Jump to content

NIE alkoholowi


bigweb

Recommended Posts

Posted

Jako, że pod moją nieobecność rozgorzała dyskusja na temat mojej wiecznej abstynencji... no cóż. Jestem pewien, że nigdy nie zapale papierosa, nie wypiję alkoholu (za swoje zdrowie?! Jak zwariuje to wtedy będę pił 'za zdrowie') i nie wezmę narkotyków. Jaką mam pewność? Taką samą jak o tym że, że nigdy nie utnę sobie nogi siekierą. To nie to samo? A czym się to różni? Pociąg do używek? Nie odnotowuję takiego. Ale ok, gnojek jestem i się nie znam na (swoim) życiu.

A temat nie jest o mnie (tylko takie małe sprostowanie, jeśli nie jest w porządku proszę usunąć) ale o ludziach wolnych od alkoholu itd. Niech się tutaj swobodnie dzielą myślami. A i zwolenników trucia się zachęcam do dyskusji.

Link to comment
Posted

wszystko jest dla ludzi jednak należy mieć w tym umiar.

natomiast nie toleruje zupełnie narkotyków.

alkohol- wkońcu mały szum w głowie podczas jakiejś imprezy czy okazji.. nic nadzywyczajnego, nic złego. ot co

szanuje jednak tych, ktorzy stronią od jakichkolwiek używek.

papierosów nigdy nie paliłąm i raczej palić nie bede, niechętnie przebywam w towarzystwie osób palących

Link to comment
Posted

No to dobrze na swój sposób że się nie trujesz ;}

Ale twoja wypowiedź wygląda jakby była pisana pod wpływem emocji.. Złych.

Jakby ktoś cię uraził strasznie i próbujesz się tu "odegrać"

Każdy zarządza swoim życiem. To indywidualna sprawa, co kto zrobi, wypije, zapali..

pozdrawiam

Link to comment
Posted

bigweb, a ja chętnie co sobotę ucinam sobie nogę toporem.

Dlaczego?

A dlaczego by nie wdychasz spaliny, jesz fast fódy, dymasz bez gumy to o jakim "zdrowiu" tu mówimy? zdrowie nie istnieje już.

Wyśmieje, każdego kto powie, że wypić 4 kieliszki vódki raz w tygodniu rujnuje zdrowie, więc aspekt zdrowotny sobie daruj.

Używki używki, phi pho pha, to są stymulatory dobrego samopoczucia, każdy wie, że impreza "szybciej" rozkręci się z alkoholem, bez też się rozkręci ale wolniej, to po co tracić czas?

Link to comment
Posted

Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko wiedzieć na ile i czego można sobie pozwolić, czyli znać tak zwany 'umiar'. ; )

Link to comment
Posted

Wszystko w rozsądnych ilościach jest dla ludzi.

trucia się

Trujesz się przechodząc koło aut, trujesz się jedząc marchew z pola, która jest nafaszerowana "żelazem", trujesz się jedząc czerwone jabłka, które spryskiwane są chemią, trujesz się stojąc koło palacza. Lista jest długa, wszystko do okoła jest w mniejszym czy większym stopniu szkodliwe.

Też kilka lat temu mówiłam nigdy nie włoże papierosa do ust, nie wypije alkoholu i co ? Zmieniłam zdanie, jeśli raz na jakiś czas wypijesz alkohol to nic Ci się nia stanie.

Link to comment
Posted

brakuje Ci tutaj zwolenników twojego posta ja patrze na to troche podobnie ale jednak inaczej mnie nie chodzi o jakies trucie sie czy cos chodzi mi o to po co sie tak nawalic za przeproszeniem alby na drugi dzien zdychac pytam po co? wypic jedno piwo na imprezie to nie tragedia ale wypic 5 czy wiecej i odplynac totalnie to dla mnie kompletny idiotyzm dlatego nie popieram alkoholu w 100% ale w rozsadnych ilosciach tak:)

Link to comment
Esther Greenwood
Posted
Taką samą jak o tym że, że nigdy nie utnę sobie nogi siekierą. To nie to samo? A czym się to różni?

no to mnie rozbawiłeś, chłopcze.

różnica jest diametralna. jeden papieros - kilka minut krótsze życie, co w twoim mniemaniu równa się z amputacją.

