Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'niesmialosc'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
    • Moda i Uroda
  • Rozrywka
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.

Categories

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 4 results

  1. karo123

    boje się zbliżyć

    Mam 16 lat.Nie miałam nigdy chłopaka, wiem że mam powodzenie. Moim problemem jest to, że nie wiem jak się zbliżyć.Boje się tego, nie jestem jakaś desperatka ze musze mieć chlopaka, ale jednak fajnie by bylo z kims byc. Jednak do tej pory poznawalam nieodpowiednich kandydatow, albo ci którzy byli we mnie zakochani nie podobali mi się.. Nawet nigdy sie nie calowalam..boje się to zrobic gdyz czuje ze mnie wysmieje. Jak już ma zaczac sie jakies zbliżenie to ja uciekam.Nie przytule sie na pożegnanie przy pierwszym spotkaniu.. w myslach nie boje sie niczego, ale jesli cos ma przyjsc na zywo boje sie.Jesli chodzi o flirtowanie to tez do odpowiedniego stopnia.Nie chce wyjsc tez na nieszanujaca sie i przy pierwszym spotkaniu wole pogadac i zachowuje sie oschle bez zadnych slodkich slowek, pozegnan. pomóżcie boje sie zakochac przez to ze taka jestem..a jak juz sie zakocham to cierpie pozniej ze mi nie wyszlo.
  2. Nieznajoma940801

    Ciągły obserwator

    Witam. Mam problem z facetem z pracy. Ciągle mnie obserwuje z daleka patrzy się na mnie notorycznie jak idę jak mówię jak coś robię jak siedzę. A z drugiej strony kiedy jestem blisko udaje że mnie olewa nie widzi nie zwraca uwagi. Czasami się uśmiechnie jak przejdzie obok mnie. Ogólnie ciągle czuję jego wzrok na sobie czuje się obserwowana no i staje się to dość męczące, wkurzające. Ogólnie jako facet podoba mi się ale ciężko się z nim rozmawia. W pracy też nie mam jak za bardzo podejsc i zapytać gdyz nie mam czasu. Znalazłam jego profil na FB ale pod inną nazwą ogólnie mało ma ludzi znajomych jakby chciał ten profil zataić i myślę czy dobrym pomysłem było by napisać do niego i zapytać o to czy zaproponować spotkanie, może macie inne pomysły jak rozwiązać ten problem. Pomóżcie
  3. majaalys

    Problem z pornografia

    Hej, Moj problem jest taki ze od kiedy mam gdzies 7 lat masturbuje sie przy pornografi (aktualnie 17). Zaczelo sie to tak ze w nocy nie umialam zasnac, poszlam poogladac telewizje i natrafilam na erotyczny film i zaczelam z ciekawosci robic to co robila pani w filmie. Nastepnie to sie kontynuowalo kiedy bylam sama w jakims pokoju z komputerem. Nie pamietam dokladnie, ale to sie stalo prawie ze moja codziennoscia. I chyba wtedy przezywalam tez orgazmy. Teraz to stanowi dla mnie wielki wstyd z wiedza rowniez ze to grzech dla wierzacych. Nie wiem czy to z nudow czy po prostu z checi, ogladam jeszcze dzis takie filmy, czuje jakas przyjemnosc ale za to nie umiem dojsc do orgazmu. Jestem tez od zawsze skryta i dosc niesmiala osoba (w moim gronie znajomych wszystko ok) i zastanawiam sie czy to wlasnie przez to wszystko. Czy ktos moglby mi w tym pomoc ? Myslalam nad wizyta u psychologa ale jest to zbyt upokazajace dla mnie. I rowniez jak moi znajomi rozmawiaja czasami o erotycznych sprawach to udaje ze mnie to nie interesuje i nie mam pojecia o czym gadaja.
  4. Martyna - moja dawna "przyjaciółka", która odkąd pamiętam zawsze szukała okazji by mi dokuczyć. Głównym powodem było to, że lepiej się od niej uczyłam. Czuła się przy mnie gorsza, dlatego jej zazdrość niejednokrotnie dawała mi się we znaki. Czasem bywała w porządku i naprawdę ją lubiłam, lecz przez jej uciążliwe docinki i obgadywanie mnie za plecami, coraz bardziej traciła w moich oczach. Mimo wszystko jednak dalej utrzymywałam z nią kontakt, bo ani ja, ani ona, nie miałyśmy poza sobą w klasie nikogo wystarczająco bliskiego. Tak więc męczyłam się z nią przez kilka ładnych lat, póki nie obraziła się na mnie za jakąś błahostkę. Sądzę, że po prostu wykorzystała nadażającą się okazję, by zerwać ze mną znajomość. Było mi to w sumie na rękę. Wcale po niej nie płakałam. Teraz, gdy jesteśmy w różnych liceach, w ogóle jej nie widuję (jest w internacie). Dzisiaj jednak, zajrzałam z ciekawości na jej profil na fb. Zauważyłam, że przez rok nauki zdobyła w nowej szkole mnóstwo przyjaciół. Na jej osi czasu jest ponad sto życzeń urodzinowych, z czego około połowa to zwariowane zdjęcia z jakimiś zupełnie nieznanymi mi ludzmi... Już w gimnazjum lubili ją niemal wszyscy. Wyjątkiem byłam chyba tylko ja. Nie mogę pojąć, jak tylu ludzi może dażyć ją taką sympatią. Martyna lubi się wywyższać, gardzi "gorszymi", uważa się za nie wiadomo kogo i nie omieszka wyśmiewać innych za plecami. I żeby było jasne, obserwowałam to nie tylko wobec siebie, ale także wobec innych - ludzi, którzy ją tak bardzo lubią. Czy oni wszyscy są tak ślepi, by tego nie zauważać? Ja jestem zupełnym przeciwieństwem Martyny. Zawsze chętnie pomagam, nie wywyższam się. Potrafię słuchać i wczuć się w drugiego człowieka. Tyle tylko, że ja jestem sama. Ludzie w klasie się do mnie nie odzywają, a na mojej osi czasu jest zaledwie kilkanaście życzeń i to złożonych mi chyba jedynie z litości. Zastanawia mnie, dlaczego tak jest? Czemu ktoś tak fałszywy jest bardziej lubiany ode mnie? Okej, może jestem nieśmiała, dość poważna... Nie mam odwagi by do kogoś podejść i zagadać. Ale miałam raz taką sytuację, w której pewna dziewczyna sama do mnie podeszła, proponując wspólne siedzenie w autobusie. Zaskoczyła mnie, bo normalnie nigdy nie rozmawiałyśmy. W miarę nawiązywania znajomości okazało się, że od dawna chciała mnie poznać. Stwierdziła, że jestem bardzo tajemnicza i szalenie ciekawa. Aktualnie jesteśmy w stałym kontakcie i bardzo się lubimy. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Inni jednak się mnie jakby boją, czują respekt. Czy aby zdobyć ich sympatię, muszę stać się krnąbrna i szalona? To naprawdę jedyny sposób, by zwrócić na siebie ich uwagę? To niedorzeczne. Nie chcę się zmieniać. Lubię siebie.
×
×
  • Create New...