Loly

Wspomnienia.

125 postów w tym temacie

Zdecydowanie okresem, który wspominam z uśmiechem na ustach, jest moje dzieciństwo. Uważam je za bardzo udane.

Często też wracam wspomnieniami do obozów, kolonii.... do miejsc, w których udało mi się poznać wielu ciekawych ludzi, z którymi nawiązałam fajną relację.

Bardzo często wspominam też sobie miłe, romantyczne i zabawne chwile spędzone z moich chłopakiem, chociaż częściej wolę skupić się na teraźniejszości, ponieważ nadal jesteśmy razem i żyjemy szczęśliwie.

Uważam, że moje życie opływa w chwile warte wspomnień, chętnie więc opowiadam je moim znajomym i czasem nawet te, które mogę uwiarygodnić blizną na swoim ciele, są zabawne i wcale nie zraża mnie wracanie do nich :))

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oj tak, wspomnienia to coś pięknego.

Pierwsze wspomnienie jakie mi się nasunęło to pewne sierpniowe wakcje. Godzina 20, Prądocin. Rozpoczęcie imprezy działkowej, która mi się nie uśmiechała. Pomyślałam, że znów poznam setki ludzi z których zapamiętam maksymalnie pięć imion. Ale poznałam pewnego człowieka którego zapamiętałam doskonale. Od godziny 20 do 6 nad ranem bawiłam się pięknie. Ten człowiek od tego czasu stał się dla mnie kimś wyjątkowym. Na długi czas. I On jest moim wspomnieniem. Do czasu kiedy Go nie skrzywidziłam, nie straciłam. I nagle stał się po prostu zwykłym wspomnieniem do którego czasami wracam i tęsknie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Generalnie jeśli wspomnienia są wesołe to czemu nie, niestety częściej wracają do mnie te przykre :(

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Często wspominam. Najbardziej lubię wspomnienia ze szkoły. Od samej zerówki. Zazwyczaj wspominam jak nie mam co robić. Czasami urządzam, też takie spotkania z koleżankami, które są teraz w innych szkołach i wspominamy razem. Często tez wymieniam się z nimi nowymi doznaniami.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Też uwielbiam wspomnienia szkolne. Te wszystkie sytuacje i powiedzonka :D Albo biwaki i wyjazdy z klasą. Jeśli nie ma się kontaktu z ludźmi z którymi by się chciało, wydarzenia, które nigdy się nie powtórzą, to WSPOMNIENIA są najlepszą rzeczą jaka nam zostaje..

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nienawidzę swoich szkolnych wspomnień. Są jednymi z tych, które najchętniej wyrzuciłabym z pamięci.

***

A tak generalnie to z jednej strony kocham, a z drugiej nienawidzę swoich wspomnień. Nienawidzę, bo sprawiają mi ból, a kocham, bo częstokroć są jedyną rzeczą, jaka mi została po danych osobach, miejscach, zdarzeniach... No i czasami autentycznie są to dobre wspomnienia ;>

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uwielbiam wspominać! Szczególnie dzieciństwo i czasy szkolne. Nie było zawsze kolorowo, ale staram się myśleć tylko o tych przyjemnych chwilach.

Ale jak na razie staram się pracować na wspomnienia, żeby móc na starość z uśmiechem na twarzy opowiadać swoim wnukom, jaka to babcia była szalona. :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Generalnie ja nie mam jakiś wesołych wspomnień, które warto by wspominać, ale jak sobie pomyśle jak w liceum było fajnie, bo nic nie trzeba było robić. No może poza bieganiem ze sztandarem, co czasami znacznie utrudniało życie.

Chociaż było kilka fajnych wspomnień, tuż po liceum kiedy mogłem z kimś dla siebie ważnym spędzać bardzo dużo czasu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam dużo wesołych wspomnień i lubię je wspomninać. Są też te mniej już radosne. Jak u każdego, ale weselszych jest dużo. Najlepiej jak wspomina się je z kimś to można się pośmiać.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam całą masę wspomnień. Chyba nie można mieć lepszego dzieciństwa niż ja miałam :mrgreen: . Miałam ogrom przyjaciół (tak, bo wtedy tak się ich nazywało :wink: ), robiliśmy ogrom cudownych rzeczy. Całe dnie przesiadywałam poza domem, co wiązało się z licznymi siniakami, ale nieważne, bo do tej pory mam uśmiech na twarzy na wspomnienie tego wszystkiego : ) Zabawy różnorakie, o rany ile się wtedy miało pomysłów :D

Jestem bardzo sentymentalna. Uwielbiam rozmawiać z kimś "o tym co było", uwielbiam wspominać, zbieram różne bibelotki, by później materialnie móc odnieść je do wydarzeń...

