fanaberia

Star Wars

Recommended Posts

@yiliyane: Ja z kolei lubię całą starą trylogię i w dużej mierze "Przebudzenie Mocy". Jednak ósma część mnie rozczarowała - Luke faktycznie przestał być Lukiem, a stał się kimś całkiem innym, kogo zupełnie przestało obchodzić to, co niegdyś było dla niego najważniejsze, postać Rose jest sztuczna do bólu, i cały wątek, w którym występowała Rose, był dla mnie męczący. Z całego filmu podobał mi się i wciągnął mnie tylko wątek Rey i Kylo Rena - cała reszta to jakby nie Star Wars. A ocalenie Lei w takich a nie innych okolicznościach to już totalne kuriozum - nie dziwię się, że stało się to źródłem prześmiewczych memów i parodii.

W trójce fajna jest postać Imperatora, ale poza tym historia jest wymuszona, naciągana i ogólnie niewiarygodna, zwłaszcza wątek przejścia Anakina na Ciemną Stronę. "Łotra 1" nie oglądałem, ale z recenzji wnioskuję, że jest tam znikoma ilość atmosfery Star Wars, przede wszystkim przez brak Jedi i Mocy. Star Wars bez Jedi i Mocy to nie Star Wars.

Share this post


Link to post

Lubię [bardzo nawet], uważam się za fankę, jednak w zasadzie tylko wersji papierowej. Oryginalna* filmowa jest dla mnie, jakby to powiedzieć... niedostatecznie na serio, poza tym do dziś pamiętam jak silne negatywne wrażenie wywarła na mnie siermiężność i niedociągnięcia techniczne pierwszej trylogii. Nic z tego wszystkiego nie dziwi mnie jednak, nie od dziś zdaję sobie sprawę, że mój odbiór tej serii drastycznie różni się od tego większości fanów i "robią" ją dla mnie zdecydowanie inne rzeczy.

Nowa trylogia > Nowa Republika, a Zemsta Sithów i Darth Plagueis to zdecydowanie moje ulubione pozycje spod znaku SW.

* która dla mnie mimo wszystko oryginalną nie była, jako że swą znajomość z universum rozpoczęłam właśnie od książek

Share this post


Link to post
12 godzin temu, Lilla Weneda napisał:

pamiętam jak silne negatywne wrażenie wywarła na mnie siermiężność i niedociągnięcia techniczne pierwszej trylogii.

Ja natomiast, gdy pierwszy raz oglądałem te filmy, wcale nie odniosłem takiego wrażenia. Może po części wynika to z faktu, że byłem wtedy dzieciakiem i że Star Wars to pierwszy aktorski film fantasy, jaki w życiu widziałem, i jeden z pierwszych filmów aktorskich (nie-animowanych), które widziałem w ogóle. Więc zrobił na mnie ogromne i pozytywne wrażenie. A niedociągnięć technicznych w ogóle nie zauważyłem. Natomiast w nowej serii (prequeli) poważnymi niedociągnięciami technicznymi można nazwać nadużywanie CGI, które po prostu wygląda sztucznie i często widać, że aktor gada do pustej przestrzeni, oraz widać, że tła również zostały wygenerowane, bo wyglądały sterylnie, czyściutko, jak spod igły. Często facet w kostiumie wygląda w filmie lepiej niż postać wygenerowana komputerowo. Praktyczne efekty specjalne są dużo bardziej namacalne, z punktu widzenia widza.

No ale przede wszystkim chodzi o to, że starą trylogię czyniła fajną m.in. koncepcja mistycznej Mocy i konwencja baśni jako typowej opowieści o walce dobra ze złem. W trylogii prequeli tego prawie nie ma - koncepcja Mocy została zepsuta przez wprowadzenie midichlorianów, wprowadzono mętne i nietrzymające się kupy wątki polityczne, Federacja Handlowa składa się ze skończonych durniów postępujących tak nieracjonalnie, naiwnie i nieprofesjonalnie, że aż szkoda komentować, później dodano do tego niezręczny i wymuszony romans między Anakinem a Padme, a do grona bohaterów postępujących nieracjonalnie dołączył Obi-Wan, a w końcu Anakin przeszedł na Ciemną Stronę z prędkością światła; ten wątek, jego przejścia na Ciemną Stronę, był tak niewiarygodny, wymuszony i źle poprowadzony, że też aż trudno to komentować.

