Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1235347 postów.

Śmieszne obrazki

Zobacz nieprzeczytane posty

Na ulicy leży człowiek.

W tym miejscu wypowiadamy się na tematy poważne. Nie bójmy się. Przełammy swój wstyd!

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Sestra » 06 Gru 2011, 17:31

Zapewne każdy z was był świadkiem podobnej scenki rodzajowej: na ulicy/chodniku/ziemi/pod drzewem leży nieprzytomny człowiek, a wokół niego tłumek gapiów.
Co robicie w takiej sytuacji?

Idziecie dalej, bo "przecież mnie to nie dotyczy", "to na pewno pijak, sam się prosił o taki los"?
A nawet jeśli pijak, to co z tego? Może wypita butelka była tą jedną za dużo i człowiek potrzebuje pomocy?

Z góry skreślasz czy jednak pomagasz?

Awatar użytkownika
Sestra

  • Posty:71
  • Rejestracja:05 Gru 2011
  • Płeć:Kobieta

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez NYC » 08 Gru 2011, 17:44

Sestra, du udzielenia pomocy jest potrzebna wiedza, bo jak będziesz sama i nie bedziesz umiała udzielić pierwszej pomocy poszkodowanemu ( oczywiście liczymy, że zadzwonisz na karetkę) to może samo wezwanie pomocy nie pomóc, bo pomoc dociera ok 10-15 minut, a mózg obumiera po 3 minutach. Do udzielenia pomocy jest potrzebna wiedza. Nie musi to byc nie wiem jaka specjalistyczna, ale chociaż te podstawy pierwszej pomocy

Sprostowanie bo pojawił się błąd (nie będę pisać posta bo nie mam nic więcej do dodania):
Po 4 minutach niedotlenienia następują nieodwracalne zmiany w mózgu (np. utrata pamięci) a po 14 minutach niedotlenienia dochodzi do obumarcia mózgu bo na każdą minutę niedotlenienia przypada (nie jest to regułą) 10% obumarcia tkanki szarej (nie wlicza się tych pierwszych 4 minut). martuśka.

NYC

  • Posty:1528
  • Rejestracja:05 Gru 2010
  • Pochwały:8

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 08 Gru 2011, 17:44

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:05 Gru 2010
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez bananowa » 08 Gru 2011, 21:14

Ostatnio uczyłam się na Przystosowaniu Obronny w szkole pozycji bezpiecznej i resuscytacji, więc gdybym zobaczyła taką osobę to bym zrobiła co trzeba. Kiedyś gdy jeszcze tego nie potrafiłam robiłabym na 'wyczucie' wcześniej dzwoniąc na pogotowie.
if u close ur eyes, u see darkness. but if u keep them closed for long enough, and concentrate hard, u'll see light.

Awatar użytkownika
bananowa

  • Posty:2303
  • Rejestracja:15 Maj 2010
  • Miejscowość:Neverland
  • Pochwały:7
  • Płeć:Kobieta

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Sestra » 08 Gru 2011, 23:57

NYC, no, wiem :)

Jak pisałam; wezwać pomoc. Nie musi to być koniecznie pogotowie, jeśli nie chcemy już tak bardzo zbliżać się do człowieka - rozumiem, nie ma problemu.
Ale jest też coś takiego, jak straż miejska, która ma obowiązek przyjechać - plus zawiadomić pogotowie, gdy zaznaczymy, że ktoś się nie rusza.

Awatar użytkownika
Sestra

  • Posty:71
  • Rejestracja:05 Gru 2011
  • Płeć:Kobieta

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Ser. » 09 Gru 2011, 13:33

martuśka. napisał:Nie lubię gdybanych tematów.
Wydaje mi się, że mam w sobie pokłady bohatersko-ludzkich odruchów, wiedzę książkową z pierwszej pomocy i oczy dookoła głowy a w rzeczywistości mogę okazać się głupią dziewuchą zapatrzoną na czubek własnego nosa i choćbym potknęła się o biedaka leżącego to poszłabym dalej.
No przecież nie wiem co bym zrobiła, to oczywiste.


Dokładnie. Nigdy nie wiadomo jak zachowamy się w danej sytuacji.
Raz miałam taką sytuację, że mężczyzna leżał na chodniku. Widać było, że pijany. Ale żeby zaspokoić własne sumienie podeszłam i zapytałam się, czy wszystko w porządku. Nie było żadnej reakcji. Więc albo śpi, albo jest nieprzytomny. Obok przechodziła moja koleżanka, poprosiłam ją, żeby pobiegła po pielęgniarkę szkolną ( rzecz miała miejsce koło szkoły ). Ja w tym czasie próbowałam złapać z nim kontakt, okazało się, że pan sobie smacznie spał. Wódą na kilometr od niego dawało. Ale cóż, przecież nie zostawię go samego. Nie wyglądał na typowego pijaczka. Porządny facet, zadbany, obrączkę miał. Żona pewnie się martwiła. Zaczął bełkotać, że musi się jeszcze napić. W portfelu znalazłam jego dowód osobisty. Mieszkał dwie ulice stąd. Pewnie wracał do domu i się przewrócił. Na szczęście od upadku nic mu się nie stało, to znaczy nie krwawił, głowa go nie bolała ( jak twierdził bełkocząc ). Przyszła pielęgniarka. Dokładnie obejrzała jego. Nic mu nie było. Więc jakoś go "zaniosłyśmy" do domu. Pomógł nam przechodzień, bo same nie dawałyśmy rady. Drzwi otworzyła zapłakana żona. Okazało się, że od wczoraj nie wrócił do domu. Chyba całą noc spał tam. I nikt mu nie pomógł. Leżał tam na środku chodnika. Zero zainteresowania. Przecież dużo ludzi tam zawsze przechodzi. Nie wiem co się dzieje na tym świecie. Znieczulica.
"Wystarczy gest, słowo, by zranić tak boleśnie, zniszczyć szansę, cienką nić porozumienia."

Awatar użytkownika
Ser.

  • Posty:1117
  • Rejestracja:12 Sie 2009
  • Pochwały:2
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Sestra » 09 Gru 2011, 20:01

Ser. napisał:Nie wiem co się dzieje na tym świecie. Znieczulica.

Sama sobie odpowiedziałaś:

Ser. napisał:Dokładnie. Nigdy nie wiadomo jak zachowamy się w danej sytuacji.

Ot, ludzie się usprawiedliwiają, a my nic nie mówimy, bo na siłę nie chcemy nikogo urazić :roll:

Awatar użytkownika
Sestra

  • Posty:71
  • Rejestracja:05 Gru 2011
  • Płeć:Kobieta

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 09 Gru 2011, 20:01

Eksplozja humoru na Bomba.org!

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:05 Gru 2011
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez castoravie » 28 Gru 2011, 21:44

Oczywiście, że pomagam. Człowiek leżący nie zrobi mi krzywdy, a nie mogę patrzeć na reakcję przechodniów, skoro może od tego zależeć czyjeś życie.
"Człowiek będzie zupełnie wolny tylko wówczas, gdy otoczy się światem całkowicie stworzonym przez siebie."

Awatar użytkownika
castoravie

  • Posty:276
  • Rejestracja:22 Paź 2011
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:17

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Wala » 28 Gru 2011, 22:24

Pomagam. Na 100% - sprawdzone.
Z resztą gdybym nie pomogła to mogłabym zmienić zawód. ;)
Wstań nim pogrzebią cię razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią cię razem z godnością,
jeżeli masz ją - to wstań i pomyśl.
System jest odzwierciedleniem sodomy.

Awatar użytkownika
Wala

  • Posty:2031
  • Rejestracja:31 Lip 2008
  • Pochwały:30
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Expresso » 29 Gru 2011, 18:34

Oczywiście, że bym pomógł, jakby ktoś dzwonił już na pogotowie z tego tłumku, to już bym nie wydzwaniał, a jak nie, no to dzwonie na 112 albo 999 (bo każdy wie jak to 112 u nas działa...) i tyle, sprawdzam, czy żyje, bo puls jeszcze umiem sprawdzić. ;)

Awatar użytkownika
Expresso

  • Posty:278
  • Rejestracja:01 Gru 2011
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:16

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez martuśka. » 29 Gru 2011, 18:48

Mi się udało ostatnio zupełnie przypadkiem uratować cukrzyka po gwałtownym spadku cukru, w Wigilię. W sumie do dziś jakoś nie potrafię sobie uzmysłowić, że gdyby nie ja to za kilka minut Święta okazałyby się tragedią, dla nas również bo cukrzyk jest znajomym. Stwierdzam, że zrobiłam coś normalnego, coś odruchowego i nie uważam tego za wielki wyczyn choć normalnie mam skłonności do wychwalania swojej osoby bez szczypty skromności. Jednak tu wiedziałam komu pomagam, z czym mam do czynienia, wiedziałam o co chodzi... Choć jak się okazało - moja wiedza na temat cukrzycy wcale nie jest taka rozległa. Np. nie wiedziałam, że cukrzyk przy spadku cukru bełkocze (choć nie zawsze) jak pijana osoba i mówi od rzeczy. Teraz wiem, że "pijak" może okazać się cukrzykiem.
Tylko ktoś naprawdę odważny jest w stanie dociekać prawdy o sobie, zmierzyć się ze swoimi słabościami, zmienić utrwalone nawyki. Czy warto? Trzeba odwagi, by nie stchórzyć przed życiem. Ale nie ma innego sposobu, jeśli chcemy stać się jego bohaterami.

Awatar użytkownika
martuśka.
Moderator

  • Posty:7219
  • Rejestracja:20 Cze 2007
  • Pochwały:87
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Wala » 29 Gru 2011, 18:53

martuśka. napisał:Teraz wiem, że "pijak" może okazać się cukrzykiem.


Jednak sądzę, że nie ma co dzielić ludzi na pijaków i "nie-pijaków", bo i ten i ten jest człowiekiem i jeśli wymaga pomocy to powinnyśmy w nim właśnie tego człowieka zobaczyć. A to, że pijak to rzecz drugorzędna. ;)
Wstań nim pogrzebią cię razem z wolnością,
niedogodnością jest myśleć w tych czasach,
więc myśl zamiast wierzyć w to co pisze prasa.
Wstań nim pogrzebią cię razem z godnością,
jeżeli masz ją - to wstań i pomyśl.
System jest odzwierciedleniem sodomy.

Awatar użytkownika
Wala

  • Posty:2031
  • Rejestracja:31 Lip 2008
  • Pochwały:30
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez macius321 » 30 Gru 2011, 22:14

ludzie, PO w liceum nie mieliscie? ;]

nawet jesli by mi sie nie udało to bym chociaż próbował ratować taką osobę, pierwsza pomoc, wezwanie służb itd.

a ja takie mam jakies zboczenie :D jesli widze kogos kto lezy na ulicy, to zawsze podejde i sprawdze co z nim, jesli czuje zapach alkoholu i osoba oddycha to odchodze - pijak ;) ale kto wie? moze ktos po prostu szedł, zasłabł i się przewrócił, a wszyscy pomysleli, że pijany?
nie przy każdym wypadku musi być tłum gapiów ;]
Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (2 Kor 12, 10)

Awatar użytkownika
macius321

  • Posty:549
  • Rejestracja:19 Cze 2008
  • Miejscowość:Biala Podlaska
  • Ostrzeżenia:2
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:17

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez Salami » 30 Gru 2011, 22:22

Jeżeli osoba jest niepewna co do swoich kompetencji w ratowaniu życia, to moim zdaniem lepiej zawołać pomoc, niż coś spartolić.

PO było jedną z najbardziej fascynujących lekcji, jakie pamiętam, ale teoria to coś zupełnie innego niż praktyka. Nie za bardzo ufam swoim kompetencjom w tym zakresie, więc co prawda, nie przeszłabym obojętnie obok takiej osoby. Najprawdopodobniej poprzestałabym jednak na sprawdzeniu podstawowych funkcji życiowych i wezwaniu karetki, po prostu bałabym się zrobić krzywdę poszkodowanemu swoim nieumiejętnym postępowaniem :O
Wiem, że w takich przypadkach czas jest bezcenny... nie no, nie wiem, co bym zrobiła. Chyba zależy od sytuacji, nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć.
A jeśli Boga nie ma, a jedynym Szatanem jest ten,
który przekonał wszystkich, że on naprawdę istnieje?

Awatar użytkownika
Salami
Kumpel

  • Posty:2016
  • Rejestracja:06 Kwi 2007
  • Pochwały:26
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:100

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez macius321 » 31 Gru 2011, 01:03

Salami napisał:jeżeli osoba jest niepewna co do swoich kompetencji w ratowaniu życia, to moim zdaniem lepiej zawołać pomoc, niż coś spartolić.


przy braku funkcji życiowych liczy się każda sekunda, po 3 minutach umiera mózg
lepiej cos próbowac robic i spartolic, wtedy nawet jesli człowiek umrze.. wtedy bym wiedzial, ze zrobilem wszystko co mogłem.. a jeśli bym nic nie zrobiłi tylko zadzwonił pod 112, a człowiek by umarł, to bym miał wyrzuty sumienia do konca zycia.
takze lepiej probowac ratowac bez umiejetnosci niz nic nie robic... to moje zdanie
Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (2 Kor 12, 10)

Awatar użytkownika
macius321

  • Posty:549
  • Rejestracja:19 Cze 2008
  • Miejscowość:Biala Podlaska
  • Ostrzeżenia:2
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:17

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez myślnik » 31 Gru 2011, 02:35

Najpierw patrzę na kontekst - jeśl mężczyzna/kobieta leży w bezpiecznym miejscu a wszelkie oznaki wskazują na upojenie alkoholowe (np. leżąca obok pustka butelka, drugi pijany kompan itd.), to zostawiam taką osobę w spokoju i życzę słodkich snów (no bo chyba nikt nie lubi gdy mu się przerywa pijacką drzemkę, prawda?). Wyjątkiem jest zima, wtedy jestem skłonny zadzwonić po straż miejską.

Ale powiedzmy, że osoba nie wygląda na upojoną alkoholem (pamiętajcie, że "alkoholowy oddech" może być spowodowany cukrzycą). Zakładam jednorazowe rękawiczki, rozglądam się czy wokół jest bezpiecznie, podchodzę do osoby leżącej. Następnie klękam i potrząsam lekko za barki sprawdzając czy jest przytomna. Jeśli tak, przeprowadzam szybki wywiad i działam odpowiednio do tego co usłyszę. Jeśli osoba jest jednak nieprzytomna, zatrzymuję kogoś na ulicy i proszę go aby został ze mną podczas gdy ja sprawdzam oddech i pracę serca. Jeśli oddycha to postępuję tak jak przy omdleniu (chyba, że występują jeszcze inne objawy), a jeśli serducho stoi, nakazuję zatrzymanej osobie dzwonić po karetkę i rozpoczynam rko.

Co prawda jeszcze nigdy nie musiałem nikogo "pompować", ale w kilku sytuacjach zagrożenia zdrowia już brałem udział. Ręce trzęsły mi się później tak, że nie mogłem odpalić papierosa.

Edit: Rozumiem, że nie każdy musi potrafić udzelić pierwszej pomocy, ale warto znać ją na takim poziomie by chociaż ocenić czy opieka medyczna jest potrzebna. A osoby całkowicie ignorujące (mówię o sytuacji gdy jako pierwsi znajdujemy tę osobę) oficjalnie uważam za podludzi.

Edit 2: Przypominam, że nie udzielenie pierwszej pomocy podpada pod jakiśtam paragraf.
-

Awatar użytkownika
myślnik

  • Posty:94
  • Rejestracja:23 Paź 2011
  • Miejscowość:Łódź
  • Pochwały:1
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:20

Na ulicy leży człowiek.

Nieprzeczytany postprzez big_dreams » 31 Gru 2011, 18:33

Problem polega na tym ,że większość ludzi widząc takiego ,leżącego człowieka zakłada z góry ,że to pijak i nic mu nie jest. Owszem w większości przypadków to prawda, ale co jeżeli będzie inaczej?
Wystarczy chociaż sprawdzić -reakcje na głos ,zapytać. Gdy dostrzeżemy ,że jednak jest coś nie tak , a nie jesteście pewni swoich umiejętności udzielania pierwszej pomocy to wezwijcie karetkę. To także podchodzi pod udzelenie pomocy.
I wspomnę jeszcze o tym ,że zgodnie z Art. 162 KK nie udzielenie pierwszej pomocy podlega karze pozbawienia wolności .
Ja osobiście jestem w pewnym sensie zobowiązana do udzielenia pomocy ,gdybym obojętnie przeszła koło osoby ,której faktycznie coś się przytrafiło nie mogłabym później sobie tego wybaczyć.
Nawet będąc ratownikiem ,czujesz presję , strach że coś źle zrobisz ale musisz działać , nie ma czasu na dodatkowe analizowanie, ale nie odbiegam już od tematu.
Zauważyłam , że wiele ludzi szczególnie po kilku lekcjach z po twierdzi ,że bez obaw udzieliłaby pierwszej pomocy ,a rzeczywiście będąc w takiej sytuacji nie robią nic .
Rozumiem , co innego szok dotyczący okoliczności w których się znajdujemy ,a co innego kompletna znieczulica i obojętność.
Czasem gdy wszystko wiruje
a cała szpetność oddala się
w głęboki sen
Przychodzi przebudzenie
a reszta jest prawdą.
Gdy ciało niszczeje
duch rośnie w siłę.`


-Jim Morrison

Awatar użytkownika
big_dreams

  • Posty:79
  • Rejestracja:31 Gru 2011
  • Pochwały:1
  • Płeć:Kobieta

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Do góry