Pizzaro

Wiara - co nam daje ?

27 postów w tym temacie

Wielu jest ludzi wierzących, którzy żyją dekalogiem etc. Jednak, co im to daje ? Co daje czytanie Biblii, koranu czy innych świętych ksiąg ? Co ludziom daje to, że wierzą w Boga, Allacha, Peruna czy Zeusa ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przede wszystkim daje im oparcie, w niejednym wypadku jest dla nich prawdziwą i często jedyną opoką - nawet jeśli ludzie na całym świecie odwrócą się od Ciebie a Ty zostaniesz sam jak palec, wzgardzony i odtrącony, wciąż możesz zwrócić się do Boga - on nigdy się Ciebie nie wyrzeknie, nie zdradzi i nie opuści; wręcz przeciwnie, zawsze będzie Cię kochał. Wiara nadaje życiu sens i cel, jest źródłem nadziei oraz pocieszenia i ulgi w cierpieniu - za dobre i cnotliwe życie oraz cierpliwe, pokorne znoszenie doznawanych krzywd i inszych przeciwności losu czeka Cię wieczna nagroda w niebie; tam też spotkasz się z tymi, którzy odeszli i po których rozpaczasz. Jest również obietnicą ostatecznej i w odczuciu wielu ludzi jedyną, jaka ma szansę zaistnieć sprawiedliwości - łotry i niegodziwcy, nawet jeśli triumfują za życia (często za cenę naszych łez), po śmierci trafią przecież do piekła i na wieki wieków będą płonąć w niegasnącym ogniu ^^

Religia stanowi ponadto źródło jasnego i precyzyjnego kodeksu postępowania - reguluje znaczną większość [jeśli nie praktycznie wszystkie] aspekty ludzkiego życia, daje zatem wyraźne i konkretne wskazówki, jak żyć i postępować - a to jest coś, czego zdecydowana większość ludzi baaardzo potrzebuje. O nieco bardziej przyziemnym, prawnie regulującym życie danej społeczności aspekcie nie wspominając. No i udziela odpowiedzi na tak ważne skądinąd (i ważkie), od zarania dziejów frapujące człowieka pytania jak choćby kwestia życia po śmierci czy stworzenia świata. Ogólnie zresztą ciągotki do podobnych rozważań, pragnienie czynnego poznawania i uczestnictwa (ba, w ogóle istnienia!) bardziej duchowej i metafizycznej sfery ludzkiej egzystencji od zawsze były częścią naszej natury - i religia w pełni te potrzeby zaspokaja.

... myślę, że to chyba wszystkie główne zadania, jakie spełnia wiara/religia w życiu jej wyznawców.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara? Daje oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Ludzie często się boją dopuścić do siebie, że, kiedy umrą, może nie być kompletnie nic, łatwiej im jest wierzyć, że będzie jakiś raj, cokolwiek niż pustka. Oparcie, bo, jak ktoś jest bardzo wierzący, to może i przejmie się tym, że nie ma u boku nikogo, żadnego człowieka, ale żarliwie będzie wierzył w to, że Bóg czuwa nad nim zawsze i go za te cierpienia później wynagrodzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ja myśl, że ludzie sobie wymyslili wiarę by w coś wierzyć, by wiedzieć, że po smierci ich coś czeka, że jest ktoś ponad nimi .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Od tak sobie, ludzie by nie wymyślali. Ja wierzę w Jezusa, że urodził się, zmartwychwstał, wierzę w Boga i chodzę co drugą Niedzielę do kościoła. Co mi to daje? Pewnego rodzaju satysfakcję, poczucie że w środku nie jestem pusty, tak jakby jestem wiarą dopełniony, święty nie jestem, mam swoje grzechy, popełniam je świadomie, ale to czasem zło konieczne, poza tym czy popełniam grzechy czy nie Bóg i tak mnie kocha ( nie tak jak moja matka :D )

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

św. Tomasz [?] czy inny doktor kościoła stwierdził, że możemy nie wierzyć, ale to wierząc nie tracimy nic a zyskujemy jeszcze szansę na zmartwychwstanie.

No wg. mnie to tracę co najmniej godzinę tygodniowo + lekcje religii i w ogóle.

Ale dużo osób chyba właśnie "wierzy" w ten sposób. Nie szuka podstaw wiary, nie stara się jej zrozumieć, ale chce mieć zapewnione życie wieczne, więc mówi, że wierzy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara w cokolwiek zapycha psychikę, to widać po tych najbardziej wierzących. Nie zaprzątają wtedy sobie głowy, problemami egzystencjalnymi człowieka, bo ich nie mają, religia ich od tego zwalnia. Ale jak wiadomo, ten kto żyje nadzieją, ten często umiera głodny....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

iksigrekzet, wbrew pozorom osoby wierzace nie sa wolne od przemyslen dotyczacych zycia, ludzi, nauki, natury czy samej wiary ;)

Uwazam, ze dla ludzi wiara jest zrodlem pociechy i zasad moralnych. Potrafi dac im ogromna sile. Byc moze jest to cos na ksztalt efektu placebo, ale sadze, ze istotniejszy jest skutek, wiec to bardzo dobrze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
św. Tomasz [?] czy inny doktor kościoła stwierdził, że możemy nie wierzyć, ale to wierząc nie tracimy nic a zyskujemy jeszcze szansę na zmartwychwstanie.

