Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'problem'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
    • Moda i Uroda
  • Rozrywka
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.

Categories

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 23 results

  1. Cześć forumowicze, szukałem odpowiedzi na sytuację podobną do mojej lecz zamiast odpowiedzi odnajdywałem kolejne pytania... Więc moja sytuacja wygląda tak, na studiach poznałem dziewczynę, na początku przez to że jestem dosyć nieśmiały nie zaczepiałem jej, lecz ciągle przykuwała moją uwagę. Z biegiem czasu kiedy poznaliśmy się, zaczęliśmy więcej rozmawiać, żartować, przebywać razem, lecz to wszystko ograniczało się do zwykłych relacji kolega-koleżanka. Później zaczęliśmy się bardziej do siebie ośmielać, podszczypywanie, jakieś głupie małe rzeczy, kiedy w żartach się wygłupialiśmy i mogłem się do niej zbliżyć były świetne, ona nie pozostawała nigdy dłużna i sama zaczynała robić podobne rzeczy. Zacząłem zauważać że coraz bardziej się w niej zakochuję, ona w tym czasie znalazła chłopaka... Czas leciał, mi coraz bardziej zaczynało na niej zależeć, lecz nigdy nie powiedziałem jej tego wprost. Czasami kiedy pisaliśmy ze sobą wyznawałem jej że cholernie mi na niej zależy, że zawsze może na mnie liczyć, że zawsze jej we wszystkim pomogę nie ważne co by to było. Przez okres od kiedy się poznaliśmy próbowałem się pogodzić z tym że ona jest ze swoim facetem a nie ze mną, za co nie mogłem nikogo więcej obwinić, tylko siebie. Miałem przez ten czas 2 dziewczyny, do żadnej nigdy nic nie czułem, myślę że chciałem zalepić czymś dziurę w moim sercu która robiła się coraz większa i większa z tego powodu. Często wyznawała mi że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że bardzo jej na mnie zależy, dawała to do zrozumienia, czasami była mega miła, troskliwa i kochana by po paru dniach być chłodną i zbywającą... Kompletnie nie wiem na czym stoję, nie chcę jej mieszać w życiu, nie wiem czy będzie ze mną szczęśliwsza niż ze swoim chłopakiem, mam tak wiele pytań na które nie potrafię sobie odpowiedzieć. Zależy mi tylko na jej szczęściu, dlatego nigdy jej nie powiedziałem co do niej czuję i w sumie dlatego że boję się jej reakcji. Jesteśmy mega dobrymi przyjaciółmi, nie pokroju "nic między nami nie będzie, zostańmy przyjaciółmi" Tylko takimi na serio i od długiego czasu. Od 2 lat nie daje mi to czasami spać, myślę i niszczę sobie zdrowie psychiczne zadając sobie w kółko jedno pytanie, co to da jeśli jej wyznam że ją kocham. Chcę jej szczęścia, nawet kosztem mojego...
  2. Otóż, podobała mi się dziewczyna od długiego czasu, którą widziałem 4 razy w życiu na żywo jest to rodzina innej koleżanki lecz przez to nic nie zrobiłem, a pisałem do tej innej koleżanki czy jest wolna wtedy była. Niestety po 1,5 roku napisałem do mojej koleżanki że z kimś sie spotyka tamta więc troche mi się zrobiło smutno. I teraz pytanie czy mam sie czym zamartwiać ? Bo tak naprawde niewiem czy miałbym szanse bo zaniegadałem ani nic, tylko troche sie bałem, a teraz jest mozna powiedzieć zapóżno, przypomne że widziałem ją moze z 4 razy.
  3. Witam. Na wstepie chciałbym podkreślić, że mam 17 lat i moja dziewczyna również. Problem polega na tym, że wcześniej razem współżyliśmy, lecz z ciągłym strachem przed ciążą. Oczywiście się zabezpieczam prezerwatywą , i rownież z nią bardzo uważam. Lecz po stosunku zaśmiecam sobie głowę pytaniami czy nic nie wyleciało, czy nic sie nie zsuneło, i rożne dziwne myśli.... Po prostu bardzo się boję, że moja dziewczyna zajdzie w ciążę, bo juz w internecie naczytalem się różnych artykułow na ten temat, w sensie ze przezerwatywa nie zapobiga ciąży w 100 %. Ogólnie przez ten strach juz nie współżyjemy a oboje bardzo tego chcemy, lecz ten strach mnie od tego odpycha. Rownież się przestraszylem jak mojej dziewczynie okres się spozniał tydzień, lecz wczesniej uzywalem przezerwatywy i bardzo uwazalem, lecz na sczescie go miala. Bradzo jest to uciążliwe dla mnie, i dla niej bo bardzo tego chcemy ale ten strach przed ciążą jest odpycahjący od tego.... Proszę o jakies porady...
  4. Witam proszę o pomoc Konrad lat 19 widuje dziewczynę w pewnym miejscu , co tydzień nie mam możliwości do niej zagadać + wstydzę się trochę ,znalazłam jej fb ogólnie nic nie ma na nim żadnego zdj , ani nic ale była raz z bratem a brata kojarzę i jego nazwisko tez i znalazłem ja w jego znajomych na fb i była oznaczona na zdj koleżanek.Jak myślcie jak zagadać do niej na fb i powiem ze mi się spodoba i zaproszę ja na kawę to będzie to dobrze rozegrane i nie wyjdę na stalkera czy co ? -Widuje ją w kościele od kilku miesięcy przychodzi sama. -Znam jej kolegę opowiadał mi o niej jest spokojna miła dobroczynna religijna ma 16 lat ja mam 19 lat , chodzi do mojej byłej szkoły -Ja przychodzę do kościoła z rodzicami wiec lipa zagadać po kościele lub w nim , podoba mi się jak zagadać , jak umówić się na randkę z nią jestem wstydliwy , wrażliwy Obydwoje jesteśmy przeciętni napisałem do niej na fb „ hej i buźka „ chcialem się zapoznać nie odrazu ma randkę sie umawiać ale coz zablokowała mnie mogła mnie rozpoznać na fb i kosciele ale pewien nie jestem co robić ? Dziękuje za odpowiedzi Pozdrawiam
  5. majaalys

    Problem z pornografia

    Hej, Moj problem jest taki ze od kiedy mam gdzies 7 lat masturbuje sie przy pornografi (aktualnie 17). Zaczelo sie to tak ze w nocy nie umialam zasnac, poszlam poogladac telewizje i natrafilam na erotyczny film i zaczelam z ciekawosci robic to co robila pani w filmie. Nastepnie to sie kontynuowalo kiedy bylam sama w jakims pokoju z komputerem. Nie pamietam dokladnie, ale to sie stalo prawie ze moja codziennoscia. I chyba wtedy przezywalam tez orgazmy. Teraz to stanowi dla mnie wielki wstyd z wiedza rowniez ze to grzech dla wierzacych. Nie wiem czy to z nudow czy po prostu z checi, ogladam jeszcze dzis takie filmy, czuje jakas przyjemnosc ale za to nie umiem dojsc do orgazmu. Jestem tez od zawsze skryta i dosc niesmiala osoba (w moim gronie znajomych wszystko ok) i zastanawiam sie czy to wlasnie przez to wszystko. Czy ktos moglby mi w tym pomoc ? Myslalam nad wizyta u psychologa ale jest to zbyt upokazajace dla mnie. I rowniez jak moi znajomi rozmawiaja czasami o erotycznych sprawach to udaje ze mnie to nie interesuje i nie mam pojecia o czym gadaja.
  6. A więc tak, w te wakacje byłam na obozie. Było naprawde super, pewnego razu gdy poszłam z koleżankami popływać w jeziorze przyszedł chłopak ze swoją ekipą, też postanowili sie kąpać. Wszystko było super, wpychaliśmy sie do wody ale gdy chciałam wyjść z wody TEN chłopak zaczął mnie ciągnąć do wody tak że nie mogłam wyjść. Wystraszyłam się i zakończyłyśmy zabawe. Następnego dnia ( bede go nazywała chlopak X ) x przyszedł do naszego pokoju i postanowił mnie przeprosić, ździwiłam się bo niespodziewałam się ze w ogóle bedzie sie mną przejmował. Jedna kolezanka z pokoju powiedziała " chyba sie mu podobasz!" i takie rzeczy zaczeła gadać. Protestowałam że to nie prawda, ale wiedziałam ze żartuje. Ale to nie koniec jej podejrzeń, pod koniec dnia mówila że cały czas sie na mnie patrzy i nawet pare razy podszedł do mnie, zapytał o imie i skąd jestem ( bo to był obóz z ludzmi z różnych miast) i przyznam że zaczełam przez to bardziej na niego zwracać uwage. I rzeczywiście, gapił sie na mnie i gdy byłam w pobliżu kontem oka widziałam jak mnie całą "skanuje" wzrokiem. Czułam sie troche niezręcznie ale nie zwracałam na to uwagi ( chociaż przez to ze bardziej mu sie przyglądałam , był naprawde ładny). Czasem też dawał mi rózne sygnaly podchodzil, pytal sie o bye co byle tylko zagadac, juz wiedzialam ze cos do mnie czuje. Gdy obóz dobiegł końca przytulił mnie pare razy, co mi sie podobało. Najlepsze na koniec Dzień po obozie mielimy spotkanie po obozowe w parku, niby gadał ze swoimi kolegami, ale tez patrzyl na mnie a ja na niego gdy on nie patrzył, zdazalo sie ze spotykalismy sie wzrokiem i wtedy bylo niezrecznie. Gdy spotkanie sie skonczyło, musielismy sie pozegnać.... gdy mnie przytulał powiedział mi do ucha " jesteś moim Kraszem" . Byłam zszokowana i sczęśliwa. Do konca dnia myslalam o tych paru sekundach. Zaczął mi sie naprawde podobać, tez zaczynalam go kraszować. Pisaliśmy pare tygodni, aż w koncu.... "ucichł" nie pisał nie odzywał się, gdy ja zaczelam pisac zdawalo mi sie ze pisze z przymusu i nie chce mu sie ze mną gadać. Teraz nie piszemyod jakis paru miesiecy... i nie wiem co mam zrobić... czy dalej probowac walczyc z pisaniem? poczekać do nastepnego obozu jak sie bedzie zachowywał? czy odpuścic całkowicie? Problem też w tym że nie potrafie zapomnieć... i ciagle myśle. PS: mam 15 lat jesteśmy w tym samym wieku.
  7. Piszę tutaj w trudnej dla mnie sprawie. Od kilku lat przyjaźnię się z Y (ostatnio zaczęłam wątpić w tą przyjaźń, ale nie o tym dzisiaj). Y jest dosyć głośną osobą, buntowniczką. Wiecie, nastolatka, która ma styczność z imprezami, alkoholem itd. W zeszłym roku natomiast zaczęłam przyjaźnić się z X. Ona także jest typem nastolatki, która przechodzi mocno ten ,,bunt”. Używki i te sprawy. Zapoznała mnie z masą znajomych, którzy też, np. palili. Byłam wtedy osobą o niskiej pewności siebie, więc pod wpływem wejścia w ,,nowy” świat bardzo zmieniłam się. Po prostu pierwszy raz poczułam się doceniona przez kogoś i chciałam się przypodobać. Zaczęłam się mocniej malować, ciągle narzekałam na rodziców, przeklinałam, imprezowałam. Moi rodzice to zauważyli i zaczęli zwracać mi uwagę, że to wszystko przez X. Gdy dowiedzieli się o moim przeklinaniu i kłamstwach całkiem zakazali mi z nią utrzymywać jakikolwiek kontakt. (Były to wakacje, na codzień chodzimy razem do klasy z X i Y). Nigdy nie chciałam