Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1210474 postów.

Zobacz nieprzeczytane posty

Twój ulubiony wiersz

Dział przeznaczony dla wszystkich moli książkowych i nie tylko ;)

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Lamia » 28 Wrz 2009, 18:21

Zabawne, wzruszające, refleksyjne, oczarowujące, niepowtarzalne... - nie ważne jakie wiersze - ważne, że zostały Wam w pamięci i chcielibyście podzielić się tym z innymi.


Zauważyłam, że spora część osób z forum w mniejszym lub większym stopniu interesuje się poezją. Chciałabym, aby każdy przedstawił nam swoje ulubione wiersze. Bez ograniczeń ilościowych w faworytach. Mam na myśli wklejenie całego utworu + autor. Jestem ciekawa Waszych gustów, a jednocześnie ten temat mógłby się stać ogólną biblioteką tych "najulubieńszych".

Dlaczego nie poznawać nowych, często nieznanych, a wartych przeczytania dzieł nieznanych poetów, bądź znanych poetów - nieznanych dzieł? Szczególnie kiedy można się rozwijać w taki nieskomplikowany sposób ; )



Ps. Szukałam szukałam i nie znalazłam tak skonkretyzowanego tematu. Są ogólne tylko o poezji. Jeśli przeoczyłam, proszę o wybaczenie : F
Ale powiem ci jedno w sekrecie - tylko wariaci są coś warci.



Jestem wspaniałym elastycznym manekinem.

Awatar użytkownika
Lamia

  • Posty:1606
  • Rejestracja:29 Kwi 2009
  • Pochwały:17
  • Płeć:Kobieta

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Hipisówna » 28 Wrz 2009, 19:12

Na mojej liście ulubionych wierszy pierwsze miejsce zajmuje
Elegia o chłopcu polskim, K.K. Baczyńskiego

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?


Drugie zaszczytne miejsce zajmuje wiersz Halinki Poświatowskiej,
Mówisz na śmierć

mówisz - na śmierć
mówisz - na wieczność
a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem

jeśli - w szybę
czy będzie można końcem języka
podrażnić twoje dzwoniące jestem
a jeśli - w wiatr
czy będę trawą którą rozszumisz
a jeśli - w światło
czy będę nocą którą rozproszysz

a jeśli - dniem
czy dobrą chmurą osłonisz
moją zmęczoną głowę
jak ją weźmiesz lekko
we włosy
pieszczotą palców zwinnych
szepczesz

trwam


Na miejscu trzecim figuruje
Jeżeli gdzieś jest niebo

Nie wiedziałam, że tak blisko
jest to wszystko,
to wszystko, o co chodzi...
Nie wiedziałam, że tej zimy
zatańczymy,
zatańczymy jak w ogrodzie...
Nie wiedziałam, że się ręce
z tego tańca
jak z wieńca
nie rozpłaczą,
nie wiedziałam, że się serca
nigdy więcej,
nigdy więcej nie rozłączą,
nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam
w głębi snu,
że jeżeli gdzieś jest niebo,
to tu, to tu.

Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
uwierzyłam, że umiera się parami,
nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą
jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż
przystani...

Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,
nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam
w głębi snu,
że jeżeli gdzieś jest piekło,
to tu.



Sentyment mam również do wiersza ks. Jana Twardowskiego:

bliscy i oddaleni

Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotykać aby się ominąć
bliscy i oddaleni Jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo Jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze.

Awatar użytkownika
Hipisówna

  • Posty:152
  • Rejestracja:26 Wrz 2009
  • Miejscowość:Północ.
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 28 Wrz 2009, 19:12

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:26 Wrz 2009
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez anika » 28 Wrz 2009, 19:55

K.K.Baczyński- Piosenka (Znów wędrujemy)

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.
And the weather's looking fine
And I think the sun will shine again
And I feel I've cleared my mind
All the past is left behind again

Awatar użytkownika
anika

  • Posty:1237
  • Rejestracja:17 Lut 2009
  • Pochwały:3
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:19

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Eirene » 28 Wrz 2009, 20:15

Ryszard Marek Groński - Rewanż

A kiedy pada deszcz,
Bezdomne koty mokną -
Co zrobić masz, sam wiesz:
W piwnicy otwórz okno.

A kiedy szron się szkli,
Spod nóg i kół śnieg pryska -
Zamknięte uchyl drzwi,
Zmarznięte wpuść kociska.

Bo może być i tak:
W twych grzechach zaczną grzebać,
A kot - da łapką znać,
Uchyli furtę nieba.


Halina Poświatowska - Kiedy umrę kochanie

kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny

często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech

potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie

patrząc w płomień kochanie
myślę - co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym

a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny


Jeszcze mój ulubiony fragment Koniugacji Poświatowskiej:

nad wodą
olszyna
czerwona
zmarzła moknie
mijam
mijasz
mija
a zawsze tak samotnie
Szukam Cię w miękkim futrze kota.

Awatar użytkownika
Eirene
Kumpel

  • Posty:2604
  • Rejestracja:23 Paź 2008
  • Pochwały:43
  • Płeć:Kobieta

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Lamia » 28 Wrz 2009, 21:54

Andrzej Bursa - Nic

On jest nic
on się nie liczy
jego nie ma
może tylko
marynarka
zbyt luźne spodnie
potworne czarne półbuty
mogą wzbudzić odrazę lub politowanie
ale twarz nieważna
ręce nieważne
nieważne oczy i usta
godzinami wyczekuje przed bramą
w nadziei
że znajdzie się po drugiej stronie
ale przecież on jest Nic
więc to wszystko jedno
po której stronie
niczego nie będzie
czytając gazetę
kurczy jak ślimak swoją znikomość
lub nadyma jak paw swoją nicość
mimo że gazety dotyczą rzeczy istniejących
a jego nie ma
mówi
lecz nikt go nie słyszy
dźwięk jego głosu
jest nieważny dla ucha ludzkiego
bo on jest nic
a raczej jego nic nie ma
mimo że jada obiady
mimo spodni i półbutów
mimo że czasami
ma nawet dobry humor.


Rafał Wojaczek - PROŚBA

Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno nie mieć mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz


Rafał Wojaczek - Wierszyk Mironowi Białoszewskiemu

Wsłuchać się do ogłuchnięcia
Wpatrzeć się do oślepnięcia
Wdyszeć się do beztchu w piersiach
Wmyśleć do unicestwienia

Ach, wykrwawić się - do Słońca!

Kochać aż do obrzydzenia


H. Poświatowska - bądź przy mnie blisko

bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata





Poświatowska - ***

Zawsze kiedy chcę żyć krzyczę
gdy życie odchodzi ode mnie
przywieram do niego
mówię - życie
nie odchodź jeszcze

jego ciepła ręka w mojej ręce
moje usta przy jego uchu
szepczę

życie
- jak gdyby życie było kochankiem
który chce odejść -

wieszam mu się na szyi
krzyczę

umrę jeśli odejdziesz




Małgorzata Hillar - My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
Ale powiem ci jedno w sekrecie - tylko wariaci są coś warci.



Jestem wspaniałym elastycznym manekinem.

Awatar użytkownika
Lamia

  • Posty:1606
  • Rejestracja:29 Kwi 2009
  • Pochwały:17
  • Płeć:Kobieta

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez annka17 » 29 Wrz 2009, 16:16

Halina Poświatowska
Bądź przy mnie blisko

Badź przy mnie blisko
bo tylko wtedy nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
przecież to tylko flirt, a flirt to nie zdrada

Awatar użytkownika
annka17

  • Posty:1041
  • Rejestracja:23 Gru 2008
  • Miejscowość:katowice
  • Pochwały:3
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 29 Wrz 2009, 16:16

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:23 Gru 2008
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 30 Wrz 2009, 12:07

Rafał Wojaczek
"Damski klub"

Chodzą wokół zielonego drzewka

Wokół choinki chodzą całkiem nago
A każda trzyma w prawej ręce świecę
A każda świeca nierówno się spala

