Non stop klamie..
Nie raz mnie oklamywal, mowil ze idzie do domu a tak naprawde poszedl do baru. Niesttey dowiadywalam sie od innych, on twierdził że spał. Ale ostatnio przegiął do granic możliwości...
Odprowadzil mnie po pracy do domu (pracuje w pubie miejscowym) upił się troche z kolegą,od samego poczatku czułam że coś nei gra, ze coś kombinują. Józek wychodzac z pubu jak ja bylam w pracy mowil do mojego faceta ze sie zdzwonią. Wytłumaczylam sobie to z nim, moj cxhlopak twierdził że maja sie zdzwonic na drugi dzien do kina... ok. Oprowadził mnie, na drugi dzien mial isc ze mna do kosciola. Rano zadzwonilam -0 nie odbieral. O 14 dzwonie nie odbiera. w koncu oddzwonił i powiedzial ze spał, i ze przewrocil sie w domu i łokieć rozwalił - juz czułam że kłamie. Poszłam do pracy i sie dowiedziałam od innych. Jego kolega wyladowal w szpitalu z rozwalona nogą, a on..wiadome gdzie rozwalił łokieć. I tak wygladal jego nikomy powrot do domu.
Nie wiem co robic, kocham go, wiem ze on mnie kocha.. ale juz mu nei ufam... mysle o tym żeby z nim zerwac - on by mial wolność w weekendy a ja nie musialabym się martwic o kolejny pijacki jego weekend.
Jka myslicie? co powinnam zrobic? nie chce zeby tak wygladalo moje zycie, oparte na kłamstwach..