możesz sobie prowadzić życie wolne od używek, a tymczasem nieświadomie możesz doprowadzić swój organizm do autodestrukcji.

myślisz, że tylko alkohol, narkotyki i papierosy niszczą życie?

poczytaj trochę książek o drodze do zdrowia, bo jestem pewna, że niewiele masz doświadczenia na ten temat.

sugeruję to, bowiem wydaje mi się, że albo jesteś zdesperowanym katolikiem, albo osobą, która nie chce się truć, prowadząc zdrowy tryb życia, czy tak nie jest?

i jak już w pełni posiądziesz wiedzę o zdrowiu i niestrutym życiu, to dopiero mogę z tobą pokonwersować o szkodliwości używek.

Link to comment
Posted
estem pewien, że nigdy nie zapale papierosa, nie wypiję alkoholu (za swoje zdrowie?! Jak zwariuje to wtedy będę pił 'za zdrowie') i nie wezmę narkotyków. Jaką mam pewność? Taką samą jak o tym że, że nigdy nie utnę sobie nogi siekierą. To nie to samo? A czym się to różni?

Zasadniczo... Konsekwencjami. Trzeba przyznać, że masz dosyć skrajne poglądy, szczególnie, że w życiu nie można być niczego pewnym ;) A nóż widelec będziesz musiał sobie odrąbać te nogę bo będzie duża paprząca się rana i absolutny brak pomocy medycznej? Albo z głodu? Albo jakiś szaleniec rozpuści narkotyk na ulicach i twoja noga stanie się dwugłowym wężem, którego trzeba zabić :razz:

A dlaczego by nie wdychasz spaliny, jesz fast fódy, dymasz bez gumy to o jakim "zdrowiu" tu mówimy? zdrowie nie istnieje już.

Khem, khem. Skoro tak się trujemy, to po co to pogłębiać? Fajki skrócają życie, alkohol niszczy komórki nerwowe, chociaż i tak jak na ironię gdybym zaczęła palić, pewnie zadusiłabym się od jakiejś alergii na pyłki. Ironia losu, ale i tak zdrowie to dosyć ważny argument. No i potem śmierdzisz ty, twoje ubranie, twój pokój, samochód... :]

Wyśmieje, każdego kto powie, że wypić 4 kieliszki vódki raz w tygodniu rujnuje zdrowie, więc aspekt zdrowotny sobie daruj.

Bądź co bądź likwidujesz te szare komórki. Teraz to nie ma wpływu, w dorosłym życiu może mieć. Słyszałeś o końcowym stadium alkoholizmu? Tam ludzie mają taki zryty mózg, że niezależnie ile w siebie wleją mogą mieć halucynacje o których nie śniło się filozofom.To są skrajne przypadki, w których jednak widać jak alkohol działa na organizm. Gdyby ten człowiek tyle nie pił, umarłby, jak inni zdrowi ludzie, na zawał. Niemniej jednak takie poglądy też są dosyć skrajne i uważam, że nie należy ich konfrontować poprzez wytaczanie argumentów z cyklu "myślę, że".

Zachowajmy umiar. O zdrowiu wiem trochę, papierosy powodują raka i choroby serca, ale zapewne paliłabym... Gdyby nie to, że potem jedzie mi z ubrań, z ust i z pokoju. Gdybym piła, zapewne miałabym barwniejsze życie towarzyskie(chociaż na ostatniej osiemnastce bawiłam się bardzo dobrze jako jedyna całkiem trzeźwa, ale kto uwierzy w takie argumenty?), ale alkohol mi nie smakuje. Są dość nieliczne przypadki alkoholi, które mnie nie odrzucają.

Trujesz się przechodząc koło aut, trujesz się jedząc marchew z pola, która jest nafaszerowana "żelazem", trujesz się jedząc czerwone jabłka, które spryskiwane są chemią, trujesz się stojąc koło palacza. Lista jest długa, wszystko do okoła jest w mniejszym czy większym stopniu szkodliwe.

I teraz nasuwa mi się pytanie: czy to jest argument na twoją korzyść czy autora tematu? Ty mu sugerujesz, że przegina mówiąc tylko o tym, ale przy okazji nie wiesz jaki prowadzi tryb życia, czy nie je warzyw z gospodarstw ekologicznych i nie trzyma się z dala od miasta. O diecie i aktywności fizycznej nie wspominając. Przy okazji, może ci odpowiedzieć, że skoro wszystko jest takie niezdrowe to po co się dodatkowo truć używkami? Chociaż sama podejrzewam, że kiedyś ostudzi te poglądy, teraz, póki nikogo nie obraża, ma wolną wolę :]

Link to comment
Posted

Khem, khem. Skoro tak się trujemy, to po co to pogłębiać? Fajki skrócają życie, alkohol niszczy komórki nerwowe,

Bo to właściwie bez różnicy, czy nie palisz/nie pijesz ; większa prawdopodobieństwo jest takie, że wychodząc z domu walnie mnie samochód niż padne od tych fajek.

A co do alkoholu niszczącego szare komórki hmm.

Jak by to powiedzieć, trudno! nie będę płakał po ani jednej szaro nijakiej komórce w mojej główcę.

No i potem śmierdzisz ty, twoje ubranie, twój pokój, samochód... :]

ee tam zapach fajek zabija mój zapach więc jest ok x)

Bądź co bądź likwidujesz te szare komórki. Teraz to nie ma wpływu, w dorosłym życiu może mieć. Słyszałeś o końcowym stadium alkoholizmu? Tam ludzie mają taki zryty mózg,

Nikt nie żyje wiecznie, lepiej się przebawić "w miarę" idąc przez życie niż potem opowiadać wnukom, że najfaniejszą rzecz jaką w życiu zrobił to była przejaszczka na lukrowanym koniku w lunaparku, a teraz starością się nie należy martwić.

Link to comment
Posted

Kto co lubi, na świecie jest masa totalnych abstynentów, którzy nie palą, nie piją, nie ćpają a chodzą i żyją. Więc w czym problem, jeżeli takie życie w celibacie komuś jest na rączkę to przecież jego sprawa, czyż nie? Inną kwestią jest, że dla mnie to jest totalna głupota, bo nie żyjesz po to aby zamknąć się w małym świecie i nic do niego nie wpuszczać. Wszystkiego trzeba spróbować, chociażby po to, ażeby o tym wyrobić sobie własne zdanie, a nie plagiatować innych.

Link to comment
Posted

Bo to właściwie bez różnicy, czy nie palisz/nie pijesz ; większa prawdopodobieństwo jest takie, że wychodząc z domu walnie mnie samochód niż padne od tych fajek.

Nieszczególnie przemawia do mnie ten argument. Powiem więcej - w ogóle do mnie nie przemawia. Niczym nie potwierdzoną hipotezę ciężko potraktować jako argument. Radziłabym się tego wystrzegać :]

Nikt nie żyje wiecznie, lepiej się przebawić "w miarę" idąc przez życie niż potem opowiadać wnukom, że najfaniejszą rzecz jaką w życiu zrobił to była przejaszczka na lukrowanym koniku w lunaparku, a teraz starością się nie należy martwić.

Widzę, że mamy tu konfrontację poglądów. Nie jestem za konfrontacją poglądów, bo nie prowadzi ona do niczego, no może poza zazębianiem się konfliktu generującego offtop, kolokwializmy i łapanie się za słówka co w końcu moderator przerwie dwoma - trzema ostami. Miło.

No, ale trzeba cudze poglądy szanować, Mendo. Są tacy, którzy wolą tego kucyka w wesołym miasteczku niż odlotowe, głośne imprezy. Sama lepiej odnalazłabym się na przegadanym spotkaniu skropionym alkoholem niż na popijawie czy dyskotece.

Link to comment
Posted

Nieszczególnie przemawia do mnie ten argument. Powiem więcej - w ogóle do mnie nie przemawia. Niczym nie potwierdzoną hipotezę ciężko potraktować jako argument. Radziłabym się tego wystrzegać :]

Hmm sprawdzmy co mówią google.pl

Od papierosów ginie rocznie około 4-5mld mld ludzi, w wypadkach drogowych co prawda mniej bo 1.2mld co nie zmienia faktu, że aby zginąć od papierosów musisz mieć "jako taki staż" powiedzmy 10 letni w paleniu a do wypadku musisz jedynie wyjść z domu.

