Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/16/20 in all areas

  1. Z racji tego, że pewna młoda dama wygrywa tutaj wszystko, co da się wygrać, stworzyłam dla niej swoistą rangę Królowej (Gier). @WszyscyZginiemy proszę bardzo! ;D Zaznaczam, że tej Pani już podziękujemy. Niech da wygrywać innym ;D Proszę na nią nie głosować ;D
    5 points
  2. Nie spodziewałam się, że dam radę. 8 miesięcy ciężkiej powikłanej ciąży, operacja i samotny pobyt w szpitalu w czasie pandemii. Ale na szczęście już po wszystkim i teraz wszyscy możemy cieszyć się tym małym człowiekiem, który wniósł ogromną ilość ciepła w nasze życie.
    5 points
  3. W dobie Facebooka trudno znaleźć prosperujące forum. Mam nadzieję, że dobrze trafiłam, bo jak wiemy - fora tematyczne upadają na rzecz Wielkiego Brata jakim jest Facebook. Gram na scenie życia już równe 25 lat, chociaż marna ze mnie aktorzyna. Marny ze mnie człowieczek, chociaż łatwo mnie zadowolić - wystarczy ciepła herbatka, tudzież kawka i dobra książka. Od biedy jakiś serial, czy anime. Lubię udzielać się na forach, chociaż w rzeczywistości jestem małomówna i nieśmiała. Wiadomo, internet dodaje animuszu i poczucie anonimowości. Zawsze mam problem z tym pierwszym postem, bo nigdy nie wiem, co byłoby stosowne w nim umieścić, tak, aby nie powiedzieć za mało i tak, żeby nie odsłonić wszystkich kart. Bądźmy trochę tajemniczy. Pozdrawiam.
    4 points
  4. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz zbliżającego się Nowego Roku, w imieniu swoim oraz całej ekipy, chcę życzyć wszystkim użytkownikom dużo zdrowia i wytrwałości w tym trudnym dla nas wszystkich czasie. Życzę Wam także spełnienia najskrytszych marzeń i samych pozytywnych zdarzeń w życiu. Oby wszelkie troski omijały Was szerokim łukiem. Wesołych Świąt moi mili. Wasza Shady.
    4 points
  5. Ten rok minął mi strasznie szybko i nie zrobiłam właściwie nic z tego, co sobie na jego początku zakładałam (przez pandemię przestałam chodzić do biura, a przez ciążę od lata przestałam właściwie wychodzić z domu). Poza tym, że urodziłam pięknego zdrowego synka, nie zaszły w moim życiu żadne znaczące zmiany. Ale w sumie to dobrze, bo jest dobrze.
    4 points
  6. 1. Sporo, jeśli nie diametralnie przewartościowałam swoje podejście do życia. 2. Wróciłam do Polski. 3. Rozpoczęłam studia, co nie miałoby miejsca gdyby nie patrz punkt 1 i 2, bo dalej bym myślała, że się zupełnie nie nadaję na studia... 4. Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy. Teoria już zdana, a praktycznego w tym miesiącu podejście nr 1 mnie czeka. 5. W końcu wyznałam najbliższym, że byłam molestowana w dzieciństwie i przez kogo. Uwierzyli mi(nie wszyscy chyba ale Ci najważniejsi tak) i już nie muszę mieć kontaktu z tą osobą oraz udawać, że nic się nie stało. 6. Zyskałam sporo pewności siebie tego roku. Iiiiii 7. Wróciłam na m-forum.
    4 points
  7. Drodzy użytkownicy, na stronie pojawiła się nowa odsłona czatu. Wróciła wyczekiwana od dawna możliwość prowadzenia rozmów prywatnych Zapraszamy więc serdecznie do korzystania!
    4 points
  8. I EDYCJA (TURY I-IV) WYNIKI: @WszyscyZginiemy - 33/40 -> 82,5% @Martusiaaaaaa92 - 28/40 -> 70% @Markiz - 27/40 -> 67,5% @michaelowax3 - 26/40 -> 65% @Kerosine - 8/39 -> 20,5% @Shady-Lane90 - 3/38 -> 7,9% @Cwaniaczek - 2/37 -> 5,4% @Elisa0 - 2/40 -> 5% @Wulf - 1/32 -> 3,1% @Celt,@dannonka,@Kalafior_Grozy, @mastna - 1/40 -> 2,5% Zwycięzcą pierwszej edycji konkursu zostaje @WszyscyZginiemy! Gratuluję! Pozostałym uczestnikom również należą się gratulacje, w szczególności @Martusiaaaaaa92 za zajęcie II miejsca, @Markiz za zajęcie III miejsca oraz zdobycie 10/10 punktów również w IV etapie, a także @michaelowax3 za wysoki wynik procentowy i IV miejsce Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału i zapraszam do dalszej zabawy w I turze II edycji! Punkty naliczają się od nowa, więc zapraszam wszystkich do wzięcia udziału II EDYCJA: I TURA TEMATY: Negatywny wydźwięk słów: żona/mąż Literatura a "literatura" 31 przypadkowych faktów o sobie Jak wyglądałyby USA dziś gdyby Konfederaci wygrali wojnę? Środki psychotropowe imitujące bliskość człowieka Bratobójstwo Deklaracja Wiary Madkizm Praca w grupach Catfishing - oszustwa internetowe CZAS: do 15.11 (niedziela), godz. 17:00 Zachęcam do zabawy!
    4 points
  9. Nie wiem czy była podobna zabawa, pamiętam tylko "wyraź siebie obrazkiem", to tu proponuję podobnie tyle, że z memami Zacznę więc!
    3 points
  10. Napisać zawsze możesz, ale musisz się liczyć z tym, że możesz zostać potraktowany podobnie jak Ty potraktowałeś ją. Urwanie kontaktu bez słowa pożegnania i krótkiego wyjaśnienia jest niekulturalne, a dla osoby zaangażowanej emocjonalnie w ten kontakt - również bolesne. Nie każdy po takim potraktowaniu chciałby dać drugą szansę, musisz się z tym liczyć. Równie możliwe jest też to, że ona i nawet by Ci wybaczyła, ale jej życie po tych trzech latach jest już w zupełnie innym punkcie i nie będzie Tobą zainteresowana. Tak więc napisać możesz, bo jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz (a zawsze warto wiedzieć na czym się stoi), ale na Twoim miejscu nie nastawiałabym się na nic. Może się okazać, że w ogóle nie dostaniesz odpowiedzi, że dostaniesz obcesową odpowiedź albo nawet i grzeczną, ale odmowną.
    3 points
  11. Bardzo dobra odpowiedź @yiliyane Tak. Idea znajomości internetowych jest taka, że stosunkowo bardzo łatwo takie znajomości nawiązać, ale też bardzo łatwo je wygasić. W Twojej sytuacji możemy tylko domniemywać, dlaczego chłopak stracił zainteresowanie i przestał tak często odpisywać. Można założyć sytuację, że jak nawiązywaliście relację, to każde z was miało określone własne potrzeby, które między sobą spełnialiście. Mogła to być np. potrzeba rozmowy, potrzeba uzewnętrznienia się, potrzeba bliskości... Można założyć, że chłopak stracił zainteresowanie, bo nie ma już tych samych potrzeb albo spełnia je gdzie indziej. Wiem, że to może boleć, bo jednak w taką relację się inwestuje swój czas, emocje itp. i to trwa przez X czasu (tak jak w tym przypadku - kilka miesięcy), więc dosyć niespodziewanie przyjmuje się informację, że ktoś już nie jest nami zainteresowany... Też może odpowiedz sobie na pytanie, jak bardzo znałaś tego chłopaka (w sensie np. czy wiesz, czym się zajmował na co dzień, jakie miał obowiązki, co robił w weekendy itd.). Czy kiedykolwiek dzwoniliście do siebie? Inaczej też pewnie wyglądałaby rozmowa przez telefon.
    3 points
  12. Nowa, bardzo prosta zabawa na rozruszanie w ten zimowy wieczór Zasady są bardzo proste: osoba wyżej narzuca kryterium, jakie musi spełniać temat, w którym odpowie osoba niżej, osoba niżej odpowiada w temacie spełniającym to kryterium, podrzuca link do swojej odpowiedzi i sama narzuca kryterium, jakie musi spełniać temat, w którym odpowie następna osoba. Przykład: Osoba A: Odpowiedz w temacie, w którym jeszcze nie odpowiedziałeś/-łaś. Osoba B: Zrobione, link do odpowiedzi: [link]. Odpowiedz w temacie, który znajduje się w dziale Tylko na poważnie. Osoba C: Zrobione, link do odpowiedzi: [link]. Odpowiedz w temacie, w którym nie wypowiedziało się więcej niż 10 osób. Osoba D: Zrobione, link do odpowiedzi: [link]. Odpowiedz w temacie, który zdradza coś o tobie. itd. Wymagania co do kryteriów: Kryterium powinno być jedno i niezbyt skomplikowane. Chodzi o to, żeby uniknąć takich zawiłości jak "odpowiedz w temacie, w którym użytkownik X odpisał o pełni księżyca". Kryteria mogą się powtarzać, choć najlepiej, aby nie powtarzały się pod rząd ani nie były ciągle te same. Danego kryterium nie może spełniać tylko jeden wątek, kryterium nie może odnosić się do tematów zamkniętych ani tematów w działach Przedstaw się, News & Info, Wasze Opinie, Konkursy, Wasze problemy, Wasza twórczość, M-forum pod ostrzałem pytań, TargoWWWisko, Śmietnik. Uwagi końcowe: W tym temacie nie wskazujemy kto ma odpowiedzieć jako następny tak jak we Wzywam Cię do odpowiedzi. Tu odpowiada osoba, która ma ochotę odpowiedzieć w danym momencie ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- No dobrze, naprodukowałam się xD W takim razie zaczynam od prostego kryterium: >> Odpowiedz w temacie, w którym jeszcze nie odpowiedziałeś/-łaś. <<
    3 points
  13. Myślę, że opisałabym swoje życie. Działo się w nim dużo, więc mogłaby liczyć paręset stron. Kiedyś nawet popełniłam coś podobnego, ale zniszczyłam to, nim ujrzało światło dzienne. Od 12 roku życia piszę także pamiętniki. Jeżeli miałabym wybrać jakiś konkretny gatunek, niezwiązany ze swoim życiem, to chyba napisałam bym jakąś książkę natury kryminologicznej, skupiającą się na życiu mojego "ulubionego" seryjnego zabójcy - Jeffreya Dahmera! A jakże! ;D Kocham Twoje pytania! ♥ Nie chciałabym zostać toaletą xD Wiadomo dlaczego! Chciałabym natomiast zostać wartościową książką. Taką, która niesie jakieś przesłanie, i po którą sięgałyby kolejne pokolenia. Albo jakimś przedmiotem, który miałby wartość sentymentalną dla danego człowieka. Tak po prostu. Skoro byłabym panią i władczynią, to rozdzieliłabym stanowiska następująco! Ty moja droga zajęłabyś się organizowaniem dla mnie rozrywek i umilaniem mojego czasu. Stałabyś się także moją powierniczką i prawą ręką, bo uwielbiam z Tobą rozmawiać! Co do reszty, to skupię się na osobach, które się tu najczęściej pojawiają: - @Kalafior_Grozy byłby głównym dowodzącym w kwestiach szpiegowskich - z racji doświadczenia w nasłuchiwaniu. Zdawałby mi relacje z tego, co dzieje się na świecie ;D Jako mój przyjaciel i osoba, która ma podobny gust muzyczny do mnie - polecałby mi także muzykę i głupkowate filmy! - @Cwaniaczek byłby moim psychoterapeutą, bo doskonale sprawdza się w tej roli, za co z tego miejsca mu dziękuję ;* . - @Kerosine zajmowałaby się kwestiami porządkowymi w naszym świecie! - @NYC specjalistka od masażu, rehabilitacji oraz... organizacji pogrzebów ♥ - @yiliyane zdecydowanie zajęłaby się statystykami wszelkiego rodzaju, bo ewidentnie lubi się w to "bawić" ;D - @michaelowax3 motywator do tego jak się nie poddawać mimo przeciwności losu, zdecydowanie ♥ - @Martusiaaaaaa92 specjalistka od spraw dzieci. Gdybym je miała, to na pewno zgłaszałabym się do niej po cenne porady ♥
    3 points
  14. Wykonuję dwa zawody, z tym, że jeden na pełen etat, a drugi w formie raczej dorywczej - kiedy jest bowiem potrzeba, wówczas proszą mnie o współpracę różne instytucje. Na pełnym etacie pracuję w sądzie jako asystent sędziego w Wydziale Rodzinnym i Nieletnich. Do moich obowiązków należy więc wszystko to, co sędzia wykonuje w swoim gabinecie. Z reguły asystent przygotowuje wszystko - projekty postanowień, w tym zabezpieczających, wyroków, których publikacja została odroczona, zarządzeń, sporządzanie uzasadnień postanowień/wyroków itp. Jeżeli sędzia zgadza się z przygotowaną przeze mnie wersją to się pod tym podpisuje i tyle. Zdarza się jednak, że z racji braków kadrowych w sekretariacie, pomaga się i tam - np. chodzi się na protokołowanie na salę sądową, w przypadku nieobecności pracowników sekretariatu (w dobie pandemii często miało to miejsce z racji tego, że koleżanki opiekowały się dziećmi w domu, a w naszym wydziale nie pracuje zbyt wiele osób). Dodatkowo "ogarnia się" prace czysto kancelaryjne, a także sędzia, któremu asystuję zobowiązał mnie do wyznaczania terminów rozpraw. W tejże pracy zajmuję się sprawami dotyczącymi dziećmi, jak słusznie zauważyłaś, ale nie tylko. Poza bowiem sprawami dotyczącymi np. alimentów, ustalaniem ojcostwa, postępowaniem w sprawach nieletnich, czy też władzy rodzicielskiej, zajmujemy się np. rozdzielnością majątkową małżonków, zezwalaniem na dokonanie czynności prawnej w imieniu małoletniego/ubezwłasnowolnionego, czy ustanawianiem opiekuna dla osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej lub kuratora dla częściowo ubezwłasnowolnionej itp. Mamy także sprawy związane z kierowaniem ludzi do DPS bez ich zgody, lub do szpitala psychiatrycznego, a także na przymusowe leczenie z alkoholizmu. Wyrażamy także zgodę szpitalom na wykonanie czynności medycznych wobec pacjentów, którzy u nich przebywają, a którzy są w takim stanie, że sami tej zgody wyrazić nie mogą. Kolejny wykonywany przeze mnie zawód wiąże się już w pełni z drugim kierunkiem studiów, jaki ukończyłam, a także z moją największą pasją, jaką jest kryminologia. Zajmuję się bowiem profilowaniem kryminalnym, z zawężeniem do przestępców działających na tle seksualnym. Tego jednak nie chciałabym za bardzo rozgrzebywać, bo jest to dosyć delikatna sfera. Dodam tylko, że w ramach tego zajęcia współpracuję głównie z prokuraturą oraz policją, a zajmuję się przede wszystkim przestępstwami takimi jak zgwałcenie i pedofilia. Mam też styczność zarówno ze sprawcami, jak i z ofiarami. I pragnę jeszcze dodać, że naprawdę chciałabym, aby takich czynów było mniej, niźli jest w rzeczywistości.
    3 points
  15. Z tym się nie mogę zgodzić. Jeśli ktoś dajmy na to celowo słownie obraża drugą osobę to nie można powiedzieć, że to jej wina, bo przecież "nie musiała tego brać do siebie" albo "mogła zignorować". Nikt nie ma obowiązku być na tyle silny psychicznie aby znosić bycie słownie obrażanym, zniesławianym lub cokolwiek bez czucia się urażonym w znacznym stopniu. A tym bardziej osoby z zewnątrz nie powinny obarczać takiej osoby winą za branie takich rzeczy do siebie. Wolność słowa wolnością słowa ale mowa nienawiści czy pogardy nie powinna być w najmniejszym stopniu społecznie akceptowalna. Słowa mają niesamowitą moc i często nie jesteśmy w pełni świadomi kiedy nawet na nas wpływają. Jest np. dowiedzione, że długotrwałe wystawienie na i zarzucenie przez rasistowskie czy głoszące brak tolerancji slogany zmniejsza naszą wrażliwość na nie. Przesuwa się margines społecznej akceptacji i skłonni jesteśmy ignorować coraz to bardziej agresywne i obraźliwe ataki, bo wydają się tak powszechne, że stają się dla nas normalne. Więc oprócz ograniczenia wolności słowa w nawoływaniu do przemocy, czy tych które jak @yiliyane wspomniała mogą przyczynić się do krzywdy drugiego człowieka, powinno się ograniczyć a przynajmniej czynnie przeciwstawiać mowie nienawiści skierowanej do jakichkolwiek mniejszości czy to rasowych, wyznaniowych, innych orientacji itd.
    3 points
  16. Efektem bezstresowego "wychowania" będzie jedynie więcej stresu dla dziecka poza domem i w późniejszych latach. Stresu, z którym dodatkowo nie będzie umiało sobie poradzić bo nie wyniosło tego z domu. Związanego między innymi z tym, że takie dziecko będzie miało problem z dostosowaniem się do zasad narzucanym przez społeczeństwo i autorytety, ponoszeniem nieprzyjemnych konsekwencji swoich czynów i pogodzeniem się właśnie z tym, że nie zawsze będzie wszystko "szło po ich myśli". Wychowanie poprzez dyscyplinę nie oznacza kar cielesnych/szkodliwych, a tzw. kar pedagogicznych tj. np.: Wprowadzenie dyscypliny do wychowania nie wiąże się jedynie z dyscypliną narzuconą dziecku ale nawet nam samym, bo rodzicowi po prostu czasem będzie ciężko ukarać albo odmówić czegoś swojemu dziecku. Dyscyplina nie będzie wymagać od nas jedynie karania za złe zachowanie i nieposłuszeństwo, dyscyplina będzie oznaczać też nagradzanie za dobre sprawowanie. Dyscyplina to jedynie wyznaczenie jasnego zestawu zasad, kar za ich złamanie i nagród za przestrzeganie, co nie wyklucza przy okazji obdarzania naszej pociechy toną miłości na którą zasługuje.
    3 points
  17. Moi drodzy! W tym miesiącu walka była niezwykle wyrównana między dwiema Paniami! Wyniki rozłożyły się następująco: @WszyscyZginiemy uzyskała 3 głosy (jeśli wliczymy w to głos @yiliyane ) @michaelowax3 również uzyskała 3 głosy (ponownie, jeżeli wliczymy głos @yiliyane ) Z racji remisu - OBIE dziewczyny zostają użytkowniczkami listopada! Gratuluję! @WszyscyZginiemy proszę Cię jednak o to, abyś dała mi znać, czy chcesz, aby zmienić Ci rangę na użytkownika miesiąca/kumpla czy zostawić rangę forumowego komentatora (póki co do 6 grudnia) - wygrywasz wszystko i chyba stworzę rangę "mistrza" dla Ciebie, nakładając zakaz oddawania na Ciebie głosów we wszelkich konkursach ;DD Reszta głosów rozkłada się w tym miesiącu następująco: @yiliyane zdobyła 1 głos @Vertigos również 1 głos. Serdecznie wszystkim gratuluję i za niecały miesiąc ponownie zapraszam do zabawy!
    3 points
  18. Skoro więc @NYC odpowiada układ ona + jej partner, to nie ma sensu tego podważać. Każdy wie co jest dla niego najlepsze - w myśl tego, co sam napisałeś. Osobiście i ja nie wyobrażam sobie brać udziału w trójkącie, ani żadnej innej "figurze geometrycznej" w łóżku. Wystarczy mi mój partner. Absolutnie nie odczuwam także pociągu do kobiet - więc jakakolwiek forma spółkowania z przedstawicielką tejże płci nie wchodzi w grę. Nie odpowiadałoby mi także "zabawianie się" z dwoma mężczyznami. Nie wtrącam się jednak w życie seksualne innych osób i nie stawiam im żadnych zakazów i nakazów, ani nie staram się namówić do zmiany poglądów itp. Niech każdy żyje jak chce i robi co chce. Byleby w granicach dozwolonych prawem.
    3 points
  19. Nie mam nic przeciwko, jeżeli taka osoba czyni to ze szczerej wiary (a nie na przykład z chęci dorwania się do władzy i bogactwa, chęci życia na garnuszku państwa z powodu lenistwa/braku jakichkolwiek umiejętności, czy, co najgorsze, z zapędów pedofilskich) i najlepiej aby również z chęci niesienia pomocy bliźnim w postaci działalności charytatywnej. Moi bliscy ograniczają się do osób, które są lub były w związkach małżeńskich, więc nie mogą obrać takiej drogi. Gdybym jednak miała w (najbliższej) rodzinie kogoś, kto mógłby i chciałby taką drogę obrać, myślę, że moja reakcja zależałaby od motywów kierujących tą osobą, a także od tego czy jest świadoma zalet i wad Kościoła, czy jest zaślepiona propagandą rządową i kościelną i wierzy w te już przysłowiowe "konsekrowane ręce księdza". Nie mam. Mam jedynie za sąsiada niedoszłego księdza, który wpadł ze swoją obecną już żoną i teraz mają szóstkę dzieci, których nie chce im się wychowywać. O tym sąsiedzie można by napisać całe wypracowanie, ale to nie jest temat na to Kiedyś mówiłam (trochę żartem, trochę serio), że pójdę do zakonu, na co mama i babcia zgodnie, że do "zakonu świętego Marcina, cztery nogi i jedna pierzyna" Jako dziecko byłam bardziej, hm..., może nie wierząca, to złe słowo, tylko bardziej praktykująca, niż teraz i myślałam, że jak zostanę starą panną, to wstąpię do zakonu i przynajmniej nie będę samotna. Teraz już do zakonu nie chciałabym wstąpić, bo widzę jak bardzo Kościół się stoczył, nie mogłabym też klepać przez parę godzin formułek, umartwiać się i podawać księżom do stołu, więc problem staropanieństwa został... no cóż, odłożony w czasie. Jak zostanę sama na świecie, to będę się martwić co dalej, by nie zwariować. Ależ kapłaństwo też oferuje karierę i to całkiem niezłą. Nie każdy ksiądz się wybija, ale są tacy, co mają większe bogactwo i wpływy niż niejeden polityk czy biznesmen.
    3 points
  20. Kiedy masz zły nastrój, więc mama wysyła do Ciebie Bubkę z namalowanymi brwiami! *żaden pies nie ucierpiał, brwi narysowane cieniem do brwi
    3 points
  21. Cześć po latach! Widzę, że forumowe dinozaury zmartwychwstają;). To dobrze!
    3 points
  22. Po 13 latach mogę wreszcie odpowiedzieć: bardzo mi się podoba Czołem tym, których znałam, witam wszystkich, których jeszcze nie znam, ale poznam. Oczywiście nie wracam z pustymi rękami:
    3 points
  23. Drodzy użytkownicy, część z Was zgłaszała, aby administracja dodała nowe emotikony. Pracujemy nad tym. Powoli pojawiają się nowe emotki
    3 points
  24. Zmieńcie tytuł tematu na Trybunał Kaczyńskiego, obecna nazwa wprowadza w błąd. A ja nie widzę powodu dla którego para, która miesiąc w miesiąc płaci składki na ubezpieczenie, podatki i 1000 innych opłat nie miałaby być wspierana przez państwo. Zwłaszcza w sytuacji gdy liczba obywateli ów państwa spada na łeb na szyję. Taka Polska powinna więc jak najbardziej spełniać tego typu "zachcianki" (patrzcie no, potomstwa się im zachciało, roszczeniowe milenialsy)
    3 points
  25. Wow, a kto tak obiecywał? Ja pamiętam Internet z końca lat 90. Wtedy to były początki (wyjaśnienie dla nastolatków: Internet nie był od zawsze ) , taki pełen entuzjazm i wchodzenie w nowy świat totalnie nieznany do tej pory. No ale doszliśmy do realiów. Żeby był jakiś kontent, ktoś go musi zrobić. Jasne, można hobbistycznie, ale to tylko w ramach wolnego czasu, bo niestety w pozostały czas człowiek musi zarabiać, aby żyć. Żeby był dobry kontent, to już musi być to robione profesjonalnie. A to wprost oznacza, że ludzie którzy to robią muszą dostawać pensje. Trzeba kupić serwery, trzeba płacić za łącze, za prąd i inne koszty. Nie mówię już o ewentualnych prawach licencyjnych. To wszystko oznacza jedno: koszty, które ktoś musi ponosić. I było oczywiste, że te koszty w końcu muszą zostać przerzucone na użytkowników, bo ileż firma X może wykładać własnej kasy. Na razie wiele firm ratuje się modelem biznesowym opartym na reklamach, ale to ograniczone źródło przychodu i stanowi raczej okres przejściowy do pełnej komercjalizacji. Już jeden z wielkich teoretyków kapitalizmu Milton Friedman postawił sprawę jasno - nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch. Jeśli jest coś za darmo to tylko oznacza, że wydaje nam się, iż jest za darmo bo tak naprawdę jakoś w końcu za to płacimy. No może w ogóle, to nie, tak chyba źle nie będzie Ale to, że osoba bogatsza ma dostęp do większej ilości dóbr jest raczej chyba normalne. Na to można spojrzeć z dystansu i stwierdzić, że jednak to ma sens, bo gdyby tak nie było, zniknęła by motywacja, aby się rozwijać, zdobywać zawód, studia, itd., bo skoro wszyscy mają tyle samo, to po co się wysilać? Był już taki jeden facet, nazywał się Karol Marks i on głosił, że wszyscy mają dostawać po równo, to będzie sprawiedliwe (nieco upraszczam tutaj) co było podstawą systemu komunistycznego. Jak życie wykazało, to najprostsza droga do położenia całej gospodarki. Bo zobacz sama: poszłabyś na studia, gdyby po tych studiach Twoja pensja, poziom i styl życia były identyczne jak osoby po niepełnej podstawówce? Brak motywacji, prawda? Internet i treści to takie samo dobro, które ktoś musi wytworzyć i zrobić dostępnymi, jak ubrania, jedzenie, itd. Chcesz fajniejsze ciuchy czy jakieś extra buty, to musisz zapłacić więcej. Kogoś na to lepsze nie będzie stać i ograniczy się tylko do narzekania, że nie może kupić, a inny się będzie starał i w końcu osiągnie wyższy level na którym zakup takich dóbr jest w jego zasięgu. To właśnie jest motor postępu naszej cywilizacji. Więc raczej patrzyłbym na to w kategorii normy, a nie smutku, że wszyscy nie będą mieli po równo.
    3 points
  26. Warto mieć dzieci, jeżeli: szczerze pragnie się dziecka i jest się dojrzałym emocjonalnie posiada się stałego/-łą partnera/-kę, który/-a również szczerze pragnie dziecka i jest dojrzały-/a emocjonalnie nie jest się nosicielem ciężkich chorób genetycznych partner(ka) nie jest nosicielem ciężkich chorób genetycznych warunki bytowe rodziny są wystarczająco dobre, by móc utrzymać dziecko sytuacja kraju, w którym rodzina mieszka, jest stabilna Natomiast zdecydowanie nie warto mieć dzieci, jeżeli: związek jest na skraju rozpadu (dziecko nie scementuje związku na dłuższą metę) związek jest toksyczny związek trwa od niedawna nie pragnie się szczerze dziecka i/lub jest się niedojrzałym emocjonalnie partner(ka) nie pragnie dziecka i/lub jest niedojrzały/-a emocjonalnie jest się, lub partner(ka) jest, nosicielem ciężkich chorób genetycznych rodzina żyje w ubóstwie/na granicy ubóstwa panuje wojna, klęska żywiołowa, głęboki kryzys gospodarczy* bądź istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia któregoś z tych czynników * - mowa o kryzysie na miarę Wenezueli, nie na miarę Polski Krótko mówiąc, zawsze trzeba się kierować dobrem (potencjalnego) dziecka. Nie sztuką jest dać życie, sztuką jest dać dobre życie. Dobre życie będzie miało dziecko, które urodzi się w kochającej rodzinie, które będzie miało dach nad głową, będzie miało co jeść i co na siebie włożyć, które będzie względnie zdrowe i które nie będzie żyło w ciągłym poczuciu zagrożenia - czy to ze względu na sytuację w rodzinie, czy ze względu na sytuację panującą w kraju. Zanim człowiek się rozmnoży, powinien się zastanowić, czy konsekwencją jego pochopnych czynów nie będzie cudze nieszczęście.
    3 points
  27. Chyba po latach pora odświeżyć ten wątek. Choć jak czytam wypowiedzi, to pomimo upływu czasu niewiele się zmieniło, a i generalna zgodność z poprzednimi postami jednak jest co daje dużo do myślenia, że nielubiani dalej trzymają swoje status quo bez względu na wszystko. Moja lista nie jest w zasadzie długa, gdyż zawsze z ogromnym optymizmem i sympatią patrzę na innych, niezależnie od różnic poglądów. Ta lista to w zasadzie jeden człowiek plus jego alkolici oraz grupa. Ten jeden człowiek, to J. Kaczyński, człowiek oderwany od rzeczywistości przez którego my jako Polacy zamiast razem starać się w życiu coś osiągać, podzieliliśmy się na dwa wrogie obozy. Kiedy się spojrzy na okres w którym pierwszy raz miał władzę, to zobaczymy, że dokładnie tak samo już robił, tylko na mniejszą skalę. On dla trzymania się władzy dzieli ludzi, niszcząc cynicznie więzi między nimi. Na pewno niejedna z osób tutaj miała spięcia w ramach własnej rodziny przez te podziały. A co więcej, przez tego człowieka jako kraj cofamy się w rozwoju, mnie jest po prostu wstyd kiedy zamiast byciem krajem, który budził bardzo pozytywne oceny na świecie, staliśmy się zacofaną społecznością, łamiącą zasady demokracji. Smutne. Grupą która nie trawię to księża. Z wielu powodów, nie chciałbym tutaj wsadzać kija w mrowisko, więc ograniczę się do jednego powodu. Pomimo wysiłków kościoła w ukrywaniu pedofilii, co chwilę wychodzą kolejne fakty wykorzystywania seksualnego dzieciaków, a dodatkowo, wiedzy o tym przez biskupów, którzy to masowo ukrywali. Już standardem stało się to, że kiedy wyszło na jaw wykorzystywanie dzieci przez księdza, biskup zamiast zgłosić to na prokuraturę, jak postąpiłby każdy uczciwy człowiek mający choćby minimalne poczucie przyzwoitości, przenosił takiego człowieka do innej parafii i starał się sprawę wyciszyć. Oczywiste było to, że taki książ w tym innym miejscu będzie wykorzystywał też dzieci seksualnie, ale dla biskupa nieistotne było dobro tych dzieciaków i narażanie kolejnych na spotkania ze zboczeńcem, ale dobro kościoła, jako nadrzędna wartość tej instytucji. Rodzi się dla mnie pytanie oczywiste, jak pewnie dla wielu Polaków, dlaczego ci ludzie wciąż nie ponoszą odpowiedzialności za swoje czyny i ich skalę, dlaczego wciąż są tacy ludzie przy władzy, którzy skutecznie to starają się ukryć i wyciszyć, kiedy za byle kradzież roweru można trafić do więzienia.
    3 points
  28. A ja wyjadę w tym podforum z zupełnie innym tematem. Chciałabym podziękować dziewczynom, moderującym forum. @Kerosine i @yiliyane robicie naprawdę dużo dobrej roboty. Tak trzymać!
    3 points
  29. Odpowiem na oba pytania łącznie zaczynając od tyłu, bo chyba tak prościej. Trafiłem w sposób dość typowy, szukając czegoś w Google, potem z ciekawości przeczytałem kilka różnych postów i spodobał mi się klimat. W sumie chyba dość standardowo. Tym bardziej, że w necie zawsze uczestniczyłem w jakichś forach internetowych stąd miałem pewien punkt odniesienia. Zacznę teraz od "podoba się". Mega sympatyczna atmosfera i brak tego co nam doskwiera w codziennym życiu, czyli hejtu, coraz bardziej obecnego wszędzie, poczynając od samej góry na której hejt i obrażanie to normalna forma komunikacji i realizacji własnych celów. Różne osoby mają tu różne zdania i widzenie świata, ale nie generuje to jakichś spięć i bez sensu konfliktów. Sam ma pełną świadomość, iż jeśli sam coś piszę, a zwykłem werbalizować myśli wprost i przyznaję czasami prowokująco, to pewnie może ktoś stwierdzi, że mam rację, ale też z całą pewnością znajdą się osoby z zupełnie odmiennym zdaniem uważające, że się mylę. Ale jako facet szanujący i rozumiejący różnice między ludźmi, traktuję to jako normalność. Zresztą sam się nie zgadzam z niektórymi wypowiedziami, ale nie zmienia to faktu, iż często interesująco czyta się o innych punktach widzenia, to poszerza zdecydowanie horyzonty. No więc atmosfera, różnorodność myśli, interesujące osoby i tematy, generalnie duża otwartość zagadnień - to ogromne plusy. Kolejnym jest widoczne zaangażowanie osób zajmujących sie tym forum. Naprawdę praca na dużym poziomie, za co ogromny szacunek. Takimi podstawowymi powodami dla których ludzie odwiedzają fora w necie to chęć wymiany/uzyskania informacji oraz wejście w środowisko w którym można się oderwać od codzienności - tu to absolutnie jest. I klimat i mega sympatyczne osoby - z paroma wymieniałem się korespondencją co czynię z ogromną przyjemnością Last but not least to techniczna strona forum. Bardzo wygodnie zrobione i czytelne. Na początku miałem kilka problemów, jak coś zrobić, ale wspomagany życzliwą duszą jakoś to ogarnąłem (dzięki Ż. ). Jasne, możliwe, że jest to gdzieś napisane tutaj, ale któż z nas kopie za informacjami i przewodnikami? Teraz co przeszkadza. Zdecydowanie nadmiarowość subforum. Dla kogoś kto siedzi tu lata, to wydaje się to oczywiste, że istnieje tyle tematów i podtematów. Ale to niekoniecznie tak jest i można się w tym pogubić, a przede wszystkim zadać sobie pytanie po co? Taki banalny przykład. Dział Muzyka - ok, jasne, ale po co kolejne poddziały: Rap/Psychorap,Elektroniczna,Rock/Metal/Punk,Reggae/Ragga/Ska,Pop/Dance/,R'n'b Gdyby to było forum stricte muzyczne, to zgoda. Fana metalu nie obchodzą posty disco polo. Ale tu to nieuzasadnione chyba. To taki przykład. Co zaś do refleksji, tu jednak zaznaczę, iż patrzę na to z punktu widzenia osoby zajmującej się zarządzaniem, rozważyłbym formę reklamy forum poprzez jakąś formę rozpropagowania bądź też ze strony technicznej od strony działań SEO. Tu chyba nie miejsce na szczegóły, więc nie będę tego rozwijał. To tak w skrócie.
    3 points
  30. U mnie chyba wystąpiła taka wkurzająca irytacja. Masz w głowie daną osobę która przez większość czasu w niej i to Cię irytuje w dodatku wkurzasz się że takie coś występuje i wkurzasz się na irytację oraz na te zjawisko. Czy chemia face2face? Raczej nie. Właśnie to jest ciekawe bo uważam się za człowieka który nie lubi jak czegoś przeoczy albo tym bardziej jakiegoś znaku uczucia itp Dlatego uwielbiam dociekać czasami. Ale ciekawe to jest z tego powodu że nigdy takiego czegoś nie miałem i zawsze miałem wrażenie że albo jakaś ignorancja mi się włączyła albo tego nie ma. Oczywiście stawiałem na to pierwsze jednakże po czasie mogę stwierdzić że bardziej to drugie. Niemniej takiej chemii w stylu spojrzę na dziewczynę i widzę coś w niej więcej to nie jeszcze nie może kiedyś. Jednakże z czasem doszedłem do wniosku że najlepiej jest ją ignorować tylko po to żeby zachowywać się naturalnie. Tylko dlatego że jak zachowujesz się inaczej i powiedzmy jesteś bardziej śmielszy albo wręcz odwrotnie to doznajesz nowych przeszkód np w rozmowie które mogą być dla ciebie problemem bo coś powiesz i będzie źle. Dlatego najlepiej zachowywać się jakby nic nie było. Chemie trzymasz dla siebie a potem dochodzisz do wniosku czy to miało uzasadnienie. Nie wiem czy dobrze rozumiałem temat ale jakoś tak bym to napisał.
    2 points
  31. W mojej ocenie raczej nic już z tego nie będzie [i jeśli wszystko, co piszesz jest rzeczywiście prawdą chyba nie warto, aby w ogóle było] - aczkolwiek winę za rozpad związku ponoszą zwykle ponoć zawsze obie strony. Zamknij ten rozdział, pogódź się z porażką i przyswój stosowną lekcję z całej historii, po czym rusz naprzód. Tak bywa czasem - nie zawsze wychodzi, a zamknięcie jednych drzwi oznacza często [zwykle] zarazem otwarcie jakiegoś okna...
    2 points
  32. Myślę, że dużo zależy od wykonywanej pracy, tzn. jakie są zadania szefa, ponieważ będzie się to różnić w zależności od rodzaju pracy (inaczej będzie np. na budowie, a inaczej w urzędzie). Wydaje mi się, że szef powinien być po prostu ludzki, czyli okazywać szacunek do pracownika oraz do wykonywanej przez niego pracy. Zupełnie nieakceptowalna jest sytuacja, gdy szef traktuje swojego przełożonego jak (tutaj wstaw obraźliwe słowo)... Nie ma chyba nic gorszego jak szef, który sprawia, że po pracy czujesz się jeszcze gorzej niż przed przyjściem do pracy...
    2 points
  33. Z Twojej strony to na razie tylko fascynacja - spowodowana, mam wrażenie, głównie tym, że koleżanka przyznała się do bycia tej samej orientacji co Ty. Okrzepnij trochę z tą myślą, a potem postaraj się przeanalizować swoje zwiększone zainteresowanie koleżanką - czy wynika z tego, że faktycznie czujesz coś więcej do niej jako osoby, czy po prostu po raz pierwszy spotkałaś kogoś tej samej orientacji co Ty, kogo w dodatku lubisz, i to Cię tak zafascynowało. Daj sobie czas na przeanalizowanie i poukładanie swoich emocji. Kiedy dojdziesz z własnymi uczuciami do ładu, zwróć uwagę na zachowanie koleżanki wobec Ciebie. Czy wysyła jakieś sygnały, że się jej podobasz, czy traktuje Cię jedynie jako koleżankę. Musisz pamiętać o tym, że sam fakt, że Twoja koleżanka jest bi i że Cię lubi, nie oznacza, że czuje do Ciebie coś więcej niż przyjaźń.
    2 points
  34. Miałam dać znać jak potoczy się dalej moja historia. Tak więc napisałam do tego chłopaka był bardzo miły w rozmowie, taki normalny , ja to tak odebrałam, natomiast moje przyjaciółki stwierdziły że jego żarty były trochę dziwne i nie spodobały im się. Myślalam że napisze ale nie napisał widocznie nie interesuje go co u mnie i nie był we mnie zauroczony tak jak ja w nim. No ale mimo wszystko jestem z siebie zadowolona ze przełamałam się i zrobiłam ten pierwszy krok. To musiało nastąpić bo wyleczyłam się z miłości do niego , już nawet o nim nie myślę , mam czysty umysł i czuję się świetnie. Bardzo długo to w sobie nosiłam a teraz jest mi o wiele lżej. Może kiedyś się spotkamy kto wie , ale mam nadzieję że już za niedługo ktoś pojawi się w moim życiu kto mnie pokocha a ja jego. Dziękuję za komentarze i pomoc nawet nie wiecie ile dzięki tej stronie zawdzięczam i dzięki osobom które odpisały na mój problem, Jesteście Cudowni!
    2 points
  35. Ja też się z tego bardzo cieszę , że w końcu się przełamałam. Chociaż nie robię sobie nadziei że do mnie napisze, to i tak niczego nie żałuję, bo było warto zrobić ten pierwszy krok. Mam już doświadczenie na przyszłość.
    2 points
  36. Powoli dochodzę do siebie po hospitalizacji, jest więc na plus.
    2 points
  37. Najważniejszą osobą w życiu każdego człowieka jest [powinien być] zawsze on sam. Inni ludzie pojawiają się w nim i znikają [doceniając to, co dla nich po drodze robimy lub nie], ale na swoje własne towarzystwo jesteśmy skazani do końca swych dni. Nasz umysł i ciało to jedyne rzeczy, które naprawdę znajdują się w naszym posiadaniu i na które w przeciwieństwie do tych należących np. do naszego partnera tak bardzo oklepany przykład, ale trudno mamy największy [choć nie całkowity!] wpływ. "Inwestowanie w siebie" - które osobiście określiłabym po prostu przejawem dobrze pojętej miłości do własnej osoby i samoakceptacji - powinno być czymś naturalnym i oczywistym, to smutne, że u Ciebie [ani prawdę mówiąc również u mnie, choć akurat problemu z wydawaniem pieniędzy na siebie nie mam...] sprawy wyglądają inaczej. Moim zdaniem to jedynie powierzchowna / poboczna przyczyna, przede wszystkim masz po prostu niskie poczucie własnej wartości. Nie. Uświadomienie sobie swojej wartości to podstawa, ale obawiam się, że musisz do tego dojść swoją własną ścieżką.
    2 points
  38. Aż mnie kusi, żeby założyć temat odwrotny - "czuję się za młody/-a na...", miałabym tam większe pole do popisu No dobrze, a więc na co yiliyane jest za stara? Przede wszystkim na odwiedzenie Hulakula. Niestety, choćbym nie wiem jak kombinowała, na dwunastolatkę wyglądać nie będę. Nawet jeżeli, paradoksalnie, od 12 r.ż. nie urosłam już ani centymetra, a do tego jeszcze schudłam. Niestety metryka jest nieubłagana Poza tym jestem już za stara, żeby nic mnie nie bolało (od paru dni kręgosłup, obydwa kolana i na zmianę jedna kostka albo druga) xD I jestem też już za stara, żeby rodzice wymienili mnie na wielbłądy u jakiegoś Araba xD
    2 points
  39. Nie lubię reklam i unikam ich jak mogę. W przeglądarce mam AdBlocka, telewizję oglądam raz na ruski rok, a w trakcie reklam odchodzę od telewizora. Pewne reklamy i tak do mnie docierają, szczególnie jak telewizor jest włączony wystarczająco głośno, bym słyszała n-ty raz tę samą rakową piosenkę reklamową, ale to mnie bardziej denerwuje niż zachęca do zakupu. Reklamy wpływają na podświadomość (stąd chyba każdy zna np. piosenkę z reklamy Calgonu), ale im bardziej jesteśmy świadomi, że reklamodawcy nami manipulują, tym mniejsze ryzyko, że zrobimy niepotrzebne zakupy/kupimy badziewie, bo widzieliśmy gdzieś reklamę. Oczywiście sama świadomość mechanizmów manipulacyjnych nie załatwia całego problemu, wiadomo, ale to jest już pierwszy krok. Drugi krok, to dogłębna analiza czy rzeczywiście potrzebujemy tego produktu i czy na pewno podana cena jest rozsądna, a trzeci to, w przypadku produktów zupełnie nam nieznanych i niesprawdzonych, spędzenie trochę czasu na przejrzeniu opinii w internecie, czy zachwalany produkt jest rzeczywiście tak dobry jak nam to reklama próbuje wcisnąć.
    2 points
  40. Dzisiaj mija dokładnie 5 lat, odkąd ta mała "paskuda" zawitała w moim domu i wprowadziła własne zasady. Doda ♥
    2 points
  41. Dzięki za pytania! Digitalizuję zbiory w bibliotece bodleańskiej w Oksfordzie. Spotkania ze znajomymi i częścią rodziny (ale muszą być pooddzielane sporymi dawkami samotności na podładowanie). Podróże małe i duże. Grzybobranie, bo mi przyszło do głowy, a zdecydowanie w ostatnich latach mi go za mało! Sushi! Mogłabym je jeść na tony i codziennie. Na dodatek jest bardzo różnorodne, więc by mi się nie nudziło. To sobie teraz smaka narobiłam myśląc o tym ;x Muminki. To taka moja biblia. Czytam je od dziecka i zawsze znajduję w nich coś nowego. Zawsze potrafię się utożsamić z którymś z bohaterów (z różnymi, zależnie od mojego nastroju), zawsze mnie podnoszą na duchu. Dzięki nim i mojej obsesji na nich temat, a także na temat ich autorki, dużo się w moim życiu wydarzyło, w wiele miejsc pojechałam właśnie dla nich i dzięki nim. Aż mi się zachciało je znów poczytać Jak byłam mała to pamiętam, że dużo się mówiło o wściekliźnie (a może po prostu ta wiadomość utkwiła mi wtedy w głowie?). Wtedy też nie było nakazu chodzenia z psami na smyczy i dużo psów biegało po ulicach luzem. Po śnie, w którym mój kuzyn zmienił się we wściekłego psa i chciał mi odgryźć palca, boję się tych czworonogów. Dlatego zdecydowanie koty. Wolę filmy, chociaż miniseriale też dają radę. Za tasiemcami nie przepadam. Hm niebardzo. Byłam wtedy na studiach i chyba szukałam czegoś, co mi zapełni czas, bo pewnie nie chciało mi się wtedy uczyć Kiedyś miałam świetny kontakt z młodszą siostrą, ale trochę się nam rozjechał, więc wszystkich teraz tak samo lubię. 34. Nie banujcie ;x Chciałabym mieć bliżej do znajomych. Albo nowych znajomych blisko. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się to osiągnąć. Czołem Kalafiorze! Hm nie pamiętam za dużo rzeczy z przeszłości, wiem tylko, że dobrze się bawiłam z moimi znajomymi. Nie lubię się cofać, wolę iść do przodu. Zawsze mam nadzieję, że gdzieś tam na horyzoncie czeka Aśika, która jest mądrzejsza Jeszcze jej nie spotkałam, ale się nie poddaję! Nie śledziłam za bardzo postulatów strajku, więc nie mogę Ci podać świadomej odpowiedzi. W kwestii samej aborcji jestem za aborcją na życzenie. Najbardziej... Hmmm trudne pytanie. W tej chwili nie przychodzi mi nic do głowy, bo nie mam za bardzo kontaktu z ludźmi. Ale niech będzie, że nieliczenie się z innymi. Indie srindie, folk, muzyka świata, jazz, blues, czasem trochę dziwnego popu, ogólnie smęty. Ulubionych to może nie, ale gdybym popatrzyła na mojego Spotifaja, to obecnie będzie tam dużo Miry Kubasińskiej, Moddiego, Tunng i jazz do pracy. Już odpowiedziałam na to pytanie Maggie, ale jak mogę dodać jeszcze trzy, to dam czytanie, oglądanie i gra w Arkadię. To ostatnie, ze względu na dziwne relacje z graczami jakie mi się porobiły ostatnio, to już nie tak bardzo lubię. 1. Koniec Covida poproszę. 2. Dobrze płatna i sprawiająca mi przyjemność praca w Krakowie. 2.5. Pół kubka najlepiej smakującej kawy na świecie na jutro rano. Nie jem mięsa, a wegański kebab mi nie smakował, więc pizza. Ani takim ani takim. Świat po prostu jest, i dzieją się na nim zarówno lepsze i gorsze rzeczy. Taki smutnyyyy!! Czemu ten duży dinozaur tak zgasił tego małego, to była fajna piosenka! ;( Grałam w Duck game i strasznie w niej jestem cienka.
    2 points
  42. OOOO ja! To wygląda cudownie! Mam nawet koronę! Dziękuję ślicznie kochana Szejdi
    2 points
  43. Tak. Podasz numery Lotto z najbliższej soboty?
    2 points
  44. Według mnie powinno zostać tak jak jest Zamiast mieć otwarte dodatkowe okno i przełączać się z jednego na drugie, można widzieć i forum i czat za jednym zamachem. + Zgadzam się z @Kerosine co do: Mnie osobiście takie obwarowania jedynie odstraszają. Istnieją przecież pokoje prywatne. Poza tym wydaje mi się też, że takie rozwiązanie podzieliłoby społeczność forumową na dwie części. Na tych, co piszą na forum i na czat nawet nie zerkną, i na tych, co piszą na czacie, a na forum się nie udzielają.
    2 points
  45. Czas dolać oliwy do ognia dorzucić swoje trzy grosze. Nie zgodzę się. "Kompromis aborcyjny" jest potoczną nazwą ustawy z 1993r., nie wymyśliłam tego określenia. Jakoś musiałam to nazwać, więc przyjęłam takie nazewnictwo, jakie było powszechnie stosowane wobec tej ustawy. Co do Trybunału Konstytucyjnego, to jest to oficjalna nazwa tej instytucji. To, co ona sobą teraz reprezentuje to już zupełnie inna para kaloszy, ale jaką ma nazwę, taką zastosowałam. Też nie cierpię polityki, ale to, że my się nie interesujemy polityką, nie sprawi, że polityka nie interesuje się nami. Bo ona się nami interesuje i to o wiele bardziej niż najwięksi pasjonaci interesują się nią. Polityka wchodzi z buciorami praktycznie w każdy aspekt naszego życia. Niezależnie od tego jaka (ani czyja) nie byłaby to polityka, ona ingeruje w nasze życia. Co jest ważne, to to, żeby ta ingerencja nie godziła w dobro zarówno człowieka jako jednostki, jak i całego społeczeństwa. Bo wyzbyć się tej ingerencji nie da. Z tekstem się zgodzę, natomiast nie z rysunkiem. Rysunek przedstawiłabym raczej tak: Gdzie przez wolny wybór rozumiem brak jakichkolwiek ograniczeń dotyczących aborcji, tj. kobieta ma możliwość podjęcia decyzji o aborcji w dowolnych okolicznościach i w dowolnym momencie ciąży. A odpowiadając już konkretnie na własne pytania... () Co sądzicie o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego (...)? Pomijając, ujmijmy to delikatnie, samą jakość (o konstytucyjności nie wspomnę) Trybunału Konstytucyjnego, a skupiając się jedynie na treści orzeczenia, jestem mu w stu procentach przeciwna. Powodów jest kilka: nie sztuką jest dać życie, sztuką jest dać dobre życie - moje oklepane już powiedzenie jest tu cały czas aktualne człowiek powinien kierować się humanitaryzmem, a humanitaryzm nie oznacza powoływania do życia/utrzymywania przy życiu każdego istnienia, tylko ograniczanie cierpienia istot żywych (w myśl, że najwyższą wartością nie jest samo życie, a życie w jak największym stopniu wolne od cierpienia) uczucia religijne nawet większości obywateli danego państwa nie powinny decydować o stanowionym prawie sztuczne utrzymywanie przy życiu istnień od urodzenia skazanych na przedwczesną śmierć lub na wieloletnią wegetację, i nie rokujących w żaden sposób, nie tylko jest nieludzkie i wobec chorego, i wobec jego opiekuna, ale też, z punktu widzenia państwa, stanowi wyłącznie obciążenie całego systemu Jak myślicie, co rządzący chcieli osiągnąć wprowadzając kontrowersyjny przepis w środku pandemii? Już chciałam napisać o braku wyczucia Jarosława K., natomiast po przeczytaniu wpisu @Celt zaczęłam dostrzegać drugie dno w tej historii... Dochodzimy zatem do źródła problemu, czyli ojca Tadeusza R. A mianowicie, skąd pochodzą jego rozległe wpływy? Dla kogo pracuje? Nikt mi nie powie, że ojciec R. zbudował swoją potęgę na emeryturach staruszek. Co sądzicie o postulatach Strajku Kobiet, zgadzacie się z nimi czy nie - i w jakim zakresie? Zasadniczo się zgadzam, chociaż nie ze wszystkim (plus do niektórych punktów mam wątpliwości). Żądamy dostępu do nowoczesnej bezpłatnej antykoncepcji i zabiegów sterylizacji -> wykreśliłabym słowo "bezpłatne"; jeżeli już coś miałoby państwo zapewniać z podatków, to podstawową antykoncepcję, a sterylizację tylko w przypadku przestępców seksualnych Żądamy dofinansowania in vitro -> nie zgadzam się, nie widzę powodu, by dofinansowywać in vitro - to już jest zachcianka pary, nie podstawowe i niezbywalne prawo człowieka; in vitro powinno być legalne i powszechnie dostępne, zgadzam się, ale za opłatą Żądamy zabezpieczenia emerytalnego nieodpłatnej pracy kobiet -> nie zgadzam się, emerytura powinna być związana z przepracowanymi latami w pracy zawodowej; wyjątkiem powinny być matki dzieci niepełnosprawnych (i niesamodzielnych), ponieważ one nie mają żadnej realnej szansy na podjęcie pracy zawodowej przy opiece 24/7 nad niepełnosprawnym dzieckiem Żądamy Polski, w której prawa człowieka są dla wszystkich, w tym kobiet, osób LGBTQIA+, z niepełnosprawnościami, mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych, seniorów, osób o trudnej sytuacji ekonomicznej -> tu trudno powiedzieć co poeta miał na myśli; na pewno jestem za tym, żeby surowo był egzekwowany zakaz stosowania przemocy wobec kogokolwiek, natomiast jestem przeciwna nadawaniu przywilejów - vide związki partnerskie/małżeństwa homoseksualne, czy wpuszczania muzułmańskich uchodźców do Polski Jak oceniacie zachowanie strajkujących i kontrmanifestantów? Protestujący zaliczyli "wpadkę" w postaci malowania kościołów, jednakowoż część z nich naprawiła wyrządzone szkody; większość protestuje pokojowo, nie używa przemocy, dba też o noszenie maseczek - co jest na plus. Z kolei kontrmanifestanci zaliczyli rozjeżdżanie ludzi samochodami (to powinno być karane jak próba zabójstwa!), pobicia, rzucanie w ludzi petardami, cegłami itp., co jest w moim odczuciu miliony razy gorsze od niszczenia fasad budynków. Zaznaczam jednak, że na akty wandalizmu również nie ma z mojej strony przyzwolenia i uważam, że powinny być karane. Tyle że kaliber wykroczeń strajkujących a ich przeciwników jest zupełnie inny. Z jednej strony mamy pojedyncze akty wandalizmu, a z drugiej strony uszkodzenia ciała, zakończone nawet szpitalem. Nie ma porównania między tymi dwoma rodzajami czynów. Bierzecie udział w manifestacjach/kontrmanifestacjach czy popieracie/nie popieracie strajku zdalnie, z domu? Nie biorę udziału w manifestacji ze względu na panującą epidemię oraz ze względu na ryzyko dostania w mordę czy bycia rozjechanym przez samochód przez obrońców "tradycyjnych wartości" (...w postaci przemocy wobec słabszych). Strajk popieram myślowo i poprzez niegłosowanie na partie dążące do ściślejszego związania Polski z Kościołem Katolickim i wyznawanymi przez niego zasadami (nie tymi w postaci "nie zabijaj" czy "nie kradnij", a tymi w postaci "kobieta ma być posłuszna mężczyźnie", "przemoc domowa to nie przemoc" itp.).
    2 points
  46. Ogólnie każda wspólnota religijna ma swoje za uszami, więc i Świadkowie Jehowy nie są tu wyjątkiem. Wychowałam się w tej religii i jeszcze do końca podstawówki regularnie uczęszczałam na zebrania dwa razy w tygodniu oraz zgromadzenia i pamiątki raz do roku. Chociaż już bardzo wcześnie, bo jako 7/8-miolatka, zaczęłam negować istnienie jakiegokolwiek boga i właściwość tej, czy jakiejkolwiek religii. A wraz z odejściem mamy od "Prawdy" ja z siostrą poszłyśmy jej śladem, bo nie czułyśmy się związane z tą religią. Dorastanie jako Świadek Jehowy nie jest łatwe, szczególnie gdy Twoja mama jest wykluczona ze zboru, z powodu rozwodu. Osoby wykluczone mogą przychodzić na zebrania, ale nikt z nimi się nie wita(jest zwyczaj witania się z każdym na sali poprzez podanie ręki), ani nikt z nimi nie rozmawia. My jako dzieci wykluczonej nadal "należałyśmy" do zboru ale rodzice innych dzieci dość sceptycznie i z dystansem podchodzili do zabaw i trzymania się z nami. A "Przyjaciół powinno się mieć wśród innych Świadków, a nie ludzi ze świata". Kolejną rzeczą jest nie branie udziału w żadnych celebracjach szkolnych, świętach nie tylko kościelnych ale i narodowych. Nie obchodzenie żadnych świąt czy urodzin, w ciągu których inni dostawali prezenty a Ty nie. Na szczęście mama dość lekko podchodziła do tych zasad i zwykle kupiła nam coś przed lub po urodzinach lub Bożym narodzeniu tak "bez okazji". Coś takiego bardzo wpływa na młodych ludzi i wielu wbrew woli przywiązuje nie tyle do samej religii a społeczności. To jest chyba największe niebezpieczeństwo. Katolik wychowany w wierze nie będzie aż tak przywiązany do swojego kościoła, jak Świadek swojego zboru. W zborze każdy Cię zna, chcąc nie chcąc jesteś bardzo wciągnięty w społeczność, możesz i jesteś zachęcany do brania czynnego udziału w spotkaniach, integracji, wspólnego głoszenia. Ta instytucja czynnie zmusza do zrobienia z religii centrum swojego życia, nie tylko duchowego ale i towarzyskiego. Za złamanie zasad nie ma pokuty, nie musisz się spowiadać, będziesz wykluczony - odcięty od kontaktów towarzyskich z innymi ze zboru. Z kolei odejście ze zboru, może (a właściwie według nauk mimo, że to ciężkie powinno) się łączyć z zupełnym ucięciem kontaktów z Tobą Twoich członków rodziny, wciąż "będących w prawdzie" - tak było z moimi ciotkami względem mojej mamy oraz potem mnie i siostry. Człowiek jest istotą społeczną, więc to jest naprawdę niezłe granie na jego naturze. To jest jedna rzecz, nie aż tak obecna w większości innych instytucji religijnych, kolejną już bardzo powszechną jest wierzenie w bycie "wybrańcami". Wyjątkowo zabawne w przypadku świadków moim zdaniem, ze względu jak młody jest ten odłam chrześcijaństwa. Jednak wierzcie mi jako dziecko, to wszystko było tak zręcznie powiedziane i pokazane, że ja myślałam, że ta religia istnieje od czasów Chrystusa. I nie zdziwiłabym się gdyby niektórzy dorośli żyli też w tym błędnym przekonaniu, bo mimo możliwości czynnego brania udziału tam nie ma miejsca na pytania. To prowadzący pyta, Ty odpowiadasz odpowiedzią podaną jak na tacy wcześniej, a tematy co chwila wracają te same w minimalnie zmienionej formie. I co najważniejsze na wszystko znajdzie się werset w Piśmie Świętym! Naprawdę ta religia polega wręcz na rzucaniu wyrwanymi z kontekstu wersetami Biblijnymi tak aby potwierdzały to, co akurat chcą powiedzieć. Ostatnio(jakieś dwa-trzy tygodnie temu) z ciekawości zabrałam od babci dwie nowsze publikacje Świadków. Jedną o tym jak radzić sobie ze stresem wg. Biblii drugą o tolerancji. W tej o stresie rzucili zupełnymi podstawami, które znalazłbyś w jakiejkolwiek publikacji naukowej, łącznie z tym że np. ruch jest zdrowym i dobrym sposobem na odstresowanie się i bycie goal-focused pomaga ograniczyć wpływ czynników stresogennych, tylko! na wszystko znaleźli werset z Biblii. Oczywiście sprawdzając jeden z bardziej podejrzanych oczywiście był on wyrwany z kontekstu i nie o to chodziło, no ale cóż... W drugim, myślicie, że chociaż zająknęli się o tolerancji względem innych wyznań czy osób LGBT? Oczywiście... że nie. Było o mniejszościach etnicznych, narodowych osobach innej rasy i koloru skóry oraz... osobach głuchych! Tak brak tolerancji względem głuchych jest przecież problemem na skalę światową. W ogóle szacun dla każdego, kto przez to wszystko przebrnął nie przysypiając gdzieś po środku.
    2 points
  47. Dziś poraz pierwszy założyłem konto na Facebooku. Poraz pierwszy też je usunąłem xD Te dwie godziny to było za dużo.
    2 points
  48. Gdybym odpalił wiadomą stację pewnie wyglądałoby to tak: Zaprzeczenie: Gniew: Negocjacje: Depresja: Akceptacja: Dla mnie ta informacja wiele by nie zmieniła
    2 points
×
×
  • Create New...