie było czasu. Możesz się pochwalić obfitością dóbr materialnych, a nagle okazuje się że jesteś potwornie ubogi duchowo.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

tym traci się wiele. Cennego czasu. Ludzi.

Nie sądzę, aby strata niektórych kontaktów z ludźmi była czymś negatywna.Czasami warto uwolnić się od toksycznych ludzi bądź środowiska.

10 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

jesteś potwornie ubogi duchowo

Śmiem wątpić, aby ateistą był ubogi "duchowo" ;), dla niektórych nie istnieje takie pojęcie jak "dusza", więc nie każdy jest ubogi duchowo.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
39 minut temu, Anarchist napisał:

Nie sądzę, aby strata niektórych kontaktów z ludźmi była czymś negatywna.Czasami warto uwolnić się od toksycznych ludzi bądź środowiska.

Słowo klucz - niektórych! Jak wchodzimy w skrajności to oprócz tracenia kontaktu z tymi toksycznymi, które zwykle się nie tyle traci co świadomie zrywa, możesz stracić osoby dla Ciebie cholernie ważne, tak tylko mówię. Chociaż może to też nie jest rzecz negatywna, bo równie dobrze w pogoni za czymś "lepszym" możesz ich nie poznać. Jak sam powtarzałeś, decyzja należy do człowieka. Ja za to starałam się jedynie ukazać z mojej perspektywy do czego może czysto hipotetycznie takie zachowanie, czy kierowanie się akurat tym poglądem doprowadzić. Może mistrzem w wyrażaniu swoich myśli i przekonań nie jestem ale przykre jest to, że wyciąłeś z mojej wypowiedzi kilka fragmentów zupełnie pozbawiając je kontekstu, przeinaczając zupełnie zamysł(który jednak chyba był widoczny w tej odpowiedzi?) i tą przeinaczoną formę biorąc do siebie, jakbym atakowała Ciebie a nie pogląd, ale no cóż...

47 minut temu, Anarchist napisał:
11 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

jesteś potwornie ubogi duchowo

Śmiem wątpić, aby ateistą był ubogi "duchowo" ;), dla niektórych nie istnieje takie pojęcie jak "dusza", więc nie każdy jest ubogi duchowo.

dajmy na to w tym fragmencie. Wycięty wygląda jak komentarz do Twojej osoby, odpowiadasz też na niego jak na takowy, a gdyby przeczytać zdanie dwa przed widać(przynajmniej ja widzę, niech ktoś mnie uświadomi jeśli rzeczywiście nie jest to widoczne), że jest to odniesienie do jakiejś przykładowej osoby, która dąży po więcej i już to więcej osiągnęła, co pozwala jej zrobić rachunek sumienia czy było warto.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

jakbym atakowała Ciebie a nie pogląd, ale no cóż...

Bardziej negowałabyś niż atakowałabyś mój pogląd, ale nie moją osobę, ponieważ nie użyłaś argumentów ad personam.

23 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

co pozwala jej zrobić rachunek sumienia czy było warto.

Po prostu wyciąłem najistotniejsze fragmenty w Twojej wypowiedzi, nie mające na celu ośmieszyć Cię, ponieważ jaki miałbym cel w wyśmianiu Cię, skoro prowadzimy zwyczajną dyskusję dotyczącą egzystencji minimalnej człowieka? :]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
20 minut temu, Anarchist napisał:
42 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

jakbym atakowała Ciebie a nie pogląd, ale no cóż...

Bardziej negowałabyś niż atakowałabyś mój pogląd, ale nie moją osobę, ponieważ nie użyłaś argumentów ad personam.

Mogłabym negować zasadność jego, a nie sam pogląd bo jako taki istnieje, co widać na załączonym obrazku, i ma się dobrze. W sumie to chyba starałam się zrobić, wyrazić moje niezrozumienie co do jego trafności/sensowności a na pewno stwierdzić, że dla samej osoby musi być uciążliwy. Za to w kolejnej wiadomości zaznaczyłam, że nie miało to Ciebie atakować bo taką interpretacje sugerowała mi Twoja odpowiedź.

Ale zostawmy już to, bo już sama nie wiem czy to bym robiła czy to zrobiłam.

33 minut temu, Anarchist napisał:
56 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

co pozwala jej zrobić rachunek sumienia czy było warto.

Po prostu wyciąłem najistotniejsze fragmenty w Twojej wypowiedzi, nie mające na celu ośmieszyć Cię, ponieważ jaki miałbym cel w wyśmianiu Cię, skoro prowadzimy zwyczajną dyskusję dotyczącą egzystencji minimalnej człowieka?

Nie czułam się wyśmiana, bardziej niezrozumiana bo nijak te fragmenty były chyba najistotniejsze, skoro nagle z rozważania życia na minimum przeskoczyliśmy do toksycznych znajomości, czy Twojej wiary niewiary oraz tego czy dusza jako taka istnieje czy nie. To tak jakby jedno z nas rozprawiało o walorach sałatki ziemniaczanej, a drugie nagle stwierdziło że te nowe wkładki do butów sportowych są świetne. Jednak swoją opinię wyraziłam, że nie trafiła no trudno(najwidoczniej moja wina), nie będę się już więcej, akurat w kwestii tej jednej wypowiedzi, produkować.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
52 minut temu, Kerosine napisał:

Być może jednak to znak czasów, że już taki poziom bytowania uważa się za skrajnie minimalistyczny. 

Dla obywateli ZEA czy Szwajcarii, sposób życia Polaków uważa się za skrajnie minimalistyczny, więc ciężko w sumie stwierdzić czym jest życie na minimum.Dla jednego będzie mieszkanie w małym mieszkaniu, dla drugiego robienie zakupów w Biedronce, a dla trzeciego mieszkanie pod "mostem".

55 minut temu, Kerosine napisał:

Chociaż prawda najpewniej wygląda tak, że to po prostu rozwój technologiczny/cywilizacyjny stanowczo wyprzedza ewolucję samego człowieka.

Ewolucja a rozwój naukowo-techniczny są ze sobą powiązane, więc ciężko mówić o jakimkolwiek "wyprzedzaniu".

57 minut temu, Kerosine napisał:

Co jednak warto podkreślić to fakt, że owa pogoń stanowi często spiralę w zasadzie bez końca

Jedyną "ucieczką" jest Nirvana, jak głoszą niektórzy ludzie ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 godzin temu, Anarchist napisał:

Kiedyś kobiety miały mniejsza prawa od mężczyzn

Szczerze powiedziawszy to wciąż przebija się jakiś stereotyp, że jesteśmy gorsze. Za wszelką cenę staramy się pokazać, że nie nawet podnosząc ciężary i mnie się to tam wcale nie podoba. Swoją drogą ja nie bronię nikomu się rozwijać jeżeli ktoś tylko tego chcę i w tym odnajduje spełnienie. Po prostu chciałam zwrócić uwagę, że samorozwój nie jest dla każdego wręcz niezbędny do lepszego samopoczucia i każdy wybiera swoją drogę. Uwierz mi, że spotkałam się ze zdziwieniem gdy mówiłam, że dajmy na to nie poszłam na studia. Ale zaraz, bo to takie modne to muszę? Nie, ja nic nie muszę. Tak samo jak nie ma nic złego w tym gdy człowiek stara się zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe i również w tym odnajduje radość.  

Godzinę temu, Kerosine napisał:

No i... życie na odpowiednio wysokim poziomie jest po prostu wygodne.

Wygodne nie zawsze oznacza lepsze. Właśnie druga strona medalu o której wspomniałaś nieco przeraża mnie i powoduje, że nie bardzo mam ochotę robić karierę która będzie wymagać ode mnie poświęceń. Wole życie skromne ale w taki sposób jaki naprawdę będzie dawał mi satysfakcję a nie na pokaz bądź na moment. W sumie niby jestem typem samotniczki niemniej jednak takie życie które prowadziłoby do tej okropnej pustki jednak naprawdę mnie paraliżuje. Swoją drogą nigdy nie chciałam być kimś. A kimś tak właściwie kto jest? W rzeczywistości nie każdy jednak może być wyżej postawionym hierarchii bo to się kłóci. 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Koniec offtopowania, bo polecą ostrzeżenia. Proszę wrócić do tematu.

