Jump to content

Napisane przez Pirata..


Pirat

Recommended Posts

Posted

Kontynuacja Joe Christ będącego tu -> joe-christ-t36765.html

Joe Christ II

Od zdarzeń wcześniej opisanych minęło kilka miesięcy. Joe żył sobie w wielkiej metropolii Heaven w kapitalistycznych Stanach Zjednoczonych. Od razu spodobał mu się tamtejszy, zepsuty styl życia, gdzie dominowała pogoń za pieniędzmi i gromadzeniu jak największego majątku. Pan Christ utrzymywał się ze spisanej przez siebie książki autobiograficznej nazwanej ‘Joe uczy i zabawia – Biblia 2008’. Dostał z niej pokaźne honoraria, jednak chciwemu Joe to nie wystarczało. Chciał więcej i więcej. Co tydzień jeździł do kasyna z Judaszem, o dziwo wydawało mu się że ten ma dryg do zarabiania pieniędzy. Oczywiście w kasynie przepuszczali spore sumy, jednak majątek Joe nie ucierpiał na tym zbytnio.

Był zwykły jesienny poranek, Christa obudziło pukanie do drzwi.

- Już, moment- powiedział zdezorientowany, wkładając niezgrabnie majtki na poharataną (nie wiadomo od czego) dupę.

Otworzył drzwi, wtem zobaczył dwóch mężczyzn w długich, szarych płaszczach z Pewexu, w okularach i kapeluszach, wyglądających jak z jakiegoś taniego kryminału z lat 30.

- Pan Joe Chri..zta...s...uz? – próbując się doczytać powiedział jeden z nich

- co najwyżej Joe Christ, dla przyjaciół Joe, ale jak dla was Mistrzu Joe Christ I – odpowiedział z przekąsem

- pójdziesz z nami sukinsynu! – to mówiąc chwycił Christa, rzucił nim o ścianę i dodał – tak się kończy uchylanie od płacenia podatków łajzo!

„Urząd Skarbowy @/#$%*&!!

Link to comment
Posted
Już, moment- powiedział zdezorientowany, wkładając niezgrabnie majtki na poharataną (nie wiadomo od czego) dupę.

To już mogłeś sobie odpuścić.

Jest niezłe, choć o wiele, wiele bardziej podobała mi się pierwsza część. Wciąż podtrzymuję, że powinieneś pisać dalej.

Link to comment
Incomprehensible
Posted
Jest niezłe, choć o wiele, wiele bardziej podobała mi się pierwsza część. Wciąż podtrzymuję, że powinieneś pisać dalej.

Mam takie samo zdanie. (:

Czytając, uśmiechałam się. To dobrze. (;

Link to comment
Posted
jak dla was Mistrzu

Musiałabym tam być ;D

- ja nie wiedziałem, że trzeba, jak Boga kocham, przysięgam.

haha ;D

- niech się stanie wola nieba, ile zatem kary trzeba?

znowu haha ;D

Rozbawiło mnie to. Pozytywne. Napisz coś jeszcze ;)

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

"ROZMOWY ZE ŚMIERCIĄ"

Był pochmurny, jesienny wieczór. Zza okna było widać jedynie padające z nieba krople deszczu. Siedziałem w swoim małym, krakowskim mieszkaniu, próbując napisać artykuł. Wypiłem kolejną kawę na rozbudzenie, była godzina 23:00 kiedy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Wstałem, podchodząc do drzwi zastanawiałem się kto to może być o tej porze. Otworzyłem, przede mną ukazał się przemoczony mężczyzna w garniturze.

- Podobno zainteresowany jest pan ciekawym tematem do artykułu – powiedział ów mężczyzna

- A takowy temat pan posiada? – spytałem dość niepewnie

- Owszem. Mogę wejść? – zapytał

Nie będąc przekonanym co do intencji tego człowieka, wpuściłem go do środka, mając nadzieję że nie okaże się złodziejem czy mordercom. Chociaż, co mógłby mi ukraść, jedyne co mam to rachunki do zapłacenia i starą kanapę. Tylko życia trochę szkoda..

- A zatem, czemu pan do mnie przyszedł, panie… - przerwałem, żeby sam dokończył, mówiąc jak się nazywa.

- przyszedłem bo wiem że życie pana nie oszczędza. Pisuje pan do lokalnej gazety, stąd o panu wiem panie Mikołaju Ciemieniow. Wiem również że pańska praca wisi na włosku, a do tego nie ma pan żadnego artykułu do gazety na jutro.

