przez martuśka. » 24 Mar 2009, 13:27
W sumie to tak myślę i chyba takim najochydniejszym jedzeniam była kuchnia litewska... Ten okropny chleb i wszędzie dużo kwaśnej śmietany, do wszystkiego oraz kleik ryżowy - moja zmora ze szpitala, jak ja tego nienawidziłam, do dziś mam uraz...
Aha i raz na wycieczce w W-wie gdy podali nam obiad i był kotlet schabowy - cały żylasty, twardy i ogólnie jakbym jadła podeszwę - na samą myśl mi nie dobrze...
Tylko ktoś naprawdę odważny jest w stanie dociekać prawdy o sobie, zmierzyć się ze swoimi słabościami, zmienić utrwalone nawyki. Czy warto? Trzeba odwagi, by nie stchórzyć przed życiem. Ale nie ma innego sposobu, jeśli chcemy stać się jego bohaterami.