Cała aktywność

Ta zawartość aktualizuje się automatycznie     

  1. Yesterday
  2. Kalafior_Grozy

    piosenka na dziś. (;

  3. Kerosine

    piosenka na dziś. (;

    And I find it kinda funny, I find it kinda sad...
  4. Ponury_Żniwiarz

    Nauka nieodpowiednim zamiennikiem religii

    Cóż, według mnie nie wypada określać swojego charakteru i poglądów samodzielnie. To inni ludzie powinni nas oceniać, po tym jak nas bliżej poznają. Jedyne co my możemy określić w samym sobie, to czym nie jesteśmy i nie chcemy być. Więc jeśli chodzi o mój przypadek, no to tak po prostu najczęściej mnie ludzie określali, albo przy rozmowach z wierzącymi, albo na samych lekcjach religii. Większość mojej rodziny określa się mianem ,,wierzących, niepraktykujących'', lecz wydaje mi się że do mnie to raczej nie pasuje. Tak jak wspominałem: nauka a religia to dwie zupełnie różne rzeczy. Poruszane pytania to tylko część, z którą najczęściej ludzie mają problemy. Nie powiedziałbym natomiast że trudno jest zastąpić świat duchowy. To dopiero skutki tego zastępstwa są trudne. Silni i asertywni ludzie je zniosą, ale trzeba sobie zadać pytanie czy taka walka z wiatrakami ma sens.
  5. Kerosine

    Nauka nieodpowiednim zamiennikiem religii

    @Ponury_Żniwiarz, z ciekawości - czemu określasz się jako ateista? Agnostycyzm wydaje się lepiej do Ciebie pasować. Nauka rzeczywiście jest kiepskim zamiennikiem religii, ale nie ze względu na konstrukcje gramatyczne stosowane w pytaniach, tylko po prostu poruszanie się w innych domenach. Trudno zastąpić świat duchowy "mędrca szkiełkiem i okiem", skądinąd jednak nie wszyscy ludzie wydają się odczuwać potrzebę czy nawet mieć w ogóle zdolność kontaktu z tą pierwszą sferą.
  6. Bloody.

    Dzień dobry albo dobry wieczór

    Hej.
  7. Kerosine

    Najgorszy zawód świata.

    Kontrowersyjna propozycja, zdaję sobie z tego sprawę, jednak osobiście szczególną niechęć budzą we mnie osoby parające się... reklamą - budujące [pomagające budować] w moim przekonaniu fałszywą i często szkodliwą wizję świata jedynie w imię zysku, posługujące się w swojej pracy na co dzień przekłamaniami i niedopowiedzeniami, uciekające do manipulacji i wykorzystujące najniższe [często nawet nie uświadomione] instynkty i mechanizmy rządzące ludzką psychiką, natrętne itd. Tak, wiem, że to bardzo jednostronne i wypaczone myślenie. Politykami również gardzę.
  8. Martusiaaaaaa92

    Zawód - kura domowa

    Nie chciałbym tak. Praca ma nie tylko przynosić pieniądze, ale i rozwijać, bycie kurą domową nie przyniosłoby mi rozwoju i degenerowałoby mnie. Poza tym to, co napisała @yiliyane: prowadzi to do podległości kobiety mężczyźnie.
  9. Ponury_Żniwiarz

    Nauka nieodpowiednim zamiennikiem religii

    Gdybyś znał ten typ myślenia, to nie stwierdziłbyś że ci ludzie nie rozumieją co mówią. Każdy ma swoje jakieś poglądy na dany temat, i każdy ma swoje powody by mieć takie a nie inne. Przez utwierdzenie się w przekonaniu że ,,ci ludzie są w całkowitym błędzie, a ja mam zupełną rację'', tylko pokazujesz że nie próbowałeś nawet w najmniejszym stopniu ich zrozumieć. Swoją drogą to bardzo komfortowe - rozmawiać z ludźmi, wysłuchiwać ich, tylko po to by potwierdzić swoje przekonania. Poza zarzutami, nie wniosłeś do tej dyskusji absolutnie nic swojego, a ja muszę się przez większość czasu bronić, jakby to było jakieś poważne wyzwanie. Nigdy o nich nie słyszałem. Prawdopodobnie tak samo jak większość społeczeństwa. Zawsze są jakieś wyjątki - w tym przypadku ludzie, którzy źle interpretują Biblię i używają jej do czegoś, do czego nigdy nie powinna służyć. Zresztą czy ich istnienie ma dla nas jakieś znaczenie? Skoro dobrze wiemy że nic z ich wysiłku nie wyjdzie? Oczywiście poza daniem tobie satysfakcji z tego, że ,,religia znowu odniosła porażkę''. To że tego nie widzisz, wcale nie oznacza że tego nie ma. Pochodzenie, a to co się aktualnie reprezentuje, to dwie różne rzeczy. Zawsze jest szansa na to, że ścisłowiec się urodzi w humanistycznej rodzinie, i na odwrót. Natomiast to twierdzenie na końcu, nie wiem skądś wytrzasnął. Napisałem jedynie że humaniści i ścisłowcy patrzą na świat inaczej, ponieważ inne sprawy są dla nich ważne. Jeśli w taki sposób rozumiesz słowo ,,odpowiedź'', to nic dziwnego że masz problem ze zrozumieniem danych zjawisk. Poprzednio napisałem o tym, że odpowiedzi religijne są przede wszystkim niemożliwe do obalenia, jak i do potwierdzenia - oznacza to że nie może ona być ani prawdą, ani fałszem. Religia może być: ,,wiarygodna'' - to znaczy taka, aby ludzie byli w stanie w nią uwierzyć. Na resztę tego cytatu nie mam słów - cały mój pierwszy tekst dotyczył tego, że religia a nauka to dwie różne rzeczy, więc skąd ci przyszło do głowy że wyjaśnisz religię naukowymi pojęciami? Dokładnie tak samo jest z różnymi religiami. One też się nawzajem uzupełniają. Również nie przeczą one sobie nawzajem, ponieważ ich cel jest ten sam - wiara w Boga i głoszenie jego słowa. Takie pytanie jak: ,,Kim był Jezus?'' powinieneś zadać księdzu, nie ateiście. No tak właśnie jest, tylko że z jedną różnicą: byle nocny wróżbita nie jest tak samo wiarygodny jak religia. Jeśli ty naprawdę tak bardzo wymagasz odpowiedzi w tym ścisłym sensie, to masz od tego naukę, i tyle. Napisał ten, który zupełnie zignorował moją część tekstu: Naprawdę nie musiałeś kolejny raz rozpisywać się na temat tego, że to nauka króluje przy dochodzeniach. Nigdzie nie napisałem że informacje powodujące ulgę mają być religijne. Mój przypadek dotyczył dochodzenia, więc to oczywiste że informacje te uzyskuje się od nauki. To, co nazywasz ,,fantastycznymi bajaniami'' to słowa, które mają pocieszać ludzi, i często to robią. No i po raz kolejny ta sama sytuacja: kolejny raz czegoś nie rozumiesz i nawet nie chcesz zrozumieć. Najłatwiej jest nazwać coś fantastycznymi bajaniami i pogardzić, nie? Puste frazesy może i są, ale w twojej głowie, gdy słyszysz słowo fatum, boski plan, czy wielka równowaga. Inni - ci którzy tych słów najczęściej używają, rozumieją je, więc kto tu jest głupi? Oni, czy ty? Odpowiedź brzmi: Ani ty, ani oni. Ponieważ oni używają jedynie słów, które coś dla nich znaczą, a ty traktujesz je pogardliwie, ponieważ nic dla ciebie nie znaczą. Szkoda jedynie że zamiast zostawić ten temat w spokoju, wolisz się do niego w tak niski sposób ustosunkować. Masz swoją naukę, nią się zajmuj. I zostaw inne tematy, innym ludziom. To, że nauka bezustannie prowadzi walkę z regresem, wcale mnie nie dziwi. No bo skoro uważano w ten sposób od starożytności, to oznacza że ludzkość niczego nowego w tej sprawie się nie nauczyła przez te wszystkie lata. Pamiętaj jednak że jest spora różnica między: wyjaśnianiem, a wyjaśnieniem. Wygodny przykład. Pytanie brzmi: Co byś zrobił, gdyby ktoś nagle powiedział ci że to co ty nazywasz psem, tak naprawdę jest kotem; a to co nazywasz kotem, jest psem? I że było to wiadomo od zawsze, a ty jesteś tym, który żył w błędzie, tylko dlatego że tak twierdzi ,,tekst źródłowy'' twojego rozmówcy? Co byś wtedy zrobił? Nazwałbyś swojego rozmówcę ignorantem i naiwnym głupkiem, tylko by udowodnić sobie że masz rację? A może podałbyś swoją opinię na temat psów i kotów, pokazując że różni się ona od jego tekstu źródłowego? Twój wybór. Jedno jest pewne: Ja się przed niczym nie buntowałem. Taki przewidywalny. Kto by się spodziewał że porównasz Harrego Pottera do Jezusa. Zgadza się: obie książki opowiadają rolę fikcyjnych bohaterów, żyjących w fikcyjnych światach, zahaczających o świat rzeczywisty. Różnica polega na tym, że główni bohaterowie grają inne role. Harry to dziecko pochodzące z rodziny czarodziejów. A Jezus to wybraniec Boga, mający za zadanie głosić słowo boże i zmieniać świat na lepsze. Różnicą jest, że Harry Potter został stworzony tak, aby czytelnicy mogli w pewnym stopniu się z nim utożsamić. Tymczasem Jezus nie został w taki sposób stworzony, ludzie nie mieli się z nim utożsamiać. Ludzie mieli w niego wierzyć. To jest cała magia Biblii. Ludzie nie wierzą w Jezusa, ponieważ jest postacią rzeczywistą - historyczną; wierzą w niego, ponieważ został napisany w tak naturalny sposób, że ludzie traktują go jako prawdziwego. Na tym właśnie polega życie wieczne. Gdy twoja postać materialna umiera, na świecie wciąż pozostaje twoja opowieść, która umrzeć nie może, a przecież jak najbardziej jest ona właśnie tobą. Według nauki po śmierci jest tylko nicość, i też ma ona rację, ponieważ posługuje się innymi definicjami niż religia. Gdy mówimy o nas, jako o naszym materialnym ciele, to jak najbardziej śmierć jest permanentna. Religia mówi tu o naszej historii, opowieści, w której wciąż w pewnym sensie żyjemy, ponieważ nią jesteśmy. Mogą to być dla ciebie bajania, w końcu nikt nie każe ci wiedzieć i rozumieć wszystkiego. Człowiek żyje za krótko aby mieć na wszystko czas. Nigdzie nie napisałem że nie rozumiem etykiet. Po prostu samo czytanie ich jest dla mnie nudne, ponieważ jak sam zauważyłeś: wiele ułatwiają, a dla mnie aż zbyt wiele.
  10. yiliyane

    Najciekawsza i najbardziej opłacalna praca.

    Kontroler ruchu lotniczego. Pięciocyfrowe zarobki, dwa miesiące urlopu, a z wykształcenia wystarczy matura i bardzo dobra znajomość angielskiego. Oczywiście trzeba mieć też szereg odpowiednich zdolności i predyspozycji, ale z tym człowiek się rodzi... albo nie. Sama chętnie rozważyłabym taką karierę, ale niestety zdrowie nie pozwala.
  11. yiliyane

    Zawód - kura domowa

    Bycie kurą domową to bardzo, ale to bardzo zły pomysł. Kobieta, która zajmuje się domem i nie pracuje, jest całkowicie uzależniona finansowo od swojego męża. Wystarczy choroba, śmierć męża czy rozwód i taka pani ląduje na bruku z niczym. A że w małżeństwie często są dzieci, to one lądują na tym bruku razem z nią. Taki układ w rodzinie - on pracuje, ona zajmuje się domem, często skutkuje przemocą ekonomiczną. Mężczyzna nie szanuje pracy kobiety, traktuje ją jak służącą czy wręcz niewolnicę, a sam w domu nawet palcem nie kiwnie. Uważa, że jemu wszystko się należy, bo to on ma pieniądze. A kobieta zwykle nie robi z tym nic, bo wie jaką ma alternatywę - bezdomność swoją i dzieci. Taki układ jest naprawdę niebezpieczny i grozi przeobrażeniem nawet największej miłości w toksyczną relację. Tam, gdzie w grę wchodzi władza (a w takim związku to mężczyzna ma władzę nad kobietą), tam zanikają granice i przyzwoitość. On początkowo testuje na ile może sobie pozwolić. Kiedy widzi, że żona nie jest w stanie mu się postawić, czuje się bezkarny i brnie coraz dalej. Takie małżeństwo nie przypomina już partnerstwa, tylko relację pan i sługa. Nigdy bym nie chciała uzależnić się od kogoś i być zdana na jego łaskę i niełaskę.
  12. Ostatni tydzień
  13. Wulf

