Lamia

Kumple
  • Ilość dodanej zawartości

    1923
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

77

6 obserwujących

O Lamia

  • Ranga
    Kumpel

Informacje

  • Płeć Kobieta
  1. selfiki, lajki, followersi

    Polubienia nie brzmią ani zgrabniej, ani lepiej - to subiektywnie. Co obiektywnie? Tendencje języka. To, że dążymy do uproszczeń, nie jest kwestią dzisiejszych upośledzonych czasów, ale odwieczną kwestią języka. Od zawsze dążyliśmy do ułatwień. Gdyby tak nie było, nadal korzystalibyśmy z jerów (takie półsamogłoski, występujące dawno dawno temu, wywodzące się z języka prasłowiańskiego). Dlaczego o tym mówię? Bo zanik jerów pociągnął za sobą szereg uproszczeń, jak np. powstanie ruchomego e. Wyrazy się skróciły, odmiana się uprościła, w wielu przypadkach tylko dlatego, żeby łatwiej coś było wymówić. Tak tworzy się język. Zamiast psa w dopełniaczu szukalibyśmy piesa, a zamiastu snu, senu. Żeby przedstawić to szczegółowiej czy czytelniej, musiałabym zajrzeć od zeszytów z gramatyki historycznej, ale myślę, że główną ideę przemyciłam. Czy uważacie, że to ogromna krzywda dla języka? Samo zjawisko jerów było urocze i pociągające, ale w czym gorszy pies od psa?   Wiem, że mówię o zjawisku lekko odmiennym, bo o wpływie obcych języków na polski, ale to zupełnie naturalne. Języki tworzą języki, tak po prostu jest. Zupełnie czysty "rasowo" język brzmi jak jakieś nazistowskie postulaty dotyczące nadludzi. Nie musimy mówić nadjęzykiem. Tym wolnym skojarzeniem wydaje mi się, że dużo łatwiej mówić o lajkach niż polubieniach, choćby ze względu na liczbę sylab w wyrazie. Z kolei o obserwatorach nie pomyślałam i zupełnie się zgadzam. Followersi nie są ani formą o wiele krótszą, ani łatwiejszą, więc tak.    Kto decyduje o zgrabności odbioru danego wyrazu? Jestem skłonna stwierdzić, że czas. Z upływem nie słyszymy, co pochodzi od nas, co zostało zaczerpnięte, wprowadzone dopiero przez naszych pradziadków np. pod wpływem literatury francuskiej. Nie tak łatwo odgadnąć  dziś pochodzenie wielu słów, które w języku polskim funkcjonują jako polskie, a nie są. Zresztą, cóż złego w keczupie, komputerze czy pampersach (patrząc na listę, podaną wyżej)? Wyrazy wędrują, wędrowały i będą wędrować. "Cmentarz", który przywędrował z greki do Rzymian, a dalej przez pomieszanie form staropolskich (cmiterz, cymterz) z wersją starofrancuską cimentire, i ze spolszczającą końcówką -arz,  tworząc cmentarz (w wersji staropolskiej w ogóle nie istniała wersja z literką "n", została zaczerpnięta), to totalna hybryda. A to nie wszystko. Forma ta przekształciła się w oboczną, równie przyjmowaną za poprawną formę, smętarz.  Dlaczego? Powiązali formę cmentarz ze słowami smętek i smęcić, czyli smucić się. Miejsce, gdzie ludzie smęcą (smucą się) zostało smętarzem. W pełni legalnie. Totalnie spolszczone i przerobione, i tak sobie funkcjonowało przez jakiś czas. *Dla fanów Kinga - dlatego forma "Smętarz dla zwierząt" jest w pełni przemyślanym zabiegiem tłumacza, takie słowo istniało. No i wreszcie. Komu dziś przeszkadza cmentarz? Również nie jestem za pol-angliszem. Ale zdecydowanie wspieram świadomość i trochę pokory w języku. 
  2. selfiki, lajki, followersi

    Jakie?
  3. Co wam dziś zryło beret?

    W rubryce "aktywni" użytkownicy wyskakuje profil osoby, która ostatni raz logowała się tu 10 lat temu  Tak, to trochę ryjące. Trochę jakby byliśmy na jakimś magicznym forum widmo, które utrzymuje się tylko wspomnieniem ^^  (choć forum ostatnio szaleje i wcale widmo nie jest. Ale ta aktywna użytkowniczka... ) 
  4. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    Tak, to już zdecydowanie nie jest pytanie o włosy  Co dzieje się po śmierci ciała? Nie wiem. Ktoś mi kiedyś zaproponował pewną teorię, w której ostatecznie zamieniamy się w niewidzialne cząsteczki, które scalają się ze światem, współtworzą go w jednej genialnej inteligencji, które unoszą w górę i jak krople spadają z deszczem, stając się wszystkim. Teoria jedna z wielu, ale uznałam ją za ładną, wartą zapamiętania. Nie potrafię przytoczyć jej dokładniej, żeby miała tyle sensu, ile miała, gdy ktoś mi ją przekazywał. 
  5. O czym teraz myślisz?

    Dlaczego ludzie nawet w tych bardzo abstrakcyjnych tematach boją się pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? Ogranicza nas brak wyobraźni czy jakaś przeraźliwie smutna przyziemność, przyklejona już nawet do młodych? A co, gdyby przyszedł do Ciebie czarodziej i powiedział: teraz wszystko, czego sobie życzyłeś może się spełnić! Czarodziej przejrzałby odpowiedzi na forum i zobaczył, że np. Twoje idealne życie nie istnieje, nie wyobrażasz sobie idealnego świata, bo i tak nie ma szans się wydarzyć, a marzeń nie masz, bo i tak się nie spełniają.    Wszyscy, poza Tobą, dostaliby to, o czym marzyli. A Ty zostałbyś lub została tu, gdzie jesteś. Bo nie masz dość siły, by odważnie marzyć. Jeśli narzekacie, że świat się nie zmienia, życie jest wciąż tak samo szare i smutne, młodzi nie mają przyszłości i nic na Was nie czeka... Zgadnijcie dlaczego.   
  6. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    Chyba niezupełnie rozumiem co masz na myśli. Czy nie będąc zupełnie swoim ciałem powinniśmy się w nim dobrze czuć? Spróbujmy tak. Wydaje mi się, że osoby, które nie muszą przejmować się swoją powierzchownością, ale dbają o swój własny rozwój, samoistnie będą o ciało dbać. Będą dbać w sposób trochę odmienny niż osoby dbające o nie powierzchownie. Będą dbać o zdrowie, schludność, czystość, która pozwala utrzymać czystość umysłu i sprawia, że czujemy się w ciele dobrze. Natura tak to wymyśliła, że wszystko się łączy i jest mądre. Zdrowe włosy są piękne, bez względu na cięcie i kolor. I możemy czuć się dobrze w ciele, nie zamartwiając się kompleksami, które nijak nas ("nas" w głębi) nie dotyczą. Moje "ja" prawie już nie przejmuje się kompleksami. To tylko narzędzie.   Nie wiem, czy trafiłam w to, o czym mówiłaś. PS jestem babą, spojrzę czasem w lustro i powiem sobie "przytyłaś?", ale to chwilowe, i chyba mamy to zakodowane. Nie udaję świętej, mam tak, włosy mi się puszą, albo brzuch wzdyma i mnie to nurtuje. Myślę jednak, że mądre jest szukanie ewentualnych przyczyn (w nadmiarze cukru np. tak, to ja) czy czegoś  Wtedy czuję się źle i to zmieniam. 
  7. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    To też rozumiem. Przez 4 lata łapczywie pochłaniałam blogi włosomaniacze, ćwicząc na sobie wszelkie maski, odzywki, olejki, wcierki, jedwabie, płukanki, siemienia, zioła, kosmetyki diy, i co tylko udało mi się znaleźć. Jednak to działanie na teraz. Dbam o włosy, ale jednocześnie nie jest mi ich żal. Nie jestem do nich przywiązana.
  8. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    To mnie prawie smuci. Czasem robimy problemy z niczego. Tak się "dojaśnię". Mówiąc, że mogę zrobić wszystko, nie mam na myśli nawet ciągot do eksperymentów, bo sama się noszę na nudziarza teraz. Raczej małość znaczenia włosów, których nie trzeba traktować poważne. Które się niszczą, zdobią, wypadają, bywają oznaką zdrowia lub sygnałem braku zdrowia. Jeśli będzie mi za ciężko albo zechcę się solidaryzować, to ogolę się na łyso. Chyba też nie zdarzyło mi się nigdy oburzyć po wizycie w salonie fryzjerskim. I może to wynika z tego podejścia, a nie zawsze idealnej fryzury.  A słówko "nigdy" traktuję bardzo poważnie. 
  9. Masz czy nie masz

    Tyle samo, co każdy. Czasem tylko więcej zadań niż mogę w nim upchnąć.   Masz dobre nastawienie do życia?  
  10. Czego nigdy nie zrobił(a)byś ze swoimi włosami?

    Nie ma takiej rzeczy. To tylko włosy. 
  11. Idealny Świat.

    Idealny świat? Mogę popłynąć. Taki, w którym wreszcie czujemy, że wszyscy jesteśmy cząstkami tej całości, której cząstkami przecież jesteśmy. W którym świadomość błyszczy. Taki, w którym uśmiechając się do kogoś, uśmiechamy się do siebie, bo on to ja. W którym nie tylko ludzie się liczą, forma nie ma znaczenia, a wszystko działa na korzyść większego dobra. W którym bogactwo rozmaitości oznacza wzrost rozwoju całości z jednoczesnym docenianiem jednostek, a każda z nich to trochę ja, i trochę nikt.  (Prawie wychodzę na socjalistkę, mówiąc o wspólnym dobrze i całości -.- Naprawdę, nie o to.) Nie, nie chodzi mi o system. Chodzi mi o kwestie odczuwania. 
  12. Witajcie

    Popełniłeś ten błąd co najmniej trzy razy, a moja sugestia była zbyt subtelna, więc Ci podpowiem. Bynajmniej jest synonimem słowa wcale. W żadnym ze znaczeń nie równa się "przynajmniej", jak tego zwykłeś używać. Coś dzisiaj wyniesiesz z forum ; )  Ależ ze mnie czepiacz polonistyczny wypełzł. Ale chodzi o to, że wydajesz mi się niezwykle niespójny. Normalnie tego nie robię, błędy mnie nie rażą. I nie chciałabym oceniać, jednak trudno oprzeć się wrażeniu bardzo patetycznej kreacji, w której w dodatku co krok się potykasz. Może po prostu jesteś bardzo młody.  Kto jednak nie kreuje się w temacie przywitalnym?
  13. Witajcie

    Konstruktywna krytyka uczy asertywności? Bezpłodna, może, owszem. Wydawało mi się jednak, że konstruktywna ma daleko więcej do zaoferowania. Nie mówię, że asertywność to mało przydatna cecha. Mówię, że konstruktywną krytykę warto przyjmować i przemielać, co niekoniecznie związane jest z asertywnością. Chyba że w stosunku do samego siebie. Witaj, Żerco. Ciekawa z Ciebie i chyba trochę poplątana istota. Trafiłeś na forum, więc nie bój się rozmawiać, krytykować i być krytykowanym. Poza dyskusjami nie mamy tu nic innego do roboty, raczej tego nie unikniesz ; )  Sama bardzo lubię słowiańską kulturę, zaczyna mnie pasjonować, interesują mnie legendy i baśnie, zaczynam szukać mitów, o co nie tak prosto. Zdziwiło mnie, że podałeś za przykład Kraszewskiego i Popiela, to takie popowe Podobnie jak Mickiewicz. Naprawdę siadujesz sobie wieczorami przy nocnej lampce czytając "Ballady i romanse"? W ostatnim zestawieniu najpopularniejszych lektur w Polsce, najczęściej czytanych autorów i książek, było zdaje się "50 twarzy Grey'a" i Sienkiewicz  Bynajmniej dlatego, że rzeczywiście Polacy maniakalnie czytają Sienkiewicza, ale to jedno z nielicznych nazwisk, które utkwiło im po szkole, i wiedzą, że to pisarz. Nie myśl, że coś sugeruję. Po prostu przy takich klasykach w odpowiedzi na "co lubisz czytać" zawsze jestem sceptyczna ; ) 
  14. Czy to seks jest najważniejszy?

    Gdyby to tak wyglądało żylibyśmy w raju   Temat jest zabawny, ale chyba też trochę przedawniony. Seks przez ostatnie dziesięć lat stracił trochę na pozycji "tabu", a i użytkownicy tego forum z "delektowania się gadaniem o seksie" przeszli do "delektowania" się seksem. Myślę wręcz, że wiele problemów z seksem bierze się z niegadania o nim właśnie. Więcej gadania, więcej czynów! 
  15. Czy zdradziłeś/aś partnera/partnerke?

    Potrafię sobie wyobrazić wiele gorszych rzeczy. Ale może to ja jestem zepsuta.  Mnie to nigdy nie spotkało. Nie wiem czy po prostu "nie przydarzyło się", czy jednak nie spełnił się szereg okoliczności, który musiałby zaistnieć, by ryzyko wystąpiło. A może po prostu nie jestem tym typem? Choć, tak mi się zdaje, każdy jest choć w części różnymi typami, nawet tymi, o które się nie podejrzewa. Stawiam na szereg okoliczności i szaloną lojalność, która towarzyszyła mi przez całe życie. Nie byłabym jednak na tyle odważna, by przedstawiać tę kwestię tak czarno-biało. Kiedyś może, ale już z tego wyrosłam.