Jump to content

Leaderboard

The search index is currently processing. Leaderboard results may not be complete.

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/08/15 in all areas

  1. Na forum pojawił się czat, jest to wersja w trakcie ulepszania. Udało nam się odzyskać komunikację i w miarę czasu usprawnimy stronę, dodając nowe opcje.
    8 points
  2. Wszystkiego Najlepszego drogie Panie :* Tak dziś jak i przez cały okrągły rok!!
    7 points
  3. Z racji tego, że pewna młoda dama wygrywa tutaj wszystko, co da się wygrać, stworzyłam dla niej swoistą rangę Królowej (Gier). @WszyscyZginiemy proszę bardzo! ;D Zaznaczam, że tej Pani już podziękujemy. Niech da wygrywać innym ;D Proszę na nią nie głosować ;D
    5 points
  4. Nie spodziewałam się, że dam radę. 8 miesięcy ciężkiej powikłanej ciąży, operacja i samotny pobyt w szpitalu w czasie pandemii. Ale na szczęście już po wszystkim i teraz wszyscy możemy cieszyć się tym małym człowiekiem, który wniósł ogromną ilość ciepła w nasze życie.
    5 points
  5. Wracam. Witam Tych, którzy mnie jeszcze nie znają. Tulę te Kozy, które mnie pamiętają.
    5 points
  6. Spróbuj popatrzeć na to od tej bardziej logicznej strony: w tym wieku nie masz szans przewidzieć czy będziesz miała chłopaka, czy nie. Gdybyś miała 50 lat i byłabyś samotna, wtedy Twoje szanse na związek rzeczywiście byłyby nikłe. Ale w wieku 13 żadną siłą tego nie przewidzisz, o ile nie masz nadnaturalnego daru jasnowidzenia. Inaczej to niemożliwe. Znam przypadki miłości, która rozkwitła w wieku nastoletnim (przedział wiekowy 15-17 lat) i nadal trwa, tak samo jak znam przypadki kobiet, które tego jedynego poznały tuż przed czterdziestką. Możesz po raz pierwszy pójść na randkę zarówno za 5 lat, jak i za 25. Natomiast, co jest tutaj ważne, to to, żebyś nie pchała się w związek na siłę, byle tylko mieć chłopaka. Jeżeli trafisz na złego człowieka, może Cię wykorzystać, manipulując Tobą i nakłaniając do rzeczy, na które wcale nie masz ochoty. Nie wartościuj się przez pryzmat posiadania chłopaka. Bycie w związku nie świadczy o tym, że jest się lepszym od tych, co są singlami. Lepiej być samotnym niż wejść w bagno, w którym doświadczasz przemocy psychicznej i/lub fizycznej. Bycie w toksycznym związku może sprawić, że nie będziesz już chciała/umiała wejść w zdrową relację. Są kobiety, które, doświadczywszy przemocy ze strony partnera, nigdy więcej nie weszły w związek. Są też takie, które nie potrafią stworzyć zdrowej relacji, które "dobierają" sobie następnych partnerów o identycznym, równie patologicznym zachowaniu. Nie potrafią przerwać tego błędnego koła. Dlatego nie warto się spieszyć, nie warto brać pierwszego lepszego chłopaka. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiesz, czy trafiłaś na księcia, czy na potwora... Jeżeli chodzi o przyjaciół i samotność - tu również nic na siłę. Masz jakichś znajomych poza swoją byłą przyjaciółką? Spędzajcie wspólnie czas, a nuż z którejś znajomości narodzi się przyjaźń. Poza tym nie ograniczaj się tylko do tego, co mają do zaoferowania inni ludzie. Rozwijaj swoje hobby, poświęć też czas sobie. Może zapisz się na jakieś zajęcia dodatkowe? Tam też można poznać ludzi. Dlaczego uważasz, że jesteś brzydka i gruba? Ktoś tak Ci powiedział? Jeśli nie, to na jakiej podstawie wnioskujesz? Masz BMI powyżej normy? Szczerze wątpię, jeśli to Twoje zdjęcie jest na avatarze Dziewczyno, uszy do góry! Nie daj się tak łatwo zdołować. Przyj do przodu pomimo przeciwności losu. Nie uzależniaj się od innych ludzi, bo będziesz odczuwała wieczną huśtawkę emocjonalną - gdy ludzie będą, będziesz szczęśliwa, gdy odejdą - zaczniesz winić siebie, a Twój nastrój będzie sięgał dna. Siłę czerp z wewnątrz, nie z zewnątrz, bo gdy zabraknie tej "dostawy" z zewnątrz, zostaniesz z niczym. I mówię to jako osoba, która przez to wszystko przeszła. Nie pozwól ludziom ciągnąć Cię na dno. Powodzenia!
    5 points
  7. serio? Sam sobie odpowiedziałeś, że jednak taki los sobie wybrałeś. Uwierz, że też przechodziłam swego czasu piekło z rówieśnikami. Wystarczyło powiedzieć "dość".
    5 points
  8. Apotst napisał post daleko poniżej poziomu wszelkiej kultury. Ukryłam post, najlepsze rozwiązanie przed powszechnym shit stormem. Wypowiedź użytkownika jest rażąca i narusza dobry smak, zwłaszcza u osób mogących odczuwać szeroko rozumiany dyskomfort w tematach gwałtu.
    5 points
  9. Przeglądam tematy. Tytuły. - Co Cię dziś zasmuciło/zmartwiło? - Co Cię dzisiaj wkurzyło? - Moja największa wada - Za czym tęsknisz? - Nienawidzę... - Najgorszy rok w Waszym życiu - Przytułek dla niechcianych dolegliwości Żeby nie być nieobiektywną, szukam po drugiej stronie lustra. Znajduję ślad w liczbie jeden. - Co Ci sprawiło dzisiaj radość? Przeglądając dwie strony. Reszta to neutrale. I nie wiem. Czy tematy opozycyjne po prostu nie istnieją, czy może nie zaprzątają naszych głów tak bardzo jak smutki i złości, spadając w cień? Dlaczego obok tematów "Co Cię dzisiaj wkurzyło", "Moja największa wada" nie wyświetlają się odbicia. - Co przyniosło Ci dzisiaj spokój? - Moja największa zaleta - Za co jesteś wdzięczny? - Kocham... - Najlepszy rok w Waszym życiu - Co lubisz w swoim sprawnym ciele? - ... Myśli kształtują rzeczywistość.
    5 points
  10. Coś Ci przedstawie z perspektywy nie politycznej a typowo lotniczej, bo media kłamią, gazety pieprzą, a ludzie powtarzają po gówno wartych ekspertach odgórnie sterowanych zgodnie z wolą ludzi na górze. Problemy z lotniczą reprezentacją kapitanów zaczęły się dawien dawna i sięgają 2008 roku, od lotu do Tbilisi. Pełniący rolę kapitana major Pietruczuk odmówił lądowania pod ostrzałem w Gruzji - co było absolutnie doskonałą decyzją, ponieważ a) na pokładzie rządzi kapitan i to on podejmuje decyzje której nikt nie ma prawa podważyć ani Papież, ani Prezydent ani nikt inny! b) ktoś kto namawia kapitana na lądowanie pod ostrzałem to prawdopodobnie ktoś niespełna rozumu i na całe szczęście Pietruczuk miał jaja żeby odejść na drugi krąg i się zmyć z tego jakże nieciekawego miejsca, bo posadzenie takiej maszyny w miejscu gdzie panuje konflikt to jest głupota - zwłaszcza przy locie cywilnym, bo kompletnie inna kwestia to jest lądowanie z ekwipunkiem czy zaopatrzeniem.. Chwile później jeden z najlepszych jak nie najlepszy kapitan wśród ludzi w tym kraju posiadających uprawnienia na TU154M, zostaje zwolniony i nazwany tchórzem. Sprawa z majorem Pietruczukiem jest zalążkiem i początkiem całego kilkuletniego kryzysu. Musisz wiedzieć że najlepsi kapitanowie to ludzie których mierzy się doświadczeniem i nalotem, a nie przez pryzmat podejmowanych decyzji, czego nie zrobiono i Pietruczuk stracił lewy fotel. Z kwestii teoretycznej to w ogóle padaka, po pierwsze skoro pakuje się tak ważny sztab do jednego samolotu nie przewidując ryzyka to jest źle, skoro samolot rządowy ląduje na lotnisko które zamiast systemu ILS, posiada 3 nadajniki NDB* (do tego jeszcze wróce) to jest gorzej, a do tego jakby nie patrzeć zostały przekroczone minima do lądowania (powiem Ci tak, gdyby w cywilnej linii lotniczej pilot wylądował przekraczając minima, to po godzinie byłby bezrobotny i czekałby na wezwanie na rozprawe sądową). Ale co tam, po co ktoś ustala te minima, tak o sobie dla jaj? Napisali że do pasa trzeba podchodzić na trójstopniowej ścieżce zniżania, co tam zejde na sześciostopniowej.. napisali że minima do lądowania to 160kts, spoko dam 180kts, w końcu pas długi jest.. zmieszczę się.. Wracając do NDB, kapitan Protasiuk nie był oblatany w podejściach do trój nadajnikowej konfiguracji, co za tym idzie był po prostu niedostatecznie wyszkolony w procedurach podejścia do lotniska z tego typu systemem. Kontrola lotu na takim lotnisku to zapewne również nie są eksperci, nie mniej jednak kontroler wypowiada jedno zdanie "cleared to land" decyzje o właściwym lądowanie podejmuje kapitan - mało tego, oni decyzji nie dostali, jedyną zgodą był bypass do sprawdzenia warunków przelotu nad pasem, poza tym lądowanie w warunkach panujących na tym lotnisku było kolejnym złamaniem minimalnych przepisów - co za tym idzie, tam powinno być krótkie dziękuje za metar, zmiana kursu na jakikolwiek inny normalny port lotniczy gdzie podejście jest możliwe. Połasili się, po co? No tak byłoby niefajnie jakby się narodowa delegacja spóźniła... Przykro mi kolego ale gdy w kokpicie GPWS zaczyna mówić "PULL UP, PULL UP, PULL UP" to znaczy że nie jest źle, to znaczy że jest mocno przejebane...
    5 points
  11. Skoro dzisiaj tak kotkowo i pieskowo.. wspomnień czar a to Zbysiu ! epicka mina
    5 points
  12. W dobie Facebooka trudno znaleźć prosperujące forum. Mam nadzieję, że dobrze trafiłam, bo jak wiemy - fora tematyczne upadają na rzecz Wielkiego Brata jakim jest Facebook. Gram na scenie życia już równe 25 lat, chociaż marna ze mnie aktorzyna. Marny ze mnie człowieczek, chociaż łatwo mnie zadowolić - wystarczy ciepła herbatka, tudzież kawka i dobra książka. Od biedy jakiś serial, czy anime. Lubię udzielać się na forach, chociaż w rzeczywistości jestem małomówna i nieśmiała. Wiadomo, internet dodaje animuszu i poczucie anonimowości. Zawsze mam problem z tym pierwszym postem, bo nigdy nie wiem, co byłoby stosowne w nim umieścić, tak, aby nie powiedzieć za mało i tak, żeby nie odsłonić wszystkich kart. Bądźmy trochę tajemniczy. Pozdrawiam.
    4 points
  13. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz zbliżającego się Nowego Roku, w imieniu swoim oraz całej ekipy, chcę życzyć wszystkim użytkownikom dużo zdrowia i wytrwałości w tym trudnym dla nas wszystkich czasie. Życzę Wam także spełnienia najskrytszych marzeń i samych pozytywnych zdarzeń w życiu. Oby wszelkie troski omijały Was szerokim łukiem. Wesołych Świąt moi mili. Wasza Shady.
    4 points
  14. Ten rok minął mi strasznie szybko i nie zrobiłam właściwie nic z tego, co sobie na jego początku zakładałam (przez pandemię przestałam chodzić do biura, a przez ciążę od lata przestałam właściwie wychodzić z domu). Poza tym, że urodziłam pięknego zdrowego synka, nie zaszły w moim życiu żadne znaczące zmiany. Ale w sumie to dobrze, bo jest dobrze.
    4 points
  15. 1. Sporo, jeśli nie diametralnie przewartościowałam swoje podejście do życia. 2. Wróciłam do Polski. 3. Rozpoczęłam studia, co nie miałoby miejsca gdyby nie patrz punkt 1 i 2, bo dalej bym myślała, że się zupełnie nie nadaję na studia... 4. Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy. Teoria już zdana, a praktycznego w tym miesiącu podejście nr 1 mnie czeka. 5. W końcu wyznałam najbliższym, że byłam molestowana w dzieciństwie i przez kogo. Uwierzyli mi(nie wszyscy chyba ale Ci najważniejsi tak) i już nie muszę mieć kontaktu z tą osobą oraz udawać, że nic się nie stało. 6. Zyskałam sporo pewności siebie tego roku. Iiiiii 7. Wróciłam na m-forum.
    4 points
  16. Drodzy użytkownicy, na stronie pojawiła się nowa odsłona czatu. Wróciła wyczekiwana od dawna możliwość prowadzenia rozmów prywatnych Zapraszamy więc serdecznie do korzystania!
    4 points
  17. I EDYCJA (TURY I-IV) WYNIKI: @WszyscyZginiemy - 33/40 -> 82,5% @Martusiaaaaaa92 - 28/40 -> 70% @Markiz - 27/40 -> 67,5% @michaelowax3 - 26/40 -> 65% @Kerosine - 8/39 -> 20,5% @Shady-Lane90 - 3/38 -> 7,9% @Cwaniaczek - 2/37 -> 5,4% @Elisa0 - 2/40 -> 5% @Wulf - 1/32 -> 3,1% @Celt,@dannonka,@Kalafior_Grozy, @mastna - 1/40 -> 2,5% Zwycięzcą pierwszej edycji konkursu zostaje @WszyscyZginiemy! Gratuluję! Pozostałym uczestnikom również należą się gratulacje, w szczególności @Martusiaaaaaa92 za zajęcie II miejsca, @Markiz za zajęcie III miejsca oraz zdobycie 10/10 punktów również w IV etapie, a także @michaelowax3 za wysoki wynik procentowy i IV miejsce Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału i zapraszam do dalszej zabawy w I turze II edycji! Punkty naliczają się od nowa, więc zapraszam wszystkich do wzięcia udziału II EDYCJA: I TURA TEMATY: Negatywny wydźwięk słów: żona/mąż Literatura a "literatura" 31 przypadkowych faktów o sobie Jak wyglądałyby USA dziś gdyby Konfederaci wygrali wojnę? Środki psychotropowe imitujące bliskość człowieka Bratobójstwo Deklaracja Wiary Madkizm Praca w grupach Catfishing - oszustwa internetowe CZAS: do 15.11 (niedziela), godz. 17:00 Zachęcam do zabawy!
    4 points
  18. 4 points
  19. Myślę, że to jest bardzo nieodpowiedni moment, żeby organizować jakiekolwiek zgromadzenia. Póki nie ma przepisów prawnych odbierających osobom nieheteronormatywnym podstawowe prawa człowieka (np. gdyby w prawie polskim pojawiło się dopuszczenie stosowania przemocy, więzienia i/lub izolowania takich osób ze względu na ich nieheteronormatywność), póty nie walczą oni o prawa, a o przywileje. A walkę o przywileje warto zostawić na czas, kiedy pandemii już nie będzie. Nie tylko dlatego, że zgromadzenia przyczyniają do szybszego rozprzestrzeniania się koronawirusa, ale też dlatego, że dzięki tym zgromadzeniom rządzący mają temat zastępczy i łatwiej im wybrnąć z niewygodnego tematu jakim jest koronawirus. Nie & nie. Radykalne rozwiązania rzadko kiedy prowadzą do czegokolwiek dobrego - i mówię tu zarówno o zachowaniu jednej, jak i drugiej strony. Przy czym większy żal mam do policji, bo oni powinni być stróżami prawa i porządku, a zachowują się jak szturmowcy. Rozumiem, że doszło do aresztowania osoby, która np. coś zniszczyła w ramach protestu. Ale nie rozumiem łapanek, stosowania niewspółmiernej przemocy do zagrożenia (patrz: dwóch rosłych policjantów dusi drobną aktywistkę, by ją aresztować) czy wręcz popełniania przestępstwa (patrz: molestowanie). Oczywiście, że tak. Każdy temat dobry, byle tylko nie wyszła na jaw niekompetencja czy wręcz łamanie prawa przez rządzących. Tematem-zasłoną byli już uchodźcy, Tusk, Trzaskowski, a teraz także LGBT. W końcu temat się wyczerpie i znajdą nowego wroga, na którego napuszczą swój elektorat. W końcu nic nie łączy tak jak nienawiść. Nie jest to mit, szczególnie w małych miejscowościach. Zdarzały się przypadki, że gdy mieszkańcy dowiedzieli się, że ich sąsiad jest odmiennej orientacji, grozili mu śmiercią, niszczyli jego mienie czy zabijali jego zwierzęta. Zajęcie się problemem koronawirusa. To jest prawdziwy wróg, którego trzeba pokonać. Walka o przywileje LGBT czy, z drugiej strony, zwalczanie aktywistów LGBT, to nie jest coś, czym powinniśmy się teraz zajmować. Obydwie strony marnują czas i środki, a do tego stwarzają zagrożenie epidemiologiczne. Polacy nie powinni się dzielić na dwa obozy i jednoczyć się albo pod sztandarem LGBT, albo pod sztandarem anty-LGBT, tylko powinni się zjednoczyć - naprawdę się zjednoczyć - wobec prawdziwego zagrożenia. I powinni zacząć przede wszystkim od tego, żeby nosić maseczki i nie gromadzić się tłumnie.
    4 points
  20. Zmiany te są wprowadzone niezgodnie z prawem. Kodeks wyborczy może być zmieniany na 6 miesięcy przez planowanymi wyborami. Pisane na kolanie zmiany mają tylko jeden cel - doprowadzenie do reelekcji aktualnego prezydenta. Nie wspomnę już nawet o złamaniu jednej z fundamentalnych zasad głosowania - tajności. Wczoraj przegłosowane "prawo" łamie tę zasadę jawnie, bowiem głosujący zobowiązani będą wypełnić oświadczenie o tym, że głosowali sami - podając imię, nazwisko i nr PESEL. Jak dla mnie to nieporozumienie (mówiąc łagodnie). I osobiście na pewno nie wezmę udziału w tym festiwalu żenady i spierdolenia. Przykro mi, bo odkąd ukończyłam 18 lat - ZAWSZE brałam udział we wszelkich wyborach powszechnych.
    4 points
  21. Kochana @Nineku życzę Ci wszystkiego, co najlepsze. Spełnij swoje najskrytsze marzenia. Podążaj za sercem, ale słuchaj też rozumu. Nigdy nie zmieniaj swojego podejścia do życia. Żyj pełnią życia i nigdy się nie zmieniaj. Dziękuję Ci za wszystko. Trwaj przy mnie nadal. Twoja Shady.
    4 points
  22. Nie lubię takiego generalizowana. Zawsze byli i są wartościowi ludzie, bez względu na płeć. Zawsze też byli i są bezwartościowi ludzie, bez względu na płeć. I tyle.
    4 points
  23. 4 points
  24. Nie przejmuję się, bo żyję z nią od dawna, wprawdzie nie od urodzenia, ale od wczesnego dzieciństwa. Z resztą nigdy nie miałam z tego powodu taryfy ulgowej, zawsze byłam i jestem traktowana normalnie przez otoczenie.
    4 points
  25. W dzisiejszym świecie opanowanym przez nowe technologie bardzo łatwo jest nawiązać znajomość przez Internet, ale nie traktowałbym takich znajomości jako coś poważnego. Owszem, czasami takie przypadkowe rozmowy internetowe mogą doprowadzić do długotrwałych relacji, ale z moich obserwacji wynika, że większość takich znajomości jest bez sensu i nie można ich traktować jako relacji z kimś, kogo zna się "na żywo". Napisałaś, że internetowi znajomi po pewnym czasie nie chcą z Tobą pisać albo już tak się nie angażują w znajomość. Powody mogą być różne, ale to mogą być typowe: znudziło im się pisanie, poznali kogoś poza Internetem, nie angażują się już tak w znajomość z kimś, kogo nigdy nie widzieli na oczy Moim zdaniem, takie poznawanie osób można traktować jako zabawę i na pewno nie należy za bardzo angażować się w takie relacje. Nic nie będzie lepsze, od poznania osoby twarzą w twarz. Podsumowując, nie przejmuj się, spróbuj nawiązywać znajomości na żywo wśród rówieśników - na pewno taka relacja będzie o wiele dłuższa i bardziej satysfakcjonująca niż ciągłe pisanie z osobami, których nigdy się nie widziało na oczy. Pozdrowienia
    4 points
  26. Każdy ma prawo do szczęścia, niezależnie od płci, orientacji seksualnej, koloru skóry, pochodzenia etnicznego itd. A Ty po prostu chcesz być szczęśliwy, prawda? Więc nie ma powodu, żebyś zadręczał się z powodu czegoś, na co i tak nie masz wpływu. Najzdrowiej jest akceptować siebie takiego, jakim się jest, i nie robić sobie niepotrzebnego stresu. Twoi rodzice i tak się dowiedzą, prędzej czy później, więc jeśli powiesz im wcześniej, to może wtedy łatwiej będzie im się z tym oswoić. Jeśli rodzice są uprzedzeni do osób homoseksualnych, to może użyj racjonalnych argumentów, odwołaj się do rozsądku, zapoznaj ich z jakimiś naukowymi publikacjami na ten temat? Możesz obalić mity na temat homoseksualizmu. Warto tu przypomnieć, że nikt nie rodzi się z uprzedzeniami do gejów, lesbijek, Niemców, Rosjan, masonów, Żydów, Murzynów, osób o określonych poglądach itd. Bo każde uprzedzenia są nabyte i/lub wpojone. Tak więc Twoim rodzicom też ktoś kiedyś musiał wpoić te poglądy, co nie oznacza, że wpajanie takich poglądów jest słuszne. Różne stereotypy, wyobrażenia i normy kulturowe zostały ukształtowane zanim rozwinęła się psychologia i seksuologia. Dotyczy to również stereotypów wobec mniejszości seksualnych. Możesz też jakoś wyjaśnić rodzicom, że związek z osobą tej samej płci nie wyrządza nikomu krzywdy, że nie ma w tym nic złego, i że na pewno lepiej, że jesteś gejem, niż gdybyś został jakimś przestępcą czy nałogowcem. Skoro Twoi rodzice nazywają homoseksualizm chorobą, to jak w takim razie oni nazwą celibat i planową całkowitą abstynencję seksualną? To dopiero jest dewiacja i dysfunkcja. Jak można przez całe życie odmawiać współżycia z kobietą i płodzenia potomstwa? Księża, mnisi i zakonnice na stos! :)) W każdym razie, homoseksualizm jest już bardziej naturalny od celibatu. Homoseksualizm istnieje tak długo, jak długo istnieje seksualność. Jest czymś pierwotnym. A celibat musiał dopiero zostać wymyślony. Jest czymś wtórnym, i można powiedzieć, że jest ingerencją w naturę. Podobnie jak instytucja małżeństwa. I zasłanianie kobiet warstwami ubrań, żeby ich widok nie podniecał mężczyzn. Uprawianie seksu przedmałżeńskiego jest naturalne, a jednak religie tego zakazują. I wielu religijnych ludzi patrzy nieprzychylnie na nudyzm, czyli wspólne opalanie się nago i pływanie nago. Religie nie uznają natury za kryterium dobra. Religijna moralność głównie ZAKAZUJE tego, co naturalne. W ogóle to osąd, poniżenie, kontrola i ego są złem, w przeciwieństwie do życzliwości, miłości, przyjaźni, radości i spokoju. Gniew, uraza i zemsta fatalnie wpływa na trawienie i krążenie, a spokój i akceptacja są dobre dla zdrowia. Niektórzy twierdzą, że bycie homo jest powodem do wstydu. Jednak obiektywnie patrząc, ludzi należy oceniać po tym, co sobą reprezentują, jaki mają poziom intelektualny, jaki poziom kultury osobistej, jakie horyzonty myślowe, jakie nastawienie, jak traktują innych, co wiedzą i co umieją. A nie po tym, z kim lubią się seksić. A np. moim zdaniem, powodem do wstydu o wiele prędzej jest bycie pijakiem, nałogowym palaczem, heroinistą, kokainistą, chamem, prostakiem, dresiarzem, miłośnikiem disco polo, agresorem i/lub fanatykiem religijnym/politycznym, niż bycie homo. Możesz użyć m.in. właśnie tych argumentów.
    4 points
  27. Równouprawnienie nie polega na wnoszeniu pralek, lodówek i innych ciężkich przedmiotów po schodach przez kobiety. Ani na służeniu przez kobiety w wojsku (zresztą teraz już prawie każde szanujące się państwo ma armię zawodową, ochotniczą). Ani na tym, że kobiety chcą być jak mężczyźni (przy okazji: podczas II wojny światowej kobiety pilotowały bombowce i były snajperkami i jakoś chyba nikomu to nie przeszkadzało) - choć w sumie: dlaczego kobietom nie miałoby być wolno "kraść" cech należących do mężczyzn? Równouprawnienie polega na tym, że mężczyźni i kobiety mają równe prawa i są traktowane tak samo poważnie, i że nikt nie jest ograniczany z racji urodzenia. W krajach, w których nie miała miejsca emancypacja kobiet, mężczyźni panują nad kobietami, bo są silniejsi. A silniejszy zawsze wygrywa. Więc mężczyźni tam rządzą, bo mogą. I tam przemoc wobec kobiet jest na o wiele większą skalę niż w krajach Pierwszego Świata. W krajach patriarchalnych kobiety są zamykane w domach i traktowane mniej poważnie niż mężczyźni, mają niższy status prawny. Często zmusza się je do wychodzenia za mąż za niekochanych mężczyzn, którzy zresztą później nieraz znęcają się nad nimi. Zresztą czasem nawet w krajach Pierwszego Świata spotykany jest stereotyp, że mężczyzna ogólnie jest bardziej kompetentny od kobiety, bo "kobieta to pewnie najlepiej zna się na modzie, plotkach, pielęgnacji urody, opiece nad dziećmi, położnictwie itd., i co ona może wiedzieć o prawie, biznesie, informatyce, motoryzacji, lotnictwie, ekonomii, historii, fizyce, astronomii, chemii, chirurgii, urologii i innych poważnych, męskich dziedzinach". Kobieta często jest przez pryzmat wyobrażeń o głupiej trzpiotce umiejącej tylko plotkować i robić makijaż i/lub jako jęczącej baby narzekającej na własny wygląd. I wkład i dorobek kobiet w społeczeństwo jest niedoceniany. Kiedyś prawie wszystkie zawody były zarezerwowane dla mężczyzn. Kiedyś tylko mężczyzna mógł tworzyć prawo, sprawować urzędy państwowe, oskarżać i wydawać wyroki jako sędzia i prokurator, projektować budynki, leczyć ludzi, nauczać w szkołach, wykładać na uniwersytecie, wydawać książki, studiować, konstruować maszyny i broń i robić wiele innych rzeczy. Jednak z czasem ten stary wzór zaczął się kruszyć. I kobiety zaczęły zajmować się tym, czym wcześniej tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Hipokrates i Galen byli mężczyznami, co nie znaczy, że wszyscy lekarze muszą po wsze czasy być mężczyznami. @Bloody.: akurat o raku prostaty mówi się całkiem sporo, i organizuje się różne kampanie na ten temat. Choć akurat dużo bardziej niebezpieczny i szybciej się rozwijający jest rak jąder, o którym już faktycznie bardzo mało się mówi. A odnośnie oskarżeń o alkoholizm, przemoc i pedofilię, to fakt, jest dużym i niedocenianym problemem zbytnia tolerancja sądów dla fałszywych świadków. Choć to akurat osobny problem, który nie ma zbytniego związku z płcią. Gdy np. ktoś fałszywie oskarża lekarza o branie łapówek, to zwykle też często z góry miesza się z błotem oskarżonego lekarza, i nie zastanawia się nad tym, czy może to oskarżyciel kłamie. I nawet gdy oskarżony o łapownictwo lekarz twierdzi, że nie brał łapówek i że był szantażowany przez oskarżającą go osobę, to zwykle i tak taki fałszywy oskarżyciel pozostaje bezkarny i nie stawia mu się zarzutów o fałszywe oskarżanie ani o szantażowanie. Innym problemem jest za to np. stereotyp, według którego kobieta nie może być pedofilką. A tymczasem są przesłanki wskazujące, że pedofilami są równie często mężczyźni, jak kobiety, tylko że kobietom zwykle uchodzi to na sucho, bo mało kto wierzy w to, że kobieta jest do tego zdolna. Kiedyś oglądałem w TV program dokumentalny (produkcji niemieckiej) pt. "Molestowani przez własne matki". Mało która z tych matek została oskarżona i skazana, choć przeżycia ofiar są nie mniej wstrząsające niż przeżycia ofiar molestowania przez ojców, wujków, ojczymów czy kuzynów. Kilka czy kilkanaście lat temu czytałem w "Angorze" wyznania starszego już człowieka, który opowiadał, jak przed laty, jeszcze jako chłopiec, był molestowany przez własną matkę. Której też uszło to na sucho. Fakt, że żeńska pedofilia jest ciągle tematem tabu, i że trzeba to zmienić. Jednak czy to wina feminizmu, że takie tabu istnieje? Nie wiem. I dopóki ktoś nie wykaże istnienia związku między feminizmem a istnieniem tabu w temacie żeńskiej pedofilii, wolę nie wydawać werdyktów.
    4 points
  28. Czy ludzie, którzy twierdzą, że Jan Paweł II to dla nich autorytet, na pewno znają jego poglądy i wizję świata i zgadzają się z nimi? I czy wiedzą, co on robił, oprócz tego, że bardzo dużo pielgrzymował, spotykał się z różnymi ludźmi i że żartował podczas spotkań, np. mówiąc o kremówkach? Czy czytali jakieś encykliki, inne dokumenty kościelne lub chociaż książki napisane przez JP2? Czy raczej tylko patrzyli, jak spotyka się z dziećmi i słuchali, jak parafrazuje Psalm 104 (103), jak mówi ludziom, żeby się nie lękali, jak mówił, że zawierza świat i Kościół Maryi (cokolwiek to znaczyło), i jak opowiada żarty? Bez wątpienia Karol Wojtyła był jednym z najważniejszych, najbardziej wpływowych i rozpoznawalnych ludzi XX wieku. I dla wielu ludzi stał się ikoną, symbolem i idolem. Jednak to nie ma nic wspólnego z jego faktycznymi działaniami czy zasługami. Bo co dokładnie Jan Paweł II zrobił, żeby na świecie działo się lepiej? To, że był zatroskany o pokój na świecie i że udzielał duchowego wsparcia rodakom zmagającym się z nieznośnym systemem politycznym, to trochę mało. Często się mówi, że bez papieża-Polaka komunizm by nie upadł - tylko że to bzdura, bo po pierwsze, ZSRR borykał się z poważnym kryzysem wewnętrznym i nie miało to nic wspólnego z Watykanem ani katolicyzmem, a po drugie, Polacy protestowali przeciwko reżimowi także w 1956, w 1968, w 1970 i 1976, gdy jeszcze nie było Jana Pawła II. Protestowali, bo mieli dość nędzy, cenzury i ucisku, a nie dlatego że papież ich do tego zachęcił. To, że PRL się skończył, zawdzięczamy prędzej Gorbaczowowi niż Wojtyle. A kult papieża-Polaka osiągnął w Polsce karykaturalne rozmiary. Karykaturalne było też to, co polskie media wyprawiały 1, 2 i 3 kwietnia 2005 roku, gdy papież-Polak umierał i zaraz po jego śmierci. Nie tylko TVP, ale i TVN, która skądinąd zazwyczaj jest antykościelna. Chyba w żadnym innym kraju aż tyle uwagi media nie poświęciły chorobie i nadchodzącej śmierci papieża. Może z wyjątkiem Malty czy jakichś krajów Ameryki Pd. Tylko że oficjalnie Polska nie jest państwem katolickim, więc aż taki kult przywódcy Kościoła katolickiego jest po prostu niepoważny i absurdalny. Kult bardzo płytki i powierzchowny, swoją drogą. Ludzi czczących JP2 jak bóstwo nie obchodzą poglądy i nauczanie JP2, tylko to, żeby było jak najwięcej jego pomników, jak najwięcej miejsc i instytucji nazwanych imieniem Jana Pawła II, jak najwięcej filmów i piosenek poświęconych Janowi Pawłowi II itd. I dla nich nieważne, że większość tych pomników jest brzydka, i na wielu z nich twarz papieża-Polaka bardziej przypomina twarz Gargamela niż twarz Karola Wojtyły. Co charakterystyczne, Jan Paweł II nigdy nie protestował przeciwko kultowi własnej osoby. Nie protestował przeciwko temu, że tak wielu Polaków traktuje go na równi z Jezusem albo nawet stawia go wyżej od Jezusa. Mimo że z żadnej oficjalnej doktryny religijnej nie wynika, że konkretny papież jest ważniejszy od Mesjasza. A gdyby zapytać wielu Polaków, czy dla nich ważniejszy był/jest Jezus czy Jan Paweł II, to całkiem możliwe, że odpowiedzieliby, że papież. Taka odpowiedź byłaby naprawdę kuriozalna. Ogólnie, w tym temacie zgadzam się z Wulfem i Pizzaro. Pizzaro wspomniał o tuszowaniu przez Wojtyłę przestępstw seksualnych w KK. Tak niestety było - jednym z najbardziej jaskrawych tego przykładów była zaciekła obrona i promowanie przez niego księdza Marciala Maciela Degollado, i notoryczne ignorowanie doniesień o molestowaniu przez niego mnóstwa kleryków. Za to Wojtyła w latach 90. był krytykowany praktycznie na całym świecie, tylko nie w Polsce. Poza tym, Wojtyła określił mianem "cywilizacji śmierci" nie totalitaryzm bolszewicki, stalinowski, faszystowski, nazistowski, maoistowski ani dżucze, tylko... liberalną demokrację, która zezwala na aborcję, eutanazję i in vitro. Takie postawienie sprawy było skandaliczne. Więc dla mnie papież-Polak wcale nie był święty. Dla wielu innych też nie (głównie nie-Polaków, bo w latach 90. w Polsce mało kto wiedział o tym, że Jan Paweł II był zamieszany w tuszowanie skandali, z powodu autocenzury w polskich mediach - media bały się, że zostaną zlinczowane przez fanatycznych fanów JP2, jeśli podadzą takie informacje, bo "zły to gość, który złe wieści przynosi"). Już nie wspominam o tym, że on nadmiernie skupiał się na etyce seksualnej, w tym na zakazie antykoncepcji. Cóż, w Polakach jest takie coś, że oni kochają gesty i symbole (np. zawierzenie czegoś tam komuś tam) bardziej niż czyjś rzeczywisty wkład w dane wydarzenia i zmiany. Nie powiedziałbym, że to zdroworozsądkowe podejście. Raczej świadczące o pustym sentymentalizmie, myśleniu magicznym, zaklinaniu rzeczywistości i niemożności pogodzenia się z faktami i twardą rzeczywistością. Przy okazji: jaki odsetek Polaków pamięta (wie), że pierwszą zagraniczną wizytę podczas swojego pontyfikatu Jan Paweł II złożył w Dominikanie, a stamtąd w Meksyku i na Bahamach? Zrobił tak dlatego, że przyszłość dla katolicyzmu widział właśnie w Ameryce Łacińskiej, bo to jedyna część świata, w której katolicy stanowią znaczną większość. Na pewno wielu Polaków na pytanie, czy Jan Paweł II mając do wyboru poświęcić część interesów Polski na rzecz interesów Kościoła lub odwrotnie, to co by wybrał, odpowiedziałoby, że papież-Polak wybrałby to, co dobre dla Polski. A przecież czyniąc tak, papież zaprzeczyłby swojej funkcji - głowie Kościoła Rzymskokatolickiego. Mimo że takie stwierdzenie może nie zgadzać się z wizją wielu Polaków, to o wiele ważniejsze od tego, co Jan Paweł II mówił, było to, co robił i co pisał. W wydawanych przez siebie dokumentach kościelnych zawierał swoje poglądy, a to, co robił, świadczyło o tym, kim był i jaki był. I chyba tylko Polakom, i może jeszcze ew. niektórym mieszkańcom Ameryki Pd., wydawało się, że najważniejsze było to, że JP2 mówił słuchaczom krzepiące słowa.
    4 points
  29. Miałam się nie wypowiadać ale... Wszyscy dobrze wiemy, że Kero najbardziej zasługuje na miano administratora tego forum bo przecież najlepiej było za jej kadencji. Wszyscy dobrze wiemy, że nikt sobie tak dobrze nie poradzi z tym wszystkim jak ona. Przecież to ona ogarnęła wskrzeszenie czata w krótkim czasie i wcale nie chciała wykładać na to nie wiadomo ile hajsu po to by się wkupić w łaski innych. Przecież to, że czytała prywatne rozmowy to nic takiego bo raz powiedziała słowo 'przepraszam' i to wymuszone. Przecież to ona się na tym wszystkim najlepiej zna i co my tu w ogóle piszemy.. Przecież aktualny regulamin to stek bzdur bo przecież nie jest jej autorstwa... Przecież od zawsze troszczy się o dobro wspólne i co my w ogóle chcemy i czego się czepiamy. No hellouł... Mnie już niewiele obchodzi co masz do powiedzenia bo gdybym miała taką możliwość już dawno byś nie miała tutaj wstępu. Nieetyczne a wręcz popieprzone jest grozić innym, że się zabije bo nie uzyska kolorku zielonego. Zastanów się nad sobą dziewczyno. Ty sobie już dawno zasłużyłaś byciem kłamliwą wręcz toksyczną dla innych osobą. Zasłużyłaś sobie z powodu nie wywiązywania się z powierzonych zadań należycie a wręcz łamaniu prawa. Jak dla mnie już dawno powinno Cię tu nie być bo tak naprawdę na to nie zasługujesz. Ciesz się, że nie pokusiliśmy się o to abyś miała policję/sąd na karku bo były na Ciebie paragrafy. Zrozum, że choć Tobie się wydaje, że to tylko wirtualny świat i możesz zagrać jak Ci się zechcę to się mylisz. Gdybyś miała choć trochę poczucia winy to byś już dawno odeszła bo Twój temat wałkujemy tak długo, że już się chcę rzygać. Poza tym skoro przeszkadza Ci jak prosperuje forum to do cholerki jasnej po co tu jesteś? A nie zapomniałam przecież.. to Twoja jedyna społeczna alternatywa Skoro wszyscy tutaj zgromadzeni są zniesmaczeni aktualnym regulamin proszę bardzo niech wszyscy napiszą swój i zrobimy głosowanie, why not.. Mogę się założyć, że ucichną osoby którym tak bardzo to przeszkadza.
    4 points
  30. Ale stosowanie gróźb w wiadomościach pw doskonale Ci wychodzi. Myślałam, że jesteś dojrzalsza i przynajmniej w tematach ogólnodostępnych pokażesz, że powierzenie Ci rangi w przeszłości nie było błędem. Przypominam, że byłaś moderatorem i administratorem M-Forum i miałaś czas by zarówno udzielić się przy pracy nad regulaminem i opcjami pracy moderatorów. Kero, k@rwa mać, a to, za co straciłaś administrowanie tego forum, to była niewinność?
    4 points
  31. Bo też nie zamierzam prowadzić dyskusji w temacie, w którym wyraziłem się jasno. Nie podoba mi się forma i styl Regulaminu, a co do jego treści wątpliwości miałem w jednym punkcie. Tylko i aż tyle. Możecie się ze mną zgodzić i to zmienić albo zostawić tak jak jest. To tylko moja opinia a co z nią zrobicie to już mi naprawdę wsio rybka. Natomiast alergicznie podchodzę do osób, które z racji swojej rangi uważają że mogą zamknąć dyskusję, w której przegrywają na argumenty, groźbami, jeszcze do tego pozwalając sobie na epitety pod adresem oponenta. I to już, niezależnie od tego jak bardzo kogoś lubię/nie lubię, budzi mój sprzeciw. Możemy się ze sobą nie zgadzać, ale szanujmy się. I już naprawdę kończąc: to tylko forum. Rozumiem, że dla kogoś to może być bardzo istotna rzecz w życiu, jedyne miejsce gdzie ktoś się może uzewnętrznić, wylać z siebie to co mu w duszy gra. Ale koniec końców to tylko forum, to tylko Internet i nie wszystko trzeba brać tak bardzo do siebie i traktować jak personalny atak. I tak, zdaję sobie sprawę, że tak to mogło wyglądać, ale tak nie było. Miłego wieczoru. : )
    4 points
  32. 4 points
  33. Znasz to uczucie, kiedy jesteś tak zmęczony,że czujesz jak w wolnej chwili ciało dokonuje na Tobie zemsty bólem w każdym miejscu. Najgorsze jest to uczucie, kiedy wiesz, że jesteś sam z tym wszystkim nawarstwiającym się, jakby Cię zasypywali żywcem w jakimś grobie. Głębokim, pełnym robactwa Twych zgniłych, złych myśli, jakie zwykłych ludzi omijają. Może to przez to, że zawsze stąpasz po krawędzi, mijasz Żniwiarza niczym zwykłego przechodnia, stoisz za nim w kolejce w piekarni za bułkami, tylko on zamiast pieczywa zabiera kasjerkę godzinę po Twoich zakupach. Zmęczenie budzi najgorsze demony, kiedy wiesz, że pozwalasz innym poniewierać Twoje ciało do stanu, kiedy nie potrafisz spojrzeć na siebie w lustro bez miligrama krytyki. Czujesz wstręt do samego siebie, bo inni ludzie, którzy urodzili się w innym miejscu o innej porze, nie muszą wykonywać TEJ pracy, którą Ty zaczynasz nienawidzić, a przy okazji ich. Brzydzisz się ich pieniędzmi, pięknie budowanymi zdaniami, skrótami na wizytówkach przed nazwiskiem. Nie wiesz, czy walczysz ze sobą czy walczysz o siebie. I nie wiesz, kto po drugiej stronie drzwi będzie czekać na Ciebie, kiedy poczujesz, że zmarnowałeś na bycie zmęczonym najważniejszy oddech, pół biedy swój, gorzej, gdy własnego dziecka.
    4 points
  34. Tydzień to niewiele czasu, by stwierdzić, czy się kogoś kocha. To, co czujesz to prawdopodobnie zauroczenie. Najlepiej będzie, jak z nim szczerze porozmawiasz. A jeszcze lepiej, gdy najpierw nawiążesz z nim większy kontakt, by go poznać.
    4 points
  35. Wczoraj nad ranem, wtulona w moje ramiona, nagle zerwała się, a po policzkach płynęły strumieniem łzy. Była roztrzęsiona, dawała wyraz nieobecnej, półprzytomnej. Gdy zapytałem o powód tego stanu, zwinęła się w kłębek i zasnęła. Nie jestem wylewny w pisaniu o swoich uczuciach, ale zrozumiałem wówczas, jak wiele oddam, by włos Jej z głowy nie spadł. Jest tak krucha, tak bezbronna. Chcę chronić Ją przed każdym lękiem, złym snem. Ludzie potrafią być zajebiście wrażliwi. Przechodzimy obok nich obojętnie, często nie widząc najmniejszych sygnałów, będących wołaniem o pomoc. Pomimo Jej "inności", pomimo, że całkowicie wyłącza mnie ze swojego życia podczas przeżywania swoich emocji, będę walczył o Nią, o Jej miłość, uśmiech i poczucie bezpieczeństwa. Chcę zrozumieć Jej świat, który dla człowieka przy zdrowych zmysłach jest totalnie abstrakcyjny. Chcę próbować dopóki nadzieja nie umrze, bo bardziej od nieudanej próby, boli później fakt niewykorzystanej szansy. Nazwą mnie głupcem i wariatem, powiedzą, że życie z osobą cierpiącą na BPD to ciągła walka z wiatrakami, ale chcę dokonać tej sztuki, by człowiek, który jest ogromną częścią mojego życia, zaczął wierzyć w jutro, w ludzi, a przede wszystkim w samego siebie. Przy Niej pojąłem jak ważne jest, by próbować zrozumieć problem z perspektywy człowieka, który się z nim boryka, nigdy ze swojej. Żyjemy w takich czasach, że zwykłe odruchy ludzkie stają się czymś nadzwyczajnym. Czasami tak niewiele potrzeba, by ktoś poczuł się lepiej. W pogoni za dobrobytem i sukcesem, nie dostrzegamy krzywdy ludzkiej. Ból psychiczny potrafi chyba gnębić bardziej niż ten fizyczny. Bo po tym drugim zostaną z czasem blizny, przypominające o bólu, mózgu niestety nie da się sformatować. Nasza chwila uwagi, może być dla kogoś przeogromnym darem. Wzięło mnie.
    4 points
  36. Przytłaczająca większość samobójstw jest efektem chorób psychicznych - stanów lękowych, choroby afektywnej dwubiegunowej, depresji, schizofrenii, zespołu stresu pourazowego, zaburzeń osobowości. Przypadki w których samobójstwo jest świadomym wyborem wynikającym z filozofii życiowej są tylko ułamkiem procenta wszystkich samobójstw. Twierdzenie więc, że samobójstwo jest intencjonalnym odebraniem sobie życia w zdecydowanej większości przypadków jest jak twierdzenie, że chory na raka intencjonalnie odbiera sobie życie.
    4 points
  37. Uhm, tak samo jak ty marzysz o nocnym dotyku ojca. Aż trudno uwierzyć, że komuś mogło przyjść do głowy coś tak absurdalnie głupiego.
    4 points
  38. Oryginalne powitanie, aż chcę plusa dać Ci za nie. Czuj się tutaj jak u siebie, czy na luzie czy w potrzebie. Pisać wiersze trudna sztuka, czasem rym się długo szuka. Ja Cię wierszem także witam i o Twe rysunki pytam.
    4 points
  39. Czas odwiedzić świat, to nie jest pierwszy chłopak pokazujący w internecie jak się malować. Polecam obczaić kanał choćby Jefree Stara, żebyście się wszyscy posrali w gacie, jak to pedały niecnie niszczą wasze światopoglądy wyhodowane na rosole i dwumilimetrowej długości włosach. Dajcie żyć ludziom; w jaki sposób w was godzą wyglądając inaczej niż na to pozwala wasza wysublimowana estetyka?
    4 points
  40. Gratuluję długiego stażu . Czyli chłopak jest tzw. pit stopem. To po cholerę z nim jesteś? Po pierwszych zdaniach Twojego postu jakoś mnie nie dziwi taki obrót sprawy. Kutasowiec, nie kumpel. Takich Judaszy powinno się utylizować w przestrzeń kosmiczną. Bynajmniej nie miałem tutaj na myśli tego, że z powodzeniem odbija dziewczynę kumpla, bo co to za partnerka, która idzie po chwili w tango. Przykre jest to, że palant poświęcił zaufanie i wieloletnią znajomość z kumplem dla szpary. Delikatnie zajeżdża mi to opowieściami kapitana misia... Mam Cię robaczku . Chodzi tylko i wyłącznie o to, żebyś była w centrum uwagi. Słabo, 1/10, nie polecam. Witam w teleturnieju "trudne wybory". W dzisiejszym odcinku jak zawsze będziemy obserwować zmagania następnej zawodniczki znajdującej się na rozdrożach losu. Jako, że jesteś naszą jubileuszową, setną uczestniczką, ja jako prowadzący, będę Ci podpowiadał. A więc zaczynamy! Drodzy forumowicze, co powinna zrobić w tej sytuacji @zagubionawzyciu: Wyjście A: Podpowiedź: NIE Wyjście B: Podpowiedź: NIE Wyjście C: Podpowiedź: najlepsza z możliwych dróg, które bierzesz pod uwagę, ale generalnie lipa, bo pewnie ten pierwszy patol będzie się mścił. Aby jeszcze bardziej utrudnić wybór, postanowiłem dodać od siebie wyjście D, czyli puknąć się czółko i przysiąść do nauki. To będzie dla Ciebie zdecydowanie lepsze, niż zadawanie się ze "śliskimi" typami, którzy przy pierwszej awanturze zaczną Cię napieprzać meblami kuchennymi.
    4 points
  41. Zabieg Ferdynanda udany. Wybudził się i jestem spokojniejsza. Jutro wychodzę ze szpitala. Sterydy pomagają i zaczynam chodzić ♡ W niedzielę wyjazd. Studia ogarnięte. Może w końcu zaczniesię układać. Dziękuję tym, którzy mnie wspierają :*
    4 points
  42. Poznajmy się - ja nazywam się Samotność.
    4 points
  43. Na życzenie dwóch dobrych duszyczek 30 i 2,8 kg szczęścia
    4 points
  44. Sądzę, że zwykle używają tego zwrotu panie jako ładnego eufemizmu
    4 points
  45. Tak obecnie można powiedzieć niemal o każdym innym święcie, walentynki nie są żadnym wyjątkiem. W ogóle bawią mnie argumenty typu nie obchodźmy walentynek, bo kochać się trzeba cały rok, nie obchodźmy święta zmarłych, bo trzeba o nich pamiętać zawsze. Tylko kto przez cały rok, codziennie, jak jakąś litanię wspomina wszystkich swoich zmarłych bliskich i obrzuca swoich najbliższych kwiatkami, czułymi słówkami i uroczym badziewiem typu miśki pluszowe? I czy to naprawdę jest nienormalne, że tego nie robimy? Takie święta/dni są po to, żeby właśnie mieć okazję się na chwilę zatrzymać i zaprosić kogoś bliskiego na kawę, czy wspólny wieczór. Nie jestem jakąś zagorzałą obrończynią walentynek, bo są mi one zgoła obojętne i sama nigdy ich nie obchodzę (co najwyżej w sama z psychodeliczną muzyką w głośnikach i alkoholem), ale też nie czuję potrzeby i nie rozumiem tych ciągłych najazdów i krytyki. Tym bardziej, że nikt nie ma obowiązku obchodzić tego typu dni.
    4 points
  46. @Siembi ot temat, który służy zaprezentowaniu swojego charakteru, że jedni takie waleczne serca i się nie poddają, inni że znają siebie na wylot i wiedzą jakby się zachowali w każdej sytuacji a jeszcze inni że nie wiedzą ale i tak napiszą. Albo się mylę i nie ma to żadnego celu, I dunno. Miałbym hak.
    4 points
  47. Taki żarcik: -Puk Puk -Kto tam? -Na pewno nie stara wersja forum hihih
    4 points
×
×
  • Create New...