A lewą ręką każda każdą drapie
Drapie ją w plecy aż do krwi ją drapie
Potem przykłada święcę do krwawiącej rany
Potem porzuca świece i pod drzewkiem kuca

Kucają wokół zielonego drzewka

Rodzą potworki tureckim sposobem
A potem jakby całkiem zapomniały
Gdzie były Co robiły.
ubierają się i wychodzą


Rafał Wojaczek
Mit Rodzinny

To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna
Ona wisi na niklowym haku
i pachnie kominem


Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła
była wyrozumiała i znała możliwości

Ja jestem synem mojej matki
i pewnego młodzieńca
który nie był ostrożny
a pewnie był złośliwy
a może tylko nie wiedział
matka wtedy była zamroczona
a potem było jej żal

Teraz ja jestem głodny
a moja matka wisi


Więc wpatruję się w wystawę
i czuję

jak mi cieknie
ślina i sperma

Wiem za chwilę już nie będę się wahał
wejdę i poproszę
tę właśnie

To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna
A to jest mój głód dziecinny


Stanisław Grochowiak
Czyści

Wolę brzydotę
Jest bliżej krwiobiegu
Słów gdy prześwietlać
Je i udręczać

Ona ukleja najbogatsze formy
Ratuje kopciem
Ściany kostnicowe
W zziębłość posągów
Wkłada zapach mysi

Są bo na świecie ludzie tak wymyci
Że gdy przechodzą
Nawet pies nie warknie
Choć ani święci
Ąni są też cisi


Cyprian Kamil Norwid
Pióro

...Nie dbając na chmury
Panów krytyków, gorsze kładzie kalambury.
Byron. Beppo

I wlano w ciebie duszę nie anielską, czarną,
Choć białym włosem strzępisz wybujałą szyję
I wzdrygasz się w prawicy wypalonej skwarną
Posuchą - a za tobą długie żalów chryje
Albo okrągłe zera jak okrągłe grosze
Wtaczają się w rubryki, zaplecione giętko,
Jak zrachowane jaja, kiedy idą w kosze
Ostrożnie i pomału. - Czasem znowu prędko
Nierozerwany promień z ciebie głosek tryska
I znakiem zapytania jak skrzywioną wędką
Łowisz myśl, co opodal ledwo skrzelą błyska...

O, pióro! Tyś mi żaglem anielskiego skrzydła
I czarodziejską zdrojów Mojżeszowych laską,
- Tylko się w tęczowane barwiąc malowidła,
Nie bądź papugą uczuć ani marzeń kraską -
Sokolim prawem wichry pozagarniaj w siebie,
Nie płowiej skwarem słońca i nie ciemniej słotą;
Dzikie i samodzielne, sterujące w niebie,
Do żadnej czapki klamrą nie przykuj się złotą.

Albowiem masz być piórem nie przesiąkłym wodą
Przez bezustanne wichrów i nawałnic wpływy,
Lecz piórem, którym ospę z krwią mięszają młodą
Albo za wartkie strzałom przytwierdzają grzywy.
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 16 Paź 2009, 15:02

liszka, świetny jest ten wiersz Noriwda, który wkleiłaś! Ostatnio znalazłam taki jego autorstwa:
Popiół i dyjament

Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,
Czy to co twoje, ma być zatracone? Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą – czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1717
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:22

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 16 Paź 2009, 15:37

Catwoman, Popiół i dyjament jest cudowny, zapomniałam go wkleić.

tez Norwida, Sieroty- długi ale nie warty krojenia na kawałki.

Czy widziałeś sieroty, co w nabrzmiałym oku

Gwałtem budzą wesołość, a ta, wysilona,

Na chwilę tylko błyśnie i po chwili kona,

Zanurzając się w łoże chmurnego obłoku?

Biedne dzieci! szczęśliwe, jeśli przy nich czasem

Ktoś o zmarłych rodzicach napomknie nawiasem,

Bo wtedy w młode serca taka lubość płynie,

Jak w lilie, które zaraz otwierają usta,

Skoro promień słoneczny spod chmur się wywinie.

Biedne dzieci! z was często zamożna rozpusta

Wyśmiewa się bezkarnie; a starsi tłumaczą,

Że to dobrze: "bo czemuż głupie dzieci płaczą ?"

I znów wchodzi Wesołość, jak gość nieproszony,

Lub jak polny fijołek zagmatwany w cierni,

Gdy zwiędną wkoło niego towarzysze wierni,

A on drży, patrzy, blednie, bo na wszystkie strony,

Dokąd tylko błękitnym okiem dojrzeć może,

Wszędzie wiją się, plączą, kolczyste obroże.



Lecz nie wszystkie sieroty są tak nieszczęśliwe...

Ja widziałem młodzieńca, co w okropnej nędzy

Dniem i nocą pracował, by dostać pieniędzy,

Pieniędzy! które swoim przeważnym ciążeniem

Przytrzymywały jego matkę na tym świecie.

Teraz zaś młody człowiek sam został, z wspomnieniem,

Że gdy matka konała,

Jego czoło uwiędłą ręką przeżegnała;

I tak mu było błogo jak po deszczu w lecie,

Lub jak gdyby przechodząc dotknął się anioła,

Który wieczorem stawa przy wschodach kościoła.



Widziałem jeszcze potem innego sierotę,

Jak w wygodnym powozie przebiegał ulice,

Śmiał się do wszystkich głośno, miał rumiane lice

I różne cacka złote.

Lecz on nie był sierotą; on w języku nowym

Nieutulonym w żalu się nazywa;

I tak to zwykle piszą w liście pogrzebowym,

Który krewnych, przyjaciół i znajomych wzywa.



Potem widziałem znowu młodego człowieka,

Od którego tłum ludzi pobożnych ucieka,

A gdy ku niemu oczy obróci łaskawe,

To całej ciżby tłumne, stuoczne spojrzenie

On przyjmuje jak gdyby rzucone kamienie!

Bo on jest dziecię nieprawe.

On, tymi spojrzeniami wciąż kamienowany,

Czuje wszystkie i mógłby policzyć, jak rany,

Więc gorzko płacze.

A chociaż ma rodziców, nie wie ich siedliska,

I nieraz bije czołem w pałac granitowy,

W którym nieznany ojciec na puchach spoczywa,

I nieraz z Losem wściekłe prowadzi rozmowy,

Gdy ten pięknie wschodzące nadzieje wyrywa.

Nieszczęśliwy! wpadł jako motyl do mrowiska,

Co na próżno wytęża poszarpane skrzydła,

Na próżno chce polepszyć to życie tułacze,

Bo go zewsząd nieznane obiegły straszydła,

I przy nim, na nim, siedzą,

Przed nim, za nim, się wleką,

I biedne ciało sieką,

I biedne życie jedzą.



W końcu spotkałem jeszcze dziwnego człowieka,

Który po swych rodzicach nie nosił żałoby,

Nie rozpaczał przy ludziach, nie chodził na groby;

Lecz czasem tylko jego zapadła powieka

Przyjmowała do siebie promyczek wesela,

A ten tak blado, drżąco spod rzęsów wystrzela,

Jakby się od księżyca nauczył mrugania.

Ten człowiek od pierwszego z światem przywitania

Był bardzo nieszczęśliwy, ale się nie zrażał,

Patrzył w niebo i, pełniąc swoje obowiązki,

Na ziemię mało zważał.

On nawet w drobnych rzeczach był prześladowany,

Jakby go los trefnisiem dla siebie uczynił;

On często cierpiał potwarz, choć nic nie zawinił;

On, pragnąc zerwać różę, rwał ostre gałązki...

Ten więc człowiek, sierota, od nieszczęść ścigany,

Patrząc w górę, ze świętym uśmiechem proroctwa

Mówił do mnie, że nie ma bynajmniej sieroctwa!

Ja zaś jakoś niechcący ku niebu spojrzałem,

A niebo było gwiaździste;

W gwiazdach więc tajemnicę tych słów wyczytałem,

Bo one tam wyraźne były, oczywiste;

Potem, gdy dusza swego skosztowała chleba,

Nie mogłem się już więcej oderwać od nieba,

Które mnie wciąż ciągnęło silnym, wonnym tchnieniem.



*

I wtedy to ja, wziąwszy mój łzawy różaniec,

Zmówiłem na nim pacierz - potężnym milczeniem.



*

Teraz zaś, widząc, słysząc tyle rzeczy nowych,

Do was biegnę, wam prawdy przynoszę kaganiec,

Wam, biednym bladym dzieciom z nabrzmiałą powieką,

Co samotne jesteście w tłumach pogrzebowych,

I samotne musicie patrzyć na to wieko,

Które tak silnie serca wasze przyskrzypnęło,

Które przed wami wszystko na świecie zamknęło!

O, wy jesteście kwiatki, które Los szaleniec

Skręca, plecie, usiadłszy na najświeższym grobie,

Skręca, przędzie i plecie na torturach wieniec,

Aby nim dzikie skronie przyozdobić sobie.
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Ocelot » 16 Paź 2009, 15:39

Natomiast mój ulubiony to:

Tadeusz Miciński
Inferno


Wichry i dżdże - niebo od gromów rozdarte,

węże błyskawic i wycie szatanów -

duch mój zgnieciony głębią Oceanów

szyderstwem kłuje swą zastygłą wartę.



- Ha, Belfegorze! doli twej zazdroszczę,

bo ogień chłonąc, jak ptak nieśmiertelny -

światów gasnących bard, książę udzielny -

w Ławrach swych grzebiesz mar anielskich moszcze.



Skrzył fosforycznie, choć mróz lodowaty

ścinał me żyły. I wyciągnął skrzydło

i pot uronił na żelazne kraty -

syknęły z bólu - i pękły. Straszydło

wszponia się we mnie swym wzrokiem bez powiek

i szepce: masz mnie - jam twój skryty człowiek
When I crawl across the floor, You are just watching me, my pain! Im bleeding out, Im bleeding fast, I want to know... Taste to me, Miss Morphine!

Awatar użytkownika
Ocelot

  • Posty:502
  • Rejestracja:25 Cze 2009
  • Miejscowość:Gdańsk
  • Płeć:Mężczyzna

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez czarny_stanik » 16 Paź 2009, 16:26

Rafał Wojaczek - Bądź mi

Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs

Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczna krew

Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekunda i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem

Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogarda nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matka synem

Bądź- i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć


Stanisław Barańczak - Jeżeli porcelana to wyłącznie taka


Jeżeli porcelana to wyłącznie taka:
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?
'nadal nie wiedziałem, jak bardzo ona jest szalona, jak bardzo żyje marzeniami; że nie chce istnieć w tej rzeczywistości, a tylko przenosi ją w swoje sny i marzenia, jak demoniczny elf...'

Awatar użytkownika
czarny_stanik

  • Posty:299
  • Rejestracja:24 Lip 2009
  • Pochwały:2
  • Płeć:Kobieta

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 16 Paź 2009, 17:58

liszka, zbyt przytłaczający:)

Bardzo lubię wiersze Baczyńskiego, chyba najlepszym jego wierszem jest ten poniżej. Kwintesencja poezji.

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.
Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.
I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1717
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:22

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez blondkate » 16 Paź 2009, 18:03

Wisława Szymborska „Konkurs piękności męskiej"

"Od szczęk do pięty wszedł napięty,
Oliwne na nim firmamenty,
Ten tylko może być wybrany,
Kto jest jak strucla zasupłany.
Z niedźwiedziem bierze się za bary
groźnym (chociaż go wcale nie ma).
Trzy niewidzialne jaguary
padają pod ciosami trzema.
Rozkroku mistrz i przykucania
Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach.
Biją mu brawo, on się kłania
Na odpowiednich witaminach."
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich
Żyje się po to, żeby być szczęśliwym