Jeśli zaś chodzi o książki, to osobiście lubię te autorstwa Drewa Karpyshyna, opowiadające o wydarzeniach dziejących się dużo przedtem, zanim Luke spotkał dwa roboty, które zmieniły jego życie. A także autorstwa Troya Denninga i Jamesa Luceno.

Share this post


Link to post
O 13.02.2019 at 21:26, Celt napisał:

Ja natomiast, gdy pierwszy raz oglądałem te filmy, wcale nie odniosłem takiego wrażenia. Może po części wynika to z faktu, że byłem wtedy dzieciakiem i że Star Wars to pierwszy aktorski film fantasy, jaki w życiu widziałem, i jeden z pierwszych filmów aktorskich (nie-animowanych), które widziałem w ogóle.

No widzisz, ja z kolei obejrzałam Gwiezdne Wojny po raz pierwszy już jako osoba dorosła / "dojrzała" nastolatka :rolleyes: Wrodzona dosłowność postrzegania świata sprawia ponadto, że jeśli efekty specjalne w produkcjach fantastycznych nie są na poziomie smoków Danaerys Targaryen automatycznie zyskują u mnie etykietkę "badziew". Tak naprawdę dopiero od stosunkowo niedawna przemysł filmowy tworzy filmy i seriale mogące autentycznie mnie pod tym względem usatysfakcjonować.

O 13.02.2019 at 21:26, Celt napisał:

a w końcu Anakin przeszedł na Ciemną Stronę z prędkością światła; ten wątek, jego przejścia na Ciemną Stronę, był tak niewiarygodny, wymuszony i źle poprowadzony, że też aż trudno to komentować.

Gorąco polecam Ci Zemstę Sithów Matthew Stovera, jeśli jeszcze nie miałeś okazji się z nią zapoznać - stanowi dokładne zaprzeczenie filmowego pierwowzoru, proces przechodzenia Anakina na Ciemną Stronę Mocy został ukazany w najdrobniejszych szczegółach i WRESZCIE WYGLĄDA WIARYGODNIE. To książka wręcz psychologiczna, chociaż także miłośnicy wartkiej akcji i nader barwnych opisów pojedynków na miecze świetlne / kosmicznych bitew nie będą zawiedzeni (;

Share this post


Link to post
1 godzinę temu, Lilla Weneda napisał:

ja z kolei obejrzałam Gwiezdne Wojny po raz pierwszy już jako osoba dorosła / "dojrzała" nastolatka

Czyli nie był to pierwszy kosmiczny film, jaki w życiu widziałaś?

Moim zdaniem dobrze jest zacząć swoją przygodę z tego typu filmami właśnie od Star Wars, bo to klasyka, która zmieniła sposób realizacji filmów. To od tego wszystko się zaczęło. Szkoda tylko, że w 1997 Lucas wydał tzw. edycję specjalną Star Wars, dodając całkiem niepotrzebne, i w dodatku sztucznie wyglądające, sekwencje z CGI (szturmowcy jeżdżący na dewbackach na Tatooine podczas poszukiwań, scena przejazdu przez Mos Eisley, zmiana sceny konfrontacji Hana z Greedo, dodatkowy efekt przy scenie eksplozji Gwiazdy Śmierci itd.), i że postanowił wymazać z istnienia oryginalną wersję. Ja miałem to szczęście, że oglądałem oryginalną trylogię na VHS, nagraną z telewizji w momencie, gdy edycja specjalna jeszcze nie istniała. Moim zdaniem ta edycja specjalna to bluźnierstwo, zupełnie jakby Lucas wypróżnił się na swoje własne najsłynniejsze dzieło.

1 godzinę temu, Lilla Weneda napisał:

Zemstę Sithów Matthew Stovera

Książka to jedno, a film to drugie. Jeśli ocenia się film, to liczy się film. Jeśli ocenia się książkę, to liczy się książka. W książkach wszystko zostało przedstawione inaczej, dużo bardziej szczegółowo. Jeśli do zrozumienia wszystkiego, co przedstawia film, potrzebuje się książki na nim opartej, to nie świadczy to dobrze o tym filmie. Film powinien być wartościowy i wiarygodny sam w sobie. Podczas oglądania prequeli Star Wars często naprawdę trudno było mi zawiesić niewiarę w to, co oglądam. Anakin był w "Zemście Sithów" tak naiwny, tak nieracjonalnie postępujący i tak niestabilny emocjonalnie, że aż nie sposób uwierzyć, że to późniejszy stateczny, strategicznie myślący, groźny, dostojny i niebezpieczny Vader będący trzecią, a później drugą osobą (po śmierci Tarkina) w całym Imperium. Poza tym, ton tego filmu jest niespójny - mamy tu na przemian poważne sceny związane z ratowaniem kanclerza na statku Grievousa i quasi-komediowe sekwencje jak jeżdżenie superszybką windą i rozwalanie przez Anakina i Obi-Wana i przez Artoo robotów Federacji zachowujących się jak głupiutcy kosmici i mówiących na widok zagrożenia "o, oł". Poza tym, Obi-Wan robi później strasznie głupie rzeczy, jak wskakiwanie na platformę pełną setek robotów, które gdyby wszystkie naraz zaczęły strzelać, to na pewno by go zabiły i nawet Moc by go nie uratowała - nie odbiłby strzałów przy takim ustawieniu strzelców, gdy go otaczali. I podczas konfrontacji z Grievousem nie rzucił się na niego z mieczem zanim Grievous wyjął broń - nie, on poczekał, aż Grievous zrzuci płaszcz, rozłoży wszystkie cztery ramiona i włączy wszystkie cztery miecze. To było tak głupie i bezsensowne, że nie pasuje do postaci mędrca, jakim później był.

Zresztą, Mace Windu też postępuje tu lekkomyślnie, tak jak inni mistrzowie Jedi - kiedy chcieli aresztować Palpatine'a, to przyszli do jego prywatnego gabinetu, gdzie nie było świadków, zamiast przyjść do niego przy świadkach, np. podczas posiedzenia Senatu - gdyby tam, na oczach wszystkich senatorów, Palpatine użył miecza świetlnego i zabił mistrzów Jedi, to wtedy dla wszystkich stałoby się jasne, że Palpatine to Lord Sithów, i on później nie mógłby wydać swojego Rozkazu 66. Ogólnie to w prequelach Star Wars trudno znaleźć naprawdę rozsądną i myślącą perspektywicznie postać, z wyjątkiem Palpatine'a (który jednak też głównie korzystał z głupoty i naiwności innych, zarówno separatystów, jak i Jedi i władz Republiki).

Share this post


Link to post
O 15.02.2019 at 10:53, Celt napisał:

Czyli nie był to pierwszy kosmiczny film, jaki w życiu widziałaś?

Możliwe, że był, możliwe, że nie; szczerze mówiąc - nie pamiętam. Nie siedzę w temacie szczególnie głęboko [wielkoekranowych produkcji spod znaku SF mam obejrzanych na koncie zaledwie kilka], nade wszystko zaś nie jestem fanką filmu jako takiego. Po prostu "nie czuję" tej formy twórczości. Tak, wiem, że to dziwne, ale jako osoba z ASD czuję się uprawniona do podobnych odchyłów :) 

O 15.02.2019 at 10:53, Celt napisał:

Książka to jedno, a film to drugie. Jeśli ocenia się film, to liczy się film. Jeśli ocenia się książkę, to liczy się książka.

W takim razie zupełnie inaczej podchodzimy do tematu, bo dla mnie podział "książka-film" nie ma większego znaczenia =) Liczy się sama historia i universum, jeśli ta pierwsza została w sposób prawdziwie satysfakcjonujący opowiedziana dopiero we wtórnej wersji papierowej to trudno. Nie umniejsza to w żaden sposób mojej przyjemności z nią obcowania, tym bardziej biorąc pod uwagę to, co napisałam powyżej o braku szczególnego przywiązania i zrozumienia formy filmu samej w sobie :) Czasami odnoszę wrażenie, że powinnam określać się mianem fanki bardziej właśnie ogólnej historii i universum Gwiezdnych Wojen, z tym doprecyzowaniem.

Share this post


Link to post

Widzieliście zwiastun? Jestem ciekawa czy tylko ja uważam to, co zaprezentowano, za żenadę. Szczególnie sceny z Rey. Czy tylko ja jestem tak krytyczna, czy tym razem naprawdę spartaczyli robotę jak nigdy wcześniej?

Share this post


Link to post
Spoiler

Rey okaże się matką Anakina, Palpatine jego ojcem (Plagueisa sobie zmyślił w swojej dawnej opowieści.)

 

Share this post


Link to post

Jako że nic mnie tak nie zachęca do obejrzenia danego filmu / przeczytania książki / odsłuchu albumu jak negatywne opinie, obejrzałam zwiastun i... nabrałam nawet pewnej ochoty na zapoznanie się wreszcie z ostatnią trylogią :>

Share this post


Link to post

Uwielbiam. Oryginalna Trylogia to film, ktory zdefiniowal mi dziecinstwo, nowe filmy od Disneya bardzo mi sie podobają - zwłaszcza Solo, Przebudzenie Mocy i Ostatni Jedi który moim zdaniem ma o wiele lepszą kreacje Luke'a niż jakiekolwiek inne źródło. Prequele lubie nieco mniej (zestarzaly sie bardzo brzydko, rażą drętwotą itd.), ale też lubie sobie odpalić. 

Share this post


Link to post

Mi akurat w "Ostatnim Jedi" zupełnie nie spodobało się przedstawienie Luke'a i zmienienie mu osobowości i charakteru. To zupełnie inny Luke niż w oryginalnej trylogii, gdzie zawsze robił wszystko, żeby pomóc przyjaciołom, nawet jeśli ryzyko jest olbrzymie, i gdzie wyznawał zasadę, że nigdy nie należy się poddawać. W "Ostatnim Jedi" Luke kompletnie olał przyjaciół, olał losy galaktyki, było mu wszystko jedno - to nie pasuje do tego Luke'a, którego znaliśmy wcześniej. Poza tym, wątek z poszukiwaniem złodzieja, który miał pomóc rebeliantom, nie wciągnął mnie w najmniejszym stopniu. A Rose to postać, w którą nijak nie potrafię uwierzyć - wszystkie sceny z nią i praktycznie wszystkie jej wypowiedzi były mocno naciągane. Gdy był wątek z poszukiwaniem złodzieja i z Rose, to tylko czekałem, aż przejdą do innych wątków. Ogólnie, jakoś nie potrafię polubić "Ostatniego Jedi". I do pewnego stopnia rozumiem, dlaczego ze wszystkich Star Warsów ten najmniej spodobał się publice (choć jak dla mnie najgorszym filmem z cyklu jest "Atak klonów").

Natomiast w "Przebudzeniu Mocy" raziła mnie odtwórczość fabuły względem pierwszego filmu z serii. Zwłaszcza w drugiej połowie filmu. Bo o ile nie przeszkadzało mi to, że w krytycznym momencie jakaś postać przekazywała najważniejsze dla tych "dobrych" dane robotowi, który miał je dostarczyć komuś innemu, i zaraz potem do akcji wkraczali ci "źli", a w następnej sekwencji poznawaliśmy główną postać z filmu, o tyle później stwierdziłem, że ja już naprawdę nie mam ochoty po raz trzeci oglądać Gwiazdy Śmierci i tego, jak rebelianci ją niszczą. Do tego wszystko, co wiązało się z tą kolejną Gwiazdą Śmierci (nazwaną dla niepoznaki Bazą Starkiller), było tak przesadzone, że w tym momencie już nie potrafiłem zawiesić niewiary ani traktować poważnie tego filmu. Po prostu nie kupuję tej całej "Bazy Starkiller". Raz, że uruchamiający ją generał Hux w tak ewidentny sposób był kosmicznym Hitlerem, a First Order - III Rzeszą, że to już naprawdę było żenujące. Dwa, że ta baza była zdecydowanie za bardzo nakoksowana - no bo serio, wysysanie całych gwiazd tak, aż gasną, i niszczenie całych systemów słonecznych jednym strzałem? To już za wiele nawet jak na Star Wars.

Poza tym, o Republice Galaktycznej z "Przebudzenia Mocy" nie dowiadujemy się praktycznie nic - wiemy tylko, że istnieje i że podobno jest w sojuszu z rebeliantami. A zaraz potem ta cała Republika przestaje istnieć w jednej chwili. To nie ma sensu. W ogóle to skoro Republika i rebelianci byli przeciwko Imperium, znaczy, przeciwko Najwyższemu Porządkowi, to dlaczego były osobnymi podmiotami, a nie jednym? Nic tutaj nie zostało wyjaśnione. O ile w prequelach strasznie męczące i naciągane były wątki polityczne i rozmowy polityczne, o tyle tutaj sytuacja jest odwrotna - wyjaśnienie tła całej sytuacji jest tak bardzo po łebkach, że nie idzie się angażować ani przejmować. Czyli tutaj ma miejsce przesada w drugą stronę.

Share this post


Link to post

Luke z The Last Jedi to najlepszy Luke jakiego widzielismy w filmach. i do tego nie rozumiem argumentu o zmianie charakteru, to ze ludzie dojrzewaja na wlasnych porazkach to raczej nic dziwnego.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts

    • Krychu94
      Hej wszystkim
      Hej wszystkim, jestem ciasną suczką. A Wy? <?
    • BlackBerry_97
      Po prostu historia. Muszę to z siebie wyrzucać. Co myślicie ?
      Faktycznie, szybko się angażujesz. To pierwsza taka Twoja relacja? Wydaje mi się że bardzo słabo znałeś tą dziewczynę, a mimo to bardzo się nią zauroczyłeś. Aczkolwiek nie sądzę, że cokolwiek przegrałeś, ani że jesteś słaby. Może ona bardzo kochała swojego byłego partnera? Dlatego mimo to, że widziała że nią manipuluje wróciła do niego? Jeżeli tak było, nie ma w tym żadnej Twojej winy.
    • BlackBerry_97
      Oświadczyny
      Szczerze? Wiem, że może to zabrzmieć głupio i to może nawet bardzo, ale to zrobiłam. Fakt faktem nie wyskoczyłam z pierścionkiem, zegarkiem czy innym "rekwizytem" oświadczyn o których słyszałam ze strony kobiet. Nie tak dawno temu byliśmy na kolacji w restauracji, próbowałam porozmawiać o planach na przyszłość i zapytałam... Michał wziął to do siebie (tak wyglądało to z mojej strony) jako żart.  Myślę że, dla niego nie było to "normalne". Kiedyś, jeszcze przed tym zdarzeniem, zapytałam go c
    • Oksana
      Buty wizytowe
      Drogie Panie Gdzie wasi mężowie kupują buty wizytowe ?  Razem z moim mężem szukamy butów na wesele jego brata, nic mu nie odpowiada i już powoli tracę siły czy wg coś znajdziemy. Chcemy kupić coś co będzie na lata i niekoniecznie do garnituru . Co możecie polecić ? Jakieś sprawdzane strony co do jakości oraz cen ? 
    • Kerosine
      czym dla was jest prawda?
      Klejnotem o wielu fasetkach.