ShadyLane.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czasami mam wrażenie, że wybór szkoły średniej w tak młodym wieku nie będzie trafiony w 100%. Jedna na ileś osób dobrze wybierze, a reszta dopiero po skończeniu szkoły widzi, że wybrała źle lub mogła dokonać lepszego wyboru bo była taka okazja. Najgorsze co może się stać to słuchanie rodziców, że masz iść do takiej a nie innej szkoły - nigdy nie popełniajcie tego błędu. Skoro mamy sami wybrać sobie szkołę średnią, to sami tego wyboru dokonajmy.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, proszę się zalogować

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Nieudane farbowanie - kiedy mozna poprawic
      Problem jak w temacie. Co najgorsze, nieudanego farbowania dokonala sprawdzona od lat fryzjerka. Bylo to lekkie podjasnienie wlosow cyklicznie farbowanych na braz, tzw. Refleksy. Wyszlo niby ok ale w paru miejscach troche sie pani fryzjerce przyszalalo i zamiast cienkich zylek wyszly pasy. Ona nawet probowala to poprawiac ale nie wyszlo i tak jak powinno. Plusem jest to ze wlosy nie sa zniszczone. Nie bylo to jakies agresywne rozjasnianie, w sensie rozjasniacz nie wisial na nich godzine. Po prostu wizualnie nie wyglada to ladnie, jest nierowno i nie ten kolor. Stad moje pytanie - czy dwa tygodnie po rozjasnianiu moge na to polozyc normalna brazowa farbe? Nie drogeryjna, ale u fryzjera. Pytam Was bo spodziewam sie ze fryzjer powie mi wszystko co chce uslyszec, byle tylko zarobic. Nie strace wlosow?
    • O czym teraz myślisz?
      Idziemrok spotkał Niewczasa w barze Rozpacz Lamy. Pili piwo z małży, zagryzając je tamtą nocą, o której Idziemrok boi się myśleć. Przeszedł zbyt wiele dróg leśnych i zbyt wiele krótkich ulic, zakrętów szarego dnia, tylko po to by Niewczas nie potrafił przyznać się do tego, kim nie był. 
    • O czym teraz myślisz?
      Czy zawsze musi tak być, że jeśli mam pieniądze, to nic nie widzę w sklepach?! Swoją drogą nie mogłam znaleźć żadnej kurtki zimowej dla siebie. Same worki, w których wyglądam komicznie, szukam obcisłej, krótkiej kurtki z pięknym futrzanym kapturem. Nawet jeśli podobną znalazłam to niestety bez pięknego kaptura :< Tak, wiem problem z upy, ale nie będę kupowała badziewia.
    • Kim jest dla Ciebie ...?
      Grzesiu to był taki dziwak w gronie, którego mój tata lubił i uczył, że kawa smaczniejsza bez cukru. Grzesiu przychodził do nas na niezapowiadane kawy latami i często powtarzał ze zdumieniem, że pamięta jak by to było wczoraj, - tu pokazywał rękoma - gdy byłam "rozmiarów chleba". Grzesiu nie zaprosił nas na swój ślub, ale pokazał później zdjęcia. Teraz jest sam, zapuścił długą brodę i włóczy się ulicami. Teodor
    • O czym teraz myślisz?
      Czekałam na śnieg. Jest piękny i to nic, że uwypukla cały smutek. Chciałabym żeby nie przestało już padać.
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      86756
    • Najwięcej online
      7884

    Najnowszy użytkownik
    Dagmaradyxfug
    Rejestracja
  • Aktywni użytkownicy

  • Statystyki forum

    • Tematów
      57980
    • Postów
      1410630