To był filozof renesansu - Blaise Pascal i jego zakład.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara nadaje przede wszystkim sens mojemu życiu, wierzę że po śmierci będzie `coś jeszcze` (choć jeśli miałoby mnie spotkać piekło wolałabym żeby nie było nic :) ), poczucie bezpieczeństwa tego, że nie jestem sama. Wierzę też, że dużo rzeczy sobie wymodliłam, w tym taką na którą straciłam już wszelką nadzieję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
To był filozof renesansu - Blaise Pascal i jego zakład.

O to, to. Właśnie o tym chciałam pisać. Dużo ludzi woli wierzyć, bo tak jest bezpieczniej, nic nie tracą, a jeśli ten bóg jednak istnieje, to pójdą do nieba, czy coś tam...

Poza tym ludzie muszą w coś wierzyć, tak są skonstruowani. W Jahwe, Allaha, kamień czy krowę - muszą, bo to im daje jakąś nadzieję na leprze życie. Inną sprawą jest to, że ludzie wyobrażają sobie piekło itd bo muszą się czegoś bać. Podejrzewam, że gdyby nie wisząca nad człowiekiem ewentualność smażenia się gdzieś tam na dole, to na świecie byłoby jeszcze więcej zła niż jest.

Osobiście kościół dla mnie to jedna wielka pomyłka, a bóg... nie wiem, nie wykluczam, że istnieje, ale z drugiej strony sądzę, że najważniejsze to być po prostu dobrym człowiekiem, nie robić innym krzywdy, pomagać i stosować się do własnego wewnętrznego dekalogu. Czy Wasz bóg ukarze mnie tylko za to, że nie chodziłam do kościoła i nie modliłam się do niego, mimo, że byłam dobrym człowiekiem; a wynagrodzi osoby, które w życiu nic dobrego nie zrobiły ale do kościoła 4x w tygodniu biegały? No ja Was proszę...

Mnie osobiście wiara nie daje nic, no... ewentualnie temat do głębszych przemyśleń.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara pomaga nam przetrwać w najtrudniejszych momentach w życiu.. Gdyby nie wiara nasze życie nie miałoby sensu.. Moje bynajmniej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myślę, że każdemu daje co innego. Niektórym daje siłę; dla niektórych modlitwa, wiara, kościół to po prostu wypełnienie czasu i "zabicie nudy". Niektórym nie daje nic.

sądzę, że najważniejsze to być po prostu dobrym człowiekiem, nie robić innym krzywdy, pomagać i stosować się do własnego wewnętrznego dekalogu

Z ust mi to wyjęłaś. Aby być dobrym człowiekiem nie potrzebna jest wiara, jednak wielu ludziom pomaga ona znaleźć tą odpowiednią drogę, którą powinni podążać. Nie rozumiem tylko osób zaciekle chodzących do Kościoła, traktujących swoją wiarę jako coś na pokaz. Takim osobom "wiara" daje chyba jedynie wizerunek człowieka pobożnego.

Niektórym nadaje sens życia, wiedzą dlaczego, po co i dla kogo żyją.

Jak to wygląda u mnie? Szczerze mówiąc nie potrafię tego dokładnie sprecyzować, chwilami mam wrażenie, że wiara kompletnie nic mi nie daje i są to tylko jakieś wymysły kogoś o zbyt bujnej wyobraźni, jednak czasami daje mi nadzieję i siłę. Wiem, poplątane...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dla wierzących wiara na pewno stanowi jakieś tam oparcie, może rodzaj bezpieczeństwa, ale moim zdaniem wiara w dużej mierze ogranicza. Jeśli chodzi na przykład o chrześcijaństwo, grzechy ciężkie, przymus spowiedzi, odwoływanie się do dekalogu, gdzie jest podane 10 zasad według których trzeba żyć. To niby nie jest trudne, jeśli w dekalogu znajdują się takie zasady jak "nie zabijaj", ale jeśli dochodzi do tego przymus chodzenia do Kościoła co niedzielę, bo inaczej staniesz się grzesznikiem i trafisz do piekła to w moim mniemaniu jest to jednak ograniczenie. Myślę, że ludzie sobie po prostu wymyślili, że coś jest po śmierci, bo się zwyczajnie boją, a to daje im jakieś tam bezpieczeństwo, nadzieję (złudną czy nie złudną, ale nadzieję) często też na to lepsze życie "po życiu". Tak czy tak, pojawia się niepewność czy zasłużymy sobie na to.

Tak jak wypowiadali się inni, najlepiej po prostu żyć dobrze, nie uprzykrzając życia innym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mi wiara daje siłę. By walczyć o swoje, by trwać jak skała, nie dać porwać się nurtowi narzucanemu przez ludzi i tak dalej. Pozwala być sobą, trwać w sobie i rozwijać siebie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara daje ludziom siłę, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, że po śmierci jednak coś jest i, że ten świat nie powstał od tak z niczego, bo myśle, ze jednak Coś musiało Ziemię stworzyć. To, że istniejemy to nie jest przypadek. Myślę, że dzięki wierze ludzie czują sie silniejsi i bezpieczniejsi. Gdyby nie wiara w to, że Ktoś lub Cos nad nami czuwa i wiara w życie pozagrobowe to ludziom byłoby ciężej radzić siebie z problemami i ze startą bliskich, bo gdyby nic tam po śmierci nie było to nie byłoby nadziei na spotkani z tymi co odeszli.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przy okazji pogrzebu mojej prababci zastanawiałem się, co daje wiara innym. Co moi bliscy dzięki temu zyskali. Nie wiem czy słusznie, ale doszedłem do wniosku, że wiara pomaga im w przezwyciężeniu wszelakich ciężarów dnia powszedniego, choć może tego nie widać tak od razu. Dzięki wierze żyją nadzieją, iż po śmierci będzie lepiej, że spotkają tych, których chcą spotkać. Może to tylko naiwne marzenia, mrzonki, ale oni w to wierzą. Ja stety lub niestety nie potrafię tak samo podejść do tej sprawy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wierzyć można w wiele rzeczy. Bóg jest najprostszym wyjściem. Wiara natomiast jest determinantem, nadzieją, wyznacznikiem, "starszym bratem", który prowadzi za rękę. Może być wszystkim, co wprawia nasze życie w ruch.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara daje głównie sens istnienia, niektórych dzięki swoim regułom i zasadom trzyma w ryzach, innym pozwala na znacznie więcej, niż może przeciętny człowiek.

Wierzenia zawsze były odpowiedzią, na każde pytania, choćby były one absurdalne to tłumaczyć one wszystko. Bardziej lub mniej abstrakcyjne zaspokajały ludzką chęć wiedzy, chęć znalezienia celu.

Odchodząc jednak o aspektu religijnego, myślę, że wiara daje nam przede wszystkim motywacje i nadzieję, niezależnie czy wierzymy w Boga, potwora spaghetti czy też drugiego człowieka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara daje poczucie duchowego bezpieczeństwa,siłę , a przede wszystkim to, że ktoś nad nami czuwa, że nie jesteśmy sami ze swoimi decyzjami, że zawsze możemy liczyć na Boga.

1316361912_by_DamPlusa_600.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara jest motorem, który nas napędza. Dodaje siły i chęci do działania. Pomimo, że nie zawsze utożsamiamy ją z sensem i logiką to i tak odgrywa ona ważną rolę w życiu każdego. Skłania do przemyśleń, działań, czynów, na które bez niej byśmy się nie zdobyli, do wszelkiego rodzaju poszukiwań. I nie mam namyśli wyłącznie wiary w sensie religijnym, ale także każdy inny rodzaj wiary, bo nie znam człowieka, który jakiejkolwiek wiary by się nie trzymał - czy to w Boga, w lepsze jutro, w ludzi, w jakieś wyimaginowane siły, które sprawują pieczę nad jego życiem, czy w cokolwiek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznę od tego, że wierzę w Boga, nie w religie. A co mi to daje?

Poczucie, że nawet w najgorszym momencie mojego życia gdzieś jest ktoś, kto mnie kocha. Choćby(tfu i w ogóle odpukać) zabrakło mojej rodziny, to Jego nigdy nie zabraknie. Gdy rozmawiam z Bogiem, to przynajmniej słucha i mi nie przerywa! :jupi:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiara absolutnie nie dała mi nic, nawet podczas najżarliwszego okresu, kiedy człek wierzył w Słowo Boże, nie doświadczyłam żadnego błogosławieństwa, objawienia, czy wreszcie okazało się, że adres pod który kieruję modlitwy jest pusty, jak lodówka w akademiku w połowie semestru.

Wiara w Boga zmieniła się w wiarę siebie i ludzi. Żeby osiągnąć cel, należy najpierw uwierzyć w siebie i swoje siły, istoty wyższe, jakkolwiek by się nie nazywały, zostawiam potrzebującym.

Mi osobiście dała tylko świadomość, że istnieję, ze beze mnie ten świat tak samo istnieć będzie, ale skoro żyje się raz, nie można zmarnować ziemskiego bytu, a tym bardziej spędzić go w pokucie, łzach i pod krzyżem, robiąc za owieczkę bez charakteru, zmierzającą w kierunku, gdzie pasterz w sułtanie nakaże iść.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może to dziwne, ale gdyby zmarła moja ukochana (czysto teoretycznie) to chyba zacząłbym wierzyć, bo w końcu chciałbym się z nią spotkać po śmierci. A skoro do tego wymagana jest wiara... może na początku byłoby trochę na siłę, ale może bym się mocniej w to wkręcił. Choć to i tak jest bardzo rozpaczliwa próba szukania ratunku z sytuacji, ale w takich chwilach raczej mało osób rozumuje logicznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz