Lamia

Absolwenci
  • Ilość dodanej zawartości

    1931
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

85

6 obserwujących

O Lamia

  • Ranga
    Absolwent

Informacje

  • Płeć Kobieta
  1. Na czym byłeś/aś ostatnio w kinie?

    "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara"    To już dwa miesiące? Niesmak pozostał. Nowi piraci bardzo rozczarowują. Słyszałam, że to część dla fanów, może nie fenomenalna, ale osoby, które lubują się w ich historiach,i tak będą zadowolone. Wręcz przeciwnie. Z dawnego klimatu została groteska i cień Sparrowa. Jest, bo jest, ale już niczemu to nie służy.   
  2. Telewizja i jej rola w naszym życiu

    Tak, oczywiście. Źle się wyraziłam. Pytanie było o "telewizję", odpowiedź domyślnie również miała jej dotyczyć. Telewizory jako wielkie ekrany dla internetu pewnie nadal będą funkcjonować, choć monitory też kupuje się coraz większe. Może to opcja dobra dla ludzi z laptopami. 
  3. Telewizja i jej rola w naszym życiu

    Od wielu wielu lat nie mam w domu telewizora. Mam więcej czasu, więcej własnych myśli, nie cudzych, nie słyszę już głosów, a gdybym słyszała, nie uznam tego za normalne jak połowa społeczeństwa. Rozwijam pasje, które przesypiałam dziesięć lat temu na kanapie. Spędzałam czas z Drzyzgą, która uśmiechała się z ekranu, a ja nie uśmiechałam się wcale. Co za durne czasy. Z programów telewizyjnych nie zrezygnowałam zupełnie. Kiedy najdzie mnie ochota, telewizje dają spory dostęp do swoich emisji, dzięki stronom internetowym. To wystarczy. Ja wybieram i nie zabiera mi to więcej czasu niż obejrzenie odcinka serialu w sieci.  Wątpię i wciąż zadziwia mnie fakt, że ludzie telewizory posiadają. Myślałam, że te czasy dawno za nami. 
  4. Szminka czy błyszczyk ?

    Dziś szminka. Mam ich z miliard.  Po ośmiu latach nie wyobrażam sobie siebie z błyszczykiem na ustach. Mam tylko jeden, awaryjny, gdyby któraś z matowych szminek okazała się zbyt matowa i szorstka. Ale to się jakoś nie zdarza. 
  5. Narkotyki w naszym zyciu

    Świat nie jest czarno-biały. Zaczęłam to rozumieć, kiedy zaczęłam dorastać.  To nie był bunt. Zupełnie naturalnie wyrosłam z ciasnych kartonowych założeń, w których mnie stworzono i wychowywano. Nie ze wszystkich, lecz z wielu. Mroczny obraz niebezpiecznych środków, które powodują, że ludzie palą w piekarnikach własne dzieci, rozmył się na tle wiedzy, badań, doświadczeń innych ludzi. "Narkotyki" to bardzo szerokie pojęcie. Kiedy ktoś mówi, że "narkotyki" powodują to i to, prawdopodobnie ma tak samo wiele racji, jak jej nie ma. Taka abstrakcja. Czasem wydaje mi się, że najwięcej przeciwników substancji psychoaktywnych jest wśród ludzi, którym wydaje się, że to jakieś jedno spójne zło, działające jednakowo na wszystkich. A temat jest przecież bardzo obszerny. Te same narkotyki nie działają tak samo na różnych ludzi, sama marihuana występuje w wielu odmianach, które działają różnie, nie mówiąc już o zupełnie różnych środkach, z różnych grup.   Nie wiem, czy wszystko jest dla wszystkich. Nie wierzę, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Nie boję się próbować, ale nie robię tego bezmyślnie, wykrzykując w niebo "raz się żyje!". Ale mówię o tym otwarcie. Doceniam to, w jaki sposób różne substancje potrafią otworzyć umysł. Zachwycam się. 
  6. Książka, którą aktualnie czytasz

    Siri Hustvedt. Znowu. "Lato bez mężczyzn" tym razem. 
  7. O czym teraz myślisz?