zawieść rodziców, więc zrobiłam co mi kazali, przyjaźń się skończyła. Zresztą z perspektywy czasu wiem, że postąpili tak, jak rodzic powinien i nie mam im tego za złe. Jednak, wbrew pozorom, X była pierwszą taką osobą w moim życiu, którą mogłam nazwać przyjaciółką. Mimo, że używkuje, to nie przeszkadza mi to, bo w takim razie wśród moich rówieśników nie mogłabym gadać z niemalże nikim. Poza tym nie mogłabym też spotykać się z Y (ale o tym za chwilę). To też nie jest tak, że jej spędzanie czasu opiera się tylko na tym. W tamtym okresie, w zeszłym roku, gdy nie było przy nas innych znajomych, spędzałyśmy normalnie czas, np. oglądając seriale i żartując. Żadnych ,,zakazanych rzeczy”. Przez ten okres niespotykania się z X zmieniłam się. Przestałam przeklinać, ubieram się i maluję skromnie, jestem kulturalna. Przestałam wyśmiewać się z innych i plotkować, staram kierować się dobrem. Na nowo zyskałam zaufanie rodziców. Staram się im pomagać, na tyle, na ile mogę. Po powrocie do szkoły zaczęłyśmy znowu rozmawiać ze sobą, powoli, od krótkich pogawędek do dłuższych rozmów na przerwach. Od początku roku szkolnego minęło wiele miesięcy i od jakiegoś czasu jesteśmy znów prawie na etapie przyjaźni. X też się od wtedy trochę zmieniła. Zmieniła też znajomych. Problemem jest to, że możemy spędzać czas tylko w szkole. Moi rodzice są bardzo wrogo do niej nastawieni. Myślą, że gdy zacznę się z nią znowu spotykać, to zmienię się na gorsze. Zresztą mają o niej bardzo złe zdanie. (Gdyby tylko dowiedzieli się co Y wyczynia...) Natomiast ja teraz nonstop przebywam z X w szkole, siedzimy razem na lekcjach, na przerwach też. Zwierzamy się sobie, przekazujemy tajemnice. Czuję się po prostu przy niej uskrzydlona. Jest ona pozytywną osobą, która zawsze poprawi humor. Gdy mam jakiś problem to ona wysłucha mnie i pomoże. Mogłabym z nią konie kraść. I tym razem nie upodabniam się do niej na siłę, bo przecież wcale nie muszę. Na propozycję papierosa grzecznie odmawiam. Ona akceptuje moje zachowanie, a ja jej. Zauważyłam, że nasza relacja właśnie opiera się na zaufaniu i tym, że dobrze się przy sobie czujemy. Nasze rozmowy dają mi wyrzucić z siebie emocje. Jednak boli mnie fakt, że jedyny czas, który możemy spędzać jest w szkole. Zwłaszcza, że Y ,,odwala” takie same akcje jak X. A z Y cały czas wychodzę, ona przychodzi do mnie itd. Gdyby rodzice naprawdę chcieli mnie uchronić od styczności z osobami przeklinającymi i używkującymi musieliby zamknąć mnie w klatce. Niemal każda osoba, z którą rozmawiam w szkole, po lekcjach idzie na fajkę. Rodzice myślą, że wtedy taka stałam się przez konkretne osoby, a nie przez własne głupie wybory i mechanizmy działania. Moja ówczesna podatność zniszczyła wszystko. Jak przekonać rodziców do tego, że ta przyjaźń daje mi radość i, że naprawdę X jest wartościową osobą mimo, że nie zachowuje się tak, jakby sobie tego dorośli życzyli? I, że mogą mi ufać, bo już ich nie okłamuję? Nie mam teraz ani jednego znajomego, ani jednej koleżanki, została mi tylko X i serce mi się złamie jeśli zostanę na tym świecie zupełnie sama. Zwłascza, że niedługo ciepłe dni, a ja będę zdana tylko na siebie i własne myśli... Przecież rodzice nie mogą mi zakazać przyjaźni. Pomocy! Dodam, że mamy po 16 lat.
  8. Hej, mam 18 lat i pewnego rodzaju problem. W opisie tego wątku jest napisane że wszystkie tematy są brane na poważnie, mam taką nadzieję bo na innych forach ludzie albo się śmiali albo wyzywali :/ Chodzi o to że mam wrażenie że coś jest ze mną nie tak. W liceum poznałem fajną dziewczynę. Spoko, podoba mi się, ale nie tylko ona. W między czasie umawialiśmy się z kumplami na różne wyjazdy a ja odczuwam jakby podobał mi się kolega, tak jak ta dziewczyna ze szkoły. To dziwne i trochę mnie to niepokoi :/ Pierwsze "objawy" homoseksualizmu miałem już w gimnazjum czyli w wieku 15 mnie więcej lat ale zlałem to bo miałem dziewczynę i było dobrze. Jednak teraz z biegiem czasu zaczyna się to nasilać. Wiem że może to być biseksualizm, ale co do tego nie jestem pewien bo w tym momencie mam wrażenie że ciągnie mnie bardziej w tę drugą stronę. Wiem że to głupie i nie powinienem się tego bać albo wypierać ale prawda jest taka że się boję... Nie chciałbym aby ktoś się z tego śmiał czy coś, ale chcę poznać waszą opinię czy znacie kogoś takiego (ja nikomu jeszcze tego nie mówiłem), jak sobie z tym poradzić, jakieś rady wskazówki może psycholog, seksuolog. Liczę na pozytywny odzew. Dzięki!
  9. vvidel997

    Brak kodowania na wydrukowanej kartce

    WitamPisałem maturę z języka angielskiego na komputerzeZadania a,b,c,d zaznaczałem na karcie odpowiedzi a ostatnie zadanie za 10 punktów pisałem na komputerzeWydrukowałem prace dałem ją osobie nadzorującej, ona włożyła wydrukowaną kartkę w arkusz maturalny i zapakowała do folii, a na przodzie arkusza napisała ze Odpowiedzi zdającego znajdują się na wydruku komputerowymJednak na wydrukowanej kartce nie napisałem peselu ani nie nakleiłem naklejki z informacjamiCzy to zadanie zostanie unieważnione ?
  10. Witam serdecznie ! Mam 23 lata i mam bardzo poważny problem. Na wstępie informuje, że jestem odporny na teksty typu masz jeszcze czas, wszystko będzie dobrze czy chłopie głowa do góry. Tyle tego słyszałem, że jeszcze jeden raz i zacznę zabijać !! Jestem bardzo wrażliwym, wstydliwym i tchórzliwym chłopakiem. Zapewniam was, że połączenie tych cech w życiu jest dla człowieka zgubne !! W dzieciństwie nie miałem łatwo. Byłem bardzo gruby, a koledzy mnie wyzywali, bili. O rozmowie z dziewczyną mogłem sobie pomarzyć. Wszystkie uciekiały ode mnie i nazywały mnie bulbazaur. Moi rodzice nie umieli m pomóc w tym temacie, a na wywiadówkach zawsze był problem ze mną czego moi rodzice mieli serdecznie dość. W wieku 16 lat ważyłem już 135 kg przy 170 cm. Zgłosiłem się do poradni gdzie pomogli m zejść z wagi. Teraz mam 85 kg przy 180 cm, a więc uważam, że jest okej jednak cały czas muszę uważać na swoją wagę. Pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć kogoś bliskiego, bo z racji tego, że jestem jedynakiem, nikt mnie nie lubił w dzieciństwie, a moi rodzice mało byli zainteresowani jakimś umileniem mi czasu swoją osobą. Zazwyczaj kupowali mi zabawki i mówili, żebym się sam bawił jestem po prostu samotny i potrzebuje kogoś bliskiego. Wiem to, bo moi rodzice są już w bardzo podeszłym wieku przy 70tce. Próbowałem więc, ale nigdy mi nie wychdziło. Zawsze kończyło się tylko na rozmówkach na fejsie, a w realu nogi mi się telepały, a ręce trzęsły. Nigdy nikogo w życiu nie pocałowałem w usta ! Chodziłem nawet do psychologów jednak oni nie potrafili mi pomóc. Jestem studentem i poznałem tam piękną dziewczynę. Praktycznie poczułem coś do niej od początku. Była piękna ! Charakterek miała wredny, ale i też za to bardzo zabawny i lubiła być w centrum uwagi. Starałem się o nią jakiś rok czasu. Raz udało mi się ją nawet pocałować w policzek, co bardzo mnie ucieszyło. Pare razy przytulić. Jednak na tym się kończyło. W realu zaczęła uciekać ode mnie i na koniec zaczęła mi grozić policją, że ją prześladuje. To był cios w moje serce. Odpuściłem. Potem próbowałem z innymi jednak taki sam skutek, a nawet gorszy, bo nie udało mi się nigdy tak zbliżyć. Też hamowało mnie to, że ja chyba nadal ją kocham szkoda, że bez wzajemności. Nie wiem jak to możliwe ! Co ja mam zrobić, żeby w końcu poczuć smak miłości ? Nie widzę już powoli nadziei. Chyba jestem za słaby na to wszystko i powinienem żyć samotnie. Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc proszę o odpowiedź ! Błagam wręcz !! Na teksty jakie napisałem na początku nie odpowiadam. Pozdrawiam was serdecznie !!
  11. Alexandraa

    Problem z chłopakiem

    Mam problem z chłopakiem. sytuacja wygląda tak, że spotykam się z nim od dwóch tygodni i już na początku poinformował mnie, że ma problem z zaufaniem do drugiej osoby itd. Podczas naszych spotkań próbowałam się do niego zbliżyć, ale on tego unikał. Nawet jak leżeliśmy obok siebie na łóżku i oglądaliśmy film, zachowywał dystans. Wiem, że ma plany być ze mną ale jeszcze ani raz się do mnie nie przytulił, nie mówiąc o pocałunku. Nie wiem co o tym myśleć, wiecie może czym to jest spowodowane?
  12. Witajcie, może od razu przejdę do rzeczy. Z moim chłopakiem w czerwcu miną nam 4 lata związku. Rok temu w maju po maturze postanowiliśmy pojechać do pracy w UK. Miesiąc później on mnie zapytał czy nie chciałabym tu z nim wrócić we wrześniu spróbować życia na obczyźnie. Zgodziłam się. Mieliśmy wtedy prace, życie za granicą było dla mnie czymś nowym i nie myślałam wtedy jak to będzie jak nie będzie pracy. Ja nie pracuję od paru miesięcy, mój chłopak od stycznia. Teraz od paru dni zastanawiam się nad powrotem do kraju. Myślę nad tym żeby pójść dalej się uczyć w kierunku jakiegoś zawodu. I również tęsknie za rodziną. Mój angielski nie jest dobry, ciężko mi zrozumieć czasem jak ktoś do mnie mówi. Dlatego myślę nad powrotem i dokształceniem się. Mój chłopak nie chce wyjeżdżać. On chcę spróbować jeszcze życia za granicą. Ja nie czuję się tu dobrze. Co z tego, że mamy znajomych, na których możemy liczyć, jak ja tęsknie za tymi w kraju. A rozmowy telefoniczne wcale nie pomagają w tej rozłące. Mówi, że jak wyjadę to dla niego taki związek nie ma sensu. Jednak uszanuję moją decyzję. Zastanawiam się co zrobić.. Zostać w UK, chwytać się prac dorywczych (czego nie bardzo chcę, wolałabym mieć coś "stałego") i od września uczyć się angielskiego w szkole, czy może wrócić do rodziny, nauczyć się zawodu oraz języka jednocześnie przekreślać związek (ja bym chciała spróbować na odległość, on wyklucza przez swoje wcześniejsze związki)?
  13. Hej, Mam 17 lat , 2 lata temu po raz pierwszy spróbowałam "masturbacji" z początku było dziwnie , ale coś mnie do tego ciągnęło więc robiłam to dalej. Zaczęłam to robić regularnie, z każdym razem jednak czułam się coraz gorzej, coraz bardziej winna. Próbowałam z tym skończyć , ale zawsze gdy w tv idzie jakiś lekko erotyczny fragment odczuwam pożądanie. Zanim jeszcze zacznę wiem , że będę tego później żałować ,ale to jest silniejsze ode mnie. Co mam zrobić ? Nie chce tak dalej. Wyczytałam gdzieś, że takie coś może wywołać brak zainteresowania seksualnego innymi osobami , zauważyłam to u siebie , ale wcześniej nie wiedziałam , dlaczego tak jest .? Pomożecie ? Jak przestać na stałe ? Miałam kiedyś 2-3 miesięczną przerwę ,ale pewnego dnia mi się strasznie nudziło i znowu zaczęłam... Pomóżcie !
  14. Hejo Mam wielki problem i nie wiem jak mam się zachować, ale zanim powiem o co dokładniej chodzi to mam kilka słów prologu by chociaż trochę bardziej zrozumieć sutuacje. Mam 15, prawie 16 lat, od września chodzę do technikum, w maju tego roku poznałem Zuzię, lat 13, dużo spędzałem z nią czasu, i bardzo lubiłem to robić. Czułem coś do niej, byłem w niej bardzo zakochany, ale ona miała chłopaka (Kacpra, mój znajomy), więc nie próbowałem nic bardziej, bo wiedziałem że to nie wyjdzie i będzie bez przyszłości. Traktowała mnie jak BFF, zwierzała mi się ze wszystkiego. Oni zerwali ze sobą w wakacje, ona była bardzo zrozpaczona, ja starałem się ją pocieszać jak tylko potrafię. Naprawdę bardzo dużo o niej myślałem. Mógłbym o tym się dużo więcej rozpisać, ale ten wątek jest o czymś innym. Przez ostatni miesiąc, dwa, lekko straciliśmy kontakt, ona już mnie nie traktowała jako przyjaciela tak jak kiedyś (Zrobiła coś bardzo niefajnego w stosunku do mnie, ale nie ma teraz sensu mówić co), aż do pewnego momentu, kilka dni temu. Zaczęła ze mną znowu pisać 'po przyjacielsku', zachowywała się tak jak kiedyś gdy się spotykaliśmy, i ogólnie było (nadal jest) fajnie. Powinienem dodać, że mniej więcej od połowy września ma nowego chłopaka, którego jeszcze nigdy nie poznałem. Na początku pomiędzy nimi się układało, ale od paru tygodni z tego co mi mówi to on traktuje ją jak szmate (bardzo obraża, mówi niemiłe rzeczy o niej, poniża ją itp.), a ona przez niego płacze, ale nie potrafi tego zrozumieć że on się nią bawi i najprawdopodobniej nie traktuje jej na poważnie. Słyszałem trochę info o tym jej nowym chłopaku, i każda z nich mówi że oni do siebie nie pasują. Nawet Zuzi tata (Z którym swoją drogą mam całkiem dobry kontakt) uważa, że ona z nim nie powinna być. Ja zresztą też tak uważam. Raz do niej napisałem tak lekko co o tym ich związku myślę, ale jednak niecałkiem bo nie chciałem jej jeszcze bardziej zasmucić. Jeszcze na nikim nigdy mi tak nie zależało jak na Zuzi, traktuję ją jako bardzo bliską mi osobę, chcę być przy niej i chcę by miała jak najlepiej. Staram się z nią spotykać z nią codziennie chociaż na 15 minut (ale nie zawsze jej mama jej pozwala (jej rodzice są po rozwodzie)). Chciałbym jej powiedzieć to co myślę o tym ich związku i zaproponować jakąś zmianę, albo nawet i by z nim zerwała. Ale problem jest w tym że niebardzo wiem jak to zrobić tak, by nie przyjęła tego źle i by wzięła to co powiedziałem na poważnie. Nie chciałbym też być dla niej za ostry, bo znam ją i wiem że ona potrafi ze wszystkiego być smutna (od maja do sierpnia łapała nawet za żyletki i się cięła, niestety nie wiem jak jest teraz bo nie mam o tym żadnych informacji, a staram się z nią o tym nie gadać). Ma kto jakieś porady, pomysły, jak mniej więcej zacząć rozmowę o tym temacie i co mam konkretnie powiedzieć tak, aby zrozumiała to co mam na myśli? Z góry dziękuje za poświęcony mi czas i za udzielone odpowiedzi
  15. lionheartxv

    Chorobliwa zazdrość

    Hej. Jak bardzo zdesperowana muszę być, aby szukać pomocy u obcych ludzi w Internecie? Nie wiem, czy ktokolwiek odpowie mi na tą prośbę, ale cóż... spróbujmy. Problemem mojego życia jest zazdrość. Jeszcze żeby była to normalna zazdrość, ale nie... to jest chorobliwe poczucie bycia gorszym, chęć znalezienia się w innym miejscu, pozyskania innego życia, bycia w innych okolicznościach z innymi ludźmi. Ten problem dokuczał mi zawsze i zawsze był sprawcą tego, że rozwalały się wszystkie moje relacje. Jednak teraz to zaczęło i działać autodestrukcyjnie na mnie. No, ale o co dokładnie chodzi? Już mówię. Rok temu pojawił się w moim życiu pewien chłopak. Nie będę owijać w bawełnę - spodobał mi się. Po dłuuugich i żmudnych zmaganiach jakoś udało nam się zbliżyć i zostaliśmy parą. Po miesiącu to się rozsypało, a chłopak od tego czasu ma mnie gdzieś, ale nie o tym mowa. Chodzi o to, że chłopak utrzymuje bliskie kontakty z moją przyjaciółką. Cały czas widzę ich razem, świetnie się rozumieją... Po prostu boli mnie, że to już nie jestem ja... I gdy na nich patrzę zaczynam się dziwnie zachowywać - no, jak dzieciak, który nie dostał wymarzonej zabawki... obrażony dzieciak. Wiem, że niszczę tym innych i siebie. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Jest coraz gorzej. Cały czas się z nią porównuję. Z każdą osobą, z którą rozmawia ten ważny dla mnie mężczyzna... To jest męczące. Chcę wreszcie się od tego uwolnić. Ale jak? To tak bardzo boli... Nie musisz na to odpowiadać. Piszę to, bo mam złudną nadzieję, że może ktoś był w takiej sytuacji i już z niej wyszedł, albo po prostu ma tak dobre serce, że się zainteresuje. Dzięki, jeśli dotarłeś aż do tego momentu.
  16. peaceofmind

    Próba naprawienia relacji

    Witam, w skrócie przedstawię o co chodzi. Rok temu pokłóciłem się z pewną dziewczyną. Od tego czasu nie mieliśmy kontaktu. Ostatnio się przypadkowo widzieliśmy, ona ciągle pierwsza się na mnie patrzyła i uśmiechała. Ja dalej coś do niej czuję. Na urodziny chcę jej dać po cichu list w formie wiersza. Myślicie, że ma to jakiekolwiek szanse na naprawienie naszych relacji?? Czy może wyjdę na debila? Co byście mi doradzili.
  17. Hej. Mam problem z dziewczyną. Jesteśmy w związku od 3 mesięcy. Ja mam 21 lat, ona tak samo. Ostatnio dowiedziałem się, że około 3 lata temu była w związku z jednym z moich kolegów. I... niestety straciła z nim dziwictwo. Jednak nie chodzi tylko o to. Wyciągnąłem z niej wszystkie informacje i dowiedziałem się, że robiła mu wiele razy loda podczas tego związku. Jet to dla mnie trudne do zaakceptowania, o wiele gorsze od tradycyjnego seksu. Nie powracam już do tego tematu, ale mam opory przed całowaniem, cały czas myślę o tym że mu robiła dobrze. Orzydza mnie to i nie wiem co mam zrobić, zależy mi na niej ale mam blokade..
  18. lukehemmings