- zatem proszę usiąść. Jednak nadal nie wiem jak się pan nazywa

- to do mojej historii na razie nie będzie potrzebne, później zorientujesz się kim jestem – odpowiedział tajemniczy człowiek, uśmiechając się

Usiadłem licząc na to że rzeczywiście opowie mi coś co będzie świetnym materiałem do jutrzejszej publikacji. Było w tym człowieku coś dziwnego. Wyglądał na porządnego obywatela z wyższych klas społecznych, w garniturze, o spokojnym wyrazie twarzy, a przy tym bił od niego chłód, brak jakichkolwiek uczuć czy emocji, wyglądał dość podejrzanie, nie mogłem go rozgryźć. Włączyłem dyktafon do nagrywania i usiadłem w fotelu.

Rozmyślał pan kiedyś o śmierci? Co będzie gdy już nadejdzie? Co stanie się wtedy z panem? Dusza odejdzie do królestwa niebieskiego, czy trafi do czeluści piekieł? A może pozostanie w ciele? Pańskim, czy powędruje do innego bytu? Na te i inne pytania ludzie próbowali odpowiedzieć od stuleci. Powstało wiele koncepcji, lecz prawdę znają jedynie ci co umarli.

A gdyby powiedział panu ktoś że zna odpowiedź?

Odpowiedziałbym, ‘jaka jest ta prawda’? – odparłem. Było w tym człowieku coś niesamowitego, mówiąc zaciekawiał mnie coraz bardziej, że zdezorientowałem się gdy kazał mi odpowiedzieć. Zaczął mówić dalej.

Moja historia rozpoczyna się w 1352r. w Anglii. Wszechobecna była epidemia dżumy. Na ulicach Londynu dzień w dzień leżały martwe ciała ludzi, nikt nie czuł się bezpiecznie. Ludzie umierali masowo, jeden za drugim, dzień po dniu. Co odczuwali mieszkańcy miasta? Śmierć. Czuli ją doskonale, bo była obecna w ich codziennym życiu. Nikt nie był pewien czy dożyje jutra. Również nie byłem.

Nie był pan? – przerwałem

- a pan by był? – zapytał mnie, poczym zapalił papierosa.

- nie. Nawet teraz miewam dni że nie jestem tego pewien, a co dopiero podczas epidemii dżumy.

- właśnie. Większość ludzi twierdzi, że życie to coś co im się należy. Że będą żyć a śmierć nadejdzie, ale później.. dużo później. Tymczasem może nadejść i dziś…

- tak, tyle że powiedział pan że był w tamtych czasach, a o ile mi wiadome to nie możliwe- powiedziałem z lekkim przekąsem, czekając z zaciekawieniem na jego reakcję

Otóż drogi panie Ciemieniow, czy niemożliwym jest brać udział w wydarzeniach sprzed prawie 700lat? Powstrzymuje nas od tego śmierć, ta która pilnuje aby żadne istnienie nie żyło zbyt długo. Otóż, dlaczego nas od tego powstrzymuje? Może zwyczajnie ma taki kaprys.

Wracając jednak do mej historii. Podczas apogeum epidemii miałem 25lat. Byłem młody, ciekawy świata, nie chciałem umierać młodo, jednak wiedziałem że ówczesna sytuacja w Londynie nie sprzyjała życiu. Moi rodzice zmarli na skutek zarażenia się dżumą, w roku 1348r. byłem skazany na samego siebie. Wokół nie miałem nikogo, gdyż wszyscy zmarli. Odczuwałem gorycz, złość, bezsilność. Nie rozumiałem czemu ona zabrała mi wszystkich na których mi zależało. Tułałem się po mieście, chwytając się różnych prac u rzemieślników, oraz prac przy usuwaniu szczurów i ciał ludzkich z miasta. Popadłem w rutynę, wszechobecny strach przed śmiercią stał się nie tylko normą, ale również był fascynującym zjawiskiem, baliśmy się, a jednocześnie podświadomie pragnęliśmy jej. Była bowiem wybawieniem od piekła epidemii. Jednak, czy jakby nadeszła okazałoby się że zabierze nas w lepsze miejsce? Nikt tego nie wiedział, lecz sytuacja była tak beznadziejna, że wydawało się iż gorzej być nie może.

Pamiętam jak dziś, jesienny wieczór, taki jak ten. Wracałem wtedy do swojego domu. Wtem zaczepiło mnie w małej londyńskiej uliczce 3mężczyzn. Pobili mnie i okradli. Na chwilę straciłem przytomność, nie wiedziałem co się dzieje. Moim oczom ukazała się dziwna zmora. Była ubrana w czarne szaty, nie było jej widać twarzy, gdyż wokół niej unosiła się gęsta kłem ba dymu. Byłem przerażony, myślałem że umarłem. Tak też się stało. Spotkałem się oko w oko z samą Śmiercią.

