Paolka

Ślub kościelny czy cywilny? A może życie na kocią łapę?

353 postów w tym temacie

Zawsze zastanawiałam się, czy ślub cywilny nie jest dogodniejszym rozwiązaniem niż kościelny. Prawie każdy katolik odpowie, że przysięga małżeńska jest jednym z etapów chrześcijańskiego życia i wchodząc w związek małżeński, wiara nakazuje katolikom zawrzeć go przed obliczem Boga. Ale np. tyle się słyszy o historiach skrzywdzonych kobiet mówiących, że kilka lat po ślubie ich mężowie stali się brutalami i damskimi bokserami, którymi wcześniej nie byli i co wtedy? Jak szybko uzyskać rozwód? Po ślubie kościelnym jest to niewątpliwie duży kłopot. I jak tu mieć na względzie słowa: "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela"? Oczywiście, że podejmując decyzję o ślubie trzeba bardzo dobrze ją przemyśleć, ale czasem nie wiadomo, co przyniesie los. Wielu ludzi jest natomiast zwolennikami życia na tzw. kocią łapę, czyli konkubinatu. A według Was co wydaje się rozsądniejsze?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli juz miałabym wybierac między ślubami to konkordatowy, choc nie uznaje ślubów kościelnych bo jestem ateistka. Ale warto kosztem złamania własnych zasad, by sprawic mamie radośc gdy zobaczy mnie w biełej sukni itp pierodołkach :)

Osobiściw uważam że żeycie "na kocia łapę" jest lepsze, bo nie bede musiala sie meczyc z rozwodami (nie chce sie w razie czego rozstwac z facetem ale roznie w zyciu to bywa), podzilem majtku ect

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

[fquote=Asiuńka]jestem ateistka. Ale warto kosztem złamania własnych zasad, by sprawic mamie radośc gdy zobaczy mnie w biełej sukni itp pierodołkach[/fquote]

Ja także jestem ateistką, ale mama bardzo by chciała zobaczyć mnie w białej sukni i welonie itd.

Życie na kocią łapę jest o wiele wygodniejsze od życia po ślubie kościelnym, kiedy tylko chcesz możesz odejść od partnera/ki bez załatwiania multumu spraw i włóczenia się po sądach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie będę brała ślubu kościelnego, nie czuje się przywiązana do żadnej religi (chrześcijanizmu szczególnie) i nie odczuwam potrzeby wystąpienia w białej skuni wśród woni kwiatów w obliczu boga i moje rodziny ślubować wierność miłość itp. Jakoś mnie to nie bawi. Nawet jako mała dziewczynka nigdy nie wyobrażałam sobie dniu mojego ślubu. Śluby są takie sztuczne i wymuszone. Nie podobają mi sie, nie lubie być nawet gościem a jak miałabym grać "głowną role" w tej całej szobce to bym chyba zwariowała. Ślub potrzebny jest tylko do unormowań prawnych (dzieci, spadki itp.) można żyć bez niego

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja nie zamierzam pójść na łatwiznę. Jestem trochę ambitniejszy w tychże sprawach i myślę, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem (jak dla mnie), a zarazem celem związku jest ślub kościelny. Kwestia rozwodu? Jeśli chodzi o moją postawę wobec zawarcia związku małżeńskiego, to przyznam, że nie dopuściłbym do tego. Za wszelką cenę starałbym się jakoś załagodzić sprawę. Ale nigdy nic nie wiadomo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Życie na kocią łapę jest o wiele wygodniejsze od życia po ślubie kościelnym, kiedy tylko chcesz możesz odejść od partnera/ki bez załatwiania multumu spraw i włóczenia się po sądach.

Też tak myślę, chociaż nie ukrywam, że to także pójście na łatwiznę. Poza tym, rozwód to nic przyjemnego i często pozostawia bolesne wspomnienia. Moja mama też bardzo chciałaby być matką panny młodej (niby mnie), a ja nie mam serca sprawiać przykrości jej ani komukolwiek innemu z mojej rodziny. Na razie jednak nie zanosi się na zawarcie małżeństwa jeśli o mnie chodzi, więc pozostaje mi trochę więcej czasu na takowe przemyślenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
myślę, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem (jak dla mnie), a zarazem celem związku jest ślub kościelny.
Tak samo. Bóg gra bardzo ważną rolę w moim życiu i nie wyobrażam sobe inaczej.

