buziaczek

Czy dostaliście kiedyś lanie?

Recommended Posts

Tak. Lanie w stosunku do nieposłusznych, rozkapryszonych dzieci jest według mnie czasem nawet wskazane.

Ja uważam tak samo.

Również dostałam parę razy lanie, ale na mnie nie działał ani szlaban, ani wrzask, ani tłumaczenie.

Chociaż lanie to może za dużo powiedziane, bo to był klaps lub dwa.

Ale po takim klapsie, wiedziałam już czego nie robić i nigdy więcej nie zrobiłam tego za co dostałam klapsa.

Share this post


Link to post
Również dostałam parę razy lanie, ale na mnie nie działał ani szlaban, ani wrzask, ani tłumaczenie.

Szlaban i tłumaczenie nie wykluczają się z laniem. Przeciwnie, za każdym razem, gdy dostawałam lanie, dostawałam też szlaban, a lanie było poprzedzone rozmową.

Share this post


Link to post
Chociaż lanie to może za dużo powiedziane, bo to był klaps lub dwa.

Moim zdaniem jest różnica między klapsem a laniem. Klaps to pojedyncze i z reguły niezbyt mocne uderzenie ręką. Lanie to wielokrotne uderzenie pasem. :P

Share this post


Link to post
Nieźle, dobrze przynajmniej, że nie zlał jej tak na boisku szkolnym, to by był dopiero wstyd.

Tak, zdecydowanie nie powinno się dawać lania w obecności osób trzecich.

Share this post


Link to post

Na mnie lanie nie działało, jak kiedyś miałem zostać "ukarany" to zamiast płakać itp. to w trakcie "bicia"

Share this post


Link to post

Na mnie lanie nie działało, jak kiedyś miałem zostać "ukarany" to zamiast płakać itp. to w trakcie "bicia"

Share this post


Link to post

tak oczywiście - niestety teraz to jest złe

Nie mówię o katowaniu ale czasami klaps ma według mnie dobry wpływ na dyscyplinę.

Share this post


Link to post
O 5.11.2014 at 18:27, nianiek napisał:

tak oczywiście - niestety teraz to jest złe

 

Nie mówię o katowaniu ale czasami klaps ma według mnie dobry wpływ na dyscyplinę.

Moim zdaniem są rzeczy za które dziecko zasługuje na karę, ale nie na bicie. Ja dostawałam lanie za pyskowanie, słabe oceny, nieposłuszeństwo, lenistwo, nieokazywanie szacunku, spóźnianie się do domu, a największe lanie dostałam za upicie się. Za to dziecko powinno dostawać karę, ale nie lanie. Wiem, że kiedyś broniłam lania na tym forum jako dobrej metody, ale zmieniłam zdanie na tyle wcześnie, że nie skrzywdziłam swoich dzieci lejąc je.

Share this post


Link to post

Nie dostałem lania. I jestem zdecydowanym przeciwnikiem bicia dzieci. Są lepsze metody karania.

 - polecam obejrzeć do końca ten materiał. Autor wyczerpująco wyjaśnia, dlaczego nie należy bić dzieci i dlaczego bicie nie jest metodą wychowawczą, tylko wywiera szkodliwy wpływ na psychikę dzieci i relacje.

@Aleister: "Bezstresowe wychowanie" to mit - w istocie tak nazywa się zwykle brak wychowania, olewanie tego co dziecko robi i pozwalanie dziecku na wszystko. A przecież oprócz bicia i olewania tego, co robią dzieci, jest masa innych sposobów obchodzenia się z dziećmi.

Autor nagrania zwraca uwagę, że każde dziecko wymaga uwagi, i to jest sedno. Nie należy olewać dziecka ani go lekceważyć - należy poświęcać mu czas i uwagę. Im więcej czasu i uwagi poświęca się dziecku, tym mniejsza niesforność i kłopoty z tym dzieckiem. Do tego potrzeba cierpliwości.
To, że nie uderza się dziecka w żaden sposób, nie oznacza, że pozwala mu się na wszystko.

