Ojć ja to... Z moim Ł ;* jestem niecałe 3 miesiące. Do pieszczot doszło bardzo szybko bo chyba jakoś po miesiącu czasu. Tak jak koleżanka wyżej. A jeszcze szybciej się do siebie dorwaliśmy w pełni ciałami po 1,5 miesiącu bycia w partnerstwie. Oboje byliśmy po 2 związkach. Z tego co wiem to zarówno ja jak i On byliśmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi. Zawsze to ja Go prowokowałam do pieszcot i zawsze miałam cudowne odczucia. Usłyszałam od Niego że : "Chłopak który ma zboczoną dziewczynę jest cholernym szczęściarzem"...
Słyszałam, że dziewczyna która odda się chłopakowi zbyt wcześnie nie utrzyma długo związku. (Chłopak nie będzie traktował dziewczyny poważnie). Boje się że mógłby mnie zostawić (po wtargnięciu się w nasz związek tak jakby sprzeczek, które to z resztą ja wszczynam ale to tylko dlatego że zaczynam czuć się przez Niego zaniedbywana, stawiana na 2 albo 3 miejscu... ) Ale gdy się Go dyskretnie pytam to zapewnia mnie że nie ma zamiaru mnie zostawiać i że chce ze mną być (to cudowne uczucie dostać taką informacje od chłopaka) ale i tak mam obawy... Nikt mi przecież nie zagwarantuje że nieskończenie długo tak właśnie będzie

A takie wyznanie usłyszałam po pierwszym razie (jak na razie), gdy spóźniał mi się okres. Kolejną jakby gwarancja... Jest poznanie jego rodziców. Jakieś dwa, trzy dni temu przywiózł mnie do swojego domu i przedstawił mnie swoim rodzicom. Niby właśnie dał mi odczuć że jestem dla Niego ważna ale na co dzień tego tak nie czuje.
Wiem że jestem kolejną niezadowoloną kobietą, która się czepia, za dużo wymaga... Niby jestem tego wszystkiego świadoma bo ja w sumie chce zrozumieć swojego mężczyznę i dać Mu swobodę bo przeciez nie tylko ja jestem w jego życiu, ma kolegów, obowiązki-szkole (w tym roku mature).
Jest jeszcze jeden powód przez który czuje się zaniedbywana. Widujemy się raz w tygodniu (bo się uczy do matury). Nawet po ostatniej sprzeczce powiedziałam Mu że za rzadko się spotykamy więc stara się przyjeżdzać dwa razy w tygodniu. I za każdym razem gdy się widzimy dochodzi do pieszczot. Ostatnio sobie pomyślałam że tylko dlatego się ze mną spotyka bo pozwalam Mu na odważne i tak bardzo częste (na każdym spotkaniu) pieszczoty. Ja za każdym razem jestem na NIego napalpna i nie mogę się powstrzymać. Wczoraj mieliśmy pierwsze spotkanie na którym nie grzeszyliśmy. Ostatnio nie mam ochoty na Niego (taka kara (abstynencja) że musiałam poprosić o dodatkowy dzień do spędzenia razem czasu)

Może jestem wredna. Ale ja wtedy byłam nie wyspana bo po imprezie i On też zmęczony bo pracował fizycznie. Co o tym wszystkim myślicie