Awatar użytkownika
blondkate

  • Posty:1477
  • Rejestracja:17 Lip 2008
  • Miejscowość:O.
  • Pochwały:5
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Claudynka » 16 Paź 2009, 18:11

Wszelkie wiersze ks. Jana Twardowskiego.
A w szczególności "Szukasz":

Szukasz prawdy ale nie tajemnic
Liścia bez drzewa
Wiedzy a nie zdziwienia
Boisz się oprzeć na tym czego nie można dotknąć
Zaczynasz od sukcesu wielki i zbędny
Nie milczysz ale pyskujesz o Bogu
Chcesz być kochany ale sam nie umiesz kochać
Myślisz że sobie zawdzięczasz wyrzuty sumienia
Nie wiesz że dowodem na istnienie jest to że tego dowodu nie ma

Inteligentny i taki niemądry.



Piękny.
I'm happy mommy..

Awatar użytkownika
Claudynka
Przyjaciel

  • Posty:6568
  • Rejestracja:21 Lis 2007
  • Miejscowość:Tarnów
  • Pochwały:45
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Twój ulubiony wiersz

Nieprzeczytany postprzez Sylala » 18 Paź 2009, 00:22

O tym-że dumać na paryskim bruku,
Przynosząc z miasta uszy pełne stuku
Przeklęstw i kłamstwa, niewczesnych zamiarów,
Zapóźnych żalów, potępieńczych swarów!

Biada nam zbiegi, żeśmy w czas morowy
Lękliwe nieśli za granicę głowy.
Bo gdzie stąpili, rosła przed nim trwoga,
W każdym sąsiedzi znajdowali wroga,
Aż nas objęto w ciasny krąg łańcucha
I każą oddać co najprędzej ducha.

A gdy na żale tén świat nie ma ucha!
Gdy ich co chwila nowina przeraża,
Bijąca z Polski jako dzwon smętarza,
Gdy im prędkiego zgonu życzą straże,
Wrogi ich wabią z dala jak grabarze!
Gdy w niebie nawet nadziei nie widzą!
Nie dziw, że ludzi, świat, siebie ohydzą,
Że utraciwszy rozum w mękach długich,
Plwają na siebie i żrą jedni drugich!


Chciałem pominąć, ptak małego lotu,
Pominąć strefy ulewy i grzmotu
I szukać tylko cienia i pogody,
Wieki dzieciństwa, domowe zagrody...

Jedyne szczęście, kto w szarej godzinie
Z kilku przyjaciół usiadł przy kominie,
Drzwi od Europy zamykał hałasów,
Wyrwał się z myślą ku szczęśliwym czasóm
I dumał, myślił o swojej krainie..

Ale o krwi tej, co się świeżo lała,
O łzach, którymi płynie Polska cała,
O sławie, która jeszcze nie przebrzmiała!
O nich pomyślić - nie mieliśmy duszy.
Bo naród bywa na takiej katuszy,
Że kiedy zwróci wzrok ku jego męce,
Nawet Odwaga załamuje ręce.

Te pokolenia żałobami czarne,
Powietrze tylu klątwami ciężarne,
Tam myśl nie śmiała zwrócić lotów,
W sferę okropną nawet ptakom grzmotów

O Matko Polsko! Ty tak świeżo w grobie
Złożona - nie ma sił mówić o tobie!

Ach! czyjeż usta śmią pochlebiać sobie,
Że dzisiaj znajdą to serdeczne słowo,
Które rozczula rozpacz marmorową,
Które z serc wieko podejmie kamienne,
Rozwiąże oczy tylą łez brzemienne
I sprawia, że łza przystygła wypłynie,
Nim się te usta znajdą, wiek przeminie.

Kiedyś - gdy zemsty lwie przehuczą ryki,
Przebrzmi głos trąby, przełamią się szyki,
Gdy orły nasze lotem błyskawicy
Spadną u dawnej Chrobrego granicy,
Gdy ciał podjedzą i krwią całe spłyną,
I skrzydła wreszcie na spoczynek zwiną,
Gry wróg ostatni wyda krzyk boleści,
Umilknie, światu swobodę obwieści-
Wtenczas, dębowym liściem uwieńczeni,
Rzuciwszy miecze, siądą rozbrojeni!
Rycerze nasi zechcą słuchać pieni!
Gdy świat obecnej doli pozazdrości,
Będą czas mieli słuchać o przeszłości!
Wtenczas zapłaczą, nad ojców losami,
I wtenczas łza ta ich lica nie splami.

Dziś dla nas, w świecie nieproszonych gości,
W całej przeszłości i w całej przyszłości
Jedna już tylko jest kraina taka,
W której jest trochę szczęścia dla Polaka,
Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,
Nie zaburzony błędów przypomnieniem,
Nie podkopany nadziei złudzeniem,
Ani zmieniony wypadków strumieniem.
Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,
Te kraje rad bym myślami powitał,
Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie
Biegł jak po łące, a znał tylko kwiecie
Miłe i piękne, jadowite rzucił,
Ku pożytecznym oka nie odwrócił.

Ten kraj szczęśliwy ubogi i ciasny!
Jak świat jest boży, tak on był nasz własny,
Jakże tam wszystko do nas należało,
Jak pomnim wszystko, co nas otaczało:
Od lipy, która koroną wspaniałą
Całej wsi dzieciom użyczała cienia
Aż do każdego strumienia, kamienia,
Jak każdy kątek ziemi był znajomy
Aż po granicę, po sąsiadów domy.

I tylko krajów tych obywatele
Jedni zostali wierni przyjaciele
Jedni dotychczas sprzymierzeńcy pewni!
Bo któż tam mieszkał - matka, bracia, krewni,
Sąsiedzi dobrzy, kogo z nich ubyło,
Jakże tam o nim często się mówiło,
Ile pamiątek, jaka żałość długa,
Tam gdzie do pana przywiązańszy sługa
Niż w innych krajach małżonka do męża,
Gdzie żołnierz dłużej żałuje oręża
Niż tu syn ojca; po psie płaczą szczerze
I dłużej niż tu lud po bohaterze.

I przyjaciele wtenczas pomogli rozmowie,
I do piosnki rzucali mnie słowo za słowem,
Jak bajeczne żurawie nad dzikim ostrowem,
Nad zaklętym pałacem przelatując wiosną
I słysząc zaklętego chłopca skargę głośną,
Każdy ptak chłopcu jedno pióro zrucił,
On zrobił skrzydła i do swoich wrócił...

O gdybym kiedy dożył tej pociechy,
Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy,
Żeby wieśniaczki, kręcąc kołowrotki,
Gdy odśpiewają ulubione zwrotki
O tej dziewczynie, co tak grać lubiła,
Że przy skrzypeczkach gąski pogubiła,
O tej sierocie, co piękna jak zorze,
Zaganiać gąski szła w wieczornej porze,-
Gdyby też wzięły na koniec do ręki
Te księgi proste jako ich piosenki.

Tak za dni moich przy wiejskiej zabawie,
Czytano nieraz pod lipą na trawie
Pieśń o Justynie, powieść o Wiesławie.
A przy stoliku drzemiący pan włodarz
Albo ekonom, lub nawet gospodarz,
Nie bronił czytać i sam słuchać raczył,
I młodszym rzeczy trudniejsze tłumaczył,
chwalił piękności, a błędom wybaczył.

I zazdrościła młodzież wieszczów sławie,-
Która tam dotąd brzmi w lasach i w polu,
I którym droższy niż laur Kapitolu,
Wianek rękami wieśniaczki osnuty,
Z modrych bławatków i zielonej ruty.

Adam Mickiewicz
"Zaiste, jak mawiał król Dezmod, zaglądnąwszy po skończonej potrzebie do nocnika: „Rozum nie jest w stanie tego ogarnąć”."

Andrzej Sapkowski

Sylala

  • Posty:1726
  • Rejestracja:28 Mar 2008
  • Pochwały:32
  • Płeć:Kobieta

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Do góry