Sign in to follow this  
Followers0
mała czarna

Czarna pisze.

Recommended Posts

Ściągam pomysł od Mendy- dzięki za prawa autorskie (;

Różne formy i twory tu będą. Czasem zwyczajnie chce się być emocjonalnym ekshibicjonistą.

Here we go.

- Rozbieraj się. - rzuciłeś od progu tym swoim tonem nie znoszącym sprzeciwu. Posłuchałam. Zdejmowałam właśnie jeansy i rzucałam je na podłogę, tuż obok bluzki i stanika, kiedy wtuliłeś się we mnie mocno, jak nigdy wcześniej.

- Kocham cię, rozumiesz? - mówiłeś, przez zaciśnięte zęby. - Ciuchy, ubrania, słowa, nie potrzebujesz ich. Uratuję cię przed światem. Ja tu jestem. A mi z oczu zaczynały płynąć łzy. Wiedziałam, ze coś się stało, że jest nie tak, jak być powinno. Zawsze byłeś opiekuńczy, to prawda. Ale nie w tak brutalny sposób. Ja nadal milczałam. Nie musiałam cię nawet dotykać. Twój uścisk był tak mocny, że siłą rzeczy musiałeś czuć mnie całą.

Mogłabym przestać tak z tobą wieczność. Niespodziewanie przeniosłeś mnie na łóżko i ułożyłeś na poduszce obok siebie. Z moimi włosami zaplecionymi w twoje palce zasnąłeś.

Niczego się nie obawiając, mogłeś spać. Obronię ciebie.

- Boję się. Tak cholernie się kurwa boję. - Nie spałam od dłuższego czasu. Ty dopiero się budziłeś, a ja już w twych zaspanych oczach mogłam dostrzec niepokój. Widziałam go wcześniej tylko raz, kiedy miałeś się wynosić na drugi koniec świata zostawiając mnie samą w tym burdelu uczuć.

Pocałowałam cię. Mocno, namiętnie, spijałam smak twoich ust. Znam cię i byłam pewna, że sam opowiesz o wszystkim, kiedy tylko wyczujesz odpowiedni moment. Nigdy wcześniej tak bardzo cię nie czułam, tak mocno nie pragnęłam, nie przytulałam tak przyciskając do siebie. Pewnością ciebie chciałam zagłuszyć własny strach.

- Kochanie, zdradziłem cię. - powiedziałeś drżącym głosem.

Pocałowałam cię. Zjadłam całego. Po raz ostatni. Tobie wybaczyłam, bez chwili wahania. Ale nie wybaczę sobie, że mogłeś znaleźć lepszą.

Odchodzę.

Zrzuciłam bluzę. Teraz już nic nie mam. Niech mnie nikt nie broni.

Share this post


Link to post

Pierzemy brudy przeszłości.

-Wyjdź stąd!- krzyknęłam i zamknęłam mamie drzwi do łazienki przed nosem. Ojciec wykrzykiwał moje imię groźnym głosem, ale było już za późno. Jednym zwinnym ruchem nadgarstka przekręciłam zamek i byłam w małym azylu wykładnym białymi płytkami i pachnącym mydłem.

Praktycznie bez zastanowienia odkręciłam kurek z gorącą wodą i zanurzyłam dłonie w piekąco ciepłym strumieniu. Dobrze, taki był plan. Zmyć z siebie wszystko. Tą żałość, cholerne poczucie straty. I fakt, ze teraz wiem, ze przegrałam spory kawałek mojej przeszłości. Jeden z istotniejszych.

Nie ważne, jak mu było na imię, kto by o to dbał. Był ideałem, moim Włóczykijem. A ja pozwoliłam mu odejść, patrzyłam jak naciska klamkę i powoli znika we mgle.

Dam sobie szansę, dam sobie do niego wrócić. Mimo że to już króryś raz, a potem zawsze boli, będę wracać.

Wyszłam z łazienki. Nie, nie starałam się ukrywać.

-Przeproś mamę!- zagrzmiało natychmiast.

Wchodząc do swojego pokoju rzuciłam

-Przepraszam...

... że nie wygrałam walki o niego.

I zamknęłam drzwi.

Share this post


Link to post

Ja także już się o tych tekstach wypowiadałem, ale mogę śmiało powtórzyć, świetne i pisz jeszcze więcej, bo na prawdę potrafisz.

Share this post


Link to post

Candy ma rację, ze dawno nie pisałam.

stare, ale...ale mam fanaberię. więc.

Sms,

że się spóźniasz

przecież wiem, stoję na tym zimnie

jak głupia,

a przecież nic nie jestem Ci dłużna

kilka bukietów suszonych stokrotek

Dwie płyty, siedem książek.

Jedne wakacje w Malezji-słonecznej, upalnej

wiersze marne

i jeden dobry, ten

o ciasteczku.

3 koszule,

w tym ta żółta-paskudna

fałszywych listów miłosnych całe pudła.

Kilkanaście pocałunków

i miłosnych uniesień.

A to co ja mam? Co mi zostało po Tobie?

Nie mówię o telewizorze, dobre sobie.

Ale o sile ducha

wierze

w Tego w Niebie

i pewności, nareszcie siebie,

o figurze takiej o jakiej zawsze marzyłam

i o tym, że obudziła się we mnie wewnętrzna

siła

I o tym, że na zawsze wiedzieć będę

ża dam sobię radę, nawet bez Ciebie

jeśli tylko sobą będę.

Przykro mi, że

tak marnie wypadłeś w bilansie

straconej miłości.

(pees, tworzą się formy dłuzsze, jak w poście rozpoczynającym.)

Share this post


Link to post

Wiesz dokładnie, co myślę o tym jak piszesz. Uwielbiam. Nie bo uwielbiam Ciebie, tylko bo cudnie piszesz.

Share this post


Link to post

-Jezu, nic ci nie jest?- zapytał ją z przerażoną miną. A ona już od kilku minut nie mogła opanować ataku kaszlu. Stali na środku Starego Rynku powoli tonąc w śniegu.

-Nie, nic. To tylko zimno, nic więcej. – odpowiedziała nadal nie mogąc przestać.

A on dobrze wiedział, że kłamie. Coś się działo, ale to nie świadomość tego mu tak ciążyła. Czuł się przytłoczony tym, że ona wcale nie chce mu opowiedzieć co się stało.

Kiedy przestała przeraźliwie kaszleć i dusić się, wziął ją za rękę. Odeszli w ciemność, daleko od latarni Starówki. Był cholernie szczęśliwy, ze pod osłoną ciemności może schować swoje łzy. Nie mógł jej pokazać, ze się boi.

Tej nocy, po tym jak ją odprowadził do samego mieszkania, nie mógł spać. Przeglądał ich listy, fotografie, wspomnienia, dopóki nie zastał go chłodny świt. Nigdy nie wierzył w zabobony o tym, że da się przeczuwać nadejście złego. Życie szybko jednak zweryfikowało jego poglądy. Próbował zmyć niepokój zimną wodą, usiłował zapełnić pustkę obfitym śniadaniem, wysuszyć łzy miękkim ręcznikiem. Bez skutku.

Jeszcze nie potrafił zdefiniować dlaczego właśnie tego dnia zdał sobie sprawę jak ważna dla niego jest jego ukochana. Bez chwili wahania rzuciłby dla niej wszystko. Wszystko. Nie pomijając niczego. „Osiemnastolatkowie nie mogą tak kochać

Share this post


Link to post

To ostatnie... Piękne.

Szczególnie te dwa zdania mi się podobały:

Próbował zmyć niepokój zimną wodą, usiłował zapełnić pustkę obfitym śniadaniem, wysuszyć łzy miękkim ręcznikiem. Bez skutku.

Ciemność jeszcze nie spowiła ulic, ale on tym razem wcale na nią nie czekał by móc płakać.

Takie... proste. I bolesne.

Share this post


Link to post

Wśród tych lasów

gdzie niebo boskie wylewa nam się na kolana

pomiędzy kolejnymi zachodami słońca i

maniakalnym szumem wody

wgryzamy się w rzeczywistość.

Kalecząc drzewa niewinności

grzebiąc pod nim owoce rozpusty

wysysamy ostatnie tchnienie życia

z idealnych pocałunków.

Błądzimy

Gdzież są te oceany ideałów

w których chcieliśmy się topić nowo narodzeni.

Jak gra muzyka końca świata?

tik tak

tik tak

tik tak

Share this post


Link to post

*authopsy*

Nie podawaj jej ręki

gdy zobaczysz ją na rozstaju dróg,

nie pomagaj jej sięgnąć gwiazdy z nieba.

bo tak niewiele trzeba,

by uwierzyła w twoją ranną niewinność

zaklętą w obrzeżach twych miękkich ust.

nie karm jej złudzeniami

słodkimi jak twój zapach i smak.

przestań okradać ją z chwil

wyrazistych jak strach

przed ciemnością.

kiedy czuła, że żyje,

że zdobywać może świat.

Zostaw ją, nie zabieraj jej

najlepszych lat udając

ze da się ją pokochać.

Share this post


Link to post

Teraz po prostu nie wypada mi nie skomentowac ;]

I w Twoim wykonaniu, mecz proza vs poezja wygrywa bardzo pewnie ta pierwsza. Takie wrazenie mam.

Pierwszy tekst bardzo przyjemny, chwytliwe stwierdzenia, bo to forma przyciaga głównie uwage, jesli chcemy ocenic umiejetnosci. Pomysłowe. Jestes w stanie zakłozyc pułapke na oczy, wiec uwage przykuwasz. Krótkie to, wiec znudzic nie zdazysz. Nawet jakbys chciała. Ja bym cos dłuzszego przeczytał, zeby zobaczyc czy masz tylko takie przebłyski geniuszu chwytliwosci, czy potrafisz powazniejsza objetosciowo opowiastka przykuc uwage.

Co do tych wierszy... Smecisz dziewucha ^

Nie podawaj jej ręki

gdy zobaczysz ją na rozstaju dróg,

nie pomagaj jej sięgnąć gwiazdy z nieba.

bo tak niewiele trzeba,

by uwierzyła w twoją ranną niewinność

zaklętą w obrzeżach twych miękkich ust.

nie karm jej złudzeniami

słodkimi jak twój zapach i smak.

przestań okradać ją z chwil

wyrazistych jak strach

przed ciemnością.

kiedy czuła, że żyje,

że zdobywać może świat.

Zostaw ją, nie zabieraj jej

najlepszych lat udając

ze da się ją pokochać.

Na moj gust podmiot liryczny ma tu jakies pieprzone rozdwojenie jazni i nie wie czy chce powiedziec "tak" czy "nie". Ale ja z interpretacjami na bakier jestem.

Ogólnie tematyka mi nie pasuje, bo to wszystko za powazne, za mądre, za życiowe, za... smutne i emocjonalne. Nawet ten pornos na poczatku.

Mi sie ogolnie podobało. Jestem na tak ;]

Share this post


Link to post

Zabiorę nas na koniec świata

gdzie nie potrzeba skrzydeł by latać.

Gdzie nie będziemy czuć się sami,

przytłoczeni własnymi porażkami.

Gdzie piękno jest tym, co w Tobie

już tam bywałeś, przypomnij sobie.

I nie śpij, wyruszamy

świat nas woła drogowskazami.

I jedno mam marzenie:

by to nie pozostało

tylko wspomnieniem.

Bo moje wskrzeszenie

następuje właśnie tu,

gdy dotykam brzegu

najwspanialszego snu.

Gdy staję oko w oko

z gwiazdami na niebie

i tęsknię do Ciebie

jednak miłość do bywania

na krańcu świadomości

i zapach wolności

znaczą dla mnie więcej

niż każdy kolejny Ty.

Wpatrujesz się w ten brudny świat

a Twoje oczy krzyczą,

że mogłabyś być tam jeszcze raz

płacąc za to duszą.

Twoje miejsce

zakazu znak

pobiegłaś tam tak szybko

by poczuć jeszcze raz, że możesz zdobyć wszystko.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers0

  • Who's Online (See full list)

    • Filip
    • yiliyane
    • Shady-Lane90
    • Vertigos
    • Kuchciak13
    • Elllele5786
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Elllele5786
      Najlepsze odkrycia literackie ostatniej dekady
      Są wakacje, kwarantanne i znacznie więcej siedzenia w domu. Korzystając z tego całego czasu zdecydowałam się na poszukanie inspiracji wśród nowyszych tytułów. Jakie są wasze uluebione książki z ostatniej dekady?
    • sylwia13256
      Cześć
      Hejka wszystkim Jestem Sylwia mam 30lat (prawie) jestem mamą  trójki dzieci. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
    • Kerosine
      piosenka na dziś. (;
      W rzeczy samej.
    • Kerosine
      O czym teraz myślisz?
      ... o tym, jak dalece więcej wiedzy wynieślibyśmy wszyscy ze szkolnych lekcji fizyki*, gdyby uprościć / uwspółcześnić / uczynić bardziej adekwatną część stosowanej w niej terminologii [łapka w górę komu wielkość określana słowem "pęd" zawsze intuicyjnie kojarzyła i myliła się z prędkością, przez co nigdy właściwie nie zrozumiał jej istoty - podczas gdy tak naprawdę to po prostu... impet, jaki posiada dane ciało znajdujące się w ruchu]. * choć oczywiście nie jest to jedyny powód, dla którego
    • Vertigos
      Lewica czy prawica.
      Mam dość liberalne poglądy te społeczne i gospodarcze, choć skrajnym liberałem typu Korłin-Nike (gosp.) nie jestem i widzę, że państwo musi czasem ustalać reguły, lub chociaż pewne ramy.