Jump to content

Pamietnik narkomanki - PRZECZYTAJ I ZASTANOW SIE


wjb

Recommended Posts

Posted

żeby moderatorzy nie pomyśleli że to jakiś spam ;)

>http://www.virango.pl/content/alinko-pamietnik-narkomanki-schizofremiczki-i-dziwki

PRZECZYTAJ I ZASTANOW SIE!

Nazywam się Ala. Jestem narkomanką, schizofremiczką i dziwką. Najpierw zaczęłam ćpać i od tego zachorowałam na głowę. Żeby zarobić na substancje lecznicze i odurzające zaczęłam kupczyć otworami mojego ciała. Żeby jako tako znosić upokorzenia towarzyszące nieuchronnie lizaniu brudnych pijackich penisów brałam jeszcze więcej herci. Od tego pogłębiała się moja schiza. Potrzebowałam więcej i więcej leków. Dlatego potrzebowałam więcej i więcej klientów. To mnie przybijało, więc grzałam oporowo. Szajba odbijała mi się w czaszce jak piorun kulisty w gumowym pokoju. Psychotropy żarłam kilogramami. To kosztuje, więc decydowałam się na wszystko i z każdym. Nie mogłam tego znieść, więc musiałam się bardziej szprycować. Jednak powodowało to tragiczne zmiany w moim mózgu i stawałam się z każdym dniem coraz bardziej schizoidalna. Musiałam się leczyć szwajcarskimi miksturami, a importowane lekarstwa są drogie. Nie byłam w stanie zarobić na nie inaczej niż grając w amatorskich pornosach i użyczając swojego odbytu dwóm podstarzałym homoseksualnym sadystkom jadającym trupy emerytek biczowanych na śmierć w piwnicy pewnej willi położonej na obrzeżach miasta. Wstrząsały mną dreszcze obrzydzenia na samą siebie, które łagodniały jedynie po uczciwie zasłużonym, solidnym strzale kompotu.

Przez cały czas, kiedy byłam jeszcze szczęśliwym dzieckiem moich nieszczęsnych rodziców, później kiedy brałam, kiedy byłam chora i kiedy oddawałam się Ormianom i Azerom na klatkach schodowych, pisałam dziennik.

Teraz nadszedł czas udostępnienia go światu, żeby ostrzec niewinne dusze dzieci, które zrezygnowane niepowodzeniami szkolnymi zechcą sięgnąć po strzykawkę. Ku przestrodze - NIE, NIE, NIE!

1 stycznia

Wyszłam z psinką na spacerek. Dobra, kochana psinka. Spotkałam Kryśkę jak wracała z Elką z Sylwestra. Opowiadały mi. Było gitesowo, tylko strasznie rzygały. Piły bez popity. Z chłopakami. Powiedziały, żebym żałowała, że w domu siedziałam. Ale ja nie żałuję.

2 stycznia

Obrałam kartofle. Odrobiłam lekcje. Oddałam książki do biblioteki. Obejrzałam Teatr TV. Opanowałam chwyty do piosenki "Jezus oswobadza". Opowiedziałam babci bajkę o okupacji na dobranoc.

3 stycznia

Czułam się źle. Okres. Albo coś w tym stylu. Musiałam pójść do toalety na biologii. W kiblu była Ola. Zapytała jak się czuję. Źle - padła odpowiedź z mojej strony. Wyjęła strzykawkę z kompotem i powiedziała, że to mi dobrze zrobi. Znalazłam żyłę i wbiłam drzazgę. To tylko cencik, ale było fajnie. Niezły kop.

4 stycznia

Obudziłam się na głodzie. Uzależnienie to straszna rzecz. Mieli rację ci mądrzy ludzie, którzy wymyślali wspomnienia narkomanów i drukowali je pod fikcyjnymi nazwiskami z komentarzem, że wszystkie opisane wydarzenia zdarzyły się naprawdę zmieniono tylko nazwiska. Nie myjąc zębów, pobiegłam z niespakowanym tornistrem do Oli. Nie było jej w domu. Pobiegłam więc do Eli. Sprzedała mi dwa centy kompotu po cenie bajzlowej. Ela to dobra kumpela.

5 stycznia

Rano zajrzałam do lustra. Zniszczona twarz, zmarszczki, brak przedniego zęba, oko przykryte pożółkłym bielmem. Rodzice zaczną coś podejrzewać, jeśli nie przestanę grzać. W szkole też się opuściłam. Pani od biologii, zapytała "Dziecko, co się z tobą ostatnio dzieje?" i przyjrzała mi się badawczo. Odpowiedziałam tej przekwitającej kurwie, że pokwitam. Skwitowała to wzgardliwym charknięciem.

6 stycznia

Obudziły mnie wrzaski. To matka znalazła brązowe waciki w moim piórniku, kiedy szukała długopisu, żeby wypełnić kupon od zupy grzybowej w proszku (wysyłając go pod podany adres można wygrać książkę kucharską i rower górski). Uspokoiłam ją kilkoma policzkami i zimną wodą. Uwierzyła. Kochana mama.

7 stycznia

Stukam już po pięć centów rano i wieczorem. Zasnęłam na wuefie, w trakcie skoków przez kozioła. Pani kazała Elce i Kryśce odprowadzić mnie do pielęgniarki. One jednak odprowadziły mnie do kibla, gdzie kupiłyśmy od Oli trochę towaru i przygrzałyśmy. Od razu mi się lepiej zrobiło i poszłam do domu, a Elka powiedziała pani, że higienistka mnie zwolniła.

8 stycznia

Dzisiaj znowu obudziły mnie wrzaski. "Jak mogłaś mi to zrobić?" krzyczała matka potwierdzając zasadę, że histeria lubi się powtarzać. Szukała w mojej kurtce kluczy, bo ma przyjechać wujek Edek i znalazła w kieszeni cztery opakowania od strzykawek dwudziestek i siedem od dziesiątek. Do tego sczerniała łyżka z ułamaną rączką, zapalniczka, wata, valium i kalendarzyk z adresami dilerów. Powiedziałam, że w szkole robimy przedstawienie dydaktyczne o narkomanach i gram jedną z głównych ról. Ucieszyła się bardzo i przeprosiła.

9 stycznia

Dziś była impreza w akademiku. Sami studenci i tylko my z Elką z podstawówki. Studenci poprzyjeżdżali z różnych miasteczek i mieścin, wszyscy w strojach reprezentujących postawę against against wynalezioną przez londyńskich crustowców, gdy publicystom tygodników społeczno-politycznych z kolorowymi okładkami znudziło się pisanie o punkowcach. Waliliśmy herę z dużej miski, co stała na środku pokoju. Śpiewaliśmy i graliśmy na gitarach. Chłopaki zaczęli się z nami całować, a my się z Elką śmiałyśmy. Potem taki jeden Rysiek powiedział, że ma niezły towar w pokoju, ale tylko kilka centów i może się ze mną podzielić. Towar był naprawdę niezły. Potem Rysiek powiedział, że jak mu się nie oddam, to doniesie do moich starych, że grzeję. A wiesz jakie byłyby tego konsekwencje - zapytał rozcinając nożyczkami moje majtki jak na filmach.

10 stycznia

Impreza przeciągnęła się dzień dłużej. Spaliśmy, gdzie kto padł. Rano wszyscy rzygali. Nie wiecie co to znaczy obudzić się rano na kacu w pokoju pełnym rzygających wieśniaków. Rysiek nawet dostał takiej sraki, że nie wytrzymał. Wszystkimi rzucało, a spod ich powiek kluły się śpiochy jak wielkie, żółte kluski. Skarpety im tak śmierdziały, że mieli zaparowane okulary i co chwila któryś wdeptywał w srakę Ryśka i rozmazywał ją po całej podłodze. Pozbierałam prędko ubrania, osuszyłam je pobieżnie i uciekłam do domu. Nigdy więcej nie pójdę na imprezę w akademiku.

11 stycznia

Znowu impreza w akademiku. Poszłam z Kryśką, bo Elka nie miała ochoty. Musiała wczoraj robić lody czterem Murzynom naraz i chciała dziś trochę w domu odpocząć, posprzątać. Wciągnęliśmy miskę niekiepskiego kompotu. Ale jestem już tak wtopiona, że było mi mało. Chłopaki zrobili zrzutę i zadzwonili do dilera. Przyszedł w trzy minuty, wziął kesz i dolał z wiadra do michy. Znowu było fajnie. Wtedy Rysiek powiedział, że jak chcę jeszcze przyćpać, to ma skitrane w chlebaku u siebie w pokoju parę centów. A ja głupia uwierzyłam. Żadnego towaru nie było, za to Rysiek zażądał ode mnie dowodu miłości. A ja głupia uwierzyłam. Zrobił to ze mną dwa razy. Za drugim było nawet fajnie. Potem odstąpił mnie za kasetę Lenny Kravitza Turkiylmaizowi O., lat 26, obywatelowi Republiki Udżdżybykistanu studiującemu pirotechnikę, który walił zupę przez system kroplówkowy zamontowany przy łóżku i walił mnie systemem kałkaskim przez całą noc na łóżku.

12 stycznia

Dzisiaj na bajzlu był bułgarski kompot, bardzo dobry, choć wolę pakistański - jego działanie jest bardziej stonowane, a jego wibracje najlepiej synchronizują się z częstotliwością domykania moich synaps, tak mi się przynajmniej odczuwa. Później w piekarni trafiłam na bułki maślane, które mi bardzo smakowały. Walnęłam jeszcze dziesięć centów i jak za dawnych dobrych czasów wyszłam z psinką na dwór. Such a perfect day. Dobra, kochana psinka.

13 stycznia

Dzisiaj na bajzlu nie było ani bułgarskiego, ani żadnego, ani nawet naszego. Tragedia. Ludzie padali niczym muchy, karetki jeździły na bajzel jak do rozbitego dżambodżeta. Ja jakoś przetrwałam, bo mam młody i silny organizm. Za to po raz pierwszy wysiadła mi głowa. Pewien lekarz w zielonym fartuchu, czepku i masce w tym samym kolorze patrzył na mnie i mówił coś po cichu do sanitariuszy, którzy nieśli Pioruna. Popatrzyli w moją stronę, położyli nosze ze śliniącym się Piorunem i wyjęli z karetki świeży, biały kaftan z powiewającymi tasiemkami prosto z magla. Ciekawe, kogo chcą zapiąć w ten pachnący krochmalem ciasny kubrak- zastanowiłam się, aż w końcu zgadłam, kiedy zrozumiałam, że oni chcą mnie. Idą po mnie. A ja nie mogę się ruszyć. Latarnia mnie trzyma. Byłam przyklejona jak miś koala, do obślinionej latarni. W ostatniej chwili latarnia puściła, a ja rzuciłam się do ucieczki, za mną puścili się sanitariusze rzucając obelgi. Udało mi się uciec, ale miałam strasze doły. Wiedziałam już, że jestem świropozytywna.

14 stycznia

Rano obudziłam się z kapciem w mózgu. Trzaskająca mąka, wiecie o co chodzi. Jak jest takie coś, to nie pomoże twardy reset ani nawet subniskie formatowanie. Tylko zimny krupnik. Naprawdę. Nauczyła mnie tego stryjenka, która waliła arcydzięgiel, bielunia, belladonne i inne takie staroświeckie zielsko. Zimny, gęsty krupnik z czosnkiem do okładów na oczy i ze dwie setki świeżego proszku. Mówię wam dzieciaki, śmietana na oczy, śnieżek do nosa i za pół minuty jesteśmy ożwawieni jak młody makler wiosenną hossanną. Eja-o tego mi było trzeba. Postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Ale nie fryzurę, albo plany na przyszłość, tylko coś bardziej trwałego i konkretnego. Zastanowiłam się i stwierdziłam, że heroina to dla mnie za mało. Już mnie nie kręci tak jak na początku. Postanowiłam zacząć stukać amfetaminę. Nie nałogowo, ale tak okazjonalnie, rekreacyjnie i dla odmiany.

15 stycznia

Kompociarze i spidowcy to dwa odrębne typy ludzi tworzące w robotniczym społeczeństwie dwa getta nie przenikające się wzajemnie; noszące odmienne stroje i wykazujące niejednakowe upodobania kulinarne, preferujące różne formy ekspresji artystycznej, używające odrębnych dialektów i stosujące różniące się rytuały. Chodzi o to, że zaczęłam uczęszczać na inne imprezy. Dzisiaj byłam w disko “Plenty Stars

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • dannonka
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      Deszczowe Myśli #1 Już nigdy nie będę czuć się ani tak szczęśliwie, ani tak bezpiecznie jak kiedyś.
    • Nieprzenikniona
      Może warto rozważyć inne środki antykoncepcyjne niż mechaniczne? Są jeszcze plastry, tabletki, zastrzyki czy spirala, którą zakłada lekarz ginekolog. Jeżeli jesteście w stałym związku, to należałoby podjąć temat zmiany antykoncepcji na tę, która odpowiada obu stronom.  Tak jak napisał Gloria, dostrzeż pozytywne aspekty w tym, że nie masz orgazmu, zbliżenie dzięki temu trwa dłużej i nie musisz się martwić, że masz przedwczesny wytrysk, co jest bolączką wielu mężczyzn. Myśleliście z partnerką o zabawkach erotycznych? Na rynku dostępnych jest sporo specyfików ułatwiających orgazm.
    • Gloria
      Czy byłaś z tym u lekarza?
    • Gloria
      Cześć! Może sytuacja wynika z tego, że używasz prezerwatywy podczas stosunku. Musielibyście kiedyś spróbować bez (jeżeli taka możliwość wchodzi w grę). Skoro jesteś przyzwyczajony zaspokajać się w inny sposób, to musiałbyś w jakiś sposób przestawić się na to, aby osiągać orgazm podczas stosunku. Z drugiej strony, jesteś w dosyć komfortowej sytuacji, bo możesz przez długi czas uprawiać seks bez orgazmu. Wielu mężczyzn dużo by za to dało. Myślę, że możesz mieć pewną blokadę w głowie - zresztą sam o tym piszesz, że dużo o tym myślisz itp... Jak wypiłeś alkohol to było w porządku i do tego byłeś podniecony... Na pewno nie ma co sobie narzucać presji - ważne, abyście czuli się dobrze robiąc to, a nie myśleli o tym, czy tak ma być itp. Jak to dalej widzisz... ?
    • Gloria
      @types i jak?
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      5
    2. 2
      Nieprzenikniona
      Nieprzenikniona
      3
    3. 3
      yiliyane
      yiliyane
      3
    4. 4
      Gloria
      Gloria
      2
    5. 5
      Love20
      Love20
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    7 posts
    yiliyane
    yiliyane
    5 posts
    wardrum
    wardrum
    5 posts
    Vatslav
    Vatslav
    5 posts
    Cranche
    Cranche
    5 posts
    types
    types
    4 posts
    Gloria
    Gloria
    4 posts
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    74 posts
    yiliyane
    yiliyane
    63 posts
    patolove
    patolove
    51 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    478 posts
    yiliyane
    yiliyane
    448 posts
    wardrum
    wardrum
    162 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up