    Nauka nieodpowiednim zamiennikiem religii

    Rozumiem, bo prowadziłem masę dyskusji tego typu i znam ten typ myślenia. Pomijając, że niewiele ma to wspólnego z empatią, to jak już powinno to świadczyć o tym, że ją mam, a nie o jej braku. ;] Religie robią to do dziś. Wiesz co to fundacja Templetona (religijny nobel)? Czytałeś pisma świadków Jehowy? Może chociaż obejrzałeś program w IPPTV na temat teorii impaktu? O całej serii z oszustem Hovindem nie wspominając. Ludzie nigdy się tak nie dzielili, to jedynie kwestia jednostronnego treningu i propagandy. Zresztą cała nauka wywodzi się od filozofii, a taki podział jest raczej sztuczny i nie przystaje do rzeczywistości danych dyscyplin. Natomiast twierdzenia, że ścisłowcy to ateistyczni naukowcy, a humaniści to ci co w religijne wyjaśnienia poszli to gorzej niż bzdura. I może zmałpować do tego moją argumentację? Oj to się nie uda, bo zapominasz o meritum. Jeśli za "odopowiedzi" w kontekście tej rozmowy uważamy za coś zgodnego z prawdą/rzeczywistością, a nie tylko jakieś losowe zdania na dany temat, to nie jest to równoważne. Dlaczego? Bo zdania nauki są weryfikowalne (nawet jeśli są poza naszym zasięgiem intelektualnym), natomiast te religijne - wedle własnych założeń - nie. Możesz sobie oczywiście wierzyć w religijne wyjaśnienia, ale to wszystko. Epistemologicznie nie mają żadnej wartości ergo nie odpowiadają na żadne pytanie. Różnica jest taka, że fizyk i chemik zasadniczo sobie nie przeczą nawet jeśli używają różnych narzędzi i pojęć w opisie zjawiska. Co więcej często potrzebują się nawzajem. Natomiast w przypadku odmiennych religii (nawet o wspólnym korzeniu) jest już inaczej. No i dość fundamentalne pytanie z punktu widzenia dwóch podanych: Kim był Jezus, synem bożym czy prorokiem? :> Z tym samopoczuciem jest chyba jednak odwrotnie niż twierdzisz. No i rzecz jasna powiedz mi jakiej to konkretnie odpowiedzi nie rozumiem. To trochę jak z wróżbitami nocną porą. Zadaje się pytania, oni wyrzucają z siebie jakieś zdania, które rzecz jasna nie są odpowiedziami w ścisłym sensie. W gruncie rzeczy po odjęciu otoczki tak to właśnie jest. Jakbyś doczytał mój komentarz na temat Twojego przykładu do końca zamiast wyobrażać sobie kropkę po słowie "bezsensowny" to może byś zrozumiał, że jest on taki dla Twojej argumentacji. Wszak dochodzenie ujawniające los dziecka, ciąg wydarzeń czy motywy sprawcy to tak naprawdę metody naukowe, a nie religijne. I to one wedle Ciebie dają tu ulgę. Religijne pojawiają się dopiero gdy ktoś potrzebuje się pocieszać pustymi frazesami typu fatum, boski plan, wielka równowaga i inne tego typu fantastyczne bajania. Wynikające zresztą z niezgody na brutalną rzeczywistość. Owszem religia odpowiada tu na jakąś potrzebę, ale twierdzenie, że odpowiada na jakieś pytania (w sensie, że coś prawdziwie tłumaczy) to delikatnie mówiąc nadużycie. Nie żeby od niemal zawsze przerywanie z sensem regresu w nieskończoność było konikiem filozofii nauki. Bo jak głoszono od starożytności: każde wyjaśnianie kończy się albo regresem w nieskończoność, albo fundamentalizmem, albo błędnym kołem. Bo wiesz w próbie opisu pojęcia "dom" nie ma żadnego sensu schodzenia do poziomu kwarków, i budowania kwarkowej definicji domu. Poza tym brnąć w regres można dalej niż kwarki, tylko że trzeba by już fantazjować. No, ale wedle Ciebie to chyba nie problem. ;] Wprawdzie możesz na psa mówić "kot", a na kota "pies", ale powiedz mi jaki sens ma taki bunt? Eden istnieje w książce pt "Biblia", a życie Jezusa śledzimy nawet w szerszym zakresie niż Harrego, wszak od narodzin po śmierć. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Uprzedzając, Jezus nie jest postacią historyczną, a wydarzenia w Biblii mają z historią tyle wspólnego co i w Harrym Potterze który zahacza fabułą o wydarzenia współczesne, a może nawet i lepiej jest w nich osadzony. Co do etykiet to uważam, że jeśli ktoś je rozumie to wiele to ułatwia. Poza tym, raczej nie mam problemu z rozpisywaniem własnych poglądów, zresztą chyba 3/4 postów napisałem właśnie w takowych dyskusjach. No i rzecz jasna raczej ciężko mnie obrazić. ;]
  14. Kerosine

    1000000 powodów do upicia się

    Oto jest powód nad powodami. 1810. Bo dzięki temu choć na krótko / przynajmniej do pewnego stopnia można zapomnieć, że jest się chorym na ową przykrą chorobę przenoszoną drogą płciową i na inne choroby również.
  15. Kerosine

    Co Cię dzisiaj wkurzyło ?

    Wyjątkowo wredny [bo rozwidlony], gruby, czarny kabel, w który ochoczo wplątywały się dwa pozostałe: niebieski i pomarańczowy [oczywiście zadanie polegało na oddzieleniu od nich dziada i dodatkowo przewieszeniu go luźno przez obudowę - na którą, nawiasem mówiąc, dzięki bynajmniej nie posiadanej w każdym przypadku naturalnej krzywiźnie również nie zawsze chciał się ładnie zarzucić]. Nienawidzę pracy z kablami
  16. Kalafior_Grozy

    Kalafior_Grozy

     

  17. Kalafior_Grozy

    1000000 powodów do upicia się

    1809. Bo mi życie nie wyszło.
  18. Ponury_Żniwiarz

    Nauka nieodpowiednim zamiennikiem religii

    Twierdzisz że tacy ludzie nie rozumieją co mówią, ale akurat ty ich rozumiesz? Coś mało empatii u ciebie. Oczywiście jeśli oni w ten sposób chcą manipulować i robią to umyślnie, to jest to jak najbardziej niepoprawne. Fakt, kiedyś religia tak robiła, lecz było to spowodowane tym, że nie było wtedy tak rozwiniętej nauki. Ludzie zawsze dzielili się na humanistów i ścisłowców. Ci drudzy, kiedy nie mogli sobie znaleźć nic odpowiedniego, to ostatecznie musieli sobie radzić z religią, która już wtedy była ogólnodostępna, tylko że wciąż byli ścisłowcami, i naturalnie brali wszystko dosłownie, co w religii zawsze prowadzi do głupot. Wraz z rozwojem nauki, religia przestała brać swoje przesłanie dosłownie, ponieważ w tej samej chwili skończył się problem ze ścisłowcami, którzy wreszcie odnaleźli swoje właściwe miejsce. Równie dobrze mógłbym ci oznajmić że twoim podstawowym błędem jest to, że uważasz iż religia nie odpowiada na żadne pytanie. Takimi banalnymi stwierdzeniami moglibyśmy się obrzucać latami. To że religia odpowiada na dane pytania, nie oznacza że ty musisz je rozumieć, że mają zaspokoić twoje pragnienie zdobywania nowej wiedzy. Ewidentnie odpowiada tobie nauka, i tego się trzymaj, ale nie uznawaj od razu że religia jest bezsensowna tylko dlatego że jej nie rozumiesz. Prawda, że na zachodzie coraz mniej jest ludzi wierzących, choć uważam iż to głównie przez presję społeczeństwa i podążanie za obowiązującymi standardami. Może to i w pewnych przypadkach nawet dobrze, ale co do samego ateizmu to mam w planach zrobić na niego oddzielny temat, więc na razie wolałbym to zostawić. Religia łączy ludzi różnych narodowości i kultur. To chyba oczywiste że polski katolik będzie miał inną mentalność niż irański muzułmanin. Religie dzielą się na różne grupy, tak samo jak nauka dzieli się na różne działy. Chemik nie będzie się dobrze czuł w otoczeniu fizyków, mimo iż łączy ich nauka. I oczywiście tak - każda religia ma w sobie błędy (choć wolałbym je określić mianem specyficznych i apatycznych perspektyw), jednak sprawia to że religie te się nawzajem uzupełniają. Jednak wciąż nie mogą się zjednoczyć głównie przez różniące się poziomy zaawansowania (przede wszystkim mam tu na myśli zacofaną kulturę muzułmanów) Religia nigdy nie odpowiada na pytania w ścisłym sensie, więc one ci nigdy nie będą odpowiadały niestety. A czy ,,buduje jakąś opowieść tożsamościową''? No cóż, jeśli tak sobie to tłumaczysz, to niech tak będzie. Materia jest wszystkim, co widzisz. A skoro nie potrafisz zrozumieć ludzi twardo stojących przy swoich religijnych przekonaniach (poza banalnym stwierdzeniem że ci ludzie są głupi i naiwni), to chyba prostym jest że sam wszystkiego nie widzisz. Oh jak miło z twojej strony że nawet nie próbowałeś zrozumieć mojego przykładu, tylko od razu uznałeś je za bezsensowne Pozwól więc w takim razie że ci to uproszczę: Przykład miał na celu pokazanie że jeśli coś odpowiada na jakieś pytanie, to nieważne czy ma to zły lub dobry wydźwięk i konsekwencje - ludzie których to obchodzi, odczują ulgę. Absolutnie nie miałem na myśli że religia walczy z nauką o rolę w śledztwie, ponieważ wiadomo że to nauka ma tu najwięcej zastosowań. Oczywiście żeby nie było że omawiam tylko jeden przypadek, to powiedzmy że przy zaginięciu dziecka pojawia się inna sytuacja: Rodzina otrzymuje informacje o śmierci dziecka, lecz nie może ona odetchnąć z ulgą, ponieważ np. ojciec chce aby policja dorwała sprawcę a matka chce znać szczegóły śmierci dziecka. Ludzie są różni, więc obchodzą ich zupełnie inne rzeczy. Nie można tak po prostu powiedzieć że ktoś ucieka w bajki, tylko dlatego że przejmuje się innymi sprawami niż ty. Przerywając regres, utrzymujesz tylko swoje standardy. To, że ty uważasz że ktoś chce coś zmieniać na gorsze, nie oznacza że robi on to celowo. Dla niego może to być lepsze rozwiązanie, nie zwracając uwagi na twoją perspektywę (krótko mówiąc ten ktoś nie miałby w sobie zbyt wiele empatii, tak jak ty) Oczywiście nie mam tu na myśli że działania osoby prowadzącej do tego twojego regresu, są jakkolwiek poprawne. Chcę tylko powiedzieć że on tak samo jak ty chce dobrze, tylko nie zawsze mu wychodzi. Wszyscy popełniamy błędy. Co nie zmienia faktu, że jeśli zapobiegasz regresowi, tylko i wyłącznie po to by mu zapobiec, bez żadnych następnych czynności, to doprowadzasz tylko do opóźnienia kolejnej próby regresu. Jeśli ludzie widzą jakiś problem, to próbują go rozwiązać, często nieudolnie, więc zamiast stawiać kłody pod nogi, może lepiej by było pomóc znaleźć im lepsze rozwiązanie? Takie nie będące regresem? To by zakończyło spór raz na zawsze. Są błędne, ale dla ciebie, bo to tobie nie odpowiadają. Nie mam zamiaru podporządkowywać siebie nauce, tylko i wyłącznie dlatego że opiera się ona na zasadach, których ja nie chcę przestrzegać. Tobie to odpowiada no i dobrze, nikt ci tego nie zabrania. Skoro lubisz naukę, to pewnie jest to dla ciebie bardzo dobre rozwiązanie. Dla mnie by takie nie było, dla mnie to właśnie granie według zasad nauki byłoby błędne, co nie oznacza od razu, że dla ciebie też są one błędne. Tobie te zasady pasują, i to jest najważniejsze. Jeśli coś jest niemożliwe do udowodnienia i obalenia jednocześnie, to oznacza że tego nie potrzebuje. Istnienie Boga ani nie jest błędne ani poprawne, ponieważ nie da się tego w ten sposób określić. Hogwart istnieje w książkach o Harrym Potterze, a sam tytułowy Harry jest tylko głównym bohaterem, którego dokonania śledzimy z jego perspektywy, od początku do końca, i nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Oczywiście, jeśli uważasz że postać Harrego ma w sobie coś więcej, to możesz go uważać za mesjasza. Tylko do takich przypadków, to trzeba by było już podejść trochę poważniej. A czy przestawianie siebie jako etykiety jest ułatwieniem? Może dla ciebie w jakiś sposób, bo dla mnie zwykłe przeczytanie etykiety jest trochę nudne, no ale jak wspomniałem, jeśli tobie rozpisywanie się na temat swoich poglądów sprawia problem to oczywiście rozumiem. I nie mam problemu ze zrozumieniem tego, co pisze. Napisałem to wtedy tylko na wszelki wypadek, gdyby tobie to sprawiło jakiś problem. W żadnym wypadku nie chciałem cię obrazić. Jeszcze na koniec, dzięki za rady. Postaram się z czasem nauczyć to obsługiwać
  19. miętówka