- moment. Chcesz mi powiedzieć że umarłeś? – zapytałem z niedowierzaniem.

Mężczyzna popatrzył na mnie przez chwilę, odgasił papierosa i kontynuował.

Co czuje wtedy człowiek? Lęk? Strach? A może żal że skończył się jego byt na ziemi? Lub wręcz przeciwnie- ulgę? Ja czułem jedynie przeszywający mnie chłód. Leżałem na ziemi, a z nieba spadały na mnie zimne krople deszczu. Śmierć patrzyła na mnie wzrokiem politowania. Nagle obudziłem się w swoim domu, poczym doszedłem że ów spotkanie śmierci było jedynie wytworem mej wyobraźni. Z rana poszedłem do okolicznego pubu. Do mojego stolika dosiadł się mężczyzna, który wyglądał na bezdomnego. Właściwie, w tamtym czasie każdy tak wyglądał. Rozglądając się dookoła, czy przypadkiem nikt nie podsłuchuje, powiedział mi że padł najprawdopodobniej ofiarą epidemii. Zaczęliśmy rozmawiać o chorej sytuacji w Londynie i ni stąd ni z owąd powiedział:

- to nie był sen

- słucham? – odparłem

- to nie był sen. Wczorajszy incydent naprawdę miał miejsce. Pobiło cię trzech mężczyzn, wtedy zostałem wezwany, by zabrać twą duszę. Pojawiłem się pod postacią zmory, nieprawdaż?

- tak, tak było. To znaczy że umarłem a teraz jestem w zaświatach?

- nie. Pozostałeś przy życiu. Darowałem ci je, gdyż widzę w tobie nadzieję, nadzieję na lepsze jutro.

- jak to? Co masz na myśli?

- bycie zarządcą dusz bywa męczące. Chciałbym ci zaoferować moje miejsce. Pomyśl, decydujesz o długości żywotów ludzkich i otrzymujesz w zamian życie pozbawione obawy śmierci- życie wieczne.

W tym momencie wyłączyłem dyktafon. Tajemniczy mężczyzna przerwał swoją opowieść, spojrzał na mnie i powiedział: „teraz już wiesz kim jestem?

Link to comment
Incomprehensible
Posted

Przeczytałam całość z zaciekawieniem i za jednym razem, choć, jak wiesz, trochę długo się do tego zabierałam. (;

Ciekawy pomysł. Ni to "Faust", ni to "Dżuma", a przedstawione po swojemu czyni z tego jeszcze fajniejszy tekst. Mam nadzieję, że to nie koniec?

Link to comment
Posted

To opowiadanie jest jednym z lepszych. Napisane bardzo ładnym językiem, podobają mi się te krótkie opisy postaci. No i temat jest ciekawy. W skali od 1 do 10 dam...hmmm... mocne 7.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

powiedział do nich na pocieszenie „cóż, nie martwcie się, macie AC, OC i te inne ubezpieczenia, to oddadzą wam pieniądze i kupicie sobie nowe, grunt że nikomu nic się nie stało

Link to comment
Posted

Był raz sobie chłop zalany

Ledwo w pionie, gdyż pijany

Do roboty żona każe

Chłop wstawiony nie sprzeciwi się Barbarze

Dobrze żono, ja za pracę już się biorę

Wpierw kielicha walnąć jednak wolę

Widły wezmę i na pole

Będziem gnój przerzucać w stodole

Lecz chłopina źle wymierzył

Wbił je w głowę – zaraz nie żył

Morał z tego jak na tacy

Rób na trzeźwo, chlej po pracy

Link to comment
Posted

Niesamowity wiersz ^^

Tylko w pierwszej strofie nie podobają mi się powtórzenia, ubrane w inne słowa, ale oddające ten sam sens.

Link to comment
Posted

z cyklu tanie romansidła...

Był pogodny, wrześniowy poranek w małej miejscowości w północnych Włoszech. Benito wstał jak co dzień, niezbyt ochoczo, z myślą, że znów musi iść do pracy. Pracował w kancelarii prawnej. Wraz z nim pracowała Alessia, kobieta urodziwa, do której od dłuższego czasu darzył głębsze uczucie. Benito miał silną osobowość, uchodził za osobę inteligentną, zaangażowaną w pracę, niepoświęcającą czasu na drobnostki życia codziennego. Zrównoważenie i opanowanie w każdej sytuacji, utrwalały tylko jego obraz jako człowieka niezdolnego do okazywania uczuć. Miał on wiele znajomych, potencjalnych kandydatek na partnerki życiowe, lecz gdy tylko jego związki stawały się zbyt poważne, natychmiast dawał nogę. Miał natomiast jeden obiekt westchnień, była nią wspomniana wcześniej Alessia.

Alessia była kobietą otwartą na świat i ludzi, o szerokich horyzontach. Była powszechnie lubiana, oddawała się codziennym rozrywkom, a przy tym była bardzo pracowita i ambitna.

Relacje Benito z Alessią były bardzo dobre. Widywali się dzień w dzień w pracy, często po pracy gdzieś razem wyskakiwali. Jednak Alessia nie była świadoma uczucia jakim darzy ją Benito. Benito od dłuższego czasu zbierał się aby w końcu wyznać jej to co do niej czuje. Zaproponował więc spotkanie w jednej z wytworniejszych restauracji w mieście. Alessia zgodziła się z chęcią.

Dotarłszy na miejsce rozmawiali, śmiali się i plotkowali na różne tematy jak para dobrych przyjaciół. Wszystko co dobre szybko się kończy i tak nie wiedzieć kiedy każde z nich wróciło do swoich domów. Benito leżąc samotnie w łóżku rozmyślał „znowu ty durny tchórzu nie zdobyłeś się na odwagę

Link to comment
Incomprehensible
Posted

Mam nadzieję, Piratku, że to nie całe jest z autopsji.

Takie trochę za mało uczuciowe jak na romansidło, ale napisane dobrze, poprawnie i ciekawie. Szybko się czyta. (;

Link to comment
Posted

Hm, pierwsze co mi się nasunęło na myśl, to, że piszesz o benito mussolini hehe.

Czemu tak łatwo odpuścił? Czasem trzeba ustąpić, i nie jest to bynajmniej oznaka słabości
Daje do myślenia, tzn trzeba się starać, ale faktycznie, czasem trzeba odpuścić.

Mnie się nastrój podoba, spokój i mądrość - fajne (: Pisz dalej

Link to comment
Incomprehensible
Posted
pierwsze co mi się nasunęło na myśl, to, że piszesz o benito mussolini hehe.

Dokładnie to samo miałam wrażenie i tylko czekałam, aż pojawi się nazwisko. (;

Link to comment
Posted
Hm, pierwsze co mi się nasunęło na myśl, to, że piszesz o benito mussolini hehe.

bo stwierdziłem że fajnie by było osadzić to we Włoszech, więc przydałyby się włoskie imiona, a jedyne jakie mi przyszły na myśl to Benito Mussolini i Silvio Berlusconi ;d

Link to comment
Posted

pisz Piracie pisz!!!!

Link to comment
  • 5 weeks later...
Posted

[...]

Jam człowiek z nikąd, jak wiatr przybyłem

Ja zwykły, wśród ludu zwykłego

W najgorszych miejscach gościłem

Widziałem otchłań gatunku ludzkiego

Ja zwykły młodziak, bez pracy, pieniędzy

Rodziny, przyjaciół, miłości

Jam jest ten, co egzystuje w nędzy

A mimo to, nie żyję dziś w złości

Jestem artystą, tak mówią o mnie

Lecz w swoich oczach bladziej wypadam

Zwykły rysownik i muzyk, tak widzę siebie

Osobę, za którą nie przepadam

Nie mam licencji na sztukę, ani dyplomu

Sławnego nazwiska, czy życia w gazetach

A na co to komu?

Robię co kocham, i widać to w mych dziełach

Komponuję, piszę, maluję

Od niechcenia, lub wkładam w to duszę

W ten sposób rzeczywistość opisuję

Robię to bo chcę, a nie bo muszę

Wydawać się może że to początek

A jest to już zakończenie

Pisz dalej- mówi rozsądek

Dopiszę coś jeszcze, jak złapię natchnienie…

Link to comment
Incomprehensible
Posted

Fajne, takie lekkie, proste. (; Tylko rytm czasem nie za bardzo, ale przecież nie o to chodzi. ; D

Prozą coś napisz. (:

nie umiem ;p

Umiesz! Nie kłam. ;P

Link to comment
Posted

takie spontanicznie lekkie :)

Link to comment
Posted
Lecz w swoich oczach bladziej wypadam

Gorzej zamiast bladziej brzmiałoby o wiele lepiej.

Pisz dalej- mówi rozsądek

Dopiszę coś jeszcze, jak złapię natchnienie…

Najlepsze ; d

Początek obiecujący. Pisz dalej.

Link to comment
  • 1 month later...
Posted

MARSZA

Link to comment
Posted

*śmiech*

podoba mi się to ostatnie. ; D

Link to comment
Posted

majstersztyk. ;)

Link to comment
  • 4 weeks later...
Posted

Jam pierwszym z ostatnich

I ostatnim z pierwszych

Jam wolny wśród niewoli

I niewolnik wolności

Jak w zakonie mnich

co żyje w iluzjach swych

Ja znieczulenie co boli

do szpiku kości

Jam ten co krzyczy w tłumie

Jam milczący w ciszy

Ja pasterz bez owiec

Jam słońce co świecąc, ciemnieje

Ja geniusz co nic nie rozumie

Jak kot nie łapiący myszy

Mój świat jak lodowiec

Zimny, topnieje

Jam twym wrogiem i przyjacielem

Co kocha, lecz nienawidzi

Pełen sprzeczności jak człowiek

Co w źle dobro widzi, a w dobrze zło

Jam twej wyprawy początkiem i celem

Marzenia kocha, i nimi się brzydzi

Jak oko bez powiek

Jak wielkości mało

Me myśli nieskładne

Jak świat dookoła

Okrągły z zakątkiem

niczym istnienie wśród nieistnienia

brzydotę nazywa ładne

patykiem rysując kwadratowe koła

Zakończenie z początkiem

początek bez zakończenia

Link to comment
Guest Anonymous
Posted

No i świetne. Wiersz oparty głównie na oksymoronach nie niosący pozornie żadnej treści, chociaż w niektórych wersach można się dopatrzeć czegoś aż nadto realnego.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Celt
      Jak dla mnie, najbardziej wkurzające cechy kobiet to: nieszczerość, brak empatii, obrażanie się o byle co i milczenie lub owijanie w bawełnę zamiast mówienia wprost o co chodzi - połączone ze skazywaniem drugiej osoby na domysły, co owa druga osoba zrobiła źle (według kobiety). Wkurzających cech ludzi ogólnie jest znacznie więcej. Jednak brak empatii razi, przynajmniej mnie, szczególnie u kobiet, zaś obrażanie się o byle co i silna niechęć do mówienia wprost, o co chodzi, to rzeczy, które spotykam wyłącznie u kobiet - i doprowadzają mnie wtedy do szewskiej pasji. To szczególny rodzaj nieszczerości, wyjątkowo rażący.
    • Celt
      Zależy, co właściwie ma oznaczać zwrot "wspólna depilacja". Depilacja których części ciała (nóg, pach, miejsc intymnych), i czy chodzi o wspólne pójście do kosmetyczki z zamiarem wspólnego wydepilowania się przez Was, czy o wzajemną depilację Ciebie i dziewczyny. I czy mowa o depilacji sensu stricto, czyli woskowaniu lub podobnym zabiegu, czy o usuwaniu owłosienia w inny sposób, np. poprzez golenie. Ogólnie to IMHO lepiej zostawić depilację kosmetyczce, chyba że samemu/samą ma się kompetencje w tej kwestii. A jeśli chodzi o wzajemne golenie miejsc intymnych, to na pewno zależy od wprawy obojga - choć w sumie, nie miałbym nic przeciwko temu. Jednak sam raczej bym tego nie zasugerował - po prostu, byłbym otwarty na taką propozycję, gdyby wyszła od drugiej strony.
    • Celt
      Elektryczną maszynką. Choć ogólnie, nie lubię się golić.
    • Doradca
      Chciałem się tylko przywitać, cześć wszystkim!  
    • Tatiana876
      Osobiście chciałabym zostać skremowana tradycyjny pogrzeb to relikt przeszłości
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      2
    2. 2
      Gloria
      Gloria
      2
    3. 3
      xxxhunnybunnyxxx
      xxxhunnybunnyxxx
      1
    4. 4
      CoolKiidOfDeath
      CoolKiidOfDeath
      1
    5. 5
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Celt
    Celt
    10 posts
    yiliyane
    yiliyane
    9 posts
    Kreciolek16
    Kreciolek16
    8 posts
    Kerosine
    Kerosine
    4 posts
    Gloria
    Gloria
    3 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    2 posts
    grzechu98
    grzechu98
    1 post
    GabrielkaNoska
    GabrielkaNoska
    1 post
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Celt
    Celt
    27 posts
    Kerosine
    Kerosine
    18 posts
    yiliyane
    yiliyane
    17 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    479 posts
    yiliyane
    yiliyane
    445 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up