Jump to content

Pierwsza impreza


StaryPrzyjaciel

Recommended Posts

StaryPrzyjaciel
Posted

ile mieliscie lat jak poszliscie na pierwsza impreze? (nie chodzi mi o szkolna dyskoteke xD) czy was rodzice o niej wiedzieli? jesli tak to jak zareagowali?

Link to comment
Posted

Nie byłem na żadnej =D i nie mam zamiaru iść :P

Link to comment
histeryczna
Posted

tylko domówki, wielkie imprezy raczje odpadają:P

Link to comment
Posted

Sylwester u mnie. Wiek 14lat. Liczba osób: 27 :D Niezła jazda była tylko potem syf został straszny i narazię mam zakaz robienia biby u mnie :P

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

zakończenie wakacji 2007 :twisted:

hmmm.. miałam 15 lat :P

Link to comment
Posted

Jakiś festyn miałam pewnie z 11/12 lat.

Link to comment
Posted

14 lat. Domówka u mnie :) W trakcie wpadli rodzice :D Baardzo się ucieszyli widząc 12 obcych osób buszujących po całym domu :roll:

Link to comment
Posted

hmmm... niech sobie przypomnę :P imprezowanie zaczynałem w wieku 15 lat :P (ten wiek robi swoje)

Link to comment
Posted

14 lat miałam jak poszłam na dyskotekę do "klubu" (a ten "klub" to taki badziewny) do którego weszłam tylko i wyłącznie dzięki starszym kolegom.

Link to comment
Posted

14lat;

Link to comment
Księżna Irina
Posted

15 lat. rodzice wiedzieli, gdzie idę, ale chyba nie byli zachwyceni w jakim stanie wróciłam i kto mnie odprowadził. błędy młodości :roll:

Link to comment
  • 3 weeks later...
Posted

nie byłam jakoś mnie nie ciągnie na dyskoteki

Link to comment
Posted

6 klasa podstawowki. Kumpel miał wielki dom na przedmiesciach mojego miasta i postanowił zrobic impreze ;P Pamietam,ze targalismy ze soba płyty "Ich Troje" bo to był wtedy istny szał ;P. Była koszmarna pogoda i gdy dotarlismy na miejsce jego mama stwierdzila,ze w takich warunkach impreza nie ma sensu, bo nawet nie mozna rozpalic ogniska (co bylo jednym z naszych punktow programowych). Sytuacje uratowal kumpel, ktorego mama miala kawiarenke internetowa i przenieslismy sie tam ;P. Pozniej jeszcze przez jakis czas, odbywaly sie tam słynne imprezy - imprezy w Larwie ( kawiarenka nazywala sie Lara,ale jakos ta Larwa sie utarla ;P). Pamietam,ze palilismy tam kadzidelka,zeby stworzyc kilmat i czulismy sie dorosli ;P.

Natomiast pierwsza impreza z alkoholem (kropelkowe ilosci co prawda) : urodziny mojej kolezanki w 1 gimnazjum. Zakopalysmy sie wraz z 5 kolezankami na strychu, otoczone murem ochronnym z kołder obalilysmy na spółe jedno piwo ;P.

pierwsza impreza w klubie : obóz mlodziezowy w Grecji, wakacje przed 3 klasa gimnazjum.

pierwsza impreza w klubie w Polsce : polowinki mojej szkoły, sam poczatek 1 liceum ;P

Link to comment
Posted

Domówka - chyba 13-14-cie

Do clubu 16 - ale wtedy głównie na 18-tki bo inaczej ciężko było wbić.

Link to comment
Posted

koncert naszego miejskiego zespołu rockowego second hand. 2 lata temu.

później kilka miesięcy potem był któryś tam z kolei festiwal piosenki włoskiej, gdzie spora część kawałków w nocy było w rytmach reggae, więc również nie mogło mnie zabraknąć. i w tym roku 'przegląd kapel podwórkowych' również rock :D te 3 wspominam naaaaaj. a second hand to była moja pierwsza impreza :D niezapomniane :D

Link to comment
Posted

pierwsza impreza [bezalkoholowa],na zakonczenie 6 klasy podstawowki. wybralismy sie z 'ekipa' do domku letniskowego kolezanki,byl tam jej tata ;-d.grill,opowiesci o duchach i te sprawy...

potem .. pod koniec 1 gimnazjum,na wyjezdzie szkolnym za granice,bodajze we francji. [takie objazdowe to bylo;p]. balowalismy sporo,wlasciwie codziennie przez 10 dni,alkoholu cala masa,wszyscy najebani jak skurwysyn,za przeproszeniem.