    Kim będziesz, jak już będziesz?
  8. Rozstanie z dziewczyną

    Osobną kwestią jest trudne i zaborcze podejście Twojej dziewczyny do związków, a osobną jest to, w jaki sposób Ty sobie z tą kwestią poradziłeś. Bądź nie poradziłeś.  Gdybym była Tobą, a Tobą nie jestem, nigdy nie zgodziłabym się na taki układ. Związek, w którym nie wolno mi spotykać się ze znajomymi? Z dziewczynami, potencjalnym zagrożeniem dla partnerki. Nie zauważyłbyś, kiedy przy mocno postępującej zaborczości, nawet matka czy pies stałaby się problemem. To nie reguła, ale się zdarza. Ty jednak wpakowałeś się w ten związek. I co zrobiłeś? Najgorsze, co mogłeś zrobić. Mogłeś nie zgodzić się na jej warunki i zaproponować jakiś kompromis. Mogłeś uciec, gdzie pieprz rośnie, zanim się zaangażowałeś. W najgorszym wypadku mogłeś się zgodzić i żyć w klatce, zamiast w związku. Ty jednak przystałeś na jej warunki, po czym złamałeś je, pokazując oficjalnie, że uznajesz jej światopogląd za głupi, ale nadal chcesz z nią być. Teraz ta rozchwiana i niepewna siebie dziewczyna ma w końcu sensowne podstawy do tego, żeby Ci naprawdę nie ufać. Nie powiem Ci, co masz zrobić. Niektórzy lubią żyć w klatkach. Ja postawiłabym na spokój i wolność. Zakładam, że takie zakazy w związku nie są dobrą bazą do budowania zdrowych relacji.  Pewnie mógłbyś ją odzyskać. Tylko po co?   
  9. selfiki, lajki, followersi

    Polubienia nie brzmią ani zgrabniej, ani lepiej - to subiektywnie. Co obiektywnie? Tendencje języka. To, że dążymy do uproszczeń, nie jest kwestią dzisiejszych upośledzonych czasów, ale odwieczną kwestią języka. Od zawsze dążyliśmy do ułatwień. Gdyby tak nie było, nadal korzystalibyśmy z jerów (takie półsamogłoski, występujące dawno dawno temu, wywodzące się z języka prasłowiańskiego). Dlaczego o tym mówię? Bo zanik jerów pociągnął za sobą szereg uproszczeń, jak np. powstanie ruchomego e. Wyrazy się skróciły, odmiana się uprościła, w wielu przypadkach tylko dlatego, żeby łatwiej coś było wymówić. Tak tworzy się język. Zamiast psa w dopełniaczu szukalibyśmy piesa, a zamiastu snu, senu. Żeby przedstawić to szczegółowiej czy czytelniej, musiałabym zajrzeć od zeszytów z gramatyki historycznej, ale myślę, że główną ideę przemyciłam. Czy uważacie, że to ogromna krzywda dla języka? Samo zjawisko jerów było urocze i pociągające, ale w czym gorszy pies od psa?   Wiem, że mówię o zjawisku lekko odmiennym, bo o wpływie obcych języków na polski, ale to zupełnie naturalne. Języki tworzą języki, tak po prostu jest. Zupełnie czysty "rasowo" język brzmi jak jakieś nazistowskie postulaty dotyczące nadludzi. Nie musimy mówić nadjęzykiem. Tym wolnym skojarzeniem wydaje mi się, że dużo łatwiej mówić o lajkach niż polubieniach, choćby ze względu na liczbę sylab w wyrazie. Z kolei o obserwatorach nie pomyślałam i zupełnie się zgadzam. Followersi nie są ani formą o wiele krótszą, ani łatwiejszą, więc tak.    Kto decyduje o zgrabności odbioru danego wyrazu? Jestem skłonna stwierdzić, że czas. Z upływem nie słyszymy, co pochodzi od nas, co zostało zaczerpnięte, wprowadzone dopiero przez naszych pradziadków np. pod wpływem literatury francuskiej. Nie tak łatwo odgadnąć  dziś pochodzenie wielu słów, które w języku polskim funkcjonują jako polskie, a nie są. Zresztą, cóż złego w keczupie, komputerze czy pampersach (patrząc na listę, podaną wyżej)? Wyrazy wędrują, wędrowały i będą wędrować. "Cmentarz", który przywędrował z greki do Rzymian, a dalej przez pomieszanie form staropolskich (cmiterz, cymterz) z wersją starofrancuską cimentire, i ze spolszczającą końcówką -arz,  tworząc cmentarz (w wersji staropolskiej w ogóle nie istniała wersja z literką "n", została zaczerpnięta), to totalna hybryda. A to nie wszystko. Forma ta przekształciła się w oboczną, równie przyjmowaną za poprawną formę, smętarz.  Dlaczego? Powiązali formę cmentarz ze słowami smętek i smęcić, czyli smucić się. Miejsce, gdzie ludzie smęcą (smucą się) zostało smętarzem. W pełni legalnie. Totalnie spolszczone i przerobione, i tak sobie funkcjonowało przez jakiś czas. *Dla fanów Kinga - dlatego forma "Smętarz dla zwierząt" jest w pełni przemyślanym zabiegiem tłumacza, takie słowo istniało. No i wreszcie. Komu dziś przeszkadza cmentarz? Również nie jestem za pol-angliszem. Ale zdecydowanie wspieram świadomość i trochę pokory w języku. 
  10. selfiki, lajki, followersi

    Jakie?
  11. Co wam dziś zryło beret?

    W rubryce "aktywni" użytkownicy wyskakuje profil osoby, która ostatni raz logowała się tu 10 lat temu  Tak, to trochę ryjące. Trochę jakby byliśmy na jakimś magicznym forum widmo, które utrzymuje się tylko wspomnieniem ^^  (choć forum ostatnio szaleje i wcale widmo nie jest. Ale ta aktywna użytkowniczka... ) 
  12. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    Tak, to już zdecydowanie nie jest pytanie o włosy  Co dzieje się po śmierci ciała? Nie wiem. Ktoś mi kiedyś zaproponował pewną teorię, w której ostatecznie zamieniamy się w niewidzialne cząsteczki, które scalają się ze światem, współtworzą go w jednej genialnej inteligencji, które unoszą w górę i jak krople spadają z deszczem, stając się wszystkim. Teoria jedna z wielu, ale uznałam ją za ładną, wartą zapamiętania. Nie potrafię przytoczyć jej dokładniej, żeby miała tyle sensu, ile miała, gdy ktoś mi ją przekazywał. 
  13. O czym teraz myślisz?

    Dlaczego ludzie nawet w tych bardzo abstrakcyjnych tematach boją się pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? Ogranicza nas brak wyobraźni czy jakaś przeraźliwie smutna przyziemność, przyklejona już nawet do młodych? A co, gdyby przyszedł do Ciebie czarodziej i powiedział: teraz wszystko, czego sobie życzyłeś może się spełnić! Czarodziej przejrzałby odpowiedzi na forum i zobaczył, że np. Twoje idealne życie nie istnieje, nie wyobrażasz sobie idealnego świata, bo i tak nie ma szans się wydarzyć, a marzeń nie masz, bo i tak się nie spełniają.    Wszyscy, poza Tobą, dostaliby to, o czym marzyli. A Ty zostałbyś lub została tu, gdzie jesteś. Bo nie masz dość siły, by odważnie marzyć. Jeśli narzekacie, że świat się nie zmienia, życie jest wciąż tak samo szare i smutne, młodzi nie mają przyszłości i nic na Was nie czeka... Zgadnijcie dlaczego.   
  14. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    Chyba niezupełnie rozumiem co masz na myśli. Czy nie będąc zupełnie swoim ciałem powinniśmy się w nim dobrze czuć? Spróbujmy tak. Wydaje mi się, że osoby, które nie muszą przejmować się swoją powierzchownością, ale dbają o swój własny rozwój, samoistnie będą o ciało dbać. Będą dbać w sposób trochę odmienny niż osoby dbające o nie powierzchownie. Będą dbać o zdrowie, schludność, czystość, która pozwala utrzymać czystość umysłu i sprawia, że czujemy się w ciele dobrze. Natura tak to wymyśliła, że wszystko się łączy i jest mądre. Zdrowe włosy są piękne, bez względu na cięcie i kolor. I możemy czuć się dobrze w ciele, nie zamartwiając się kompleksami, które nijak nas ("nas" w głębi) nie dotyczą. Moje "ja" prawie już nie przejmuje się kompleksami. To tylko narzędzie.   Nie wiem, czy trafiłam w to, o czym mówiłaś. PS jestem babą, spojrzę czasem w lustro i powiem sobie "przytyłaś?", ale to chwilowe, i chyba mamy to zakodowane. Nie udaję świętej, mam tak, włosy mi się puszą, albo brzuch wzdyma i mnie to nurtuje. Myślę jednak, że mądre jest szukanie ewentualnych przyczyn (w nadmiarze cukru np. tak, to ja) czy czegoś  Wtedy czuję się źle i to zmieniam. 
  15. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    To też rozumiem. Przez 4 lata łapczywie pochłaniałam blogi włosomaniacze, ćwicząc na sobie wszelkie maski, odzywki, olejki, wcierki, jedwabie, płukanki, siemienia, zioła, kosmetyki diy, i co tylko udało mi się znaleźć. Jednak to działanie na teraz. Dbam o włosy, ale jednocześnie nie jest mi ich żal. Nie jestem do nich przywiązana.