Kerosine

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    7194
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

180

O Kerosine

  • Ranga
    Ashen Decay

Informacje

  • Płeć Kobieta

Ostatnie wizyty

13095 wyświetleń profilu
  1. Co masz wspólnego z osobą nad Tobą?

    @NYC, rzekłabym, że pewne doświadczenia.
  2. Adrenalina

    Niezbyt. Jak już zostało wspomniane, wydzielanie adrenaliny związane jest ściśle ze znajdowaniem się w sytuacji zagrożenia, uczuciem lęku/przerażenia i ogólnym pobudzeniem. Jako osoba, której każdy z wymienionych stanów towarzyszy właściwie przez cały czas bynajmniej nie widzę w nich nic pociągającego i w głębi duszy dziwię się ludziom, którzy dobrowolnie wystawiają się na działanie wywołujących je czynników. Może nie wiedzą, czym tak naprawdę jest strach? W sumie to całkiem możliwe - już dawno zaobserwowałam, że znajdując się w sytuacjach ekstremalnych odczuwam właśnie przede wszystkim ogromny lęk, adrenalinowy dreszczyk zaś jest jakby w tle, "przykryty" strachem i znacznie zredukowany. Zgaduję, że u ludzi rozmiłowanych np. w sportach ekstremalnych musi on manifestować się znacznie wyraźniej, a proporcje między nim a uczuciem zagrożenia/lęku są co najmniej zbliżone do fifty-fifty. To jednak kwestia indywidualnych uwarunkowań, mój system odczuwania i regulacji emocji zawsze był rozj*bany. W każdym razie nie bawi mnie ani oglądanie horrorów, ani nie pociągają skoki na bungee/ze spadochronem czy ogólnie jakakolwiek aktywność związana z ryzykiem.
  3. Co Cię dzisiaj wkurzyło ?

    Stadne jeżdżenie autobusów to zdecydowanie jedna z najbardziej irytujących rzeczy w systemie komunikacji publicznej mojego miasta. Już teraz skala zjawiska jest irytująca, aż boję się pomyśleć, co będzie się działo od 2 kwietnia gdy zsynchronizowaniu ulegną rozkłady jazdy już chyba w zasadzie wszystkich linii. I pomyśleć, że m. in. właśnie temu miały służyć przeprowadzone jakiś czas temu modernizacje przystanków - aby za jednym razem mogło się na nich zmieścić jak najwięcej pojazdów... Oczywiście ceną za te wszystkie "ulepszenia" jest podwyżka cen biletów, a jakże  Od 2 kwietnia system komunikacji będzie nie dość, że jeszcze bardziej zj*bany, to na dodatek droższy dla pasażera. W takiej sytuacji mam jeszcze mniejszą ochotę niż zwykle być uczciwą obywatelką i płacić pełną cenę za swoją migawkę.
  4. Emetofobia

    Właściwie również mogę powiedzieć, że ten rodzaj fobii mnie dotyczy, choć nie przybiera aż takich rozmiarów, bym miała wszędzie chodzić z woreczkiem na wypadek "wpadki" ani ogólnie bynajmniej nie jest to coś, co w jakimkolwiek większym stopniu pochłaniałoby moje myśli, szczęśliwie dając o sobie znać głównie wtedy gdy z różnych przyczyn już zrobi mi się niedobrze [czyli rzadko]. Mimo to jest w wymiotowaniu coś, co sprawia, że czuję przed tym mimowolny opór/boję się/brzydzę to robić [myślę, że chodzi w dużej mierze o lęk przed zadławieniem się wymiocinami]. Na szczęście mój organizm jest tak skonstruowany, że w przypadku np. zatrucia jakimś jedzeniem woli pozbyć się treści pokarmowej dołem niż górą [że tak to ujmę], bo zarówno uczucie nudności, jak i samo wymiotowanie naprawdę wywołują u mnie dyskomfort większy niż wynikałoby to jedynie z czysto fizycznych doznań i już wolę znosić wykręcający wnętrzności ból. Również podczas nawracających co jakiś czas epizodów bulimii zamiast w tradycyjny sposób puścić pawia katuję swoje ciało intensywnym wysiłkiem fizycznym i ćwiczeniami [co swoją drogą stanowi chyba najlepszy dowód na to, że emetofobię jednak posiadam]. Nie traktuję jednak akurat tego lęku jako czegoś bardzo uciążliwego, jak najbardziej mogę z nim żyć. Natomiast w przypadkach podobnych do tego opisanego przez autorkę tematu pierwotną przyczynę emetofobii stanowi najprawdopodobniej wspomniana choroba lokomocyjna/nerwica.
  5. Wyraź siebie obrazkiem

    Gdyby tylko było to choć odrobinę prostsze [a człowiek nie miał towarzyszącego mu przez cały czas w tyle głowy przeświadczenia, że jakiekolwiek pozwolenie, by inni dostrzegli Twoje słabości skończy się źle i nie warto okazywać ich nikomu]... Mój obrazek na dziś: Tak pozornie oczywiste    
  6. Jaki kierunek kształcenia?

    Świetnie zarabiają znakomicie wykształceni programiści z dyplomem uniwersytetu lub politechniki w kieszeni  W przypadku absolwenta technikum droga do zdobycia podobnej pozycji, co oni jest znacznie dłuższa i bardziej wyboista, a przede wszystkim - wymagająca ogromnego talentu, samozaparcia i ciężkiej pracy. Których, niestety, autorowi tego tematu zdaje się brakować.
  7. Ból fizyczny czy psychiczny - który gorszy? 18+

    Psychiczny. Pomimo zgadzania się w zasadzie ze wszystkim, co zostało już napisane - tym, że oba rodzaje bólu są w dużej mierze porównywalne i często wzajemnie się przenikają, zaś fizyczne cierpienie potrafi oddziaływać również na psychikę; mając świadomość gehenny tortur czy choroby nowotworowej to jednak... znosząc nawet dotkliwy fizyczny ból wciąż można "schronić się" we własnej głowie [nie, nie mam na myśli popadnięcia w obłęd], a odpowiednie nastawienie psychiczne jest w stanie złagodzić odczuwane cierpienie. Gdy choruje umysł mówiąc obrazowo nie ma już dokąd uciec i właśnie to powoduje, że psychiczny ból uważam za znacznie gorszy.
  8. Czy podobam się jej ?

    Nie żebym konkretnie sugerowała Ci podjęcie jakiegoś działania, ale zasadniczo sam fakt bycia zajętym nie musi jeszcze o niczym przesądzać. Tym bardziej skoro to dopiero początek znajomości i jest spora szansa, że nasz obiekt westchnień nie rozwinął jeszcze w sobie żadnych głębszych uczuć w stosunku do osoby, z którą się spotyka [swoją drogą masz absolutną pewność, że Twoja wybranka i chłopak o którym piszesz rzeczywiście są parą?]. Ot, taka wiedza ogólna.
  9. Co teraz pijecie?

    Wódkę. Ten świat jest po prostu nie do zniesienia na trzeźwo  
  10. Większość (?) z nas lubi zwierzęta - nawet jeśli nie do tego stopnia, by osobiście chcieć trzymać psa lub kota w domu, to jednak generalnie żywi wobec nich sympatię i uznaje, że są inteligentnymi, czującymi istotami mogącymi z powodzeniem spełniać rolę towarzyszy [a nawet substytutu] ludzi. Jakiś czas temu jednak miałam okazję dyskutować z osobą, która co prawda swój ogólny stosunek do nich określa jako "obojętny", jednak tylko do momentu, w którym nie znajdzie się z którymś z nich w bezpośrednim kontakcie/nie zaczną jej one w jakiś sposób sprawiać problemów i być uciążliwe. Dla osoby tej jedyny sens posiadania zwierzęcia/zwierząt stanowi wymierna korzyść w postaci mleka czy mięsa, natomiast sprawowanie przez nią swego czasu opieki nad psem określiła jako "stratę pieniędzy, miejsca, czasu" i absolutnie nie wyobraża sobie, by jakiekolwiek zwierzę rzeczywiście mogło pełnić rolę jej towarzysza [argumentując to tym, że nie da się z nim nawiązać podobnej komunikacji jak z człowiekiem]. Co więcej, zupełnie niezrozumiałe jest dla niej jak inni mogą w ten właśnie sposób podchodzić do zwierząt, określając posiadanie ich - a zwłaszcza związane z tym wydatki - mianem głupoty. "Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ludzie mogą przejmować się takimi idiotyzmami, jeśli tylu ludzi chodzi głodnych i tyle ciekawych rzeczy można za te pieniądze zobaczyć w życiu. Po co to komu?" - kolejny cytat. Brak posiadania podstawowej wiedzy na temat zwierząt domowych [np. w postaci przekonania, że człowiek trzymając je w domu wyrządza im krzywdę, one same zaś są stworzone do życia na wolności] można jeszcze pominąć milczeniem, ale wyraźna aprobata dla głośnej akcji masowego zabijania bezpańskich psów na Ukrainie przed EURO 2012 połączona z życzeniem przeprowadzenia podobnych działań również w innych miejscach naprawdę mną wstrząsnęła. Co sądzicie o takiej postawie? Osobiście byłam zszokowana - o ile rozumiem, że zwierzęta mogą kogoś brzydzić od strony, powiedzmy, fizjologicznej i związaniem z utrzymaniem czystości [fruwająca sierść, ślina, odchody, błoto przynoszone na łapach itp.], o tyle tak chłodne i obojętne, czysto utylitarne ogólne ich postrzeganie jednoznacznie świadczy według mnie o pewnych brakach w empatii [choć ta konkretna osoba twierdziła, że empatię jak najbardziej posiada, tyle że skierowaną wyłącznie w stronę przedstawicieli gatunku Homo sapiens]. Jakie jest Wasze zdanie? Czy ludzie nie lubiący zwierząt rzeczywiście są w jakiś sposób wybrakowani? A może ich przedmiotowe postrzeganie i traktowanie wcale nie wyklucza bycia zarazem wrażliwymi, empatycznymi i ogólnie wartościowymi jednostkami - w myśl rozumowania, że tylko podejście do ludzi może o tym przesądzać? W jaki sposób Wy podchodzilibyście do kogoś takiego, czy wyraźnie negatywny stosunek do zwierząt miałby wpływ na Wasze postrzeganie danej osoby i relacje z nią? A może sami zaliczacie się do "przeciwników zwierząt"?
  11. W oczekiwaniu na...

    Piątek i potwierdzenie od brygadzisty, że aktualnie trwający przestój w produkcji dobiega już końca [naprawdę mam nadzieję, że mimo wszystko nie usłyszę informacji, iż ulega przedłużeniu - to oznaczałoby prawdopodobnie konieczność szukania sobie przynajmniej na jakiś czas nowej roboty, a ja zdecydowanie nie mam ochoty rozstawać się ze swym obecnym zakładem]. No i ogólnie powrót do pracy, zbyt długie wolne niestety nie najlepiej na mnie działa.
  12. Granica między dobrem a złem

    Oba te podejścia są raczej mało efektywne biologicznie, nie zmienia to jednak faktu, że tak właśnie przypuszczalnie wygląda prawda - Dobro ani Zło nie istnieje. Co prowadzi do paradoksalnego wniosku, że bez wiary w iluzje życie w społeczeństwie byłoby niemożliwe  
  13. Cześć i czołem!

    Ja chcę  Chętnie poczytam zarówno o Twoich ulubionych mangach, jak i anime. Przy okazji, czemu akurat takie ramy czasowe? Nowsze produkcje to intelektualne dno, a w starszych z kolei kreska i jakość animacji pozostawia zbyt wiele do życzenia?
  14. Praca jako warunek życiowej samorealizacji

    Tu już bym polemizowała, pogodzenie pracy zawodowej z prowadzeniem domu [o wychowywaniu dzieci nie wspominając] i własnymi pasjami w taki sposób, by nie ucierpiało na tym nasze zdrowie i poczucie satysfakcji z życia często jest bardzo trudne, a bywa wręcz, że zupełnie niemożliwe. Choć oczywiście wiele zależy od rodzaju wykonywanej pracy.
  15. Cześć i czołem!

    Cześć, masz ciekawy avatar. To z Atlantydy? O pozytywne przyjęcie nie musisz się martwić, co do znalezienia sobie miejsca na dłużej - mam nadzieję, że tak właśnie się stanie, zdecydowanie wydajesz się być ciekawą osóbką. Podbijam NYC, opowiedz nam coś więcej np. o swoich zainteresowaniach =)