Gdy małe dzieci się biją, to należy je rozdzielić, a nie grozić, że dostaną lanie, jeśli nie przestaną. A gdy jedno dziecko bije drugie, to należy je odciągnąć i przytrzymać. Jeśli wobec dziecka będzie stosować się przemoc, to wtedy dziecko będzie - świadomie lub podświadomie - twierdzić, że przemoc jest najlepszym sposobem rozwiązywania problemów.
Uderzenie dziecka nigdy nie sprawi, że dziecko lepiej zrozumie to, co mu się mówi. I nigdy nie nauczy szacunku do drugiego człowieka i do panujących zasad.
Żaden zdrowy psychicznie człowiek nie uzna za autorytet tego, kto go bije.
I żadne małe dziecko nie jest intencjonalnie złe. A bicie dzieci praktykują albo ci rodzice, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu, albo ci, którzy nie potrafią nad sobą panować - jedna i druga sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Jeśli ktoś nie ma cierpliwości ani czasu dla dziecka i woli iść "na skróty" przed dawanie po tyłku, zamiast tłumaczenia, co wolno, a czego nie wolno, to nie powinien w ogóle mieć dzieci, bo nie nadaje się na opiekuna.

Gdy dziecko zrobi coś niewłaściwego, to można ukarać je na bardzo wiele sposobów niebędących karami cielesnymi - szlaban na elektroniczne urządzenia, szlaban na słodycze i przekąski, nakaz zmywania naczyń ileś razy pod rząd itd. A znacznie skuteczniejszym sposobem uczenia zasad współżycia społecznego i zasad prawa niż zastraszanie jest konsekwentne mówienie "A gdyby ktoś zrobił to samo tobie?" - co oczywiście nie oznacza, że przestępców nie należy karać. Przestępcy popełniają przestępstwa głównie dlatego że liczą na to, że nie zostaną złapani. Więc na takich straszenie więzieniem nie działa.

Jeśli za zrobienie czegoś nie uderzyłbyś dorosłego człowieka dorównującego ci gabarytami, to tym bardziej nie uderzaj za to dziecka. Bo nad dzieckiem masz fizyczną przewagę, i dziecko nie może się bronić.

Smutne i do pewnego stopnia przerażające, że tylu ludzi nie widzi nic złego w wyładowywaniu na bezbronnym dziecku własnych negatywnych emocji i zaspokajania własnej potrzeby dominowania nad kimś.

Pamiętaj, że każdy człowiek jest tym, czym nasiąka w ciągu swojego życia. Człowiek ma to, co otrzymuje od innych oraz daje innym to, co sam ma. Dotyczy to tak samo rzeczy materialnych, jak niematerialnych. Kto jest obiektem przemocy, ten później jest przepełniony negatywnymi emocjami i w związku z tym stosuje przemoc wobec innych. Kto jest obiektem agresji, ten później ma agresję w sobie i później jest agresywny wobec innych. I na tej samej zasadzie: kto otrzymuje miłość, ten ma w sobie miłość i później daje miłość innym. Kto ma w sobie radość, ten daje radość innym. Jeśli ktoś nie ma w sobie radości, to nie da radości drugiemu człowiekowi. Zwykle jest bardzo trudno zbudować zdrową i szczęśliwą relację intymną z kimś, kto w dzieciństwie był bity, poniżany i ogólnie źle traktowany.

Wszystkie problemy biorą się z tego, co rodzice robią swoim dzieciom. Ludzi należy oduczać agresji, przemocy i poniżania innych. I wpajać dzieciom przekonanie, że użycie siły i przemocy jest ostatecznością i powinno służyć obronie, a nie używaniu argumentu siły.

  • + 1

Share this post


Link to post

Cześć,

jestem nowa, nie spodziewałam się, że tyle osób wypowiada się w tym temacie. Ja również dostawałam lanie. Nie było to często ale się zdarzało. Jak byłam mała to jakieś pojedyncze klapsy, natomiast lanie zaczęło się od poważnego wybryku w 4 klasie. Razem z dwoma koleżankami trafiłyśmy do dyrektorki. Nie pamiętam już za co, coś związanego z obrażaniem nauczyciela. Dyrektorka wezwała wszystkich naszych rodziców. Podczas rozmowy tamci rodzice zapowiedzieli moim koleżankom lanie. Moi po raz pierwszy zrobili to samo. Od tego czasu zaczęłam dostawać.  Pamiętam, że dostałyśmy wtedy ostro, kolejnego dnia rozmawiałyśmy o tym. Później wszystkie lania wyglądały podobnie, zależy czy od mamy czy od taty. Skończyło się jakoś pod koniec gimnazjum. 

A Wy kiedy przestałyście dostawać? 

A

Share this post


Link to post
O 12.11.2019 at 20:06, Celt napisał:

Uderzenie dziecka nigdy nie sprawi, że dziecko lepiej zrozumie to, co mu się mówi. I nigdy nie nauczy szacunku do drugiego człowieka i do panujących zasad.
Żaden zdrowy psychicznie człowiek nie uzna za autorytet tego, kto go bije.
I żadne małe dziecko nie jest intencjonalnie złe. A bicie dzieci praktykują albo ci rodzice, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu, albo ci, którzy nie potrafią nad sobą panować - jedna i druga sytuacja nie powinna mieć miejsca.

I tyle w temacie.

Mimo że dzieci własnych jeszcze nie mam to miałam okazję trochę popracować z dziećmi w różnym wieku od półtorarocznych maluszków po 11/12-stolatków. Wiem jak ciężko jest dotrzeć czasem do dziecka, które się źle zachowuje, nie raz z tego co widziałam nawet osobom po pedagogicznym wykształceniu, z latami doświadczenia w pracy z dziećmi, a co dopiero zwykłej osobie, dlatego nie jest zbyt zaskakujące że niektórzy rodzice sięgają po takie "rozwiązanie" ale! Takie "rozwiązanie" właśnie niczego nie rozwiązuje, nie ma żadnego pozytywnego efektu wychowawczego. Dziecko po samym klapsie nie przestaje czegoś robić ponieważ rozumie, że to jest złe, a tylko dlatego, że nie chce dostać kolejnego klapsa. Dlatego z dziećmi trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać!

Gdy się źle zachowuje, wytłumaczyć dlaczego dane zachowanie jest złe, może nie zrozumie za pierwszym razem, może nawet za dziesiątym, ale uparcie tłumaczyć. Karać w sposób, który zmusi do myślenia - usadzić przy stoliku czy innym "karnym jeżyku" na parę minut zadając pytanie nad którym ma się zastanowić. Zależnie od tego, co dziecko zrobiło źle jest wiele innych metod, w które można je ukarać tak aby miało to pozytywny wpływ na jego rozwój, zamiast klaps, który w najlepszym wypadku zupełnie nie wpłynie na rozwój dziecka ale zwykle jednak będzie miał ten wpływ negatywny o czym bardzo ładnie napisał @Celt.

Share this post


Link to post

Nigdy nie dostałam od rodziców klapsa na tyle mocnego, żeby pozostał ślad, nie dostałam go też nigdy na gołe ciało. Ale klapsy moim rodzicom zdarzało się czasem dawać, mimo że teraz wypierają to ze swojej świadomości. Ale ja pamiętam doskonale. Pamiętam jak jako nastolatka oberwałam kablem od komputera, jak jako małą dziewczynkę ciągnięto mnie po podłodze, kiedy przyszłam przeprosić za swoje zachowanie, a rodzice kazali mi wyjść ze swojego pokoju i gdy nie posłuchałam, to zostałam wywleczona... Pamiętam jak ostatniego klapsa dostałam w wieku 14 lat, kiedy ojciec myślał, że znowu siedzę przy komputerze, a ja niosłam laptopa do pokoju roboczego, żeby wydrukować pracę domową. Nawet mnie nie zapytał co robię, tylko od razu przyłożył. Nie byłam problemowym dzieckiem, nie obrażałam rodziców, nie podnosiłam głosu, w ogóle nie przechodziłam przez bunt nastoletni... a mimo to zdarzało mi się oberwać za, nie oszukujmy się, drobnostki. Gdzieś w głębi duszy nadal mam ogromny żal do rodziców o to. Mimo że, jak już pisałam, nigdy nie miałam nawet najmniejszych siniaków po tych klapsach. Po prostu uważam, że kary były niewspółmierne do przewinień i nawet nie zawsze były wymierzane za faktyczne przewinienia, a jedynie za to, co rodzicom wydawało się, że zrobiłam.