Widzę, że mamy tu konfrontację poglądów.

Skądże.

No, ale trzeba cudze poglądy szanować, Mendo.

Oczywiście, że trzeba chyba, że tak jak właściciel tego tematu nazywa się "nie-abstynentów" wariatami, fantomowo ucinającymi sobie kończyny.

Link to comment
Posted
I teraz nasuwa mi się pytanie: czy to jest argument na twoją korzyść czy autora tematu?

Nawet jeśli je ekologiczne jedzenie, to nie jest w stanie uciec od zaniczyszczeń środowiska. Wychodząc z domu może doznać poważniejszego uszczerbku na zdrowiu niż gdyby raz na jakiś czas spożył alkohol, czy zapalił papierosa.

Link to comment
Posted
aby zginąć od papierosów musisz mieć "jako taki staż" powiedzmy 10 letni w paleniu a do wypadku musisz jedynie wyjść z domu.

Nadal jednak z każdym papierosem ryzyko śmierci wzrasta, szczególnie, że rak płuc to bardzo paskudny nowotwór. Przy okazji paląc też możesz zginąć od wypadku więc, statystycznie, nie opłaca się. Poza tym, jak będziesz pijany, to łatwiej się wtoczyć pod auto, prawda? ;)

Nawet jeśli je ekologiczne jedzenie, to nie jest w stanie uciec od zaniczyszczeń środowiska. Wychodząc z domu może doznać poważniejszego uszczerbku na zdrowiu niż gdyby raz na jakiś czas spożył alkohol, czy zapalił papierosa.

Przy okazji, może ci odpowiedzieć, że skoro wszystko jest takie niezdrowe to po co się dodatkowo truć używkami?

Ech...

Link to comment
Posted

Papierosów nigdy nie będę paliła, chyba że zwariuję ( ;) ). Mam astmę. To by było trochę niepoważne, palić z moim stanem zdrowia. Nawet fajki wodnej nie zapalę. Do narkotyków też mnie zupełnie nie ciągnie. Już i tak jestem od pewnej rzeczy uzależniona, wiem jak trudno mi się przełamać, a jaki problem bym miała z narkotykami!... Wolę nie. Zresztą, i tak mnie nie ciągnie. Tak samo jak do alkoholu. Tzn., owszem, jak zobaczę gdzieś butelkę rumu czy wina to najchętniej bym wąchała i wąchała, i wyobrażała sobie jego smak... Ale jak na imprezce mi dają wódę czy piwo to odmawiam. Nie ciagnie mnie :) od wina i rumu też się powstrzymuję, bo po co mam pić. Wolę zaczekać do tej 18tki. W te wakacje zaś przystąpiłam do krucjaty wyzwolenia człowieka - na rok wyrzekasz się alkoholu/pożyczania kasy na alkohol/zachęcania do alkoholu w intencji osoby uzależnionej. Codziennie mówisz za niego specjalną modltwę. Podjęłam krucjatę w intencji mojej mamy. Pali od 18tki. Mam nadzieję że moja krucjata coś pomoże :) Nie miałam żadnego problemu z jej podjęciem. Bo w końcu... mnie nie ciągnie do żadnych używek :D

Link to comment
Posted
Ale ok, gnojek jestem i się nie znam na (swoim) życiu.
a róbta co chceta. :F

A temat nie jest o mnie (tylko takie małe sprostowanie, jeśli nie jest w porządku proszę usunąć) ale o ludziach wolnych od alkoholu itd.
czyżby? od początku tematu piszesz 'historię swego życia'- nigdy nie zapalę, nigdy nie napiję się alkoholu... :wink:
Jak zwariuje to wtedy będę pił 'za zdrowie') i nie wezmę narkotyków. Jaką mam pewność? Taką samą jak o tym że' date=' że nigdy nie utnę sobie nogi siekierą. [/quote'] chwalisz się, czy żalisz?- bo jakoś trudno mi załapac. :crazy:
Link to comment
Posted
Taką samą jak o tym że, że nigdy nie utnę sobie nogi siekierą. To nie to samo? A czym się to różni?

Papierosem nie utniesz sobie nogi, a siekiera sie nie zaciagniesz. Roznica jest taka, ze odcinajac noge masz efekt natychmiastowy, palac/ pijac - nie.

Wyśmieje, każdego kto powie, że wypić 4 kieliszki vódki raz w tygodniu rujnuje zdrowie, więc aspekt zdrowotny sobie daruj.

Male ilosci alkoholu pije sie chyba dla odczuc smakowych. Wodki nie pije sie dla smaku. No chyba, ze ktos tak robi?

A dlaczego by nie wdychasz spaliny, jesz fast fódy, dymasz bez gumy to o jakim "zdrowiu" tu mówimy? zdrowie nie istnieje już.

-1 + (-1) = ?

Ale chyba powtarzam pania blekitna przyjaciołke.

Wszystkiego trzeba spróbować, chociażby po to, ażeby o tym wyrobić sobie własne zdanie, a nie plagiatować innych.

Patrzac na dobro innych i samego siebie, nie nalezy wszystkiego probowac ;]

Alkohol ponoc szare komorki zabija. Wiec bede bezmozgiem. A tak w ogole to juz powinienem byc. To mi ubarwia wieczory, skroca nude i pomaga w towarzyskim odprezeniu. Nie boje sie uzaleznienia od uzywki. Czuje sie na to za mocny. Zreszta potrafilem zyc jako abstynent. Ale nie bede stawial klinu miedzy soba a przyjemnoscia i ulatwieniem trudnego dnia ;] Chyba, ze bedzie ku temu koniecznosc.

Alkoholizm jest straszny - wiem to. Ale tylko głupcy w niego wpadaja. Tylko głupcy.

Dzis abstynencja jest oczywista zaleta. Ale nie taka chorobliwa. Taka polowiczna (^^). Znaczy pije gy musi (wtedy gdy wymaga tego sytuacja), nigdy nie pije gdy jego odmowa nie rani uczuc, obyczajow innych.

Bo schlac sie to nie sztuka. Sztuka jest schlac sie jak swinia xD

Link to comment
Posted

Cwaniaczek, no dobra, są granice :wink:

Link to comment
Posted

Jeżeli tak Ci lepiej to ok. Jednak nie jest to dla mnie coś co mógł bym ci pozazdrościć. Tak jak (chyba) Irra napisał, wszystkiego trzeba w życiu spróbować, a teraz jest najlepszy okres w życiu na to. Oczywiście trzeba znać umiar w tym, ale to jak we wszystkim.

Link to comment
Posted

No nie wiem czy wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Wydaje mi się, że zanim sięgnie się po coś o mocno wątpliwych skutkach należy najpierw spojrzeć na innych i uczyć się na ich błędach. Raz miałem nieprzyjemność zobaczyć dającą sobie w żyłę dziewczynę pod jakimś krzakiem na obrzeżach miasta. Wyglądała ona po prostu... nawet nie potrafię tego opisać, ale bynajmniej nie był to przyjemny widok, który będę pamiętał do końca życia. Dlatego mając w pamięci tamten obraz nigdy nie sięgnę po jakiekolwiek dragi, choćby po to, żeby móc sobie wyrobić zdanie. Po prostu gra nie jest warta świeczki. Nie mam zamiaru się niszczyć i rujnować sobie życia.

W sprawie fajek też jestem raczej przeciw. Jest to tylko i wyłącznie strata kasy i zdrowia. Chociaż jak ktoś chce się od tego uzależniać jego wola. Ja bynajmniej nie chce żeby moje życie było uzależnione od czegokolwiek.

Natomiast alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach :mrgreen:

A tak poważnie, to nie jestem abstynentem, ale też potrafię zrozumieć tych którzy pić nie chcą. Osobiście też za często nie piję, bo tylko okazjonalnie.

Link to comment
Posted

Najpierw się poczepiam a potem dopiero powiem "co ja na to"

Nikt nie żyje wiecznie, lepiej się przebawić "w miarę" idąc przez życie niż potem opowiadać wnukom, że najfaniejszą rzecz jaką w życiu zrobił to była przejaszczka na lukrowanym koniku w lunaparku, a teraz starością się nie należy martwić.

Mendo cudowna, przepraszam ja Cię bardzo ale temat dotyczy uzywek. Serio twierdzisz że bez nich życie jest bezwartościowe? Że przesrywasz swoj czas na ziemi bo nie imprezujesz z butlą w dłoni i fajkiem w ustach?

Lukrowane koniki niektórym pasują- to raz. A dwa że zycie z pewnymi ograniczeniami( np wyzbycie się uzywek) nie oznacza od razu totalnego zamknięcia na świat. Bardzo czesto wręcz odwrotnie. Ilu znasz himalaistów z piwnym brzuszkiem i fajkiem w ustach? ;) A kanapowców przed telewizorem? ;)

Od papierosów ginie rocznie około 4-5mld mld ludzi, w wypadkach drogowych co prawda mniej bo 1.2mld co nie zmienia faktu, że aby zginąć od papierosów musisz mieć "jako taki staż" powiedzmy 10 letni w paleniu a do wypadku musisz jedynie wyjść z domu.

No tak, ale nikt nie zakłada na forum internetowym tematów "ubezpiecz się od wypadków z m-forum" ;)

z rzucaniem papieroskow inna sprawa, nie? ;)

Wszystkiego trzeba spróbować, chociażby po to, ażeby o tym wyrobić sobie własne zdanie, a nie plagiatować innych.

Jedno z najgłupszych hasełek świata. Ale może jak sobie spróbuje wbić igłe w oko to zmienie zdanie, jak myślisz;) ?

Generalnie sobie żarty robie bo nie umiem podejść dop tematu powaznie. Nie wiem co wyobraża sobie autor tematu( co to ma byc za manifest? po co?) ani co chcą osiągnać Ci od "alko jest dobre, zobaczysz". No własnie- zobaczy. Sam. Bez niczyjej pomocy. Albo i nie. Nikomu nic do tego. Nie ma czym się podniecać.

Uzywki to DODATEK, coś co można ale nie trzeba. To nie jest część zycia która trzeba odfajkować bo to obowiązek.

Link to comment
PrettyLittleRebel
Posted

Ja również papierosów ani narkotyków nie popieram, wręcz odpycha mnie to, ale choć jestem gówniara to alkohol lubię, przekonałam się do alkoholu gdy miałam ja i moja przyjaciółka zaczęłyśmy rozmawiać o naszych problemach (obie mamy problemy w domu) i popłakałyśmy się, a potem był taki dziwny stan, że wszystkich wyzywałyśmy i postanowiłyśmy olać wszystko na świecie i przejmować się tylko sobą, gadałyśmy, że wszyscy to ..... (używałyśmy wielu niecenzuralnych słów :P nie wiem co nas wtedy opętało :P ) i postanowiłyśmy się napić, zdobyłyśmy alkohol i byłyśmy podpite i wtedy wszystko nam przeszło, miałyśmy świetny humor, śmiałyśmy się i od tamtej pory często piłyśmy, prawie całe wakacje skropione były alkoholem, ale wspominam te wakacje jako najlepsze w życiu, bo na codzień mam bardzo nudne życie. Oczywiście nie zachęcam nikogo do alkoholu, mówie tylko o moich odczuciach, ale mam nadzieję, że nie wciągne się w picie, bo mam w najbliższej rodzinie alkoholika i widze jak taka osoba robi krzywdę sobie, a przede wszystkim innym (niestety również jestem ofiarą, ostatnio cały gniew kierowany jest przede wszystkim w moją stronę :/ )

Link to comment
Posted
Nie boje sie uzaleznienia od uzywki. Czuje sie na to za mocny.

hyh hyh ile to razy można usłyszeć.

Link to comment
Posted
hyh hyh ile to razy można usłyszeć.

Co tam usłyszec. Ja tego doswiadczam :wink:

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
    • yiliyane
      Powody, dla których kobiety zwykle wybierają starszych mężczyzn są te same od tysięcy lat. Starszy mężczyzna jest dojrzalszy i lepiej sytuowany niż rówieśnik/młodszy mężczyzna. W przeszłości nacisk był kładziony bardziej na majątek, obecnie, mam wrażenie, na dojrzałość. Ale to jest pewna generalizacja. Nie każda kobieta wybierze starszego mężczyznę. Od każdej reguły są przecież wyjątki. A od tej - w dzisiejszych czasach - mam wrażenie, że jest całkiem sporo wyjątków.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    Wulf
    Wulf
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    394 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up