Najgorsza książka
Teraz mogę stwierdzić, że były to z pewnością "Pamiętniki księżniczki" i innego tego typu książki, które jeszcze kilka lat temu czytałam. Nie widzę tam teraz za grosz sensu.
Nie podobały mi się również "Syzyfowe prace", a dokładnie opisy, które, jak dla mnie, były zbyt długie i nużące.
---
Postanowiłam uaktualnić ten temat, gdyż nieco moje zdanie się zmieniło.
"Syzyfowe prace" uważam za ważną książkę, a umieściłam ją tu ze względu na jej trudność czytania. Niestety, nie była to trudność ze względu na jej głęboką treść, a nużące opisy.
Dołożę jeszcze, co może zdziwi niektórych, którzy pamiętają moje wypowiedzi z tematu o Coelho, "Piątą górę". O ile większość jego książek podobała mi się mniej lub bardziej, ale odnajdywałam z nich coś, tak ta, była dla mnie katorgą, ale z uporem dotrwałam do końca w nadziei, że jednak zmienię zdanie. Czytało mi się ją ciężko, była gorszą wersją "Alchemika", w której na każdej stronie pojawia się to samo. No może co dwie. Jedynie gdy spoglądam na nią, jako na historię przedstawioną tam, widzę większy sens.
A. Einstein