Share this post


Link to post

Domyślam się, że lanie laniu nie równe i okoliczności pewnie też u każdego były inne. Raz lanie było w postaci impulsu jako natychmiastowa kara - wtedy seria klapsów lub seria pasków w momencie złego zachowania. To jeszcze rozumiem, natomiast najgorsze były lania zapowiedziane. Od momentu "przewinienia" mijał czas a kara była później. 

Jak to było u Was? Dostawaliście od razu czy później? jaka była w okół tego otoczka - awantura i lanie? rozmowa i lanie? 

Kiedyś na przykład byłam z koleżanką, jej rodzicami i moimi w górach. Coś się szarpałyśmy na schodach przed śniadaniem, chyba była wspólna łazienka na korytarzu i miałyśmy się umyć rano, wtedy rodzice nas złapali, każdą zaciągneli do pokoju i dostałyśmy kilka pasków na łóżku (przy otwartych drzwiach).  Był wstyd, płacz, przeprosiłyśmy się na wzajem i potem już było ok. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
    • Kerosine
    • Olga_00
    • Shady-Lane90
    • alegoria
    • dannonka
    • Anarchist
    • MARCEL17101980
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Olga_00
      Czy wyglądam ma swój wiek?
      Wiem, że to dziwne. Ale gdy miałam 12 lat mamy mojej koleżanka powiedziała, że ze względu na wzrost wyglądam na 14-15 lat, a siostra wtedy gadała, że na 16 lat wyglądam. W wieku 12-13 lat nie kojarzę żeby ktoś dziecko mi mówił tylko proszę pani. Jak byłam gim brali mnie za lo, jak zaczynałam lo czy gim to myśleli że kończę lo lub gim, pod koniec lo brali mnie za studentkę. W wieku 11-16 lat brali mnie za 2-3 lata starsza rzadziej za rok starsza bądź 4 lata starsza. W wieku 14 lat jakiś gościu po
    • Shady-Lane90
      Wzywam Cię do odpowiedzi!
      Dziękuję Ci @Kerosine za wybór świetnych tematów! Udzieliłam odpowiedzi w obu Z mojej strony nominacja leci do @Kalafior_Grozy. Mój drogi braciszku, proszę o odpowiedź w którymś z poniższych tematów.    
    • Shady-Lane90
      Życie po sąsiedzku.
      W swoim prawie 30-letnim życiu mieszkałam w różnych miejscach. Przez pierwsze kilka lat w domu jednorodzinnym z babcią. Przez kolejne naście - w bloku. W wieku 17 lat zamieszkałam w domu jednorodzinnym, który powstał dzięki samozaparciu i heroicznej pracy mojego taty. W międzyczasie jednak wyprowadzałam się kilkukrotnie - a to na studia, a to do "miłości mojego życia". Na studiach również mieszkałam w domu jednorodzinnym. W Legnicy dzieliłam z lubym małą kawalerkę i przyznam szczerze - trafiał m
    • WszyscyZginiemy
      Zazdroszczę innym...
      Wiary, że coś jeszcze jest po śmierci.
    • Kerosine
      Ludzie emitujący negatywną energię
      Moim zdaniem to kwestia tego, że [wielkie] miasto - ze swym ciągłym pędem, hałasem, zanieczyszczeniem i oddzieleniem od natury - ogólnie stanowi niesprzyjające człowiekowi środowisko. Weekendowa czy letnia poprawa sytuacji jest oczywiście zauważalna, jednak prawdziwą różnicę widać i czuć dopiero po przeniesieniu się w rejony położone daleko od centrum, na rubieża miejskiego molocha lub wręcz do strefy suburban. Osobiście jak najbardziej mogę powiedzieć, że przeprowadzka x lat temu w bardziej ruc