Zebrałem sobie pare myśli po pierwszych dwóch tygodniach NBA:
1) Miami chyba ma pomysł na to, jak wykorzystać swoje gwiazdy. LeBron gra pierwsze trzy kwarty niszcząc wszystkich wokół, Wade dostaje piłkę w czwartej kwarcie, gdy jest potrzebny, a Bosh- Poprawił się fizycznie więc atakuje agresywniej na kosz, a ponadto poćwiczył w wakacje rzut za trzy i dodatkowo rozciągnął ofensywe Heat. Warty uwagi jest początek sezonu w wykonaniu rookie- Norrisa Cole...
2) Co prawda nie grali jeszcze z wymagającymi przeciwnikami, jednak bilans 4-3 w przypadku Cavs wygląda naprawdę dobrze. Ba, mogłoby być 5-2, gdyby Irving trafił jednego lay-upa. A przy okazji Kyrie naprawdę dobrze zaczął swój pierwszy sezon. Brak dojrzałości w porównaniu z resztą drużyny widać jednak u Tristana Thompsona, chociaż on i tak nie zawodzi. I oczywiście uwielbiam oglądać niedocenianego Daniela Gibsona
3) Boston się starzeje... szkoda. Miło jest patrzeć jak Sugar Ray śróbuje swój rekord, jak RR#9 tym wszystkim kieruje i kreuje z siebie nowego lidera, jednak Boston ostatni taniec ma już chyba za sobą i najwyższa pora na przebudowę
4) Podobnie to się ma w przypadku ich odwiecznych rywali- Lakers. Oczywiście oni będą nadal w gronie contenderów, jednak mało kto spoza stanu Kalifornia wierzy, że zdobędą mistrzostwo. Fundamentem przybudowy powinien być Andrew Bynum.
5)Dallas zupełnie spuścili z siebie powietrze i nawet nie chce mi się ich komentować
6) Ciekawie dzieje się w Portland. Blazers przyspeszyli grę, dali więcej możliwości dwóm nowym twarzom klubu: Geraldowi Wallace'owi(przybył w zeszłym sezonie) i Lamarcusowi Aldridge'owi(rozbłysnął w zeszłym sezonie). W ten sposób utrzymują się wysoko w stawce.
7) LA Clippers i Minnesota T'wolves czyli dwie najlepsze do oglądania drużyny w tym sezonie. Po jednej stronie Paul, Grifiin, Jordan+trójki billupsa,williamsa i butlera, po drugiej stronie Rubio dogrywający piłki do Love'a, D.Williamsa, czy też Beasleya(choć ten zawodzi).

To będzie piękny sezon. Więcej spostrzeżeń jak znajdę znów wolny czas
