Celt

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    198
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

33 Podsłuchuje psy sąsiadów

2 obserwujących

O Celt

  • Ranga
    Użytkownik

Informacje

  • Zainteresowania szerokie
  1. lanie pasem na 18

    Na szczęście ja nie organizowałem osiemnastki, więc mnie to ominęło. Jednak ci (przynajmniej męska część klasy), którzy organizowali osiemnastkę w jakimś klubie, byli uderzani pasem 18 razy, po razie od jednego uczestnika. I było widać, że niektórzy uderzający wykorzystywali wtedy okazję do wyżycia się czy do wyrównania starych rachunków z jubilatem.  Bili naprawdę z rozmachem. Ogólnie uważam ten zwyczaj za chory i jakieś sado maso.
  2. Jaka jest Wasza wiara/religia?

    @Wulf: skoro coś jest wieczne, to skąd się to wzięło i skąd się wziął czas? I co było przed nastaniem wieczności? A Wszechświatów może być nieskończenie wiele. Wielki wybuch dotyczy powstania znanego nam Wszechświata.
  3. Wstyd przed nagością.

    W szatni na basenie przebieram się bez skrępowania, zachowuję się naturalnie. Prysznic przed basenem i po też zawsze biorę nago - inaczej nie da się dokładnie umyć. Po to są oddzielne szatnie męska i damska, żeby użytkownicy basenu mogli się dokładnie umyć. Z sauny też zawsze korzystam nago - przecież chodzi o to, żeby pociła się cała powierzchnia skóry i żeby nie dostać odparzeń. Nie rozumiem ludzi, którzy prysznic na basenie biorą w gaciach/kostiumach, a już zwłaszcza w kostiumach jednoczęściowych - to tak, jakby się wcale nie myli/nie myły, tylko prali/prały kostiumy. To nie ma sensu. A jeśli ktoś się wstydzi brać prysznic na basenie nago, to najlepiej niech nie chodzi na basen. W innych krajach europejskich ludzie zwykle na luzie biorą prysznic nago, tylko w Polsce jakoś się strasznie krępują, jakby inni użytkownicy basenu nigdy nie widzieli tyłka i nie wiedzieli, jak wygląda goły człowiek odwrócony do ściany. Jakby ignorowali fakt, że ludzie przychodzą na basen pływać, a nie patrzeć na innych ani oceniać ich wygląd. W miejscach takich jak basenowa szatnia, prysznic czy sauna, nagość powinna być czymś oczywistym i nie powinna dziwić.
  4. Czy religia jako przedmiot szkolny jest potrzebna?

    Skoro szkoła ma uczyć, edukować, przekazywać wiedzę naukową, to nie powinna przekazywać wierzeń religijnych traktując je, jak gdyby były autentyczną wiedzą lub racjonalnymi argumentami. Religia nie jest nauką. Nauką jest religioznawstwo. Nie powinno się mieszać nauk takich jak geografia, biologia, historia, matematyka, chemia, fizyka, języki obce itd. ze stwierdzeniami nieweryfikowalnymi, dotyczącymi bytów nieosiągalnych, nieuchwytnych, o których nie wiadomo, czy istnieją. Tym bardziej w szkołach nie powinno być księży katechetów - chyba że mowa o szkołach wyznaniowych, np. katolickich. Tam religia jak najbardziej może być jednym z przedmiotów. Jednak w szkołach niereligijnych: nie ma powodu ani żeby w klasach szkolnych odbywały się lekcje religii, ani żeby wisiały tam krucyfiksy, symbole jednoznacznie religijne. Zamiast religii powinno być religioznawstwo, nauka o różnych religiach. Albo etyka. Natomiast katechezy w szkołach publicznych są nieporozumieniem.
  5. Jaka jest Wasza wiara/religia?

    Brak wyznania. Choć można powiedzieć, że wierzę w Absolut. Ten pogląd można uznać za pośredni między deizmem a panteizmem. Skądś na świecie musiała się wziąć zarówno energia, jak i materia. I choć nie mam nic do teorii wielkiego wybuchu, to przecież coś musiało wybuchnąć, i coś musiało być wcześniej. Trudno to ogarnąć. Natomiast religie zakładające istnienie Opatrzności, ingerencji Boga/istot nadprzyrodzonych w wydarzenia historyczne, gniewu bożego i kar boskich za łamanie bożych zakazów/nakazów, uważam za szkodliwe, autorytarne i stworzone jako narzędzia kontroli kapłanów i władców nad wyznawcami. Środek wymuszania posłuszeństwa. O takich właśnie wierzeniach religijnych można powiedzieć, że dla ludu są prawdą, dla ludzi mądrych są fałszem, a dla władców są po prostu użyteczne (jak stwierdził Seneka Młodszy). Czy chodzi o władców państw, czy o kastę kapłańską.
  6. Czy imponują wam bojownicy Państwa Islamskiego?

    Skończeni idioci i zwyrodnialcy mogą imponować tylko innym skończonym idiotom i zwyrodnialcom. Rządzi nimi "kalif", więc wcale nie jest tak, że "nikt nimi nie rządzi". W dodatku duchową władzę nad nimi sprawuje totalitarna religia - ideologia polityczno-społeczna.
  7. Wulf

    @Wulf: 1. Co myślisz o zasadach: "Chcącemu nie dzieje się krzywda" i "Gdy nie ma ofiary, to nie ma przestępstwa"? 2. Co myślisz o zniesieniu przymusu ubezpieczeń? 3. Co myślisz o prywatyzacji służby zdrowia? 4. Co myślisz o tym, żeby dopuścić posiadanie na własny użytek dowolnych roślin, grzybów i substancji, bez względu na to, jak one działają? 5. Co myślisz o tym, że większość Polaków chce, żeby w publicznych szkołach i innych miejscach publicznych wisiały krucyfiksy i żeby w szkołach publicznych odbywały się lekcje religii? 6. Co myślisz o "wychowaniu do życia w rodzinie"? Czy uważasz, że edukacja seksualna powinna być obowiązkowa, czy za zgodą rodziców? 7. Co myślisz o wprowadzeniu standardu złota w ekonomii? 8. Kara śmierci - za czy przeciw? 9. Jakiej muzyki słuchasz poza metalem? Co sądzisz o muzyce elektronicznej? I co sądzisz o tzw. czarnej muzyce (jazz, soul, funk, gospel, disco)? 10. Twój ulubiony kraj i dlaczego?
  8. Oglądanie kreskówek powyżej 12 roku życia - zbyt dziecinne?

    Z nostalgią wspominam takie animowane seriale, jak "Muminki", "Pszczółka Maja", "Yattaman", "W królestwie kalendarza", "Fantastyczny świat Paula", "Gigi", "Biały lew Kimba", "Księga dżungli", "Candy Candy", "Bia - czarodziejskie wyzwanie", "Sally czarodziejka", "Magiczne igraszki", "Czarodziejskie zwierciadełko", "Tygrysia Maska", "Baseballista", "Conan łowca przygód", "Gumisie", "Brygada RR", "Kacze opowieści", "Super Baloo", "Nowe przygody Kubusia Puchatka", "Przygody Myszki Miki i Kaczora Donalda", "Wyspa Niedźwiedzi", "Tom i Jerry", "Scooby Doo", "Flintstonowie" i kilka innych, których tytułów już nie pamiętam. Czasem gdy na któreś z nich natrafię w TV, to oglądam. I czasem, również z nostalgii, oglądam pełnometrażowe filmy animowane, głównie Disneya, jak "Piotruś Pan", "Królewna Śnieżka", "Alicja w krainie czarów", "Zakochany kundel", 101 dalmatyńczyków", "Mała syrenka", "Piękna i Bestia", "Aladyn", "Król Lew", "Herkules", "Mulan", "Amerykańska opowieść", "Asteriks w Brytanii", "12 prac Asteriksa", "Wielka bitwa Asteriksa". Ogólnie jestem fanem anime, seriali Disneya, części seriali Hanny Barbery i seriali francuskich, amerykańskich i brytyjskich. Za to jakoś nie przepadam za serialami animowanymi produkcji polskiej czy ogólnie z dawnego bloku wschodniego. Bo z reguły są bardziej infantylne i przez to nienadające się dla dorosłych. Są też ogólnie dość mocno związane z lokalnym, można powiedzieć, folklorem. Są mniej "światowe". W sumie tylko "Tajemnica szyfru Marabuta" był na tyle uniwersalny, że dało się to oglądać też w starszym wieku. Pamiętam też pewien, dosyć nietypowy, polski krótkometrażowy film animowany "Siódemka w krainie dziwolągów" z 1992, umieszczony na kasecie wideo-składance studia filmów rysunkowych w Bielsku-Białej, razem z "Reksiem", "Bolkiem i Lolkiem" i "Pampalinim łowcą zwierząt". Oglądał ktoś z was? Oglądałem to na tej kasecie, jak byłem dzieckiem, i ta "bajka dla dzieci" mnie przeraziła. Moja babcia też powiedziała, że nie wie, o co w tej bajce chodzi. Gdy po latach przypomniałem sobie ten film i obejrzałem go znowu, to pomyślałem, że twórca musiał być na jakimś mocnym kwasie lub grzybkach, że to raczej nie nadaje się dla małych dzieci, i że w sumie nie mam pojęcia, jakim cudem to znalazło się na jednej kasecie obok "Bolka i Lolka". A Wy co o tym myślicie? Nadaje się to-to dla siedmiolatków, powiedzmy? Oglądaliście/pamiętacie te bajki?       Jeśli nie, to macie czego żałować. Ogólnie, pokolenie Polonii 1 miało fajnie. Choć akurat "Wyspa Niedźwiedzi" leciała w TVP 1 jako Wieczorynka. I to była najmroczniejsza z Wieczorynek. Nietypowa jak na pierwszą połowę lat 90. technika animacji, wyjątkowo dużo czarnych charakterów, wyjątkowe okrucieństwo i aura czarnych charakterów, mroczne lokacje jak lodowe pustkowia, oceany w czasie sztormów, opuszczone platformy wiertnicze, cmentarzysko balonów, miejsca gdzie rzadko świeci słońce. Łowcy nagród, handlarze niewolników, bóstwa sił natury, szalony naukowiec pracujący nad eliksirem okrucieństwa, smoki wampiry http://demotywatory.pl/629619/Smoki-Wampiry jako przeciwnicy trójki głównych bohaterów. Do tego muzyczka typu dark ambient i świat po wielkiej zagładzie - po uderzeniu komety i trzęsieniach ziemi. Oglądał ktoś?
  9. Równouprawnienie

    Równouprawnienie nie polega na wnoszeniu pralek, lodówek i innych ciężkich przedmiotów po schodach przez kobiety. Ani na służeniu przez kobiety w wojsku (zresztą teraz już prawie każde szanujące się państwo ma armię zawodową, ochotniczą). Ani na tym, że kobiety chcą być jak mężczyźni (przy okazji: podczas II wojny światowej kobiety pilotowały bombowce i były snajperkami i jakoś chyba nikomu to nie przeszkadzało) - choć w sumie: dlaczego kobietom nie miałoby być wolno "kraść" cech należących do mężczyzn? Równouprawnienie polega na tym, że mężczyźni i kobiety mają równe prawa i są traktowane tak samo poważnie, i że nikt nie jest ograniczany z racji urodzenia. W krajach, w których nie miała miejsca emancypacja kobiet, mężczyźni panują nad kobietami, bo są silniejsi. A silniejszy zawsze wygrywa. Więc mężczyźni tam rządzą, bo mogą. I tam przemoc wobec kobiet jest na o wiele większą skalę niż w krajach Pierwszego Świata. W krajach patriarchalnych kobiety są zamykane w domach i traktowane mniej poważnie niż mężczyźni, mają niższy status prawny. Często zmusza się je do wychodzenia za mąż za niekochanych mężczyzn, którzy zresztą później nieraz znęcają się nad nimi. Zresztą czasem nawet w krajach Pierwszego Świata spotykany jest stereotyp, że mężczyzna ogólnie jest bardziej kompetentny od kobiety, bo "kobieta to pewnie najlepiej zna się na modzie, plotkach, pielęgnacji urody, opiece nad dziećmi, położnictwie itd., i co ona może wiedzieć o prawie, biznesie, informatyce, motoryzacji, lotnictwie, ekonomii, historii, fizyce, astronomii, chemii, chirurgii, urologii i innych poważnych, męskich dziedzinach". Kobieta często jest przez pryzmat wyobrażeń o głupiej trzpiotce umiejącej tylko plotkować i robić makijaż i/lub jako jęczącej baby narzekającej na własny wygląd. I wkład i dorobek kobiet w społeczeństwo jest niedoceniany. Kiedyś prawie wszystkie zawody były zarezerwowane dla mężczyzn. Kiedyś tylko mężczyzna mógł tworzyć prawo, sprawować urzędy państwowe, oskarżać i wydawać wyroki jako sędzia i prokurator, projektować budynki, leczyć ludzi, nauczać w szkołach, wykładać na uniwersytecie, wydawać książki, studiować, konstruować maszyny i broń i robić wiele innych rzeczy. Jednak z czasem ten stary wzór zaczął się kruszyć. I kobiety zaczęły zajmować się tym, czym wcześniej tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Hipokrates i Galen byli mężczyznami, co nie znaczy, że wszyscy lekarze muszą po wsze czasy być mężczyznami. @Bloody.: akurat o raku prostaty mówi się całkiem sporo, i organizuje się różne kampanie na ten temat. Choć akurat dużo bardziej niebezpieczny i szybciej się rozwijający jest rak jąder, o którym już faktycznie bardzo mało się mówi. A odnośnie oskarżeń o alkoholizm, przemoc i pedofilię, to fakt, jest dużym i niedocenianym problemem zbytnia tolerancja sądów dla fałszywych świadków. Choć to akurat osobny problem, który nie ma zbytniego związku z płcią. Gdy np. ktoś fałszywie oskarża lekarza o branie łapówek, to zwykle też często z góry miesza się z błotem oskarżonego lekarza, i nie zastanawia się nad tym, czy może to oskarżyciel kłamie. I nawet gdy oskarżony o łapownictwo lekarz twierdzi, że nie brał łapówek i że był szantażowany przez oskarżającą go osobę, to zwykle i tak taki fałszywy oskarżyciel pozostaje bezkarny i nie stawia mu się zarzutów o fałszywe oskarżanie ani o szantażowanie. Innym problemem jest za to np. stereotyp, według którego kobieta nie może być pedofilką. A tymczasem są przesłanki wskazujące, że pedofilami są równie często mężczyźni, jak kobiety, tylko że kobietom zwykle uchodzi to na sucho, bo mało kto wierzy w to, że kobieta jest do tego zdolna. Kiedyś oglądałem w TV program dokumentalny (produkcji niemieckiej) pt. "Molestowani przez własne matki". Mało która z tych matek została oskarżona i skazana, choć przeżycia ofiar są nie mniej wstrząsające niż przeżycia ofiar molestowania przez ojców, wujków, ojczymów czy kuzynów. Kilka czy kilkanaście lat temu czytałem w "Angorze" wyznania starszego już człowieka, który opowiadał, jak przed laty, jeszcze jako chłopiec, był molestowany przez własną matkę. Której też uszło to na sucho. Fakt, że żeńska pedofilia jest ciągle tematem tabu, i że trzeba to zmienić. Jednak czy to wina feminizmu, że takie tabu istnieje? Nie wiem. I dopóki ktoś nie wykaże istnienia związku między feminizmem a istnieniem tabu w temacie żeńskiej pedofilii, wolę nie wydawać werdyktów.
  10. owoce i warzywa

    Uwielbiam mandarynki, pomarańcze, banany, winogrona, jabłka, gruszki, czereśnie, jagody, poziomki, pomidory, arbuzy, nektarynki, ananasy, mango, persymony, daktyle, figi i liczi. Ogólnie większość owoców. A z warzyw marchewki, buraki, pory, ogórki, fasole, groszek, sałatę, kalafior, dynię, ziemniaki, soję i słoneczniki. I, jako dodatek, czosnek i cebulę.
  11. Słodycze

    Zawsze uwielbiałem słodycze. Moje ulubione to kinder bueno, princessy, prince polo, grześki, snickersy, czekolada Milka, czekolada Wedla (mleczna), czekoladki Lindora, nugat, galaretki owocowe i galaretki w czekoladzie. Czekolady najlepsze są nienadziewane albo ew. nadziewane nugatem. Ciast i pierników ogólnie nie uważam za słodycze. Tym bardziej nie uważam za nie krakersów ani chipsów, bo one nie są słodkie, tylko prędzej słone. A ja nie lubię słonego.
  12. Co najbardziej lubisz jeść?

    Prawie wszystkie owoce i prawie wszystkie warzywa (oprócz selera i pietruszki). Z owoców chyba najbardziej mandarynki, pomarańcze, jabłka, gruszki, czereśnie, arbuzy i pomidory. Z warzyw marchewki, ogórki, kalafiory, pory, buraki, ziemniaki, sałatę i groszek. Lubię też jogurty naturalne. Lubię ciemny chleb, świeże bułeczki (w sumie wszystko jedno jakie). Ogólnie lubię orzechy, zwłaszcza nerkowce, włoskie i ziemne. Uwielbiam czekoladę i wafelki.
  13. Czego najbardziej nie lubisz jeść?

    Najbardziej nie lubię wszystkiego, co zawiera ocet lub majonez. Dla mnie ocet i majonez to najpaskudniejsze i najbardziej śmierdzące obrzydlistwa, jakie niektórzy ludzie jedzą. Poza tym nie cierpię podrobów, baleronów, kaszanek i wieprzowiny.
  14. Wasz ulubiony napój

    Najczęściej piję po prostu wodę (źródlaną albo z kranu), ale ze smaku najbardziej lubię różne soki owocowe - ananasowy, pomarańczowy, mandarynkowy, jabłkowy, porzeczkowy, malinowy.
  15. Zielona herbata, jakie dodatki lubicie

    Zieloną herbatę piję bez żadnych dodatków. Chyba że zapomnę wyjąć woreczek odpowiednio szybko (w ciągu 3-4 minut) i zaparza się za długo i robi się gorzka, to wtedy dla zniwelowania goryczy dodaję cukru lub miodu. Żadnych cynamonów ani owocowych dodatków.