    Nowy rok szkolny

    Cześć Wam. Otóż w tym roku mam dosyć duży problem z moimi koleżankami w szkole. Po prostu jak przyszłam w pierwszy dzień szkoły, drugiego września, to nikt się do mnie nie odzywał, nikt ze mną nie rozmawiał, traktowali mnie jak powietrze. Wydaje mi się, że to wszystko zaczęło się już w tamtym roku na wycieczce, jednak nie jestem pewna. Minął miesiąc szkoły, trochę października, i nadal jest źle. Kilka razy próbowałam z nimi rozmawiać, jednak to nic nie daje. Po prostu przy ludziach jestem zupełnie inna niż w domu, przy rodzicach, jak jeżdżę na np. wielkanoc do rodziny. Jestem okropnie zmęczona w szkole, nic mi się nie chce. Jestem w szóstej klasie, wiem, że jestem jeszcze młoda, ale okropnie się źle czuję przez cały czas myśląc o tym, że może nigdy się nie pogodzimy, a przecież teraz będą ósme klasy, przez co będę musiała być z nimi dwa lata. Nie znajdę przyjaciółki, koleżanek - co to będzie?
  19. Witam. Ostatnio mam problem z moją przyjaciółką. Wydaje mi się że ona nie lubi spędzać ze mną czasu i nie chce mnie widywać. Ale może zacznę od początku. Mieszkam za granicą, razem z moimi rodzicami, od czterech lat. Zawsze byłam osobą bardzo nieśmiałą, ale odkąd wyjechaliśmy to jeszcze bardziej zamknęłam się w sobie. Wiadomo, bariera językowa, trochę inna kultura... W dodatku w szkole ciągle wszyscy mi dokuczali. Czułam się mega samotna i było ze mną źle, bo zaczęłam mieć myśli samobójcze i cięłam się. Rodzice zabrali mnie do psychologa który zdiagnozował u mnie fobie społeczną i depresję. Ja jednak udawałam że wszystko jest w porządku i nie chciałam się leczyć. I jakoś wytrzymałam w tej szkole do końca gimnazjum. Co prawda z nikim nie udało mi się zaprzyjaźnić, ale przynajmniej nauczyłam się języka. Potem zaczęłam liceum i poszłam do nowej szkoły. Chciałam się z kimś zaprzyjaźnić, i w pewnym sensie udało się. Mam kilka znajomych, i wspominaną, bliższą mi przyjaciółkę. Teraz mam z kim pogadać w szkole i nie siedzę sama na przerwach, ale w weekendy wciąż jestem samotna. Kilka razy gdzieś wyszłyśmy, ona była ze 3 razy u mnie w domu, ale do siebie nigdy mnie nie zaprosiła. To ja zawsze gdzieś proponuje wyjście, a ona zwykle mówi: "Nie wiem czy będę mogła, jeszcze ci powiem". I zwykle okazuje się że nie może. Też nie chcę się narzucać, bo nie chcę stracić jedynej bliższej przyjaciółki, ale jest mi trochę przykro z tego powodu. Ona też jest dosyć nieśmiała i nie ma wielu znajomych (przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy nie opowiada o żadnych swoich znajomych). I ciągle spędza czas ze swoją rodziną. W każdy weekend widuje się ze swoimi kuzynkami, które mają po kilka lat, idzie do swoich dziadków, cioć... Jasne, rodzina jest ważna, ale znajomi chyba też?Też jej trochę zazdroszczę tego, bo ja moją rodzinę widuję raz, lub dwa razy w roku. Czuję się trochę odrzucona. Oczywiście też nie chcę, żeby poświęcała mi 100% swojej uwagi, ale uważam że mogłybyśmy się spotkać czasami w weekend i pójść do kina albo gdzieś indziej. Ale jak jej coś proponuję i ona mi odmawia, to ona nic sama nie zaproponuje. Gdyby mi ktoś zaproponował wyjście, a ja bym nie mogła, to zaproponowałabym inny dzień na spotkanie. A ona mówi że nie może i koniec rozmowy. Po tych wszystkich odmowach już nie chcę się jej pytać, ale nie mam z kim wyjść do miasta, i mam dość siedzenia samotnie we wszystkie weekendy. Uważacie że powinnam dalej próbować czy dać sobie spokój i nie widywać się z nią poza szkołą?
  20. prze34mek

    Co na erekcję?

    jakis sprawdzony sposob na problem z erekcja? ostatnio kobieta z ktora bylem dluzszy czas mnie zostawila. wybralem sie z kolegami do klubu, zeby sie troche rozerwac i pocieszyc. poznalem tam sporo mlodsza kobiete ktora udalo mi sie zaciagnąc do lozka tego samego wieczoru. niestety moj sprzet odmowil posluszenstwa. nie wiem co jest, nigdy wczesniej tak nie mialem, a chce wrocic do tego, co robilem przed stalym zwiazkiem.
  21. Pewnie duzo tego na forach ale chyba lepiej mi bedzie jak w jakis sposob sie wypowiem mam 27 lat ostatnio nawet dobra prace w ktorej jestem dobry niby jestem szczesliwy bo sie uklada ale tak nie jest brak 2 osoby i to raczej juz moja wina nie wiem zbytnio jak to opisac boje sie ze nie dam rady w zyciu zwiazki w wiekszosci przyczyn ja koncze boje sie ze nie zaspokoje materialnie ? nie dam rady ? ze 2 osoba sie zawiedzie na mnie? bo np kiedys strace prace czasem spac nie moge bo naplyw mysli mi nie pozwala 1000 mysli na sekunde moze zasiegnac porady gdzies tylko czy to anonimowe bedzie? i czy pomoze ? moze cos inego ? czy siedziec tak i czekac ? dzis lekko sobie wypilem pewnie dlatego sie otwieram nawet nie wiem czy trafilem w odpowiednie miejsce Pozdrawiam
  22. Witam, Mam 25lat i wiążę się z pewnym problemem, który trudno mi rozwiązać. Mam nadzieję, że tutaj znajdę odpowiedź. Nigdy nie korzystałem z takiej formy pomocy, ale może akurat to pomoże. Jestem Filip (25lat) i mam dziewczynę Martę (27lat). Spotykamy się od ponad półtora roku czasu. Ja mieszkam u siebie w domu z matką, ona mieszka sama ze swoim synkiem (lat 7). Jej dziecko jest owocem poprzedniego związku. Ja sam obecnie jestem bezrobotny od 2,5 m-cy. Nadal poszukuję pracy. Przez 3 dni sam musiałem opiekować się jej dzieckiem, wskutek czego przez 3 dni nie było mnie u mnie w domu. (Nie ważne po co i dlaczego musiałem się nim opiekować – nie to jest tu istotne). Chodzi o to, że po powrocie do domu matka dała mi ofertę, na którą mogłem się zgodzić albo nie: albo spotykam się nadal z Martą i wychodzę do niej przez co coraz krócej bywam w domu – i tu robię WYPAD, tzn mam się wyprowadzić z domu. Albo czas na spotkanie się z Martą ograniczam do weekendów i mogę nadal mieszkać w domu z matką. Oczywiście, kiedy Marta dowiedziała się o tym wszystkim to się wkurzyła, zresztą ja też. Sprawa wygląda tak: albo przystaję na warunki matki i nadal mieszkam w domu, ale z Martą będę musiał zerwać (właściwie to samo się stanie przez siebie bo za długo się znamy i za bardzo się zżyliśmy i nie wytrzymamy takiej zmiany tym bardziej, że mamy trochę więcej lat i słuchanie, jak ktoś komuś zabrania się z kimś spotykać jest dla nas absurdem). Dodam, że nie chcę i nie zamierzam zrywać z Martą. Albo nie zgadzam się z tą propozycją i wyprowadzam się do Marty (na co ona się zgodziła). Osobiście mam dużo wątpliwości, jeśli chodzi o tą całą sprawę. Tak naprawdę matka jest po prostu podła. Mam siostrę starszą o 10 lat ode mnie, z którą nie ma kontaktu. Dlaczego? A no dlatego, że już nie wytrzymywała w domu z matką i się wyprowadziła. Nie ma z nią kontaktu od kilku lat, ale wiem, że ma męża i 5 dzieci. Uwierzcie mi, że z moją matką się nie porozmawia. Nie wytłumaczy się jej czegoś bo jej racja jest najważniejsza. „Albo się mnie słuchasz gówniarzu, albo wypierdalaj mi z domu.” - to jej ostatnie słowa. Jest cholernie agresywna (nie zrobi nikomu krzywdy bo jest słaba, ale słownie jest agresywna), drze ryja tak, że wszyscy w bloku ją słyszą i bluzga na mnie ile wlezie. Jeszcze jedna sprawa – praca. U mnie w mieście BARDZO trudno o pracę (o umowie o pracę można pomarzyć). Trzeba mieć znajomości, ażeby mieć konkretną posadę. Szukam pracy, gdzie tylko się da, ale póki co krucho. Oszczędności mam, to nie tak, że jestem spłukany. Matka ma ponoć pomóc ze stażem w pewnej placówce (nie wiadomo ile czasu to zajmie i czy w ogóle się uda). Ja sam idę na szkolenie na pewne stanowisko...jeśli mi się uda będzie to umowa zlecenie i dużo godzin do wyrobienia. I tutaj moje pytania: Czy lepiej wyprowadzić się z domu i zamieszkać u Marty, czy zostać w domu? Czy lepsza propozycja ze stażem, czy z umową zlecenie? (po stażu zawsze jest, ale nie musi być możliwość dalszego zatrudnienia). P.S. Cała ta sytuacja jest tak stresująca, że za niedługo chyba wypadną mi włosy. Osobiście starałem się napisać to wszystko w miarę zwięźle i na spokojnie. Wiecie, czuję się jak w klatce. Z domu wyjść nie mogę, nie mówiąc, gdzie idę. A matka dodatkowo może się na to nie zgodzić, a jeśli ja się sprzeciwie to ona mnie wyrzuci za drzwi. Ale co by nie było, pierwszy raz w życiu sytuacja mnie przerasta i nie wiem kompletnie, co robić.
  23. svndrv

    Zachowanie faceta.

    Hej, mam pewien problem. Chciałabym żeby wypowiedzieli się na ten temat faceci bo wy najlepiej rozumiecie zachowanie innego faceta ;) Spotykałam się z nim ponad miesiąc, podobaliśmy się sobie, dogadywaliśmy się. On traktował mnie jak swoją dziewczynę, okazywał uczucia, (nie uprawialiśmy seksu) odzywał się do mnie zawsze pierwszy i widać było że mu zależy. Ostatnio jednak zaczęło się coś psuć. Zawsze widywaliśmy się w sobotę bo mieszkamy daleko od siebie, on pracuje po 12 godzin, ja chodzę do szkoły. W tamtą sobotę się nie spotkaliśmy. Zapytałam go jakie ma plany, a on napisał że będzie oglądał mecz ksw, więc nie proponowałam mu spotkania i spotkałam się z koleżanką. Następnego dnia napisał do mnie i normalnie rozmawialiśmy ale w poniedziałek nie napisał do mnie przez cały dzień, więc ja napisałam i nasza rozmowa skończyła się na 3 wiadomościach.Nie odzywał się przez dwa kolejne dni. Wczoraj napisał do mnie jednego głupiego smsa: "Hej, co tam powiesz kotku?" Odpisałam że jestem w szkole i mam praktyki i już nic nie odpisał. Jak mam rozumieć jego zachowanie? Czemu tak bez powodu przestał się odzywać? Po co do mnie w ogóle pisał? Boję się go zapytać czemu jego zachowanie się zmieniło bo wydaje mi się, że mógł poznać kogoś innego, a nie chcę zrobić z siebie kretynki.
×
×
  • Create New...