na koncerty chodzilam od 14 roku zycia,ale musialam byc w domu w okolicach 22.

a pierwsza CA

Link to comment
  • 2 years later...
Posted

Na pierwszej prawdziwej imprezie w klubie [nie liczę wypadów ze znajomymi na ławkę, czy domówek] pojawiłam się w drugiej klasie gimnazjum. Miałam czternaście lat, ubóstwiałam OSTRego [co z resztą zostało mi po dziś dzień] i wylądowałam na Jego koncercie w jednym z wrocławskich nieistniejących już klubów. Byłam tam z Przyjaciółką [no i przyjaźnimy się do dziś ;)]. Moja mama była przekonana, że jestem w kinie na całonocnym maratonie filmowym z tą samą Przyjaciółką i dwoma kolegami z klasy [którzy 'oczywiście odprowadzą nas później do domów']. Było to niesamowicie nieodpowiedzialne, ale ciśnienie jakie towarzyszyło mi podczas tej imprezy jest nie do opisania. Wtedy po raz pierwszy widziałam OSTRego na żywo [od tego czasu pragnęłam wciąż więcej i więcej koncertów z Jego udziałem], a po Jego występie zostałyśmy pobawić się na imprezie. Nie piłyśmy alkoholu, bo znajdowało się tam tyle ludzi, że nie było nawet szans dopchać się do baru. Wróciłyśmy dość późno. Mama dowiedziała się wtedy, kiedy po raz kolejny chciałyśmy zrobić przekręt i wydrukowałyśmy kartki [niby ze szkoły] do podpisania przez rodzica. Była ro zgoda na udział dziecka w festiwalu Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN, co zaczynało się o dwunastej w nocy wydrukowane przez panią od polskiego. Mama szybko skumała, że coś jest nie tak i wtedy doszłam do wniosku, że nie ma co ściemniać i powiedziałam mamie o wszystkim. Na ten koncert nie poszłam, ale na następne chodziłam już normalnie pod warunkiem, że nie będę kłamać i mówić dokładnie w którym miejscu będę się bawić.

Link to comment
Posted

na domówce u kolegi byłam pierwszy raz w wieku 13 lat.piliśmy tanie wino i graliśmy w butelkę xd.jednak całkiem fajnie wspominam tę imprezę;p nawet nie pamiętam co powiedziałam rodzicom,ale zapewne nieprawdę;) a do klubu na dyskotekę jakoś w 2 czy 3 gimnazjum.

Link to comment
Posted

Jakieś 8 lat urządzaliśmy z sąsiadami "dyskoteki" na podwórku. Rodzice, a szczególnie nasze mamy nie były zachwycone podbieraniem garnków na perkusje, bo oczywiście założyliśmy własną kapelę :D

Link to comment
Posted

Na pierwszej domówce byłam [o ile się nie mylę] w wieku 14 lat, u kolegi z osiedla, rodzice myśleli, że śpię u przyjaciółki, prawdy nigdy nie poznali (;

Natomiast w 'klubie' pierwszy raz byłam w wieku 16 lat. W wakacje. Rodzice wiedzieli. Potem stało się to już normą, dali mi warunki - wracać ze znajomymi/taksówką, nie pić alko, mówić im gdzie jestem i odpisywać im na smsy (które początkowo wysyłali co godzinę :D ). OCzywiście piłam, ale na tyle z umiarem żeby niczego się nie domyślili, co do reszty - było tak jak prosili. Olewać te warunki zaczęłam rok później :roll:

Link to comment
Posted

Miałam jakieś 14 albo 15 lat, kiedy koleżanka zorganizowała u siebie domówkę. Był grill bodajże, alkoholu wtedy nie piliśmy, spaliśmy w namiotach. I rodzice oczywiście wiedzieli, gdzie byłam.

Link to comment
Posted

Jeżeli chodzi o taką prawdziwą imprezę w klubie to miałam 15 lat i był to czarny czwartek w toruńskiej hipnozie xdd ogolnie to nie wpuszczali takich szczyli ale ja mialam znajomosci :b :D a rodzice wiedzieli gdzie jestem, najpierw troche sapali, ale bylam z chlopakiem wiec jakos dalo się ich przekonać :)

Link to comment
  • yiliyane pinned this topic
Posted

Na imprezie w klubie nigdy nie byłam, na domówce też nie, ale jeśli jako imprezę zaliczyć koncert, to miałam prawie 15 lat - i rodzice oczywiście wiedzieli o tym :) 

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • dannonka
    • yiliyane
    • Xantos
    • Gloria
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      9
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    LaFleur
    LaFleur
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up