Zresztą tak jak do np: 30STM, My Chemical Romance, Hurts, Kings Of Leon i inne a'la indie rockowe zespoły które chcą mieć kasę i sławę a próbują się wypierać. Niby robią bo to kochają - gówno prawda.
Nie jestem super wielkim fanem zadnego z tych zespolow ale
a)Jared moze spokojnie zyc z aktorstwa i mimo ze ich fanami sa w znacznej czesci 14 letnie siksy, to jednak widac ze zespol ma do nich szacunek i ich ceni. A to plus.
b)MCR - nie wiem, nie mam zielonego pojecia o tym zespole
c)Hurts to debiutanci. I mimo ze juz mega popularni i wypromowani to nadal swiazaki srednio przezarci rynkiem
d)KOL - zespol rodzinny, podobnie jak 30STM, wiec dla chlopakow to raczej hobby niz robota. I z calej tej grupy graja chyba najlepiej, znaja sie na swoim fachu. Poza tym, to ze ktos jest popularny nie znaczy ze nie moze kochac tworzonej przez siebie muzyki. Nie da sie przez tyle lat robic czegos co nie sprawia radosci i sie nie wypalic
e)Muse - i tu sprawa wyglada ponownie. Sledzilem przygotowania do wydania ostatniego albumu, sledzilem to co bylo po nim - chlopaki sie tym naprawde swietnie bawili, stworzyli cos od siebie. I mimo ze sama plyta podoba mi sie srednio to nie czuje w niej tchnienia wypalenia, a Muse to dla mnie topowy wspolczesny zespol rockowy, a Matt to czolowy gitarzysta ostatniej dekady. Ich kompozycje i riffy przejda do historii muzyki, o to mozemy byc spokojni.