    Polski dubbing w kinie

    Nie potrafię oglądać niestety z dubbingiem czegokolwiek praktycznie. Jestem strasznie przyzwyczajona do napisów i sa one dla mnie wygodniejsze, bo słyszę ten oryginalny humor, który często trudno przełożyć na pl
  20. miętówka

    Star Wars

    uwielbiam i szanuję
  21. miętówka

    W czym mógłby/powinien mieć kolczyk wasz facet?

    Mój ma.... jedno i drugie, więc wiadomo. Poza tym myślę by tez zrobić sobie za jakiś czas kolejny tatuaż
  22. miętówka

    Faceci pytają, Wy odpowiadacie

    Też nie lubię komplementów od nieznajomych. Czuję się nieswoja i speszona.
  23. miętówka

    Jaki jest Twój kolor włosów?

    obecnie truskawkowy blond
  24. miętówka

    Uczucie zazdrości- pomocy!

    No niestety, ale niektórzy myślą, ze drugi człowiek jest ich własności, a niestety tak to n ie jest ;// Trzeba ufać sobie na wzajem. To tyle i aż tyle, bo wymaga wiele, ale... co to za związek bez zaufania?
  25. miętówka

    Kazirodztwo

    Patrząc na to, ze niektórzy tak robią to chyba ich nie brzydzi.. Dla mnie to jest paskudne!
  26. miętówka

    Czy palenie papierosów przez dziewczyny odpycha facetów?

    Też coś takiego zauważyłam swojego czasu. Jeszcze kiedyś jeden chłopak dał mi ultimatum: papierosy albo my... A później wyszło jak wyszło, ze jemu powiedziała papa i niedługo później zaczęłam znów palić.
  27. mateista

    Zainteresowania i pasje-czyli co nas wyróżnia

    Mnie zdecydowanie wyróżnia zamiłowanie do yerba mate. Jeżeli ktoś nie wie jest to bardzo popularny w Ameryce południowej, który zdobywa co raz większą popularność w Polsce. Jeżeli chcecie spróbować zapraszam na sklep z mojego miasta (Lublin) https://yerbaplanet.pl/
  1. Wczytaj więcej aktywności
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up