Search the Community

Showing results for tags 'młodzież'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
  • Rozrywka
    • Literatura
    • Wasza twórczość
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 3 results

  1. AdorableMe

    Trądzik - moja zmora

    Mam trądzik i cierpię. Nie wiem już co mam robić, żeby się go pozbyć. I może głupio, że piszę o tym na forum, ale muszę się tym z kimś podzielić, bo inaczej wykorkuję... Moje problemy z cerą zaczęły się jak miałam bodajże 12 lat i trwają do dziś. Dosłownie nie pamiętam dnia, kiedy nie miałam na twarzy żadnej skazy (w końcu minęło od tego czasu 5 lat). Robiłam wiele, by się z nimi uporać, ale wszystko na nic. Raz jest lepiej, a raz gorzej, ale koniec końców z roku na rok jest TYLKO gorzej. Leki od dermatologa nie pomagają. Domowe sposoby również sobie nie radzą. Zachowuję higienę i wszystko co należy, ale to na nic, bo i tak nie ma dobrych efektów. Ostatnimi czasy mój trądzik naprawdę mocno się pogorszył - rozprzestrzenił się w połowie na poliki, czoło i szyję. Na brodzie równie mocno się zaognił. Chyba nie trzeba mówić, jak źle się z tym czuję. A do tego dochodzi presja środowiska. Moja babcia na przykład jest w tym temacie bezwzględna. Za każdym razem wypomina mi, jak tragicznie wyglądam i komentuje moją cerę w otoczeniu najbliższych. Po prostu człowiek chce się zapaść pod ziemię... Ale żeby tego było mało, powiedziała mi, że jeśli się tych pryszczy nie pozbędę, to nie będę mogła być świadkiem na ślubie, bo mnie to zbyt mocno oszpeca i "ani nie można pocałować w policzek, ani nic". Jest mi z tego powodu tak cholernie przykro... Kocham babcię i wiem, że gada czasem głupoty, ale mimo wszystko takie rzeczy zostają gdzieś w głowie i nie sposób o nich zapomnieć. W szkole z resztą też nie jest lepiej. Nie rozmawiam z nikim, bo widzę, jak wszyscy zamiast patrzeć mi w oczy, gapią się na mój trądzik. Dlatego unikam ludzi. Jestem totalnym odludkiem. Moim jedynym ratunkiem jest muzyka i świat wyobraźni. Tam wszystko jest piękniejsze... Zawsze jednak przychodzi ten moment powrotu do rzeczywistości i wtedy chce mi się płakać. Jestem zdesperowana. Boję się, że posiadanie trądziku zbyt mocno odbija się na moim zdrowiu psychicznym. Perspektywa męczenia się z nim jeszcze przez kilka następnych lat doprowadza mnie do szaleństwa. Potrzebuję pomocy, ale nikt nie jest w stanie mi jej udzielić. Bo czy w ogóle można coś jeszcze z tym zrobić? Moi rówieśnicy już dawno pozbyli się wszelkich problemów skórnych, a ja tkwię bez końca w martwym punkcie. Tony pieniędzy wydane na kremy, maści, żele, maseczki i peelingi poszły w błoto. Zrezygnowałam nawet z jedzenia słodyczy i picia mleka, choć tak bardzo je uwielbiam. Co jest ze mną nie tak? Kiedy to się wreszcie skończy? Czy ktoś z was miał podobny problem? Mówiąc szczerze, moja nadzieja powoli wygasa.
  2. Zaznaczę że napiszę ten post w formie opowiadania kawałka mojego życia w latach 2011-2017 Była wiosna 2011, miałem 11 lat Nudziłem się i pogrywałem jak każdy inny w znaną klockową grę o nazwie "Minecraft". Kiedyś na serwerach były popularne gierki typu: Konkurs skinów, rodzinka itp. W ten sposób poznałem dziewczynę o imieniu Wiktoria. Graliśmy właśnie w tą znaną "rodzinkę" i żeby było wygodniej się komunikować jak każdy w tamtych czasach podaliśmy sobie skype`a. Wymienialiśmy się coraz większą ilością informacji, poznaliśmy swoje imiona, po ile mamy lat lub w jakich województwach mieszkamy. Nic szczególnego, miała tyle samo lat co ja itd. W tym momencie przejdę do dalszej części historii. W 2013 roku znaliśmy się bardzo dobrze i byliśmy dobrymi przyjaciółmi, jedynymi przyjaciółmi. Dlaczego? Ponieważ żadne z nas nie miało żadnych przyjaciół poza sobą ja byłem agresywnym w szkole ale spokojnym poza chłopakiem a ona typową nieśmiałą dziewczyną. Mimo że dzieliła nas odległość 200 km, no właśnie dlaczego 2013...? Otóż tym roku wymieniliśmy się lokalizacjami zamieszkania, co ciekawe ona mieszkała dokładnie w tym samym mieście co mój tata. Już następnego roku podczas ferii zimowych spotkaliśmy się po raz pierwszy, nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Ona była śliczna ciut drobną blondynką z długimi włosami o niebieskich oczach a ja (dziwnie brzmi w tym miejscu opis siebie, wiem) trochę przygrubym chłopakiem o ciemnych blond włosach i niebiesko-szarawych oczach. Spotykaliśmy się codziennie gadaliśmy bawiliśmy się graliśmy razem, jak przyjaciele. Następne 3 lata wspominam bardzo ciepło. Niestety nic nie trwa wiecznie... Nastała wiosna 2017 roku, Wtedy wiktoria przyjechała do mojego miasta, do Łeby. Było to 10 marzec, spotkaliśmy się około godziny 16 w parku i usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać jak zawsze, w końcu rozmowy ucichły siedzieliśmy tak przez 10 minut nic nie mówiąc patrząc się w niebo i rozmyślając, w końcu zapytała mnie co bym zrobił jeżeli by się we mnie zakochała, ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc po prostu siedziałem cicho. Po chwili wyznała mi miłość i mnie przytuliła; Siedziałem wtedy chicho i nie wiedziałem co powiedzieć ponieważ od kilku lat byłem dość nieśmiały; Odwzajemniłem to uczucie i oboje się przytuliliśmy oboje płacząc i nie wiedząc co do siebie nawet powiedzieć. Reszta dnia minęła bardzo szybko przez ilośc emocji w tamtym momencie nie pamiętam co robiliśmy, lecz rzecz która mi najbardziej zapadła w pamięć to spacery ulicą szkolną, nabrzeża oraz spacer plażą wieczorem. I tutaj właśnie ten wątek o tym że nic nie trwa wiecznie. Dwa dni później (13 marca, poniedziałek) wracając do swojego miasta na drodze Słupsk-Darłowo miała wypadek samochodowy. Kiedy dowiedziałem się o tym godzinę później od jej ojca wybiegłem ze szkoły ubrałem się i z jak największą prędkością pojechałem do szpitala w Słupsku. Była na oiomie. 13 godzin później wpuścili mnie do niej, Ja zdruzgotany wszystkimi emocjami w tamtym momencie. Nie wiedziałem co powiedzieć jak zawsze i żałuj tego z całego serca i nadal nie mogę się z tym pogodzić, jedyne co mogłem zrobić to przytuliłem się do niej i modliłem się by nic się nie stało niestety o godzinie około 3 pożegnaliśmy się po raz ostatni, Wiktoria O w wieku 17 lat odeszła z tego świata na zawszę. Popadłem w depresję próbowałem popełnić samobójstwo 7 razy. Teraz jest to huśtawka nastrojów nie wiem co ze sobą zrobić a psycholog ani psychoterapeuta mam wrażenie że mnie nie rozumieją. Wyżaliłem się tu bo nie mam komu innemu, jestem beztalenciem który nie potrafi z siebie wyrzucić emocji. I mam pytanie teraz co ciebie osobo która to czyta, czy był byś w stanie mi dopomóc i mnie wesprzeć, może miałeś podobną sytuację w życiu, proszę jeżeli możesz podziel się nią, dziękuję bardzo.
  3. bartosz98

    Teatr...czy tylko dla starszych?

    Osobiście uwielbiam chodzić do Teatru - czasem mi się zdarzy, że wraz ze znajomymi raz na rok coś w nim zagramy : ) A wy? Teatr czy bardziej kino? Czy teatr tylko dla starszych? Pozdr.