Search the Community

Showing results for tags 'miłość'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
  • Rozrywka
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 35 results

  1. Witajcie Mam ostatnio zagwostkę bo spotkałam się z pewną sytuacją. Koleżanka ( obecnie 14 lat ) w wakacje rok temu poznała takiego chłopaka ( obecnie 18 lat ) . No i widać od razu było, że coś tam wisiało przy nich w powietrzu. Podobali się sobie nawzajem. Potem przechodzili przez jakieś tam różne historie. Ostatecznie w styczniu tego roku związali się po cichu. Ich rodzice nie wiedzieli o niczym od nich. W sensie rozmawiali ze sobą na kamerkach to rodzice jego to jej coś zagadali itd. Jakieś żarciki itp. Domyślali się może, może nie. Koleżanka z nim czasami może i się pokłóciła. Głównie o to, że nie spotykali się często ( raz na miesiąc średnio, czasami z dłuższymi przerwami ) ze względu na to, że wiadomo dziewczyna jest 14 latką i zna swoich rodziców, u których jest : najpierw kończ szkołę a potem dopiero związki. Dziewczyna też nie chciała zbędnych plotek ściągać itd. On tego nie rozumiał. Koniec końców w czerwcu pokłócili się na kamerce. Traf chciał, że mama dziewczyny słyszała jego krzyki, przeklony. Ogółem ten chłopak jest dobry, ale nerwowy, wydaje się lekko toksyczny ( winę każdą zrzuca na nią, mówi, że ma słabych znajomych itd, że podporządkowuje się rodzicom itd ). Wracając, mama dziewczyny dała mu solidne manto itd. No i ogółem chyli się to ku końcowi. Wydaje mi się, że oboje tego nie chcą, ale rodzice dziewczyny nie mają do niego zaufania żeby wypuścić córkę sam na sam. Co sądzicie o tym wszystkim? Opisałam mniej więcej tą historię. Ja jestem przyjaciółką wspomnianej dziewczyny
  2. Witam, kilka lat temu moja najlepsza przyjaciółka wyjechała daleko za granicę, raz na rok się spotykamy . Przy jednej rozmowie wyznałem jej miłość i ona ją odwzajemniła, natomiast widziałem, że ona czuje się trochę niepewnie i przez kilka dni nie odpisywała, dlatego napisałem że lepiej będzie jak narazie poczekamy z tym jak skończymy szkołę i będziemy mogli sami już decydować, poparła mnie. Teraz piszemy ze sobą co jakiś czas, ale boję się że uczucie po jakimś czasie pryśnie, za około tydzień przyjeżdża do mnie na kilka dni i nie wiem co mam robić, jak się zachowywać. Proszę o porade
  3. hej jestem dziewczyną ale pisze tutaj bo potrzebuje opinii mężczyzn a nie kobiet w tej sprawie. Jestem ogólnie zażenowana że musze o tym pisac ale to nie daje mi spokoju.ytałam o to przyjaciółki,ale iadomo z perspetywy mężczyzn wygląda to inaczej a kolegów pytac nie będę bo jestem zażenowana nawet tym że piszę to tutaj anonimowo. Mam 162cm,długie włosy,wielkie cycki i niebieskie oczy.Podobno wedlug was ideał, mam powodzenie zarówno u facetów jak i u bab,jak idę ulicą to każdy się za mną ogląda.Ale jak przychodzi do pisania na jakiś portalach to albo nie pisze nikt,albo piszą już tak obrzydliwi faceci (sory ale musze to dosadnie zobraxować) że nawet u przysłowiowego paszteta nie mieliby szans.Wiem z ogólnej opinii (np. koledzy) że jestem uważana za piękną,nie jestem też jakąś niunia co chodzi ciagle na paznokcie i cały dzien siedzi na instagamie,studiuje,mam różne pasje.Faceci w moim typie nie zwracają na mnie uwagi,zerkanie nie zaliczymy do zwracaia uwagi.Piszą do mnie serio tacy,że nawet bym na ulicy ie spojrzała na przykład seby albo jacyś po prostu widac że są to OPY ze wsi.O co chodzi?Co robię nie tak?
  4. Pingwiniasta42811

    Zauroczenie czy miłość?

    Cześć, Od czego by tu zacząć. Zacznę od tego że od prawie trzech lat jestem w związku. Ostatnio mało czasu spędzamy razem. A jak już spędzamy to jest on rutyną. Nie twierdzę że to coś złego, ale brakuje mi zainteresowania że strony innych chłopaków. Nie to że lubię ich w sobie rozkochiwać, a potem rzucać, tylko chciałabym żeby ktoś częściej mówił mi miłe rzeczy. Niedawno poznałam jednego chłopaka. Zrobił on na mnie naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Po prostu dech mi zaparło. Zauroczył mnie jego uśmiech i w ogóle to że się mną zainteresował. Mam tak niską samoocenę, że mnie to naprawdę zaskoczyło. Spotkaliśmy się trzy razy i te chwile były naprawdę cudowne. Nie myślałam o problemach i mogłam być sobą bo mnie nie oceniał. Od przyjaciółki dowiedziałam się że mu się podobam mimo że wie że mam chłopaka. Spotkałam się z nim i mu powiedziałam że o wszystkim wiem i że bardzo go lubię, ale nie mogę z nim być ponieważ mam chłopaka i nawet gdybyśmy byli razem to on zaniedługo się wyprowadza i prawie w ogóle byśmy się nie spotykali. Powiedziałam że naprawdę bardzo go lubię i że mi na nim zależy. Wylałam już morze łez. Nie chciałam go zranić. Cholernie źle się z tym czuję. Uwielbiam spędzać z nim czas, bo mogę być w pełni sobą, to nie znaczy że przy swoim chłopaku nie mogę, ale to zupełnie co innego. Oni są totalnie różni i zależy mi na ich obu. Nie wiem co myśleć. Czy można kochać dwie osoby równocześnie?
  5. Cześć, mam 19 lat. Nigdy nie uprawiałem seksu raz tylko z przypadkową dziewczyną na obozie 3 lata temu zrobiłem jej palcówkę. Miałem kilka zawodów miłosnych. Chodziłem z dziewczyną znaczy to był początek związku więc nie przeszkadzało mi że to ja się musiałem starać ale kiedy po miesiącu "chodzenia" ona nie wychodzi z żadnymi ofertami a jedyne jej zaangażowanie to napisanie czasami pierwsza na fb. Zerwałem. Było tak z obiema moimi dziewczynami. Teraz mija półtora roku i jedyny mój kontakt to całowanie dwóch dziewczyn. Powoli wpadam w depresję dwubiegunową. Co zrobić żeby chociaż zapewnić sobie pierwszy raz albo miłość na dłużej?
  6. karo123

    boje się zbliżyć

    Mam 16 lat.Nie miałam nigdy chłopaka, wiem że mam powodzenie. Moim problemem jest to, że nie wiem jak się zbliżyć.Boje się tego, nie jestem jakaś desperatka ze musze mieć chlopaka, ale jednak fajnie by bylo z kims byc. Jednak do tej pory poznawalam nieodpowiednich kandydatow, albo ci którzy byli we mnie zakochani nie podobali mi się.. Nawet nigdy sie nie calowalam..boje się to zrobic gdyz czuje ze mnie wysmieje. Jak już ma zaczac sie jakies zbliżenie to ja uciekam.Nie przytule sie na pożegnanie przy pierwszym spotkaniu.. w myslach nie boje sie niczego, ale jesli cos ma przyjsc na zywo boje sie.Jesli chodzi o flirtowanie to tez do odpowiedniego stopnia.Nie chce wyjsc tez na nieszanujaca sie i przy pierwszym spotkaniu wole pogadac i zachowuje sie oschle bez zadnych slodkich slowek, pozegnan. pomóżcie boje sie zakochac przez to ze taka jestem..a jak juz sie zakocham to cierpie pozniej ze mi nie wyszlo.
  7. Miałam chłopaka, ale on zerwał ze mną ponad pół roku temu, chodzę z nim do klasy. Dzięki niemu zapoznałam się lepiej z chłopakami z naszej klasy. Jest kilku z nich którzy mam wrażenie podkochują się we mnie: Sebastian - jest moim "wrogiem" cały czas mi dokuczał i wyzywał, ale teraz zrobił się milszy i mówi do mnie o coraz dziwniejszych tematach. Maks - jest moim przyjacielem coraz częściej i śmielej ze mną rozmawia. Tzw. "Brukwa" - lubię go, ale nie za bardzo jest bardzo wysoki, z dziewczyn rozmawia tylko ze mną. Również tzw. "cherry" (mój były) - jest przystojny, ma fajny charakter, mówi do mnie tak jabyśmy nadal byli razem. W sumie to nawet nie wiem czemu ze mną zerwał. Nie wiem co mam z tym zrobić. No i to na tyle liczę na waszą pomoc, nie wiem co mam robić wtakiej sytuacji, więc na razie po prostu z nimi gadam i nie ingeruję w sprawę. Sprawę powierzam w wasze ręce.
  8. Witam. Niespełna trzy lata temu poznałem taką jedną koleżankę(a może raczej przyjaciółkę), która jest ode mnie 3 lata młodsza, ma 16 lat i za tydzień kończy gimnazjum. Mam z nią idealne relacje, jeszcze nigdy nie miałem z nią żadnych zatargów, nigdy się z nią nie pokłóciłem Jest bardzo miła i sympatyczna wobec mnie. Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, nigdy nie brakuje nam ciekawych tematów do rozmowy, lubimy sobie pożartować. Czuję, że mogę jej zaufać, zwierzyć jej się z problemów. Zawsze mnie pocieszy, kiedy mam doła, oraz kiedy jestem w trudnej sytuacji(ona też mi się nieraz zwierza), zrozumie mnie, doradzi, nie wyśmiewa mnie, lubi mnie takiego jakim jestem. Czuję, że dzięki niej zapominam o problemach i mogę na nią liczyć, jest szczera i lojalna wobec mnie. Zawsze przyjemnie nam się rozmawia. Cieszę się z każdego jej sukcesu, tak samo jak ona z moich sukcesów. Trzymała kciuki, żebym zdał matmę, ja też trzymałem kciuki, żeby miała średnią 5.0 na koniec roku. Spędzam z nią dużo czasu, nieraz pójdę z nią na lody, pizzę, na spacer czy na zakupy. Mieszkamy niedaleko siebie, więc pozwalamy sobie na odwiedziny, pouczymy się razem. Często ze sobą piszemy na Messengerze, nieraz powiemy sobie coś miłego, zazwyczaj na powitanie i na pożegnanie się przytulimy. Ona ma 16 lat, ale odnoszę wrażenie, że mam do czynienia, z prawdziwą i dojrzałą damą. Nigdy nie miałem tak wspaniałej przyjaciółki, ona jest dla mnie jak młodsza siostra. Różnica w wieku mi nie przeszkadza, ale trochę wstydzę się tego, że ona jest piątkową uczennicą, każdego roku ma średnią powyżej 5.0 i pasek na świadectwie, a ja jestem zwykłym przeciętniakiem, który co roku ma średnią około 3.5. Poza tym niewiele nas różni. Czy opisane powyżej relacje są na dobrej drodze do miłości? Bardzo chciałbym wyznać, co do niej czuję, ale jestem bardzo nieśmiały i mam pewne obawy: że to może zniszczyć naszą idealną przyjaźń, albo zawróci jej to w głowie i przeze mnie opuści się w nauce(chyba, że jej to nie przeszkadza). Dlatego pytam: czy idzie coś w kierunku miłości? I jak sobie poradzić z nieśmiałością, przełamać się i porozmawiać z nią o chodzeniu i miłości? A może jednak pozostać jeszcze przy przyjaźni?
  9. Michalinka

    Zakochałam się w nauczycielce

    Hejka. Mam 16 lat i jestem dziewczyną. Od zawsze podobali mi się tylko chłopcy. Jednak w tym roku poszłam do liceum i zaczęła mi się podobać nauczycielka. Ma około 40, jest bardzo miła i zawsze pomaga. Jestem bardzo dobra w jej przedmiocie (angielski). Jak się do niej zbliżyć?
  10. A więc tak, w te wakacje byłam na obozie. Było naprawde super, pewnego razu gdy poszłam z koleżankami popływać w jeziorze przyszedł chłopak ze swoją ekipą, też postanowili sie kąpać. Wszystko było super, wpychaliśmy sie do wody ale gdy chciałam wyjść z wody TEN chłopak zaczął mnie ciągnąć do wody tak że nie mogłam wyjść. Wystraszyłam się i zakończyłyśmy zabawe. Następnego dnia ( bede go nazywała chlopak X ) x przyszedł do naszego pokoju i postanowił mnie przeprosić, ździwiłam się bo niespodziewałam się ze w ogóle bedzie sie mną przejmował. Jedna kolezanka z pokoju powiedziała " chyba sie mu podobasz!" i takie rzeczy zaczeła gadać. Protestowałam że to nie prawda, ale wiedziałam ze żartuje. Ale to nie koniec jej podejrzeń, pod koniec dnia mówila że cały czas sie na mnie patrzy i nawet pare razy podszedł do mnie, zapytał o imie i skąd jestem ( bo to był obóz z ludzmi z różnych miast) i przyznam że zaczełam przez to bardziej na niego zwracać uwage. I rzeczywiście, gapił sie na mnie i gdy byłam w pobliżu kontem oka widziałam jak mnie całą "skanuje" wzrokiem. Czułam sie troche niezręcznie ale nie zwracałam na to uwagi ( chociaż przez to ze bardziej mu sie przyglądałam , był naprawde ładny). Czasem też dawał mi rózne sygnaly podchodzil, pytal sie o bye co byle tylko zagadac, juz wiedzialam ze cos do mnie czuje. Gdy obóz dobiegł końca przytulił mnie pare razy, co mi sie podobało. Najlepsze na koniec Dzień po obozie mielimy spotkanie po obozowe w parku, niby gadał ze swoimi kolegami, ale tez patrzyl na mnie a ja na niego gdy on nie patrzył, zdazalo sie ze spotykalismy sie wzrokiem i wtedy bylo niezrecznie. Gdy spotkanie sie skonczyło, musielismy sie pozegnać.... gdy mnie przytulał powiedział mi do ucha " jesteś moim Kraszem" . Byłam zszokowana i sczęśliwa. Do konca dnia myslalam o tych paru sekundach. Zaczął mi sie naprawde podobać, tez zaczynalam go kraszować. Pisaliśmy pare tygodni, aż w koncu.... "ucichł" nie pisał nie odzywał się, gdy ja zaczelam pisac zdawalo mi sie ze pisze z przymusu i nie chce mu sie ze mną gadać. Teraz nie piszemyod jakis paru miesiecy... i nie wiem co mam zrobić... czy dalej probowac walczyc z pisaniem? poczekać do nastepnego obozu jak sie bedzie zachowywał? czy odpuścic całkowicie? Problem też w tym że nie potrafie zapomnieć... i ciagle myśle. PS: mam 15 lat jesteśmy w tym samym wieku.
  11. Hej. Mam 23 lat i mam ogromny problem. Mam znajomych bardzo dobrych którzy są po 40stce maja syna który ma 20 lat. Problem jest taki, przyjaźnie się z nim od paru lat ich syna znam od paru miesięcy a ich długi czas. Kiedyś ich syn mieszkał w innym kraju a teraz przeprowadził się do rodziców. Przyjeżdżał już kiedyś i mieliśmy dobry kontakt, odkąd mieszka z nim nasze relacje się pogłębiły. Widzę że coś jest między nami on także ale nie rozmawialiśmy o tym otwarcie. Nie wiem co zrobić bo coś do niego czuje ale jego rodzice są moimi przyjaciółmi.
  12. Nawet nie wiem, od czego zacząć. Szukałam miejsca, w krórym znalazłaby się osoba, która mogłaby mi dać poradę, gdyż aktualnie, w moim odczuciu znajduje się w kozim rogu. Chodzę do drugiej klasy liceum. Rok temu po raz pierwszy zderzyłem się z osobą, która wywarła na mnie ogromne wyrażenie. Gdyby ktoś mi powiedział w tamtym momencie, że to właśnie przez tę osobę moje życie miłosne już na zawsze zostanie spisane na straty - nie uwierzyłabym. Spodobał mi się od samego początku. Nie chodzi o jego wygląd, bo jest to czynnik, na który zwracam najmniejszą uwagę. Moja przyjaciółka wręcz uznała, że nie jest on urodziwy, jednak ja na to nie zwracam najmniejszej uwagi, gdyż zostałam zaćmiona jego inteligencją i świetnym poczuciem humoru. W pewnym momencie odważyłam się i powiedziałam o tym uczuciu mojemu dobru koledze, który jest równocześnie przyjacielem wcześniej wspomnianego chłopaka. Jedyne, co mi odpowiedział to to, że ten był swego czasu we mnie zakochany, jednak „postanowił nabrać do mnie dystansu”. Możnaby rzec, że nie ma w tym nic dziwnego. Jestem osoba bardzo śmiałą i pewną siebie, co wielu osobnikom płci przeciwnej daje mylne wrażenie o moich intencjach. Potem weszłam w pierwszy związek. Chłopak należał do swoistej elity w moim roczniku i tak, wiem, jak okropnie to brzmi, jednak jest w tym dużo prawdy. Dzięki niemu właśnie poznałam wielu ludzi i sama zaistniałam. Był we mnie zakochany na zabój. Chciał mi podarować wszystko to, co tylko mógł. Jednak ja go nie kochałam. Nie czułam kompletnie nic. W tamtej chwili nie zaglądałam głębiej, nie chciałam poznawać przyczyn. Myślałam, że zwyczajnie nie jestem w stanie kochać, a jednak byłam w ogromnym błędzie, co uzmysłowiłam sobie dużo później. Kolejne miesiące pozostawałam singielką. Miałam kilku adoratorów, których zaloty bardziej lub mniej skutecznie odprawiałam. Aż w pewnym momencie pojawił się kolejny chłopak. Podobnie jak ten poprzedni obdarzył mnie ogromnym uczuciem i troską. Był dla mnie naprawdę dobry, ale ja tego nie potrafiłam docenić. Irytował mnie. Okropnie mnie irytował, ale chyba najbardziej tym, że nie był on tym, którego skrycie tak bardzo kochałam. Na szczęście uzmysłowiłam sobie to w czas. Zerwałam z nim, twierdząc, że chce jego szczęścia, jednak ja nie jestem w stanie go nim obdarzyć. Po 1,5 roku znajomości rozumiałam, że to zawsze chodziło o niego. Zawsze był gdzieś ukryty głęboko w mojej podświadomości. Mój umysł go zsakralizował, tworząc z niego wielkie Bóstwo, któremu nikt nie dorastał do pięt. Mój problem polega na tym, że nie wiem, co w tej sytuacji powinnam zrobić. Mogłabym sobie go odpuścić, jednak nie potrafię tego zrobić. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie odgrywa w moim życiu żadnej roli, stanowi on podświadomy archetyp partnera. Nie zniknął on z mojego życia fizycznie. Chodzimy wciąż do jednej szkoły i widujemy się codziennie. Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym, że nabrał do mnie ogromnego dystansu. Nawet nie wiem, kiedy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy. Chciałabym, by był w moim życiu i żebym ja zaistniała w jego. Mam jednak ogromne obawy. Jak sądzicie, co powinnam zrobić w tej sytuacji?
  13. Witam. Otóż moja historia wygląda następująco. Od dłuższego czasu czuję coś do mojej koleżanki z czasów gimnazjum, obecnie uczęszczamy razem do jednego technikum więc czasem się widujemy. Oboje mamy po 18 lat. Ostatnio postanowiłem zebrać się na odwagę i zacząć ją podrywać. Przez parę tygodni rozmawialiśmy przez fb (rozmawiało się nam całkiem nieźle), następnie zaprosiłem ją do kina. po seansie jeszcze rozmawialiśmy w drodze powrotnej i zapytałem się czy nie miałaby nic przeciwko gdybym ją odprowadził do domu. Wtedy zaczęła się plątać i spytała się czy my jesteśmy przyjaciółmi, czy mam inne zamiary. Odpowiedziałem że mam troszkę inne plany wobec niej. Mimo moich wcześniejszych starań nie domyśliła się o co chodzi i dlatego była zaskoczona. Powiedziała że jest jej przykro i nie chce mnie zranić ale nic z tego nie będzie, tym bardziej że nie szuka chłopaka ponieważ to nie najlepszy okres. Załamałem się po tym ale postanowiłem spróbować jeszcze raz, parę dni później kupiłem kwiaty i poszedłem do niej do domu prosić o szansę, powiedziałem że nie potrafię o niej zapomnieć i że ją kocham. Odpowiedziała że nie szuka chłopaka bo to naprawdę nie najlepszy okres, że na wakacje wyjeżdża za granicę, a poza tym coś już czuje do pewnego chłopaka i nie chce mi robić nadziei. Powiedziała także że jest pewna że znajdę pewnie kiedyś jakąś fajną dziewczynę ale ona nią nie jest. Napisałem jeszcze do jej bliskiej koleżanki która jest także moją znajomą ponieważ mam do niej zaufanie aby potwierdzić sytuację i oto co dostałem w odpowiedzi: " Wiesz co powiem tak Ona naprawdę długo miała kogoś na oku i bardzo chciała żeby się udało ale niestety my dużo gadalysmy o tym nawet ostatnio, powiedziała ze mimo tego że pewien chłopak jej się podoba to nie chce się wiązać wgl na razie z nikim I ciężko mi stwierdzić ale może lepiej powinieneś spróbować zapomnieć bo jej uczucia są zazwyczaj mocne i ciężko to zmienić A lepiej żebyś może znalazł kogoś kto odwzajemni Twoje uczucia" Napisała także że na razie to dla niej naprawdę zły moment. A moje pytanie jest następujące: czy mógłbym jeszcze się o nią starać za jakiś czas? myślicie że może coś z tego jeszcze wyjść? Naprawdę bardzo mi na niej zależy. Stosunki raczej zachowaliśmy między sobą dobre. Planuję dać jej trochę czasu np. miesiąc, dwa i przez ten czas nie pisać do niej, a po tym czasie jakoś powoli odbudowywać stosunki, zbliżyć się do niej, zaprosić ją do kina, na kawę i dać nam trochę czasu na bliższe poznanie się z nadzieją że coś wypali. Myślicie że to dobry pomysł? Co innego byście radzili? Bardzo proszę o wszelkie wskazówki, rady no i przede wszystkim wasza opinię na temat całej tej sytuacji. Z góry dzięki.
  14. Amelcia~~

    Kolega z klasy

    Hej mam 16 lat i chodzę do 3 gimnazjum, od 2 klasy chodzi ze mną do klasy taki chłopak (bartek), ale do połowy tego roku z nim nie gadałam. Potem zaczęliśmy czasem się do siebie odzywać, ale tylko na lekcjach, a od jakiegoś tygodnia/dwóch częściej się odzywamy, żartujemy, ale też tylko na lekcjach, bo na przerwach on siedzi ze swoimi przyjaciółmi, a ja ze swoimi. Ogólnie to chyba jesteśmy na poziomie kumpli, kilka osób z klasy żartuje że jesteśmy parą (typowy tekst jak dwie osoby przeciwnej płci gadają w klasie). On mi się straaasznie podoba Boję się że jak nic nie zrobię to stracimy tą relację i znowu się nie będziemy odzywać. Staram się z nim często gadać i się nie narzucać, on też często zagaduje. Jakieś rady jak poznać czy mu się podobam? (jakiś test w styl, czy mu się źrenice rozszerzają) Albo jak się do niego zbliżyć? Spodobać się mu?
  15. Hejka, mam na imię Ola i mam 13 lat. Nie wiem czy to jest kłopot czy nie, ale mój kolega który od 5 lat jest moim crushem powiedział że mnie kocha, problem jest w tym że chodzimy do tej samej klasy a na w-f musimy mieć krótkie spodenki, nie gram w żaden sport jakoś bardzo ,,wybitnie,, i boję się że będzie rozpowiadał kolegom i mojemu drugiemu crushowi jak się ruszam, jak bardzo czerwona jestem itd. I przez to cały czas na w-f zakrywam się koleżankami i dostaję okropne oceny bo nie chcę niczego zdawać bo się będę dziwnie czuła widząc że on się na mnie patrzy, nie chcę mu mówić żeby nie patrzył bo będzie się pytał dlaczego...a ja ogólnie mam 2 kg nadwagę. Co mam robić? być z nim ale nie ćwiczyć na w-f? nie być z nim i czuć się samotna i dostawać w miarę dobre oceny? a może jest jeszcze inne rozwiązanie? pomóżcie, proszę.
  16. Jak w tytule, czyli - kogo uznajecie za najważniejszą [obecnie] postać w swoim życiu? Dlaczego akurat ją? W miarę możliwości staramy się wybrać tylko jedną osobę =)
  17. Cześć, sprawa wygląda następująco: od zawsze podobała mi się koleżanka mojej kuzynki. Podobała mi się od zawsze w sumie, ale jakoś nie było okazji się lepiej poznać przełom nastąpił, gdy byliśmy razem ze znajomymi na koncercie, po którym zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą na studniówkę, co mnie strasznie ucieszyło i miałem nadzieję, że coś z tego wyjdzie niestety, mimo, że na studniówce świetnie się bawiliśmy, były delikatne flirty itp. to jednak po całej tej imprezie się zdystansowała, ja starałem się z nią utrzymać kontakt jednak było to w sumie tylko z mojej strony, udało ją się namówić na spotkanie, było miło, jednak, znowu to samo, próbowałem zagadywać na różne sposoby, zainteresować ją moją osobą. Międzyczasie proponowałem jej spontaniczne wyjścia, na basen, lodowisko, takie nic zobowiązującego, jednak zawsze miała coś innego do roboty, albo imieniny wujka, jakaś wizyta u koleżanki. Oczywiście z jej strony nie było nadal nic, nie odzywałem się przez jakiś tydzień pod pretekstem nawału roboty, jednak niestety dopóki ja nie wznowiłem kontaktu, ona milczała. Nie zraziło mnie to, ponieważ to mężczyzna ma prowadzić relację, przynajmniej na początku, ale już mi zapał opadł delikatnie :/. Mimo to udało mi się z nią spotkać jakiś czas później, szału nie było bo ja ciągnąłem cały temat rozmów itp, na koniec jeszcze zaczęła ziewać (xD), byłem już pewny, że daję sobie z nią spokój, ale napisała mi po wszystkim, że następnym razem ona stawia, co dało mi nadzieję na kolejne spotkanie, niestety na krótko, bo kolejne dwie propozycje spotkania odmówiła, za każdym razem pisała, że jest już umówiona na proponowany przeze mnie termin (oczywiście innego nie podała). Wtedy już dałem sobie spokój całkowicie, żeby nie wyjść na nachalnego, nie to nie. Nie kontaktowałem się z nią przez 2 miesiące, nie było dnia żebym o niej nie myślał i czekał, że może się odezwie, niestety jak dobrze się domyślacie... nie dała nawet znaku życia. Dopiero w dzień kobiet postanowiłem napisać jej życzenia, odpisała, sama coś zagadała, stwierdziłem, co mi szkodzi i zaryzykowałem jeszcze jedną OSTATNIĄ już propozycją spotkania, ściemniłem, że będę u niej w mieście coś załatwiał, to wpadnę jej wręczyć kwiatka i osobiście złożyć życzenia przy kawie na mieście. Odpisała mi tylko że odezwie się później bo coś załatwia, odpisać odpisała, ale tylko coś tam o tych swoich sprawach, że jedzie do innego miasta, bo musi zawieźć papiery, a spotkanie zlała całkowicie. Powiedziałem jej tylko szkoda, że cię nie będzie i życzyłem jej powodzenia tam z tą jej pracą. Tu byłby koniec tego dramatu ale ta moja kuzynka, jej można powiedzieć przyjaciółka, ma w tą sobotę wesele, ja oczywiście nie brałem pod uwagę zapraszania tej koleżanki (ona też ma zaproszenie), ponieważ wyszedł bym już na jakąś łajzę, żebraka po tych moich zalotach i jej odrzuceniach, trzeba mieć swój honor hehe, ale miałem cichą nadzieję, że może ona tym razem wyjdzie z inicjatywą. Kuzynka mnie dobiła, bo przy rozmowie wyszło, że brała mnie pod uwagę na to wesele, ale stwierdziła, że pewnie jestem zły na nią (te jej kosze wszystkie). Przez to wszystko wróciło mi całe zauroczenie, a już powoli zapominałem o niej :/ Pluję sobie w brodę teraz czemu ja jej nie zaprosiłem, na pewno by się zgodziła. Ale z drugiej strony narobił bym sobie tylko nadziei a ona po weselu dalej by mnie traktowała jak przed (podobno jak kobieta od razu nie postrzega nas jako potencjalnego partnera to nie da się tego zmienić już) miała by mnie za takiego bawidamka (tak jak kolesia z którym idzie teraz, w tamtym roku byli na 6 weselach razem i nic z tego nie wynikło, zfriendzonowała go tylko :D) tak to może spojrzy na mnie inaczej jak przyjdę z kimś innym trochę odmieniony, te wszystkie jej zlewki mi dały motywacji, zacząłem ćwiczyć aby załagodzić to nieszczęśliwe zauroczenie, przybyło 14kg (nie tłuszczu xD) odkąd się widzieliśmy ostatnio, ogólnie zmieniłem fryzurę, bardziej dbam o siebie, może uzna mnie za bardziej niedostępnego/atrakcyjniejszego przez to że ją sobie odpuściłem i nie prosiłem się o to wesele (a coś tam myślała o mnie bo wspominała kuzynce). Teraz Co byście zrobili na moim miejscu, idę na to weselę z taką dobrą znajomą, że się tak określę po łebkowemu 10/10. Są dwie opcje, albo tamtej powiedzieć tylko cześć i z nią nie zatańczyć/nie zagadywać olać całkowicie, albo coś tam próbować dyskretnie poflirtować, zatańczyć, skomplementować, ogólnie żeby myślała, że po weselu znowu się będę starał o nią, a potem czekać tylko na jej ruch (ja już swój limit wykorzystałem ). Wydaje mi się, że druga opcja będzie lepsza, bo ja nie mam do niej o nic w sumie żalu, nie chcę wyjść na obrażalskiego czy coś, już delikatnie poszedłem w drugą stronę bo była pewna, że będę chciał iść z nią. PS. sorry, że tak długo, ale musiałem się wygadać, bo nie mogłem spać ostatnio w nocy przez to i chciałem przedstawić, cały obraz sytuacji. Najlepsze jest to, że ona nawet za ładna nie jest a tak mi się w banie wryła, ogólnie jak myślicie co do sytuacji sprzed wesela, dość jej dałem swojego zainteresowania i inicjatywy, czy trzeba się było bardziej starać?
  18. Witam serdecznie ! Mam 23 lata i mam bardzo poważny problem. Na wstępie informuje, że jestem odporny na teksty typu masz jeszcze czas, wszystko będzie dobrze czy chłopie głowa do góry. Tyle tego słyszałem, że jeszcze jeden raz i zacznę zabijać !! Jestem bardzo wrażliwym, wstydliwym i tchórzliwym chłopakiem. Zapewniam was, że połączenie tych cech w życiu jest dla człowieka zgubne !! W dzieciństwie nie miałem łatwo. Byłem bardzo gruby, a koledzy mnie wyzywali, bili. O rozmowie z dziewczyną mogłem sobie pomarzyć. Wszystkie uciekiały ode mnie i nazywały mnie bulbazaur. Moi rodzice nie umieli m pomóc w tym temacie, a na wywiadówkach zawsze był problem ze mną czego moi rodzice mieli serdecznie dość. W wieku 16 lat ważyłem już 135 kg przy 170 cm. Zgłosiłem się do poradni gdzie pomogli m zejść z wagi. Teraz mam 85 kg przy 180 cm, a więc uważam, że jest okej jednak cały czas muszę uważać na swoją wagę. Pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć kogoś bliskiego, bo z racji tego, że jestem jedynakiem, nikt mnie nie lubił w dzieciństwie, a moi rodzice mało byli zainteresowani jakimś umileniem mi czasu swoją osobą. Zazwyczaj kupowali mi zabawki i mówili, żebym się sam bawił jestem po prostu samotny i potrzebuje kogoś bliskiego. Wiem to, bo moi rodzice są już w bardzo podeszłym wieku przy 70tce. Próbowałem więc, ale nigdy mi nie wychdziło. Zawsze kończyło się tylko na rozmówkach na fejsie, a w realu nogi mi się telepały, a ręce trzęsły. Nigdy nikogo w życiu nie pocałowałem w usta ! Chodziłem nawet do psychologów jednak oni nie potrafili mi pomóc. Jestem studentem i poznałem tam piękną dziewczynę. Praktycznie poczułem coś do niej od początku. Była piękna ! Charakterek miała wredny, ale i też za to bardzo zabawny i lubiła być w centrum uwagi. Starałem się o nią jakiś rok czasu. Raz udało mi się ją nawet pocałować w policzek, co bardzo mnie ucieszyło. Pare razy przytulić. Jednak na tym się kończyło. W realu zaczęła uciekać ode mnie i na koniec zaczęła mi grozić policją, że ją prześladuje. To był cios w moje serce. Odpuściłem. Potem próbowałem z innymi jednak taki sam skutek, a nawet gorszy, bo nie udało mi się nigdy tak zbliżyć. Też hamowało mnie to, że ja chyba nadal ją kocham szkoda, że bez wzajemności. Nie wiem jak to możliwe ! Co ja mam zrobić, żeby w końcu poczuć smak miłości ? Nie widzę już powoli nadziei. Chyba jestem za słaby na to wszystko i powinienem żyć samotnie. Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc proszę o odpowiedź ! Błagam wręcz !! Na teksty jakie napisałem na początku nie odpowiadam. Pozdrawiam was serdecznie !!
  19. Alexandraa

    Problem z chłopakiem

    Mam problem z chłopakiem. sytuacja wygląda tak, że spotykam się z nim od dwóch tygodni i już na początku poinformował mnie, że ma problem z zaufaniem do drugiej osoby itd. Podczas naszych spotkań próbowałam się do niego zbliżyć, ale on tego unikał. Nawet jak leżeliśmy obok siebie na łóżku i oglądaliśmy film, zachowywał dystans. Wiem, że ma plany być ze mną ale jeszcze ani raz się do mnie nie przytulił, nie mówiąc o pocałunku. Nie wiem co o tym myśleć, wiecie może czym to jest spowodowane?
  20. Witajcie, może od razu przejdę do rzeczy. Z moim chłopakiem w czerwcu miną nam 4 lata związku. Rok temu w maju po maturze postanowiliśmy pojechać do pracy w UK. Miesiąc później on mnie zapytał czy nie chciałabym tu z nim wrócić we wrześniu spróbować życia na obczyźnie. Zgodziłam się. Mieliśmy wtedy prace, życie za granicą było dla mnie czymś nowym i nie myślałam wtedy jak to będzie jak nie będzie pracy. Ja nie pracuję od paru miesięcy, mój chłopak od stycznia. Teraz od paru dni zastanawiam się nad powrotem do kraju. Myślę nad tym żeby pójść dalej się uczyć w kierunku jakiegoś zawodu. I również tęsknie za rodziną. Mój angielski nie jest dobry, ciężko mi zrozumieć czasem jak ktoś do mnie mówi. Dlatego myślę nad powrotem i dokształceniem się. Mój chłopak nie chce wyjeżdżać. On chcę spróbować jeszcze życia za granicą. Ja nie czuję się tu dobrze. Co z tego, że mamy znajomych, na których możemy liczyć, jak ja tęsknie za tymi w kraju. A rozmowy telefoniczne wcale nie pomagają w tej rozłące. Mówi, że jak wyjadę to dla niego taki związek nie ma sensu. Jednak uszanuję moją decyzję. Zastanawiam się co zrobić.. Zostać w UK, chwytać się prac dorywczych (czego nie bardzo chcę, wolałabym mieć coś "stałego") i od września uczyć się angielskiego w szkole, czy może wrócić do rodziny, nauczyć się zawodu oraz języka jednocześnie przekreślać związek (ja bym chciała spróbować na odległość, on wyklucza przez swoje wcześniejsze związki)?
  21. Witam , mam straszny problem acz kolwiek czas oczekiwania na to w co wierzy kobieta. Nie mogę napisać dzisiaj że jest moja, bo praktycznie nie odzywamy się do siebie , ponieważ związku na odległość nie traktujemy na tyle poważnie, bo wtedy tęsknota nas przewyższa i czujemy się po spotkaniu jeszcze gorzej niż gdy bywaliśmy sami oddzielnie. I ustaliliśmy ze albo jesteśmy cieleśnie ze sobą zawsze każdej nocy lub każdego dnia albo po prostu nie jesteśmy razem. Ona mieszka u siebie z rodzicami, na wsi. Za to ja mieszkam w mieście, w wynajmowanym przez siebie pokoju , obok w pokoju mieszkają obcy ludzie, ale za jakis czas sie wyprowadzają i bedzie remont mieszkania, gdzie bedzie trzeba sie wyprowadzić na inny pokoj. Ta kobieta z która chciałbym mieszkać , ktora zaprosiłem do siebie . Ona zaledwie tydzień temu Obiecała mi że ,się do mnie wprowadzi i poszuka pracy, lecz jest po szkole średniej tylko i trudno jej znaleźć coś dla siebie, co by jej odpowiadało jeśli chodzi o robotę. Szukaliśmy jej pracy jeszcze kilka dni przed jej wprowadzka, ale mimo tego ze znaleźliśmy z kilka ostatecznie jej odpowiadających ofert pracy i mimo ze wypełniała formularze sprawa powiodła sie inaczej. Tak jak powiedziala mi , tak się stało , dotrzymała słowa , dotrzymała obietnicy i wprowadziła się do mnie w terminie który razem ustaliliśmy, wprowadziła sie wraz z walizka, nawet z jedzeniem ktore mozna schować do lodówki, wraz z zamiennym obowiem i wieloma parami bielizny. A do tego uraczyła mnie czekoladkami i ciastem które kupili dla nas jej rodzice w sklepie. Niestety zostaliśmy oszukani przez los, moja nie znalazła ani pracy , ani kolejnego kursu. Poniewaz wypełniała formularz na kurs i odpowiedzieli jej przez telefon że niestety nie moze uczestniczyć w tym kursie i bla bla bla bla bla... A te oferty pracy ktore juz były wczesniej poznikały i miejsca w nowej pracy pozajmowali inni ludzie. Rozmawialiśmy przez ta sytuacje bardzo poważnie i szczerze, i powiedziala mi ze pytała sie rodzicow , a szczegolnie mamy , czy pozwolili by jej na to bym sie do niej wprowadził , bym mieszkał z nia w jej pokoju , na jej lozku z jej rodzicami... Oni zgodzili sie pod jednym warunkiem: jak jej siostra sie wyprowadzi to On (czyli Ja ) moze sie wprowadzić. (poniewaz jej siostra sie wyprowadza od miesiąca czasu i nadal sie nie wyprowadziła...) powiedziala ze chce ze mna mieszkac ale narazie nie ma pracy i u siebie tam gdzie ma wlasna ekipę i rodzine to tam zacznie szukać pracy. Wyprowadziła sie spowrotem do siebie z trzy dni po tym jak do mnie przyjechała. I zamieszkała spowrotem u swoich rodziców. I od tej pory czekamy na moment gdy jej siostra sie wyprowadzi. Mam strasznie nurtujące mnie pytanie: Czy kobieta którą chciałbym spowrotem mieć przy sobie chce rzeczywiście ze mną zamieszkać, tak bardzo jak Ja czy jednak nie ?
  22. Zagubiony999

    Nie wiem czy jestem dobry czy zły

    Witam, jeśli to nie odpowiednie miejsce najmocniej przepraszam. Od jakiegoś czasu mam problem, który nie daje mi spokoju i jest dość uciążliwy. W kwietniu zerwała ze mną moja dziewczyna, którą kochałem. Od tamtego czasu bardzo się zmieniłem. Zostawiła mnie dla przyjaciela, a ja nie mogę się z tym pogodzić. Wpadłem w depresję i przechodzę częste zmiany nastroju, a mój terapeuta rozkłada ręce... Kiedy o niej myślę, a robię to często, czuję ból w klatce piersiowej i wielki żal do siebie że tak to się potoczyło. Nie mamy kontaktu wcale, próbowałem zostać z nią w przyjacielskich stosunkach ale ona udaje że mnie nie zna Nie to jest jednak najgorsze. Modliłem się do Boga, o to by choć raz się odezwała, czekałem i nic. Wydaje mi się że mogłem stracić wiarę i przejść bardziej na złą stronę. Kiedy myślę o tym jak mnie potraktowała na koniec, że kiedy jak głupi robiłem dla niej wszystko byle zobaczyć jej uśmiech, a ona kopnęła mnie w dupę, staję się zły. Ostatnio kiedy zobaczyłem ich razem, tak skoczyło mi ciśnienie że wyklinałem ją w myślach i życzyłem jej na prawdę tego by poczuła się jak ja, czułem że wręcz szczerze jej nienawidzę i życzyłem jej wszystkiego najgorszego, ale potem kiedy spojrzałem na nasze zdjęcia i zacząłem wspominać jak było, ryczałem jak dziecko Ostatnio przytrafiła mi się okazja do zemsty, ponieważ jej koleżanka wygadała się o jej przewinieniu ( całowała się na imprezie ze swoim kumplem) i przez długi czas zastanawiałem się czy tego nie wykorzystać, byłem wściekły że zerwała ze mną dla gościa którego niby nienawidziła, a potem obrabiała mi dupę z koleżankami że niby traktowałem ją jak szmatę i zablokowała mnie gdzie tylko się dało, a nawet zmieniła numer. Próbowałem z nią porozmawiać, ale zaczęła krzyczeć na ulicy żebym spier*alał i nie chce mnie widzieć. Miałem ochotę zrobić jej krzywdę, zemścić się, zrobić cokolwiek żeby poczuła ból, ale nie potrafiłem nic zrobić. Kocham ją i jednocześnie nienawidzę. Czasami moje myślenie przekracza pojęcie ludzkie, ile jest we mnie nienawiści, żywię wtedy niechęć do wszystkich ludzi, nie ufam im a przed oczami mam ostatnie trudne przeżycia, jakie mi zafundowali. Próbowałem być z kimś w związku, była miła ale nie podobało mi się że jej najlepszy przyjaciel robił do niej maślane oczy, nie wiem dlaczego ale już na pierwszym spotkaniu z nim to zauważyłem. Zostawiłem ją, bo bałem się że zdrada się powtórzy. Nie żałuję że tak postąpiłem, ostatnio widziałem ich na mieście jak szli za ręce. Może szukałem pocieszenia,może tylko się oszukiwałem że ją kocham. Co do pierwszej, nie mogę przestać o niej myśleć, ani wyjść z tego syfu. Wszystko mi o niej przypomina. Jestem na nią potwornie zły, ale kiedy ją widzę mięknę. Mógłbym się zemścić, ale boję się że trafią mnie wyrzuty sumienia. Z jednej strony chcę żeby cierpiała i poczuła to co ja czuję, gdy rozwaliła mi cały świat, z drugiej odzywa się mój wewnętrzny głos który każe mi rzucić tym wszystkim o ścianę, zamknąć drzwi i wyjść z tego gówna. Raz staram się zrozumieć, dlaczego Bóg nie pozwala mi tego naprawić, że może tak musiało być i muszę się z tym pogodzić, a raz umysłem bliżej mi do samego diabła. Jestem wtedy kimś zupełnie innym, patrzę w lustro i nie poznaje samego siebie, szukam ofiar, kogoś kim mógłbym się zabawić, zaciągnąć do łóżka, ale wtedy kiedy jestem już u celu i nie wiele mi brakuje, łapią mnie wyrzuty sumienia, przypomina mi się ona i nie jestem w stanie celowo zranić żadnej dziewczyny by poczuć się lepiej. Próbowałem szukać problemu u lekarzy, ale terapeuta który ze mną pracuje, uważa że poza niewielką depresją po rozstaniu nic mi nie dolega. Może ja jestem jakiś dziwny, skoro nawet nie wiem czy jestem dobry czy zły?
  23. RandomZInternetu

    Potrzebuje pomocy

    Hejka, Mam 16 lat, przybywam na to forum ponieważ poszukuje osoby z internetu, która by mi pomogła z dziewczyną i z którą mógłbym popisać o różnych problemach. Najlepiej by to była osoba doświadczona w sprawach miłosnych. Taka osoba jest mi naprawdę bardzo potrzebna. Chciałbym zaprosić taką osobe do znajomych na facebooku by móc w miarę możliwości napisać o jakąś porade albo coś. Jeżeli jesteś chętny/chętna to proszę, napisz. Byłbym ci bardzo wdzięczny. Dziękuję
  24. peaceofmind

    Próba naprawienia relacji

    Witam, w skrócie przedstawię o co chodzi. Rok temu pokłóciłem się z pewną dziewczyną. Od tego czasu nie mieliśmy kontaktu. Ostatnio się przypadkowo widzieliśmy, ona ciągle pierwsza się na mnie patrzyła i uśmiechała. Ja dalej coś do niej czuję. Na urodziny chcę jej dać po cichu list w formie wiersza. Myślicie, że ma to jakiekolwiek szanse na naprawienie naszych relacji?? Czy może wyjdę na debila? Co byście mi doradzili.
  25. Witam. 4 miesiące temu zacząłem się spotykać z Oliwią. Bardzo się kochamy, tylko jest jeden problem. Ja mam 18 lat a ona 14. Niby to tylko 4 lata ale jednak ja już wkraczam w dorosłe życie a ona nadal jest "dzieciakiem", i nie jestem chłopakiem który myśli tylko o tym aby zaciągnąć dziewczynę do łóżka, poczekam tyle ile będzie chciała. Mi osobiście ta różnica nie przeszkadza ale boje się jak na to zareagują inni i obawiam się, że pod presją otoczenia możemy tego nie wytrzymać. Mam więc do was pytanie. Czy według was taki związek ma sens?