Widać, że jakaś lampka świeci Ci nad głową, tylko coś w dostawie prądu przerywa. Porozbieram to trochę na części, będzie czytelniej.
Początek skupia uwagę, zaciekawia. Jest prosty, ale nie nudny czy przewidywalny. Przyciąga swoją banalnością.
Tu słońce wschodzi tylko wtedy,
gdy narysujesz je na kartce.
I niczego bym tu nie zmieniała.
Teraz wchodzimy w strefę mroku. Tak jak słowo "świat" jeszcze mnie nie przeraża, tak połączenie poniżej wywołuje niekontrolowany grymas zniesmaczenia. Za dużo pejoratywności w tych dwóch wersach i to przekazanych w najbardziej ciężkostrawny z możliwych metod. Poza tym - powielasz. Piszesz o tym, co już wszyscy wiedzą, a użyte przez Ciebie wyrażenie mogłoby być (o ile już nie jest) chwytliwym sloganem reklamowym, bo już wszyscy go znają.
Świat
pełen obłudy i kłamstwa,
ślepych i głuchych ludzi.
W następnych wersach widzę myśl, ale zniszczoną przez paskudną i zupełnie zbędną inwersję.
Zbłąkani
znikąd przybywają <- przybywają znikąd
i donikąd idą,
żyjąc echem dawnych błędów <- zgrzyta samo wydumanie tej linijki.
Każdy szuka ociemniale, <-niepotrzebne
po omacku
kogoś <- przesunąć wyżej
nim łzy zamienią się w lód
a hipertrofia uczuć sięgnie zenitu.
Czyli minęliśmy kilka wątków, z których można by coś wydusić tak, aby brzmiały przystępniej i mniej napuszenie. To naprawdę nie jest potrzebne poezji. O wielkich rzeczach warto pisać w skromny sposób, bądź na odwrót -robi się ciekawiej. Inaczej te dwie wielkości zabijają się wzajemnie.
Pod kurtyną obojętności <- obrzydliwa wysłużona dopełniaczówka, kurtyna obojętności to kolejny z wielu zwrotów już dawno przetartych, przeżartych i wyrzyganych przez rzesze połetów
niewolnicy fatum
próbują się pozbyć ciężaru przeznaczenia <-patetycznie, znowu,
przewracając kartkę życia,
próbują żyć na nowo.
Spóźnieni kochankowie losu
przegnani przez wiatr...
Kartka życia też już jest wysłużonym połączeniem. Wielokropek nie oddaje niedopowiedzenia, tajemniczości czy napięcia, ale jest zwyczajnie zbędnym i śmiesznym znakiem interpunkcyjnym, który stoi tam na końcu i się z Ciebie śmieje.
Podsumowując - myśl masz, pomysł też, trochę o poezji wiesz, bo robisz błędy typowe dla ludzi, którzy już się trochę bawią, co nie znaczy, że im wychodzi. Cieszy mnie, że nie silisz się na wydumane rymy, ale nie podoba mi się wszechobecny patetyzm, który obciąża myśl i kompletnie zabija treść. Więcej czytania, więcej pisania. A, i tytuł jest paskudny.