Nie wiem skąd u was tyle negatywnych opinii na temat Miley. Na wstępie powiem, że jestem jej wielkim fanem (co pewnie widać po moim avku) i jakoś nie wyglądam na dziewięcioletnią dziewczynkę z różową mini spódniczką posiadającą wszystkie gadżety z Hanną Montaną. Jestem w miarę rozgarniętym chłopakiem, rocznik 95. Zaskakujące zjawisko, nie? Zlitujcie się, stereotypy zawsze wywoływały nieporozumienia. Możecie jej nie lubić, nikogo do tego (niestety

) nie zmuszę, ale przynajmniej jej nie obrażajcie i nie oceniajcie, dopóki nie poznacie przynajmniej jej twórczości i osoby. Powiem tak: Miley też jest człowiekiem normalnym i rozumnym, co pewnie zdziwi większość jej antyfanów. Jest takim samym człowiekiem jak my wszyscy, który ma uczucia. Myślicie, że ona nie jest świadoma tego, że posiada również antyfanów? A jest. Wspomniała o tym podczas swojej tegorocznej trasy Gypsy Heart Tour (w Peru, Chile, nie pamiętam dokładnie) i powiedziała, że fani są jej jedyną podporą i doskonale wie, że są ludzie, którzy jej źle życzą. Nawet odkopałem dla Was mój ee... "wiersz". Tak to chyba można nazwać.
Od dawien dawnia w naszym świecie żyli celebryci,
którzy popularnością swoją cieszyli się jak zryci.
Piękność, pieniądze, szacunek i sława,
sprawiała, że zazdrość wśród innych się zbierała.
Zaiste, w taki oto sposób hejterzy powstali,
którzy utrudniali życie celebrytom swoimi celami.
Skrytykować, zniszczyć, ośmieszyć, splunąć,
byleby do gorącego piekła migiem ich wysunąć.
Lecz są na tym świecie ludzie mili, sprawidliwi,
którzy twierdzą, że świat jest zbyt piękny na bycie zjadliwymi.
Są oni, zaiste, podporą dla ich sławnych idoli,
którzy dumni są, że posiadają tak miłosiernych kiboli.
Kiboli, kibicujących im z całego serca,
tylko dlatego, że wiedzą, kto się nad nim znęca.
Oraz przede wszystkim za to uczucie uwielbienia,
które wychwala ich idoli od rana do zaćmienia.
Ja jestem fanem Miley Cyrus, piosenkarki słynnej,
nie będącej w żadnym stopniu agresywnej,
do antyfanów i niepowodzeń tego świata,
do której nikt nie ma wpływu, ni bata.
Szacunek, wspólna miłość i pozytywne nastawienie,
jest kluczem do obcego słowa zwanego "zrozumienie".
Tak głosi panna Cyrus, osiemnastoletnia diwa,
nie będąca w żaden sposób dla innych kąsliwa.
Dla hejterów zaś najważniejsze jest swoje dowartościowanie,
które jest fundamentem ich opinii: "Jesteście wszystkie posrane"
Ja jestem idealna, miła, piękna i prawdziwa,
a ty jesteś gwiazdo nędzna, chamska i fałszywa.
Jak Bóg i inni prorocy nakazali - miłujcie się wzajemnie,
tak wszyscy zaczęli być dla siebie miłosierni bardzo oszczędnie.
Dla swojej idolki zrobiłbym prawie wszystko,
nie raz podddawany byłem próbie, niemiłej nadto.
I wiem czym jest prawidziwa miłość do Miley,
jest to najczęściej zwykłe nienazywanie jej Srajli,
i szanowanie każdego za to co robi,
szczególnie kiedy nasza osoba w ogóle się nie narobi.