Search the Community

Showing results for tags 'dziewczyna'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
  • Rozrywka
    • Literatura
    • Wasza twórczość
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. smutnyziomek

    Dziewczyna która leci na kase :(

    Mam pewien problem. Mam 18 lat i jestem 6 mięsięcy ze swoją dziewczyną, wiem że to niewiele ale zawsze szukałem dziewczyny która żywiłaby do mnie ogromną miłość i którą mógłbym też kochać całym sercem i oddać się jak Romeo Julii. Od pewnego czasu mam podejrzenie że moja dziewczyna może lecieć na pieniądze "moje" a raczej moich rodziców. Poznaliśmy się w liceum do którego razem chodzimy, ona wcześniej chodziła z bardzo bogatymi chłopakami i z jednym celebrytą. Jak kiedyś dostałem pieniądze na swoje urodziny to od razu pytała się na jaką randke z nią wydam te pieniądze i ogólnie strasznie próbuje ingerować w to jak wydaje swoje pieniądze, jest zazdrosna o inne osoby że mają lepszy telefon niż ona, ostatnio chciałem sobie kupić markową kurtkę a ona na to zareagowała w stylu "nie musisz mieć markowej kurtki" bo ona też takiej nie ma i mam wrażenie że zazdrości a zawsze dokładałem wszelkich starań żeby sie nie czuła gorsza niż nikt. Ostatnio dostałem od rodziców na 18 samochód i aż oniemiałem a ona była obok i tak jakoś byłą zmieszana i nawet sie nie uśmiechała Boli ją fakt że po rozstaniu się jej ojca z jej matką ona wydaje pieniądze na swojego konkubenta a nie na nią. Ogólnie zawsze była mało zainteresowana tym co mówię i przeważnie mówiła o sobie a ja wtedy słuchałem co miała do powiedzenia bo ją bardzo kocham. Wiem o niej wszystko... dosłownie bo bardzo dużo o sobie mówi. W każdym razie wracając do tematu proszę o pomoc bo nie wiem czy to jej "uczucie" nie jest fałszywe Mogę jeszcze dodać że często mówi mi kocham Cię ale ja tego za bardzo nie widze... oraz to że jej koleżanki były strasznymi k... na pieniądze i kradły w sklepach i ruch... sie po klubach i dlatego próbowałem wyciągnąć ją z tej toksycznej doliny i pomóc jej w znalezieniu prawdziwych znajomych, często mi jest jej bardzo szkoda przez to i chce żeby myślała tylko o pozytywach
  2. Witam proszę o pomoc Konrad lat 19 widuje dziewczynę w pewnym miejscu , co tydzień nie mam możliwości do niej zagadać + wstydzę się trochę ,znalazłam jej fb ogólnie nic nie ma na nim żadnego zdj , ani nic ale była raz z bratem a brata kojarzę i jego nazwisko tez i znalazłem ja w jego znajomych na fb i była oznaczona na zdj koleżanek.Jak myślcie jak zagadać do niej na fb i powiem ze mi się spodoba i zaproszę ja na kawę to będzie to dobrze rozegrane i nie wyjdę na stalkera czy co ? -Widuje ją w kościele od kilku miesięcy przychodzi sama. -Znam jej kolegę opowiadał mi o niej jest spokojna miła dobroczynna religijna ma 16 lat ja mam 19 lat , chodzi do mojej byłej szkoły -Ja przychodzę do kościoła z rodzicami wiec lipa zagadać po kościele lub w nim , podoba mi się jak zagadać , jak umówić się na randkę z nią jestem wstydliwy , wrażliwy Obydwoje jesteśmy przeciętni napisałem do niej na fb „ hej i buźka „ chcialem się zapoznać nie odrazu ma randkę sie umawiać ale coz zablokowała mnie mogła mnie rozpoznać na fb i kosciele ale pewien nie jestem co robić ? Dziękuje za odpowiedzi Pozdrawiam
  3. Zaznaczę że napiszę ten post w formie opowiadania kawałka mojego życia w latach 2011-2017 Była wiosna 2011, miałem 11 lat Nudziłem się i pogrywałem jak każdy inny w znaną klockową grę o nazwie "Minecraft". Kiedyś na serwerach były popularne gierki typu: Konkurs skinów, rodzinka itp. W ten sposób poznałem dziewczynę o imieniu Wiktoria. Graliśmy właśnie w tą znaną "rodzinkę" i żeby było wygodniej się komunikować jak każdy w tamtych czasach podaliśmy sobie skype`a. Wymienialiśmy się coraz większą ilością informacji, poznaliśmy swoje imiona, po ile mamy lat lub w jakich województwach mieszkamy. Nic szczególnego, miała tyle samo lat co ja itd. W tym momencie przejdę do dalszej części historii. W 2013 roku znaliśmy się bardzo dobrze i byliśmy dobrymi przyjaciółmi, jedynymi przyjaciółmi. Dlaczego? Ponieważ żadne z nas nie miało żadnych przyjaciół poza sobą ja byłem agresywnym w szkole ale spokojnym poza chłopakiem a ona typową nieśmiałą dziewczyną. Mimo że dzieliła nas odległość 200 km, no właśnie dlaczego 2013...? Otóż tym roku wymieniliśmy się lokalizacjami zamieszkania, co ciekawe ona mieszkała dokładnie w tym samym mieście co mój tata. Już następnego roku podczas ferii zimowych spotkaliśmy się po raz pierwszy, nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Ona była śliczna ciut drobną blondynką z długimi włosami o niebieskich oczach a ja (dziwnie brzmi w tym miejscu opis siebie, wiem) trochę przygrubym chłopakiem o ciemnych blond włosach i niebiesko-szarawych oczach. Spotykaliśmy się codziennie gadaliśmy bawiliśmy się graliśmy razem, jak przyjaciele. Następne 3 lata wspominam bardzo ciepło. Niestety nic nie trwa wiecznie... Nastała wiosna 2017 roku, Wtedy wiktoria przyjechała do mojego miasta, do Łeby. Było to 10 marzec, spotkaliśmy się około godziny 16 w parku i usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać jak zawsze, w końcu rozmowy ucichły siedzieliśmy tak przez 10 minut nic nie mówiąc patrząc się w niebo i rozmyślając, w końcu zapytała mnie co bym zrobił jeżeli by się we mnie zakochała, ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc po prostu siedziałem cicho. Po chwili wyznała mi miłość i mnie przytuliła; Siedziałem wtedy chicho i nie wiedziałem co powiedzieć ponieważ od kilku lat byłem dość nieśmiały; Odwzajemniłem to uczucie i oboje się przytuliliśmy oboje płacząc i nie wiedząc co do siebie nawet powiedzieć. Reszta dnia minęła bardzo szybko przez ilośc emocji w tamtym momencie nie pamiętam co robiliśmy, lecz rzecz która mi najbardziej zapadła w pamięć to spacery ulicą szkolną, nabrzeża oraz spacer plażą wieczorem. I tutaj właśnie ten wątek o tym że nic nie trwa wiecznie. Dwa dni później (13 marca, poniedziałek) wracając do swojego miasta na drodze Słupsk-Darłowo miała wypadek samochodowy. Kiedy dowiedziałem się o tym godzinę później od jej ojca wybiegłem ze szkoły ubrałem się i z jak największą prędkością pojechałem do szpitala w Słupsku. Była na oiomie. 13 godzin później wpuścili mnie do niej, Ja zdruzgotany wszystkimi emocjami w tamtym momencie. Nie wiedziałem co powiedzieć jak zawsze i żałuj tego z całego serca i nadal nie mogę się z tym pogodzić, jedyne co mogłem zrobić to przytuliłem się do niej i modliłem się by nic się nie stało niestety o godzinie około 3 pożegnaliśmy się po raz ostatni, Wiktoria O w wieku 17 lat odeszła z tego świata na zawszę. Popadłem w depresję próbowałem popełnić samobójstwo 7 razy. Teraz jest to huśtawka nastrojów nie wiem co ze sobą zrobić a psycholog ani psychoterapeuta mam wrażenie że mnie nie rozumieją. Wyżaliłem się tu bo nie mam komu innemu, jestem beztalenciem który nie potrafi z siebie wyrzucić emocji. I mam pytanie teraz co ciebie osobo która to czyta, czy był byś w stanie mi dopomóc i mnie wesprzeć, może miałeś podobną sytuację w życiu, proszę jeżeli możesz podziel się nią, dziękuję bardzo.
  4. Nawet nie wiem, od czego zacząć. Szukałam miejsca, w krórym znalazłaby się osoba, która mogłaby mi dać poradę, gdyż aktualnie, w moim odczuciu znajduje się w kozim rogu. Chodzę do drugiej klasy liceum. Rok temu po raz pierwszy zderzyłem się z osobą, która wywarła na mnie ogromne wyrażenie. Gdyby ktoś mi powiedział w tamtym momencie, że to właśnie przez tę osobę moje życie miłosne już na zawsze zostanie spisane na straty - nie uwierzyłabym. Spodobał mi się od samego początku. Nie chodzi o jego wygląd, bo jest to czynnik, na który zwracam najmniejszą uwagę. Moja przyjaciółka wręcz uznała, że nie jest on urodziwy, jednak ja na to nie zwracam najmniejszej uwagi, gdyż zostałam zaćmiona jego inteligencją i świetnym poczuciem humoru. W pewnym momencie odważyłam się i powiedziałam o tym uczuciu mojemu dobru koledze, który jest równocześnie przyjacielem wcześniej wspomnianego chłopaka. Jedyne, co mi odpowiedział to to, że ten był swego czasu we mnie zakochany, jednak „postanowił nabrać do mnie dystansu”. Możnaby rzec, że nie ma w tym nic dziwnego. Jestem osoba bardzo śmiałą i pewną siebie, co wielu osobnikom płci przeciwnej daje mylne wrażenie o moich intencjach. Potem weszłam w pierwszy związek. Chłopak należał do swoistej elity w moim roczniku i tak, wiem, jak okropnie to brzmi, jednak jest w tym dużo prawdy. Dzięki niemu właśnie poznałam wielu ludzi i sama zaistniałam. Był we mnie zakochany na zabój. Chciał mi podarować wszystko to, co tylko mógł. Jednak ja go nie kochałam. Nie czułam kompletnie nic. W tamtej chwili nie zaglądałam głębiej, nie chciałam poznawać przyczyn. Myślałam, że zwyczajnie nie jestem w stanie kochać, a jednak byłam w ogromnym błędzie, co uzmysłowiłam sobie dużo później. Kolejne miesiące pozostawałam singielką. Miałam kilku adoratorów, których zaloty bardziej lub mniej skutecznie odprawiałam. Aż w pewnym momencie pojawił się kolejny chłopak. Podobnie jak ten poprzedni obdarzył mnie ogromnym uczuciem i troską. Był dla mnie naprawdę dobry, ale ja tego nie potrafiłam docenić. Irytował mnie. Okropnie mnie irytował, ale chyba najbardziej tym, że nie był on tym, którego skrycie tak bardzo kochałam. Na szczęście uzmysłowiłam sobie to w czas. Zerwałam z nim, twierdząc, że chce jego szczęścia, jednak ja nie jestem w stanie go nim obdarzyć. Po 1,5 roku znajomości rozumiałam, że to zawsze chodziło o niego. Zawsze był gdzieś ukryty głęboko w mojej podświadomości. Mój umysł go zsakralizował, tworząc z niego wielkie Bóstwo, któremu nikt nie dorastał do pięt. Mój problem polega na tym, że nie wiem, co w tej sytuacji powinnam zrobić. Mogłabym sobie go odpuścić, jednak nie potrafię tego zrobić. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie odgrywa w moim życiu żadnej roli, stanowi on podświadomy archetyp partnera. Nie zniknął on z mojego życia fizycznie. Chodzimy wciąż do jednej szkoły i widujemy się codziennie. Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym, że nabrał do mnie ogromnego dystansu. Nawet nie wiem, kiedy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy. Chciałabym, by był w moim życiu i żebym ja zaistniała w jego. Mam jednak ogromne obawy. Jak sądzicie, co powinnam zrobić w tej sytuacji?
  5. peaceofmind

    Próba naprawienia relacji

    Witam, w skrócie przedstawię o co chodzi. Rok temu pokłóciłem się z pewną dziewczyną. Od tego czasu nie mieliśmy kontaktu. Ostatnio się przypadkowo widzieliśmy, ona ciągle pierwsza się na mnie patrzyła i uśmiechała. Ja dalej coś do niej czuję. Na urodziny chcę jej dać po cichu list w formie wiersza. Myślicie, że ma to jakiekolwiek szanse na naprawienie naszych relacji?? Czy może wyjdę na debila? Co byście mi doradzili.
  6. Hej. Mam problem z dziewczyną. Jesteśmy w związku od 3 mesięcy. Ja mam 21 lat, ona tak samo. Ostatnio dowiedziałem się, że około 3 lata temu była w związku z jednym z moich kolegów. I... niestety straciła z nim dziwictwo. Jednak nie chodzi tylko o to. Wyciągnąłem z niej wszystkie informacje i dowiedziałem się, że robiła mu wiele razy loda podczas tego związku. Jet to dla mnie trudne do zaakceptowania, o wiele gorsze od tradycyjnego seksu. Nie powracam już do tego tematu, ale mam opory przed całowaniem, cały czas myślę o tym że mu robiła dobrze. Orzydza mnie to i nie wiem co mam zrobić, zależy mi na niej ale mam blokade..
  7. hada

    Szatnia

    Ostatnio na basenie w szatni spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja. Wracam z prysznica i idę do szatni przebrać się. Jak pewnie każdy kojarzy są prawie wszędzie teraz takie zamykane z dwóch stron "boksy" gdzie się można przebrać bez ryzyka ze ktoś ci wparuje. No i jak zwykle idę z plecakiem z ubraniami i z ręcznikiem na biodrach. Wchodzę do przebieralni, od razu ściągam ręcznik i wieszam na wieszaku a tu się okazało ze jakaś głupia cipa się zapomniała zamknąć i się też przebiera... Całkiem ładna, nie powiem . Stanąłem jak wryty bo była całkiem nago i ja z resztą tez, już miałem przeprosić i wyjść a tu nagle ona pisk i dostałem strzała między nogi... Szybko wzięła swoje rzeczy i pobiegła gdzieś. A ja przez 5 minut dochodziłem do siebie...Dostałem w życiu parę razy po jajach np od mojej byłej ale nigdy nie tak mocno... Jądra to mnie na drugi dzień bolały jeszcze...Ja rozumiem ze mogła się trochę dziwnie przestraszyć ale żeby od razu w jajka mnie kopać?! Jeszcze jak tak leżałem na tej ziemi dwie jakieś inne dziewczyny przechodziły i się śmiały do siebie... Faktycznie widok leżącego, nagiego faceta trzymającego się za krocze... Wstyd jak cholera... Juz raczej nigdy na ten basen nie pójdę. Miał ktoś kiedyś taką sytuację?! Przecież gdybym tą szmatę dorwał to bym zabił chyba...
  8. Anonimowy Pacjent

    Porada dla 14-latka

    Hejka, mam 14 lat i podoba mi się 16 latka. Poznałem ją na początku wakacji i bardzo się polubiliśmy. Od tamtej pory codziennie piszemy i parę razy się spotkaliśmy. Chcę jej wyznać milość, ale boję się, że ona nie chce być z młodszym chłopakiem, i że po tym zrobi się między nami niezręcznie. Co mam zrobić?
  9. akidoful

    Nieśmiała czy coś kręci?

    Cześć wszystkim Mam problem tego typu, mianowicie zacząłem interesować się pewną koleżanką, ten sam wiek, to samo miejsce nauki, dorośli choć młodzi. Byłem mega pewny siebie, ale w granicach rozsądku, to znaczy nie jechałem po bandzie. Zacząłem z nią więcej rozmawiać, poznawać, dziewczyna rzekomo ogromnie podziwiała mój intelekt, uznałem że warto spróbować coś z tego stworzyć. Jak się z czasem dowiedziałem, jest osobą strasznie, ale to przeogromnie nieśmiałą, do tego romantyczka - czeka na księcia z bajki na białym koniu, wszystko ma być idealnie. Trochę zwątpiłem, ale widziałem jak się na mnie patrzy podczas rozmów, spotkań ze znajomymi, a także często łapałem jej wzrok podczas randomowych sytuacji, jakiś korytarz, zajęcia itp. Zacząłem sobie pozwalać na więcej, więcej kontaktu fizycznego typu jakieś obejmowanie, niby nonszalanckie głaskanie itp, niby znajomi ale widać że coś więcej, pozwalała mi na to. Pewnego dnia na imprezie znaleźliśmy się gdzieś sami, nastał czas perfidnego flirtu, przytuleni, rozmowa, próba pocałunku. Wszystko idzie dobrze, aż do momentu gdy nasze usta dzieliło z 1,5 cm, ona wyjeżdża z tekstem że nie może tego zrobić, bo byłaby nie fair wobec naszej wspólnej znajomej która się mną strasznie jara i ma jakieś plany. Poczułem się jak w jakiejś gimbazie, to był zbytni absurd. Na dodatek ta owa znajoma żadnych planów nie ma, jesteśmy zwykłymi kumplami i wiele osób łącznie z nią to potwierdzały, sami to nawet ustaliliśmy. No ale nic, nie spocząłem na laurach. Wytłumaczyłem jej, że jak tam chce, ale nie jestem tamtą zainteresowany i że to absurd. Potem znowu uderzyłem, rozmowy, subtelne zbliżanie, propozycja spotkania sam na sam (nie było tego wcześniej, choć próbowałem to rzekomo nie miała czasu). Dostałem jedną odpowiedź - nie może się ze mną wybrać na kawę, bo to by oznaczało że ona coś do mnie czuje, a tak nie jest. Mimo wielu znaków, okazało się że jednak nic? Coś mi tu nie pasuje. Dodam, że z innymi znajomymi nie zachowywała się jak ze mną, nie było jakiegoś kontaktu fizycznego i flirciarskich rozmów. Dodam, że nie była w związku, a jej kumpela na wieść o tym powiedziała mi, że jak sobie odpuszczę to ona na 99% będzie tego żałować. Co myślicie? Warto odpuścić i się na tym nie skupiać, czy może jakoś dobrać się do tematu z innej strony?
  10. akidoful

    Zgrywa niedostępną?

    Dzień dobry wam! Mam taki oto problem, gdyż z pewną dziewczyną nie wiem co począć. Od początku naszej znajomości coś tam się stopniowo działo. Ogólnie, błędnie chyba oceniłem, że wpadłem jej w oko. Regularnie się do mnie odzywała (głównie fb), zawsze zainteresowana moimi sprawami, na spotkaniach w jakichś grupkach znajomych jej wzrok był inny niż zwykłej znajomej, dodatkowo moi znajomi uważali, że ona coś do mnie czuje. Podchwyciłem temat, nastało wspólne spotkanie sam na sam, no a z rozmowy wynikło że ona nie chce żadnego związku, nic nie szuka i chce, żeby między nami zostało tak jak jest - przyjaciele. Okej, trudno. Nadal ciągła chęć rozmowy z jej strony, ale nic nie próbuję więcej. Po jakimś czasie chciałem uderzyć znowu, to samo, ona niczego nie chce + jest zdziwiona że ja nadal coś do niej, bo przecież nie dawałem jakichś oznak. Co najciekawsze, wielu moich znajomych dookoła twierdzi że ona jest zainteresowana, nawet jedna z jej przyjaciółek, a na wspólnych wypadach jest zainteresowana innymi osobami, nie mną. Z kolei w internecie jakiś kontakt następuje non stop mimo, że za kazdym razem bardzo jej zależy żebym dołączył do ekipy, to jakiegoś specjalnego traktowania nie ma. Jak to oceniacie? Bawi się w niedostępną czy po prostu to taki typ usposobienia, dla każdego tak samo otwarta? Chciałbym totalnie to olać, no ale dość ciężko bo chwile mi w głowie siedzi i jestem trochę zagubiony i zmieszany jej zachowaniem.