Morgana

Ucieczki z domu

135 postów w tym temacie

Znalazłam tylko jeden taki temat, i był on planem ucieczki. Ja pytam się ogólnie- czy uciekliście kiedyś z domu, czy mieliście kiedyś ochotę i co sądzicie o takim zachowaniu?

I proszę sobie dopuścić posty typu "głupota.". dezeli ktoś uważa to za idiotyzm to prosiłabym uzasadnić dlaczego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mój brat kiedyś uciekł z domu..

ja miałam wtedy jakieś 8 lat..

pamiętam jaka była wojna, jak wszyscy go szukali..

nie, dziękuję. nie chcę zeby moi rodzice przechodzili to piekło po raz drugi.

odradzam każdemu kto kocha swoich rodziców.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie myślałam nigdy o tym,ze względu,że nie miałam nigdy dużych problemów w domu. Zawsze się dogadywałam w szczególności z mamą...tata jest u nas w domu rzadko (praktycznie jest gościem,bo wpada na weekendy) i z tego powodu się cieszę,bo paraliżuje domowników troche...niby nic nie robi, ale jego obecność dobrowadza ludzi do szału....Także nawet gdybym miała znosić jego obecność w domu codzień to nie myślałabym o ucieczce...zdecydowanie wymyślałabym sobie różne wyjścia żeby tylko nie siedzieć w domu i przychodziłabym najlepiej pod wieczór i na obiady. :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ucieczka z domu? Marny pomysł

Po pierwsze: kocham moich rodziców i nie naraziłabym ich na nerwy związane z moim zniknięciem.

Po drugie: Popatrzmy na to racjonalnie. Ile wytrzymamy poza domem ez stałych dochodów? Nie długo...

Po trzecie: Byłoby mi zimno ;P

Po czwarte: Nigdzie tak dobrze jak w domu ;)

To co piszę jest wyłącznie z mojego punktu widzenia. Mam fajną rodzinę, nie mam problemów...

Nie, nie uciekłabym z domu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uciekłam z domu majac 15 lat mimo ze były to 2 tyg potraktowałam to jak wczasy. Miałam czas na odpoczynek i przemyslenie pewnych rzeczy bez wysłuchiwania madrosci zycia. Naraziłam rodziców na ogromny stres i mase nerwów. Dlatego uwazam ze nalezy sie powaznie zastanowi nad ucieczka bo moze to nic nie pomóc ani zmienic a tylko skrzywdzi sie bliskie osoby.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy nie przyszło mi takie coś do głowy. Nawet jeśli taka myśl się zrodziła,to zaraz była wypierana. Dużo się naczytałam artykułów o ucieczkach z domu, które pokazywały,że nie jest to dobre rozwiązanie. Bezsensowne jest uciec i tułać się po dworcu czy coś. Jak ma się gdzie uciec (np.do jakiejś znajomej osoby) albo chociaż ma się plan , gdzie się zatrzymać to ma to jeszcze jakiś tam sens. Trzeba pamiętać, że wiele kłopotów przysporzymy rodzicom i bliskim. Trochę to egoistyczne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie, nigdy nie uciekłam z domu.

Miałam kiedyś ochotę. Jednak po głębszym zastanowieniu się, przeszła.

Co sądzę?

Ludzie, którzy uciekają potrzebują chwili z dala od wszystkich. Często też chcą coś udowodnić. Tylko co i komu?

Jedno jest pewne - ucieczka z domu nigdy nie rozwiąże problemów. Chyba jedyne, co można przez nią osiągnąc (nie wspominając o negatywnych konsekwencjach) to uświadomienie innym, że coś jest nie tak, a czasami to bardzo dużo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Znalazłam tylko jeden taki temat, i był on planem ucieczki.

Daj link.

Nie uciekłabym. Mimo wszystko. Miałabym potem jeszcze więcej kłopotów. Rodzice straciliby zaufanie, zaczęli bardziej kontrolować. Poza tym długo bym nie pociągnęła poza domem.

Często też chcą coś udowodnić. Tylko co i komu?

Rodzicom. Chcą zamanifestować swoje istnienie i problemy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Planowałam kiedyś na giganta, mogłoby być fajnie. Ale po 1)kasy trzebaby było nazbierać 2)mama i tak już ma nerwicę 3)niebiezpiecznie.

Nie, to był głupi, niedojrzały pomysł. Nie ucieknę. I tak mam pelno wyjazdu - na które i tak się zgadzają x)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak uciekałam już w swoim życiu wiele razy, nie dlatego żeby coś udowodnić czy zemścić się na rodzicach..tylko po to żeby ratować swoje i rodzeństwa życie, muszę przyznać że gdy byłam na gigancie czułam sie bezpieczniej niż w domu,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

uciec nigdy nie ucieklam, ale zdarzalo mi sie znikac na tydzien czy 2 po klotni. pakowalam sie na ich oczach, bralam dokumenty, kase i mowilam tylko, ze wroce jak uznam za stosowne i ze nie zycze sobie zadnych telefonow.

w moim przypadku takie zachowanie doprowadzilo do tego, ze matka przestala mnie straszyc, ze mnie z domu wyrzuci, bo zauwazyla, ze mam gdzie pojsc. cholera wie gdzie, ale mialam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Podobnie jak Wyrafinowana, nie musiałam uciekać. Ja się po prostu "wyprowadzałam". Miałam gdzie i matka dobrze o tym wiedziała. Z reguły nie było mnie tydzień, dwa, góra miesiąc. Raz tylko przegięła - zabrałam swoje rzeczy, niemalże wszystkie, zmieniłam adres zameldowania i znalazłam tam pracę. Dała mi spokój, odpuściła, bo zauważyła, że już nie ma na mnie żadnego wpływu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy nie uciekałam, choć bywało, że kiedyś myślałam o tym. Chyba nigdy zupełnie poważnie, ale myślałam.

Rodzice strasznie się o mnie trzęśli (nadal się zresztą trzęsą, choć już mniej, z racji, że swoje lata mam ;P), było dużo zakazów, które trzeba było skrycie łamać. Ale jednak kochałam ich, więc nigdy nie dałam nogi z domu. (;

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

jak miałam ok. 13 lat, to "uciekłam" na 2 h z domu, bo potem się rozmyśliłam. rodzice potraktowali to jako wyjście bez pozwolenia.

dziś bym się na to nie zdecydowała, bo rodziców już mam grzecznych i wiem, że taka ucieczka to paskudna metoda wychowawcza.

:wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
czy uciekliście kiedyś z domu,

Nie

czy mieliście kiedyś ochotę

Tak

i co sądzicie o takim zachowaniu?

Brak akceptacji od środowiska, rodziny, innych ludzi - zmusza ludzi, młodzież do ucieczek. Ale często uciekający zapominają o tym, co jest dobre. Często przerastają ich oczekiwania innych i sądzą, że uciekając, zostawią problemy w tyle.

Nie znam nikogo komu ucieczka dałaby szczęście.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie, będąc dzieckiem nigdy nie próbowałam uciekać z domu. Wiem, że sama nie poradziłabym sobie. Pewnie nie miałabym gdzie mieszkać (rodzice koleżanek na pewno w pierwszej kolejności powiadomili by moich rodziców, że u nich przebywam, więc zapewne prędko by po mnie przyjechali), nie miałabym co jeść itd. A i ta samotność na pewno prędko zwinęłaby mnie z powrotem do domu.

A nawet nie miałam powodów ku ucieczce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie mam żadnych powodów do ucieczki, a nawet gdybym miał to szczerzę wątpię, bym się jej podjął. Jakieś cztery lata temu moja kuzynka uciekła na trzy dni - jej rodzice przeżyli w tym czasie piekło, ciocia nieustannie zażywała silne tabletki, bez względu na ilość. Z wujkiem też nie było różowo. Po tym doświadczeniu patrzę na ucieczki bardzo krytycznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dość często uciekałam/uciekam. Wiem że póki się nie wyprowadzę będę robiła tak dalej.

Natomiast nie wygląda o tak jak się pewnie tego spodziewacie.

Nie są to niesamowite akcje niczym z serialu;). Telefon; "mogę u Ciebie przenocować?" spakowanie torby i wyjście na oczach wszystkich. Trudno wytłumaczyć. Taki pakiet standardowy, coś co łączy się z moim domem, jest nierozerwalne i już normalne.

Uciekam przed jedna konkretna osobą, tylko z jego powodu.

Czasem z kimś z domowników :] (ahahaha, ale patologia) ,częściej sama.

Na noc, dobę, kiedyś na niemal miesiąc ale wszyscy wiedzieli gdzie jestem tylko mieli się trzymać z daleka.

Czyli bez przegięć, od tak żeby ochłonąć.

Wszyscy domownicy wiedzą że sytuacja mnie zmusza, nikt nie protestuje.

Gorzej bo wiałabym dużo częściej ale nie zawsze mam gdzie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedyś uciekłam przez okno.

Miałam wtedy 12 lat i szlaban na wychodzenie z domu, a musiałam koniecznie zobaczyć się z koleżanką. Mieszkam na parterze, więc wyskoczyłam przez okno. :P Niestety wydało się, bo przyuważyła mnie sąsiadka. Od tego czasu wolę nie ryzykować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy nie uciekłam z domu i raczej nie zamierzam, ponieważ relacje z rodzicami mam bardzo dobre, a wiec powodu niejakiego też.. Myślę sobie, że przecież nawet gdybym uciekła to sama bym sobie nie poradziła, a więc co mi z tego, jak i tak trzeba potem wrócić... Żeby zrobić na złość rodzicom? za bardzo ich kocham, aby zrobić takie głupstwo. Jeddnym zdaniem to nie dla mnie :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to teraz ja się wypowiem.

Wczoraj konflikt z moim ojcem osiągnął punkt krytyczny. On nie pił, nie bił mnie, nie darł się. Ale jego stosunek do mnie...cóż, w naszym domu nigdy nie było przemocy fizycznej, ale psychiczna i owszem. Kiedy miałam dość po awanturze wywołanej zbyt dużymi kolczykami spakowałam się. Przespałam ledwo całą noc. Z rana zostałam sama w domu, ścięłam sobie włosy aby łatwiej mi było o nie dbać (teraz żałuję jak cholera) i poszłam w długą. Jednak pech, a raczej szczęście chciało ze spotkałam ojca w centrum, bo ktoś mu powiedział ze właśnie tam będę.

Co teraz? Nie wiem. Czeka mnie ciężki okres ale muszę ponieść konsekwencje za swoją głupotę. I w sumie ciesze sie że mnie znalazł, bo po 9 godzinach na tym zimnie marzyłam o moim pokoju i ciepłej herbacie.

Ale te włosy... mam teraz ledwo za uszy ;<

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja nigdy nie uciekładm z domu, ale po części podziwiam tych co uciekli.

Przedewszystkim za odwage, ja bym tyle jej nie miała.

Jednak wiele razy zastanawiałam się, -Co by było gdybym nawiała-

Może wreszcie dałabym popalić rodzicom.??

Może wreszcie nauczyliby sie słuchać, nie tyle mnie co siebie nawzajem.??

Sama nie wiem.

Jednak wiele razy zastanawiałam się nad taką opcją...

I przyznam tutaj, miałam pare razy ochotę zwiac przed siebie.

Jednak zawsze coś mnie zatrzymywało.

A co ja sądzę o takim czymś.??

Nie sądzę aby to była zbytnia głupota.

Różni są ludzie na świecie, świat jest ogólnie źle zbudowany.

Rodziny też są najróżniejsze, młodzi ludzie czasem nie wytrzymują ze znęcaniem sie nad nimi przez rodziców nie tyle fizycznie co psychicznie.

Więc wg mnie nie ma co tu pisać, że to jest głupota....:P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Więc wg mnie nie ma co tu pisać, że to jest głupota....:P

Twoje argumenty nie pozwalaja sie z Toba nie zgodzic.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ogółem myślałam kiedyś często, ale nigdy do tego nie doszło; jak szczerze o tym pomyślę, to sam pomysł niegłupi, ale nie chciałam się zastanawiać co byłoby potem i czy w ogóle by coś było; a poza tym zakładałam zawsze, że i tak kiedyś wrócę a nie chciałam powrotów i tak jakoś wyszło, że obeszłam się smakiem (cieszę się, że nie musiałam słuchać moralizatorskich przemówień-wrzasków rodziców za moje myśli)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz