Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1235348 postów.

Śmieszne obrazki

Zobacz nieprzeczytane posty

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Wszystko co tyczy się muzy, wykonawców i sprzętu grajacego...

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez Kerosine » 22 Paź 2011, 22:28

... OBIEKTYWNIE

Co sądzicie? Czy omawiając, rozważając i dyskutując o tej jednej z dziedzin sztuki, jakby nie było, używanie jakichkolwiek kategoryzujących, jednoznacznych w wydźwięku i o charakterze autorytarnym stwierdzeń w rodzaju syf, kit czy arcydzieło jako miernik obiektywnej (!) wartości danego utworu, albumu czy ogólnie całościowej twórczości zespołu ma w ogóle sens i rację bytu?

Wierzycie w istnienie [uważacie, że istnieje] obiektywnie dobra, wartościowa i stojąca na wysokim poziomie artystycznym muzyka, będąca takową niezależnie od subiektywnych gustów poszczególnych słuchaczy?

Jeśli tak, to czym według Was charakteryzuje się owa naprawdę dobra i wartościowa muzyka? Jakie niezbędne (acz w miarę obiektywne i dające się jakoś miarodajnie przebadać) cechy musi ona w Waszej opinii posiadać?

Oczywiście zapodajemy stosowne przykłady zarówno uważanych przez nas za „obiektywne” klasyków i „arcydzieł”, jak i równie obiektywnych „gniotów” i „shitów” ^^ Jedynie drobna prośba: w przypadku tych drugich prosiłabym o zwrócenie większej uwagi na muzykę bardziej „offową” i skierowaną do bardziej „wyrobionego” i wyrafinowanego grona odbiorców, że tak to ujmę, i nie ograniczanie się do pojeżdżania li tylko po „miałkiej, radiowo-popowej papce” i disco-polo ;P


Temat przeklejony przeze mnie praktycznie w całości z innego forumu, niemniej wciąż mojego autorstwa, tak więc mogę robić z nim, co zechcę ^^
Bądź altruistą, szanuj egoizm drugich

Awatar użytkownika
Kerosine

  • Posty:1183
  • Rejestracja:21 Maj 2011
  • Miejscowość:Toxicity
  • Pochwały:7
  • Płeć:Kobieta

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez Mastero » 26 Paź 2011, 20:00

Za muzykę uważam, coś co do mnie trafia i dźwiękowo i moralnie przez tekst. Choćby spojrzeć na polskie utwory takie jak: Natural Dread Killiaz - Texty, Hunter - Kiedy umieram, Indios Bravos - Ja to ty lub Tak to Tak, Raggafaya - Miłość do muzyki, Grubson - Nie nie nie, Hurt - Załoga G, Dżem - Whisky, ogólnie jest mnóstwo piosenek, które można uważać za dzieła, lecz jeszcze więcej syfów, które pierdo*lą lirykę, a co poniektórzy uważają je za cud bo jest dobry bit :crazy: .

Awatar użytkownika
Mastero

  • Posty:600
  • Rejestracja:09 Sie 2008
  • Miejscowość:Koszalin
  • Pochwały:2
  • Płeć:Mężczyzna

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 26 Paź 2011, 20:00

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:09 Sie 2008
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez Peggy » 26 Paź 2011, 20:25

Obawiam się, że nie przemawia do mnie słowo obiektywny w tym tekście, gdyż w kwestii muzyki nie potrafię taka być... słyszę tani hh, techno czy dubstepy (jakże ostatnio bardzo popularne) to mi się nóż w kieszeni otwiera. Kiedy słyszę tysięczną piosenkę o miłości (no oczywiście, że tej nieszczęśliwej, bo po co pisać, że komuś się powodzi:/) to bez względu na to, czy jest to moje wielbione reggae czy rock też mam serdecznie dosyć.
Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc jak mam powiedzieć obiektywnie o muzyce, skoro to i tak będzie tylko moje subiektywne zdanie podparte moim gustem muzycznym? To, co dla mnie jest porządne, dla kogoś może być szmirą, czyż nie mam racji?
Kerosine napisał:Wierzycie w istnienie [uważacie, że istnieje] obiektywnie dobra, wartościowa i stojąca na wysokim poziomie artystycznym muzyka, będąca takową niezależnie od subiektywnych gustów poszczególnych słuchaczy?
Jak już wcześniej wspomniałam - nie istnieje takowa, tak samo jak i nigdy nie znajdzie się budowla, miejsce, bluzka, czy potrawa, która OBIEKTYWNIE każdemu się spodoba.
Aczkolwiek pod tą wartościową, na wysokim poziomie itd muzykę powinno się podciągnąć muzykę klasyczną. Choć (o zgrozo, BożeWidziszINieGrzmisz) znajdą się tacy, którzy powiedzą, że tego nie da się słuchać. Choć tu nastaje też pytanie, czy żeby coś doceniać i szanować trzeba tego słuchać? A no niekoniecznie. Bo komuś może się muzyka Chopina nie podobać, ale powinien docenić, iż człowiek wykonujący ją COŚ, a nawet bardzo wiele, potrafi (i chociażby z tego powodu doceniać). W przeciwieństwie do nowych gwiazdeczek popowych, które śpiewać niekoniecznie potrafią, a karierę robią.
Kurczę, mogłabym doktorat na ten temat napisać. Tak wiec może już odpuszczę, bo pewnie i tak niewiele osób zrozumie mój natłok myśli w tej sprawie.
It' simply as that
you shouldn't look back
and cry, cry for what's been misunderstood.

