Jump to content

Jak wspominacie swoje studniówki? :P


wiola89

Recommended Posts

Posted

Niestety nie miałam okazji być na swojej więc chętnie posłucham o Waszych :P Może za rok pójdę z chłopakiem :)

Link to comment
Incomprehensible
Posted

Oh ah. Cudownie. Jedna z najlepszych imprez, na jakich w życiu się bawiłam - i taka niepowtarzalna, bo to przecież bal.

Wszyscy tacy piękni, odpicowani, wystrojeni; zupełnie inni, niż na co dzień. Ukradkowe podawanie sobie nawzajem jednego kieliszka z drinkiem. Dolewanie pod stołem. Tańce do 5:00 rano, w tym kilka z osobami, przy których czułam się najpiękniejszą kobietą na świecie. Po raz pierwszy moja klasa była aż tak zgrana, tak zjednoczona, po raz pierwszy tak świetnie się razem bawiliśmy. I z innymi też. Zdecydowana większość osób (w tym i ja) była bez partnerów, a i tak wytańczyliśmy się tak, że przez tydzień potem mieliśmy problemy z chodzeniem. Nigdy, nigdy nie zapomnę mojej studniówki. ;)

Link to comment
Posted

moja studniowka to byla chyba jak dotad najlepsza impreza na ktorej zdarzylo mi sie byc :) nawet to ze bylam na niej sama nie przeszkodzilo mi w swietnej zabawie :) a kiedy przypomne sobie moich nauczycieli, ktorzy przez trzy lata byli sztywni i oficjalni, a tu nagle siedzieli wyluzowani z nami przy stolikach, a co niektorzy nawet popijali sobie z nami, to strasznie bym sie chciala do tej jednej, dlugiej nocy wrocic i przezyc to jeszcze raz :))

Link to comment
Posted

to na studniówke można iśc samemu? ja myślałem ze trzeba mieć osobę towarzyszącą. a czy od was z klasy dużo osób nie poszło na studniówke?

Link to comment
Incomprehensible
Posted
to na studniówke można iśc samemu? ja myślałem ze trzeba mieć osobę towarzyszącą

Nic nie trzeba. ;) Te osoby, co poszły bez partnerów, bawiły się równie dobrze, co te, które z kimś przyszły. Mówię po sobie.

a czy od was z klasy dużo osób nie poszło na studniówke?

Ode mnie cała klasa. Po raz pierwszy w życiu co do jednego się zgraliśmy.

Link to comment
Posted

Podzielam opinie, że była to najlepsza impreza na jakiejkolwiek byłem i z checią bym ją jeszcze nie jeden raz powtórzył :devil: :devil:

Link to comment
Posted

Hmm ja swoją już miałam ponad rok temu więc... ale jak ją wspominam? Hm ach tak! Całą przeryczałam w toalecie:

a) ponieważ akurat rozstałam się z chłopakiem i on przyszedł ze swoją eks na tą studniówkę

b) mój partner znaleziony na szybko dość NACHALNIE próbował się do mnie dobierać.

A więc... nie było najlepiej. Złe wspomnienia i uraz do tego typu imprez - tyle mi po tym zostało.

Pewnie lepiej by było gdybym poszła sama... przynajmniej lepiej bym się bawiła a tak pozostało mi uciekanie przed partnerem-zboczeńcem i byłym z nową (starą) dziewczyną.

Link to comment
Posted

ja na moja mialam nie isc;) Oswoilam juz sie z ta mysla, nie chodzilam na proby poloneza, zaczelam sie nawet zastanawiac jak spedze ten dzien,zeby sobie wynagrodzic ;D Ale 2-3 tygodnie przed partner studniowkowy stanal cudownie na mojej drodze ;P I inicjatywa,zeby pojsc wyszla od niego. Mimo,ze brak partnera nie byl glownym powodem dla ktorego mialam nie isc, to w przeciagu godziny zmienilam nastawienie;) Okazalo sie ze byl to ostatni dzien kiedy mozna bylo wplacac kase...jak bym zdecydowala sie dzien pozniej to moglabym miec problem juz.

Ostatecznie dobrze sie bawilam, i nie zaluje ze zdecydowalam sie isc;) Wlasciwie,to nie wyobrazam sobie teraz opuscic studniowke;) Czuje,ze plulabym sobie teraz w brode gdybym nie poszla. A tak mam mase fajnych wspomnien ;D I ten klimat taki niesamowity ;) Bylo dobrze;)

Link to comment
Posted

Moja studniówka nie była rewelacyjna imprezą. Poszłam na nią z moim chłopakiem a na mojej klasie bardzo sie zawiodłam. Nie bawiliśmy się w ogóle grupą, wychowawczyni opieprzała mojego faceta, że pali(mimo, że miał wtedy 21 lat) pilnowała nas żebyśmy nie pili. W mojej szkole tradycja jest robienie studniówek w szkole, dyrektor zatrudnił firmę ochroniarską żeby nas pilnowała i robili to aż do przesady. Jednak bardzo miło spędziłam czas bawiąc się z moim facetem. Tylko i wyłącznie z nim bo moja klasa zawiodła na całej linii.

Link to comment
Posted

Moja studniówka... hmm...

Pan Bogdan (mieliśmy w zajeździe 'u Bogdana') chyba się przeliczył ze zrobieniem studniówki i okazało się, że w małej sali BARDZO trudno pomieścić 200 osób. Siedzieliśmy ściśnięci, ja miałam suknię bez naramek i za każdym razem jak wychodziłam od stołu musiałam trzymać się za biust - porażka. Poza tym jak już się wygramoliłam wchodziłam na parkiet gdzie... co? Tłok. Ścisk. Spadająca sukienka.

Dopóki sobie nie wypiłam bawiłam się fatalnie.

Wyglądałam super, ale nie z wiecznie wyskakującym na wierzch stanikiem.

Wspomnienia mimo fajnych akcji jakieś mieszane.

Link to comment
Posted

Jakie sukienki pasują a jakie nie na studniówkę? :P Jakie Wy miałyście? :P

Link to comment
Posted

Ja osobiście polecam sukienki z ramiączkami :P bo wiadomo, że bez - trudno utrzymać reszte na swoim miejscu gdy ma się dosyć mały biust. Poza tym sukienki na kołach też się nie sprawdzają. Zrobić siusiu a nawet i tańczyć tańce wymagające bliższego kontaktu z partnerem naprawdę utrudniają te koła :P Nie wspominając też o wąskich przejściach pomiędzy stołami! Tragedia. Zawsze trzeba się najpierw zastanowić jak lepiej się przecisnąć: bokiem czy przodem?!

Link to comment
Posted

A jakie wzorki i kolory sukienki? :P

Link to comment
agniessszka1308
Posted

mmmmmmmmmm studniówka :faja: najfantastyczniejsza impreza w życiu, nie do zapomnienia!!! u mnie wszystko było idealnie oprócz...... partnera i to trochę popsuło zabawę ale w gruncie rzeczy było cudownie!!!!! wspomnienia na cale życie no i ten klimacik :jupi:

Link to comment
Posted

ostatnio bardzo popularne sa sukienki koktajlowe, takie lekko za kolano ;) Same plusy, mozna wyeksponowac ladne nogi a przy okazji o niebo wygodniejsze i mozna swobodnie tanczyc;) U mnie na studniowce grupo ponad polowe dziewczyn wlasnie mialo sukienki przed kolano. Takie po sama kostke, balowe traca powoli na popularnosci.

Na ramiaczkach dobre,albo jeszcze wiazane na szyi ladnie wygladaja;)

Link to comment
Posted

Jeden z najcudowniejszych dni w moim dotychczasowym życiu ;)

Link to comment
Posted

Moje studniówka była bardzo udana, byłam z bardzo fajnym chłopakiem, który nie dał mi usiąśc, cały czas tańczyliśmy:) mieliśmy super zespół i obsługe... Tylko ochroniarze, któzy świecili latarkami pod stołami w poszukiwaniu alkoholu byli, żenujący, ale i tak daliśmy radę;D

Link to comment
Posted

Ja mam juz za nie caly rok :D i sie juz do czekac nie moge :) Jak slucham tak od kolezanek to mysle sobie, ze ja tez juz chce :)

Link to comment
  • 10 years later...
Posted

Źle wspominam studniówkę - bo na niej nie byłam. W moim liceum można było albo przyjść z kimś z klasy/ze szkoły, albo przyjść z kimś z zewnątrz. Jako że nie miałam nikogo z zewnątrz - nie wspominam o chłopaku, ale o jakimkolwiek koledze, bracie, kuzynie itd., musiałam liczyć na pomoc szkoły. Nauczyciele próbowali dopasować mnie z kimś ze szkoły, kto też nie miał pary, ale żaden kolega się nie zgodził. Stwierdziłam, że nie będę podpierać ściany przez całą imprezę i patrzeć jak inni się dobrze bawią, więc po prostu nie poszłam.

Link to comment
Martusiaaaaaa92
Posted

Nie byłam na studniówce. Na samym początku klasy maturalnej zaszłam w ciążę i za bardzo nie myślałam o imprezach.

Link to comment
Posted

Również nie byłam na tej imprezie - w liceach eksternistycznych studniówki po prostu domyślnie nie są organizowane (a w naszym semestrze nie uzbierała się wystarczająco liczna grupa osób na tyle młodych i / lub autentycznie wybierających się na studia po zdaniu matury, by pragnąć zorganizować ją we własnym zakresie). Niespecjalnie jednak żałuję, nie czerpię przyjemności z tego typu rozrywek.

Link to comment
Kalafior_Grozy
Posted

Źle.

Skręciłem nogę i rzuciła mnie dziewczyna (przez to).

Link to comment
Posted

Nie poszłam na swoją studniówkę. Ogólnie z czasów liceum nie mam praktycznie żadnych wspomnień.

Link to comment
  • yiliyane pinned this topic
  • 2 years later...
wardrum
Posted

Nie pamiętam, nawaliłem się zbyt szybko. 

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
    • Xantos
    • Gloria
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      9
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up