xxxx1

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O xxxx1

  • Ranga
    Nowy
  1. Przyjaźń czy nie przyjaźń

    Ehh ;/
  2.  Cześć wszystkim! Ostatnio zastanawiam się nad pewną sprawą, a mianowicie czy mój przyjaciel to tak naprawdę przyjaciel... Zacznę od tego że poznaliśmy się jakieś półtora roku temu, zupełnie przypadkowo na jakiejś imprezie. Załapaliśmy naprawdę świetny kontakt, po prostu czułem że to jest taka moja bratnia dusza. Pomimo tego, że miał dziewczynę, zawsze znalazł dla mnie czas, można powiedzieć że przez początkowe miesiące naszej znajomości potrafiliśmy spotykać się codziennie ( w sumie czasami zastanawiałem się czy to nie przesada ). Ja jestem raczej takim człowiekiem dość wycofanym do ludzi, to znaczy lubię poznawać nowe osoby, ale nie zagłębiam się w jakieś poważniejsze relacje, typu właśnie przyjaźń. Zawsze mówił mi totalnie wszystko, a po pewnym czasie nawet i ja się przełamałem i zacząłem mówić mu o tym co mnie gnębi, smuci itp. Z resztą poprzedziła to dość duża kłótnia, bo on twierdził że nie mam do niego zaufania i miał dość duże pretensje że nie chce mu mówić o wszystkim tak jak on mi. No ale taka jest moja natura, próbuje z tym walczyć, ale ciężko mi zaufać.  Jednak od jakiś 2-3 miesięcy mam wrażenie że mój przyjaciel totalnie mnie olewa. Nigdy nie miał problemu z tym, żeby napisać pierwszy i wyjść. Właściwie nawet nie musieliśmy się umawiać wcześniej, bo logicznym było to że przychodzi od dziewczyny i my wychodzimy. Teraz jak wychodzimy to tylko i wyłącznie z jego dziewczyną. O każde osobne spotkanie muszę się tak naprawdę prosić. Napisał do mnie kilka dni wcześniej czy wychodzę wieczorem, odpisałem że tak. Późnym wieczorem następnego dnia dostałem tylko wiadomość że zasnął. Zapytałem go czy wyjdzie ze mną wczoraj. Pisał że tak, nie ma problemu. Przychodzi godzina wyjścia- piszę że może kiedy indziej, bo jest zmęczony po pracy, że jest zimno itp. Ciągle tylko dziewczyna, dziewczyna, dziewczyna, dosłownie 24h na dobę. Zastanawia mnie co się takiego stało, że z wychodzenia dzień w dzień zrobiło się wychodzenie samemu trzy razy w miesiącu. Jeszcze jak uda mi się go wyciągnąć to mam wrażenie jakby szedł za karę, bo zawsze jakieś obiekcje ma co do wyjścia. Oczywiście kiedy zdarzy się że dziewczyna do niego nie może przyjechać, to wtedy jakimś cudownym sposobem napisze do mnie. Brakuje mi tego, żeby wieczorem siąść, napić się z nim piwa, pogadać... Podczas jednej naszej małej sprzeczki powiedziałem mu to, więc pogadanie z nim o tym chyba już nie ma sensu. Całe ferie spędzam z innymi ludźmi, no ale to nie to samo...