Awatar użytkownika
Peggy

  • Posty:718
  • Rejestracja:30 Maj 2010
  • Pochwały:11
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez vetus » 26 Paź 2011, 20:55

Peggy napisał:słyszę tani hh, techno czy dubstepy

Zapewniam Cię Peggy, że jeśli nie interesujesz się techno i jeśli tej muzyki nie słuchasz, to nigdzie publicznie tej muzyki nie usłyszysz. A więc jeśli miałaś na myśli usłyszane gdzieś na imprezie BUM BUM BUM, to nie było to techno, bo tego nie ma ani w radiach ani w klubach :)

Czy jest sensu szukać czegoś takiego jak muzyka uniwersalna? Po co ja się pytam? :P

Myślę, że najbliżej takiej muzyce uniwersalnej jest temu, co leci (o zgrozo) gdzieś na RMF, Zet, czy Esce. Z jednej strony cholerny kicz przeszkadzający każdemu, a z drugiej strony słuchają tego miliony Polaków przez cały dzień...
Ludzie mnie denerwują.

Awatar użytkownika
vetus

  • Posty:2046
  • Rejestracja:11 Lip 2011
  • Pochwały:25
  • Płeć:Mężczyzna

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez myślnik » 26 Paź 2011, 21:31

Zapewne nikt będzie miał problemu z wyselekcjonowaniem muzyki, którą uważa za wartościową (jest to oczywiście muzyka, której ta osoba słucha, bo przecież nie będzie przyznawać się do słuchania kiczu). Problemem za to jest wytłumaczenie drugiej osobie, że jej muzyka jest z niższej półki, a następnie przekonanie jej aby zaprzestała słuchania. A kiedy nam się już uda to osiągnąć, usiądźmy sobie wygodnie w fotelu, zaciągnijmy się dymem cygara i zadajmy sobie pytanie - "Kim ja do cholery jestem aby mówić innym jakiej muzyki mają słuchać i czemu robię to tylko po to, aby poczuć się od nich lepszym i mądrzejszym?"

Swoją drogą - zauważyliście, że kwesta gustów muzycznych jest niesamowicie wręcz podobna do wiary? Ludzie od wieków się o nią kłócą, każdy jest święcie przekonany o swojej racji, a na końcu i tak może okazać się, że prawda leży gdzieś po środku. Albo, że jej nie ma (w religijnym wariancie oznaczałoby to nieistnienie boga. Nietzsche ty dupku! Wykrakałeś!)

Nie sugerując się więc żadnym wartościowaniem, wymienię po prostu kilku artystów, których słuchanie przynosi mi frajdę. Moby, Burial, Steve Reich, RHCP, Cat Stevens, Katie Melua, Benga, NDK, Skream, Tom Waits, Neil Young, R.E.M. ... mógłbym wymieniać jeszcze naprawdę długo.
-

Awatar użytkownika
myślnik

  • Posty:94
  • Rejestracja:23 Paź 2011
  • Miejscowość:Łódź
  • Pochwały:1
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:20

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez Peggy » 26 Paź 2011, 22:08

vetus napisał:A więc jeśli miałaś na myśli usłyszane gdzieś na imprezie

Fakt faktem, że się nie znam, temu zbyt wiele o tym mówić nie będę. Jedynie mogę ocenić z zasłyszanych fragmentów wydobywających się z pokoju brata, czy też tych dodanych na fb. Po prostu mi taka muzyka nie leży. Okej, rozumiem, że ona też może być sztuką, może być dobra. Hm... czy ja w poprzedniej wypowiedzi wspominałam coś o tym, że nie ma czegoś takiego jak obiektywizm w muzyce, bo każdy ma swój gust? ;)

vetus napisał:Myślę, że najbliżej takiej muzyce uniwersalnej jest temu, co leci (o zgrozo) gdzieś na RMF, Zet, czy Esce. Z jednej strony cholerny kicz przeszkadzający każdemu, a z drugiej strony słuchają tego miliony Polaków przez cały dzień...

Kurczę, coś w tym jest. Pod tym względem nie brałam tego pod uwagę, a teraz można by i się skłaniać ku temu stwierdzeniu. Choć w zasadzie 'jesteś szalona' to dopiero kicz, och nikt tego nie słucha i w ogóle fe i be. Ale słowa to każdy zna... Czyżby "jesteś szalona" niejakiego zespołu Boys czy kto to tam wykonuje było muzyką uniwersalną? Obawiam się, że poniekąd tak...i przyznaję to z wielkim bólem serca.
It' simply as that
you shouldn't look back
and cry, cry for what's been misunderstood.

Awatar użytkownika
Peggy

  • Posty:718
  • Rejestracja:30 Maj 2010
  • Pochwały:11
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 26 Paź 2011, 22:08

Eksplozja humoru na Bomba.org!

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:30 Maj 2010
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez vetus » 26 Paź 2011, 22:17

Peggy, z tą jednak różnicą, że "Jesteś szalona" śpiewasz będąc na weselu, osiemnastce czy innej tańczonej imprezie. Owszem, każdy to zna, jednak tak naprawdę wprawia nas w radość ta muzyka jedynie przy określonej okazji, w danym czasie. Skłoniłbym się nawet do stwierdzenia, że disco-polo staje się uniwersalną muzyką, jednak tylko w piątek od 19:00 do niedzieli nad ranem...

Z kolei taki hit jak "Barbra Streisand". Z jednej strony żadne to wyżyny wokalnej sztuki, żadne to arcydzieło, ale swego czasu pół Polski nuciło to kupując kapustę w warzywniaku, pod prysznicem i na nudnych zajęciach w szkole. Taki chwilowy szał. To jest wg mnie geniusz muzyki, sposób na uniwersalność. Prostota, która ciągnie tłumy.
Ludzie mnie denerwują.

Awatar użytkownika
vetus

  • Posty:2046
  • Rejestracja:11 Lip 2011
  • Pochwały:25
  • Płeć:Mężczyzna

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez alooohaa » 26 Paź 2011, 22:25

Kerosine napisał: jako miernik obiektywnej (!) wartości danego utworu, albumu czy ogólnie całościowej twórczości zespołu ma w ogóle sens i rację bytu?


A cóż to niby za obiektywność?
Moim zdaniem, obiektywnie - przecież to się wyklucza.
Można by wprowadzić normy i systemy mierzenia. Tempo takie a takie - arcydzieło, tempo takie a nie śmakie - syf. To byłoby obiektywnie.
W kategoriach muzyki, gdzie każdy ma swoje zdanie i czego innego słucha, o obiektywizmie mowy być nie może.
Mogę powiedzieć, że coś jest syfem bo tego nie lubię, nie rozumiem, nie słucham, nie przemawia do mnie. Jednocześnie mogę zwinąć się z bólu kiedy ktoś o moim ukochanym kawałku mówi per "gówno". Tylko nie rozumiem po co to wszystko. Jakby nie można było czerpać przyjemności, ukojenia czy tam czego jeszcze ze słuchania tego co się lubi i zostawienia w spokoju tego czego się nie lubi. To tak jak możesz nienawidzić swojej sąsiadki bo codziennie tłucze kotlety na pół bloku, a jej mąż może ją za to kochać bo troszczy się o niego i przygotowuje mu obiad. Ot i tyle na ten temat.
And if you are the ghost I'll call your name again
You, always

Awatar użytkownika
alooohaa

  • Posty:1442
  • Rejestracja:05 Gru 2009
  • Miejscowość:Zapomniana przez świat
  • Pochwały:59
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez martuśka. » 26 Paź 2011, 23:03

vetus napisał:Z kolei taki hit jak "Barbra Streisand".

Mój koszmar minionych miesięcy - to jedna z nielicznych piosenek, których nie mogę znieść i wszystko jest lepsze od tego. Całe szczęście, że szybko poszła w zapomnienie.

Nie wiem z której strony ten temat ugryźć. Obiektywnie mówiąc to hmmm... mam niezbyt wyszukany gust muzyczny ale wg mnie jest dość rozwlekły i różnorodny w gatunkach. Staram się być otwarta na wszelkie propozycje, wysłucham każdej piosenki z każdego gatunku i wcale nie twierdzę, że piosenka będzie zła bo należy do takiego a takiego gatunku (nie uprzedzam się). Gatunek nie klasyfikuje wartości danej piosenki.

Kerosine napisał:Jeśli tak, to czym według Was charakteryzuje się owa naprawdę dobra i wartościowa muzyka? Jakie niezbędne (acz w miarę obiektywne i dające się jakoś miarodajnie przebadać) cechy musi ona w Waszej opinii posiadać?


Obiektywnie to obiektywnie. Najważniejszy dla mnie jest głos - nie tylko barwa ale też umiejętność operowania nim, uwielbiam mieć dreszczyk na plecach gdy słucham jakiegoś utworu. Do tego też emocje jakie we mnie piosenka wywołuje, np. zadumę, pogodę ducha - na to składa się nie tylko głos a nawet nie koniecznie bo np. disco polo wywołuje u mnie coś w stylu "uwaga, tańczę bez względu na wszystko!" - wtedy liczy się melodia (czy tam coś, nie wiem, nie operuje nazewnictwem muzycznym).
Słowa piosenki - nie wiele anglojęzycznych piosenek rozumiem i tak samo nie wiele tłumaczeń sobie szukam w necie. Nie wiem ale słowa się dla mnie nigdy jakoś specjalnie nie liczyły bo dla mnie to fikcja literacka, nie ważne czy jest tam o pogodzie czy o sensie życia - do mnie to nie przemawia, słowa i sens piosenki jest dla mnie drugorzędnym wyznacznikiem.
Ale też czemu słucham/nie słucham niektórych utworów to nie jestem w stanie powiedzieć, uzasadnić. Jest w niektórych utworach, czasem samych wykonawcach coś, co mnie ciągnie/odpycha i tyle.

Dla mnie w większości trzeba docenić wykonawców za to co robią nawet jeśli nam się nie podoba ICH muzyka. Wszystko praktycznie wymaga jakichś umiejętności, poświęcenia czasu, starania się o to by muzyka wyszła na światło dzienne choćby do nie wielkiej grupy odbiorców - bo przecież muzyka by była muzyką musi mieć odbiorców (i nie mylić z komercją). Choć można brzdękać dla siebie w domu, to też muzyka ale wartości nabiera gdy ktoś potrafi ją docenić, gdy można się nią podzielić.
Tylko ktoś naprawdę odważny jest w stanie dociekać prawdy o sobie, zmierzyć się ze swoimi słabościami, zmienić utrwalone nawyki. Czy warto? Trzeba odwagi, by nie stchórzyć przed życiem. Ale nie ma innego sposobu, jeśli chcemy stać się jego bohaterami.

Awatar użytkownika
martuśka.
Moderator

  • Posty:7219
  • Rejestracja:20 Cze 2007
  • Pochwały:87
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

O muzyce „dobrej” i wartościowej oraz kitach i szitach...

Nieprzeczytany postprzez Legend » 27 Paź 2011, 10:29

Wierzycie w istnienie [uważacie, że istnieje] obiektywnie dobra, wartościowa i stojąca na wysokim poziomie artystycznym muzyka, będąca takową niezależnie od subiektywnych gustów poszczególnych słuchaczy?

Nie, bo nie istnieje coś takiego jak obiektywizm w temacie zależnym przecież od naszych całkowicie subiektywnych odczuć.Wychodzę z założenia, że wszystko co mi się podoba jest dobre, a to co mi się nie podoba jest kiepskie.

Jeśli tak, to czym według Was charakteryzuje się owa naprawdę dobra i wartościowa muzyka? Jakie niezbędne (acz w miarę obiektywne i dające się jakoś miarodajnie przebadać) cechy musi ona w Waszej opinii posiadać?

Ciekawe brzmienie, dobry klimat, ładny wokal. Dobry tekst też może mieć.

Awatar użytkownika
Legend

  • Posty:226
  • Rejestracja:24 Wrz 2011
  • Pochwały:2
  • Płeć:Mężczyzna

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Do góry