Search the Community

Showing results for tags 'depresja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum ogólne
    • Przedstaw się!
    • News & Info
    • Wasze Opinie
    • Konkursy
  • Młodzież
    • Tylko na poważnie
    • Stosunki międzyludzkie
    • Wasze problemy
    • Świat Kobiet
    • Świat Mężczyzn
    • Edukacja
    • Zdrowie
    • Codzienność
  • Rozrywka
    • Kultura
    • Muzyka
    • Gry
    • Sport
    • Nasi Milusińscy
    • Motoryzacja
    • Turystyka i rekreacja
    • Kulinaria
    • Humor
    • Plac Zabaw
  • Elektronika
    • Komputery
    • GSM
    • Internet
    • Sprzęt
  • Różne
    • HydePark
    • TargoWWWisko
    • Śmietnik

Calendars

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 3 results

  1. Cześć, mam 19 lat. Nigdy nie uprawiałem seksu raz tylko z przypadkową dziewczyną na obozie 3 lata temu zrobiłem jej palcówkę. Miałem kilka zawodów miłosnych. Chodziłem z dziewczyną znaczy to był początek związku więc nie przeszkadzało mi że to ja się musiałem starać ale kiedy po miesiącu "chodzenia" ona nie wychodzi z żadnymi ofertami a jedyne jej zaangażowanie to napisanie czasami pierwsza na fb. Zerwałem. Było tak z obiema moimi dziewczynami. Teraz mija półtora roku i jedyny mój kontakt to całowanie dwóch dziewczyn. Powoli wpadam w depresję dwubiegunową. Co zrobić żeby chociaż zapewnić sobie pierwszy raz albo miłość na dłużej?
  2. Baka_tako

    "Chyba tylko duzo placze"

    Moja internetowa znajoma bardzo cierpi i nie wiem jak jej pomoc. Przesadnie sie wszystkim stresuje. W okresie probnych matur nie odzywala sie do mnie przez trzy dni. Juz tydzien przed mowila mi, ze jest jej z tego powodu niedobrze. Regularnie nie spi po nocach. Kiedy pytam dlaczego, odpowiada, ze nie wie. Ze po prostu nie przychodzil jej sen. Kazde niepowodzenie wyolbrzymia do nie wiadomo jakiej skali. Cos nie idzie po jej mysli - wpada w szal. Jedna nieudana praca powoduje kryzys jej tworczosci na conajmniej kilka dni (pisze i maluje obrazy, przy czym ciagle porownuje sie z innymi przez przeklete social media). Nienawidzi szkoly. Caly czas musi sie uczyc. Wiem, ze duzo placze. Generalnie ma trudny charakter. Jest klotliwa i uparta. Latwo ja rozdraznic. Zdaje sobie sprawe, ze to dlatego, ze cierpi, dlatego zawsze wybaczam jej wybuchy i mimo ze mnie rani, jestem wyrozumiala. Niestety inni tego nie rozumieja - wszelkie poprzednie internetowe znajomosci konczyly sie u niej katastrofa, ludzie nie potrafia jej wybaczyc, choc ona strasznie ich potem za to przeprasza. Zaluje, bo nie kontroluje wlasnego gniewu. Obwinia sie za to do tej pory. Rozpamietuje dawne znajomosci, przeglada zdjecia w telefonie, wmawia sobie, ze to jej wina. Ale gdyby ktos chcial, to zostalby mimo wszystko, prawda? Tak jak ja. Nie zamierzam jej opuscic. Chce jej pomoc. Tylko jak? Proponowalam wiele rzeczy. Wizyta u psychologa - "dam sobie rade sama", "ja nie mam depresji, chyba tylko duzo placze". Rozmowa z rodzicami - "straca moje zaufanie", "zrozumieja, ze nie mowie im wszystkiego". Ma tez liczne kolezanki. Spotykaja sie regularnie. Wiem, ze dobrze z nimi zyje, ale z jakiegos powodu nie chce ich nazywac przyjaciolkami ("nie moge im zaufac", "dziekuje im za prezenty, jestem naprawde wdzieczna, ale wiem, ze to nie od serca"). W maju stracila psa. Gdy jakis czas temu odszedl z jej ulubionego zespolu jeden czlonek, plakala cala droge do szkoly i nie mogla sie pozbierac przez dobry miesiac (kocham rownie mocno ten zespol, ale nie przezywalam tego tak jak ona. Mysle ze jest za wrazliwa). Wlasnie wtedy zlapal ja nerwobol. Pojawia sie czesto, gdy jej emocje siegaja apogeum. Ona twierdzi, ze spoczywa na niej fatum. Nie wierzy, ze moze byc jeszcze dobrze. Z tego, co mowi, to trwa juz 6 lat i nikt poza mna o tym nie wie. Zasugerowalam raz, ze moze miec nerwice to, sie zdenerwowala i powiedziala, ze mam nie wymyslac jej chorob (zdaje sobie sprawe, ze to bylo niemadre posuniecie, ale chcialam sprobowac). Mowi, ze po prostu ma taki charakter. Ze tego nie da sie zmienic, jest nienormalna i tyle. Powiedzcie... co ja moge dla niej zrobic? Moze sa tu osoby, ktore przezyly lub przezywaja to samo. Czego mam unikac? Jak sie zachowywac? O co pytac i o co nie pytac, zeby jej nie zrazic? W jaki sposob moge ja przekonac do wizyty u psychologa albo do rozmowy z rodzicami? A moze jest jakis inny sposob? Choc wydaje mi sie, ze ona sama z tego nie wyjdzie... Sama zamierzam pojsc wkrotce do psychologa, ale z zupelnie innego powodu (fobia spoleczna bardzo mnie dotyka). Moze w ten sposob ja jakos zachece? Moze jesli zobaczy, ze ja poszlam, to ona zrobi to samo? Boje sie, ze ktoregos dnia nie wytrzyma i zrobi sobie krzywde. Wyznala mi, ze myslala o tym, zeby sie zabic, ale doszla do wniosku, ze jest za slaba i nie bylaby w stanie. Poza tym nie chce dac innym satysfakcji. Wiecie... Mialam kiedys kol, ktora sie ciela. Wyladowala w szpitalu psychiatrycznym po tym jak probowala sie powiesic. Aktualnie jest szczesliwa. Widze to w jej oczach. Ma wspanialych przyjaciol i poskladala swoje zycie w cudowna calosc. Skupila sie na nauce. Odnalazla pasje w historii i planuje przyszlosc. Myslicie, ze gdybym opowiedziala jej o tym przypadku, to uwierzylaby w odzyskanie wlasnego szczescia? Znam jeszcze kilka takich historii, z racji ze jestem dobrym sluchaczem i ludzie lubia mi sie zwierzac. Moze to tez by cos dalo? Z gory dziekuje i przepraszam, ze tak dlugo :c
  3. Zaznaczę że napiszę ten post w formie opowiadania kawałka mojego życia w latach 2011-2017 Była wiosna 2011, miałem 11 lat Nudziłem się i pogrywałem jak każdy inny w znaną klockową grę o nazwie "Minecraft". Kiedyś na serwerach były popularne gierki typu: Konkurs skinów, rodzinka itp. W ten sposób poznałem dziewczynę o imieniu Wiktoria. Graliśmy właśnie w tą znaną "rodzinkę" i żeby było wygodniej się komunikować jak każdy w tamtych czasach podaliśmy sobie skype`a. Wymienialiśmy się coraz większą ilością informacji, poznaliśmy swoje imiona, po ile mamy lat lub w jakich województwach mieszkamy. Nic szczególnego, miała tyle samo lat co ja itd. W tym momencie przejdę do dalszej części historii. W 2013 roku znaliśmy się bardzo dobrze i byliśmy dobrymi przyjaciółmi, jedynymi przyjaciółmi. Dlaczego? Ponieważ żadne z nas nie miało żadnych przyjaciół poza sobą ja byłem agresywnym w szkole ale spokojnym poza chłopakiem a ona typową nieśmiałą dziewczyną. Mimo że dzieliła nas odległość 200 km, no właśnie dlaczego 2013...? Otóż tym roku wymieniliśmy się lokalizacjami zamieszkania, co ciekawe ona mieszkała dokładnie w tym samym mieście co mój tata. Już następnego roku podczas ferii zimowych spotkaliśmy się po raz pierwszy, nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Ona była śliczna ciut drobną blondynką z długimi włosami o niebieskich oczach a ja (dziwnie brzmi w tym miejscu opis siebie, wiem) trochę przygrubym chłopakiem o ciemnych blond włosach i niebiesko-szarawych oczach. Spotykaliśmy się codziennie gadaliśmy bawiliśmy się graliśmy razem, jak przyjaciele. Następne 3 lata wspominam bardzo ciepło. Niestety nic nie trwa wiecznie... Nastała wiosna 2017 roku, Wtedy wiktoria przyjechała do mojego miasta, do Łeby. Było to 10 marzec, spotkaliśmy się około godziny 16 w parku i usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać jak zawsze, w końcu rozmowy ucichły siedzieliśmy tak przez 10 minut nic nie mówiąc patrząc się w niebo i rozmyślając, w końcu zapytała mnie co bym zrobił jeżeli by się we mnie zakochała, ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc po prostu siedziałem cicho. Po chwili wyznała mi miłość i mnie przytuliła; Siedziałem wtedy chicho i nie wiedziałem co powiedzieć ponieważ od kilku lat byłem dość nieśmiały; Odwzajemniłem to uczucie i oboje się przytuliliśmy oboje płacząc i nie wiedząc co do siebie nawet powiedzieć. Reszta dnia minęła bardzo szybko przez ilośc emocji w tamtym momencie nie pamiętam co robiliśmy, lecz rzecz która mi najbardziej zapadła w pamięć to spacery ulicą szkolną, nabrzeża oraz spacer plażą wieczorem. I tutaj właśnie ten wątek o tym że nic nie trwa wiecznie. Dwa dni później (13 marca, poniedziałek) wracając do swojego miasta na drodze Słupsk-Darłowo miała wypadek samochodowy. Kiedy dowiedziałem się o tym godzinę później od jej ojca wybiegłem ze szkoły ubrałem się i z jak największą prędkością pojechałem do szpitala w Słupsku. Była na oiomie. 13 godzin później wpuścili mnie do niej, Ja zdruzgotany wszystkimi emocjami w tamtym momencie. Nie wiedziałem co powiedzieć jak zawsze i żałuj tego z całego serca i nadal nie mogę się z tym pogodzić, jedyne co mogłem zrobić to przytuliłem się do niej i modliłem się by nic się nie stało niestety o godzinie około 3 pożegnaliśmy się po raz ostatni, Wiktoria O w wieku 17 lat odeszła z tego świata na zawszę. Popadłem w depresję próbowałem popełnić samobójstwo 7 razy. Teraz jest to huśtawka nastrojów nie wiem co ze sobą zrobić a psycholog ani psychoterapeuta mam wrażenie że mnie nie rozumieją. Wyżaliłem się tu bo nie mam komu innemu, jestem beztalenciem który nie potrafi z siebie wyrzucić emocji. I mam pytanie teraz co ciebie osobo która to czyta, czy był byś w stanie mi dopomóc i mnie wesprzeć, może miałeś podobną sytuację w życiu, proszę jeżeli możesz podziel się nią, dziękuję bardzo.