I na pewno nie dla zasady, nie dla rodziny - to dopiero idiotyzm.

Rozsądne rozwiązanie? To chyba takie, jakiego chce dwoje żyjących razem ludzi. Bo przecież i tak najważniejsza jest miłość. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mysle, ze dobrym zwienczeniem zwiazku jest slub koscielny. To paradoks, bo nie uznaje sie za wierzacego, ale jednoczesnie mysle, ze slub jest dowodem milosci do drugiej osoby. Poza tym podoba mi sie, jak ktos juz wczesniej to okreslil ta cala "szopka".

Jednoczesnie uwazam, ze konkubinat, nawet kilkuletni jest dobrym rozwiazniem. Jak dla mnie jedynym slusznym. Dopiero potem, po strawdzeniu siebie zdecydowac sie na ostateczny krok, jakim jest slub koscielny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

ja jestem za ślubem kościelnym... zgadzam się z MacGyverem, papierek z urzedu mnie nie satysfakcjonuje...

tak samo życie na kocią łapę-mało poważne to zwiazki jak dla mnie... a co jeśli pojawi się dziecko? wtedy tak troche dziwnie jak dla mnie... ech

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

najpier na kocią łape z rok/dwa, bo dopiero wtedy będziesz wiedział jak to jest mieszkać z tą drugą osobą, później kościelny, bo jest on piękny i tradycyjny no i cywilny też żeby był :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

na kocią łape zdecydowanie :wink: przynajmiej moze niepokręci sie partnerce w głowie bo jak ktos juz weźnie ślub to mysli że ta osoba jest jego własnością i staje sie to w pewnym sensie niewolnictwem :twisted: a kościelnego niewezme bo nieuznaje a cywilny przy tym rządzie to wykluczone :twisted: kocia łapa jest OK

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Zawsze zastanawiałam się, czy ślub cywilny nie jest dogodniejszym rozwiązaniem niż kościelny

Możliwe że dogodniejsze ale tak jak napisala callise nie satysfakcjonuje mnie papierek z urzedu. A pozatym przez tą całą "szopkę" poczułabym że naprawde biore ślub...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

ja uważam ze zycie na kocia łape jest całkiem fajnym rozwiazaniem dla tych par,ktore nie mogą sie zdecydować czy chcą być razem do konca zycia,albo poprostu nie są siebie pewni.jest to tez wygodne.ja bym chciała kiedys stanac w białej sukni przed ołtarzem,ale tylko gdybym była pewna swoich uczuc. :wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
najpier na kocią łape z rok/dwa, bo dopiero wtedy będziesz wiedział jak to jest mieszkać z tą drugą osobą, później kościelny, bo jest on piękny i tradycyjny no i cywilny też żeby był :)

Ja sądzę dokładnie tak samo.

Poza tym chcę być w białej sukni i "robić całą tą szopkę", bo dla mnie to piękna tradycja i taki ślub jest jedną z najwazniejszych momentów w życiu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
najpier na kocią łape z rok/dwa, bo dopiero wtedy będziesz wiedział jak to jest mieszkać z tą drugą osobą, później kościelny, bo jest on piękny i tradycyjny no i cywilny też żeby był :)
zgadzam się całkowicie :wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nawet jak dziewczyna temu zaprzecza to raczej każda by chciała ślub z piękną białą suknią oraz w tradycyjnym stylu. Ślub cywilny to tylko podpisanie kawałka papieru i może też jest w jakichś sposób piękny, ale nie da sie go porównać z kościelnym. Ale oczywiscie ślub to poważna sprawa i dobrze jest poznać się wcześenij w każdych okolicznościach, wiadomo 24h... Uważam więc że rozsądnie jest pomieszkać razem zanim się podejmie tak ważną decyzję...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
najpier na kocią łape z rok/dwa, bo dopiero wtedy będziesz wiedział jak to jest mieszkać z tą drugą osobą, później kościelny, bo jest on piękny i tradycyjny no i cywilny też żeby był :)

Myśle dokładnie tak samo ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

wszystko na raz :D

najpier na kocią łapę, żeby się sprawdzić

a potem ślub cywilny i kościelny (ale nie w kościele) ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Możliwość konieczności zawarcia w przyszłosci

kościelnego ślubu, są jedyną rzeczą która

powstrzymuje mnie od aktu apostazji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz