• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

DeZeRteRka

sznyty

Recommended Posts

Nie porównuj alkoholu do cięcia się, bo to zupełnie coś innego. Jeśli ma się z tym takie problemy, to prościej chyba udać się do psychologa. Masz zamiar męczyć się z tym do końca życia? Nawet, kiedy będziesz musiała być wzorem do naśladowania dla swoich dzieci?

Share this post


Link to post

Uwierz mi, cięcie się wciąga zupełnie tak samo jak alkohol.

Powiem tak : byłam u dwóch psychologów, chciałam skończyć. Wyszło inaczej. Zresztą męczyć się będę już do końca życia ze sznytami. One nie znikną.

Share this post


Link to post

Ser., a ja cię rozumiem, równiez mam swoją dosyć podłą słabość. To nałóg, ale wszystkowiedzące nastolatki granatem oderwane od tańca z gwiazdami i cosmopolitana jeszcze nie sprawdziły w wikipedii znaczenie tego pojęcia.

Share this post


Link to post

Ja się nie cięłam. Ale moja przyjaciółka miała z tym problem i udało jej się z tego wyjść. Życzę powodznia ;)

Share this post


Link to post

Słaba psychika? Ja w życiu nie potrafiłabym wziąć żyletki do ręki i zaczynać sobie rozcinać skórę. Aspekt fizyczny tego "przedsięwzięcia" jest dla mnie tak obrzydliwy, że mam zapewnione trzymanie się od takiej formy zapewniania sobie ulgi w problemach. Matko, aż mi niedobrze jak myślę, że miałabym coś takiego zrobić.

Share this post


Link to post
Ja się nie cięłam. Ale moja przyjaciółka miała z tym problem i udało jej się z tego wyjść.

Moja również, dowiedziała się o tym wychowawczyni, a koleżanka chodziła na spotkania z psychologiem szkolnym, przestała. Trzymaj się :wink:

Share this post


Link to post

Miewałem ataki autoagresji w ekstremalnie podłych nastrojach. Bodajże 2 razy w ogóle zacząłem sam siebie gryźć i bić... nie pociąłem się ani razu bo nawet w amoku rozpaczy czy gniewu miałem tę resztkę rozsądku, która podpowiadała mi, żebym nie kaleczył się bliznami na całe wspaniałe bądź co bądź życie.

Nigdy się nie ciąłem, ale wiem o co chodzi, co się wtedy czuje. To jest najzwyklejsze uczucie upodlenia - chęć sprowadzenia stanu ciała do tego samego paskudnego poziomu na którym znajduje się psychika.

Można spróbować się hamować i inaczej rozładowywać uczucia: płaczem, agresją wobec jakiś przedmiotów dookoła, krzykiem... niewiele można poradzić sensownego temu, u którego emocje wzburzone i psychika słaba.

Share this post


Link to post

DeZeRteRko, znajdź inny sposób wyładowania się. Wiem, przez co przechodzisz, sama kiedyś się cięłam...Ale skoro ból przynosi Ci ulgę, to możesz zastosować jego lżejszą odmianę, np. wbijać sobie paznokcie w dłoń...byle nie za mocno! :D Możesz znaleźć formę wyładowania, którą można zastosować zawsze i wszędzie, np. ściskanie czegoś w dłoniach. Możesz także myśleć o czymś innym, np. : jeśli najdzie Cię chęć pocięcia się, to zacząć liczyć zęby [działa! :mrgreen: ] albo wdać się w dyskusję, jeśli jesteś w towarzystwie. I nie łam się! Trzymam za Ciebie kciuki! :*

Share this post


Link to post

Kiedys w rozmowach w toku był taki temat i psyholog poradzila dziewczynie zeby za kazdym razem jak bedzie miala ochote sie pociac,zamiast tego wyrywala sobie kilka wlosow. Nie mam pojecia czy to podziala ale sprobowac mozna jakos sie powstrzymywac.

Ja sie nie tne i nie zamierzam.Chociaz kiedys mialam ochote.. ;/ Ale wiem ze potem bym musiala to ukrywac..co by nie bylo latwe.No bo wlasnie koniec z krutkim rekawem itd. A wiec zmadrzalam i stwierdzilam ze to glupota.

Share this post


Link to post
psyholog poradzila dziewczynie zeby za kazdym razem jak bedzie miala ochote sie pociac,zamiast tego wyrywala sobie kilka wlosow.

Gdybym robiła tak, jak mówi ten psycholog, dzisiaj byłabym łysa.

Share this post


Link to post

Szczerze mowiac nie wiem..nigdy sie nie cielam dlatego trudno mi cos doradzic.

Widocznie ta metoda pani psyholog nie jest dobra.

Albo jest dobra tylko dla osob ktore dopiero zaczela a chca skonczyc...

a nie dla takich co juz od dawna sie tna.;/

Share this post


Link to post

też siedziałam w tym gównie. ten problem rodzi się w głowie. w psychice. i nie pomogą tu mądre rady. co za różnica, czy ktoś będzie się ciąć czy wyrywać sobie włosy? może ból będzie mniejszy, ale problem w dalszym ciągu ten sam. nie pomoże nawet najlepszy specjalista dopóki dana osoba sama nie podejmie walki. o siebie. o swoje dalsze życie. a to nie jest łatwe. nie da się 'ot tak' przestawić swojego myślenia. zmienić podejścia do problemów. czasami zajmuje to całe lata. i myślę, że trzeba raczej taką osobę wspierać, a nie na każdym kroku powtarzać, że jest głupia, żałosna, słaba. bo to pogarsza sprawę. kopanie w tyłek wcale nie zachęca do tego, żeby się podnieść. wręcz przeciwnie.

Share this post


Link to post
nie pomoże nawet najlepszy specjalista dopóki dana osoba sama nie podejmie walki. o siebie. o swoje dalsze życie. a to nie jest łatwe. nie da się 'ot tak' przestawić swojego myślenia. zmienić podejścia do problemów. czasami zajmuje to całe lata. i myślę, że trzeba raczej taką osobę wspierać, a nie na każdym kroku powtarzać, że jest głupia, żałosna, słaba. bo to pogarsza sprawę. kopanie w tyłek wcale nie zachęca do tego, żeby się podnieść. wręcz przeciwnie.

Masz 100% racje.

Share this post


Link to post

Ale to trzeba być pustym, żeby się ciać. Masz doła to nie wiem zamknij sie w pokoju i sluchaj muzyki zapal sobie lub upij się, ale nie tnij się. Nie ma w tym nic ciekawego

Share this post


Link to post

stayjson, niektórzy znajdują w tym ukojenie, tak jak inni w słuchaniu muzyki, czy piciu alkoholu.

Ale żadna z tych rzeczy nie jest dobra(pomijając muzykę, która krzywdy nie robi)

Share this post


Link to post
Ale to trzeba być pustym, żeby się ciać. Masz doła to nie wiem zamknij sie w pokoju i sluchaj muzyki zapal sobie lub upij się, ale nie tnij się. Nie ma w tym nic ciekawego

a Ty co ingerujesz w wolność ludzi, co? jak mają ochotę, to niech się chlastają, a Tobie nic do tego.

Share this post


Link to post

Cięcie się... ja też tro robię, a raczej robiłam. To jest takie... uzależnienie! Tak, tak niestety jest...;( Ja przestaję... dla braci, którzy mnie wychowują i maja z tym nielada problem, i dal chłopaka z którym jestem od 3 lat ;) musisz znaleźć w sobie motywację, by przestać ;) zycze ci z całego secra powodzenia! ;*

Share this post


Link to post

Też się cielem to jest po prsotu masakryczne, z każdym sznytem chcialem więcej i glębiej... Nie tne się dla dziewczyny od ponad pół roku i myślę że nie potne się więcej. Czasem jeszcze ciągnie i mam ochotę sięgnąć po żyletke ale jakoś się powstrzymuje. Najgorsze jest to że obawiam się jednego : "Nalogowy palacz zawsze wróci do palenia" nie ważne czy na długo czy zapali raz czy dwa ale zawsze coś. Mam wrażenie że kiedyś jednak i mnie to sięgnie w sensie sznytów. Bo to jednak niby jest stan świadomy ale kiedy jesteśmy dobici to jednak myślą za nas kilogramy uczuć smutku, samotności, chęci zrobienia czegoś z tym.

Share this post


Link to post

Też się tnę. To jest gorsze od narkotyku. Teraz to wystarczy jeden mały problem a już przychodzi pokusa aby sięgnąć po żyletkę. Żeby nie było nie robię tego na pokaz. Do nie dawna nikt prawie nie wiedział.

Share this post


Link to post
O 6.06.2010 at 20:54, Ser. napisał:

Nawet nie wiesz, jak bardzo zazdroszczę ludziom latem, gdy swobodnie chodzą po plaży w strojach kąpielowych, a ja nigdy, NIGDY już nie będę tak zwyczajnie pokazywać swoich rąk i nóg jak te 5 lat temu.

Bodajże dwa [?] lata temu przekraczając latem jedno z głównych skrzyżowań w centrum mojego miasta zdarzyło mi się minąć dziewczynę ubraną w adekwatny do pory roku, bardzo skąpy strój [top na ramiączkach + króciutkie szorty] i zarazem pociętą w paseczki dosłownie od stóp do głów. W pierwszej chwili zatkało mnie, ale w drugiej poczułam już tylko szacunek dla jej odwagi.

Tak poza tym zaś, sznyty wcale nie muszą być do tego stopnia problematyczne jak mogłoby się wydawać. Ludzie widzą to, co chcą zobaczyć i czego stereotypowy obraz mają zakodowany w głowie - jeśli linie znajdują się nie tradycyjnie na nadgarstkach czy przedramionach, ale wierzchach dłoni oraz nie są rozmieszczone równolegle, tylko układają się w inny wzór można w zasadzie zupełnie normalnie chodzić z nimi nawet do pracy, otrzymując przez cały czas tylko jedno [!] niewinne pytanie od osoby, która chyba naprawdę ani trochę nie domyślała się na co właściwie patrzy: "A co to takiego? Oparzenie? – Nie, kot mnie podrapał". Ten akapit to oczywiście czarny humor, zaręczam jednak, że autentyczny :}

O 8.06.2010 at 17:25, Hard Candy napisał:

w życiu nie potrafiłabym wziąć żyletki do ręki

 

O 19.07.2010 at 09:39, byku0224 napisał:

Czasem jeszcze ciągnie i mam ochotę sięgnąć po żyletke

 

O 19.07.2010 at 19:24, milus94 napisał:

Teraz to wystarczy jeden mały problem a już przychodzi pokusa aby sięgnąć po żyletkę.

Chyba naprawdę cechuje mnie thinking-outside-the-box [plus, oczywiście, niesamowite zj*banie], bo nigdy nie przyszło mi do głowy sięgnąć w pierwszej kolejności właśnie po żyletkę. Przecież to nóż jest narzędziem domyślnie przeznaczonym do cięcia jakichkolwiek materiałów, prawda? Inna sprawa, że istnieją noże o ostrzach przypominających te żyletkowe - ba, sama taki właśnie otrzymałam jako część swego roboczego wyposażenia pracując przez jakiś czas w charakterze tzw. pikerki na magazynie i musząc często-gęsto otwierać pozaklejane kartony :rolleyes:

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now