Ale nie wydaje mi się, żebym żyła przeszłością. Fakt, to ona mnie buduje, ale wiem, że muszę przeżywać każdy dzień tak, by następnego dnia móc pomyśleć o nim z uśmiechem.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Cały czas wracam do chwile, które spędziłam, z ukochaną osobą..;) Dzięki nim, mogę dlaje życ, bo mam nadzieję, że one kiedyś się powtórzą. ;d Mimo, ze druga półwka nie wie, jak wielki uczuciem ją darzę. ;(

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uwielbiam wspominać. I sama, i z przyjaciółmi. Oczywiście jak u każdego - mam wspomnienia weselsze i te raczej smutne, przykre. Tymi przykrymi zawsze katuję się do czasu aż się z nimi zupełnie nie oswoję. Ot, taki dziwny nawyk, ale bardzo pomaga zmierzyć się z przeszłością. Co do tych wesołych to chyba nie muszę mówić, że jest to czysta przyjemność. Czasem lubię coś przeżyć jeszcze raz nawet jeżeli dzieje się to tylko w mojej głowie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

nocą żyję wspomnieniami, za dnia staram się żyć chwilą. mam wiele takich wydarzeń związanych z osobami na których mi kiedyś zależało, a na co po niektórych nadal zależy. są to przede wszystkim miłe wspomnienia, ale nie ukrywam, że znajdą się takie o których chciałabym zapomnieć, ale nie mogę..

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Duużo wspominam. Czasem aż za dużo :)

A wspomnienia które lubię, to te z pierwszych randek z moim obecnym chłopakiem. W ogóle lubię pierwsze randki :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czasami mam wrażenie, że mam tak wiele wspomnień, że dałoby się z tego zbudować miliony idealnych historii : ). Chyba nie mam żadnych ulubionych, ale większość jest takich, o których uwielbiam myśleć. I nie dotyczą wyłącznie mnie; niektóre wgl. opowiadają o jakiejś postaci z książki, która na zawsze zakopała się w mojej pamięci, albo człowieka ze złotymi monetami, którego z D. na początku się bałyśmy, a potem nawet pozwoliłyśmy mu pochwalić się nam nową monetą, z której tak strasznie się tego wieczora cieszył :) .

Mam też wiele wspomnień, które chyba przeznaczyłam do karania się. Projektuję je sobie wtedy w głowie, to jakby niezależne ode mnie.

Ale w gruncie rzeczy kocham swoje wspomnienia. Nie zamieniłabym ich na inne, o nie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

troszkę ich jest, warto czasem powspominać, takie tam poprawienie sobie humoru :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Często zdarza mi się wspominać. Miałam taki czas, kiedy tylko żyłam chwilami z przeszłości, bo były one tak cudowne. Oczywiście również mam bagaż wspomnień z doświadczeniami, które niestety nie są tak przyjemne, ale dzięki nim jestem teraz kimś zupełnie innym. Lubię zrobić sobie kawę, od czasu do czasu chwycić album i wspominać fajne chwile. ; )

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jest jesień, a wtedy one nachodza. Różne nachodza mnie teraz wspomnienia. I wesołe i smutne. Lubię wspominać. Jeśli nachodza mnie smutne wspomnienia to je odganiam by nie bolało, a jak wesołe to sie uśmiecham, a nawet śmieję:D. Czasem lubię z kimś powspominać.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 17.01.2007 at 13:21, Loly napisał:

Żyjecie wspomnieniami czy dniem dzisiejszym/jutrzejszym?

Leżałam w nocy, w tle nowe "Ghost in the Shell", na które spoglądałam jednym okiem od przypadku; gdzieś tam przewija się rozmowa o braku pamięci czy też wspomnień Major. Po raz kolejny obudziła się we mnie ta pokrzepiająca, dająca realną nadzieję myśl, że one mnie nie muszą definiować, mieć wiele wspólnego z tym, kim jestem i co odczuwam - te duchy chowające się za mną po kątach. Większość dookoła usilnie wmawia mi, że nie ucieknę od wychowania, od zaszczepionych prawd, błędów i uczuć. Nie muszę. To długi proces, ale wciąż zamykam kolejne drzwi zdarzeń i staram się by nie wytyczały mi ścieżki. Tak, istnieje coś takiego jak duma i wdzięczność za to, czego inni nas nauczyli na przestrzeni lat, nie chcę zapominać akurat o tym, ale bardziej niż na zaszłych emocjach, które nierealistycznie zwykle podkolorowujemy, wolę być teraz. Budzić się nie czując ciężaru przeszłości, nie patrzeć na wszystko przez pryzmat nieudanych albo błędnie uznanych za ważne czy dobre momentów. Nad pozytywnymi wspomnieniami też nie chcę zbyt często się pochylać, bo przysłaniają to, co teraz. Przynajmniej w moim wypadku, zwyczajnie zdarza mi się zbyt intensywnie zasiedzieć w przeszłości.  

To najtrudniejsza rzecz na świecie, ale jeśli czegoś jeszcze naprawdę chcę, to być wyłącznie dzisiaj, z zamiarem robienia tego, co wypływa z mojej osoby. Nie podyktowanej przypadkowo lub podprogowo historii. 

Co do przyszłości: Jeśli tworzę teraźniejszość taką, jaką chcę by była, o jutro nie muszę się martwić, skoro to tylko efekt obecnych starań. Na przypadki i tak nie mam wpływu.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Temat z gatunku dość sentymentalnych (przynajmniej mi się tak wydaje i to jest skrajnie subiektywne odczucie gdyż jestem cholernie sentymentalną jednostką).

Często wracam we wspomnieniach do przełomu lat 90-tych i 2000-nych gdy mimo wielu zmartwień, które teraz wydają się dla mnie śmieszne, na prawdę czułem się szczęśliwy i był to jedyny okres w moim życiu gdy to szczęście trwało. Dzieciństwo było po prostu normalne, rodzice kupowali mi zabawki, przynosiłem ze szkoły przeziębienia i ganiałem za piłką.

Moje "środkowe" nastoletnie lata są do tej pory obiektem mych westchnień, choć minęły od tego czasu całe wieki. Do dziś pamiętam słuchanie listy Hop-Bęc na RMF FM i odrabianie w czasie jej trwania lekcji by o 20 móc wyjść na dwór pod blok, gdzie toczyła się znakomita większość mojego ówczesnego życia. Klatka - boisko (czasem strych i dach bloku). W wakacje 99, 2000, 2001 siedzenie pod blokiem na trzepaku do 2-3 rano, zakonspirowane picie piwa, opowiadanie kawałów, po których niemal kładliśmy się ze śmiechu. Kupno pierwszego komputera w maju 2000 i pierwsze bakcyle związane z grami. Podkochiwanie się w koleżankach z klasy. Hektolitry potu wylane na betonowym boisku szkoły Budowlanki, która jest tuż obok bloku. Rozbite kolana i późniejsze wymykanie się po kryjomu na dwór z nogą w bandażu żeby nie wyjść na ciotę przed kolegami. Chodzenie na wagary i nocki do kafejki internetowej  Granie w Unreal Tournament, rozmowy na różnorakich czatowych pokojach udając 50-letnią lesbijkę... Jeśli mam się z czegoś w życiu cieszyć to właśnie z tych szalonych kilku lat

O 17.01.2007 at 13:21, Loly napisał:

Żyjecie wspomnieniami czy dniem dzisiejszym/jutrzejszym?

Żyję tym co jest teraz, wiem że długofalowe planowanie przyszłości w moim przypadku to ślepa uliczka, więc unikam tego. Lecz zdarza się, że wracam do tamtych szalonych lat gdy uśmiech na mojej twarzy nie był maską zakrywającą wewnętrzną pustkę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lubię wspominać. Lubię wracać do tych dobrych momentów mojego życia. Kiedy pojawi się w mojej głowie jakiś miły obraz z przeszłości - zawsze się uśmiecham. 

Niestety jednak, częściej rozmyślam nad negatywnymi doświadczeniami z mojego życia. Zdecydowanie zbyt często moją głowę odwiedzają stare, smutne dzieje, o których jak wiadomo - nigdy nie zapomnę, ale nie powinnam też ciągle do nich wracać. Jest to jednak awykonalne w moim przypadku, więc pewnie do samej śmierci będą mnie katować niemiłe wspomnienia. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lubię wracać myślami do dni minionych. Niestety muszę przyznać, że to pewnie dlatego, że kuszą mnie właśnie swoją wyidealizowaną postacią, ulepioną z tęsknoty - ładne to. Niby banalne, proste ale prawdziwe. I właśnie owa ładność, piękno tkwi w tej prawdziwości.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Często też wspominam moją klasę z technikum. Na przykład gdy idę przez osiedle i mijam kontenery na śmieci :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 10.05.2017 at 21:35, WszyscyZginiemy napisał:

Niestety muszę przyznać, że to pewnie dlatego, że kuszą mnie właśnie swoją wyidealizowaną postacią, ulepioną z tęsknoty

Właściwie się z tym zgodzę, jednak... czy aby na pewno tęczowe barwy wspomnień są zasługą jedynie koloryzującego działania czasu? Czy przynajmniej w pewnym stopniu/w niektórych przypadkach w grę nie wchodzi także rozłąka/utrata i efekt docenienia czegoś dopiero wtedy gdy przestaje się mieć z tym styczność? Kto wie, może oczy tej rzeźby naprawdę miały niespotykany odcień nieskończoności, ale przez to, że oglądaliśmy je codziennie wydawały się tak pospolicie niebieskie...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 17.05.2017 at 21:09, Kerosine napisał:

czy aby na pewno tęczowe barwy wspomnień są zasługą jedynie koloryzującego działania czasu? Czy przynajmniej w pewnym stopniu/w niektórych przypadkach w grę nie wchodzi także rozłąka/utrata i efekt docenienia czegoś dopiero wtedy gdy przestaje się mieć z tym styczność? Kto wie, może oczy tej rzeźby naprawdę miały niespotykany odcień nieskończoności, ale przez to, że oglądaliśmy je codziennie wydawały się tak pospolicie niebieskie...

...to wszystko jest możliwe. Z kolei możliwości potwierdzenia którejkolwiek z tych tez, na chwilę obecną, nie ma.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz